#zafirewallem

32
2920

#naopowiesci #zafirewallem


Cztery czarne koty obserwowały się z czterech kątów wysprzątanego idealnie podwórka. Któryś z nich był jej ciotką, ale nie wiedziała dokładnie który. Ciotka nie lubiła ludzi, lubiła za to koty, więc gdy przeszła na emeryturę postanowiła spędzić ją w futrze. Listonosz co miesiąc przynosił pieniądze, nie pytając o nic.


Lucyna przeciągnęła się na nieco niewygodnym leżaku i przez chwilę kontemplowała gałąź czereśni, której jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią, co sugerowało całkiem przyjemnie zbliżanie się wakacji.

Dwa miesiące wolnego od kartkówek i wypracowań, wiecznie zadymionego pokoju nauczycielskiego i dyrektorki o piskliwym głosie rozjeżdżanej właśnie żaby - pomyślała niejasno, gdy nagle coś zaskrzeczało jak rozjeżdżana żaba, choć nieco dłużej.


-Ręka! -wrzasnął Wojtuś, hamując swym składakiem na żwirze przed furtką. Wojtuś, posiadacz poczochranej blond czupryny i rozbieżnego zeza oraz kawałka pola, na którym przeprowadzał różne eksperymenty rolnicze, które to eksperymenty przeprowadzał bardzo często w środku nocy z butelką w ręce, przyjechał do Lucyny wyraźnie zbyt wzburzony, by wyrażać się zrozumiałe.

-Aha? - rzuciła Lucyna zachęcająco. Nie żeby była ciekawa, ale Wojtuś, z którym chodziła do jednej klasy te paręnaście lat temu, był jednym z niewielu, którzy rozmawiali z nią normalnie. Być może to brak wyobraźni pozwalał mu przyjaźnić się z małą czarownicą, a może to kwestia ściąg, którymi chętnie się dzieliła.

Wojtuś wyglądał teraz na wielce wzburzonego.

-Ręka się pokazała! Rusza się! - wyrzucił z siebie.

- O! Gdzie? - Lucyna nie traciła czasu. Pytając Wojtusia wsuwała na nogi drewniaki i przeczesywała palcami lekko spalone trwałą włosy. Chwyciła jeszcze tylko paczkę papierosów i wsunęła je do kieszeni i była gotowa.

-W Drzewie.

-W Drzewie?! - chociaż w miasteczku i lasach je otaczających rosły tysiące drzew, ona od razu wiedziała, że chodzi o to jedno jedyne w swoim rodzaju Drzewo. Było dębem, ale żyło już tak długo, że chyba zdążyło już o tym zapomnieć. Lata powykręcały jego konary tak, że stało się ulubionym miejscem spotkań młodzieży. Można było siedzieć na Drzewie nawet w dwudziestkę, a ono nawet tego nie zauważało. To tam pili pierwsze piwo ukradzione któremuś z ojców i to tam palili pierwsze papierosy.


Drzewo wyglądało w ten słoneczny dzień tak jak zwykle - prawie już bezlistne, zmęczone już tym ledwie-życiem jakie prowadziło.

Jednak w dziupli, która powstała mniej więcej na wysokości pasa, rzeczywiście była ręka. Ręka starej kobiety, pomarszczona i guzłowata, lekko skrobała korę, jakby jej właścicielka próbowała zaczepić się o coś paznokciami i wydostać z drzewa, przy czym ręka i drzewo były ze sobą zrośnięte i właścicielki nie było tam widać.

Lucyna zbadała pień i obejrzała go z każdej strony, zrzuciła chodaki i wspięła się wyżej, ale ręka była jedyną niezwykłą rzeczą w Drzewie. Zeszła więc na ziemię, poprawiła spódnicę i zastanowiła się głęboko. Wojtuś stał spokojnie z rękami w kieszeniach i przełykał tylko ślinę, aż mu jabłko adama latało w górę i w dół.


