
Dziwen
- 822wpisy
- 7646komentarzy
To tylko przerwa...
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Trochę taki vibe po waszych komentarzach. xD
#gownowpis #hejtomeme @Zjedzon @Cybulion @cebulaZrosolu @zjadacz_cebuli xD

Zaloguj się aby komentować
@Marvin @fonfi @Zjedzon
#perypetiedziwena w nawiązaniu do tego wpisu. XD
#memy #heheszki #hejtomeme #czerstwyhumor #dziwenrysuje

Zaloguj się aby komentować
@pingWIN i @Rozpierpapierduchacz origin story, czyli dlaczego manat zionie ogniem na widok nielota. XD
#natura #pingwiny #ciekawostki #smiesznypiesek
@Dziwen "kurłaaaaaaa gówniarze małe, ojca budzicie jak śpi na kanapie po robocie [i przegranym starciu z agentem 07], zara sprawdzę wam dzienniczki i zeszyty z matematyki, kurła! A gdzie wy uciekacie? Kuuuurłaaaaa! Wracać tu, juuuuż!"
Zaloguj się aby komentować
1665 + 1 = 1666
Tytuł: Rzeź Nankinu / The Rape of Nanking
Autor: Iris Chang
Kategoria: Reportaż
Platforma: audible
Format: audiobook
Język: angielski
Długość: 8h
Ocena: 6/10
Trochę z bólem serca taka ocena, bo sam temat wydaje mi się bardzo ważny i wiele fragmentów tej książki robi wrażenie, ale jest też sporo nieścisłości, przez które nie można jej brać, jako jedynego źródła informacji. Bardziej jako punkt od którego powinno się zacząć.
W dużym skrócie Rzeź Nankinu opowiada o wydarzeniach z 1937 roku, kiedy armia japońska wkroczyła do tego miasta i w ciągu kilku dni wymordowała tysiące ludzi, często traktując to jak makabryczną rozrywkę, gdzie sama śmierć stawała się sportem, serio. Autorka szacuje liczbę ofiar na około 300 tysięcy, podczas gdy większość historyków skłania się ku przedziałowi od 50 do 200 tysięcy. Chang zaznacza to w książce, ale wyraźnie wierzy, że ofiar musiało być więcej. To, w co uwierzy czytelnik, pozostaje już jego decyzją. Niby Iris na początku deklaruje, że chce przedstawić fakty z wielu perspektyw, by czytelnik sam mógł wyciągnąć wnioski i w teorii to dobre podejście, ale w praktyce, zwłaszcza w przypadku liczb, nieuchronnie wiąże się z przyjęciem pewnych założeń autorki.
To co tej pozycji broni, poza faktem, że to od niej wiedza o mordzie w Nankinie stała się "popularna", to relacje świadków z obu stron, co niektórzy, pewnie po części słusznie uznają za dowody anegdotyczne. Dla mnie dużo ciekawsza jest historia, którą poznaję przez pryzmat ludzi, którzy w niej uczestniczyli i ich przemyśleń, niż suche, encyklopedyczne fakty. W tym przypadku dostajemy relacje z trzech stron: chińczyków, którzy przeżyli, japończyków, którzy brali w tym udział, jak i kilku osób ze społeczności międzynarodowej, którzy starali się pomagać. O ile raczej trochę wiedziałem o tym w co "bawiła" się strona japońska podczas II Wojny Światowej, to wiedza o tych osobach spoza Azji była dla mnie nowością. Zwłaszcza przez pryzmat tego, że ta książka daje nam wgląd w sporą część ich życia i cenę jaką przyszło im zapłacić za to, co robili. Chyba największą zapłaciła Minnie Vautrin, która w 41 roku popełniła samobójstwo. John Rabe to przez pryzmat tej książki chyba jedyny nazista, któremu współczułem, bo mimo że pomógł około 250 tysiącom ludzi, po wojnie z biedy jadł pokrzywy, o czym pisał w prywatnej korespondencji.
Opisy bywają mocne, choć jak ktoś zna historię japońskiej jednostki 731, to tu raczej wiele nie zaskoczy. W zasadzie opisane są różne formy gwałtów, morderstw, bestialstwa, zezwierzęcenia i możecie sobie uzupełnić listę epitetów. Z pewnością nie jest to pozycja dla ludzi, którzy nie lubią opowieści o psach zagryzających w połowie zakopaną osobę i rozciągającą jej flaki po ulicy, a uwierzcie mi, to jest najmniej brutalny opis, jaki mogłem tu dodać. Więcej jest o gwałtach i ich skala potrafi przygnieść.
Autorka poświęca też sporo miejsca wydarzeniom poprzedzającym samą masakrę, jej przebiegowi widzianemu z różnych perspektyw oraz "powojniu" - czyli okresowi, w którym sprawiedliwości w zasadzie nie stało się zadość. Nieliczni sprawcy zostali ukarani, reszta uniknęła odpowiedzialności. Ciekawy jest również wątek współczesny, w którym Chang opisuje zjawisko denializmu i próby relatywizowania zbrodni, ale tu chyba pojawia się trochę nieścisłości i niuansów.
To, gdzie ta książka zawodzi, to trochę zbyt frywolne podejście do źródeł, co sprawiło, że kilka rzeczy zostało przekręconych. Najczęściej chodzi o liczby, które często bywają po prostu zbyt wysokie, ale jest tego trochę więcej, bo historycy przyczepili się do zbyt ogólnikowego opisu niektórych okresów przed masakrą, pomyłek w tytułach wojskowych danych osób, a wisienką na torcie ma być pominięcie tego, że w Japonii są też tacy historycy, którzy o masakrze starają się pisać obiektywnie. Nie tylko ci, którzy próbują udowadniać, że nie miała miejsca, albo że była czymś normalnym, bo była częścią walk, a nie mordem na bezbronnych cywilach już po zdobyciu miasta. Tak długo, jak po lekturze/wysłuchaniu sami sobie sprawdzicie tę krytykę, mam wrażenie, że nadal warto się z taką pozycją zapoznać.
No i warto tu wspomnieć, że większość krytyki jaka spadła na autorkę pochodzi z Japonii i od ludzi, którzy mimo dowodów, nie wierzą w to, że ich ludzie mogli się czegoś takiego dopuścić.
Dlatego chyba fantastyka jest łatwiejsza do recenzowania i oceniania, bo literatura faktu to zwłaszcza w przypadku tematów kontrowersyjnych, potrafi być desant na środku pola minowego, gdzie samemu trzeba sprawdzić, czy i dlaczego jakaś pozycja jest krytykowana, spędzając na to mnóstwo czasu i energii. xD
#bookmeter #dziwensieodchamia #ksiazki #audible #audiobook

