Dzień dobry Panie @bojowonastawionaowca
Czy szanowny moderator orientuje się czy będą może odznaki za #zimowewyzwania #hejto ?
༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
Dzień dobry Panie @bojowonastawionaowca
Czy szanowny moderator orientuje się czy będą może odznaki za #zimowewyzwania #hejto ?
༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
Zaloguj się aby komentować
Nadeszła wiosna @bojowonastawionaowca ruszyła wypasać się na świeżej łące zapominając niestety o #zimowewyzwania #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Witam wszystkich... Poszukuję osób które zostały oszukane przez @bojowonastawionaowca . Wierząc w jego przemowy, uwierzyłem że #zimowewyzwania zostaną podsumowane. Robiłem wyzwanie po terminie... Robiłem je w czasie gdy mogłem myśleć jak miałoby wyglądać wymarzone mieszkanie. Poświęciłem łącznie 8min 14s na pisanie wpisów.. Jestem na ten moment dokładnie tyle w plecy... A teraz do sedna poszukuję osób które dały się naciągnąć temu oszustowi tak jak ja. Proszę również o wszelkie informację o nim na pw... Będę szykował pozew zbiorowy, przeciwko temu sku... Proszę o jak największy odzew...im więcej osób dołączy do pozwu tym lepiej...
#heheszki #pdk #owcaspam
Zaloguj się aby komentować
Ciekawym jak wyszła akcja #zimowewyzwania
@bojowonastawionaowca jeszcze nie zrobił podsumowania… Ale przecież obiecał, co 2 tygodnie nie trzeba mu powtarzać
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
3 ogłoszenia parafialne:
Niniejszym zapraszam na drugą edycję, która potrwa do niedzieli (8.03) wieczór, czyli pierwszego niedzielnego mema "Niedziela wieczur i humor popsuty" bądź do godziny 20:00 (zależy, co będzie pierwsze). Bonus dla chętnych nagrodzony dodatkowym pochwalnym skinieniem mojej głowy to forma komiksu. Tematyką zaś będą ŹÓŁTE ŚLEPIA. Całą resztę pozostawiam Wam do swobodnej interpretacji - jak duże będą to ślepia, co będzie do nich dołączone, itp. Główne zasady pozostawiam z pierwszego wpisu, a więc liczy się najwyższa liczba piorunków, a @Dziwen ma ZAKAZ rysowania w tym czasie rzeczy związanych z konkursem (więc i nie może wygrać). No to może drugi bonus - żeby jak najbardziej próbować prowokować Dziwena do Jego rysunkowej odpowiedzi, której nie będzie mógł udzielić xD
#owcacontent
Zaloguj się aby komentować
Jedno z moich #zimowewyzwania brzmiało:
Zrób sobie jeden dzień dla siebie, bez komputera ani internetu w telefonie (jeśli to niemożliwe, to rozpocznij od zakończenia dnia pracy)
Cóżem wczoraj starał się uczynić. Prawie wyszło:
Pół godzinki na Whatsappie, coby babcia z wnuczkiem pogadała
Karta paliwowa na stacji, coby paliwo taniej wpadło
Wnioski? Trudniej niż się spodziewałem. Widać ile czasu spędzam standardowo przy małym Internecie. Parę razy szukałem go żeby coś zapisać albo sprawdzić, ale celowo odłożyłem go w sypialni, żeby nie mieć pod ręką. Do tego zakupy - w telefonie mam listę, karty płatnicze i lojalnościowe - niedziela niehandlowa, więc było łatwiej. Ale ograniczenie całego scrollowania (Hejto, allegro, OtoMoto (kiedyś coś kupię ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) oceniam na plus.
Edit: zapomniałem skrina