Nagle dobiegło ich ciche mamrotanie, a gdy Lucyna przyłożyła ucho do Drzewa, zrozumiała, że to nie było mamrotanie, ale wrzask wściekłości, przytłumiony grubą warstwą kory:


-Wypuść mnie idiotko! Sterczysz tu jak cielę i gapisz się jak na malowane wrota! O, popamiętasz ty jak stąd wyjdę! Widziałam wszystko! Siedzę w tym drzewie trzysta lat, a takiej beznadziejnej czarownicy jeszczem nie widziała. Tobie tylko portki w głowie, a nie takie jak trzeba czarowanie! Wszystko widziałam! No ruszże się dziewucho, chyżo, wypuść mnie! - wiedźma zaklęta w drzewie wrzeszczała coraz głośniej, a Lucyna tymczasem - z dwoma wielkimi rumieńcami na policzkach - odwróciła się do Wojtusia.


-Nie zbliżajmy się lepiej, tym musi zająć się ktoś inny.


Dwa dni później burmistrz - który był kuzynem jej matki - wydał odpowiednie zarządzenie, a w tydzień później na miejscu była ekipa z piłami.


A Lucyna stojąc w kolejce do mięsnego przytakiwała:


-Tak, tak, okropna rzecz te korniki! Jak dobrze, że tak szybko się tym zajęli! Komuś mogło przydarzyć się jakieś nieszczęście!

a803c72d-7404-42c3-b4d1-17bbc4f60d72

@KatieWee Swietne opowiadanie Ja niestety poległem bo pisałem już o czarownicy w przygodach Kowalskiego i taki cygański come back średnio mi wychodził, a byle gówna publikować nie będę

jasna wiosenna zieloność, powoli zaczynała przechodzić w głęboką zieloność letnią


Dzisiaj już mam zajęte, mój dzisiejszy dzień sponsorują szep-Ty. Ale jutro mam wolne. A w zasadzie to nie mam, bo właśnie się zajęło.


***


Czy kolega @George_Stark ma już zacząć organizować kolejną edycję?

Zaloguj się aby komentować

Z obawy przed tym, że w przeciwnym wypadku mógłbym kiedyś skończyć w Wiśle, postanowiłem spełnić zachciankę naszego kolegi-organizatora i zastosować się do zaproponowanych przez niego zasad. Nie byłbym jednak sobą, gdybym tych zasad nie wykorzystał przeciwko niemu:


***


Żeby się bawić naprawdę dobrze, należy zawsze pamiętać o zabezpieczeniu


Kiedy @moll do mnie ścinę wykona,

to cóż mam zrobić? – też będę ścinał.

A że jest ze mnie gracz-świnia

to piłka nasza, poezją natchniona,

niech nad Grudziądzem się znów zatrzyma.


Edycja ta sprytnie jest wymyślona,

choć w żaden sposób nie zabezpieczona,

że w tego, co był już, nie można znów ścinać.


Więc chciałem Splasza, naszego owada,

wywołać: niechże do biurka siada

niech coś pomyśli, podrapie się w ciemię,

i znów hurtowni otworzy podwoje!


I tylko jednej rzeczy się boję:

że tak ścinając, ścinam do siebie.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Miało być na kolejną edycję, ale pomysł koleżanki @moll okazał się na tyle niepokojący twórczo, że nie mogłem się powstrzymać. W ten oto sposób wątek wizyty Cthuluhu w Grudziądzu zakończył się równie szybko, jak się zaczął, no ale trudno. W kolejnej edycji będę kombinował coś innego.


***


Wypróżnienie potwora


Długo ściśnięta żołądka błona

się od śniadania boleśnie napina,

perystaltyka działać zaczyna,

ścianka zwieracza już podrażniona.


Wolno, wolniutko – niemalże jak ślimak

moc trzewi została tam uwolniona,

niejeden w Grudziądzu od tego skonał,

niejedno ciało nurt Wisły otrzymał.


Zaś Cthulhu długo nie mógł był siadać,

znowu się w tonie Wisły zapada –

potworne było to wypróżnienie!


Coś trzeba było zrobić z tym gnojem:

budowniczowie mozołem swojem

tam Wieżą Klimek zwieńczyli wzniesienie.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark Jak żadne wydawnictwo w tym kraju się na cyklu Grudziądzkim nie pozna, to ja się tutaj zobowiązuję wydać "Sonety Grudziąckie" we własnym zakresie!

