
KatieWee
- 562wpisów
- 2915komentarzy
Czytam Nad Niemnem dla opisów przyrody.

Czytam Nad Niemnem dla opisów przyrody.
Zaloguj się aby komentować
Dziękuję Państwu za głosy na mój wierszyk.
Przyłączając się do Kawiarenki nie sądziłam, że będę pisać o kupie i d⁎⁎ie, a tu się okazuje niespodziewanie, że nawet mnie za to doceniacie XD
Rymy: Anka-ranka-lewa-Ewa
Temat: kochanka
Miłej zabawy!
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Szanowni Kawiarenkowicze!
Oto ogłaszam całkowicie podziemne i nieoficjalne przedspotkanie w Krakowie
Wiem, że cześć z nas pojawi się w w przyszły weekend w mieście Kraka z okazji zbliżających się Targów Książki https://ksiazka.krakow.pl/ , więc zapraszam!
Spotkajmy się w sobotę 26 października o 19 pod Smokiem.
Potem zobaczymy co dalej
Ze swojej strony zapewniam całkowicie nieprofesjonalnie prowadzony slam dla wszystkich odważnych
Ktoś chętny?
#zafirewallem #hejtowoda

Zaloguj się aby komentować
W piątek mieliśmy apel z okazji dnia Komisji Narodowej.
Czekałam przed drzwiami do sali gimnastycznej gdy zaczepił mnie Nikoś z piątej klasy:
- A pani to jest nauczycielką?
Miałam ochotę odpowiedzieć, że nie i jak przychodzę do nich na zastępstwa to całkowicie nielegalnie, ale jakoś udało mi się odpowiedzieć:
-Tak, chyba tak, słoneczko.
-To chyba wszystkiego najlepszego!
No to chyba wszystkiego najlepszego wszystkim nauczycielom

Zaloguj się aby komentować
Mam dzisiaj wolne, więc to oczywiste, że sąsiad właśnie dziś postanowił przewiercić się do środka ziemi.
Kochany sąsiedzie, życzę Ci wszystkiego dobrego i żebyś jak najszybciej dowiercił się tam gdzie pragniesz.
#stoicyzm
Zaloguj się aby komentować
#naopowiesci #zafirewallem
Ciepły wiosenny wiatr wiał delikatnie nad łąką i niósł ze sobą zapach pierwszych kwiatów, kiedy przez kołyszące się delikatnie trawy przepłynął mocny dreszcz. Krowy rozejrzały się z przestrachem i w końcu skupiły swój wzrok na swoim pastuchu. On z kolei uniósł się powoli, poprawił kapelusz, który zsunął sobie wcześniej na oczy dla ochrony przed światłem i podszedł do Łaciatej, przewodniczki stada - starej i grubej, pełnej jakiejś wyniosłej godności pomimo przestrachu.
-No już już, mała, spokojnie - odezwał się ciepłym tonem i pogłaskał ją po czole. Dotknęła go delikatnie miękkim pyskiem i dmuchnęła mu w ucho ciepłym, krowim oddechem. Kochał te swoje krowy, a one również odwdzięczały się mu miłością i były najbliższymi stworzeniami jakie miał. Stosunki z ojcem od czasu pamiętnej kłótni przy młockarni, kiedy o mało nie zginął jego młodszy brat były napięte. Matka skupiała się na córkach, które próbowała nauczyć wszystkiego co sama potrafiła, zanim trzeba je będzie wydać za mąż na drugim końcu powiatu. Nie miała już zbyt wiele czasu, córki były już nastolatkami, a chłopcy się za nimi oglądali. Jedynie te krowy okazywały mu chociaż odrobinę uczucia, więc kiedy ojciec wysyłał jego - dużego przecież już chłopaka - do pasienia krów, był najszczęśliwszy. Właściwie powinien być teraz w szkole, ale wiadomo było, że chłopcy w tak ciepłe dni jak ten nigdy nie przychodzą na lekcje. Niby nauczyciel próbował namówić jego ojca by ten zgodził się na naukę w szkole średniej w miasteczku, ale było jasne, że chociaż ojciec mruknął "zobaczymy", to nic się nie zobaczy, a technikum w miasteczku to już na pewno jak świnia niebo.