@serel zacznij od tego, ze jak do kogos idziesz to zostawiaj telefony w kurtce/torbie na wieszaku. Moi znajomi, zona i rodzina do tej pory sa w szoku, ze bedac gdzies w gosciach albo samemu majac gosci ani razu nie mam w lapie telefonu chocby to mialo trwac i 12 godz. Wyjatek jak telefon dzwoni. Wtedy odbieram, wiadomo. Osobiscie uzaleznienie od telefonu uwazam za jedna z najgorszych rzeczy jaka spotkala ludzkosc w ostatnich latach. Gdzie nie spojrzysz tam zombie wpatrzone w ekrany. Masakra
Zaloguj się aby komentować
Nie chciałbym sprawić przykrości naszemu wełniane koledze, więc rzutem na taśmę opiszę to, co w sumie robię już od jakiegoś czasu. Jedno z moich wyzwan brzmiało:
Zaplanuj jedno wielkie marzenie do realizacji w tym roku i zapisz kroki do jego wykonania
Także w tym roku w sierpniu razem z Różową lecimy do Hiszpani... zobaczyć całkowite zaćmienie słońca. W ramach poszczególnych kroków sprawdziłem, gdzie najlepiej bedzie je widać, jakie sa połączenia lotnicze z Polski i przede wszystkim Gdańska, dostępność bazy noclegowej oraz koszt wynajęcia auta. Te rzeczy zostały zrealizowane i zaprezentowane Konkubinie, teraz tylko czekamy na info ile urlopu dostanie w sierpniu (ja mam klepnięty wstępnie tydzien), bo fundusze na wszystko juz odłożone. Do ogarnięcia zostały tylko okulary do oglądania zaćmienia bez szkody dla wzroku, ale na to jeszcze jest czas.
Natomiast jeżeli ktoś stwierdzi, ze to takie liche Marzenie to mam drugie. Chcę w tym roku założyć sobie bloga. Brzmi jak banał, ale banały najczęściej mnie pokonują. No I troche sie wstydzę ^^ dlatego najpierw poćwiczę tutaj i pozwoliłem sobie stworzyć autorskiego taga (#bezkulturnik) i jak poczuje sie pewniej to pojawię sie w social mediach, gdzie będę pisał o kulturze bez kultury ^^
Do wyboru mialem jeszcze 2 wyzwania: Naprawić coś (nie umiem, a nie chce psuć bardziej) oraz napisać coś na śniegu. To drugie udało mi sie zrobić- znalazlem odpowiednie "płótno" - zamarznięty staw z cienka warstwa śniegu. Wystarczyło zastanowić sie co napisać, ale przegrałem walkę z wewnętrznym szczeniakiem i narysowałem męskie przyrodzenie xd nie mam zdjęć jako dowodu, więc nie wrzucam xd
#zimowewyzwania
Zaloguj się aby komentować
Tym razem w #zimowewyzwania nie poszczęściło mi się (znaczy jak zwykle). Ale stwierdziłem, że jak poprzednio nie ma co zmieniać, bo pewnie i tak bym trafił na gorsze. Trafiły mi się tematy:
Wybierz się dowolnym środkiem transportu do pobliskiego miasta, w którym dawno nie byłeś i pokaż go z najciekawszej strony
Narysuj samodzielnie jedną z grafik @Dziwen-a
Odwiedź jedno z muzeów w Twojej okolicy i zdaj z niego relację
Stwierdziłem, że temat nr 1 jest spoko, bo daje spore możliwości interpretacji. Dlatego padło na pobliskie miasto (330km z domu), w którym dawno (pół roku) nie byłem. Chełm. Wybranie najciekawszej strony nie przysporzyło problemu, bo plac Łuczkowskiego zrobił na mnie niemałe wrażenie. Świąteczne dekoracje zrobione z rozmachem, którego nie powstydziłyby się którekolwiek miasta wojewódzkie.
Poniżej mini-fotorelacja.
PS. Na jednym ze zdjęć jest naciągana realizacja tematu nr 2 xD
PS2. Po październikowym zwiedzaniu Florencji robię detox od przytłaczających ilości sztuki stąd brak realizacji zadania nr 3





Zaloguj się aby komentować
#zimowewyzwania
Zaliczone!
Papa się żeni - Polska 1936
Wredne liściki - Wielka Brytania 2023
K-popowe łowczynie demonów - USA 2025
Words Bubble Up Like Soda Pop - Japonia 2021
Żyj za mnie - Holandia 2025
+ dodatkowo jedno z zadań z pierwszego losowania (poprosiłam o przelosowanie, bo w pakiecie było morsowanie, po moim trupie):
Dziękuję za świetną zabawę, proszę o więcej



