#wychowanie

0
40

Zabawa dla chłopca: zbudowanie fortu z lodu i sypkiego śniegu, pomimo trudnych warunków i słabego budulca, oraz wykopanie tunelu, wzmocnienie nasypów lodowymi taflami, aby było gdzie schować się przed mroźnym wiatrem.


Zabawa dla dziewczynki: powieszenie prania. XD


#heheszki #rodzicielstwo #dzieci #wychowanie


Co ciekawe, nie uczymy dzieci podziału na męskie i żeńskie zabawy czy zadania. Zarówno ja, jak i żona sprzątamy, pierzemy, nawet ja dużo więcej gotuje.

6eae33b0-b1a9-4e90-aa8e-3ea202fe8224

Zaloguj się aby komentować

Młody dziś ze sztabem WOŚP robił pokazy karate z kilkoma dziećmi z jego klubu. Udzielał wywiadu miejscowemu radiu Eska i naparzał się "makaronami" z przygodnymi dzieciakami, pomagał sztabowi, choć nie zbierał kasy i świetnie się bawił.

Oczywiście niespecjalnie miał chęć iść (leniwa buła), ale w końcu się przełamał.

Wrócił z poczuciem zadowolenia z uczestnictwa w czymś wartościowym oraz radością z pomocy.

Dokonał sam wyboru, a ja nie miałam z tyłu głowy, że do czegoś go zmusilam czy nakłoniłam na siłę.

Dawajcie dzieciom możliwosci. Resztę ogarną same

#gownowpis #rodzicielstwo #wychowanie #wosp2026 #matkakwoka #karatekid

6fd51efe-e2dc-416a-952f-1bad54daab57

Zaloguj się aby komentować

TANIA DOPAMINA


Zawsze byłam przeciwna temu żeby obsypywać moja siostrzenicę toną prezentów. Wygląda to mniej więcej tak, że do sierpnia ubiegłego roku była jedynaczką i to na wyższą skalę, bo i w mojej rodzinie nie ma żadnych innych wnuków i u szwagra tak samo. Więc ten mały ziemniaczek jest oczkiem w głowie dziadków, wujków i cioć z obydwu stron. Moja mama zawsze jej kupuje masę rzeczy jak jedzie do niej w odwiedziny, nie robi co prawda tego często bo kilka razy do roku ale No tak jest tego tona.


Zawsze w takich sytuacjach mówię " mamo po co ty jej to kupujesz, pobawi się 5 min i się znudzi, lepiej pobaw się z nią, poczytaj jej bajkę, to ja bardziej uciszy" no i tak i nie, na prezent od babci pod choinkę, prawie się posikala z radości, bo to był jej wymarzony, ma 3,5 roku no i masę marzeń, jak to dziecko.


Ja mam zasadę, że kupuje jej coś raz do roku, właśnie na święta, na urodziny daje hajs mojej siostrze, żeby kupiła coś co potrzebuje najbardziej. Czasem sporadycznie jakaś bajkę czy naklejki jej dawałam. Jednak zawsze powtarzam że to co jej daje to swój czas, czyli jak przyjeżdżam to bawię się z nią ile wlezie. Na jej przyszłe urodziny mam zamiar przebrać się za jedną postać z jej aktualnie ulubionej bajki.


Dlaczego jednak to pisze, bo zaczynam mieć wątpliwości co do mojej oceny dawania umiarkowanej radości dzieciom. Mama zawsze powtarza, że "niech się cieszy bo potem już tylko dorosłość". Zaczynam dostrzegać w tym prawdę, jako dziecko chciałabym to wszystko co ona ma, nawet jeżeli miałabym się bawić tym tylko przez chwilę. Przyznam że tęsknię za czasami kiedy marzył mi się bujany konik, albo domek dla lalek. Teraz też mam jakieś zachcianki i czasem potrafią mnie one pochłonąć na godziny, jak robienie domków DIY, ale to nie to samo. Więc czemu dawkować to dziecku?


