Zdjęcie w tle

Barcol

Gruba ryba
  • 655wpisy
  • 3810komentarzy

1 501,88 + 6,13 = 1 508,01

Ehhhhh nadal achilles mi sie nie sprawdza. Muszę iść do fizjo...


No i poczytałem trochę Gotowego do Biegu i okazuje się że źle biegam xD źle stawiam stope (od pięty i jak kaczka) źle napinam brzuch, i w ogóle czeka mnie ogrom pracy. Najgorsze że bieganie źle jest "wygodne" bo sobie utrwaliłem :v

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować

108 + 1 = 109


Tytuł: Piknik na skraju drogi

Autor: Arkadij Strugacki, Borys Strugacki

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 173

Ocena: 7/10


W moim pierwszym komentarzu będą moje przemyślenia co do zakończenia książki, a więc naturalnie i spoilery. Sam główny post będzie od nich wolny, więc można śmiało czytać.


Przede wszystkim zaznaczę że książka bardzo mi się podobała, a wartka akcja sprawiała że trudno było się nią zmęczyć. Stałem się mega fanem stworzonego świata, a wizja wielu nietypowych artefaktów rozpaliła wyobraźnię.


Mimo że jestem zapalonym graczem, i spędziłem przed ekranem w życiu pewnie tyle samo godzin co poza nim, to nigdy nie skończyłem STALKERA. Powiem więcej, ledwie go zacząłem, chociaż jestem faname RPGów, a Gothica kończę co najmniej raz do roku xD


Sytuacja zmieni się w najbliższych tygodniach, bo to jak ciężki i ociekający zajebistością świat przedstawili bracia Strugaccy, zmieniło mnie w fana postapo. Zamawiam maskę gazową i siadam do gry.


Ale może dość tych pierdół, a skupmy się na książce!


Wspomniałem już o wartkiej akcji, więc rozwinę że książka prowadzona jest w bardzo dynamiczny sposób. Nie znajdziemy tu nagłych 10 stronnicowych opisów przyrody przerywających akcje, a każdy rozdział jest zręcznie zwartym epizodem.


Innym plusem są dialogi. Proste, naturalne, prowadzone językiem adekwatnym do osób które je wypowiadają. To pozwala nie tylko na fajną zmianę narracji, ale też dodaje pewnej imersji. Na początku co prawda kwestie Rudego wydawały mi się jakieś takie... Infantylne? Ale z czasem zrozumiałem że ten styl wypowiedzi świetnie wpasowuje się w charakter postaci.

Dla przykładu rozmowa Dicka z Pillmanem w Barge, przedstawiająca wiele rozważań na temat ludzkości, i zawierająca tytułową myśl, była świetna.


Wartka akcja, dobre dialogi, i osadzenie w bardzo wciągającym świecie to generalnie mieszanka która chyba musi się sprawdzić na 170 stronach, ale dodać muszę że to wszystko jest rusztawaniem dla po prostu bardzo fajnej historii. Przygody Reda śledzi się z zainteresowaniem. Wszystkie wątki są ciekawe.


Jedyne co nie do końca mnie przekonało to zakończenie, ale o tym w komentarzu wraz ze spoilerami.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

806e9dac-9516-4d1d-965f-783911b71433

Zaloguj się aby komentować

Uwielbiam gdy król przyjeżdża


Tego rocznika jeszcze nie znałem


Pachnie jak marzenie a nie moge się doczekać co będzie jak sie ogrzeje i faktycznie nim psiknę


Pozdrawiam @Lekofi !


#perfumy

b88d716a-48f6-4550-96b3-86ca4079213e

Zaloguj się aby komentować

72 + 1 = 73


Tytuł: Zew Cthulhu

Autor: H.P. Lovecraft

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Vesper

Format: e-book

Liczba stron: 319

Ocena: 10/10


Angielskiego troszeczkę umiem. Nie na tyle żeby książkę przeczytać, ale na tyle żeby umieć tytuł przetłumaczyć. Polecali mi "Lovecraft" - czyli na polski to będzie "Sztuka Kochania". Miał być horror a tu cała książka o seksie, nie wiem co jest grane.


<treść>


O Lovecrafcie słyszałem od... chyba zawsze. Ten cały Cthulhu z brodą z macek to jest lepiej zakorzeniony w popkulturze niż Papież Polak. Ale nigdy nie dane mi było sprawdzić bliżej o co chodzi. To jakiś horror? Saga o ratowaniu świata? Nie wiem.


Zacząłem więc od wpisania w google frazy "Od czego zacząć czytanie Lovecrafta?" i o dziwo dosłownie taką podstronę znalazłem, i zarekomendowała mi ona Zew Cthulu - zbiór opowiadań.


No dobra, więc przeczytałem, i jak pewnie zgadujecie po ocenie - spodobało mi się. Nie wiedziałem że każde opowiadanie jest tak "odrębne", spodziewałem się raczej czegoś na kształt Wiedźmina, gdzie bohater przeżywa coraz to kolejne przygody, wpływając na losy świata.

Heh, nic z tych rzeczy. Przeżyj i nie zwariuj, to już będzie Twoje zwycięstwo.

