Z obawy przed tym, że w przeciwnym wypadku mógłbym kiedyś skończyć w Wiśle, postanowiłem spełnić zachciankę naszego kolegi-organizatora i zastosować się do zaproponowanych przez niego zasad. Nie byłbym jednak sobą, gdybym tych zasad nie wykorzystał przeciwko niemu:
***
Żeby się bawić naprawdę dobrze, należy zawsze pamiętać o zabezpieczeniu
Kiedy @moll do mnie ścinę wykona,
to cóż mam zrobić? – też będę ścinał.
A że jest ze mnie gracz-świnia
to piłka nasza, poezją natchniona,
niech nad Grudziądzem się znów zatrzyma.
Edycja ta sprytnie jest wymyślona,
choć w żaden sposób nie zabezpieczona,
że w tego, co był już, nie można znów ścinać.
Więc chciałem Splasza, naszego owada,
wywołać: niechże do biurka siada
niech coś pomyśli, podrapie się w ciemię,
i znów hurtowni otworzy podwoje!
I tylko jednej rzeczy się boję:
że tak ścinając, ścinam do siebie.
***
#nasonety
#zafirewallem