Czy takie rozpieszczanie zabawkami ja zepsuje? Zniszczy jej układ nagrody? Siostra ogranicza jej bajki i nie daje jej telefonu ani tableta do zabawy, więc w tej sferze jest wszystko ok. Ale zastanawiam się jakie wy macie podejście do swoich dzieci czy to prawda, że zabawkami da się zepsuć człowieka, czy to tylko miejska legenda?


#dzieci #lifestyle #wychowanie

a0f3b9a2-4c64-4759-8de8-4ea76d09d9f8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nowa dyskusja na forum rodziców dzieci z klasy mojego syna:


_Czy dziewczynki powinny dostać jakiś upominek przy okazji obchodów dnia chłopca i na odwrót?_


Serio, jak na razie większość matek jest zdania, że tak, bo inaczej "będzie im przykro". I nie mówimy tu o kupieniu paczki ciastek i rozdaniu wszystkim w ramach poczęstunku. Nie, to mają być jakieś prezenty.


Potem zdziwienie, że wszędzie w koło księżniczki i książęta, którym zawsze wszystko się należy. Serio nie można nauczyć dziecka, że każdy ma swoje święto i wtedy nasza uwaga powinna się skupiać na świętujących? Serio nie można "narazić" dziecka na ten chwilowy dyskomfort? Ja tego nie rozumiem.


Zrobiłem ankietę na forum (polecam to rozwiązanie, da się uniknąć części niepotrzebnych dyskusji. Madki nie znoszą ankiet.) i, póki co, większość (10:6, 22 osoby w klasie) jest zdania, że Julcia musi dostać jakiś prezent, bo "będzie jej przykro".


#szkola #rodzicielstwo #wychowanie

Zaloguj się aby komentować

No już mam wikse, że 50 razy to jest dużo. xd

"A to dopiero na piątek!"

"JUTRO JEST PIĄTEK."


Niech zrobi połowę teraz a połowę po szkole, to nie, będzie dwie godziny dramę kręcił, żeby zrobić coś w 10 minut.

Groźby, jęki, darcie japy.


Dostał ultimatum: jak nie zrobi to w weekend może zapomnieć o graniu na konsoli i bajkach.


#rodzicielstwo #dzieci #szkola #wychowanie

704d8bc3-7155-4fb0-8f05-b2ff1827b078

Zaloguj się aby komentować

Potrzebuje pomocy z konfiguracja komputera dla dziecka - lat 9

Mam #familylink i 100% blokadę Internetu z wyjątkiem kilkudziesięciu stron edukacyjnych

Chciałbym rozszerzyć o #podcast z ApplePodcast / #youtube itp

Filtry od YouTube sprawdziłem i przyznam że propozycje do 9 lat są baaardzo dziwne ( Freddy, Queer )

Filtry FamilyLink potrafią zablokować tylko link bezpośrednie, więc YouTube i podcasty nie da się odpowiednio skonfigurować

np. mogę udostępnić dostęp do strony https://www.youtube.com ale https://www.youtube.com/@naukatolubiejunior już nie - blokuje znak "/"


  1. W jaki sposób dać dostęp dla dziecka z tylko wybranymi kanałami tematycznymi ?

  2. Jakie kanały polecacie? Dzieci mam 2 języczne więc .pl, .de, .at, .ch będą ok


#rodzicielstwo #cenzura #cenzura #wychowanie może też się przyda pomoc ze strony #programowanie - da się zapisać stronę z kanałem na pulpicie .html ? D

Zaloguj się aby komentować

Młody wrócił ze szkoły i opowiada jak jego koledzy skandowali "Na-wroc-ki!" "Nawrocki jest the best!" "Trzaskowski to " .... I, proszę ja Was, śmiem przypuszczać, że dla tego kraju nie ma ratunku. Dzieci chłoną jak gąbki poglądy swoich rodziców. Jeżeli od małego pokazuje się im, że kradzieże, nadużycia i przestępstwa to coś, co trzeba hołubić i ludzi z wątpliwą moralnością wystawia się na piedestały to ten kraj już nie ma przyszłości. Może czarno widzę, ale jestem w szoku jak 9latki potrafią być politycznie zindoktrynowane.