Zaloguj się aby komentować

Po pierwsze, to piękne zasady nam kolega-organizator wymyślił! – gratuluję inwencji.


Po drugie to, jak to nasz kolega-mędrzec kiedyś napisał (i tylko przypadek sprawia, że kolega-organizator i kolega-mędrzec to ta sama osoba), a ja zapamiętałem: ty masz prawo wymyślić sobie zasady, a my mamy prawo mieć je w dupie, to do mądrości się zastosowałem i piłeczki posłanej mi zgodnie z zasadami tej edycji w tym wierszu nie odbijam, no bo wiersz te jest kolejną odsłoną Cyklu Grudziądzkiego.


Obiecałem Państwu Cthulhu, no to niech będzie o Cthulhu. Jest to jednak nasz Cthulhu: polski, biało-czerwony, jak Wisła zanieczyszczona zanieczyszczeniami azotowymi i olejem opałowym. A skoro jest to Cthulhu nasz, polski, no to jak Polak: głodny, to zły (i mądry po szkodzie, i tak dalej). No i dumny jestem z siebie, że udało mi się w ostatnim wersie połączyć to wszystko z motywem przewodnim naszej Kawiarni, który, z jakiegoś zupełnie niezrozumiałego dla mnie powodu, dawno się w mojej twórczości nie pojawił.


Proszę bardzo:


***


Przebudzenie potwora


Jak ośmiornica – acz podkurwiona,

albo Lewiatan, który w głębinach

głowy szczękami ludziom ucina.

Może zły jeszcze – trochę jak żona.


Przez wieki kimał, lecz już nie kima.

Głodny – skurczona żołądka błona,

śniadania jakiegoś by sobie dokonał:

z Wisły wypełzła wodna gadzina.


Prześledźmy jego trasę po śladach:

przez Grudziądz pełznąc, ludzi tam zjadał,

a w jego żołądku był chyba tasiemiec,


bo na przystawkę zjadł dwudziestu troje:

– Oj, Cthulhu! – chory jest z ciebie pojeb

i teraz będziesz miał zatwardzenie.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Kawiarenka Pana Jerzego


Możemy należeć do poetów grona,

Jego w tym wina lub przyczyna,

Że tworzyć zaczęła niejedna rączyna,

A w tworach tych różne znamiona!


Sam słowa Jerzy także wygina,

Bez wiersza pęknie czy inaczej skona,

Choć Wisła w Grudziądzu już zatrupiona,

Kolejnym topielcem zadaje tam klina.


I dzieje kolejna się maskarada,

Bo gdy nie wierszem - nad prozą przepada.

W jego utworach się pławię i ginę!


A teraz, z Wami, w kawiarence stoję,

A to są Jerzy zasługi Twoje,

Sam nie wiesz co w Tobie i w nas jeszcze drzemie


Ze specjalną dedykacją dla @George_Stark


#nasonety #diriposta #zafirewallem

@moll "Pan Jerzy" podchodzi pod zakłócanie ciszy wyborczej i prowadzenie agitacji - Art. 498. Kodeksu Wyborczego

Zaloguj się aby komentować

@splash545 ha! Tym razem nie na ostatnią chwilę


Czar miłości


Gdy co dzień cierpisz, od samotności wciąż konasz,

A płeć przeciwna rumieńcem wstydu cię spina,

To nieważne czyś chłopak czy może dziewczyna,

Bo zaraz, za chwilę, uratuje cię ona!


Czy to samolot? Czy jakaś może ptaszyna?

Czy świst to wirników od ruskiego jest drona?

Nie! To leci z pomocą - jak superman - ona,

@moll , hejtoswatka na miotle, przestrzeń przecina!


I wnet samotności i cierpieniu kres zada,

Amantów i amantek zbierze się gromada,

Czar miłości rzuci - bo ma go w zaklęć tomie.


A kiedy na randce już siądziecie we dwoje,

To zamiast z czułością w oczęta patrzeć swoje,

Patrzeć będziecie - na jej karkówkę łakomie.


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Zjadłbym gofera


Kto dobrze gotuje? No pewnie, że ona!

Czy jest to karkówka, placek, czy gęsina,

czy będą to żaby, czy z żuka chityna - 

Smakuje cudownie i rośnie opona!


