10 043,87 + 5,02 = 10 048,89
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie

10 043,87 + 5,02 = 10 048,89
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
9 976,89 + 5,11 + 6,13 = 9 988,13
Nie zarejestrowałem ostatniego biegania, ale dystans podobny jak w styczniu, mam nadzieję że nie rozwalę licznika xd YOLO, klikam
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
No dobra, to może faktycznie zdejmijmy jeden talerz dla bezpieczeństwa xd
#heheszki #hejtokoksy

Zaloguj się aby komentować
MAAAM!!!
Dobry miesiąc szukałem tej piosenki xD
Po żadnej frazie nie mogłem jej namierzyć, a fakt, że fabułę pamiętałem przelotnie a wykonawców (przepraszam Pana Koryckiego, nie skojarzyłem że to jego) wcale - nie pomagał.
Ale oto i jest. Znacie tą ulgę? xD
https://www.youtube.com/watch?v=KQ6qi5O2T8c
#gownowpis #muzyka
Zaloguj się aby komentować
Halo, czy każdy dzisiaj zaopatrzył się już w pierwszą porcję wody? Jak nie to biegusiem do kuchni/kantyny/stołówki z największym pojemnikiem jaki macie pod ręką i pijemy pijemy pijemy!
Poszedł rozkaz od góry (od właściciela)
#codziennepiciu #kontrolanawodnienia

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
9 183,19 + 5,26 = 9 188,45
Ahhh, lato w pełni ^^
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
537 + 1 = 538
Tytuł: Doktor Jekyll i Pan Hyde
Autor: Robert Louis Stevenson
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Liczba stron: 114
Ocena: 8/10
Spotkać kogoś kto nie kojarzy motywu Doktora Jekylla i Pana Hyde'a graniczy z cudem. To, że w kiczowym (do granic genialności) serialu Once Upon a Time umieścili go pomiędzy sezonem o Pieknej i Bestii a sezonem o Krainie Lodu dużo mówi o jego pozycji w popkulturze. A jeszcze więcej o tej pozycji mówi, że pokolenie naszych rodziców przez dekadę albo i dwie nuciło regularnie "WCZOORAAJ DŻEKYL, DZISIAJ MISTER HAJD".
Nadrabiać klasyki fajnie jest, a że stron ma niewiele, to choćby skały srały - damy radę. I tu, ku mojemu zdziwieniu, książkę czytało się bardzo fajnie. Ząb czasu zostawił odcisk, to oczywiste, ale nie odgryzł kawałka frajdy z tego dzieła. Sposób prowadzenia fabuły powoduje że odkładanie książki na bok wiąże się z dyskomfortem, ilość ciekawych szczegółów (które potem będą spójnie zazębione z puentą) jest bardzo satysfakcjonująca, a samo zakończenie jest jak drop w hicie techno - spodziewasz się go, wyczekujesz, a jak pojawia się to z przyjemnym uczuciem ulgi.
Najpoważniejszym minusem książki jest nie jakiś aspekt jej treści, lecz jej sława. Jestem pewien, że gdybym czytał ją nie mając o niczym pojęcia, byłbym bardziej zachwycony. Kto nie oglądał Gwiezdnych Wojen gdy wychodziły ten nie może liczyć że "No, I am your father" wywrze na nim wrażenie. I tak samo jest tutaj - sukces wykastrował ją z największego asa w rękawie. Trochę szkoda, ale cóż, taka cena sławy.
Nie chce wchodzić w interpretacje filozoficzno moralne, bo tym pewnie zajmie się nasza lokalna elita intelektualna na spotkaniu na żywo, ale zapewniam, że nie ustępują one jakością innym sferom książki, i chętnego czytelnika zostawiają sam na sam z garścią wniosków i przemyśleń.
Dla mnie fajne jest
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto #heheszky

Zaloguj się aby komentować
509 + 1 = 510
Tytuł: Sztuka Wojny
Autor: Sun Tzu
Kategoria: Poradnik
Wydawnictwo: Onepress
Format: książka papierowa
Liczba stron: 108
Ocena: 5/10
Tak naprawdę mam książkę Sztuka Wojny + Metody Wojskowe Sun Pina, ale na tą drugą już nie miałem sił ani ochoty.
Po kolei!