Jeden z kolegów powiedział młodemu coś takiego:

"Moja babcia mówi, że jak będę duży to mam głosować na Nawrockiego bo tylko on da mi dobrobyt i godne życie"

Ja nie mam już nic do dodania, bo zwyczajnie brak mi słów.

#polityka #rodzicielstwo #zalamanie #wybory #wychowanie

c8be8d94-fb7c-4169-bb4f-7ade7cce0704

Zaloguj się aby komentować

Ktoś tu ostatnio zwracał uwagę ale to naprawdę dramat.


Na izbie przyjęć szpitala dziecięcego, dziecko leży rozwalone na kanapie i bezmyślnie przewija tiktoka. 2-3 letnia dziewczynka.


Aż mi się przykro zrobiło. A tam są przecież kolorowanki, gry, zabawki- tylko do tego musi zaangażować się rodzić.

Dla mnie to to samo jakby nalać dziecku alkoholu aby było spokojniejsze.

Ewidentnie rodzice sobie nie radzą i potrzebne są jakieś regulacje bo edukacja chyba niewiele daje- ale odpowiedzialność niech poniosą dostawcy tych usług a nie odbiorcy!


#rodzicielstwo #dzieci #wychowanie #uzaleznienieodtelefonu

@AdelbertVonBimberstein

lata 80-te: byś radia posłuchał a nie cały dzień ten telewizor

lata 90-te: byś telewizor sobie obejrzał a nie cały dzień ten pegazus

lata 2000: cały dzień w konkuterze tylko byś te lochy młócił w kółko, w coś innego byś pograł chociaż

lata 2010: cały dzień w tym internecie, byś na dwór wyszedł

lata 2020: cały dzień w tym telefonie tiktoka oglądasz, byś kolorowanki porobiła

@Rimfire cały czas ino na komputerze, z tego żyć nie będziesz.

Taka sama prawda jak twierdzenie matematyczki, że nie będziesz miał zawsze przy sobie kalkulatora. Ehe.

Zaloguj się aby komentować

Być może pamiętacie jak w świąteczny poniedziałek pisałem, że młody dostał kulą armatnią... Tfu, kulą do bule w środek baniaka? Byliśmy wtedy w szpitalu i wszystko było ok, ale wczoraj na profilaktycznym badaniu u okulisty lekarz od razu mnie woła i mówi:

-Zobaczy pan, widzi? Różne źrenice.

I faktycznie, jego lewa delikatnie większa niż prawa. No to dzisiaj, jak już krople z badania wzroku rozszerzające źrenice, przestały działać dawaj go znowu na Izbę Przyjęć. W sumie tak jak mówili: "jakby coś niepokojącego się działo to do nas wrócić".


Oczywiście, w dziecięcym nie robią ani tomografu, ani rezonansu z biegu, musi zostać przyjęty na oddział- a z radosnych wieści: obłożenie jest duże jak będziemy mieli szczęście to w poniedziałek. O.o


Z opcji dostępnych było: wyjść na własne życzenie ze skierowaniem "Pilne" ale czy w poniedziałek będzie dla nas miejsce? Nie wiadomo. Bo lekarka na Izbie sama stwierdziła, że złapać miejsce na neurologii to "jak wygrać szóstkę w totka".


No to siedzimy, ja jedyny tata na oddziale, w pokoju z jedną mamą, którą "jest spawaczem i ona się chłopów nie boi" więc luz, kobitka co nas przydzielała kamień z serca bo tata-chłop na dziecięcym to problem się okazuje. XD


Lekarz na oddziale zrobił wywiad, trochę lekceważąco stwierdziła, że "wg niej z tego raczej nic nie będzie" i... Ja też tak uważam, ale sorry, ryzykować nie będę. Mam trzy tygodnie wolnego to się trochę ponudzimy i spędzimy razem czas.


Trzymajta kciuki aby faktycznie z tego nic nie było.


#tatacontent #zdrowie #rodzicielstwo #wychowanie #dzieci


PS Z powodów oczywistych nie będę robił wpisów #galaretkanomore ze szpitalnego oddziału.

