#samoloty

19
1098

Jeszcze trochę w temacie #cpk ale nie tylko. Rozmowa z Sebastianem Mikoszem.


Sebastian Mikosz to były prezes PLL LOT. Swoją funkcję sprawował od marca 2009 do września 2010 roku oraz w latach 2013-2015. Po odejściu z zarządu narodowego przewoźnika objął funkcję prezesa eSky.pl Następnie od 2017 do 2019 roku był prezesem Kenya Airways..

https://www.youtube.com/watch?v=-XgiG7ldjaI


#lotnictwo #samoloty #ciekawostinwestycyjne #inwestycje #gospodarka #ciekawostki #transport #podroze

Z tym powiększeniem Chopina to absolutnie nie jest prawda. Wogoole dziwny argument skoro w grę wchodzi podział na 3 lotniska


Poza tym pan zadał źle pytanie. Trzeba był spytać gdyby pan miał nieograniczona ilości pieniędzy to czy wybudowałby cpk

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zdarzyło się wam minąć zjazd z autostrady lub zakręt na skrzyżowaniu?


14 lat temu samolot Northwest Airlines 188 w USA przegapił swoje lotnisko i przeleciał 150 mil dalej. Przez 1,5 godziny nie odpowiadał też na wezwania kolejnych kontrolerów ruchu lotniczego, ani nawet na wiadomości tekstowe wysyłane mu przez własną linię lotniczą. Normalnie już po 10 minutach bez kontaktu uruchamiano procedury, które skutkowały zwykle poderwaniem myśliwców i przechwyceniem samolotu - tu jednak coś nie wypaliło i nie zdążyli tego zrobić.


Samolot lecący na wysokości 11 300 m w pewnym momencie przestał odpowiadać na jakiekolwiek wezwania. Uruchomiono procedury, skontaktowano się z linią lotniczą, a ta zaczęła wysyłać wiadomości tekstowe na ekran komputera pokładowego, że mają się kontaktować z kolejnymi kontrolami ruchu na danych częstotliwościach. Po zbliżeniu się do lotniska w Minneapolis samolot wykrył punkt rozpoczęcia zniżania i fakt, że nie zostało ono rozpoczęte, więc wyświetlił u obu pilotów komunikat DECELERATE oraz kierował się w stronę pasa startowego - jednak bez żadnej reakcji pilotów. Po rozminięciu się z pasem startowym o 11 300 m w pionie samolot wyświetlił komunikat o końcu zaprogramowanej trasy, a potem się przełączył w tryb lotu na wprost.


Dopiero 12 minut później udało się przywrócić kontakt z pilotami - dzięki stewardessie, która do nich zadzwoniła interkomem pytając kiedy będą lądowali, bo już są spóźnieni. Piloci nie znali nawet aktualnej częstotliwości kontroli ruchu (gdy wyświetlili wiele wiadomości ze swojej centrali to przypadkowo skasowali wszystkie - tak, jak na filmie https://youtu.be/hWKQdteojqU?si=6MXUpnMf4ytQNQhb&t=345 ). Musieli więc kontaktować się na częstotliwości alarmowej i pytać o właściwą, tłumacząc, że "byli rozproszeni". Kontrola lotów nie była przekonana, czy to jest prawdziwa załoga samolotu, kazali im wykonać kilka manewrów, żeby to sprawdzić, a po lądowaniu na lotnisku czekały różne służby, które upewniły się, że samolot nie został uprowadzony, a później przystąpiły do badania trzeźwości pilotów.


Okazało się, że kapitan w trakcie lotu zaczął narzekać na nowy system tworzenia grafiku pracy i odpalił swojego laptopa, żeby pokazać pierwszemu oficerowi jak kiepsko ma ułożony plan na następny miesiąc. Oficer wyciągnął swojego laptopa, żeby pokazać kapitanowi, że da się ułożyć bardzo dobrą siatkę godzin i rozpoczął szkolenie jak to robić xD

Ten proces tak całkowicie ich pochłonął, że nie reagowali na żadne wezwania ani komunikaty. W skutek tych wydarzeń odebrano im licencje lotnicze, a także zabroniono pilotom używać jakichkolwiek osobistych urządzeń elektronicznych w trakcie pracy (w tym czasie też nie mogli z nich korzystać z powodu przepisów ppoż).

