W starym domu babci mieliśmy taki obraz, który wisiał nad kanapą. Klasycznie jak u babci - przedstawiał on Jezusa.
I kurde, parę razy w nocy wydawało mi się, że widzę jak tańczy na tym obrazie xd byłem tak przestraszony, że bałem się otworzyć w pełni oczy albo ruszyć, ale no ewidentne widziałem, że tańczy.
Na szczęście przy remoncie poszedł gdzieś na strych i miałem spokój.
I zapomniałem o tym, ale ostatnio go znalazłem jak sprzątaliśmy na tym strychu, i tak patrzę na niego, a nagle moja mała siostra mówi "o, to ten Jezus co tańczy"
Obraz pewnie namalowany w technice która polega na połączeniu dwóch bardzo delikatnie różniących się obrazów w jeden co powoduje że przy odpowiednich warunkach obraz wydaje się poruszać.
To tak jak z obrazami portretów gdzie wydaje się że oczy osoby która jest na portrecie podążają za nami kiedy będziemy się poruszać w odpowiednim zakresie kątów przewidzianymi przez autora obrazu.
@Barcol Tłukę jak wszystkim mogę tylko do głów by trzymać się z dala od religii, to nikt mnie k⁎⁎wa nie słucha.
Każda ideologia która pochodzi od bytów nadprzyrodzonych to zagrożenie poznawcze, bo nie wiemy jakie są prawdziwe cele tych całych bogów, demonów, aniołów i duchów.
Nie ufam nawet buddyzmowi i gnostycyzmowi, bo jakby naprawdę służyły uwolnieniu to złe byty zadbałyby, by obie te religie były starte z powierzchni ziemi.
Polecam Ci opie poczytać wywiady z U.G. Krishnamurtim i blog pewnego amerykańskiego filozofa o nazwie Rants within undead god.
TLDR: jesteśmy w d⁎⁎ie z której nie ma wyjścia ani uwolnienia.
Robiłem dzieciom gofry, wpadłem na pomysł dodania kostki twarogu do masy gofrowej, i teraz w ramach pokuty muszę abominację zjeść, Nie wolno mi wyrzucić
Wołam @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta bo szkalujo gofery. Właśnie miałem wpis robić szkalujący ser biały bo ile można tego gówna żreć ale goferki serowe som przeca prima sort!
@UncleFester da się ją całkiem usunąć? Myślałem że wnika w pory i zawsze już będzie "śnieżyć". W ogole w opisie aukcji było całkiem przemilczane że to emaliowane ehhhh, tyle mam sprzętu żeliwnego fajnego zadbanego, to trafi się taka padaka xD
Od lat do pieczonek używamy garnków żeliwnych emaliowanych i kompletnie nic się nie dzieje. Trzeba uderzyć od środka taki gar mocno aby emalia odprysła. Może to do kitu wyemaliowane?
@Barcol kurde ja jestem ze stolicy polskiej emalii 😂 czyli Olkusza i powiem że tu takie cuda się nie zdarzały 🙈 a nie raz jak człowiek popił to ogień był wyższy od garnka 🙈
To trzeba mieć pecha - moi starzy na drzewkach owocowych zawsze mają jakiś syf, ślimaki czasem się uaktywnią nagle tak że człowiek nie zdąży podsypać, ale rozmaryn wsadzili na odpierdol kilka lat temu i jakbym go teraz wyjął to byłbym w stanie cię nim zatłuc na śmierć XD
Wpadłem na genialny pomysł pomiaru przelania roślinek w doniczkach, mianowicie wpierdalam grubą stalową słomkę i wyjmuje taki rurkowy przekrój. Potem wydmuchuje i sprawdzam czy nie jest przelane na wskroś.
No ale grudki, kamyki, perlit i jakoś tak zablokowałem rurke. No to spróbowałem ją przelać wodą, ale czop zatkany.
Przystawiłem więc do ust nad zlewem i dmuchałem. Celowałem w szklankę żeby nie zasyfić nic, i zwiększałem ciśnienie.
W końcu czop puścił, i ujebałem błotem torfowym zlew, swoje ubrania, podłogę, swój ryj głupi, umyte talerze na ociekaczu, indukcję i blat kuchenny.
