Zdjęcie w tle

Shagwest

Gruba ryba
  • 489wpisów
  • 2378komentarzy

Kupiłem sobie tę nową Forzę i wstępnie jest całkiem przyjemnie. I śmiga na średnich na #legiongo. Ale ciągle bawi mnie to, że chyba gdzieś od czasów pierwszego albo drugiego Dirta twórcy samochodówek doskonale zdają sobie sprawę, że NIKT nie jest zainteresowany ich fabułą. No ale tak bardzo się nad nią napracowali, że uniemożliwiają pomijanie przerywników filmowych, bo inaczej każdy by je olał. To chyba jedyny gatunek gier, w których niepomijalne cutscenki przetrwały do naszych czasów i są tak znormalizowane, że nawet nie są wypominane jako wady w recenzjach. A ja już niejedną "darmówkę" z abonamentu wywaliłem po kilku minutach od instalacji, bo chciałem po prostu pojeździć, a byłem zmuszony już piątą minutę wysłuchiwać jakiegoś ziomalskiego pindolenia o tym, jaki jestem za⁎⁎⁎⁎sty.


Ale jeździ się fajnie


#gry #forzahorizon6

@Shagwest Niestety na początku trzeba przemęczyć te kilka scenek, później na szczęście jest już spokojniej. Po początkowych scenkach przez jakieś 10 godzin odkrywałem mapę, więc aż tak źle nie jest

Zaloguj się aby komentować

Pomyślałem, że kliknę sobie w tę kopertkę na górze Hejto. Łoooo, jaki ja rozchwytywany jestem...


Czy ktoś mógłby w końcu dorobić powiadomienie o nowej rozmowie? Już mi jedno hejtopiwoandaluzja uciekło, bo nie przeczytałem, a teraz znowu wychodzę na buca, co od miesięcy nie potrafi człowiekowi odpisać


#hejtobugi #hejto

Zaloguj się aby komentować

Gdy wracałem promem z Maroka zorientowałem się, że skończył mi się internet na hiszpańskim simie, a marokański zgubił już zasięg. Włączyłem na chwilę transmisję danych i roaming na polskim simie, żeby sobie ten hiszpański doładować. Smsy "Twoje urządzenie korzysta z internetu", "zbliżasz się do limitu", "limit osiągnięty" dostałem jednocześnie - jednak Maroko nadal było w zasięgu


Jak dobrze mieszkać w UE.


#podroze

4f35ce85-cc05-4027-87fd-f1f14131d1ed

@Shagwest Miałem tak w Niemczech przy granicy ze Szwajcarią. Jak jest opcja w telefonie to trzeba wybierać tylko manualny wybór sieci aby automatycznie nie łapało.

@Enzo przypomniałeś mi jak w drodze (samochodem) do Francji wybraliśmy się na 1-dniową wycieczkę do Zurychu z zerem złotych na telefonie, bo zapomnieliśmy, że Szwajcaria nie jest w strefie ue.


Tym sposobem załatwiliśmy sobie wycieczkę totalnie offline - i też wyszło super

Zaloguj się aby komentować

@Hjuman O układ. Nigdy w życiu się nie spotkałem z bankomatem z układem rodem z klawiatury komputera. Dopiero za trzecim razem w ogóle spojrzałem na klawiaturę i zobaczyłem, co ja wpisuję.

Zaloguj się aby komentować

Heh, kolejny kryzys pijarowy w idiokracji. Game Informer zapowiedział, że warto czekać na prezentację okładki nowego numeru. Media i influencerzy dorobili do tego teorię, że będzie prezentacja GTA 6 i nowy zwiastun. A okazało się, że chodziło o polskie #thebloodofdawnwalker. Wyobraźcie sobie, co teraz dzieje się na socjalach. Zarówno gazetki, jak i twórców gry.


#gry #bekazpodludzi

59f8ef9f-66dd-4c9b-ad5e-3497c245428f

Zaloguj się aby komentować

Patrzcie, jaki czad. Emulator małego Atari w przeglądarce, ale... z multiplayerem.