Szkoda, szczególnie że do miasteczka wybierała się pewna piękna dziewczyna, za którą już od zeszłej wiosny wodził oczami. Miała jasne włosy, które zaplatała w warkocz tak długi, że mogła na nim usiąść. W porównaniu z innymi dziewczynami ze wsi wydawała się inna - oczytana, bystra, radosna. Jej mama była księgową, ojciec jeździł traktorem w pegeerze, a ona sama była ulubioną koleżanką wszystkich i dla wszystkich miała radosny uśmiech. Wyobraził sobie, że to do niego uśmiecha się w ten specjalny sposób jaki miała zarezerwowany dla najbliższych przyjaciółek i zrobiło mu się cieplej na sercu. Gdyby mógł przytulić się do niej i poczuć jej ciepło… Tymczasem przytulał się do krowy, która smutnymi oczami wpatrywała się w dal skąd właśnie nadjeżdżał nieduży traktor. Wytężył wzrok. Tak! Dostrzegł jasny błysk gdy światło wczesnego popołudnia odbiło się od jasnych włosów.
Zobaczyła go i zamiast go minąć jedynie pozdrawiając, zatrzymała traktor i lekko zeskoczyła na ziemię.
Bał się choćby spojrzeć na nią, żeby nie spostrzegła w jego oczach tęsknoty, która go zżerała. Bardziej słyszał niż widział, że podchodzi, czuł ją jednak całym sobą, jakby jej ciało wysyłało jakieś prądy, które z każdym jej krokiem stawały się coraz silniejsze i wzbudzały do wibracji jego stęsknione serce.
-Mocne było, nie? - rzuciła, a on uniósł oczy i zobaczył jak przerzuca swój blond warkocz na plecy.
-Uhm - tyle tylko był w stanie powiedzieć.
Gdy byli w grupie, czy to w szkole czy wieczorami gdy siedzieli nad rzeką, albo przy pracach w polu gdy zbierała się cała wieś czasem nawet odważał się do niej odezwać, ona zaś rozmawiała ze wszystkimi i śmiała się do każdego, nikogo oprócz swoich przyjaciółek nie wyróżniając w żaden sposób. Lubiła też gawędzić ze starszymi ludźmi, szczególnie tymi, którzy dobrze pamiętali czasy przed wojną i opowiadali z takim zacięciem nie tylko o nich ale też o samej wojnie i o tym co było później - o tym jak długo trwała podróż do tej ich wsi, która miała stać się nowym domem. Jak zajmowali domy tamtych, obcych, mówiących takim paskudnym językiem, jak miesiącami musieli znosić to, że w ich mieszkaniach i gospodarstwach kręcili się jeszcze tamci, których rząd dalej nie wysiedlił. Czekali, czekali i doczekali się - wieś była już ich, tak jak i wszystko co tamci musieli zostawić. Cieszyły te wszystkie cenne bibeloty, malowane talerze, młynki i inne cacka ale jednak przede wszystkim radowały zadbane maszyny rolnicze, prawdziwe cuda techniki jakich wcześniej nie widziano. Część maszyn, jak ten lekki traktor, którym przyjechała ona, sprowadzono później ze stolicy, ale nie mogły się przecież równać z tymi pozostawionymi przez tamtych. Cieszyły też całe stada zwierząt pozostawione przez obcych, którzy nie mieli jak zabrać ich ze sobą.
Łaciata lekko trąciła go pyskiem w ramię, a on odruchowo poczochrał ją między czułkami.