Zaloguj się aby komentować
313 + 1 = 314
Tytuł: Niebo nad Berlinem (tytuł oryginału: Der Himmel über Berlin)
Rok produkcji: 1987
Kategoria: Melodramat
Reżyseria: Wim Wenders
Czas trwania: 127 minut
Ocena: 9/10
Recenzja nr 5 z 5: Kraj pochodzenia - Niemcy / Francja
Zacznę od cytatu:
The mystery of life isn't a problem to solve, but a reality to experience.
Cytat ten nie pochodzi z tegoż filmu, ale perfekcyjnie oddaje myśli, jakie chodzą po głowie po jego obejrzeniu. Sam cytat jest fragmentem z Duny, Franka Herberta, ale i tam jest tylko parafrazą słów filozofa Sørena Kierkegaarda.
Wracając jednak do filmu - mamy tu historię aniołów, poruszających się wśród śmiertelników, poznających, analizujących i notujących ich myśli, odczucia oraz lęki. Sami aniołowie niestety nie odczuwają zbyt wiele - jedynie bacznie obserwują, będąc biernymi świadkami wydarzeń od tysięcy lat. Nieraz widać, że chcieliby bardzo pomóc ludziom, których wysłuchują, ale nie mają takiej możliwości, gdyż są kompletnie niematerialni, niesłyszalni i niewidzialni. Wraz z biegiem czasu, pod wpływem tego, co usłyszał w głowie przestraszonej akrobatki cyrkowej, jeden z aniołów postawia odmienić swój los i zrezygnować ze swojej anielskiej formy, przeistaczając się w człowieka.
Więcej fabuły spoilerować nie będę, więc przejdę od razu do ogólnych wrażeń. Film jest niebywale poetycki, skłania do refleksji na temat tego po co żyjemy, i co czyni życie wartościowym. Przekaz jest raczej pozytywny, na pewno dużo bardziej pozytywny niż pozostałych filmów jakie dzisiaj wrzucałem. Kadry są ciekawie zbudowane, i nie można tez nic zarzucić pracy kamery. Muzyka jest ok, choć nie jest czymś co zapamiętałem z tego filmu.
Chyba, przy odrobinę lepszej muzyce i kadrach bardziej w stylu Tarkowskiego, bym dał 10/10.
TL;DR: Świetny film, jeśli kogoś nie odstrasza koncepcja melodramatu egzystencjalnego, to warto obejrzeć.
#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

Zaloguj się aby komentować
Może na ostatnią chwilę, ale zrobione ;)
W ramach #zimowewyzwania dostalem zadanie:
Kilka razy zastanawiałem się, co bym powiedział sobie z przeszłości, gdybym miał okazję spotkać "siebie" młodszego i dać mu jakąś radę. Natomiast nigdy nie myślałem, co powiedzialbym starszemu sobie. Może nie było to trudne zadanie, ale na pewno bardzo osobiste, zobaczymy co powie o tym niemal 39 letni Kamil.
#zimowewyzwania #listdosiebie


Zaloguj się aby komentować
Zrób wieczór gier planszowych dla rodziny i/lub znajomych
Ciężko ostatnio o konkrety, ale najmłodszy trzylatek zaczyna ogarniać proste gierki kooperacyjne, siedzimy razem.
Kotek psotek oraz Tomcio i wiosenne porządki
#zimowewyzwania #gryplanszowe #grybezpradu


Zaloguj się aby komentować
#zimowewyzwania
Napisz list do samego siebie, który otworzysz za rok o tej porze
Zrób zdjęcie wschodu bądź zachodu słońca
Wybierz się dowolnym środkiem transportu do pobliskiego miasta, w którym dawno nie byłeś i pokaż go z najciekawszej strony
Widok z górki Szczęśliwickiej w Warszawie. Nie umiem obsługiwać aparatu więc zdjęcie jest jak moje poczucie humoru. Zjebane. Albo jak płód po aborcji. Czyli do wyjebania. #heheszki #czarnyhumor