AltirraSDL Lobby to webowy front-end dla AltirraSDL (wieloplatformowego portu znakomitego emulatora Altirra autorstwa Avery'ego Lee). Działa on bezpośrednio w przeglądarce i oferuje trzy funkcje:

1. Samodzielny emulator – uruchom Altirrę w przeglądarce, bez konieczności instalacji.
2. Wyselekcjonowana biblioteka gier – przeglądaj i graj w wybrane klasyczne tytuły Atari 8-bit bezpośrednio z Lobby lub oglądaj produkcje z demosceny.
3. Graj razem – to jest gwiazda wieczoru. Gospodarz wybiera grę (Play Together), która pojawia się w lobby, a inni gracze mogą po prostu dołączyć do sesji i grać razem przez sieć.

Prosty sposób na grę i komunikację

1. W trybie Solo lub Play Together nie trzeba konfigurować emulatora. Wszystko jest wstępnie skonfigurowane i można rozpocząć grę kilkoma kliknięciami.
2. W trybie Graj Razem, kontroler dołączającego gracza jest mapowany na Port 2, więc drugi gracz pełni rolę Gracza 2. W Web Lobby mamy domyślne ustawienie „kontrolera adaptacyjnego”, które umożliwia jednoczesne korzystanie z wielu różnych funkcji na Port 1 – klawiatury, gamepada i dotyku.
3. Dostępny jest również zestaw emotikon (dostępnych pod klawiszem F1 lub R3 gamepada) – jeśli chcesz szybko wysłać wiadomość do innego gracza. Przykład: F1 -> A jak „Powodzenia!”

https://lobby.atari.org.pl/AltirraSDL/


Kapitalna sprawa. Kto chętny na partyjkę Axiloxa?


#atari #gry #retrogaming #retrokomputery

Zaloguj się aby komentować

No, siadł mi ten Saros. Trzech bossów pokonałem i bawię się przy tym świetnie.


Ogólnie to taki Returnal, ale jednak dużo bardziej dla ludzi. Jest stały rozwój postaci w formie drzewka, jest teleport startowy w każdym biomie (a często nawet po dwa), nie ma tego wydurniania się z niemożnością wyłączenia gry w trakcie runu (choć to chyba zmienili w patchach). Można poziom trudności mocno dostosować pod siebie modyfikatorami działającymi na zasadzie "coś za coś" - stosując ułatwienie jednego elementu trzeba utrudnić inny, by zachować w miarę równowagę. Gra jest ogólnie mniej duszna i samotnicza, spotykamy całkiem sporo NPC-ów po drodze. I chyba fabuła jest czytelniejsza, choć Returnal mnie pokonał i finalnie nie wiem, o co w nim chodziło (jeśli ktokolwiek wie).


I powtórzę - ta gra przypomina, dlaczego Dualsense jest najlepszym padem na rynku.


#gry #saros #returnal #ps5

41d4e6ce-68e9-4830-a11d-23b3e853f38a

@pigoku Jeśli tak jak mi Returnal Ci się podobał, ale Cię pokonał, to możesz śmiało Sarosa brać. Im dłużej gram, tym wyraźniej widzę, że twórcy bardzo chcieli uniknąć właśnie tej sytuacji z Returnala, gdzie gracze dochodzili do połowy i kończyła im się cierpliwość i skłonności masochistyczne. Odcięcie się od tego to chyba jedyny powód zmiany marki.


Po paru godzinach gry pierwsze trzy biomy przejść już można z ręką w gipsie. Myślę nawet, że twórcy mogli trochę przesadzić z ułatwiaczami i teraz jeśli ktoś potrzebuje wyzwania na poziomie Returnala to sam musi sobie narzucić ograniczenia. Poodpalać modyfikatory utrudniające grę i odpuścić sobie korzystanie z części broni, bo walą atakami godnymi bossów - nawet celować w nic nie trzeba.


Teraz to naprawdę relaksująca gra.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@TyGrySSek Pan Marokańczyk mówił, że zdechnąć idzie w zimie, gdy powietrze idzie znad oceanu i jest bardzo wysoka wilgotność. Od kwietnia jest tak sucho, że jest wręcz przeciwnie - jak słońce zajdzie za chmurkę, to przy prawie 30 stopniach można bluzę zakładać.

