Kurna tak, wiedziałem że o czymś zapomniałem. Narysowałem i se leżało. XD
#pytanie #hejto #hejtomeme #czerstwyhumor #perypetiedziwena @Rozpierpapierduchacz
Zainspirowane przez mema dodanego w Redakcji Czerstwego przez @Statyczny_Stefek xD


Tak naprawdę to jeste Samiec DROZDA
Kurna tak, wiedziałem że o czymś zapomniałem. Narysowałem i se leżało. XD
#pytanie #hejto #hejtomeme #czerstwyhumor #perypetiedziwena @Rozpierpapierduchacz
Zainspirowane przez mema dodanego w Redakcji Czerstwego przez @Statyczny_Stefek xD

Zaloguj się aby komentować
@MsHyde może być coś takiego? Nie mój styl, ale pomyślałem, że spróbuję. xD
Ogólnie trochę oczu kąpiel kontent, ale co mi tam. xD
---------------
#narysunki <
#heheszki #hejtomeme #perypetiedziwena @pingWIN @Rozpierpapierduchacz a reszta niech się szuka. xD

Zaloguj się aby komentować
494 + 1 = 495
Tytuł: Sensacyjne życie ptaków
Autor: Adam Zbyryt
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: audiobook
Długość: 10h
Liczba stron: 320?
Ocena: 7/10
Mam problem z tą książką. Z jednej strony daje masę ciekawostek o życiu ptaków i to dużo bardziej zróżnicowanych niż poprzednio, ale… dygresje. Pełno dygresji. Już na starcie autor zaznacza, że to nie jest tytuł wyłącznie o ptakach i faktycznie to czuć.
"Sensacyjne życie ptaków" to coś w rodzaju przeglądu popcornowych tematów z ptasiego świata - od ptaków pijących krew, przez trujące przepiórki, ptasią masturbację, jedzenie odchodów, "kosmetyki", samoleczenie, kończąc na ptasim homoseksualizmie. Jakiś bori mógł zostać pominięty. Z pozoru clickbejt, w praktyce dość naukowa opowieść, choć autor ucieka od tego stwierdzenia. Każde zagadnienie tak, jak w poprzednio recenzowanej przeze mnie książce jest analizowane z wielu perspektyw, a autor nie skacze na hipotezy, jak jurny królik i jasno zaznacza kiedy czegoś nie wiemy.
Gdzie problem? Cóż. Czasem autor leci do ciepłych krajów próbując zarysować pewien koncept, a jak już wraca, to się okazuje, że powiązanie między dygresją, a tematem przewodnim bywa luźne, a w sporadycznych przypadkach, nie ma go w ogóle. Nie jest aż tak tragicznie, jak w "Rzeczy o ptakach" innego autora, ale bywa to lekko dezorientujące. Zwłaszcza w połączeniu z okazjonalnym chaosem. Nie raz musiałem się cofnąć, żeby sprawdzić czy coś przeoczyłem, by odkryć, że nie, po prostu autor musiał zastosować jakiś skrót myślowy i mnie zgubił. Mam też wrażenie, że dużo więcej jest tu prywatnych przemyśleń, czasem za dużo.
Ogólnie uważam, że tym co najmocniej ciągnie ten tytuł w dół, jest brak odpowiedniej korekty, a sama treść jest fajna. Trochę jak dobry schabowy, ale dostajemy go na tekturowym talerzu i mamy kroić plastikowym nożykiem. Adam Zbyryt ma bardzo fajny sposób przekazywania wiedzy o ptakach, ale chyba przydałby się ktoś, kto by przy nim stał z dmuchanym, balonowym kijem bejsbolowym i robił boink za każdym razem jak wlatuje za gruba dygresja. XD
Nadal uważam, że to dobra książka. Po prostu trzeba być gotowym na to, że tego schabowego będziecie jedli łapkami.
#bookmeter
> #dziwensieodchamia
#ksiazki #audiobook #ptaki #ornitologia

Aż mam ochotę wystawić recenzję tej recenzji i dać jej 9/10
Zaloguj się aby komentować
( ͡° ͜ʖ ͡°)
#dziendobry #heheszki #perypetiedziwena

Zaloguj się aby komentować
@bojowonastawionaowca tak było? XD
#memy #heheszki #perypetiedziwena #hejtomeme #fcbarcelona #pilkanozna