Zaloguj się aby komentować
1652 + 1 = 1653
Tytuł: Nielegalny. Moje dzieciństwo w RPA / Born a Crime
Autor: Trevor Noah
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Platforma: audible
Format: audiobook
Język: angielski
Długość: 9h
Ocena: 8/10
Nie wiem czy ktokolwiek czyta takie recenzje, ale jeżeli tak, to z góry zaznaczę, że nie jestem wielkim fanem biografii, przy których tworzeniu udział brała osoba, której historię poznajemy. Ten tytuł wpadł mi w łapki dość przypadkowo, ale kurde. Dobrze, że tak się stało.
W gruncie rzeczy poznajemy tu historię Trevora Noaha, czyli komika, którego wcześniej nie znałem, a który wychowywał się w Republice Południowej Afryki po części podczas apartheidu, choć samo "mięso" tej historii dzieje się po jego upadku.
Nie ukrywam, wciągnęło mnie. Po części dlatego, że angielski audiobook jest czytany przez samego Trevora, który potrafi świetnie grać głosem, a po części przez to, że poza jego historią poznajemy te mniej znane fakty o apartheidzie i tym jak wpływał na zwykłych ludzi nawet po tym, jak upadł. Nie ma tu wielu politycznych wstawek, czy podręcznikowej wiedzy o tym, co się działo "na szczycie", a bardziej "uliczny" punkt widzenia. Jak racjonalizowano przestępstwa? Dlaczego różne grupy etniczne się nienawidzą? Jak się żyje w świecie, który celowo ma kilkadziesiąt języków? Jak traktuje się kobiety? Tworzy przestępców? Jaka jest geneza imion? Dlaczego Trevor musiał chodzić sam lub z obcą osobą na spacery, a jego matka i ojciec trzymali się z dala od siebie, ale w zasięgu wzroku? Tego jest masa.
To co milo mnie zaskoczyło, to fakt, że nie miałem takiego odczucia, jakby autor coś przerysowywał. Zawsze jest chyba jakaś pokusa podrasowania historii, a tu raczej wszystko wydaje się dość normalne. Czasem nawet były wzmianki, że rzecz X, czy Y może brzmieć strasznie, ale... No i pada wyjaśnienie, że nie było aż tak źle w pewnych kwestiach. Nie chodzi tu o apartheid, bo Trevor jest zbyt młody, by go jakoś lepiej pamiętać, a np. o przemoc domową.
Sprawdziłem inne recenzje i często ocena wydaje się niska, bo ktoś spodziewał się, że komik napisze śmieszną książkę, a tu rasizm, przemoc, korupcja, ogólnie jakieś poważne tematy i kilka przemyśleń o tym czemu ludzie są podzieleni, głównie na przykładzie RPA. Jeżeli to wam nie przeszkadza, polecam.
Ocena w sumie powinna być wyższa, bo jedyne co bym dodał, to jeszcze więcej ciekawostek o życiu w RPA, ale że nie jestem fanem biografii, to coś tam odjąłem. Nie mam się praktycznie do czego przyczepić. Chyba tylko do życia, że tacy ludzie, jak pewna osoba z końca książki potrafią nie ponieść kary za zbrodnię.
#bookmeter #dziwensieodchamia #ksiazki #audible #audiobook