Bohaterowie "jednorazowi" mają tą właśnie przewagę - nie trzeba ich troskliwie pilnować fabułą. Albo cytujac Ivana Drago: If he dies, he dies. Wprowadza to sporo dreszczyku i niepewności do każdej historii.


Tempo prowadzenia opowiadań było dla mnie idealne. Nie czułem ani krzty pospiechu, nie było też zamulania i przeciągania. Dzięki temu opowiadania wsysa się jak tabakę nosem - błyskawicznie.


Na zbiór ten składały się następujące historie:

- Zew Cthulhu

- Widmo nad Innsmouth

- Kolor z przestworzy

- Szepczący w ciemności

- Duch ciemności

- Koszmar w Dunwich

- Muzyka Ericha Zanna


Najuczciwiej pewnie byłoby ocenić każde z osobna, ale oszczędzę Wam tego słowotoku.


Zdecydowanie najbardziej podobało mi się Widmo nad Innsmouth. Po prostu wgniotło mnie w fotel. Wszystko w tej historii było na swoim miejscu - od klimatu, przez fabułę, opisy, narracje, po zakończenie. I to mimo pewnego rozczarowania że opowiadanie jest o czymś nowym, a nie kontynuacją przygód opisanych w Zew Cthulhu.

No i ten foreshadowing, to jak każde kolejne zdanie idealnie spina się z poprzednimi, no majstersztyk.

Autentycznie po skończeniu tego opowiadania wiedziałem że wsysnę w ten świat na dobre. Zacząłem szukać gier, filmów, obrazów, rękodzieł, wszystkiego co nawiązuje do mitologii Lovecrafta. Pewnie spędzę wśród mitów Cthulhu czasu xD


Nie potrafię natomiast wskazać opowiadania które by mi się nie podobało. Co prawda Muzyka Ericha Zanna była nieco przykrótka i troszkę pozbawiona mięcha, ale wykreowana w niej ulica aż rozpala rumieńce na twarzy.

Podobnie Kolor z przestworzy wydawał mi się nieco "niepełny" ale to chyba moja wina, bo za prędko się za niego złapałem po genialnym Insmouth.


Ja to nie jestem z gatunku tych co się lubią bać, ale na szczęście tutaj mamy delikatny jedynie dreszczyk emocji. To nie żadne horrory.


Podsumowując - polecam. Polecam całym sercem. Najlepsze co czytałem od dawna (no dobra, poza tym styczniem 2025 to ja nie czytałem ostatnio za wiele xD) i nowy wzorzec jakości dla mnie. Po przeczytaniu dzieła jak to, należy zebrać do kupy wszystkie poprzednio wydane oceny i przeskalować względem nowego maksimum.


Co ciekawe poprzednia ocena na Hejto jaką znalazłem dla tego zbioru, to zaledwie 4, więc może po prostu okazałem się bardzo podatnym gruntem na ten gatunek i ten sposób narracji. No dla mnie bomba!


EDIT: Zapomniałem dodać że z wielu opowiadań wylewa się rasizm. Dla mnie nie jest to jakaś wada, ale podobno wielu wrażliwszym osobom znacznie uprzykrza to odbiór. Jak pojawia się zdanie "wpadł na murzyna" to wiadomo że skończy się tragedią, jak jest "podbiegło do niego dwóch HINDUSKICH lekarzy" to już spoiler że żywy nie wyjdzie xD


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtobookclub

b9ff35c0-ef49-43c4-9166-e68691e01e01

@Barcol Ja z braku czasu na czytanie sluchalem audiobookow opowiadan na YT. Nawet w tamtym tygodniu wlaczylem "Reanimator" bo mi osobiscie to najbardziej zrylo banie xd


A co do rasizmu. To trzeba pamiętać, ze te dziela są sprzed ponad 100 lat.

Identyczny dobór opowiadań zawierała jakaś antologia z lat 70-tych, która rozpoczęła moją znajomość Lovecrafta. W wypadku nowego tłumaczenia najbardziej podszedł mi "Kolor z przestworzy", stając się obok "Solaris" najlepszym imo opisem jak może wyglądać kontakt ludzi z pozaziemską formą istnienia. Jeśli chcesz dalej rozwijać znajomość z Providence to powinno znaleźć się "W górach szaleństwa", nie wiem czy jest nowe tłumaczenie. A jak interesujesz się klimatami około lovecraftowskimi to zawsze polecam: https://www.goominet.com/unspeakable-vault/ of doom

Gratulacje! Zacząłeś od mrocznego jądra klasyki.

To są opowieści, na których zbudowano całe podgatunki horroru.


Rasizm: jest. I powiedziałbym, że ksenofobia, strach przed obcością realizujący się w przypisywaniu mrocznych cech osobom postrzeganym jako nie-stad, jest integralną częścią atmosfery.


Polecam:

Pickaman's Model

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Pickman%27s_Model


https://www.hplovecraft.com/writings/texts/fiction/pm.aspx


Krótkie opowiadanie, które zainspirowało Sandy Petersena do napisania gry RPG Zew Cthulhu.