487 + 1 = 488
Tytuł: Czego się boją ptaki?
Autor: Adam Zbyryt
Kategoria: popularnonaukowa, reportaż
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: audiobook
Długość: 9h 33min
Liczba stron: 336
Ocena: 9/10
Po absolutnie tragicznej "Rzeczy o ptakach" sięgnięcie po kolejną książkę ornitologiczną z tej samej listy "najlepszych" mogło wydawać się ryzykowne, a nawet zakrawać o masochizm. Tym razem jednak było warto. Choć na Lubimy Wkurzać obie pozycje mają bardzo zbliżone oceny (7,5 i 7,6 na 10), różnica jakościowa między nimi jest ogromna. Dosłownie jak między "Zmierzchem" a "Władcą Pierścieni".
"Czego się boją ptaki?" to książka o wpływie stresu na niemal każdy aspekt życia ptaków. Autor zaczyna od podstaw - wyjaśnia, skąd wiemy, że odczuwają stres - a następnie prowadzi czytelnika przez ich reakcje na zagrożenia, wpływ stresu na sukces lęgowy, strategie radzenia sobie z niebezpieczeństwem, aż po kwestie związane z jajami i tym, jak stres rodziców oddziałuje na potomstwo. Temat okazuje się znacznie szerszy, niż mogłoby się początkowo wydawać. No, przynajmniej ja się nie spodziewałem, że będzie tak rozległy i spleciony z masą innych rzeczy.
Dobrym przykładem jest tu temat częstotliwości zdrad samic modraszek w zależności od poziomu stresu i tym, jak starają się je ukrywać. Czy rogacz może to zaakceptować?
Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki wiedza została przedstawiona. Niemal wszystko jest logicznie wplecione w opowieść opartą na ptakach. Tutaj nie da się już skakać po rozdziałach, bo auror lubi je ze sobą łączyć, co dla mnie jest pozytywne. Ludzie pojawiają się rzadko, głównie w formie anegdot, a jeśli autor odwołuje się do zjawisk psychologicznych, robi to krótko, przystępnie i z wyraźnym wskazaniem źródeł. Co ważne, nie przyjmuje bezkrytycznie każdej ptasiej hipotezy - jasno zaznacza, które obserwacje mogą nie przetrwać próby czasu. Całość opiera się w dużej mierze na solidnych danych, co dodatkowo wzmacnia wiarygodność książki. Przynajmniej w moich laickich oczach.
Nie oznacza to jednak, że jest ona pozbawiona wad. Najbardziej zauważalnym problemem dla mnie jest okazjonalne moralizatorstwo - nie tyle w kontekście zmian klimatu, bo z tym nie mam problemu, co raczej sugestii dotyczących tego, jak żyć i co myśleć, czasem kompletnie w oderwaniu od tematu. To typowa słabość tego typu publikacji i choć pojawia się sporadycznie, potrafi wybijać z rytmu. Na szczęście stanowi to może kilka procent całości, co wypada bardzo dobrze zwłaszcza w porównaniu z "Rzeczą o ptakach", gdzie podobne wstawki były znacznie częstsze i bywały zupełnie nie na temat.
Książka wyróżnia się także ogromną liczbą ciekawostek i historii. Jest ich tak dużo, że praktycznie niemożliwe jest zapamiętanie wszystkiego po jednym podejściu - co paradoksalnie działa na jej korzyść. To jeden z tych tytułów, do których warto wracać, by zapamiętać więcej szczegółów. Ja rzadko wracam, bo wychodzę z założenia, że mamy do wyboru tyle pozycji, że lepiej skoczyć po coś innego, niż zaliczać jakiś tytuł ponownie, ale tu z pewnością zrobię wyjątek i zapoluję na wersję papierową.
Gdzieś przy końcu autor pokazuje też gdzie szukać informacji o ptakach i jak można je rozpoznawać np. przy użyciu telefonu. Nie jest to zbyt rozbudowany segment, ale może komuś pomoże. Sam używam aplikacji Merlin Bird ID, o które autor też wspomniał.
Warto też zaznaczyć, że to dopiero moja druga książka ornitologiczna, więc pewnie istnieją jeszcze lepsze tytuły. Na ten moment jednak "Czego się boją ptaki?" zrobił świetne wrażenie. Zacząłem już kolejną książkę tego samego autora - "Sensacyjne życie ptaków" - i obecnie zapowiada się dobrze.
Na ten moment daję DZIWEŃSKI ZNAK JAKOŚCI i polecam serdecznie. W wersji audio za każdym razem jak pojawi się ważny, nowy ptak, dostajemy jego śpiew w ramach bonusu. Uwielbiam, choć wiem, że niektórych mogłoby wkurzać takie przerywanie na kilka sekund.
#bookmeter
> #dziwensieodchamia
#ksiazki i #audiobook #ptaki #ornitologia