#samoloty #ciekawostki #lotnictwo

polecam film o tym na kanale Mentour Pilot

7fa20069-e635-4cf2-ba45-fe8ca43fa427

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ile żyć mógłby uratować podgląd z kamer montowanych z tyłu samolotu? Pewnie sporo.


Katastrofa British Midland z 1989 r.

Oczywiście w tych latach nikt nawet nie myślał o takim systemie w samolotach, ale po tej katastrofie było to jednym z zaleceń (niezrealizowanych do dzisiaj).

Po 13 minutach lotu nowym Boeingiem 737-400 samolot wpadł w mocne wibracje, a w kokpicie pojawił się dym. Kapitan stwierdził, że dym napływa z tyłu, czyli z kabiny, więc źródłem jest silnik nr 2. Tak byłoby w modelu 737-300, który znał bardzo dobrze, ale w nowym producent zmienił m.in. system klimatyzacji. W momencie spojrzenia na wskaźniki nie widział żadnych anomalii (możliwe, że początkowo parametry uszkodzonego silnika ulegały fluktuacjom i akurat mieściły się w normie). Nie było też alarmu o pożarze i innych błędów. Zgodnie z procedurami przejął stery i zlecił pierwszemu oficerowi zidentyfikowanie problemu - ten nie był pewny, ale w końcu zdecydował, że silnik nr 2. Kiedy zmniejszyli jego obroty wibracje ustały, co utwierdziło ich w przekonaniu, że prawidłowo zdiagnozowali źródło problemów. Postanowili lądować na najbliższym lotnisku, więc silnik nr 1 miał jałowe obroty nie powodując dalszych wibracji, a prawidłowo działający silnik nr 2 wyłączyli...


Były trzy możliwości wyłapania pomyłki - w pewnym momencie jeden z pilotów zaczął głośno rozważać "co jeśli to drugi silnik", ale akurat w tym momencie odezwała się kontrola lotów, że mają zmienić częstotliwość i nie wrócono do tematu. Druga to komunikat kapitana, że mieli problemy, wyłączyli prawy silnik i będą lądowali na najbliższym lotnisku - pasażerowie widzieli przez okna, że to lewy silnik dymił i iskrzył, a nawet pojawiały się płomienie, ale nikt tego nie zgłosił. Trzecia, najważniejsza, to wskaźnik poziomu wibracji silnika - tu cały czas wskazywał maksymalny poziom dla silnika nr 1. Jednak wskaźniki były już cyfrowe w zmienionej formie i pozycji, a poza tym w starszych samolotach były bardzo niemiarodajne, więc piloci nie zwracali na nie uwagi.

Niestety podczas podchodzenia do lądowania, kiedy zwiększono moc silnika nr 1 jego uszkodzenia doprowadziły do pożaru i utraty ciągu, a samolot znajdował się za nisko, aby można było zdążyć uruchomić drugi silnik. Rozbili się 600 m przed pasem startowym, zginęło 47 osób.


Co ciekawe kamery na stateczniku z widokiem na samolot są już seryjnie montowane w A380, ale stanowią element pokładowego systemu rozrywki dla pasażerów, a piloci nie mają dostępu do tego obrazu xD

Był nawet "incydent" lotu 32 linii Qantas, gdzie doszło do eksplozji silnika i znacznych uszkodzeń samolotu, co spowodowało awarię bardzo wielu systemów na raz. Wtedy jeden z pasażerów, który był pilotem, uświadomił załogę, że na ekranie pasażera można sobie częściowo zobaczyć stan uszkodzeń poszycia i silnika. Pierwszy oficer wtedy zszedł na dolny pokład i z okien pasażerów sam ocenił poziom zniszczeń. Tu udało się bezpiecznie wylądować i uniknąć ofiar m.in. dlatego, że w kokpicie było aż 5 pilotów (2 lecących, jeden na dosiadkę, jeden pilot-egzaminator i jeden pilot egzaminator pracy egzaminatora).

O obu wypadkach jest materiał na kanale Mentour Pilot - polecam.

#samoloty #lotnictwo #katastrofylotnicze

10c6f39a-b4ef-4e2b-b2cb-5cb57d88fcdf
ff559e08-e68f-43d0-adad-3accfad50ddb
d2ab53ba-6b2b-434d-bb43-5532cb6ea267

@Kanciak 79 przeżyło, rannych było 74 z nich. To właśnie wtedy lotnictwo otrzymało też dość dobrą próbkę danych jak rozłożyły się obrażenia pasażerów zależnie od przyjętej pozycji w momencie katastrofy (kapitan ostrzegł załogę o tym, że za chwilę się rozbiją).