Zaloguj się aby komentować
310 + 1 = 311
Tytuł: Siódma Pieczęć (tytul oryginału: Det sjunde inseglet)
Rok produkcji: 1957
Kategoria: Dramat / Historyczny / Religijny
Reżyseria: Ingmar Bergman
Czas trwania: 96 minut
Ocena: 8/10
Recenzja nr 4 z 5: Kraj pochodzenia - Szwecja
Cóż... samo określenie kategorii tego filmu było trudne, dramat historyczny? Dramat fantastyczno-historyczny? Może filozoficzno religijny? A może właśnie historyczno-antyreligijny...?
Film opowiada a szwedzkim krzyżowcu powracającym z Ziemi Świętej do domu. Zamiast ciepłego powitania zastaje on zarazę, panikę i Śmierć. Śmierć z dużej osoby, ponieważ postać z kosą przychodzi po niego osobiście - Śmierć godzi się na partię szachów w celu uzyskania dodatkowego czasu.
Tenże "pożyczony" czas, główny bohater spędza na poszukiwaniu sensu, i na poszukiwaniu Boga, których nie odnalazł on na krucjacie. W trakcie poszukiwań, spotyka on śmierć jeszcze kilkukrotnie, tocząc cały czas swoją partię szachów.
Losy głównego bohatera splatają się także z grupą wędrownych kuglarzy, i czarownicą - symbolizującymi niejako przeciwne bieguny poszukiwań bohatera.
Zaletą filmu jest jego bezpośredniość. Nie próbuje nas wikłać w bardzo trudne do zrozumienia wątki, a atakuje problem niemalże frontalnie. Nie robi tego jednak w sposób banalny, więc nie można filmu oglądać z wyłączoną głową, czy jako tło do pracy przy sprzątaniu.
Od strony technicznej - jest dobrze, jeśli patrzymy na to jak na film historyczny sprzed prawie siedemdziesięciu lat. Jeśli ktoś oczekuje perfekcyjnego odwzorowania kostiumów, i nowoczesnej pracy kamery, to nie ma czego tutaj szukać.
TL;DR Bardzo solidna pozycja, jeśli ktoś lubi stare kino z zacięciem filozoficznym.
#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

Zaloguj się aby komentować
308 + 1 = 309
Tytuł: Ostatni człowiek na Ziemi (Tytuły oryginału: The Last Man on Earth, L'ultimo uomo della Terra)
Rok produkcji: 1964
Kategoria: Horror / Sci-Fi
Reżyseria: Ubaldo Ragona, Sidney Salkow
Czas trwania: 86 minut
Ocena: 6/10
Recenzja nr 3 z 5: Kraj pochodzenia - USA, Włochy
Po obejrzeniu filmu Tarra dobrze zejść na jakiś przyjemniejszy i lżejszy kalibrowo motyw - np. horror, dla którego tłem jest globalna zagłada całej ludzkości.
Jest to pierwsza filmowa adaptacja powieści "I Am Legend" z 1954 roku... tak, dokładnie tej samej powieści, która zainspirowała film z Willem Smithem z 2007 roku.
Nie ukrywajmy - adaptacja z 1964 roku jest słabsza niż nowy film. Historia oraz świat przedstawiony są zbudowane nawet ciekawie, w miarę logicznie, i jako tako się bronią. Chyba największym problemem jest obsadzenie Vincenta Price'a w głównej roli. Aktor ten po prostu nie posiada wyrazu, jaki potrzebny był tej dosyć ciekawej postaci. Autentycznie, główna postać wydaje się kompletnie płaska emocjonalnie w momentach, które każdego normalnego człowieka by kompletnie "rozkleiły".
Ogólnie, jest to film średni i dałbym mu ocenę 5/10, ale jako że był pomysłem dosyć pionierskim, dorzucam mu +1 do oceny.
TL;DR: Przeciętniak, o ile kogoś wybitnie nie interesuje kino katastroficzne czy o zombie, nie ma sensu sobie zawracać głowy.
#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