Zaloguj się aby komentować
A co mi tam. XD
Rzutem na taśmę kontent stoopkowy dla @ErwinoRommelo w ramach #narysunki . XD
#czerstwyhumor #heheszki #pdk #czarnyhumor #hejtomeme

Zaloguj się aby komentować
Pewna epoka się kończy. XD
#memy #perypetiedziwena #hejtomeme #manacieopowiesci @Rozpierpapierduchacz @Tomoe

Zaloguj się aby komentować
Zainspirowany TYM wpisem i innym go poprzedzającym, poczyniłem #perypetiedziwena których patronem stanie się @Airbag . Gratulujemy. XD
#czerstwyhumor #hejtomeme #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Niżej jest efekt mojego małego eksperymentu z malowaniem nocnych gór w Ibis Paincie. Zauważyłem, że ktoś rysował cienie pewnym domyślnym pędzlem, którego nigdy nie używałem, bo wydawał się słaby, a tu proszę. Nazywa się Dip Pen (Bleed) jak coś.
Zaczynałem od dość walaszkowej idei na konkurs, która przekształciła się w takie coś. To chyba dobrze. Mnie się podoba, choć sporo bym tu poprawił, ale już mnie łapa boli. XD
Miejscówka całkowicie zmyślona w czeluściach mojej głowy. Pewnie byłoby lepiej, gdybym użył jakiegoś wzorca, ale ja już tak mam, że jara mnie za bardzo opcja tworzenia od zera, trochę jak Bob Ross. XD
A no i najważniejsze. Tematem były stopy, ale nie było napisane, że muszą być ludzkie. Po angielsku podnóże góry to foot of the mountain, czyli uznałem, że jest wystarczająco blisko. @ErwinoRommelo oceni. XD
#narysunki #tworczoscwlasna #dziwenrysuje #perypetiedziwena