@Nemrod A350 na 100% może mieć kamery dostępne dla pilotów. Nie wiem, czy ma w serii, nigdy się nie zagłębiałem w annały wyposażenia tych samolotów, ale może je mieć.

@jeikobu__ Tzn. tu chodzi bardziej o kamery z bezpośrednim widokiem na silniki - w opisanych tu sytuacjach. Oczywiście taki podgląd na całość też może się przydać w niektórych przypadkach, bo można sprawdzić stan skrzydeł i usterzenia.

Serio rozwala mi głowę, że to nie jest standard od dekad. Tak gigantyczna maszyna i tak mała wodoczność pilota, przecież głupia Tesla ma kilkanaście kamer dookoła. Co za problem pomontować kamery gdzie się tylko da i dać pilotom prosty tablet, gdzie mogą sobie klikać na co chcą spojrzeć. Albo obecnie - przeszkolić AI żeby monitowały o jakiejkolwiek anomalii w obrazie. Dym, wyciek, uszkodzenia, gdyby piloci mieli wgląd w to w jakiej są dokładnie sytuacji, zapewne zamiast "chyba straciliśmy to i tamto" mogliby podejmować zdecydowanie bardziej trafne do sytuacji decyzje. No nie rozumiem.

Zaloguj się aby komentować

Fajnie tylko z tego gościa to już tylko ten pierwszy człon został. Jako historyk powinien na pewniaka wyjaśnić szura od przeklętych a nie chować się do dziupli i kasować film. A te pierdy z wikipedii to każdy zna więc został tylko pierwszy człon.

Zaloguj się aby komentować

Jetson ONE to pierwsza ultralekki maszyna tego typu, która uzyskała zgodę na realizację lotów w niekontrolowanej przestrzeni powietrznej we Włoszech. To kolejny wielki sukces projektu rozwijanego od 2017 r.

https://www.youtube.com/watch?v=FzhREYOK0oo&autoplay=1

Za stworzenie tej maszyny odpowiada Jetson – startup zapoczątkowany w Polsce, a obecnie mający swoją siedzibę we Włoszech. Jego założycielem, a zarazem projektantem modelu One, jest Tomasz Patan. Jego ambicją było opracowanie elektrycznego pojazdu latającego zdolnego do pionowego startu i lądowania oraz przeznaczonego do przelotów pasażerskich. 

https://www.benchmark.pl/aktualnosci/jetson-one-latajaca-taksowka-polaka-ze-zgodami.html

#ciekawostki #startup #technologia #samoloty #gadzety

@Rebe-Szewach żaden urząd nie dopuści randomów w przerośniętych dronach do korzystania z przestrzeni powietrznej. To będzie albo zabawka do latania 5 metrów nad ziemią albo będzie tak damo obwarowane przepisami jak latanie śmigłowcem

@Rebe-Szewach Projekt niby spoko ale moim zdaniem albo upadnie albo zajmie niszę "małego helikoptera" ze wszystkimi wiążącymi się z tym obciążeniami prawnymi. Gdy do powszechnego użytku weszły zwykłe elektryczne hulajnogi to potrzebowaliśmy wielu przepisów i ograniczeń bo ludzie zaczęli się na nich (i przy ich pomocy) zabijać. Nawet nie chcę myśleć jaka rzeź by nastąpiła po dopuszczeniu do powszechnego użytku takich latających blenderów xD

Zaloguj się aby komentować

Hej, mam pytanie o przewożenie kosmetyków w bagażu kabinowym podczas przelotów. Wiem, że pojemniki nie mogą być większe niż 100ml i muszą być we wspólnej torbie. Okazało się, że oryginalne pojemniki mojej perfumy i antyperspirantu są 50ml i mają zasłonę na atomizer (antyperspirant jest w żelu z kulką) ALE oba pojemniki są szklane. Czy to może być problem? Będę tak mógł przewieźć te kosmetyki?


Dzięki za pomoc.


