"Mój zawód jest taki niezbędny, że bez takich jak ja świat by się zawalił" napisał programista, który głównie umie to zaimportować odpowiednią bibliotekę i nie zepsuć jej użycia.
By nie było, sam jestem w tej grupie. Ale nie uważam się za ósmy cud świata xD
Było już tutaj o Piestrzenicy Kasztanowatej (silnie trującej) i o Piestrzenicy Olbrzymiej (jadalnej, ale można pomylić z pierwszą). Teraz o innej jednak. Piestrzenica tarczowata nie jest jakoś bardzo podobna do wymienionych wyżej kuzynek z uwagi na rozpłaczony kapelusz. Wyrasta wiosną, głównie na mocno omszałym martwym drewnie, czasem pojedynczo, czasem w grupkach. Jest rzadkim grzybem, dużo rzadszym od tych wymienionych na początku, w Polsce tylko kilka oficjalnych stanowisk. Nie znalazłem informacji o jadalności, ale jest zbyt rzadki by miało to dla nas znaczenie.
Książka wbrew tytułowi nie skupia się na tytułowym bohaterze, choć oczywiście jest on osią wokół której opisywane są wydarzenia z pierwszej połowy V wieku naszej ery, tuż przed tym jak cesarstwo rzymskie już ostatecznie rozdupczyło się na kawałki. To dość szczegółowa opowieść o skomplikowanych i niejednoznacznych powiązaniach między coraz bardziej bezsilnym cesarstwem zachodniorzymskim, a różnymi grupami "barbarzyńców" o odmiennych celach, ambicjach i planach. Autor ciekawie i sprawnie opisuje nawet dla czytelnika o bardzo pobieżnej wiedzy historycznej z tego okresu. Nie skupia się na kampaniach wojskowych, ale też nie omija tych istotniejszych. Poznajemy wydarzenia związane z każdą niemal częścią tego okrojonego już mocno imperium - Galią, Hiszpanią, Północną Afryką, Brytania - ironicznie najmniej chyba jest o samym Półwyspie Apenińskim. Bardzo szczegółowo opisane są stosunki z Gotami i Hunami, które były wówczas bardzo często postawą sił zbrojnych i najważniejszym partnerem dyplomatycznym cesarza mieszkającego w Rawennie. Dość niewiele, ale też oczywiście trochę jest o relacjach z kolegami z Konstantynopola
>stosunki z Gotami i Hunami, które były wówczas bardzo często postawą sił zbrojnych i najważniejszym partnerem dyplomatycznym cesarza mieszkającego w Rawennie.
Zaniedbywany i ciekawy temat. Kiedyś trafiłem np. na wzmiankę, że w pewnym momencie za kupowanie żelaza od ludów germańskich była w Rzymie kara śmierci.
Zapewne chodziło o kwestie ekonomiczne, może np. tańszą konkurencję. Ale też pokazuje że "barbarzyńcy" na pewnym etapie już nie byli tak zacofani jak się ich opisuje.
@Opornik Specjalnie napisałem barbarzyńcy w cudzysłowach. Różnice cywilizacyjne między nimi były mniejsze niż wielu uważa, szczególnie w tym okresie historii.
Inna rzecz, że Cesarstwo Rzymskie jest jak dla mnie nieco przeceniane. Wiadomo - w kwestiach prawa czy inżynierii, sztuki oratorskiej czy dyplomacji wyprzedzili epokę i ukształtowali świat, ale kto wymieni choć jednego rzymskiego matematyka czy lekarza?
@Ragnarokk Byli, byli, jedni i drudzy. Ale masz rację, jest przereklamowane, to moda która zaczęła się w Oświeceniu i trwa do dziś, utrwalana i powielana przez filmy.
Cesarstwo Rzymskie - słońce, marmury, kamienne budowle, rozświetlona paleta barw - reszta Europy - syf, błoto, deszcze, szarość, to jeszcze mocniej się ciągnie kiedy akcja dzieje się w Średniowieczu, przecież to wcale nie był taki syf jak się wmawia.
@aerthevist Sama liczba występów w takiej reprezentacji robi wrażenie.
Zadaniem człowieka w kadrze w ostatniej dekadzie było ściąganie obrońców by Embape i Grizman mogli robić swoje. I w tym był 8.5/10. Plus to i owo strzelił.
Nie ma z tego niczego do gabloty, ale 20 kolejny mecz #arsenal z ekipami TOP'6 bez porażki. Dziś nudny mecz do zapomnienia, ale punkty są. A Tottki bez punktów i jeszcze jakieś 2-3 kolejki do St Totteringham's Day
Dwa tygodnie przerwy w lidze, oby bez kretyńskich kontuzji w reprezentacjach