-Babcia mówiła mi, że zaraz po wojnie wstrząsy były okropne, potem się trochę uspokoiło - mówiła dziewczyna dalej - i że to ziemia gniewała się na to, że ją zajęliśmy. Że próbuje nas zrzucić jak pies pchły, co go gryzą. Jak myślisz? - spytała, patrząc na niego ufnie.
-Yych, ja…. - gonitwa myśli, a w niej tysiąc wersji odpowiedzi i miliony wersji nadchodzących przyszłości. W jednych zostawali szczęśliwym małżeństwem z piątką udanych dzieci, w innych nienawidzili się do końca życia, w jeszcze innych rozchodzili się w swoje strony i widywali się tylko w niedziele w kościele patrząc na siebie i wspominając tę chwilę jako moment, który całkowicie zmienił ich życie.
Czy ona wierzy w te wszystkie głupie historie o tym, że Ziemie Odzyskane wcale ich nie chcą? Mieszkali tu już od tak wielu lat, tu rodziły się dzieci już czwartego pokolenia przybyszy. Co jej odpowiedzieć?!
W tym momencie pomruk ziemi mocniejszy niż wszystkie inne dzisiaj razem wzięte rozbrzmiał pod ich stopami. Dziewczyna z piskiem wpadła w jego ramiona i ukryła w nich twarz. Serce biło mu ze strachu i z wrażenia. Krowy zebrały się wokół nich i pomrukiwały. Niebo nabrało jasnozielonego odcienia, który zwykle pojawiał się wieczorem w wiosenne dni, choć do wieczora było jeszcze daleko. Krowy próbowały machać skrzydłami, jakby zapomniały, że mają podcięte lotki i nie wzniosą się wyżej niż kilka centymetrów. Ptaki z wrzaskiem usiłowały znaleźć bezpieczną przystań, a wszystkie stworzenia - te nazwane i te pozbawione nazw - biegały szaleńczo wokół nich, depcząc świeżą, wiosenną błękitną trawę wokół nich. Ziemia trzęsła się ciągle, a on stali objęci, łzy płynęły im po twarzach, bo rozumieli, że to koniec. Koniec Ziem Odzyskanych, które ich przodkowie przejęli po Drugich Wojnach Gwiezdnych jako zadośćuczynienie za ziemie spopielone na Ziemi 23 przez Brunatnych.
Niebo rozpękło się na dwoje, a oni objęci trwali do końca świata.

Komentarz poniższy powstawał na bieżąco, w czasie czytania.
***
[…] zanim trzeba je będzie wydać za mąż na drugim końcu powiatu.
Uwielbiam to zawężanie pojmowania granic świata u Twoich bohaterów!
*
[…] ale było jasne, że chociaż ojciec mruknął "zobaczymy", to nic się nie zobaczy, a technikum w miasteczku to już na pewno jak świnia niebo.
I te obserwacje zachowań i zarysowywanie stosunku bohaterów jednym tylko zdaniem!
*
Szkoda, szczególnie że do miasteczka wybierała się pewna piękna dziewczyna, za którą już od zeszłej wiosny wodził oczami.
I przedstawianie motywacji bohaterów, tak jak i same te motywacje!
*
Tymczasem przytulał się do krowy […]
I sposoby radzenia sobie bohaterów z sytuacją zastaną, daleką od takiej, która spełniałby ich oczekiwania.
*
[…] nadjeżdżał nieduży traktor.
I ścisłe trzymanie się tematu.
*
Bardziej słyszał niż widział, że podchodzi, czuł ją jednak całym sobą […]
I pokazywanie stanów emocjonalnych bohaterów.
*
Łaciata lekko trąciła go pyskiem w ramię, a on odruchowo poczochrał ją między czułkami.
No ale to, że krowa jest bezkręgowcem, to dla mnie jest jednak zaskoczeniem.
*
Krowy próbowały machać skrzydłami […]
No dobra, realizm magiczny. Już przy wspomnieniu o wstrząsach coś zaczynało mnie swędzieć z tyłu głowy, gdzieś między czułkami, a tutaj takie piękne wykończenie wspaniale przygotowanego ataku! Fantastycznie to było!