In the mountains of madness

https://www.hplovecraft.com/writings/texts/fiction/mm.aspx

Zaloguj się aby komentować

Okazuje się że dla bolącego, trzeszczącego, i chrupiącego ścięgna Achillesa, rozbieganie NIE jest najlepszą terapią


#bieganie #biegajzhejto #zalesie #gownowpis

@Barcol To jest prawda, jak mnie 2#$@#$@# niemorzebnie, że przy zapaleniu stawu skokowego jednak lepszy rowerek i orbitrek, no ale dzięki temu dziadostwo przeszło i nie pali, tylko dogorywa, powolutku z tygodnia na tydzień jest lepiej i można objętość sobie budować. Pomyśl nad alternatywą, a wiem, że jak już biegańsko wejdzie, to przestać się nie chce, co nie ?


Zdrowia!

Zaloguj się aby komentować

64 + 1 = 65


Tytuł: Przemiana

Autor: Franz Kafka

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: e-book

Liczba stron: 44

Ocena: 9/10


Nieco dziwnie czyta się książkę która zaczyna się od tego że bohater jak gdyby nigdy nic obudził się jako wielki robal. I ja z reguły nie lubię takich niewyjaśnionych zjawisk w dziełach które poznaje - jak ktoś mi poleca serial w którym samolot magicznie ląduje 5 lat później niż powinien, to ja zaczynam od sprawdzenia czy to się na koniec wyjaśni, a dopiero potem włączam,


Tutaj jednak jest zupełnie inaczej - podanie tego faktu na chłodno, bez wsparcia klątwą, zaklęciem, czy nieopatrznym zekrnięciem w Necronomicon, pozwala nieco odseparować się od tego co dokładnie zaszło, a skupić na konsekwencjach.


Nie wiem czy można mówić o spoilerach w przypadku książki która ma 3 razy więcej lat niż stron, ale powstrzymam się od nadmiernego zdradzania treści.


Książka mimo surrealistycznego początku, jest niesamowicie przekonująca i realistyczna, co w połączeniu z tym jak smutną historię opowiada, sprawia że człowiek po skończeniu lektury potrzebuje chwilę ochłonąć.


Autor zwraca uwagę na detale tak drobne, że aż zastanawiam się jak wiele ich ominąłem. Przykładowo moment gdy ojciec zagania Gregora kijem do pokoju, a ten niechący wykonuje ruch w złym kierunku (bo nie opanował jeszcze wielu nóżek) wydaje się odpowiadać na tak wiele pytań o relacje rodzinne, że aż trudno uwierzyć że to przypadek.

Co mam na myśli: te detale, te drobne detale w jego zachowaniu, nadają Gregorowi takiej robaczej naturalności, że ciężko momentami posądzać rodzinę o okrucieństwo, czy zaniedbanie kwestii komunikacji. Ot, uznali że ich syn/brat jest robakiem, i przepadł. Widać też wielokrotnie, że przemiana odbyła się nie tylko w jego fizjonomi ale i w umyśle.


Widzę tu historię rodziny dotkniętej osobistą tragedią, która może i jest opisana jako magiczny robal, ale może być odczytana jako paraliż potomka, wypadek brata, czy nagła choroba kogoś bliskiego. I to jest najbardziej przerażające w tej książce - że to wszystko jest takie realne, mimo przykrywki fantasy.


Pogłębiająca się niechęć do Gregora też wydaje się uzasadniona, tym bardziej że nikt nie jest świadom, że chłopak nadal zachował świadomość. Widać jak każdy traktuje go jako okropny i niechciany ciężar, i więzy rodzinne zaczynają pękać. A przecież to on był głównym dobrodziejem rodziny, poświęcał się dla nich całe życie! Zresztą nadal widać jak przejmuje się nimi, mimo że to on jest tragicznym bohaterem.


Całość pisana jest w sposób bardzo przystępny, wspomniane detale są umieszczone pewnie, choć nieinwazyjnie, i niewątpliwie widać tu kunszt tłumacza. Widać też, że Kafka miał niezwykłą wrażliwość na ludzkie emocje.


Sam byłem świadkiem, jak alienacja z powodów zawodowych zmienia człowieka, i pośrednio całe jego otocznie, chociaż nie była to oczywiście rzecz tak nagła jak w przypadku przemiany w robaka. Ale to jest właśnie siła tej książki - że można ją odczytać na tyle różnych poziomach, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.


Biorąc pod uwagę że całość ma 40 stron, to żałuję że nie przeczytałem jej wcześniej. Ale z drugiej strony, może to był dobry moment, bo cośtam chyba dotarło.