@TyGrySSek ja byłem raz w sierpniu i nigdy więcej, w Marrakeszu było ponad 40 i nie szło wytrzymać. Ale nad oceanem czy w górach było git

@Shagwest Za⁎⁎⁎⁎ste wrażenie robi jak się podejdzie pod minaret meczetu Hassana, bo z daleka ni ch**a nie wygląda na swoją wysokość

@mannoroth Dokładnie tak. Czytam na wiki, 210 metrów. Gdzie to niby ma 210 metrów. 50 może. Dopiero jak dostrzeżesz balkon lub ludzi pod nim i złapiesz jakąś skalę, to zaczynasz łapać.

@Shagwest Z daleka liczyłem sobie te "płytki" z których to jest zrobione, a potem się okazało że taka jedna płytka ma ponad 2 metry

@ciemek Szafszawan, niebieskie miasto z elegancką medyną. Merzouga przy wydmach Erg Chebbi, całe miasteczko kręci się wokół wielbłądów, quadów, crossów, buggy, pickupów i tak dalej. Warto wziąć nocleg w obozie na pustyni. Górskie przełęcze Tizi n'Tichka i Tizi n'Test - pierwsza łatwo dostępna, mocno turystyczna, druga z dużo gorszą drogą w remoncie, ale wygrywa widokami. Po drodze masz Dades Gorges, wąwóz z bardzo ciekawymi skałami.


Ogólnie polecam zostać na południu. Casablanka, Rabat czy Tanger to wręcz europejskie metropolie. Nic ciekawego.

@Shagwest 

Dades Gorges,

Patrzę, że z Agadiru do dwóch pierwszych atrakcji to 10h jazdy samochodem, jak generalnie ruch samochodowych na miejscu ? Policja itp ?

Zaloguj się aby komentować

Pragmata ukończona, więc wziąłem się za #saros. Wstępne wrażenia bardzo dobre. Dynamicznie, klimatycznie, świetna płynność. Być może uda mi się to przejść na wakacjach


I kurde, ta gra przypomniała mi, jak świetnym padem jest Dualsense. Mam nadzieję, że w kolejnej generacji te haptyczne wibracje staną się standardem. Pewnie nie.


#gry #ps5

e1142423-bec9-4520-bf6f-4175ec4ce37a

@Shagwest zacząłem na YT oglądać pragmate aby ogarnąć przed kupnem. Wydaje się spoko.


O sarosie słyszałem, że ma tam być jakieś eksperymentalne sterowanie czy rozgrywka jak się nie mylę. Ciekawe co to będzie. Dawaj znać

Zaloguj się aby komentować

Ostatni raz już spamuję tym Marokiem


Jakoś nigdy wcześniej nie miałem okazji śmigać na quadzie. Na początku trochę śmiesznie i niebezpiecznie, bo prawie się bokiem z wydmy zwaliłem - ja się wychylam, a to cholerstwo nadal prosto jedzie. Ale po kwadransie już śmigałem.


Nawet nas lekka zamieć i deszcz na pustynii złapał. I lisy ganialiśmy.


https://youtu.be/SbVBn1YtETc


#shagwestwmaroku #maroko #motocykle #shagwestwhiszpanii

Zaloguj się aby komentować

Yyyyy en casa


Trip niedługi, ale uczciwy. Powtórka na jesień albo na wiosnę. Z odrobinę lepszym planem, ale tylko odrobinę.


Tygrysek jutro dostanie zasłużone spa.


#motocykle #shagwestwmaroku #shagwestwhiszpanii #maroko #podroze

e18e7909-508f-4224-af9d-fe383a535add
52cbd2e7-fbcb-43e8-b251-7e32a085cedc
bcfc3d53-41a3-41e6-8d96-fd4b14e46bd0

Zaloguj się aby komentować

Wieczorny chill z widokiem na Europę i rano na prom. Ogarnąć się, wyprać brudy, przyciąć zarost, strzelić jakieś podsumowanie i cóż, do roboty.


Ale wiem, że jeszcze tu wrócę.


BTW #pragmata nadal świetna. Pewnie dziś skończę.


#shagwestwmaroku #podroze #motocykle

#shagwestwhiszpanii

a8fd7f2f-bda7-4659-b08c-ccaeb1913113

Zaloguj się aby komentować

@sireplama Nie no, zupełnie nie. A że tej klasy meczet można porównywać do największych katedr, to już w ogóle nie ma oczym mówić. Ładnie zdobione, ale to tyle.