Zaloguj się aby komentować
468 + 1 = 469
Tytuł: Rzecz o ptakach
Autor: Noah Strycker
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Muza
Format: audiobook
Długość: 9h 29min
Liczba stron: 336
Ocena: 5/10
Przyznam szczerze, że pod pewnymi względami jest to jedna z najgorszych książek, jakie ukończyłem w życiu (bo złych lub przeciętnych najczęściej po prostu nie kończę). W zasadzie dobrnąłem do końca chyba tylko dlatego, że jest tak powszechnie polecana jako jedna z najlepszych pozycji o ptakach. Jeśli to faktycznie jedna z najlepszych, to aż boję się tych gorszych. No, ale zacznijmy od początku.
O czym właściwie jest ta książka? Wrzucę po prostu opis ze strony „Lubimy wkurzać tragicznym UI”:
W dzisiejszych czasach cechy uznawane za tradycyjnie ludzkie, zdają się już takimi nie być. Czy stwierdzenie, że ptaki wykazują również zachowania analogiczne do ludzkich emocji, byłoby zbyt daleko idące? „Inteligencja, altruizm, samoświadomość, miłość... Jak pisze autor: Badając ptaki, ostatecznie dowiadujemy się czegoś o nas samych.
Czy o tym jest ta książka? Moim zdaniem nie - i stąd moja niska ocena. Nie jest to jednak aż tak tragiczny tytuł, żeby schodzić jeszcze niżej w mojej skali. W praktyce dostajemy miks ciekawostek o ptakach, które z czasem coraz częściej stają się tylko pretekstem do „głębokich” przemyśleń autora oraz opowieści o ludziach, ich naturze i psychologii.
Żeby nie być gołosłownym, jeden rozdział zawiera w sumie może kilka zdań o omawianych ptakach i ich charakterystycznej cesze, a całą resztę stanowi wykład o dylemacie więźnia i jemu pokrewnym zagadnieniom u ludzi, jak i o altruizmie, przy którym Stryker stwierdza coś w stylu, że lepiej wierzyć, że on naprawdę istnieje, bo alternatywa jest straszna. No nie jest.
Autor często używa porównań, żeby wyjaśnić pewne ptasie zachowania - i to też mocno mnie męczyło. W jednym rozdziale spędza sporo czasu na tłumaczeniu zasad awansów w tenisie oraz różnicy między systemem pucharowym a kołowym, żeby… Wybaczcie, ale tak mnie tym zmęczył, że nawet nie wiem, do czego właściwie miało to prowadzić. To najbardziej jaskrawy przykład, ale podobnych dygresji jest tu mnóstwo.
Największym kuriozum jest dla mnie to, że w książce o ptakach jest po prostu za mało ptaków. Początek jest jeszcze całkiem niezły i tej ludzkiej narracji prawie nie ma, ale z każdym kolejnym rozdziałem jest jej coraz więcej, a autor ma też tendencję do zapętlania się w tych samych wnioskach, kończąc rozdziały jakimś moralizatorskim stwierdzeniem wyciągniętym z książek Coelho. Wiem, trochę wrednie tak napisać z mojej strony, ale serio, niektóre stwierdzenia pasowałyby do telewizji śniadaniowej.
Nie mogę się przyczepić do sposobu, w jaki tłumaczy ludzkie aspekty psychologiczne czy neurologiczne - w tych uproszczonych pojęciach raczej nie ma błędów. Akurat czytam teraz „Zachowuj się” Sapolsky’ego, więc mam jakieś porównanie. Pytanie tylko, czy tego właśnie oczekujemy od ornitologa i książki o ptakach.
Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ktoś może uznać tę książkę za interesującą. Im dłużej jednak o niej myślę, tym bardziej mam wrażenie, że można by ją zastąpić filmem o gołębiach z kanału Uwaga! Naukowy Bełkot i kilkoma artykułami na angielskiej Wikipedii - a człowiek tylko zaoszczędziłby czas. Zwłaszcza jeśli kogoś interesują ptaszki chwastówkowate, bo to im trafił się rozdział o dylemacie więźnia.
Trochę rozgrzeszę przez to, że to pierwsza książka autora, a do tego napisana na czyjąś prośbę jak miał 26 lat. Mimo wszystko nie polecam.
Książkę mam za darmo w klubie Audioteki. Gdybym za nią zapłacił, to pewnie płakałbym bardziej. xD
#bookmeter
> #dziwensieodchamia
#ksiazki #audiobook #ptaki #ornitologia

Zaloguj się aby komentować
#heheszki #hejtomeme #perypetiedziwena #manacieopowiesci @Rozpierpapierduchacz #takaprawda xD

Zaloguj się aby komentować
Takie tam #perypetiedziwena . XD
#hejtomeme #heheszki #memy #ai @bojowonastawionaowca #czerstwyhumor

Zaloguj się aby komentować
Cóż. Nie jest to może najpiękniejsze, ale takie ziomeczki dzisiaj ustrzeliłem na wyprawie do większego lasu. Trafiła się nawet rodzina @bojowonastawionaowca , czego się nie spodziewałem w takim miejscu. Muszę przyznać, że szybkość tych ptaszków mocno testowała mój starzejący się refleks. xD
> #dziwencykafoty <
#ptaki #fotografia #zwierzaczki #smiesznypiesek