#podroze #samoloty #ryanair #latanie

sireplama userbar

Zaloguj się aby komentować

@Rebe-Szewach Zauważyłem flagę Niemiec w pierwszej kabinie. Tak, teraz widzę szachownice. Znalazłem oryginalne foto.

78a35991-5779-4d6d-8d37-5d74a52bd316

ministerstwo obrony rosji jest tak wiarygodne że zgodnie z ich danymi Ukraińcy stracili już ok. 350 samolotów z ok. 250 posiadanych.

O ile taka zasadzka mogła mieć miejsce to po stracie 1-2 maszyn dowódca misji odwołałby pozostałe więc te liczby to najprawdopodobniej tylko propaganda mająca na celu "przykrycie" ostatnich strat okupantów. Szcaególnie że brak jakichkolwiek zdjęć czy filmów na potwierdzenie tej informacji.

" Rosjanie stracili 14 śmigłowców"

....

"W odpowiedzi, rosyjskie władze ogłosiły zestrzelenie 7 ukraińskich MiGów-29."


i wszystko jasne

Zaloguj się aby komentować

Było już o Nagrodzie Darwina dla pilotów, ale chyba nie ma podobnej dla lotniska (a powinna być).

Katastrofa w Mediolanie z 2001 r.


Mówimy niestety o lotnisku, po którym w skutek częstych remontów (i wielu zaniedbań) trzeba było poruszać się na pamięć. Brakowało oznaczeń dróg kołowania, istniejące były zniszczone lub zarośnięte, posługiwano się jednocześnie językiem włoskim i angielskim, ale w sposób niechlujny, używając nieprawidłowej terminologii. W latach 60. dodano nową drogę kołowania - bypass dla większych prywatnych odrzutowców, które musiały lądować na głównym pasie - żeby mogły kołować do swojego terminala. Nazwano ją R6, choć leżała między R4 i R5. Na całej tej drodze nie było ANI JEDNEGO oznaczenia numeru drogi, za to były poziome napisy "S4" i "S5" wykonane dla planowanych, ale nigdy niewprowadzonych zmian. Jednak żadna mapa kontroli lotów (używali analogowych) nie zawierała tych oznaczeń.


Mało?

W 1998 r. na drodze R6 zepsuło się sterowanie oświetleniem. Można było albo włączyć wszystko, albo wszystko zgasić. Czyli jednocześnie z podświetleniem drogi kołowania świeciły się też czerwone światła STOP, a że nie dało się ich selektywnie wyłączać, to świeciły zawsze - przyzwyczajając pilotów do ignorowania ich (gdy mieli ustną zgodę na użycie pasa). Oczywiście w takich miejscach zainstalowana jest bramka laserowa alarmująca wieżę o przekroczeniu linii zatrzymania - wyłączono ją w 1998 r. bo dawała dużo fałszywych alarmów z powodu zwierząt lub pojazdów

Wisienką na torcie był brak radaru ruchu naziemnego. W 1994 planowano zastąpienie starego radaru, później nawet zakupiono już nowy sprzęt, ale go nie uruchomiono. W efekcie tych zaniedbań lotnisko od 1999 nie posiadało działającego radaru.


Katastrofa zdarzyła się w mglisty dzień. Prywatny odrzutowiec Cessna z Niemiec wylądował przy bardzo słabej widoczności, choć piloci nie mieli uprawnień do prowadzenia takich operacji. Z głównego pasa zjechał drogą R6 i ruszył pod swój terminal, by po zabraniu pasażerów usłyszeć od kontroli naziemnej, że ma ruszyć na północ drogą kołowania R5. Niestety nie słyszał, że inny samolot pasażerski dostał zgodę na kołowanie na główny pas startowy, bo to już się odbywało na częstotliwości wieży. Drugi prywatny odrzutowiec dostał polecenie kołowania za nimi, ale po włosku, czego ten pierwszy nie zrozumiał - tu byłaby kolejna możliwość wyłapania pomyłki. Niemieccy piloci założyli, że będą kołowali w ten sam sposób, w jaki zjechali z pasa i ruszyli nieoznakowaną drogą R6. Zatrzymali się na linii zatrzymania podpisanej S4 i to zgłosili, ale kontroler to zignorował, bo nie znał takiego oznaczenia - tu była kolejna możliwość zauważenia błędu. Dostali zgodę na dalsze kołowanie - w ich mniemaniu na wjazd na pas startowy i kołowanie po pasie na miejsce startowe, a w mniemaniu kontroli na dalszy ruch drogą R5. Piloci znali problem czerwonych świateł STOP, więc je zignorowali i wjechali na pas - ten sam, na którym akurat startował samolot pasażerski ze 110 osobami na pokładzie.