@wonsz mam odlewke, ogólnie powiedziałbym że zwykły przyjemniaczek bez szału, ALE jestem fanem szant i muzyki żeglarzy, znam chyba każdą polską szantę, a ostatnio piszę książkę w klimatach pirackich, i po prostu mega mi siedzi klimatem xd
Próbka otrzymana w prezencie od kolegi @jatutylkoperfumy
Kwiatowa, ale w takim arabskim wydaniu. Kojarzy mi się z attarami od Amouage. W tym kwiatowym aromacie ścierają się trzy osobne moptywy główne:
- kwiatowy, słodki, miodowy - ale nie ulep.
- kwaśny, ale jak świeże kwiaty, może jakiś aldehyd - a nie jak jakiś kis
- poważny - ambrowy, cięższy i głęboki, niemal balsamiczny.
W tym wszystkim jest też nieco zwierzaka, nieco drewna, trochę żywic, no generalnie bardzo hojnie wybrzmiewające perfumy. Raczej nie wyłapałbym z tej kompozycji żadnej nuty (no, może poza cywetem) bo po prostu jest to kalejdoskop. W żadnym wypadku jednak nie narzekam! To nie tak, że ilość składowych jakoś przytłacza, bo mimo wszystko jest to pięknie skomponowane dzieło.
Wydaje mi się, że gdybym miał je na sobie, to część osób pytałaby "czemu się damskimi wypsikałeś??".
Szkoda że nie dają o sobie znać bardziej agresywnie, bo jednak są trochę zbyt nieśmiałe jak na ich cenę.
@Barcol twórczość Prina Lomrosa to super przygoda dla wąchola. Jeśli ma się trochę czasu dla siebie, to wystarczy mała próbeczka, żeby zapewnić sobie co najmniej dobrą zabawę. W ten sposób spędziłem z Prinem więcej niż kilka świetnych wieczorów. Czytanie jego opisów - niemal zawsze nawiązuje w nich do kultury lub folkloru. Część składników nieużywana w Europie. I mimo, że po przewąchaniu kilkudziesięciu zapachów niektóre z nich zlewają się z innymi - jako że Lomros ma swoje naleciałości i tendencje - to jednak wciąż jeden z moich ulubionych twórców.
Twój post przypomniał mi o potrzebie zapełnienia koszyka na Ecuacion Natural.
Zostało mi obiecane coś na kształt nowożytniego Kourosa, więc z ciekawości zajrzałem. Zakładałem że to sformułowanie ma wskazywać na jakieś podobieństwo do Króla Perfum, niestety chodziło chyba o co innego bo podobieństwa nie ma ani trochę.
Jeżeli chodziło zaś o ten niepodważalny status największej legendy, to chyba trochę megalomania ze strony autorów, bo... no nie sądzę xd I to oczywiście z całym szacunkiem do obu nazwisk.
A jeśłi po prostu ja coś źle zrozumiałem - no bywa xd
Zam zapach przypomina mi brakujące ogniwo między Ralph Lauren Polo Green a T-Rexem od Zoologista. Nieco gryzący, nie do końca wpadający w moje klimaty, ale względnie noszalny jak na ten profil. No, zakładając że nikt nie wącha z bliska, bo tutaj lekko kopie xd
Zimny, żywiczny, surowy, świeży, ale jednak posiadający jakieś ciepłe wsparcie w tle, niemal jak widok światełka w oknie schroniska podczas górskiej wędrówki która przedłużyła się do nocy.
W sumie ładny, lekko tajemniczy, chociaż nie rozumiem wstawki kryptozoologicznej, ja tu zwierza nie czuję ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
podobne mam odczucia. Mi najbardzije przypomina aranyaku od prina. Jeti (jak dla mnie) nie ma nic wspolnego z kourosem... po co bylo wogole przez autor/ow o nim kontekscie tego zapachu? c⁎⁎j jeden (albo drugi) wie. MI to sztyni canajwyzej zatechla (lecz wysprzatana) nora jakiegos zwierza (moze futro jetiego tak j⁎⁎ie stechlizna).