Zaloguj się aby komentować

Kochany Pamiętniczku. Po piaskach Sahary zapragnąłem odrobiny górskich klimatów, ale i miejskiego zgiełku. Wszyscy mówią, bierz nocleg w medynie w Marakeszu. No to wziąłem. I wjechałem do niej Tygrysem.


Ale to zaraz. Po drodze do Marakeszu miałem przełęcz Tizi n'Tichka w Atlasie Wysokim. Bardzo zachwalaną jako niezwykle widowiskowa ze świetną drogą. I szczerze, bez szału. Asfalt owszem, bardzo dobry (jak na górską przełęcz oczywiście), ale co do widoków - po motocyklowej Rumunii i Alpach chyba dość ciężko mnie już zachwycić. Za to po drodze setki ludzi próbują sprzedać geodę, skamielinę czy serduszko z płatków róż.


Sam wjazd do Marakeszu wygląda trochę jak wjazd do Bydgoszcza. Nawigacja pokazuje, że jesteś 5 km od centrum, a ty nadal na jakimś zadupiu. Ale jak już dotarłem... Miałem odpalonego i Garmina, i nawigację z Google, a za cel obrany parking polecony przez recepcję riadu. I obie poprowadziły mnie przez medynę. Trasa podejrzana, ale lokalsi śmigają tam skuterami i nie tylko, więc cisnę. Wyobraźcie sobie popołudniowy tłum, upał, ultraciasne uliczki w dodatku zastawione straganami i tam ja - na turystyku z kuframi bocznymi. Pół godziny walki o dojechanie do celu, po czym się poddałem i pytałem już tylko, jak stąd wyjechać. Trzeba przyznać, że byłem niemałą atrakcją, nikt mnie nie opieprzył, jedni kibicowali, inni się dziwili, jeszcze inni się śmiali, ale nikogo nie rozjechałem, o nic nie zahaczyłem. I sprzęgła nie spaliłem ani Tygrysa nie zagotowałem. Aż sam się dziwię.


Na parking w końcu dotarłem (jakieś 300 metrów normalną ulicą odbijając od głównej alei...). Ten był już pełny, ale zaparkowałem w sąsiednim warsztacie samochodowym. Ruch uliczny w Marakeszu jest szalony, jeszcze gorzej niż w Tangerze. Po przygodzie w medynie byłem już tak wymęczony i skołowany, że w pewnym momencie wystraszyłem się własnego kufra w lusterku. Mógłbym przysiąc, że zbierał się do wyprzedzania.


Sobota wieczór na targu w Marakeszu - miasto tętni życiem. Nie tylko turyści, ale i tysiące miejscowych. Mnóstwo stoisk ze wszystkim, występów muzycznych i nie tylko. Mnie najbardziej wciągnęła ekipa z absolutnie fantastycznym kolesiem grającym na banjo. Z godzinę u nich spędziłem (z przerwą na kolację w knajpie). Nie wiem co grali, może coś na poziomie Majteczki w kropeczki, ale pełno Marokańczyków się do nich przyłączało i śpiewało te przeboje. Miazga.


Zajrzałem w kalendarz i spostrzegłem, że jeszcze nie wracam do domu, więc można z powrotem w góry. Druga przełęcz, Tizi n'Test. Spytałem znajomych, czy to na pewno asfalt - tak, asfalt, jedź. Heh, nazwałbym to desperacko utrzymywanym górskim szlakiem. Tak pół na pół bardzo marny i brudny asfalt z po prostu szutrem, ziemią czy kamieniami i brakiem barierek. Osuwiska są co chwilę, tak naturalne jak i sztuczne, gdy są roboty i przestawiają drogę. Po 150 km miałem średnią 38 na godzinę


Męczące strasznie, ale warto było. Widoki i klimat zdecydowanie przebijają Tizi n'Tichka. I nikt nie machał do mnie geodą ani tym serduszkiem. Kompletnie pusto. Polecam.


W połowie drogi źle skręciłem i musiałem dojechać do wioski, przez którą turystycznie w ogóle się nie przejeżdża, by zawrócić. Dopiero wtedy pierwszy raz zobaczyłem to, o czym mówią ludzie podróżujący przez Maroko. Na wjeździe do wioski w 5 sekund wybiegło na mnie dobre 15 dzieciaków w wieku od 3 do może 10 lat, z obu stron, na środek drogi. Widok dosłownie jak z kreskówki, wyskakiwały z krzaków, rowów, domów, zza węgła. Akurat tam, gdzie zamierzałem zawrócić - na szczęście jakoś się udało i uciekłem czym prędzej, choć po kilometrze zatrzymałem się i sprawdzałem, czy mam rejestrację i kierunki, bo ewidentnie któryś za coś złapał. Jakbym miał coś dla nich, jakieś czekolady czy piłki, to może i bym się zatrzymał, ale w takiej sytuacji nie ma opcji. Może następnym razem.


Kolejny nocleg w eleganckim ośrodku z basenem i chillowy przelot autostradą do Casablanki. Casablanca na pierwszy, drugi i piąty rzut oka, to normalna europejska metropolia. Tylko ruch uliczny typowo marokański, ale powiem, że po Tangerze i Marakeszu (zwłaszcza tej medynie) ja już jadę na takim god mode, że zupełnie bez stresu tu wjechałem. A musiałem przebić się przez całe miasto od wschodu, bo nocleg nad brzegiem oceanu, przy samym meczecie Hasana II.


Miałem napisać o naganiaczach i innych łajzach. Prawdę mówiąc, jest ok. Jasne, w bardziej turystycznych miejscach co chwilę ktoś zaczepia mniej lub bardziej natrętnie, ale raczej rozumieją słowo nie. Na parkinach górskich zawsze ktoś podejdzie i będzie próbował sprzedać wspomnianą geodę (w sumie nawet kupiłem, bo ładna była), w Marakeszu co 3 metry próbują wcisnąć hasz (ten sobie odpuściłem tym razem). Na pewno nikt nie łapał mnie za rękę czy nie próbował założyć darmowej bransoletki, za którą jednak wypada zapłacić. Czyli lepiej niż w Grecji. Jak najbardziej można jechać samemu.


Plan na jutro. Rano do meczetu i w stronę Tangeru. Niedługo do domu.


#shagwestwmaroku #maroko #podroze #motocykle #shagwestwhiszpanii

ce37eafe-294a-4d52-aa5a-d0cfa79e7130
dc82ae66-f1bb-4da5-ad63-5f79970fb912
2c592019-32fb-49a1-9052-232608239af0
48fb50d0-4b85-4ddb-a967-8b046dd633d9
ce6cace1-6c06-452f-9ec9-67dec1ae11d2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W środę ruszyłem z Mideltu w kierunku Sahary. W Maroko za wiele tej piaszczystej pustynii nie ma, a takim oczywistym kierunkiem jest Merzouga. Droga tam - bajka. Świeżutki asfalcik przez prawie całą trasę z Mideltu. Maroko prężnie przygotowuje się do Mundialu 2030, południe robi się bardzo dobrze skomunikowane. A i tak ruch niewielki, jakby zupełnie inny kraj od północnej części.


Zarezerwowałem sobie dwie noce w riadzie, czyli takim jakby domu gościnnym z pokojami wokół ogrodu. W google zdjęcia pokazują przepych i złocenia. Takie riady to może i są w Marakeszu, ale nie na pustynii. Skromnie, ale czysto, jest swój pokój i kibelek (europejski), bajka.


Bardzo mi się podobało spokojne podejście właściciela. Nie ma tak, że wpadam, płacę, dostaję klucz do pokoju i nara. To trzeba usiąść, pogadać, wypić herbatę, ustalić plany. Rezerwując pokój napisałem, żeby mi quada załatwili, a po drodze uznałem, że w sumie to chcę spędzić drugą noc w obozie na pustynii - a tam mogą mnie dostarczyć albo na wielbłądzie, albo samochodem. No to wiadomo, co wybrałem.