Widoczność wynosiła ok. 50 m, więc załoga startującego MD-87 zobaczyła Cessnę na pasie w ostatniej sekundzie - przy 270 km/h nie dało się nic zrobić. Samolot spędził w powietrzu zaledwie 9 sekund, w wyniku uderzenia stracił jeden silnik, drugi przestał działać chwilę później. Piloci do ostatniego momentu próbowali zmienić tor ruchu - prawdopodobnie z powodzeniem i zamiast uderzyć w terminal pasażerski uderzyli w budynek bagażowy zabijając tam "zaledwie" 4 osoby. Niestety dach budynku zawalił się na płonący samolot, a płonąca Cessna stała na pasie. Wieża kontroli lotów nie miała o tym żadnego pojęcia. Co prawda ktoś od razu zadzwonił ze zgłoszeniem, że usłyszał mocny huk dobiegający z pasa startowego, ale zostało to zignorowane. Po chwili odebrano zgłoszenie od policjanta o pożarze w budynku bagażowym i tam skierowano wozy strażackie. Po 2 minutach od katastrofy wieża próbowała się skontaktować z samolotem pasażerskim, ponieważ nie widziała go na radarze. Chwilę później załoga jednego ze stojących samolotów skontaktowała się z wieżą zgłaszając, że ktoś z obsługi naziemnej widział pożar na pasie startowym. Dopiero wtedy uruchomiono alarm na lotnisku, prosząc straż o inspekcję pasa. Straż odebrała to jako prośbę, a nie jako nakaz, w rezultacie czego pas nie został sprawdzony. Dopiero po niemal 30 minutach, gdy inny kołując samolot zgłosił, że widzi pożar, wieża skontaktowała się ze strażą pytając co z tą inspekcją pasa i dowiedzieli się, że nie została wykonana. Drugi wrak znaleziono na pasie startowym po 36 minutach od katastrofy. 3 z 4 ofiar śmiertelnych zginęło tam w wyniku ognia.


Bezpośrednią przyczyną katastrofy była bardzo słaba widoczność, ale winne były wieloletnie zaniedbania w dziedzinie systemów bezpieczeństwa na lotnisku, skutkujące wyrobieniem u pilotów złych nawyków oraz załoga Cessny, która pomyliła drogi (choć nie miała ŻADNEJ możliwości jej zweryfikowania), ale też nie powinna ani lądować ani startować przy tych warunkach. Dodatkowo ujawniono, że obsługa lotniska bała się zgłaszać inne nieprawidłowości w obawie przed zwolnieniem.

Zginęło 118 osób - to była druga największa naziemna katastrofa lotnicza tego typu - po tej na Teneryfie.

Mówi się, że 22 lata temu w Mediolanie miały miejsce dwie katastrofy - jedna to zderzenie samolotów, a druga to sama akcja ratownicza...

#samoloty #lotnictwo #katastrofylotnicze

844d6629-13e6-4f1e-b1ac-302431f069c2

@Ragnarokk Imperium

W sumie to współcześni Włosi mają więcej wspólnego z Imperium Rzymskim niż współcześni Egipcjanie z budowniczymi piramid

@Nemrod bardzo ciekawa historia. Jak już się pastwimy nad Włochami, to warto wspomnieć o fatalnym stanie infrastruktury drogowo-mostowej w tym kraju, nie tak dawno przecież zginęło 40 osób w katastrofie mostu Morandiego, a pomniejszych zdarzeń jest więcej.

Zaloguj się aby komentować

Słucham sobie Good Times, bad times.... I zatrzymałem się na tym fragmencie


Sukcesywne zwiększanie zasięgu


A co gdyby zainstalować rakiety w stylu spacex , które zamontowane na odrzutowcach, transportują je na wskazane miejsce, następnie się odłączają i wracają do domu?


Taka podwózka do odrzutowców, by mogły dalej przelecieć. #przemyslenia #wojna #wojsko #samoloty #spacex


https://youtu.be/4buWUO8r26o?t=1571

@Klopsztanga Znajdź samolot który udźwignie 600t, bo tyle waży F9.