@Barcol zapowiedź interpretacji Kourosa oczywiście smaku narobiła, ale spodziewałem się, że pewnie jest to na wyrost, więc nadziei sobie nie robiłem, natomiast mogę powiedzieć, że nazwa Yeti jest tu trafna, bo otwarcie ma naprawdę dzikie i zwierzęce, jest mocna, słona ambra, która nawet daje wrażenie jakby czegoś przepoconego; wyczuwam też nawiązania do wcześniejszego zapachu Maksima - Bestia Sacra - jest pieprz i kadzidło, ale podane w jeszcze bardziej zwierzęcej formie. Zapach idzie w stronę fougere, bo robi się mszano-zielony, choć czuć też powiew jakby nowoczesności - mam na myśli motyw który ostatnio jest popularny - w postaci mineralnej świeżości. Wow nie wywołał, ale wydaje się ciekawy no i kolejny raz Maksim pokazuje, że robi coś bardziej ekstrawaganckiego i bezkompromisowego aniżeli ojciec.
Nawet nie wiem jak to ocenić, dam 5, tak ze środka skali.
Ta książka to generalnie poradnik dla zmarłego, co ma teraz robić żeby nie trafić do piekła.
Albo nie tak... Ta książka to poradnik dla jego bliskich, co mają mu [denatowi] mówić i jak go instruować, żeby nie zaznał wspominanego utrapienia.
Naprawdę nie wiem jak to ocenić xD fabuły tu nie ma (no shit sherlock!) tekst jest typowo rytualny, ma więc ogrom powtórzeń ("O SZLACHETNIE URODZONY [IMIE DENATA] UJRZYSZ TERAZ BUDDE SRIDŹAJAWARDANAPIRAKOTTE I JEGO SIEDEMSET ŻON, NIE BÓJ SIĘ ICH") oraz nieco smieszne podsumowanie po każdym wywołaniu.
Nie powinienem naśmiewać się z książki religijnej, tym bardziej gdy jestem ignorantem bez kontekstu kulturowego, a tym bardziej-bardziej gdy dotyczy ona spraw pogrzebowych...
ALE
każdy instruktaż kończył się takim akapitem (oczywiście to parafraza na mój język):
"Noo, ufff, mamy to z głowy, po takim instruktażu to już każdy powinien zaznać spokojnego oświecenia. Także na pewno go już, zaznał, na pewno. NO CHYBA ŻEEEEEE" - i myk kolejny lvl spella po którym "NO TERAZ TO JUŻ NA STO PROCENT [...] NOOO CHYBAA ŻEEE" xd
Powtarzane praktycznie od początku do końca książki. Ogolnie te wszystkie modlitwy to takie bardzo abstrakcyjne dla mnie. Milion buddyjskich bóstw, potworów, duchowych kontynentów, symboliki, no poplątane z pomieszanym. I to wszystko językiem rytualnym i z celowymi masowymi powtórzeniami.
@RogerThat to prawda, ciekawe było poznać tak odmienne kulturowo spojrzenie na te kwestie. No i jaki to potężny lodołamacz na niezręczne momenty ciszy do portfolio ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@George_Stark znaczy ja miałem jakiś skan pdf z A4, stąd taka długość, normalna ksiazka ma chyba 150. Ale czyta się szybko jak zaczniesz pomijać powtórzenia i bezsensowne nazwy xd
@Barcol Też to czytałem niedawno, nie wiem skąd mi wpadło w łapy, chyba ktoś na YT coś o tym wspominał. No ciekawe, ale tak jak mówisz mocno niezrozumiałe.
Generalnie co z tego wyniosłem to że jak wybierzesz dobrą bramkę zaraz po przekręceniu się to od razu cyk oświecenie. A jak nie to i tak potem masz jeszcze z 20 innych etapów gdzie zawsze jest do wyboru przynajmniej jedna dobra bramka.
Ale jak byłeś c⁎⁎⁎em za życia to i tak wybierzesz źle, elo xD
@niebylem nie widziałem go nigdy w Douglasie ani w Sephorze, ba nawet w stacjonarnym Notino go nie spotkałem. Są często testery na lotniskach, ale jak tylko ja jakiegoś spojrzę to mnie żona za ucho targa i coś marudzi że "nie przed lotem!"