Dwie godziny śmigania po wydmach quadem (Yamaha 350) z przewodnikiem - petarda. Na początku trochę zapoznawczo, oszczędzał mnie i sprawdzał, czy się nie wypieprzę. A było blisko kilka razy, bo jako motocyklista mam odruch wychylania się, żeby skręcić, a to cholerstwo nadal wtedy jedzie prosto

20 minut później wydzierał mnie już na najwyższe wydmy i tylko przy pierwszej spytał, czy zjeżdżamy stromym zboczem czy zawracamy. W połowie herbatka w oazie i ganiamy dalej.

Zastanawiałem się rano, czy się nie wygłupię wdziewając cały mój motocyklowy szpej na siebie, ale nie. Nie dość, że wcale gorąco nie było, to jeszcze napatoczyła się ulewa i dość mocna zamieć piaskowa. Przewodnik jeździ bez kasku, ale z tego co mówił, to dlatego, że musi czuć kierunek wiatru. W oazie od razu poleciał przemyć oczy, bo już ledwo widział.


A wieczorkiem pod hotel przyjechało moje Taxi w postaci Youssefa z wielbłądem. Podziwiam tych ludzi - typ se idzie w klapeczkach przez pustynię przez godzinę, ciap, ciap, ciap. I tak w jedną i w drugą całe życie. Jak ja mam gdzieś dalej iść w ciapkach, to mi się słabo robi. W ogóle myślałem, że Youssef mnie tylko dostarczy na miejsce, a on był jakby moim osobistym przewodnikiem na cały wypad. Porobił mi miliard zdjęć, coś tam próbował tłumaczyć (słabo z angielskim, ale starał się), zawsze kręcił się gdzieś w pobliżu.


Plan był taki - zachód słońca, kolacja, spać, wstać po zachodzie księżyca i obadać gwiazdy, spać, wstać na wschód słońca, śniadanie, na wielbłąda i wracamy. Wykonany w 120%. Jakieś tańce czy śpiewy przy ognisku mnie nie interesowały, poobserwowałem sobie siedząc na oddalonej wydmie z Youssefem. Wschody i zachody fajne, ale gwiazdy - magia. Na początku trochę takie meh, ale jak w ciągu 20 minut oczy stopniowo zaczęły przyzwyczajać się do ciemności, to widok zrobił się niesamowity. Godzinę na wydmie spędziłem na gapieniu się w górę (już bez mojego strażnika). W ogóle Youssef nadal do mnie pisze na WhatsAppie, byle nie chciał mnie w domu odwiedzić.


Sama pustynia - ciekawa sprawa. Że piach pustynny nie nadaje się do betonu, to wiadomo, ale i tak jego gramatura mnie zaskoczyła - prawie cukier puder. Z temperaturą i wilgotnością też ciekawie. 25-30 stopni, a jak słońce schowa się za chmurką, to można bluzę założyć. Powietrze tak suche, że pijesz wodę, robisz wdech i wydech i już masz suche wargi. Właściciel riadu mówił, że w lecie przy 50 stopniach miejscowi sobie radzą na luzie, turyści znacznie gorzej, ale i tak jest lepiej niż w zimie przy 20 - wtedy idzie wilgotne powietrze znad oceanu i jest duszno nie do wytrzymania. W kwietniu zaczyna wiać Chergui z Sahary i robi się przyjemnie.


No, a teraz jestem już 300 km na zachód, w okolicach Gorges Dades. W elo hotelu z basenem i widokiem na ośnieżone góry Atlas. Wymyłem z włosów (i nie tylko) z pół kilo piachu, jutro z rana cisnę obczaić kaniony, a później do Marakeszu. Chyba.


A i patrzcie, jakiego leniwego bociana spotkałem. Nie chce mu się na Podlasie wracać.


#shagwestwmaroku #podroze #motocykle #shagwestwhiszpanii #maroko

20015c67-d997-4050-b1c2-9ef5fb17cfb2
71bc9ad6-683b-49e4-9f34-02769c41a1fd
0dc48c8d-fa40-4d44-85a3-cdb69bf1f8b1
8df0daae-8be6-4ff8-892e-9a6c8325ec1b
77afcf28-226e-477b-a761-ff5c075f9993

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jedzie arab na wielbłądzie przez pustynie, za nim drepcze żona. Spotyka drugiego araba, też na wielbłądzie.

  • Gdzie jedziesz Hassan?

  • Do miasta na bazar, a ty?

  • Wiozę żonę na porodówkę.

Zaloguj się aby komentować