Książką jest żywą legendą, nazwę słyszał chyba każdy, nawet jak nie wie kto ani kiedy to napisał, to wie, że jakaś "Sztuka Wojny" istnieje. Fakt że przetrwała 2,5 tysiąca lat i nadal jest powszechnie znana, nie będąc fundamentem żadnej religii, nie jest nawet "imponujący" bo to niedopowiedzenie.
Dlaczego książka ma stutus takiego klasyka? Nie wiem jak inni, ale w mojej wyobraźni był to kompletny podręcznik fortelu. Poradnik wygrywania wszystkiego wszędzie, esencja najlepszych możliwych strategii, sekrety podstępów, biblia zagrywek, finta ostateczna. Biznes? Wiadomo. Rzemiosło? Na pewno. Stosunki towarzystkie? Oj byczq +1. Konsumpcja kanapki? A i tutaj na bank coś by się znalazło, przecież to Ta Książka, podręcznik wszystkiego.
Dlaczego więc tyle lat się za to zabierałem, skoro to miała być jedna książka by wszytkimi rządzić? A, bo stwierdziłem, że będzie taka trudna i w ogóle nieprzyswajalna. Ale skoro obecnie mam fazę i aktywnie wszystko czytam, to jakże miałbym ominąć JĄ?
Przypadkowym zrządzeniem losu mam wersję z komentarzem, także nawet ja będę mógł zrozumieć co geniusz nauczyciel chce przekazać o życiu, kosmosie, wszechświecie, i każdej jego sferze.
No więc dowiedziałem się na przykład że jak się podpali ogień na suchej łące to wróg się zdziwi, albo że jak nie wiemy którędy trzeba iść to możemy nająć lokalnego przewodnika.
.
.
XD
W sensie, no sam sobie jestem winien. Dlaczego SZTUKA WOJNY była w mojej wyobraźni czymś innym niż Starą Chińską Książką o Wojnie? Dlaczego w głowie każdego z kim rozmawiam jest dziełem które dzieli całe nasze życie na przed nią i po niej, i wpływa na każdą podjętą w tej drugiej połowie decyzje? Nie wiem.
Może pomogą tu komentarze?
No więc komentarz uniwersalny brzmi "Sun Tzu zauważył tutaj że [dosłowna parafraza omawianego rozdziału] co można oczywiście łatwo przenieść na biznes [10% szans na jeden trywialny przykład jak to przenieść na biznes, 90% szans na skipnięcie]". Więc z komentarzy też niewiele się dowiedziałem.
W takim razie czy książka jest zła?
No nie powiedziałbym... Sam fakt jej wiekowości sprawia że fajnie jest przenieść się w czasie i popatrzeć na przykład na kwestie ukształtowania terenu oczami antycznego azjatyckiego mędrca. Pewnie też część z tych rzeczy faktycznie da się przenieść na biznes (chociaż ja nienawidzę książek coachingowych mówiących "rób dobrze to będzie dobrze" a taki wydźwięk niestety momentami ma) chociaż jest to naciągane. Poradnik robienia lodów też można przenieść na biznes jeśli będzie się wystarczająco (wcale nie bardziej niż przy Sztuce Wojny!) kreatywnym: "Zanim do miski dodasz rewelacyjnej śmietanki, upewnij się że miska jest sucha i nie cieknie po ściankach woda, bo ciężko będzie się jej zamrozić" => "OOO paczcie, miał na myśli: Zanim zdecydujesz się wydać rewolucyjny produkt na rynek upewnij się że nie puściłeś przecieków bo jeśli konkurencja wyda produkt przed Tobą to nie będziesz w stanie zamrozić pozycji lidera, genialne!!!".
Podsumowując: Książka jest wypełniona truizmami, ale prastara forma nadaje im mega ciekawego wydźwięku. Dodatkowo część z nich faktycznie da się na upartego przełożyć na inne sfery życia. Myślę że głębokie przemyślenie każdego rozdziału z osobna, i próba dopasowania go do dzisiejszej rzeczywistości, mogłaby podbić ocenę o +1.
Z drugiej strony: Absolutnie nic nie wniosła do mojego życia, poza faktem że teraz mogę braggować że przeczytałem SZTUKĘ WOJNY, TAK, TĄ SZTUKĘ WOJNY.