Odejmuję 1 punkcik bo niektóre fragmenty były dla mnie zbyt długie, ale to chyba kwestia gustu. Pełna strona opisu pracy komiwojażera totalnie wybijała mnie z rytmu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #hejtoczyta #czytajzhejto

450b9367-76bc-480c-98ff-2a21c8bf50dc

Zaloguj się aby komentować

Ja bym jeszcze layering z VEA zapodał, bo jak dobre korpo to nawet na polskim offshore coś ugrasz jakby cię chcieli wy⁎⁎⁎ać za to że Anetka nie miała jak oddechu złapać (a nie mówimy o głębokim gardle z zatykaniem nosa i podduszaniem generalnie XD )

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

379,91 + 7,04 = 386,95


Wyglądam przez okno: biało, śnieżnie, zasypane. No to wybrałem trailowe fujispeed z agresywnym bieżnikiem i slabą amortyzacją. Zawsze miałem łeb do interesów, bo asfalt był idealny xD i tak sobie roztukłem stawy o twardą powierzchnię aż miło. Ale chciałem Was coś zapytać!


Otóż nastraszył mnie @Pan_Sarna że jak biegam w krótkich spodenkach to mi stawy wybuchną, skóra odpadnie, a dzieci urodzą sie czarne D: ale ja lubię tak biegać D: i jestem ogólnie zimnolubny i mi sie super w krótkich biega, a w długich to zapocony, i niekomfortowo mi. Ktoś wie jak to jest?


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu


#sztafeta #bieganie

@Barcol wybuchnom i co gorsza pójdziesz robić doktorat z mechaniki, a wszystkie perfumy zwietrzeją. ( ͡° ʖ̯ ͡°)


Był idealny, bo Cię w tych butach pewnie nie ślizgało. ( ͡o ͜ʖ ͡o)

A tak serio, to z tego co czytałem swego czasu (źródeł niestety nie znajdę) to raczej polecali uważać na stawy przy niższych temperaturach z uwagi na większe ryzyko kontuzji.

Ale jak bredzę, to chętnie dam się wyprowadzić z błędu. :D

Zaloguj się aby komentować

Przyszedł @Yumenoshi to wrzuciłem pizzke na stół.

Oczywiście najpierw podpowiadałem obficie jak jakiś znawca, co jak i dlaczego robie, a potem zaserwowałem najgorszy płaski spalony placek jaki widziałem od dawna xDdDDD


Efekt demo. Zakazałem robić zdjęć, została zjedzona w milczeniu.


kolejne już normalne wyszły, pic rel


#pizza #gotujzhejto

65bfe98c-898e-4a53-8368-58b51ae15fe3
815b24db-aa4b-41b3-bc8b-da3c7a929358

Zaloguj się aby komentować

No witam kolegów sperfumiarzy! Może kogoś tak jak i mnie ciekawią liczby, w takim razie zapraszam na perfumiarskie podsumowanie roku na społeczności!


Po pierwsze, nabiliśmy 1956 postów. Wow! Nikogo chyba nie zaskoczy że głównym twórcą okazał się @Cris80 który najebał tego aż 177 xD Gratulacje!


Top 10 twórców według ilości postów:

1. @Cris80 - 177

2. @pomidorowazupa - 100

3. @Barcol - 92

4. @saradonin_redux - 89 - BYŁO NIE KOMBINOWAC XD

5. @sir_pioter - 87

6. @dziadekmarian - 85

7. @Asjopek - 78

8. @pedro_migo - 63

9. @Qtafonix - 63

10. @prodigium - 61


Ale powiecie "nie samym spamem człowiek żyje", więc zobaczmy też kto zasłużył na lajka!

Łącznie rozdaliśmy sobie 21769 lajków. Pod samymi tylko postami, komentarzy nie wliczyłem!


A jak rozkładało się TOP10 najlepszych postów? Ono one:


1. @Barcol 107, http://www.hejto.pl/wpis/gdy-konczylo-sie-gimnazjum-nie-mialem-bladego-pojecia-co-chce-w-zyciu-robic-zres

2. @saradonin_redux 80, http://www.hejto.pl/wpis/musialem-barcol-mnie-zainspirowal-perfumy-perfumemy

3. @Barcol 74, http://www.hejto.pl/wpis/pszczoly-sa-serio-niesamowite-sprobuje-wam-to-nakreslic-w-miare-zwiezle-grinning

4. @saradonin_redux 67, http://www.hejto.pl/wpis/i-tak-to-sie-zyje-na-tych-tagach-perfumy-heheszki-bekazwykopu

5. @saradonin_redux 57, http://www.hejto.pl/wpis/skoro-dzis-piateczek-to-wypada-wkleic-jakis-obrazek-zdarza-wam-sie-slyszec-takie

6. @Lekofi 56, http://www.hejto.pl/wpis/perfumy-29

7. @Cris80 56, http://www.hejto.pl/wpis/dzien-dobry-koledzy-i-kolezanki-z-okazji-swiat-wielkiej-nocy-zycze-wam-samych-su

8. @saradonin 56, http://www.hejto.pl/wpis/wyszedlem-wieczorem-wyrzucic-smieci-i-nadac-paczke-oczywiscie-z-odlewkami-a-jakz

9. @Lekofi 55, http://www.hejto.pl/wpis/before-hejto-vs-after-hejto-perfumy

10. @saradonin_redux 54, http://www.hejto.pl/wpis/tak-bylo-nie-zmyslam-perfumy-perfumemy-heheszki


No i sumaryczna ilość lajków zgarniętych przez cały rok (pod wpisami, komentarzy nie liczę!):


1. @Cris80 2712

2. @Barcol 1870 (o włos xD)

3. @saradonin_redux 1865

4. @dziadekmarian 1299

5. @pedro_migo 1027

6. @pomidorowazupa 1016

7. @Qtafonix 881

8. @CheemsFBI 707

9. @Asjopek 666

10. @fryco 616


A, propo's komentarzy: społeczność to przecież dyskusje a nie tylko lajki, prawda? No to zobaczmy kto generował posty wzbudzające najwięcej dyskusji.