7f8c392b-6f47-4189-8d20-5f84633ae716

@AdelbertVonBimberstein dobrze, że dmuchasz na zimne. A lekarka, co stwierdziła, że „nic z tego raczej nie będzie”, nie będzie niosła konsekwencji błędnej decyzji do końca życia.


Duzo zdrowia dla dziecka! Będzie wszystko ok.

@AdelbertVonBimberstein Jak miałem 6 lat, to się wydupcyłem na lód centralnie na cymbał. Mama zauważyła u mnie anizokorię, myk do szpitala, ja nie wiem o co chodzi, czuję się normalnie. RTG, jakieś tam badania, doktur powiedział, że on tu nic niepokojącego nie widzi, a te źrenice to mogę mieć od urodzenia nierówne, tylko nikt się nie przyglądał. Mam do dziś, a to zaraz 30 lat będzie od "wypadku"

Będzie dobrze

Zaloguj się aby komentować

Za parę lat będziemy mieć problem społeczny w postaci dzieci które mają zrytą psychikę od oglądania za młodu tiktoka. Mówiono że tablet wychowuje dzieci. Aktualnie widzę trend że kilkulatek przewija filmik za filmikiem na telefonie rodzicow aby było spokojne w zbiorkomie. Dopamina leje się szerokim strumieniem.


To wszystko wina rodziców.


#dzieci #spoleczenstwo #wychowanie

@30ohm myślę, że tylko obserwując z boku byłbym wstanie z dużą dokładnością pokazać które dzieci spędzają czas z telefonem / tabletem / konsolą.

Ja widzę przepaść w nawet podstawowych umiejętnościach typu czytanie itp, a jeśli chodzi o zdolność okazywania emocji czy radzenia sobie z nimi to te dzieci nie mają pojęcia jak sobie poradzić ze złością czy agresja.


Mój w skaju emocji potrafi wykrzyczeć o co mu chodzi i szybko dochodzimy do porozumienia. Te drugie ida w demolke.

Nie "ryją psychiki" a rozwalają system dopaminowy. Takie coś się IMO łatwiej i szybciej naprawia niż zrytą psychikę po PTSD czy czymś innym.

Zaloguj się aby komentować

Wziąłem całą trójkę do Netto na zakupy.

Najmłodszy niezadowolony, bo wsadziłem go w krzesełko w wózku, starsze uwieszone na bokach jak małpy na siatce w zoo. Jadę tak i moje kapucynki pokrzykują:

-Nutella! Tata chcę Nutelle!

-Nie. - króciutko.

-Czekolada!

-Nie!

-Tyskie!- krzyczy najstarszy, który już świetnie umie czytać.- Nie wiem co to jest!

-Tata, Tata co to jest?- krzyczy i nachylając się do mnie- Tata, czy to jest alkohol?


I w sumie jakoś miło mi się zrobiło, że nie wiedzą.

Najlepszy- już ponad rok- oraz najlepsza decyzja w życiu. Moje postanowienie- przyszłe pokolenie wolne od tego syfu


#tatacontent #dzieci #rodzicielstwo #wychowanie #alkohol #alkoholizm

Byłem świadkiem transformacji Mateusza któremu matka kazała wypalić legendarną paczkę fajek. Obaj chcieliśmy zaimponować największej łobuziarze w podstawówce i tak: ojciec Matiego palił jak parowóz, a u mnie nikt. Mama Mateusza wyniuchała temat natychmiast i ukarała j/w - chłop więcej peta nie wziął do ust. U mnie w domu udawano, że problem papierosów nie istnieje "bo tylko głupi da się na to złapać", nawet gdy rozkręciłem się w gimnazjum i przestałem dbać o pozory - skończyło się na umoralniających pogadankach - jaram do dziś.