Czy ma taki talent? Czy zaprzęga dżina? 

Skąd zna te przepisy? Czy jej szepcze wrona?

Czy też do roboty goni z uuk gibona?

To wszystko nieważne! Każdy chętnie wcina!


Każdy kto jest chudy, to u @moll nie jada

A po jej grochówce trzęsie się fasada!

Jadłem raz jej placek, stąd tę kuchnię cenię!


No i na sam koniec prośbę taką wkroję:

@moll paczkomat pusty z mięsem wyślij słoje!

Mogą być też gofry, pamiętaj lecz o dżemie!


@moll teraz Twój ruch! ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#zafirewallem #nasonety

136d9ac2-1601-49ab-ab6e-f4c013daa555

Zaloguj się aby komentować

Mam zaszczyt rozpocząć LXXVII edycję zabawy #nasonety . Edycja ta będzie nosić nazwę PING-PONG i jak sama nazwa wskazuje będzie polegać na odbijaniu piłeczki.


Co to konkretnie oznacza? Już śpieszę z odpowiedzią! Rymujemy klasycznie do podanego niżej utworu, jednak tematem wiersza ma być konkretna osoba, a że pozwolę sobie na rozpoczęcie zabawy, to początkowo będzie to @moll .

Teraz każdy chętny ma za zadanie tworzyć sonety związane z @moll . Może być to sonet stricte o niej lub o tym czym się zajmuje np. gotowanie, czytanie, hodowla jaszczurki w foliaku (sonety mają być sympatyczne i zabawne). Natomiast zadaniem @moll jest odbicie piłeczki i napisanie sonetu na temat innego kawiarenkowicza, wtedy tematyka sonetów skupi się na osobie wybranej przez nią. Jeśli jednak @moll zdecyduje się nie napisać sonetu o kimś innym, trudno... po prostu wygra tę edycję! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ostatnia osoba, która nie zdąży bądź nie będzie chciała odbić piłeczki do kolejnego gracza - wygrywa! 

Mam nadzieję, że zasady są zrozumiałe. Życzę dobrej zabawy.


* proszę o wybieranie w miarę aktywnych kawiarenkowiczów - soneciarzy, żeby była szansa na odbicie piłeczki


A to #diproposta od mojego ulubionego poety, który ma zawsze dobry Staff do zabawy nasonety:


Pokusa


W dłoni masz różę, w włosach perły winogrona,

A usta purpurowe, wilgotne od wina.

Na mchy mnie wabisz, naga wśród lasu dziewczyna,

Żądnie wyciągasz ku mnie tęskliwe ramiona.


Pręży cię nadmiar pragnień, luk twych biódr przegina,

Uwypukla dwa śnieżne wzgórza twego łona,

Na których, jak całowań pamięć zróżowiona

Zdwojony pąk różany usta me zaklina.


Czyś ty łaska, czy zguba, zbawienie czy zdrada,

Nie wiem. Wiem jeno: rozkosz w ramiona mi pada.

Ponęty moc i groźby czar ku tobie prze mię.


Dreszcz najsłodszy, że pragnę i razem się boję!

Bo ileż upojniejsze są mi róże twoje,

Że całując je nie wiem, czy w nich wąż nie drzemie


#zafirewallem

f62196d7-2a58-4d26-915c-ea724dfdc318

Zaloguj się aby komentować

Pan Pomidor, taki śmieszny piesek

Dba, by w kartonach była podłoga,

Gdyby zawiodła kupy dłuższa droga,

A do słoika trafił każdy zjedzony osesek

Pojedźmy na kemping, fajnie będzie


W namiocie tropik obsikał piesek,

Przecieka teraz przetarta podłoga,

Zamiast jeziora - krajowa jest droga,

I jeszcze drze się jakiś osesek.

Zaloguj się aby komentować

No dzień dobry.

Kolejna już edycja zabawy #nasonety dobiega końca i już widzi finisz. Widzi go, bo zaraz wychodzę i nie będę miał czasu później zrobić podsumowania. Była to edycja XXXXXXXVI lub jak ktoś woli LXXVI, słownie siedemdziesiąta szósta. Z racji okrągłej rocznicy (nikt mi nie wmówi, że taka nie jest) i z racji tego, że mieszkam we Wrocławiu, i z racji tego, że tak wcześnie jest, to postanowiłem nieco zautymatyzować wyłonienie zwycięzcy.