Podbiłem też ocenę bo zupełnym przypadkiem już skorzystałem na przeczytaniu jej, mianowicie było do niej często nawiązywane w ostatniej książce Pratchetta jaką czytałem, zarówno do jej nazwy jak i formy, więc okazuje się że jej znajomość może pozytywnie wpływać na umiejętność przyswajania nowożytnich dzieł kultury, a mówiąc inaczej: Lubię mówić "I undestood that reference".
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytanie

Zaloguj się aby komentować
505 + 1 = 506
Tytuł: Ciekawe Czasy; (+ Trollowy Most)
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 315
Ocena: 10/10
Dodałem od razu Trollowy Most, bo chciałem zostawić ślad że go czytałem, ale nie chciałem dawać osobnego wpisu o książce na 11 stron xd Ogólne był fajny.
A co do Ciekawych Czasów to... Wow, no po prostu wow. To było GENIALNE. Najlepsza książka ze Świata Dysku do tej pory. Pominę doskonały humor, bo to już standard, ale sama fabuła świetna, kreacja nowych obszarów wciągająca, czyta się to na jednym wdechu, a ilość DOSKONAŁYCH cytatów jest wręcz absurdalna. Naprawdę! Nie wiem czy Moll już tą książkę pokryła na tagu z cytatami ale jak nie to będzie z tego zabawy na długie tygodnie.
Co śmieszne, zupełnym przypadkiem czytam jednocześnie Sztukę Wojny, która nie tylko powstała w realiach parodiowanych przez Ciekawe Czasy, ale jeszcze była tu często wzmiankowana i cytowana. Czytanie krzyżowe haha.
Jedyne za co dałbym malutki tyci tyci mały minusik to ze mam wrażenie że wystąpił tu retcon na paru obszarach, czego zazwyczaj nie lubię. Doprowadził on jednak do na tyle fajnych skutków ubocznych, że puszczę płazem.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Moja domowa biblioteczka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Skromna ale się sprawdza! Mam jeszcze inną, bardziej imponującą, ale chwilowo bez dostępu do niej jestem.
#domowabiblioteczka

Zaloguj się aby komentować
Jak sobie pomyślę że kiedyś miałem tak przeżarte cukrem kubki smakowe że nie potrafiłem zjeść serka wiejskiego bez dżemu/miodu/nutelli to aż mnie wykręca
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Zrobiłem żonce kanapke (sam nie jem bo miałem za ciężką rękę jak rano siemie lniane pakowałem do skyra)
#gotowanie #gotujzhejto


Zaloguj się aby komentować
8 408,22 + 5,03 = 8 413,25
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
Przed chwilą minęło 100 000 minut tego roku, mam nadzieję że każdy ma poczucie że dobrze zainwestował ten czas
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
424 + 1 = 425
Tytuł: Człowiek na ba(k)terie. Jak czerpać energię i zdrowie z jelit
Autor: Margit Kossobudzka
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 184
Ocena: 4/10
Parę dni temu trafiłem na ten tytuł tutaj, na tagu. Tematyka którą lubię, ocena w miarę dobra, i sensowna jak dla mnie liczba stron, sprawiły że sięgnąłem po nią najszybciej jak mogłem. No i tl;dr jest takie że nie polecam.
Po kolei: Pierwsza część książki to próba wprowadzenia rodziców dzieci z cesarki (oraz tych karmionych mlekiem modyfikowanym) w wyrzuty sumienia albo i depresje. Opis bardzo BARDZO dekadencki, można wywnioskować że taki rodzic zniszczył dziecku życie. Samo szambo się lało, opisywane skutki były miażdżące, a sformułowania typu "od tego ma się niepoprawną mikrobiotę, i to na całe życie, dziecko nigdy nie będzie w stanie tego naprawić" padały na co drugim akapicie. Autorka trzeźwo zapytała "no dobra, a co jak to nie było widzimisie tylko było wskazanie do cesarki" na co omijająco adwersaż dyskusji powiedział "aha to wtedy git bo jak była intencja porodu to wtedy mikroflora jest taka sama jak gdyby był naturalny". Co xD Nie mówię że wszystkie te rzeczy są kłamstwami, bo wiem że wcale tak nie jest, ale to po prostu straszenie i cherrypicking, bez patrzenia na całokształt. Może intencja była taka żeby nastraszyć przyszłe mamy przed cesarką, żeby po prostu trochę spowolnić tempo przyrastania tego rodzaju porodów, ale takie programowanie społeczeństwa przez straszenie ich podawaniem wybiórczych faktów i półprawd to niestety żenada.