Zaloguj się aby komentować
435 + 1 = 436
Tytuł: Nie widzę przeszkód
Autor: Marcin Ryszka, Jakub Białek
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Format: audiobook
Długość: 6h 24min
Liczba stron: 320
Ocena: 10/10
Z mojej perspektywy "Nie widzę przeszkód" to nie do końca biografia. Owszem, życie Marcina Ryszki jest mocną bazą dla tej książki, ale w praktyce bliżej jej do poradnika. Pozwala nie tylko lepiej zrozumieć część osób niewidomych lub z innymi niepełnosprawnościami, lecz także uczy, jak się wobec nich zachowywać i czego unikać. Odpowiada na pytania, których ludzie często boją się zadać, żeby kogoś nie urazić. Dlatego to nie tyle książka znakomita literacko, co niesamowicie potrzebna - daje wiedzę, której próżno szukać gdzie indziej, a wszystko podane jest przez śmieszka, jakim jest Marcin i spisane przez Kubę Białka, który ma całkiem fajny styl.
Autor jest osobą niewidomą, byłym mistrzem w pływaniu, a obecnie dziennikarzem i - o ile się nie mylę - nadal zawodnikiem Wisły Kraków w blind footballu, czyli piłce nożnej osób niewidzących. W tej książce odpowiada na różne pytania na podstawie własnego życia oraz doświadczeń swoich kolegów o różnym stopniu niepełnosprawności, nie tylko związanej ze wzrokiem.
Sam wzrok stracił jeszcze jako małe dziecko i wielu rzeczy nigdy nie było mu dane zobaczyć. Mimo to w snach potrafią gonić go niedźwiedzie - choć nigdy żadnego nie widział.
Jak to jest, gdy gaśnie światło? Czy niewidomi coś widzą? Czy mają sny? Jak zachwycają się czymś, co wizualnie jest piękne? Czy igrzyska paraolimpijskie to „szachy dla debili”? Jak korzystają z telefonu i odpisują na wiadomości w mediach społecznościowych? Jak mogą grać w piłkę nożną? Jak odpowiadać na ich pytania? Jak to jest zgubić się w nowej lokacji i musieć krzyczeć, żeby ktoś pomógł, bo miejsce wydaje się puste? Czy osobie niewidomej można powiedzieć "do widzenia"?
To tylko część pytań, na które dostajemy odpowiedzi. Przy okazji poznajemy też anegdoty związane z pytaniami zadawanymi przez innych ludzi, na przykład podczas rozmów o pracę - i niektóre z nich sprawią, że z pewnością pomyślicie o kimś bardzo niepochlebnie.
Przykład pouczającej historii? Marcin często musi pytać osoby stojące obok, jaki tramwaj lub pociąg właśnie nadjechał. W wielu opisanych sytuacjach dostawał błędne odpowiedzi. Ludzie słysząc pytanie "Czy to tramwaj nr 4?" albo "Czy ten pociąg jedzie do Radomia?", odpowiadali szybko "tak", bez większego zastanowienia. Ryszka korzysta z nawigacji w telefonie i po wejściu do pojazdu orientował się, że jedzie w zupełnie złą stronę. I co wtedy? Marcin jest osobą zaradną, więc zwykle potrafił z takich sytuacji wybrnąć, a na kolei często trafiał też na życzliwych ludzi, którzy mu pomagali. Nie każda osoba niewidoma ma jednak tyle szczęścia.
I co ważne - Ryszka nie opowiada tej historii po to, żeby pokazać, że ludzie są źli albo że odpowiadają byle jak, żeby ktoś się odczepił. Raczej pokazuje zarówno nam, jak i innym osobom niewidzącym, jak można to zmienić. Zamiast pytać, czy coś gdzieś jedzie, dziś pyta dokąd coś jedzie. Na takie pytanie nie da się odpowiedzieć odruchowym "tak".
Takich pouczających historii jest w tej książce mnóstwo. Jest w niej jednak również krytyka części środowiska osób z niepełnosprawnościami. Marcin jest w tej pozycji, że może sobie na to pozwolić bez obawy o lincz. Są bowiem grupy, które wykorzystują swoją niepełnosprawność i bywają zbyt roszczeniowe wobec świata. Żyją w przekonaniu, że skoro los coś im odebrał, to w ramach rekompensaty wszystko im się należy. Sam autor przyznaje, że w młodości też miał podobne podejście, ale z czasem zrozumiał, że to ślepa uliczka. Że w gruncie rzeczy szkodzi to tym wszystkim, którzy mają realne potrzeby.
Ogólnie polecam tę książkę z całego serca. Mam wrażenie, że dzięki niej - mimo własnych doświadczeń z osobami z niepełnosprawnościami - po prostu stanę się trochę lepszy. Czasem bardziej pomocny, a czasem mniej, kiedy sytuacja tego wymaga. Bo ta książka jest też o tym, że nie wszystkimi trzeba się opiekować. Bardzo często poradzą sobie sami, a nadmierna nadgorliwość może być czymś negatywnym.
Nie potrafię ocenić jej na mniej niż 10/10. To jedna z tych książek, które po prostu są potrzebne - a innych podobnych pozycji ze świecą szukać.
#bookmeter
> #dziwensieodchamia
#ksiazki #audiobook #niepelnosprawnosc