*
[…] po Drugich Wojnach Gwiezdnych […]
A może nie realizm magiczny jednak? Moje czułki źle coś wyczuły.
***
Jej, ale to było wspaniałe!
*
Jedną tylko uwagę mam, natury ogólnej raczej, takie moje przemyślenie, a nie żaden skierowany do Ciebie zarzut, bo wszystkim to się zdarza, w tym i mnie również, a może przede wszystkim. Czasami, kiedy czytam ponownie te swoje zamieszczone teksty, napotykam się na jakieś dziwne konstrukcje interpunkcyjne, u siebie też często chętnie poprawiłbym budowę jakiegoś zdania, nieważne ile razy wcześniej ten tekst czytałem i poprawiałem. Wniosek z tego jest taki, że chyba nie do przecenienia jest to, jaką rolę odgrywa dobry redaktor. Ktoś, kto innym okiem spojrzy na tekst i to i owo autorowi podpowie. Albo też wniosek może być inny. Tutaj podeprę się słowami pana Andrzeja Stasiuka, że każda książka jest porażką.
Zaloguj się aby komentować
866 + 1 = 867
Tytuł: Ty, krwawe dzieciństwo
Autor: Michele Mari
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 978-83-8191-963-0
Liczba stron: 144
Ocena: 9/10
Ta momentami oniryczna, a momentami brutalna opowieść o dorastaniu zostawiła mnie z dziurą w sercu.
Bohater przypominając sobie dzieciństwo opowiada o tak wielu wydarzeniach i wrażeniach, które były również moim udziałem, że poczułam się jakbym miała brata bliźniaka, tylko urodzonego trzydzieści lat wcześniej i we Włoszech.
Mierzy się z różnorodnymi strachami i niepokojami – nie tylko tymi wynikającymi z samego dorastania, ale także z otaczającego go dziwnego świata. Bohater (autor?) zanurzony jest w świecie przedmiotów. Ludzie oprócz najbliższych, rodziców i dziadków, pojawiają się jako źródło obrzydzenia i niechęci. Nawet jednak z bliskimi łączą go bardziej niedopowiedzenia i niezrozumienie. Nieustannie analizuje zachowanie swoje i innych tworząc drugi świat, w którym nic nie znaczące dla innych wydarzenia urastają do rangi problemu czy traumy zmieniającej całe życie.
Wiele miejsca w tej opowieści zajmuje stosunek autora do książek - zarówno jako źródeł historii jak i przedmiotów. Oba te rodzaje postrzegania są dla niego chyba równie ważne. Oniryczny opis pożegnania z ukochanymi autorami z dzieciństwa i związanego z tym wstydu i poczucia zdrady był jak odbicie moich własnych pożegnań z drogimi i ważnymi osobami współtworzącymi moje dzieciństwo.
Ważna jest tu też pamięć, jej niezawodność i zawodność. Wspomnienia zderzają się z rzeczywistością, a granice między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyobrażone, zacierają się. Przeszłość wpływa na teraźniejszość i tożsamość, która jest kształtowana przez zdolność do zapamiętywania i zapominania.
Z jednej strony mamy tu obraz dzieciństwa jako krainy niewinności, w której godziny całe zajmuje zabawa na placu zabaw czy układanie puzzli z matką, z drugiej jest to miejsce pełne mroku, lęków i nieprzepracowanych traum.
Boże, jakie to było dobre!
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
863 + 1 = 864
Tytuł: Czysta Ameryka. Przemilczana historia eugeniki
Autor: Elizabeth Catte
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 978-83-8191-962-3
Liczba stron: 184
Ocena: 6/10
Gdy widzę w jakiejś reklamie "musisz spróbować", "wypróbuj koniecznie" czy "zamów jeszcze dziś" to natychmiast włącza mi się w głowie tryb "po moim trupie, biedamarketingowcu z bożej łaski!" lub jeżeli widzę taki napis na ulotkach porozrzucanych na mojej klatce schodowej "chyba cię porąbało!".