W przedszkolu dzieci mają taką zabawę, że z gazetek marketowych wycinają rzeczy, które by chciały i przynoszą to do domu. No i córka przynosi wycinki zabawek, owoców, itp. A ostatnio przyniosła wycinek dla mnie że mi to kupi na prezent, patrzę a tam czteropak tyskiego

@AdelbertVonBimberstein powodzonka z postanowieniem, obawiam się że nie upilnujesz. U mnie było całkiem odwrotnie - dostawałem po trochu piwa od starego od kiedy byłem nastolatkiem. A to łyka dał, a to pół szklanki nalał, kiedy miałem 15+ to już normalnie butelkę dostawałem po calym dniu pracy. Uznawał, że lepiej żebym w domu się napił trochę niż łaził z kolegami i chlał bez kontroli. No i w sumie podziałało bo nigdy przesadnie nie miałem problemu z alko. Najebalem się ledwo parę razy w całym życiu a gdy kumple w licbazie walili na henjał komandosy to ja kulturalnie jedno piwko sobie piłem i wracałem do domu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No i się wkurwiłem. Rozmowa z moją matką to jak rozmowa z d⁎⁎ą.


Zawiozłem dzieciaki do przedszkola a najstarszy został w domu bo na później do szkoły. 10 minut po wyjeździe SMS: nuuudze się taata


XD

Zaraz dzwoni: "Tata mogę iść do babci?", no niech idzie, blisko jest, ta sama klatka schodowa.


Odbieram go chwilę później i widzę, jakiś smutny, przygaszony, a moja rodzicielka: "jak go odprowadzisz do szkoły to przyjdź na kawę, pogadamy sobie".


Ocho, coś chce. Odprowadzam młodego i widzę, że coś jest nie tak. Przygnębiony, smutny, nie chce gadać.


Idę do rodziców, dostaję kawę i się zaczyna:

"Tylko się nie denerwuj, ale DLACZEGO WY GO LEKAMI FASZERUJECIE".


Tutaj wyjaśnienie: młody ma zdiagnozowane ADHD w które moja matka nie wierzy bo "przecież jest normalny" i "oni wszystkim dzisiaj choroby wmawiają" oraz "ufacie lekarzom tak we wszystkim". Od lekarza psychiatry dostał najpierw medikinet- który odstawiliśmy z racji na zaburzone łaknienie, a od tygodnia bierze atomoksetyne.


I już się wkurzyłem, ale zewnętrznie oaza spokoju- nerwy na ściągniętej wodzy- bo żona mi już wcześniej mówiła, że ona młodemu mówi, że my go lekami trujemy.


Wyobrażacie k⁎⁎wa sobie?


No i tłumaczę, jak krowie na rowie, że to nie jest tak, że psychiatra raz go widział i dał diagnozę i leki. Chodził kupę czasu do poradni psychologicznej na diagnozę, tam go znają, lekarz zrobił potem tylko dodatkowo wywiad; wg statystyk 1/5 populacji jest neuroróżnorodna; będzie mógł poradzić sobie z tym pierdolnięciem w głowie, z którym ja sobie poradziłem dopiero po 30 latach rutyną samokontrolą, dyscypliną (darowałem sobie uwagi co do wychowania mnie- już im kiedyś powiedziałem, że to, że jestem gruby to ich wina, ale im wybaczam i sobie poradzę- i poradziłem sobie kurła!).


Pomoże mu to się skupić, ogarnąć rozpierdol w głowie.


Jak grochem o ścianę.

"On przez to schudł już 70 deko!", "wpędzicie go w anemię!".


No i tu się wkurwiłem.


- I taka jest z tobą rozmowa- mówię - ty nie chcesz ode mnie usłyszeć co ja o tym myślę. Nic co ci powiedziałem nawet cię nie obeszło. Ty chcesz mnie tylko przekonać do swojej racji. I skończ z emocjonalnymi szantażami bo bardziej wierzę lekarzom i swoim obserwacjom niż tobie. SKOŃCZYŁEM TEMAT, NIE ROZMAWIAJ Z MŁODYM O NIM I NIE PORUSZAJ GO WIĘCEJ. Bierze leki, będzie brał i to moja decyzja.


*Tutaj znów powstrzymałem się przed wylaniem trzydziestu kilku lat żalu.*


Kawę dopiłem w ciszy oglądając TVN24. Mają ujebaną szybę za prowadzącym.