@Dziwen
Ciekawym, którzy chcieliby sprawdzić, jak to jest być niewidomym chociaż przez chwilę, polecam „wystawę” „W stronę ciemności” w krakowskim Centrum Nauki i Zmysłów WOMAI.
Spędza się prawie godzinę w zupełnych ciemnościach i wykonuje różne czynności, jak na przykład rozpoznawanie przedmiotów czy przejście przez ulicę - na szczęście nieprawdziwą. :')
Czasami posłucham jego podcastów, mimo że nie interesuje mnie Wisła Kraków https://youtube.com/@studioreymonta Ciekawe są jego wstawki jak opowiada jak ludzie żartują sobie z nim że dobrze że nie widział jakiegoś meczu, albo którąś akcje muszą mu opowiedzieć dokładniej koledzy z radia Kraków, bądź dziewczyna, bo po komentarzach czy nie jest w stanie tego dokładnie wyłapać. Chyba już powszechnym żartem na kanale jest że Marcin nie widzi przeszkód
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@Wrzoo co powiesz na takie? XD
#perypetiedziwena na podstawie pracy @Wrzoo z komentarza pod TYM wpisem. XD
#memy #heheszki #czerstwyhumor #hejtomeme

Zaloguj się aby komentować
W ogóle jako, że jestem niezorganizowany jak cholera (i miałem autobana), a z komputera korzystam może raz w tygodniu, trochę z obsuwą się wam czymś pochwalę, a może bardziej pochwalę osoby, które mnie tym obdarowały. Strasznie miłe, że kotokolwiek w ogóle pomyślał o czymś takim, a nie ukrywam, że tłumaczenie meksykańskiej przyjaciółce dlaczego na półce mam robionego na drutach, różowego buttpluga było ciekawym doświadczeniem. xD
Po wygraniu #popularitycheck dostałem paczkę od @Wrzoo i jak się okazało kilka osób dorzuciło się do puli rzeczy, które w niej znalazłem.
Figurson od @myoniwy obecnie dzielnie broni warsztatu, a im dłużej na niego patrzę, tym bardziej mi imponuje, że udało się go tak ogarnąć, bo ma idealną postawę, a proces chyba nie wybacza błędów. Przynajmniej tak zakładam, że wywalenie błędnego spawu może być trudne. Widzę potencjał na dołączenie do Pracowni "SPECJALNEJ TROSKI", bo widać, że kolega @myoniwy ma talent. Przepraszam, że tyle mi zeszło, ale mam nadzieję, że lepiej późno, niż wcale. Piękna robota i dziękuję. :D
Z resztą @Wrzoo trochę zaszalała, a co najgorsze sprawiła, że będę sobie kupował samochodziki LEGO, bo miałem za dużo frajdy ze składania. No i miała rację, u somsiada nie mamy takich poradników bezpieczeństwa, więc dzięki niej już wiem, jak sobie radzić z kryzysem. xD
Trochę fantów zafundowali nasi admini, czyli @kris i @ebe za co też dziękuję. :)
@fonfi zapewnił odznakę której używali podobno wszyscy na zjeździe hejtopiwa, więc wysokie progi, ale pasuje. Przyjaciółka nie mogła przestać się śmiać z lore tej zabawki. xD
Co się stało z dosłownie 2kg mieszanki mafijnej od @Yes_Man muszę przemilczeć, na pocieszenie miałem pomoc. xD
Zdjęcie nr 2 nie jest aktualne, bo fanty rozjechały się po różnych miejscach w domu.
Tak więc przepraszam, że to tyle trwało, dziękuję za wszystko, a przede wszystkim za list, który sprawił, że pozostałem na hejto - bo niestety chodziły mi po głowie różne myśli od dłuższego czasu. Jego treść zostawię dla siebie, ale wychodzi na to, że był czymś, czego potrzebowałem. Efekt macie w postaci Pracownii "SPECJALNEJ TROSKI". :)
------
#meaculpa


Zaloguj się aby komentować
To było nieuniknione. Jak się powiedziało A, to trzeba też powiedzieć By, a potem wrzucić mema w tag #stoicyzm i liczyć na to, że nikt się nie oburzy, bo to co was krzywdzi, to tylko wyobrażenie, a nie realna intencja. Tak więc #stoicmeme którego sponsorem stał się @splash545 . No i #perypetiedziwena . To też. xD
--------------
#czerstwyhumor #heheszki #hejtomeme i trochę #takaprawda

Zaloguj się aby komentować
V2 wincy pewnie nie będzie. XD
#perypetiedziwena #dziwenrysuje
@owczareknietrzymryjski @sireplama @vredo xD

Zaloguj się aby komentować