To samo uczucie towarzyszyło mi przy czytaniu tej książki. No nie lubię po prostu jak ktoś mówi mi co mam myśleć, a jeżeli udaje przy tym, że pisze książkę historyczną lub reportaż, to wkurza mnie to jeszcze bardziej.
Autorka kilkakrotnie podkreśla, że jest historyczką. Nie wiem jak uprawia się historię w Ameryce, ale u nas odrobina chociaż obiektywizmu jest raczej zalecana. Tutaj obiektywizmu i szerszego spojrzenia nie było wcale. Eugenicy, czyli osoby, które starały się poprzez izolację i sterylizację osób uznawanych za niepełnosprawne czy chore umysłowo poprawić życie innych, tutaj pokazywane są jako potwory. Zabrakło mi tylko informacji, że wysysają krew i zjadają małe dzieci.
Im bardziej autorka wciskała mi, że eugenicy byli okrutni i źli, deweloperzy, którzy tworzyli mieszkania i hotele w opuszczonych szpitalach i przytułkach to okrutni krwiopijcy bogacący się na krzywdzie innych, a władze miast, które pozwalają na to, żeby nie upamiętniać wszystkich ofiar to istoty bez sumienia, tym bardziej miałam ochotę wziąć ich wszystkich w obronę. Przede wszystkim eugeników, którzy pragnęli lepszej przyszłości i wierzyli, że dzięki temu co robią zostawią lepszy świat dla swoich wnuków.
Argh.
No nie polecam.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\\\\
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Ranek i wieczór
Gdy otwieram oczy o jasnym poranku,
zanim skrzecząca rzeczywistość zaskoczy,
zanim me ciało na podłogę się stoczy,
myślę o słodkim, najdroższym kochanku.
Czasem spotykamy się na miękkim sianku,
czasem z propozycją podróży wyskoczy,
czasem wśród leśnych chaszczy ktoś nas zoczy
a wszystko to wieczorem i o poranku.
Często spoglądam pełnym miłości wzrokiem,
a często pragnie jedynie wysłuchania
i często nie nadążam za jego krokiem.
Od humoru mojego zależą miana:
jest Heathcliffem, Butlerem, Gilbertem, Hookiem…
Zawsze wśród kochanków, chociaż zawsze sama.
#zafirewallem #poezja #diriposta #tworczoscwlasna #nasonety

Zaloguj się aby komentować
Dziewczyna, która prowadziła bloga i stronę na Facebooku o Montgomery uznała, że pora je zamknąć. Jeszcze w zeszłym tygodniu poprosiła, żeby wrzucić wszystkie tłumaczenia cytatu o październiku (Tak się cieszę, że żyję na świecie, na którym istnieje październik. Czy nie byłoby straszne, gdyby od razu po wrześniu następował listopad?), żeby wrzucać je po trochu przez cały październik.
Czuję się zawiedziona i opuszczona.
Mogę z nią rozmawiać na Messengerze (rozmawiałyśmy nawet przedwczoraj o zlocie miłośniczek Ani w Gdyni), ale będzie mi brakowało jej zdjęć i filmów z Wyspy Księcia Edwarda.
#ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Macie plany na wieczór?
Bo dzisiaj jest Noc Księgarń i małe, często niszowe księgarnie szykują dużo atrakcji, w tym na przykład piżama party
Może Wasza najbliższa księgarnia organizuje jakieś spotkanie autorskie, imprezę dla #dzieci albo konkursy, w których można wygrać #ksiazki ?
Warto sprawdzić na: https://nocksiegarn.pl/
Zaloguj się aby komentować
Poeta i dziecko
Zadziwiła się raz pewna wytworna dama,
poznawszy młodego i przystojnego chama.