@Dziwen ja czytam, sam nie przepadam za biografiami, a jedną z moich ulubionych ksiązek jest Greenlights Matthew McConaughey
@Dziwen niestety jak słyszę "RPA" to cisną mi się na klawiaturę słowa powszechnie uważane za MĄDRZEJSZE O TYM NIE WSPOMINAĆ
Zaloguj się aby komentować
Dzisiejsze #perypetiedziwena na szybko sponsoruje @Rozpierpapierduchacz bo w sumie on mi dał pomysł i nawet go rozrysował. Bez tego trwałoby wieki przy takim nawale zadań. XD
A no i troll, komuszek, czy tam miłośnik BBC też ma epizod zza krat. XD
#manacieopowiesci #czerstwyhumor #hejtomeme #heheszki #dewiacjeseksualnetwardegokalowca

Zaloguj się aby komentować
Trochę hotel #zalesie i #pracbaza gościnnie w #perypetiedziwena , które są klasyczną odmianą #czerstwyhumor . Dodatkowo #dziwenrysuje i #takaprawda . XD

Zaloguj się aby komentować
A co powiecie na coś takiego? Według opisu to puzzel #szachy z książki Fischera. Sam nie wpadłem na rozwiązanie, choć po sprawdzeniu wydaje się ono oczywiste. Jak zawsze. XD
Rusza biały.

Zaloguj się aby komentować
Hm. A co to przyszło z rana? XD
#czerstwyhumor





Zaloguj się aby komentować
#hejtomeme wspomagane w pewnym sensie #ai , bo podbiłem rozdzielczość oryginału, żeby się lepiej rysowało. XD
Podkradłem stąd. XD
#heheszki #memy @entropy_ #czerstwyhumor

Zaloguj się aby komentować
Dobra walić to. Na spokojnie to już było. XD
Niby nie jestem częścią tej zabawy, ale trochę mnie zirytowało co się stało u niektórych w #hejtopaka . XD
#perypetiedziwena #hejto #czerstwyhumor #heheszki i #hejtomeme a no i #kapitanbomba @ebe jak naprawicie, to dajcie znać ludziom, żeby się nie denerwowali. XD

Zaloguj się aby komentować
Dobra ostatni, bo muszę coś robić, jak mam słabe dni. XD
#perypetiedziwena z... No zaskoczę was, ale znowu @pingWIN bo nie przestaje mi podsuwać pomysłów nieświadomie. XD
Jak jeść duże burgery? Zapraszam. XD
#czerstwyhumor #hejtomeme #heheszki



Zaloguj się aby komentować
Mam oficjalny wniosek do władz #hejto , by przy kolejnej aktualizacji aplikacji przyjrzeć się temu, dlaczego nie działa wgrywanie gifów. Podobno. Musimy zatroszczyć się o @pingWIN , bo sporo przeszedł i jego życie często fiołkami nie pachniało. XD
A tak w ogóle to mamy jednego @Rozpierpapierduchacz i tyle starczy. STOP MANATYZACJI @pingWIN . XD
Dziękuję za uwagę. XD
#perypetiedziwena #pingwinpletwonurek #czerstwyhumor #heheszki #memy #hejtomeme @ebe

Zaloguj się aby komentować
#heheszki #theoffice #ai #memy #hejtomeme #perypetiedziwena musiałem. XD

Zaloguj się aby komentować
#perypetiedziwena których moralnym sponsorem stał się @TheCaptain bo on mi podsunął nieświadomie ten pomysł, gdy był gdzieś pominięty. Gratulujemy. XD
Dodatkowo gościnny występ zaliczyli @Zjedzon i @Acrivec bo też na to narzekali czasem. Są też inne, ale pozostawię to wam do odkrycia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#czerstwyhumor #hejtomeme #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Żeby @bojowonastawionaowca nie narzekał, trzeba się przypomnieć. Dlatego to on zostaje patronem najnowszych #perypetiedziwena . Gratulujemy. XD
Specjalne podziękowania dla @AdelbertVonBimberstein za udostępnienie twarogu pod innym postem i dla gościa specjalnego, czyli @pingWIN . XD
#czerstwyhumor #hejtomeme > #dziwenrysuje <

@Dziwen A tak z ciekawości, jak się rysuje takie obrazki? Przecież nie rysujesz tego na kartce ani w Paintcie prawda?
Jakiś tablet z piórem elektronicznym? Jak to się technicznie robi?
Zaloguj się aby komentować
