Zaloguj się aby komentować
307 + 1 = 308
Tytuł: Harmonie Werckmeistera (tutuł oryginału Werckmeister harmóniák)
Rok produkcji: 2000
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Béla Tarr
Czas trwania: 145 minut
Ocena: 8/10
Recenzja nr 2 z 5: Kraj pochodzenia - Węgry
Porządek świata, martwy wieloryb na rynku małego węgierskiego miasteczka, rozpad kontraktu społecznego i wiara, że nawet w najbardziej chaotycznych czasach, ludzie potrafią w sobie odnaleźć trochę człowieczeństwa - takie kompletnie niepowiązane ze sobą frazy przychodzą mi na myśl, kiedy myślę o tym, jak ten film zrecenzować.
Miałem wcześniej przyjemność obejrzeć Konia Turyńskiego tegoż samego autora. Koń Turyński to jego Magnus Opum, i trochę żałuję, że obejrzałem go w pierwszej kolejności, bo pewnie Werckmeister zrobiłby na mnie lepsze wrażenie, gdyby to był mój pierwszy kontakt z Tarrem.
Ale, w końcu wypada przejść do samego filmu - Béla Tarr, oczami swojego głównego bohatera, Jánosa, pokazuje rozkład społeczny małego węgierskiego miasteczka. Mogę tutaj rozpisywać się o wielorybie, księciu, czy o całej historii, która dzieje się na naszych oczach - ale tak na prawdę to nie historia, a odczucia, i przemyślenia jakie z nich wyciągam są moim zdaniem najważniejsze. Pytania "jak niewiele potrzeba do upadku społeczeństwa?" lub "czy jest w nas naprawdę na tyle godności, aby temu przeciwdziałać?" lub "czy w ogóle istnieje jakaś poprawna definicja porządku?" są tylko kilkoma kierunkami, jakie autor otwiera. Tak jak poprzednio opisany przeze mnie film Kieślowskiego nie potrafił obrać kierunku, tak film opisywany tutaj obiera ich wręcz zbyt dużo.
Jak to zwykle bywa u Tarra, dialogi nie są fundamentem treści. Kluczowa scena filmu, odbywająca się w szpitalu, nie zawiera żadnych słów - mimo wszystko, jest jedną z najbardziej wymownych scen, jakie w ogóle w życiu widziałem.
Aby jednak nie odpłynąć totalnie w nadęte filozoficzne bajanie, wrócę do bardziej technicznych aspektów filmu. Film mający 2 godziny 25 minut ma 39 ujęć. Tarr bardzo chętnie przedłuża ujęcie tak, aby zrobiło się wręcz niekomfortowe dla widza - oglądając filmy Tarra nie ma sensu walczyć z tym dyskomfortem - trzeba po prostu przyjąć to jako formę przekazu, i dać mu się wciągnąć. Muzyka jest ok, ale jest praktycznie niewyczuwalna. Tarr bardziej korzysta z selektywnego wyciszania i nagłaśniania tego, co widać, niż z samego akompaniamentu muzycznego w celu osiągnięcia efektu.
Gra aktorska głównego bohatera też jest warta docenienia. Świetnie pokazuje on postać, która po prostu, trochę naiwnie, stara się czynić dobro i w miarę normalnie żyć, niezależnie od tego co się wokół niego dzieje.
Tl;DR - Film nietypowy. Jeśli ktoś chce, aby pan Tarr mu bardzo powoli i metodycznie, przez 2,5 godziny wtłoczył mętlik do głowy to polecam. Nie polecam do oglądania rekreacyjnego.
#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

Zaloguj się aby komentować
306 + 1 = 307
Tytuł: Podwójne Życie Weroniki
Rok produkcji: 1991
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Krzysztof Kieślowski
Czas trwania: 98 minut
Ocena: 7/10
Pan Owcen mi wylosował hejtowyzwanie w postaci obejrzenia 5 filmów z różnych krajów. W sumie nie było to wyzwanie ciężkie, bo wymagało ode mnie jedynie lekkiego przesortowania zaplanowanych seansów. Obejrzałem już wszystko, ale czasu i weny na pisanie recenzji jakoś do tej pory zabrakło. W końcu, parę godzin przed deadlinem się zabieram.
1/5: Kraje pochodzenia - Polska/Francja:
Na pierwszy ogień wrzucam zatem krótką recenzję filmu mocno poleconego przez usera @Mahjong. Podwójne Życie Weroniki chyba nie trafiło do mnie tak mocno jak do mojego poprzednika, ale cały czas uważam go za dobry film, i ciekawe doświadczenie. Strona techniczna, muzyka, ale też urok i autentyczność odgrywającej dwie główne role Irène Jacob z całą pewnością czynią ten film czymś wartym obejrzenia.
Być może problemem są tutaj moje wąskie horyzonty, ale największym zarzutem jaki mam jest odczucie niekompletności. Film pięknie buduje wizję dwóch równoległych żywotów dwóch praktycznie obcych sobie postaci, ale gdy przychodzi moment, aby obrać jakiś kierunek, film bezceremonialnie się kończy. Sama koncepcja żywotów równoległych nie jest czymś nowym (np. prawie 2000 lat temu Plutarch napisał serię 23 biografii pod dokładnie takim tytułem), i moim zdaniem to za mało, aby zbudować na tym cały film. Chyba lepiej bym odebrał utwór, gdyby żywoty równoległe były środkiem do zbudowania jakiejś szerszej narracji, a nie celem samym w sobie.
Sam nie wiem - albo ja przeoczyłem kluczowy wątek lub zamysł, albo Kieślowskiemu zależało na pozostawieniu widzowi maksymalnie szerokiej możliwości interpretacji, tak czy siak - moim zdaniem, zbytnie otwarcie przestrzeni interpretacji powoduje, że przekaz kompletnie się rozpływa, i traci na znaczeniu.
TL;DR: Bardzo ładny film, świetna muzyka, ale autor nie umiał lub nie chciał obrać kierunku.
#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

Zaloguj się aby komentować
Rzutem na taśmę udało mi się wykonać ostatnie z zimowych wyzwań, czyli:
Najbliższy pomnik przyrody znajduje się obok mojego domu, na okolicznym podwórku. Szybki spacer dookoła komina pozwolił mi zaprezentować Wam rzeczony pomnik.
A w zasadzie są to dwa pomniki — dwa bliźniacze cisy. 125 cm w obwodzie przy powołaniu, wysokość 15 metrów.
Zostały wpisane do rejestru już w roku 1962. Są one więc jednym z najstarszych w Gdańsku pomników przyrody. W rejestrze znajdują się na trzecim miejscu z kolei.
Ciekawostka z Wikipedii o cisie jako gatunku: naturalnie odnawia się słabo, co niektórzy botanicy uznają za proces naturalny, cechujący gatunki reliktowe o słabnącej sile życiowej. Upatrują tego w stopniowym ubożeniu zmienności genetycznej populacji, co związane jest zapewne z bardzo rozproszonym występowaniem cisów.
Cis jest też gatunkiem, który rośnie wyjątkowo wolno, bo maksymalnie 15 cm na rok. Stąd też — po wykonaniu szybkiej matematyki — możemy śmiało założyć, że prezentowane cisy mają ponad 100 lat. Po jednym cisie, niestety, widać wiek — drzewo częściowo obumarło.
#zimowewyzwania #drzewa #cis #cisy #pomnikprzyrody




@radziol Polecam mapkę: https://geoserwis.gdos.gov.pl/mapy/?usedesktop=true
może nie jest jakaś super, ale dużo opcji filtrowania ma
Zaloguj się aby komentować
#zimowewyzwania
Zrób wieczór gier planszowych dla rodziny i/lub znajomych
Zaprezentuj swój ulubiony zestaw LEGO z okazji Międzynarodowego Dnia LEGO
Godnie uczcij Międzynarodowy Dzień Pizzy, piekąc swoją własną pizzę
Fajne sie wylosowalo, ale zycie jak zawsze zdupilo plany.
Wieczor gier jeszcze sie nie odbyl bo dzieci sie pokłóciły, a znajomi odwolali.
Ale mam #lego
Uwielbiam kosmos, a ostatnio w pracy na odchodne dostalam taki maly uroczy zestawik. Droga mleczna tez wyglada za⁎⁎⁎⁎scie choc jest troche za mala (#skala).
I uwielbiam moj ornitopter. Tez go kiedys powiesze, ale stary musi najpierw zjesc beczke bigosu po ostatnim wywierceniu 2 dziur...


Zaloguj się aby komentować
#zimowewyzwania
Sam chciałem zimowe wyzwania i znowu udało mi się zrobić tylko jedno
No cóż, może z wiosennymi wyzwaniami pójdzie lepiej - w końcu do trzech razy sztuka

Zaloguj się aby komentować