Jak są tu mamy które przeszły cesarkę, albo mają do niej wskazania w przyszłości, albo miały problemy z laktacją: Wiedzcie, że wszystko robicie dobrze, a Wasze pociechy NIE będą na tym stratne. Jesteście dobrymi rodzicami.
Drugim aspektem książki jest ogromna ilość Pediatry Grzesiowskiego. Książka wyszła w 2018 roku, więc rozumiem że wtedy był to jakiś randomowy chłopek roztropek specjalizujący się w przeszcepie kupy, ale przez pryzmat ostatnich lat nie potrafię spojrzeć na to nazwisko bez grymasu obrzydzenia. I nie zrozumcie mnie źle, sam byłem zaszczepiony na covida, uważałem go za poważną sprawę, i nie wierzę że 5G pali mózgi. Aha, i jestem dumny ze swojej rusofobii, bo takie zarzuty też się pojawią na krytykę Pawła xD Wracając: Grzesiowski oczywiście w formie, straszenie szczepami o enigmatycznych nazwach, opowiadanie jakichś bajek, nadużycia interpretacji (które ostatni rozdział książk fixował, ale o tym zaraz) i generalnie spora doza fantastyki. Niby o przeszczepach kupy czytało się spoko, a sformułowanie "superkupa" chyba wleci do mojego słowniczka codziennego, ale i tak było słabo.
Tym natomiast co miało odmienić całkiem wydźwięk książki, był rozdział drugi, czyli jak dbać o te naszą mikrobiotę, albo cytując tytuł "Jak czerpać energię i zdrowie z jelit". No więc na to pytanie sensownie odpowiadał JEDEN akapit ze strony 108, może go zacytuję w komentarzu, a reszta to lanie wody. W ogóle cała książka to lanie wody, przeplecione ciekawostkami.
Ah, ciekawostki, zapomniałbym. W środek akapitów wklejane są wielkie bloki historyjek niezwiązanych za mocno z tematem rozmowy, które sprawiają że całkowicie gubimy wątek co czytaliśmy. Nie wiem kto to zaakceptował, ale czasem przesunięcie ich o DOSŁOWNIE DWA ZDANIA w dół wystarczyłoby żeby domknąć jeden temat a poruszyć drugi, masakra xD
Mega mi sie podoba autorefleksja książki wobec samej siebie, czyli wspomniane wcześniej poprawianie wczesniejszych błędów. Np w pewnym miejscu jest podana wyraźnie różnica między kwaszeniem a kiszeniem, wraz z fantastycznym opisem że kwaszenie to jakiś syf a kiszenie to wspaniały zdrowy proces. Ja, jako osoba luźno zainteresowana technologią żywności, czytałem to z niedowierzaniem, przecież to bzdura którą powtarza pijany wujek na weselu. Prawda jest taka że obie te nazwy odnoszą się do TEGO SAMEGO PROCESU czyli naturalnej fermentacji, a zalewanie produktów octem jest zabronione prawnie. Stronę później zostało to naprostowane, ale jako... Kontropinia jakiegoś innego gościa xD No nie mogę xDD
Dobra Barcol, do brzegu: jedynym dobrym elementem książki jest ostatnia część, gdzie naprawdę ogarnięta babeczka prostuje bzdury z całej książki. Tłumaczy że nie, jelita nie są drugim mózgiem, i inne takie. NIesamowicie kreatywny zabieg jak na reportaż. Powtórzę się, ale nie polecam.
Ostatnim plusem jaki znajdę na siłe, jest język. Książkę czyta się w sposób niezwykle klarowny i prosty, i nie trzeba np. cofać się do danego zdania po parę razy żeby rozkodować intencje.
Więc za: ostatni rozdział, superkupę, i lekkosć czytania - podbijam ocenę o 2 punty i finalnie daję 4 na 10.
Oczywiście jest to skrajnie subiektywna prywatna opinia :>
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytanie #bieganie

@Barcol czytając twoją opinię doszedłem do wniosku, że w jakiś sposób źle oceniasz liczbowo. Cała książka to gówno, no bo przecież ładuje w twoją głowę masę nieprawdziwych bzdur. To, że jest to napisane przystępnym językiem tego nie ratuje.
Więc za to ocena 0. Ostatni rozdział prostuje bzdury w książce - świetnie, ale kto przebrnie przez masę gówna i do niego dotrze? Za ten ostatni rozdział należy się +1. Razem 1/10, lepiej poczytać sobie skład Domestosa siedząc na kiblu, niż ten wysryw.
4/10 to jest ocena "ujdzie" czyli odrobinę poniżej "przeciętny". I takich przeciętnych książek jest cała masa i nawet są wartościowe. Tutaj ta ocena nijak nie pasuje.
@KierownikW10 Tak, z jednej strony jestem pewien, że masz rację, ale i tak spróbuję sie trochę usprawiedliwić:
Tak jak ciężko jest pierwszy raz odrzucić kandydata na rekrutacji, tak ciężko jest wystawić czyjejś pracy tak niską ocenę po raz pierwszy. Ja te książki recenzuję dopiero od 2 miesięcy, i w sumie to ta czwórka jest póki co najniższą wystawioną przeze mnie oceną, więc z mojej perspektywy umieściłem ją na samym dnie rankingu. Pewnie za rok gdy będę miał na koncie więcej takich czwórek, to ta będzie totalnie nieadekwatna, a dla obserwatora z zewnątrz już teraz nie ma sensu (na co zwróciłeś uwagę).
Skupiłem się na złych rzeczach, bo te budzą emocje i się je zapamietuje i najlepiej wchodzą do głowy, ale książka naprawdę ma parę plusów. Mówi że jelita są ważne dla zdrowia codziennego, a ludzie o tym zapominają. Opisuje nowatorską metodę leczenia, a może ktoś o niej nie słyszał. Mówi żeby jeść jagody i pić zieloną herbatę, a to zawsze na plus. Pewnie powinienem o tym wspomnieć w recenzji, ale wtedy byłaby wielka, ogromna, wiec skupiłem się na tym co o niej zapamiętam.
Jakby mnie autorka chciała pozwać to powiem że przecież dałem 4/10 i o co chodzi xd
@Barcol
Ad.1 Jeśli to jest pierwsza wystawiona przez Ciebie 4, to albo dobierasz sobie dobre pozycje do czytania (co rozumiem, nikt nie chce czytać szajsu) albo też jesteś zbyt hojny w swoich ocenach.
Ad.2 Opisane tutaj fakty można znaleźć w pierwszym lepszym artykule w Internecie na temat jedzenia i zdrowia jelit. Bazując na twojej ocenie mógłbym kupić pusty zeszyt i ocenić go wysoko jako książkę, bo wprawdzie nie ma odkrywczej treści, ale hej świetnie się sprawdza jako podkładka pod krótszą nogę stołu a poza tym na pierwszej stronie jest świetny cytat.
Ad.3 Nie wiem czy powinienem pisać komentarze, a co jak ty i ona mnie pozwiecie? A tak na serio, to taki lęk nie prowadzi do niczego dobrego. Jak mamy zaufać recenzjom pisanym z takim lękiem z tyłu głowy.
Wiem wiem czepiam się. Po prostu irytuje mnie, jak obecnie w Internecie są prowadzone oceny i recenzje wszystkiego, książek, gier i filmów. Jak to jest, że średnie oceny gier oscylują wokół 7.5/10? Portale branżowe boją się wydawców i wszystko jak leci oceniają pozytywnie. Ty to również robisz, tylko oczywiście nie masz w tym finansowego interesu.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Mimo całej mojej antypatii do Grzesiowskiego, nie nazwałbym go jednak szarlatanem. Ma spory dorobek w karierze, bywał kierownikiem, wykładał na uczelniach, a od zeszłego roku jest głównym inspektorem sanitarnym kraju. Jednocześnie uważam go za propagandyste, siewce strachu, i zgodzę się co do oszołoma. Niemniej gdybym potrzebował pomocy to możliwe że zaufałbym mu jako lekarzowi, po prostu uważam że medialnie powinien zniknąć.
Zaloguj się aby komentować
402 + 1 = 403
Tytuł: Nigdziebądź
Autor: Neil Gaiman
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 384
Ocena: 7/10
Edit: 14 książka w tej edycji, ale pierwsze 2 wpisy to w sumie czytane w grudniu, więc dopiero teraz mogę napisać że oficjalnie zacząłem i skończyłem 12 książek w tym roku
Tak, wiem, Gaiman zły. Ale gdybyśmy zawsze dzieła oceniali przez pryzmat autora to nigdy nie poznałbym np Mein Kam... A dobra, nieważne...
Tak na serio to nadrabiam w tym roku zaprzepaszczone (pod względem czytelniczym) dekady i właśnie padło na Gaimana. Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, i przyznam, że niespecjalnie spodobało mi się to co zostałem.
Ale po kolei!
Tym co rzuciło mi się w oczy na sam początek była archetypowowść bohaterów. Każdy każdy był odbity z szablonu w fabryce. Główny bohater? Nieasertywny pantofel. Jego narzeczona? Karierowiczka. Główni źli? No główni źli z generatora głównych złych. Jeden to nawet sczury zagryzał żeby było mroczniej. Gdybym dowiedział się że książkę pisał 15-latek jako rozwinięcie opowiadania z zadania domowego - przymknąłbym oko. No ale to nie 15 latek a legenda fantasy, i jednak na infantylność w kreowaniu postaci mocno zepsuła mi odbiór.
Potem zaczęły się pojawiać wątki które istniały tylko po to by istnieć. Proszę przykłady bez spoilerów:
\
ten magiczny most był zbędny, dało się iść normalnie\
mnisi mogli lepiej oceniać co jest istotne a co nie,\
wszyscy zapominają o ludziach z Pod w ciągu sekundy NO CHYBA ŻE MÓWIMY O STRAŻNIKACH MOGĄCYCH PODNIEŚĆ NAPIĘCIE, TO ONI WYJĄTKOWO TEGO NIE ROBIĄ. No jakiś taki brak przewidywania i konsekwencji.
Więc skąd ocena 7?
Gdy zaczynałem czytać książkę to przeszkadzało mi że jest pisana jak od dzieci dla dzieci.
W połowie książki myślałem że gdybym ją dorwał jako 13 latek to byłbym zachwycony.
A ostatni rozdział czytałem już jako 13 latek, z wypiekami na twarzy, i czując na sobie te magie.
Przypomniało mi się jak mając 9 lat przeczytałem Lew Czarownica i Stara Szafa na dzień przed premierą filmu. Dokładnie tak się czułem.
Książkę oceniam na od 4/10 do 10/10 w przedziale obustronnie zamkniętym. Po skończeniu jej nawet na te rzeczy które mnie irytowały patrzę w sposób jakiś taki przychylniejszy.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Zaloguj się aby komentować
Hydraulik powiedział że w lutym będzie. Ostatniego dnia miesiące doprecyzował że chodziło mu że "W lutym będzie wiedział do kiedy na pewno się NIE pojawi, i nie pojawi się w marcu".
Wykończeniowiec deklarował że będzie na początku marca. Dziś doprecyzował że tak konkretniej to jakoś po świętach.
Jak tu nie kochać tej branży
I nie, to NIE mój pierwszy raz, ale za każdym razem nadal rozbraja tak samo xD
#remontujzhejto #zalesie
@Barcol dzisiaj na jednej z grup fb typ żalił się na fachmana co mu miał postawić sso, ale od grudnia kluczy i ściemnia. ten gościu (inwestor) napisał o budowlańcu, że "człowiek taki sam jak większość branży, nie słowny , non stop wymyślający nowe wymówki i kłamstwa. NIE POLECAM". no i komentarzach incydent kałowy xD

Zaloguj się aby komentować
Taka mata będzie good enough pod half racka czy celować w puzzle?
#hejtokoksy #pytanie #silownia

@owczareknietrzymryjski Dzięki za przygotowanie tej ankiety dla mnie xd W sumie celowo nie dawałem, bo chętniej słucham argumentów i opinii niż suchych liczb, ale skoro nikt się nie wypowiada to niech chociaż ankieta komentarzowa pomoże xD
ZARAZ, CZY TY MASZ QUESTA NA ZDOBYWANIE PIORUNÓW ZA KOMENTARZE???
@Barcol https://elevatestore.pl/pl/p/Mata-pod-sprzet-Gym-Square-100x100cm/207 a może coś z tego sklepu, za 5zł wiecej już masz 15mm
edit a nie czekaj i tu i tu jest 15mm. imo te maty są ok. z puzlami zawsze jest jebanie o te zamki
Zaloguj się aby komentować