Był to cham wciąż uśmiechnięty i pomysłowy
i dziwne idee wpadały mu do głowy.
Siedząc razem z damami w uroczym salonie,
zgiął się nagle w pół tak jakby w niskim pokłonie
przed panienką co jeszcze tycia, malusia
i posadził ją wśród zastawy na obrusie.
Biedniutka mała skąpała się cała w czaju ,
niczym w przydrożnym brązowoburym ruczaju
a cham tymczasem przed nią swoje rymy ćwiczył,
nie zważając na zgrozę na matki obliczu.
W końcu powiodło się - i maleńka ta dama
uciekła z głośnym płaczem z pokoju sama.
Bo tak to już jest na świecie, mili poeci,
że takich świrów potwornie się boją dzieci.
#nasonety #diriposta #zafirewallem #poezja

Zaloguj się aby komentować
I jakże tu kochać ziemię, na której są pająki,
i Stwórcę w którego głowie sen o pająku się błąka?
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
#poezja @splash545 #pajaki

Zaloguj się aby komentować
Jej królewska mość jest bardzo zadowolona z tej edycji zabawy
#naopowiesci napisało pięcioro kawiarenkowiczów, którym gratuluję weny:)
Dziś niedziela, więc pora na #podsumowanienaopowieści i kilka miłych słów o autorach:
@KatieWee Pewnego wczesnego lata w erze Heian samej siebie nie będę chwalić
@splash545 Królewski raport Splaszu, przy twoim opowiadaniu można było się nieźle pochichrać, a im dalej tym było lepiej, dziękuję
@Wrzoo Różyczka (ze specjalną dyspensą na napisanie o dworze carskim, a nie królewskim) Spojrzenie na historię z perspektywy księżniczki Marii jest nieoczywiste, co doceniam bardzo! 10 piorunów
@George_Stark Zaognia Dżordżu, wiesz że zawsze jestem pod wrażeniem twojej twórczości? Zadziwiasz mnie swoim talentem za każdym razem. 14 piorunów
@moderacja_sie_nie_myje s01e9 to jak wplotłeś dwór królewski w swoją opowieść wprawiło mnie w osłupienie
@George_Stark To który jest synem kogo? - nikt tutaj nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji!
Dzisiaj zwycięża kolega @George_Stark który zebrał najwięcej piorunków, a ja czekam z niecierpliwością na to co wymyśli w następnej edycji

Zaloguj się aby komentować
831 + 1 = 832
Tytuł: Angielska choroba
Autor: Magdalena Samozwaniec
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Iskry
ISBN: 8320704998
Liczba stron: 94
Ocena: 6/10
Własny licznik: 116/200
Najsłabsza chyba książka Magdaleny Samozwaniec, która przecież jakąś wybitną pisarką nie była. To tak naprawdę zbiorek obserwacji na temat Anglii, które autorka pokazała z perspektywy psa. Samozwaniec wychowała się ze zwierzętami, w domu Kossaków pełno było różnych stworzeń - siostry miały nawet oswojoną wiewiórkę.
W dorosłym życiu Magdalena miała dwa wielorasowe psy, które darzyła wielkim uczuciem - Kruczka i Kubusia.
Zgarnęlam tę książeczkę z pudełka z darmowymi książkami wystawionego przed antykwariatem i przeczytałam ją do końca tylko dlatego, że nie miałam nic innego do czytania w podróży.
Pomimo mojej miłości do twórczości pani Samozwaniec nie polecam!
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzisiejsze #naczteryrymy sponsoruje Patyczak:
Rymy: imprezie-wylezie-plany-glany
Temat: zapach
#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Zapraszam do rymowania! Dzisiejsze rymy i temat sponsoruje pani Konopnicka
Temat: muchy
Rymy: gospodzie-miodzie-koleją-śmieją
Rymujemy używając powyższych słów, mniej więcej na zadany temat
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować