Bywa tak, że patrzę i nie rozumiem. A jak ona obczai, że nie rozumiem, to kończymy z taką miną, jak na zdjęciu. XD
-----
#smiesznypiesek #heheszki #piesekdziwena #zwierzeta #psy


To tylko przerwa...
Bywa tak, że patrzę i nie rozumiem. A jak ona obczai, że nie rozumiem, to kończymy z taką miną, jak na zdjęciu. XD
-----
#smiesznypiesek #heheszki #piesekdziwena #zwierzeta #psy

Zaloguj się aby komentować
@kris @ebe to co, szykujemy na nadruczki do sklepiku? XD
Moja interpretacja tego, co powinno symbolizować ten portal w ramach #perypetiedziwena . XD
------
#heheszki #hejto #czerstwyhumor

Zaloguj się aby komentować
Kiedy ktoś został wylosowany kolejny raz w ciągu miesiąca, a ty nadal czekasz na ten pierwszy. XD
Z wyrazami współczucia dla @Rozpierpapierduchacz xD
------
#heheszki #memy #hejtozeszyt #perypetiedziwena #perypetiemanata

Zaloguj się aby komentować
Zaczął od zmiany koloru rangi na różową, teraz nielegalnie wymusił bana ZOBACZ JAK!
Jakie pamiętasz afery? Przy tej, którą właśnie demaskujemy jako potężna redakcja Niedorzecznika, Amber Gold to co najwyżej tipi na działce, a Watergate to ledwie kapiący kranik w toalecie na Orlenie, ale tej niewentylowanej. Znany użytkownik hejto, @entropy_ , naszym zdaniem celowo stworzył system, który pod płaszczykiem wyboru największego pechowca portalu sam zgarnął to, czego w normalnych warunkach nie da się osiągnąć legalnie.
ZABAWA, ALE CZY NA PEWNO?
Oficjalnie chodzi o zabawę, która miała wyłonić największego pechowca na naszym portalu. Klikasz piorunka, ktoś dostaje bana na pół godziny i wszyscy udają, że nam przykro. Szampony tryskajo, memy się lejo, czy coś w ten deseń, a owca beczy.
Ale hola, hola… Po bliższym przyjrzeniu się zasadom okazuje się, że cały mechanizm był tak naprawdę zaprojektowany nie dla nas, a dla niego, dla samego autora. Za każde 100 piorunów to nie "pechowiec" miał oberwać, tylko sam @entropy_ . I to nie na pół godziny, a na pełne 12 godzin - czyli dokładnie 24 razy dłużej niż "nagroda główna"! Obecnie przy zastosowaniu jego pełnego wzoru:
Ban dla mnie według wzoru: 12h × [(liczba piorunów) / 100], zaokrąglamy do najbliższej pełnej godziny.
Osiągnął wynik ponad 28h bana! Czyli to tak naprawdę: autoban deluxe w pakiecie "all inclusive".
ŚLEDZTWO NIEDORZECZNIKA
Nasza redakcja nie spała. Przy świecach, w foliowych czapkach na głowie i z regulaminem w ręku przez 6 godzin analizowaliśmy zapis piorunów i możliwe scenariusze. Poprosiliśmy też niezależnych specjalistów o ich opinie:
- inżynier z Puław odpowiedział tylko wymowne "hahaha".
- lokalny psychiatra stwierdził: "Prosze ogladac na sluchawkach, mimo chalasu miasta mozna uslyszec jak bebek mruczy. A to okaz z melianizmem, wypieczony ummm jak lubiem." - chwyciło za serce.
- wróżka Feloniusa z bazaru "wybierzspolecznosc" zaproponowała, że co najwyżej doda Diffla bez tagów.
- Ktoś mógł zostać pominięty.
Wszyscy byli zgodni: to nie jest niewinna zabawa, tylko o teatralne samowygnanie z sieci lub umożliwienie dalszych testów hakerskich. @entropy_ od początku to zaplanował licząc na to, że chęć odegrania się za kolor rangi guru doprowadzi do dłuższej przerwy. Po niej wyjdzie na "męczennika hejto", który "poświęcił się dla zabawy". Sprytne? Owszem. Czy uczciwe? Nie do końca.
PRAWO MÓWI "NIE"
Poprosiliśmy lokalnego stróża prawa o nałożenie na konto jednego z naszych dziennikarzy 24-godzinnego bana. Odpowiedź? Kategoryczna odmowa. Policjant odłożył jakiego rogala, spojrzał na niego i powiedział tylko: "nie".
Nie pozostało nam nic innego, jak zgłosić sprawę do prokuratury i czekać na dalsze kroki organów ścigania.
BAN-GATE
Czy Entropy właśnie wynalazł sposób na urlop od internetu w wersji premium? Czy chodzi o testy hakerskie? Czy to dopiero początek afery, która skończy się na sali sodowej z aktami pełnymi screenów i memów?
Jedno jest pewne: zabawa, która miała być czymś niewinnym, stała się symbolem największego oszustwa w historii hejto i odznaka na drogę tym, którzy wyjdą z tego bez ubrudzonych majtek.
---------
Takie reportaże serwuje tylko NIEDORZECZNIK, twoje źródło #prawdziwehejtonews .
---------
#gownowpis #heheszki #hejtomeme #niedorzecznik



Zaloguj się aby komentować
Czy jestem porąbany i myślałem, że szybciej będzie zrobić zdjęcia i dorysować kilka rzeczy, zamiast rysować to od zera? Czy faktycznie było szybciej? Cóż. XD
Zapraszam na takie bardzo nietypowe #perypetiedziwena , których sponsorem stało się samo #hejto i ostatnie na nim wydarzenia. XD
---------
#czerstwyhumor #matkoboskocotoje
#wogolenimompojeciacorobie





Zaloguj się aby komentować
Trochę #zalesie i potrzebuję by ktoś pochuchał na ranę. XD
#perypetiedziwena @splash545 #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Temu panu wiele nie było trzeba do szczęścia. xD
To co widzicie, to tak naprawdę zwinięte w siebie ukwiały, najprawdopodobniej końskie (Actinia equina). Zwijają się w ten sposób, gdy są odsłonięte podczas odpływu - to ich sposób na przetrwanie bez wody i ochronę przed wysychaniem. W Internecie najczęściej znajdziecie zdjęcia czerwonych osobników, ale barwa tego gatunku bywa bardzo różna - od brunatnej, przez zielonkawą, aż po ciemnoczerwoną.
Gdy są zanurzone, wyglądają bardziej klasycznie, bo przypominają rurkę zakończoną wieńcem czułków - jak na zdjęciach niżej. Te czułki otaczają "otwór gębowy", który pełni podwójną funkcję - ukwiał przez niego zarówno pobiera pokarm, jak i usuwa niestrawione resztki. Tak, u tych stworzeń wszystko odbywa się przez jeden otwór.
Jeśli dotknie się ukwiału, często reaguje gwałtownym "psiknięciem" wody, co jest mechanizmem obronnym - szybkie wyrzucenie wody pozwala mu się trochę bardziej skurczyć i odstraszyć potencjalnych intruzów.
----------
#ciekawostki #wodnypenis #heheszki #smiesznypiesek #sowapogodzinach #natura




Zaloguj się aby komentować
Z dedykacją dla @festiwal_otwartego_parasola ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#zimowracaj #latowypierdalaj

Zaloguj się aby komentować
#perypetiedziwena #takaprawda hotel #zalesie i #bozedajmisily xD

Zaloguj się aby komentować
Wiecie co jest najlepsze w piątek? Tak, to też, ale miałem na myśli CZERSTWE. Więc jak rycerz na białym koniu bez konia, pojawia się i ono. Zapraszam. XD
-------
#czerstwyhumor





Zaloguj się aby komentować
DŻDŻOWNICE - OSTATNIA OBSESJA DARWINA [14 minut]
W drugiej połowie XIX wieku, w swoim ogrodzie na południu Anglii, sędziwy Karol Darwin - już po opublikowaniu teorii ewolucji - rozpoczął serię nietypowych eksperymentów. Ich bohaterami były... dżdżownice. Wydawać by się mogło, że po takim dorobku naukowym zajmowanie się robakami to jedynie kaprys starzejącego się uczonego, jednak było dokładnie odwrotnie.
Darwin fascynował się wpływem drobnych organizmów na świat przyrody. Już w 1837 roku zauważył, że ziemia w polu, która wcześniej była pokryta gruzem, z czasem została oczyszczona - jak się okazało, za sprawą pracy dżdżownic. To proste spostrzeżenie stało się początkiem trwającej ponad 40 lat obsesji, którą Darwin zakończył książką The Formation of Vegetable Mould through the Action of Worms, opublikowaną na pół roku przed śmiercią. W ramach badań Darwin poddawał dżdżownice różnym próbom: oferował im różne pokarmy, wystawiał na działanie światła i ciepła, krzyczał na nie, a nawet kazał synowi grać im na fagocie, by sprawdzić ich reakcje na dźwięk. Jednak głównym celem było zrozumienie, jak te niewielkie zwierzęta przekształcają środowisko. Darwin zauważył, że poprzez przemieszczanie się w glebie i trawienie materii organicznej, dżdżownice wpływają na jej strukturę i skład. Dziś proces ten nazywamy bioturbacją.
Darwin podejrzewał, że te niepozorne organizmy mogą mieć ogromny wpływ na historię Ziemi. W jego czasach brakowało jednak danych kopalnych, które mogłyby potwierdzić tę hipotezę. Dziś już wiemy, że miał rację - i to bardziej, niż mógł przypuszczać.
Świat Robaków sprzed pół miliarda lat
W zapisie kopalnym z końca ediakara, a tuż przed kambrem, pojawiają się pierwsze prymitywne robaki - organizmy zdolne do drążenia w osadach. Ich działalność była pierwszą formą bioturbacji w historii życia. Ten moment określany jest przez paleontologów mianem "Worm World" - Światem Robaków. Dzięki ich działalności powieżchnia dna morskiego uległa dramatycznym zmianom: stała się bardziej miękka, bardziej zróżnicowana i bogatsza w dostępne składniki odżywcze. Dla przymocowanych do twardego podłoża organizmów ediakariańskich był to cios nie do przetrwania, ale dla bardziej ruchliwych zwierząt kambryjskich - gigantyczna szansa. To właśnie dzięki robakom doszło do eksplozji kambryjskiej, czyli nagłego pojawienia się złożonych, ruchliwych zwierząt, których potomkami jesteśmy również my.
Tego już nie usunę, musiałem przetestować jak działa wgrywanie.
--------------
#ciekawostki #ewolucja #filmikdokumentalny #minidokument #ogladajzdziwenem #pbseons #robaki"
@Umypaszka
no kurczę, to krzyczenie na robaki i granie im na fagocie to brzmi jak moja codzienność z sąsiadami xDD

"powieżchnia" Nie wiem, o co się przyczepić (bo moje zdolności intelektualne nie pozwalają mi na przeczytanie tekstu ze zrozumieniem), więc się przyczepię o pierdołę 😉
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #justhejtothings @bojowonastawionaowca xD

Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj oddzielimy pipeloki od tych innych. Macie te swoje wojny majonezowe, wybieracie lepszy sernik, ale wiecie co jest najlepsze? Kaszanka. Dlatego policzmy się. Kto kocha, kto lubi i kto jeszcze nie wie co dobre. XD
-----------
#pytanie #heheszki #kaszanka #jedzenie #gownowpis

@Dziwen W Anglii odkryłem ze zdziwieniem, że tamtejszym przysmakiem jest kaszanka. Ale nie nazywają tego "kashanką" ani nic takiego, tylko "black pudding". Jest to jedzone ze śniadaniem.
Podejrzewam, że to chyba przywędrowało ze Szkocji. Innym kaszankopodobnym szkockim przysmakiem jest haggis.
@Dziwen na Śląsku mamy jeszcze wersję z bułką zamiast kaszy. Po naszemu "żymlok", to po waszemu pewnie będzie "bułczanka"

Zaloguj się aby komentować
1326 + 1 = 1327
Tytuł: Odprysk Świtu
Autor: Brandon Sanderson
Seria: Archiwum Burzowego Światła
Kategoria: Fantasy
Wydawnictwo: Mag
Format: Audiobook
Długość: 7h
Ocena: 8/10 szczęściosprenów
Odprysk Świtu to druga krótka (176 stron) opowieść, która rozwija Archiwum Burzowego Światła o wątki poboczne, prawdopodobnie istotne w przyszłości, ale trochę odbiegające od głównych tomów i tych głównych postaci. Chronologicznie dzieje się między Dawcą Przysięgi a Rytmem Wojny i opowiada o wyprawie na tajemniczą wyspę. Tym razem fabuła skupia się na niepełnosprawnej kobiecie dowodzącej całą ekspedycją, która musi udowodnić swoją wartość mimo sceptycyzmu załogi.
Historie poboczne różnią się od głównej serii stylem narracji - tutaj akcja jest bardziej liniowa, bez retrospekcji czy skakania po czasie i miejscach. Lecimy od punktu A do punktu Z, co stanowi świeże urozmaicenie wobec rozbudowanych, wielowątkowych tomów. W Tancerce Krawędzi takie uproszczenie nie wyszło najlepiej - sama opowieść była nudna i momentami wręcz infantylna, a dopiero finał ratował całość. Odprysk Świtu jest inny: czerpie z interludiów znanych od pierwszego tomu, ale jednocześnie przynosi całkiem nową historię. W przeciwieństwie do Tancerki, tutaj nie znajdziemy powtórzeń - tam niemal 20% książki było dosłownym przepisaniem interludium Zwinki ze Słów Światłości, tu Sanderson całkowicie od tego odszedł i wyszło to na plus.
Największy minus to decyzja o bardzo szybkim zdradzeniu jednej z tajemnic. Jednym z wątków jest próba ustalenia, kto sabotuje wyprawę. Niestety autor ujawnia sprawcę wprost, pokazując scenę jego narady ze "wspólnikami". W efekcie intryga przestaje być zagadką „kto za tym stoi?”, a zamienia się w oczekiwanie, kiedy bohaterowie odkryją coś, co czytelnik wie już od dawna. To zdecydowanie osłabia napięcie. Owszem, najważniejszy pozostaje motyw samej wyspy, ale przyjemniej byłoby samodzielnie rozgryźć spisek niż patrzeć, jak bohaterowie powoli do tego dochodzą.
Moje drugie zastrzeżenie dotyczy ceny. Nie rozumiem, czemu tak krótka książka i audiobook kosztują niemal połowę tego, co znacznie obszerniejsze tomy główne. Odprysk Świtu jest na tyle ważny, że trudno go pominąć ale przynajmniej portfel ucierpi mniej niż przy Tancerce Krawędzi, bo tam to smutny obowiązek, a tu mamy mimo wszystko fajną historię. Polecam, bo to ciekawa, zaskakująco lekka opowieść z nutą nietypowego humoru. Herdazkiego. xD
-------
#bookmeter #dziwensieodchamia #ksiazki #archiwumburzowegoswiatla #abs #brandonsanderson #cosmere

Zaloguj się aby komentować
1319 + 2 = 1321
Tytuł: Dawca Przysięgi część I i II
Autor: Brandon Sanderson
Seria: Archiwum Burzowego Światła
Kategoria: Fantasy
Wydawnictwo: Mag
Format: Audiobook
Ocena: 11/10 chwałosprenów
Kontynuując serię moich zupełnie nikomu niepotrzebnych recenzji książek z Archiwum Burzowego Światła, oto jestem. Ukończyłem Dawcę Przysięgi. Jak zwykle nie będę wchodził w spoilery (ze specjalnie oznaczonym wyjątkiem na samym dole), a jeśli już się jakieś pojawią, to z kategorii tych, które znajdziecie na okładce Drogi Królów, czyli pierwszego tomu serii. Dawca Przysięgi został w Polsce podzielony na dwie części, ale przyznam szczerze, że ocenianie ich osobno byłoby niesprawiedliwe - w takim układzie część II zawsze wypadałaby lepiej, bo to ona zbiera owoce akcji budowanej w części pierwszej. Dlatego sam nie bardzo wiedziałem, jak to oznaczyć na bookmeterze, będzie jako dwie książki, bo inni też tak to podzielili.
--------
Co właściwie znaczy być honorowym? Gdzie przebiega granica między dobrem a złem? Jedna z postaci już w poprzednim tomie stawiała sobie takie pytania, ale tutaj w Dawcy Przysięgi to właśnie one stają się osią całej fabuły. Świat się komplikuje i nie da się już po prostu powiedzieć: „my jesteśmy dobrzy, a oni źli”.
Dawca to dla mnie jak dotąd najlepszy tom całej serii - głównie dlatego, że tak wiele miejsca poświęcono w nim eksplorowaniu świata, a nawet światów, w tym też dylematów moralnych, czy samej istoty dobra i zła. To też pierwszy moment, w którym naprawdę zasadne staje się pytanie, czy warto wcześniej przeczytać Rozjemcę - inną powieść z uniwersum Cosmere. Wyjaśnię to niżej.
Ten tom przede wszystkim poszerza uniwersum i daje masę odpowiedzi, dzięki którym nawet te mniej ciekawe interludia z poprzednich części nabiorą więcej sensu. Już wcześniej autor zostawiał nam wskazówki, gdzie patrzeć i czego szukać, ale efekt, który można określić kolokwialnie jako „o k****”, pojawia się właśnie tutaj. I tak te odpowiedzi są naprawdę satysfakcjonujące, choć nie oznacza to, że wszystko już wiemy. Do pełnego obrazu daleko - i całe szczęście.
W Dawcy większy nacisk położono też na problemy wewnętrzne bohaterów. Ich przeżycia mają bezpośredni związek z fabułą całego Rosharu i prawami, które nim rządzą. W książce znajdziemy realizacje tematów takich jak trauma, uzależnienia, depresja, autyzm czy zaburzenia dysocjacyjne. I chociaż to mroczne fantasy, takie wątki mają tu swoje naturalne miejsce. Co ważne, sposób, w jaki zostały wplecione, wypada bardzo wiarygodnie - nie czułem ani sztuczności, ani przerysowania.
A co z Rozjemcą? Czytać przed?
Tu zdania są podzielone. Jedni wolą wiedzieć jak najwięcej i uniknąć zaskoczenia elementami, które wydają się nie pochodzić z Rosharu. Inni - i ja zaliczam się do tego obozu - wolą znać dokładnie tyle, ile wiedzą główni bohaterowie. Dzięki temu mogę samodzielnie ocenić, komu ufam, jaka jest motywacja danej postaci i kim ona tak naprawdę może być. To podejście daje mi satysfakcję, bo nie mam poczucia, że bohaterowie mogliby się zachować „lepiej” tylko dlatego, że ja już znam jakieś fakty z innych książek.
W skrócie: lubię odkrywać tajemnice razem z postaciami i Rozjemca czytany wcześniej mógłby mi to trochę odebrać.
Nie wiem czy jest sens pisać więcej, ale z pewnością ten tom jest warty uwagi, choć gusta bywają różne. Dla mnie najlepszy. Zobaczymy jak będzie dalej.
-------
#bookmeter #dziwensieodchamia #ksiazki #archiwumburzowegoswiatla #abs #brandonsanderson #cosmere
-------
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
Jednym z moich ulubionych momentów, był ten, gdy Kaladin opowiada Syl o tym, że wie, dlaczego tak dobrze czuł się będąc blisko Shallan. Nie odpowiada wprost, tylko się uśmiecha i pokazuje jej kolorowy kamień, który zmienia barwy gdy pada na niego światło. Większość z nas wie, że chodzi o Tiena, jego brata i że był do niej podobny, ale ta historia ma głębsze dno. W jednym z listów od Duchokrwistych Shallan dowiaduje się, że jej brat polował na świetlistego w armii Amarama - z tego, co pamiętam, na rozkaz Niebiańskich. Tym świetlistym był właśnie Tien, który na tym etapie miał się uczyć tkać światło. Sam Sanderson to potwierdził.
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER
SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER SPOILER


@Dziwen
Ten tom przede wszystkim poszerza uniwersum i daje masę odpowiedzi, dzięki którym nawet te mniej ciekawe interludia z poprzednich części nabiorą więcej sensu. Już wcześniej autor zostawiał nam wskazówki, gdzie patrzeć i czego szukać, ale efekt, który można określić kolokwialnie jako „o k****”
I tymi wskazówkami, tajemnicami, powiązaniami itd.... Mnie kupił
Zaloguj się aby komentować
Cóż, może i nie jest piękny, bo ktoś nie dość, że ma kiepski sprzęt, to jeszcze dodatkowo zapomniał naładować aparat przed super-księżycem, a potem były chmury i deszcz, dlatego szary ziomek nie jest w pełni widoczny - ale jest swój. XD
-------
#dziwencykafoty
#ksiezyc i chyba trochę #astrofotografia choć słabej jakości. Robione zapasowym aparatem, bo żeby mieć do głównego odpowiedni obiektyw, musiałbym sprzedać kilka narządów wewnętrznych. XD
@3t3r mi trochę doradzał w kwestii post-processu, za co dziękuję. XD

Zaloguj się aby komentować
Chyba najszybszy rysunek w mojej "karierze", bo jakieś 25min. XD
Kontekst? Otóż #pdk . XD
#dziwenrysuje #heheszki #perypetiedziwena

Zaloguj się aby komentować
@Dziwen człowieku. Cudowronki. Wyobraź sobie prastarą linie ewolucyjna. One udoskonalają cechy które pomogły im przetrwać do dziś. To niesamowicie precyzyjne organizmy. Ich dobór opiera się na ocenie partnerametrów powiązanych z tymi cechami. Ładniejszy kolor to silniejszy organizm. To są znaczniki, a te zaloty to tak na prawdę bardzo skomplikowany przegląd techniczny. Najmniejszy mankament i zalotnika odtrąci każda partnerka.
Zaloguj się aby komentować
@Dziwen "Jesteśmy tu, bo pomyliliśmy niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."
Chociaż pewno Vilgefortz by to ujął lepiej.
Życie jest jak Dwarf Fortress. Nie ma sensu, ty sam wybierasz cel. A jak będzie ci szło za dobrze, to przyjdzie nosorożcołak i zamorduje legendarnego płatnerza. I tak umrzesz. Więc musisz znaleźć radość w przegrywaniu. Losing is FUN.
Zaloguj się aby komentować