A z racji tego, że hejto down i na kompie nic nie mogę zrobić, a nie widzę opcji, żebym umiał zrobić to na telefonie - niestety nie podlinkuję sonetów biorących udział w tej edycji. Ale zapraszam na tag. A w tej edycji brali udział:


Dżordżi z sonetami "Śpiący się budzi" oraz "Akomodacja oka" (do zaburzenia akomodacji u okulisty używa się atropiny, czyli mrocznej substancji, która daje chore jazdy, jak się zje wilcze jagody).


splaszu z sonetem "Klątwa".


Oraz fonfi z sonetem "Literat(ka).


Oraz rzutem na taśmę RogerThat z sonetem" Dentysta".


I teraz zwycięzca. Bez precedensu również wezmę udział w zawodach.


Turututu


Dziś jest mecz Śląsk Wrocław v Jagiellonia Białystok. Jak wygra Śląsk, to wygra @George_Stark. Jak wygra Jaga, to wygra @fonfi. Jak będzie remis, to wygra @splash545 (jako poprzedni organizator ma fory). A jak mecz zostanie odwołany, to wygram ja, RogerThat. Czy nie jest to uczciwe? As simple as I can make it.


Pozdrawiam cieplutko.


Pisanie na telefonie to jakiś dramat.


#zafirewallem #podsumowanienasonety


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

@RogerThat To chyba będzie jedyny raz w życiu kiedy obejrzę mecz piłki kopanej. Bo te drużyny to piłkę nożną grają, prawda?

Zaloguj się aby komentować

Dentysta


Losy mych zębów niezwykle zawiłe

Czuję się wśród uniwiązany jak w matni

Takie słabe zęby to zasługa genów matki

I ogólnie rodziców, bo mnie przecież spłodzili


Dentysta mój mnie już z synem myli

Mam tam abonament, tak po prostu łatwiej

Gdy się pojawiam - oszczędzamy małe gadki

Znamy się jak konie, wieleśmy razem wiercili


Gdy znowu wychodzę od niego z twarzą mętną

Nie myśl, żem skrzywdzon, po prostu wciąż trawię

Pył z moich zębów, obniżam swe tętno


Myślę z nadzieją, że kiedyś naprawię

Ostatniego, i więcej nie będziemy się trudzić

Lecz wtedy się obsrywam, a potem mnie matka budzi.


#nasonety #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Heh, edycja nam się zrobiła medyczna z tymi Twoimi zębami i moją akomodacją. A i whisky można potraktować jako lekarstwo czy też środek znieczulający.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Niewiele brakowało, a zapomniałbym podzielić się z Państwem tym co się dzieje w Punkcie Wymiany Poezji przy Wrzeniu Świata. Nie jestem pewien jaki cel przyświecał autorowi ostatniego znaleziska - tego na serwetce. Może po prostu musiał dać gwałtowny upust swoim emocjom. W każdym razie jednorazowa serwetka zdaje się idealnie pasować do treści. Dlatego pozwolę sobie nie robić z niego transkrypcji i pozostawię Państwu tę przyjemność obcowania z utworem w jego oryginalnej postaci z dokumentacji fotograficznej.


Smacznego 


——————————


Wiersze z "centralnej dystrybucji", które powiesiłem:


——————————


Zbieram letnie dni

jeszcze słońce uparcie przygrzewa

jeszcze róże zakwitają pąsowe

jeszcze wrzesień jak sierpień wziął wolne

a mnie trudno uwolnić się od ciepłych wspomnień

zbieram resztki letnich dni łyżeczką

zamykam w butelce z sokiem z malin

zakręcam w słoiku z konfiturami

na spokojne dni miły między nami

gdy szyby deszcz rozmaże jesienny

biały puch pokryje krzewy i drzewa

gdy wiatr zacznie szarpać gałęziami

będą w sam raz na zimowe wspomnienia


Mariola Kantor


——————————


Echo lata


W bursztynie

jego tajemnica zaklęta

czarem Bałtyku szumi jeszcze w opalonych uszach

złoto piasku tkwi zawzięcie

w urlopowej walizce

błyszczy lipcowym wspomnieniem

a ja tęsknię już za nim

choć

jest jeszcze obok

odchodzi ode mnie

na długie miesiące

ale wróci

a w pamięci

zachowam je

jako woń świeżo skoszonego siana

i motylego lotu

co lekkością wróży


Urszula Bauer


——————————


***


Kiedy wszystko już ucichnie

Echo nawet

Cisza też sobą zajęta umilknie

Ze wstydem

Będę

Gdzieś tam

W przedsionku świata

Czekać

Z kubkiem kawy

I plackiem ze śliwkami

Turkusowym obrusem

Wyszywanym marzeniami

Przykryję

Nasz wspólny stół

Na który

Brakło nam miejsca

Tu


Justyna Kasprzyk


——————————


#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania

bda2b7ab-4a8d-4c8f-b7f1-e6913114139c
de96f540-a805-4ff0-9e1d-56176a3dea40
fe4a4936-264f-495a-8a39-aaeeea7b9af3

Zaloguj się aby komentować

Dobranoc (choć chyba raczej dzień dobry) się z Państwem,

Za oknem piątek, piąteczek, piątunio wstaje smutnym, szarym, deszczowym świtem. Kolejna edycja #nasonety dobiega końca. A ja, jak zwykle, na ostatnią chwilę dołączam do zabawy w poniższym utworze.


Literat(ka)


Gdy dom ucichnie - a to już zaraz, za chwilę,

Siądę wygodnie, sącząc whisky z literatki,

A okruchy myśli pozbierać w notatki

Pomoże mi cisza. I z whisky promile.


I wnet nad sonetem będę mógł się pochylić,

Bo pełne pomysłów mam w głowie szufladki,

A rymy ułożyć z nich zgrabne i gładkie

Pomoże mi cisza. I z whisky promile.


Tu wdzięczny epitet, tam inwersja ponętna,

Coś elipsą zgubię, anaforę postawię, 

I w słowach zaklęta ta konstrukcja pokrętna,

Już niemal gotowa - to już zaraz, już prawie!


Lecz nagle w tym twórczym coś przeszkadza mi trudzie,

"Wstawaj moczymordo!" - To małżonka mnie budzi.


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Ale piękny jest ten promilowy refren w dwóch pierwszych strofach!


W ogóle w tym sonecie jest więcej pięknych rzeczy, ale nie mam czasu o nich pisać, bo muszę pędzić i nadrabiać zaległości z tych paru dni, co to mnie tutaj nie było, a zaległości tych jest sporo, co zresztą cieszy!


Nie no, że puenta piękna to też muszę napisać, bo bym sobie nie wybaczył.

Zaloguj się aby komentować

#nasonety #zafirewallem Sonet podyktowany rymami.


Klątwa


Wkroczyłem do wioski i pytam najmilej:

"Czy jak zwierzęta mam łapać was w siatki?

Czy wyślesz tych krzepkich wprost do mej klatki?"

Po chwili się starsi plemienia zmówili.


Wtem rąbka sekretu mi jeden odchyli:

"Doświadczasz plugawcze okazji rzadkiej.

Duchy mych przodków zaś wzywam na świadki.

Wnuki twe będą żałować tej chwili!"


"Weź ilu chcesz!" - skończył zaś z miną smętną -

 "Warunek jest jeden, też stopę postawię

na twej białej ziemi, wypalę swe piętno."


Odrzekłem już myśląc o morskiej przeprawie:

"Mnie starcze gadka twa nudzi, nie łudzi.

Pakuj się szybko i bierz swoich ludzi!"

1c7afee5-200b-4b54-b03e-798c46075274

Ech. Mam historię z życia swojego, którą mi ten sonet przypomniał.


Otóż, kiedy pierwszy raz pojechałem do Holandii mieszkałem w agencyjnym dwuosobowym pokoju no i trafił mi się tam Afro-Portugalczyk, oryginalnie z RPA i o afrykańskim kolorze skóry. Jako że ja i on przyjechaliśmy tam raczej zarabiać pieniądze, a nie wydawać na używki gdzie indziej również dostępne, ale jednak pokątnymi kanałami, to mieliśmy w dni wolne od pracy dużo czasu i postanowiliśmy zagospodarować go na wymianę międzykulturową: ja raz zrobiłem pierogi, innym razem jadłem coś tam tradycyjnego z RPA.

Któregoś dnia Silvio, bo tak miał na imię, poprosił mnie, żebym mu włączył jakiś polski film. No i szukałem czegoś z angielskimi napisami i znalazłem na Youtube Chłopaki nie płaczą. Zapomniałem, że tam jest ta scena, kiedy Fred tłumaczy Bolcowi (Kolcowi? Stolcowi?) skąd się wzięli Murzyni w Ameryce.

Na szczęście Silvio miał poczucie humoru.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Wczorajsze szeleszcząco-pieszczące deszczem dreszcze zdobyły Państwa uznanie na tyle, że znowu mam przyjemność organizować zadanie. A jako że trawa w ogrodzie, łaskocząc mnie źdźbłem w pewną nieskromną część ciała, przypomniała dzisiaj, że sezon koszenia można zdecydowanie uznać za otwarty, to przychodzę z następującą propozycją.


Temat: Oda do prac ogrodowych

Rymy: trawo! - prawią - kosiarka - …arka


Życzę udanej zabawy i miłego rymowania.


#naczteryrymy  #zafirewallem

Oda do prac ogrodowych


Czemuż, oh czemuż tak szybko rośniesz trawo!

Głupstwa - ci co ogrodu nie mają - prawią,

Że by dbać o Cię, starczy jeno kosiarka.

Lecz nie da się kosić bez puszki browarka.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry.

Pechowa trzynastka okazała się tym razem dla mnie szczęśliwa i wygląda na to że to mnie przypada zaszczyt zapodania kolejnego tematu.

No to jedziemy: Wiosenne załamanie pogody.

leszcze

dreszcze

pieszczę

deszcze


Powodzenia!


#naczteryrymy #zafirewallem

Spójrzcie na mnie i zadrżyjcie, przeklęte leszcze!

Niech na brzmienie mego głosu ogarną was dreszcze!

Nie będę już milczał, wiedzcie, że się nie pieszczę!

Pożogę po mej pretensji zgaszą tylko łez deszcze.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Skoro vox populi zadecydował, że na mnie kolej, to dzisiaj ja stawiam w kawiarence. A jako, że jestem w środku zdawania matur(y), to proszę bardzo - pomęczcie się ze mną.


Temat: Matura to bzdura

Rymy: lalka - dziady - pralka -przysiady


Miłego rymowania i czekam na Państwa prace do oceny


#naczteryrymy  #zafirewallem

W tej sali każda laska ma oczy jak lalka

Komisja z kolei jak proszalne dziady

Wspina się na wyżyny jak TOPR Alka

Mnie zostają tylko z łopatą przysiady

W kraju tym nie matura, lecz chęć szczera...


W kraju tym ponurym nie wiedzą co to "Lalka"

po ulicach szwędają się zapijaczone dziady

na wojnie cennym łupem jest WC albo pralka

reszta robi za chałupiną do dwójeczki przysiady

Zaloguj się aby komentować

Czekam późniejszej pory,

jeszcze nie czas na śpiewanie

kołysanek; sen pojawić się nie skory,

nim nadejdzie - dzień wstanie

la la la


By pod oczami nie były wory

dnia nie zdominowało zmęczenie

by wyspać się fest (true story)!

przed snem zrób cyfrowe zaciemnienie


la la la

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Chciał zrobić zupę z kawałka drutu

Kunszt doskonalił w czeluści kambuza

Lecz w d⁎⁎ie mu tkwiły kawałeczki śrutu

I tam też ukryta różowa meduza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Tragiczna pomyłka kucharza krótkowidza


Bosman wziął raz pęki drutu,

Poszedł z nimi do kambuza.

Dostał zaraz paczką śrutu

Bo był jak meduza.


Hej ha, kolejkę nalej...

Po sztormie maszt się trzyma na kawałku drutu

Ster nam urwało i woda się leje do kambuza

Na dno poszedł ładunek stalowego śrutu

A kapitan w łeb dostał i mózg ma jak meduza.

Zaloguj się aby komentować