1. @Cris80 2598

2. @Barcol 1281

3. @pomidorowazupa 753

4. @pedro_migo 643

5. @saradonin_redux 617

6. @Qtafonix 514

7. @dziadekmarian 510

8. @kris1111 498

9. @Lodnip 470

10. @dziki 456


Oraz w końcu, lista najczęściej komentowanych wpisów ubiegłego roku


1. @Barcol 68, http://www.hejto.pl/wpis/no-dobra-a-czy-mamy-cos-co-wszyscy-oficjalnie-uznajemy-za-smrut-pomijajac-zapach

2. @Qtafonix 61, http://www.hejto.pl/wpis/wielki-piatek-wielkim-arabem-czcij-quot-napoleon-1809-z-racji-wielkiego-piatku-o

3. @pedro_migo 56, http://www.hejto.pl/wpis/w-zwiazku-z-faktem-iz-rok-2024-dobiega-konca-to-najlepsza-pora-na-jego-podsumowa

4. @fryco 52, http://www.hejto.pl/wpis/siema-conaklaciewariacie-dzisiaj-los-wybral-za-mnie-przy-odlewaniu-cdmin-precieu

5. @RedDucc 52, http://www.hejto.pl/wpis/kurde-juz-mi-sie-nie-chce-siedziec-na-tych-niszowych-xd-znowu-ikona-grupy-dodala

6. @Cris80 51, http://www.hejto.pl/wpis/spicie-ech-no-i-dla-tego-nie-ma-komu-pisac-wstawac-i-meldowac-conaklaciewariacie

7. @Cris80 50, http://www.hejto.pl/wpis/piatek-piateczek-piatunio-czyli-koniec-tygodnia-pracy-przynajmniej-dla-niektoryc

8. @Lechfree 49, http://www.hejto.pl/wpis/perfumy-witam-pachnace-grono-i-przychodze-z-zapytaniem-conaklaciewariacie-dzis-n

9. @Cris80 49, http://www.hejto.pl/wpis/dopiero-co-koledzy-odebrali-flakony-z-nowej-kolekcji-od-adama-a-juz-pierwsze-fla

10. @kris1111 48, http://www.hejto.pl/wpis/perfumy-prosze-sie-nie-pchac-dla-kazdego-wystarczy-albo-i-nie-zany-face


#perfumy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

9 + 1 = 10


Tytuł: Rozdroże kruków

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNowa

ISBN: 9788375782073

Liczba stron: 292

Ocena: 5/10


Pod koniec grudnia skończyłem taką książkę, ale nie brałem udziału w tej zabawie to teraz dołączę ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Na Sezon Gównoburz czekałem jak na zbawienie, i powiedzieć, że się rozczarowałem, to pewne niedomówienie.

Toteż na Rozdroże Kruków stonowałem oczekiwania dosyć srogo.


Na szczęście było lepiej niż poprzednio, jednak znacznie gorzej niż za czasów świetności Sapka.


Powieść nie jest specjalnie ciekawa ani porywająca, najlepsza część Wiedźmina czyli jego ferajna, w zasadzie wcale tu nie występuje (bo i jak skoro to lata wcześniej), a motywu przewodniego w sumie brak.

Jest parę tanich zagrań na nostalgię, sam nie wiem czy jestem ich zwolennikiem, czy to raczej minus.


Z drugiej strony gdzieniegdzie nadal pojawia sie ten stary dobry klimat Sapkowskiego: dużo wzmianek o zabarwieniu przesadnie erotycznym, beznadziejna głupota i okrutność chciwych ludzi, zdrady, intrygi, i humor. Dialog z kowalem niziołkiem był świetny!


Widać że autor nie jest już w formie, ale jednak widać też, że to nadal on.


Dużo rzeczy w książce mnie męczyło, np przeskakwianie pomiędzy nie bardzo połączonymi wątkami, czy wyjątkowo silnie rzucające się w oczy generowanie imion poprzez puszczenie kota na klawiaturę. Te słowne twory były na tyle odpyuchające, że zmiast czytać je, po prostu włóczyłem w ich okolicy oczami. Minusem tego działą nia było to, że jak imie pojawiało siępo raz drugi (albo siedemnasty) to ja nie miałem absolutnie pojęcia o kim mowa. Gdy w pewnym momencie była wzmianka o licytacji pewnego obiektu, i padło nazwisko zwycięzcy, to chyba miało to wywołać szok, lub uśmiech, lub cokolwiek. U mnie wywołało tylko myśł "znam go?".


Kolejną męczarnie miałem z opisami walk. Jakieś włoskie wstawki mionetto z półobrotu po fellatio, no dajże spokój człowieku. I jeszcze oczekiwanie że pół książki później poznam tą samą choreografię.