#adhd #rodzicielstwo #dzieci #zrodzinanajlepiejnazdjeciach #wychowanie

@AdelbertVonBimberstein z matkami tak to już jest. Zarówno moja matka jak i teściowa mają tak samo. Oczywiście na różne temat, niekoniecznie leki, ale jak się na coś zafiksują to nie ma z nimi gadki. Moja matka np jest fanatyczką PO. Dogadałaby się tutaj z niektórymi na hejto.

Zaloguj się aby komentować

Jezu, ale się dzisiaj ugotowałem i dalej mnie trzyma. I będzie długie #zalesie , więc wysoce uzasadnione jest tego nie czytanie - ale może pozbędę się pary i chociaż dzisiejszą noc prześpię. Sprawa dotyczy #dzieci i trochę #wychowanie , więc zainteresowani będą mogli szybko pominąć.


Mój syn dojeżdża do szkoły gimbusem. Kwalifikuje się, bo jest w klasie pierwszej, a odległość wynosi 3km od szkoły. W poniedziałek, przyniósł kartkę ze szkoły, że od tego tygodnia, następuje zmiana, i że w środy i czwartki, dzieci z mojej okolicy, nie mogą już jeździć autobusem o 7:10, tylko mają jeździć autobusem o 7:43, bez słowa wyjaśnienia, od tak, wchodzi w życie pojutrze i mamy podpisać. Co by było śmiesznie, to mam dwa przystanki autobusu szkolnego, w bardzo zbliżonej odległości i zakaz jest dla mojego, a z następnego mogą już jechać.


Nie pasuje mi totalnie, bo o ile po południu dziadkowie odbierają go z autobusu, to rano było by im ciężko go odstawiać, a mamy jeszcze drugiego syna, którego musimy dostarczyć do przedszkola i sami dojechać do pracy do miasta, przez okropnie zakorkowaną drogę dojazdową, przez którą brniesz minimum 20-30 minut. Syn musiał się dostosować i siedzi w świetlicy, ale za to lata ciągle do biblioteki po książki, ostatnio nawet zaczął szydełkować. Co do samego dojazdu do szkoły, to jest on kłopotliwy, bo przedzierasz się na drugą stronę tego całego korka, a potem lądujesz na lewoskręcie, na którym na światłach przejadą 2 auta, a cykl trwa 1,5minuty, więc de faktor +30 minut, aby przerzucić dzieciak do szkoły.


No więc zabieram się za wyjaśnianie sprawy, bo chyba im coś się pomieszało. Rano w wtorek, wylatuje opiekunka z autobusu, czy Państwo wiedzą, i że mamy podpisać, a my z sąsiadką, że dostaliśmy "to to", ale z tym się nie zgadzamy, nie tak z dnia na dzień, ogólnie rozmowa przerodziła się w żarty, że ja odstawie syna na następny przystanek, a opiekunka z autobusu zażartowała, że mają bagażniki na dole w autobusie, no chill, co ona może, jej każą wykonywać zadania. Piszę do świetlicy, proszę o informacje, czemu mój syn nagle nie może jeździć autobusem, jak nie ona, to niech wyjaśni. Dostaje odpowiedź, że do mnie zadzwoni. No to czekam.


Pierwszy telefon, Pani z świetlicy. A czemu nie dowieziemy dzieci sami do szkoły, a że doszły nowe dzieci, z innej szkoły co są po drodze, które z mojej miejscowości, zamiast do naszej oddalonej o 3km szkoły, jadą do innej oddalonej o 5km szkoły, która jest też na tej trasie. No ok, spoko, rozumiem, ale przecież ten autobus nie jeździ pełny, wozicie w dodatku klasy 5-8, na dystansie 3km, gdzie wymóg jest od 4km, bo mamusie tych uczniów narobiły zadymy, bo jest przejście przez drogę krajową z światłami, i jest niebezpiecznie - żadnego potrącenia tam w życiu nie było, w dodatku w godzinach o których mowa, auta tam jadą 10km/h. Mówi, że tym się zajmuje jakiś specjalny wydział gminy i mnie tam kieruje, ok, tak podejrzewałem.


