Może nie znam cię jakoś super, ale cię lubię za przemyślane komentarze. Niestety to (komentarze) i to że używasz Linuxa umieszcza cię w grupie 10% do których społeczeństwo nie jest przystosowane.
Może zacznę od końca. W razie nagłej potrzeby magika zacznij od high dose grzybów czy innego psychodelika. Z benzo w razie awarii, masz potencjalnie szanse tylko na doświadczenie psychodeliczne (tj. niekwestionowane uczucie jedności ze światem oraz głębokiego sensu całego istnienia). To tak w razie ostateczności.
Buchy spychają emocje na bok. Ale blokują ich "odczucie", a nieodczute emocje się kumulują. W połączeniu ze spektrum i wynikająca z niego wrodzoną trudnością w zrozumieniu innych i siebie, stawiają cię w niemiłej pozycji. Pełno sprzecznych, często negatywnych sygnałów z ciała, które pochodzą niewiadomo skąd (nie wiadomo co jest przyczyną).
Byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Udało mi się z tego wyjść, ale to nie znaczy, że tobie ma się udać, albo, że moje sposoby u ciebie zadziałają. Może też już próbowałeś tych rzeczy. Ale też są ludzie bardziej autystyczni od ciebie, mniej zdolni intelektualnie i z większymi traumami, którym udało się wypracować ścieżkę do stanu spokoju i czucia się dobrze. Więc masz jednak duże szanse.
Żeby nie zanudzać i się nie mądrzyć, tylko nadmienię, że początek drogi na prostą i skokowo lepszego zrozumienia neurotypowych ludzi i koniec końców siebie miał pewien serial na YT. Oglądając go co chwilę krzyczałem "o k⁎⁎wa, faktycznie", "no k⁎⁎wa, tak było", "całe życie się nad tym zastanawiałem, a tu są książki na ten temat gdzie ludzie podają odpowiedzi". Ten serial na YouTube pod tytułem Personality and it's Transformations, wersja na rok 2017, autorstwa wykładowcy już wtedy znanego z jakości swoich wykładów. Przewiń do wersji 2017 gdybyś chciał pooglądać.
Drugą rzeczą jest umiejętność kolorowego widzenia. Sam o tym często nie pamiętam. Kiedy medytujesz używając technik do odczuwania miłości, można to "dobre" uczucie przenieść na chwilę na organ wzroku. Wtedy wzrok/umysł przebija się na chwilę przez szarość depresji i dostrzega kolor w tym co cię otacza. Jeżeli nie próbowałeś, appka Headspace i poświęcenie 5 minut dziennie to mały koszt jak na możliwość wyjścia z dziury. Możesz też pojechać do najbliższej świątyni buddyjskiej. Panowie w pomarańczowych piżamach chętnie z tobą poskupiają się na oddechu, może nawet znajdą chwilę, żeby pouczyć podstaw medytacji w swoim nurcie.
Trzymam kciuki. Jak coś to pisz na priv, skompilujemy jądro albo zrobisz mi mock technical interview bo nigdy nie miałem jeszcze i się cykam aplikować do pracy w it. Albo pogramy w Factorio.
Pozdro!