Przedstawienie "głównego złego" powieści gdzieś tam na sam koniec też było nieciekawe. Natomiast był to side effect fajnego moim zdaniem zagrania w postaci [SPOILER] rozpykanie gościa który pozował na głównego złego w sposób nagły i bezproblemowy, jak One Punch Man.


No i dodanie jednej z głównych postaci z wyjaśnieniem "haha nigdy o mnie nie słyszałeś, bo wszyscy mileczeli, ale ja tam byłem" to zabieg słaby prawie jak retcon, nie spodobało mnie sie to.


Ogólnie rzecz biorąc, książka jest raczej średnia. Zawyżyłem ocenę bo kocham to uniwersum, opowiadnia czytałem dziesiątki razy, sagę kilka, gre jedynkę przeszedłem też chyba z 5 razy, dwójkę 2 razy, trójkę raz ale konkretnie.

Jest tu pewien element poszerzenia uniwersum, jest też kilka dowiązań do klasyki. Może jestem Panem Marudą, ale uważam osadzenie książki w tych czasach za średni pomysł. A może tylko średnie wykonanie?


Nie mam serca dać mniej niż 5, ale sumienie nie pozwala dać więcej. Fanom Sapkowskiego polecam, innym niekoniecznie.


#bookmeter

86b45804-ea32-4237-b5a4-b485d8584dee

Zaloguj się aby komentować

2 + 1 = 3


Tytuł: Zrozumieć Ramen

Autor: Wojciech "TopGar" Grabowski

Kategoria: kulinaria, przepisy kulinarne

Wydawnictwo: Wydawnictwo Yuki

ISBN: 978-83-972521-0-3

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10


Chyba moja pierwsza przeczytana książka kulinarna xD


Autora pamiętam jeszcze z czasów jak zaczynał kanał, nawet uczestniczyłem w akcji wpisywania jego kanału na youtube i klikania "NIE, NIE CHODZIŁO MI O TOP GEAR" celem naprostowania algorytmu. Nawet jest tutaj, o: @MG78 ale chyba nie zagląda już.


Książkę czyta się fajnie i szybko, pierwsza część to sporo historii okołoramenowej. Zaskoczyło mnie, jak młoda jest ta potrawa! Może przez sceny z Naruto, myślałem że ramen to było popularne średniowieczne danie wśród magicznych japońskich ninja, a tu sie okazuje że dopiero po wojnie jak nie mieli co robić z kościami to na to wpadli Albo że jajko do ramenu to zaczęto wrzucać dopiero w 1993 xD To tuż przed moimi urodzinami, heh.


Jest też co nieco o samoizalcji Japonii, tym jak z niej wyszła, i różne takie rzeczy.


A'propos Naruto, to autor popełnił gafę i w ramach ciekawostki wpisał imię postaci która... Nie istnieje xD Została wymyślona przez fanów jako efekt shipu dwóch postaci które w fabule nie były razem xD Słaby research, skoro nawet ja to wiem, a nie oglądam Naruto xD


Druga część książki to przepisy i opisy. Podoba mi się że zostały wykonane bardzo rzetelnie, i do otworzenia przepisu wystarczy otworzyć jego właśnie, a nie rzeczy w stylu "no, kości gotujemy jak zawsze, co tu dużo gadać". Co prawda książka nabiera przez to sztucznej objętości, ale jednocześnie staje się bardziej praktyczna.


No i zaskoczyło mnie że ramen to nie "chiński rosół" tylko danie oparte o alkaliczny makaron, które może ale NIE MUSI zawierać w sobie bulionu.


Ogólnie polecam, rzuca dużo światła na tą pyszną potrawę, dla której czasem specjalnie wybierałem się do miasta. Dodatkowo książka jest bardzo estetycznie podana, ma dużo fajnych zdjęć które ciekawie się oglądało, a jako wisienka na torcie - książka przyszła z 3 pocztówkami w za⁎⁎⁎⁎stym stylu.


Raz już gotowałem ramen w domu ale z jakiegoś bieda przepisu, liczę że kolejne podejście będzie bardziej udane dzięki tej pozycji.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #gotujzhejto #gotowanie

b73d962a-d86d-42a6-9c54-779a48fa63fa

@Hajt na punkcie pizzy to ja jestem odkręcony xd ale wrzucałem jeszcze w tym roku serniczki oraz kociołki, może dojdą i rameny

@Barcol Z Shinachiku to w sumie racja, widziałem kiedyś jakieś arty z nią ;d muszę to poprawić! Sporo anime oglądam ale akurat Naruto nie ;d


Cieszę się, że książka Ci się podobała i mogła Ci przybliżyć trochę ramen! Dziękuje przy okazji za wpisywanie w wyszukiwarkę yt TopGar i klikanie, że nie chodziło o TopGear

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wpis z zeszłego roku: https://www.hejto.pl/wpis/podsumowanie-2023-rok-zaczal-sie-bardzo-zle-w-styczniu-w-sposob-nagly-i-niespodz


Podsumowanie roku 2024. Był to chyba najbardziej intensywny rok jaki w swoim życiu miałem okazję przeżyć. Ale od początku!