Drugi telefon, do bardzo zajętej Pani z wydziału, która jest mega zajętą osobą i nigdy nie ma czasu oddzwonić. Udaje mi się dopiero do niej dodzwonić w środę, zaraz po tym, jak spóźniłem się z małżonką do pracy, bo fortel z podrzuceniem dziecka na następny przystanek, nie przebrnął Pani z autobusu, która "nie może wziąć odpowiedzialności za dziecko". Tak wiem, sam się prosiłem, ale chciałem z głupimi zasadami, zawalczyć głupotą. Pierwsze co, Pani nie wysłuchuje mnie do końca i każe Sobie zawieść dziecko do szkoły samemu, bo przecież świetlica jest od 7. Tłumaczę, że to rozwala nam plan, nie damy rady, nic nie słucha leci Swoje i wymyśla mi jak ja mam się dostosować do zasad. Wiadomo co potem, wchodzimy w pyskówkę, zagotowała mnie do końca, nagle stwierdza, że to nie ona planuje, kto i gdzie jedzie, że to chyba dyrektor, i wyprowadziła mnie z równowagi chyba tak dla zasady. Podziękowałem, nie dając jej dojść dalej do słowa, powiedziałem miłego dnia, do widzenia i wyżyłem się lekko na Swoim telefonie - ech tęsknie za jeb.... słuchawką po staremu.


Trzeci telefon, no cóż, skoro nie wiedzą, ale może Pani dyrektor, to dzwonię do sekretariatu. Zaczynam, że przepraszam, za wkurzony ton, ale odbiłem się od dwóch telefonów i chciałbym aby mi powiedzieli, kto jest odpowiedzialny za rozkład jazdy. Pani bardzo uprzejma, że poprosi Panią dyrektor, że na pewno oddzwoni, myśli maks godzina, że mam cierpliwie czekać.


Czwarty telefon, nie minęło pół godziny, jest telefon, dzwoni Sama Pani dyrektor. Zdążyła się zorientować w sytuacji, wysłuchała mnie, no dobry pedagog, nie ma co, wiedziała jak zadziałać z wkurzonym rodzicem. Tłumaczy, że oni mają autobus wyznaczony przez gminę, na takiej i takiej trasie, co ma tyle miejsc i w związku z tym muszą mieć miejsca policzone równo na dzieci, a godziny mają być dopasowane do zajęć, a nie czasu w świetlicy. Dodatkowym problemem jest wyjątek, że z całej mojej miejscowości, która zaczyna się 500m od szkoły, a kończy 3km od szkoły gdzie mieszkam ja, autobus wozi dzieci z klas 5-8, mimo iż dla nich wymóg jest 4km, bo mamuśki tych dzieci wymusiły to na wójcie - ooo, powtarzam się. Pytam, dalej, bo czegoś nie rozumiem, czemu zmiana dotyczy tylko środy i czwartku - odpowiedź bo te nowe dzieci, tego dnia mają na 8 - ale mówię dziwne, one jadą codziennie, widziałem nowe dzieci codziennie na ten sam autobus. Cisza, ok zadzwonię do dyrektorki drugiej szkoły, dowie się oddzwoni.


Piąty telefon, po odpowiednim czasie, abym ochłonął zapewne. Tak, potwierdzone, ale sprawdzała, pytała, nic nie wymyśli. Ją obowiązują zasady, pozostaje mi tylko wójt i walka tam, bo to oni decydują. Ona z chęcią by chciała kolejnego busa, skoro Wójt jest łajza i się godzi na dopłacanie za wożenie "starych koni", no to tylko on. Swoją drogą, jest to ciekawe, bo szkoła ma osobne wejścia dla klas 1-3, aby ich izolować od starszych, a te same starsze dzieci, w autobusie wyganiają mojego syna z miejsca "wypad gówniarzu" i nikt z opiekunek nic w temacie nie interweniuje. Gmina na medal.


No i tyle, zostałem w czarnej d⁎⁎ie. Analizuję już drogi boczne przez las, aby ogarnąć dojazd inną drogą, muszę się dostosować. Do wójta nie mam jeszcze siły pisać, bo nie mogę się doprosić o wyrównanie drogi dojazdowej, o którą Teściu już co dwa tygodnie robi wypad do gminy.