Rok był dobry, nikt nie umarł. I jeszcze niedawno nie pomyślałbym że będę "udaność" roku oceniał przez taki pryzmat, ale odkąd człowiek ma dzieci to trochę inaczej patrzy na świat, szczególnie w kontekście nagłej śmierci mojego taty w zeszłym roku.

Ale zaraz, napisałem "dzieci"? Tak jest, bo oto i w pierwszym tygodniu grudnia na świat przyszedł mój syn!


Znowu jakoś tak opisuję koniec roku, a miało być od początku... Więc może po kolei.


W grudniu roku poprzedniego chwaliłem się że zmieniłem pracę, i jestem obecnie cenionym specjalistą na stopniu Senior. W styczniu dotarło do mnie, że wcale nie jestem xD To znaczy jestem, ale nie nadaję się. Co gorsze, było to widać, i do współpracowników też zaczęło to docierać xD Co jeszcze gorsze, firma do której trafiłem nie miała żadnych skrupułów przed wywalaniem nieszczęśników którzy nie spełniają oczekiwań. I generalnie przez ten rok byłem świadkiem jak chyba z 20 osób poleciało.

Pewnie już dotarł do Was spoiler, że skoro przez rok byłem obserwatorem dramatów, to ja się uchowałem. W ogóle to umówmy się, że będę pisał brzydko i chaotycznie, i źle się to będzie czytało, zgoda?


No więc tak, udało mi się bardzo dobrze podciągnąć w sferach pracy w których byłem cienki, i feedbacki na ostatni kwartał zebrałem w stylu "w pełni spełnia oczekiwania od seniora, mega progress" natomiast nie będę kłamał - niestety wiązało się to z dużą ilością stresu i dosyć ciężkiej pracy. No ale już jest git :] Co śmieszne - nieco posiwiałem. Ciekawe czy to od tego xD


Potem rok leciał sinusoidą: nabyłem nowy samochód z salonu (pierwszy w życiu hehe) po czym zalało mi piwnicę, po czym byłem na fajnych wakacjach na Wyspach Zielonego Przylądka, po czym przez kruczek prawny musiałem oddać ZUSowi prawie 20 kafli. (Okazuje się że nawet jak cały rok pracujecie na UoP, ale w ostatnim tygodniu grudnia otworzycie działalność i wystawicie fakturę na ryczałcie, to nie przysługuje Wam rozliczenie z małżonkiem xD Dobrze wiedzieć).

Raz na wozie raz w nawozie.


W międzyczasie nieco mocniej wsiąkłem w ten cały Home Assistant. Fajna zabawka! Można sobie tworzyć fajne scenariusze: Jak ktoś drzwi mi nie domknął to światło w salonie mrugało, magiczną kostką sterowałem odkurzaczem, oczyszczaczem, światłem, i głośnością, podlewanie trawnika miało automatyczną pompkę, i tego typu rzeczy. I co najlepsze, jedna strona magicznej kostki potrafiła wyzywać mojego kumpla na konwersacji na Telegramie. Wystarczyło nią wstrząsnąć! Co za wspaniała technologia!


Zauważyliście że piszę w czasie przeszłym? Tak więc, w lipcu w mój dom strzelił piorun. Spalił... No większość mi spalił xD Monitor, TV, serwer home assistant, stacje dokującą, zasilacz od switcha, wzmacniacz, wifi meshe, girlandę, i pewnie wiele rzeczy o których zapomniałem. Chałupa nie ubezpieczona, więc poszło z kieszeni. OJ POSZŁO Z KIESZENI... Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - poznałem fajną ekipę elektryków i doprowadzili mi do poprawnego stanu wiele rzeczy który były "kiedyś się zrobi", w tym tak ważnych jak np profesjonalne i dobre uziemienie.

No i wymieniłem piekarnik ze spalonego na sprawny. Okazało się że ten nowy DUŻO lepiej radzi sobie z utrzymywaniem grzałki w czerwoności, i moja pizza na tym zyskała. Nawet zostałem "tym gościem od pizzy" xD


W sierpniu uznałem że w miejscu gdzie rosną mi bambusy chce mieć mostek japoński xD 2 miesiące go robiłem, ale wyszedł fajny, także potrzebę twórczą mam na ten rok spełnioną.


Większą część roku użerałem się też z urzędem skarbowym, bo potrzebowałem dokumentu, że nie zalegam z podatkiem za spadek. Tak, taka pierdoła wymagała wzięcia łącznie chyba z 8 wizyt w US, nie licząc kontaktu telefonicznego. Nie wierzę, że to nie była złośliwość, skoro finalnie dokument udało się ot tak uzyskać - wystarczyło że sprawą zajął sie inny pracownik. EH. W ogóle to pani w US potrafi się na człowieka drzeć jak profesor na studenta, mimo że jest się tam jakby nie patrzeć klientem xD


W zeszłym roku schudłem 20kg w 3 miesiące. Przebadałem się konkretnie i nic groźnego nie wyszło. W sumie nic nie wyszło xD Poza cholesterolem, chrum hehe. Od tamtej pory waga raczej stoi w miejscu, poza schudnięciem kolejnych 5kg, ale to już pod kontrolą, w listopadzie. Jeszcze z 5 zrzucę i będę szczuplutki całkiem.


W tym roku przebiegłem rekordową liczbę kilometrów. Nic dziwnego, skoro nigdy nie biegałem xDDD No ale bardzo mi się to spodobało. Łącznie przebiegłem też chyba z 5 półmaratonów! Takich wiecie, treningowych, nic oficjalnego.


Tak więc, miał być rok odpoczynku i chillu, a zapieprzałem jak nigdy. Już się nie łudzę że wrzucę na luz xD Poleżę sobie po śmierci. A na razie nadal zakasam rękawy.


W tym roku będzie wielki dzień: w sierpniu stuknie mi 30 lat xD A może to dzień jak każdy, i nic się nie zmieni? Zobaczym.


Podsumowanie planów:

- DONE - Utrzymać sie w roli senior developera, i dojrzeć na tyle żeby być nim pełną gębą.

- DONE - Przebadać się konkretnie

- DONE - Wrócić do biegania ale nie wracać do cukru. Rozważyć rzucenie kawy. - Miałem kilka powrotów do cukru, np teraz przez święta.

- DONE - przekierować większą część środków z zakupoholizmu na inwestycje (tutaj całkiem nieźle poszło, kupka szmalu odłożona na zapas już nie powinna wzbudzać uśmiechu politowania, powoli rozglądam się za działką budowlaną)

- DONE [chyba xD]- dalej być dobrym ojcem - tutaj jest, no... ciężko. Starsza córa potrafi zachowywać się agresywnie wobec noworodka i trzeba jej pilnować z poczwórną uwagą, mieć refleks Kubicy, i generalnie jest to bardzo męczące. Grudzień wydrylował mnie z energii.

- SKUUUCHAA - przeczytać przynajmniej: Designing Data Intense Applications, DDD, Przemyślania Marka Aureliusza, Sztukę Fermentacji, i 2 książki Sekuraka. - Tutaj skucha na całej linii. Do grudnia mój stan przeczytanych książek wynosił ZERO. 20 dni temu użytkownik @StaryPijany napisał mi: "masz jeszcze czas" i w sumie zmotywowało mnie to xD Przeczytałem dwie (Zrozumieć Ramen i Rozdroże Kruków) i jestem w trakcie trzeciej (Zew Cthulu). Zauważycie mały mismatch względem tego co planowałem? Uświadomiłem sobie że mam prawo czasem poczytać coś dla przyjemności, i wycofałem wyrzuty sumienia że "łeee to nie techniczne".


Marzenia: 3x skucha - nie byłem w USA, na Islandii, ani nawet na koncercie.


Plany na rok 2025:

- Skończyć redukcje i zacząć spowrotem budować masę, ale już nie tłuszczową.

- Przebiec maraton

- Zbliżyć się do awansu na staffa.

- Nieco spowolnić z nabywaniem nowych perfum. Może nawet zredukować kolekcję.

- Czytać więcej książek. I nie że od grudnia 2025, tylko przez cały rok xD

- Spędzić więcej czasu z żoną ale bez latorośli xD


Plany Premium (nic się nie stanie jak nie spełnię):

- Założyć oczko wodne z karpiami Koi

- Postawić ogrzewane jacuzzi przed domem


Marzenia:

- Zakupić działkę budowlaną.


#przemyslenia #przemysleniazdupy #podsumowanieroku

bb2dbb5d-da4d-4940-9226-9255c9f509c9
6e06ecf0-4d09-4ba2-bf8a-9d31778ca7bb
54000065-83b1-48c9-b67e-8f2fd1f0bc25
b483c273-eb03-4236-b769-fd53aa049450

@Barcol ciesze sie, ze zartobliwy komentarz randoma z internetu zmotywowal cie do ruszenia z tematem czytania ( ͡° ͜ʖ ͡°) czuje dume, ze kogos do czegokolwiek zmotywowalem. No i gratuluje innych "DONE"

@StaryPijany nie wiem czemu ale mnie ten najgłupszy możliwy mental złapał "a, teraz to już nie ma co zaczynać" xD dzięki!

@Barcol mógłbyś rozwinąć temat zawodowy? Co było do poprawy, jak objawiało się to, że ludzie widzieli te niedociągnięcia i jak wyglądał proces łatania tych dziur?

@cweliat jasne, chętnie sie rozpiszę! Tylko że chyba nie dzisiaj xD ten post tworzyłem 2 dni xD a jeszcze mam o saunie opisać

@Barcol będę czekał i jak coś to przypomnę mega mnie to ciekawi bo sam mam pewne zawodowe zgryzoty i nie wiem jak się do tego zabrać

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zrobiłem se tego chicago deep disha, ale w kategori #pizza to jest to jakiś low tier i marnowanie składników. Jako "danie" to ciekawe, ale na raz :v


#gotujzhejto

9ffd0105-fb27-467c-a90f-bb1cd5c5f7e3

Zaloguj się aby komentować