Chyba najbardziej w tym wszystkim jest przykre to, że jestem człowiekiem, który stara się postępować według zasad społecznych - parkuje równo w liniach na parkingu, wpuszczam starszych na miejsca siedzące itp. I tego staram się uczyć dzieci, aby szanowali innych, szanowali ich pracę, nie ważne, czy zamiatają ulicę, czy latają w garniturze i podsuwają Ci umowę o nieruchomości. Trzeba się na wzajem szanować, trzeba dbać o dobro wspólne. I trzymając się tych zasad, moje dziecko i ja dostajemy po d⁎⁎ie, bo gmina i szkoła dostosowuje się do tych co głośno krzyczą i chyba mają znajomości, bo ojciec tych dzieci, chyba pracuje w firmie, której niedawno pod dom 4 żony prezesa, podciągnęli kanalizę.


Kończę te żale, może trochę ze mnie zejdzie, muszę się wziąć jeszcze za robotę, aby zarobić na ekstra dojazdy. Z sprawą dojazdu muszę się chyba pogodzić, ale niech szkoła zapomni o mnie, jak spyta o pomoc w wydarzeniach, kupienie czegoś, czy uzupełnienie gier w świetlicy - niech zapomną. I celowo, nie wypiszę dziecka w te schrzanione dni z autobusu, niech Sobie dalej wożą powietrze, skoro nie ma go dla mojego dziecka. Może mi dowalicie, że jestem idiotą, jak to przeczytacie, a może zrobiłem co mogłem, a może w ogóle olać i jak to był w ostatnim sezonie Bluey - "się okaże" Dawno ani tu, ani na portalu o którym się nie mówi, nie robiłem takiego wpisu, i serce też dawno mi tak nie waliło.

@zomers idź do jednostki zarządzającej dowozem dzieci do szkoły i powiedz, że mają wybór. Albo puszczacie busa, albo PŁACICIE za taksówkę dla dziecka. Gmina ma OBOWIĄZEK zapewnić transport, wójt MA znaleźć pieniądze. Ciebie type powinno obchodzić Powodzenia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W ramach edukacji domowej w rozpoczynających się feriach zimowych (hehe fajna zima), zrobiłem dzieciom (7, 6, 4.5 lat) zajęcia z techniki, tj. tłumaczenie jakie narzędzia mamy w domu, do czego służą i czym różni się wiertło do betonu, drewna i metalu oraz jak je odróżnić.

Niestety, wkrętarkę pożyczyłem koledze...

Zdjąłem tylko jeden karton. Następnym razem szkolenie z kluczy oczkowych, nastawnych, nasadowych i obsługi grzechotek.


#dzieci #edukacja #wychowanie #rodzicielstwo

272165e7-7131-4a4f-ac9a-74da71b54795

Zaloguj się aby komentować

  • Jak byłem bardzo mały to myślałem że dzieci przynosi bocian

  • Potem myślałem że dzieci się same pojawiają 9 miesięcy po ślubie

  • Potem myślałem że dzieci się kupuje w słoikach, w sklepie z dziećmi, bo tak mi tata powiedział...

  • (!!!?)

  •  Tak, i że trzeba brać paragon bo są różne ceny zależnie od jakości i jakby co to można złożyć reklamację

  • No ale teraz miałem te lekcje to wiem jak jest naprawdę


#dzieci #rodzicielstwo #wychowanie #bekazsiebie #opornikcontent #heheszki

73947f53-e684-4290-886f-fd41592e85b4
Opornik userbar

Potem myślałem że dzieci się kupuje w słoikach, w sklepie z dziećmi, bo tak mi tata powiedział.


@Opornik Ja słyszałem o dzieciach w beczkach, ale żeby zaraz w słoikach?

Jest to moje ojcowskie prawo robić dzieci w c⁎⁎ja. Dzieci należy robić w c⁎⁎ja, żeby nie dawały się innym robić w c⁎⁎ja. Bo świat chce je zrobić w c⁎⁎ja. I hejto też.

Zaloguj się aby komentować