A coś mniejszego? No to Virgin Orbit miało LauncherOne, mały udźwig, spore problemy i brak odzysku.

Rakiety i samoloty to inny świat.

@myoniwy jakby tak popracować nad tym, to by może się udało coś zmajstrować. W sumie nawet nie trzeba odzysku, bo to się wykorzystuje rzadko, jako plan ataku lub obrony

Zaloguj się aby komentować

W nowych samolotach komunikat "Proszę nie palić" zostaje zamieniony w "Proszę wyłączyć urządzenia elektroniczne"

#samoloty #ciekawostki #lotnictwo #podroze #palenie

9eb830fe-7b50-4679-8054-d93755b64a36

Zaloguj się aby komentować

Obserwuj mnie na #MadeInChina lub na FB 

https://www.facebook.com/Made_In_China-100505779100368

https://www.facebook.com/groups/369624776916851

Na FB dostępne wszystkie okazje.


Wysyłka z magazynu: PL

Kono Plecak podręczny 40 x 20 x 25

Cena z VAT: 99,99 Zł

Link ---> https://amzn.to/409Dmcp

Darmowa wysyłka Prime


#aliexpress 

#promocje #MadeInChina #amazon #amazonprime #latanie #turystyka #samoloty

c78cb67c-9c25-44df-843f-9e6264765516

Zaloguj się aby komentować

Piloci z Nagrodą Darwina, czyli Pinnacle Airlines 3701


19 lat temu dwóch młodych pilotów (31 i 23 lata) miało dostarczyć samolot Bombardier CRJ200 z jednego lotniska na drugie - bez pasażerów. Postanowili wykorzystać okazję i "sobie polatać". Już 5 sekund po starcie wykonali kilka ostrych manewrów wznoszenia i opadania naśladując ruch kolejki górskiej i powodując zmianę przeciążeń od 1,8 G do -0,6G. Później zamienili się miejscami i sporo śmieszkowali, robiąc kolejne pionowe i poziome przeciążenia. Postanowili także wejść do "Klubu 410", czyli osiągnąć pułap 41 000 stóp (12 500 m). Zaprogramowali wznoszenie 500 ft/min - to nie byłoby głupie na niższych poziomach, ale na tej wysokości powietrze jest rozrzedzone, silniki słabsze, więc stanowiło to ciężkie wyzwanie dla samolotu (i znacznie przekraczało zalecenia producenta dla tych wysokości). Komputer przyjął zadaną wartość i próbował ją osiągnąć podnosząc coraz mocniej dziób samolotu. Po osiągnięciu 41 000 stóp uruchomił się alarm informujący o przeciągnięciu i samolot próbował obniżyć poziom lotu, żeby nabrać prędkości - z czym piloci walczyli ciągnąc stery na siebie, żeby utrzymać wysokość Tak było cztery razy. To spowodowało jeszcze większy spadek prędkości, a duży kąt natarcia jeszcze bardziej ograniczył dopływ powietrza do silników. Całość doprowadziła do przeciągnięcia, a także do przegrzania i wyłączenia silników (jeden z nich przekroczył maks. temp. o 300 st. C). Samolot zaczął spadać.


Maszynę udało się opanować 1 km niżej, ale oba silniki nie działały - wtedy poinformowali kontrolę lotów, że "mają problem". Instrukcja podaje, że należy osiągnąć 240 węzłów, żeby je odpalić "na pych", czyli siłą prędkości powietrza. Trudno powiedzieć, czy to by się udało, bo nie osiągnęli tej prędkości. Problem był taki, że po wyłączeniu niezwykle rozgrzane elementy silnika zostały wystawione na powietrze o temp. -30 st. C. To spowodowało nierównomierne kurczenie się metalowych elementów wykonanych z różnych stopów i silniki zablokowały się całkowicie. Prawdopodobnie gdyby utrzymywali wyższą prędkość, to nie doszłoby do całkowitego zatrzymania ruchu obrotowego silników i ułatwiłoby schłodzenie wszystkich elementów, a sama prędkość 240 węzłów pozwoliłaby na ponowne uruchomienie. Zamiast tego po nieudanej próbie przy niższej prędkości włączyli generator APU i próbowali odpalić silniki w normalny sposób - co już nie było możliwe w tym momencie.


Co ciekawe - w zasięgu lotu ślizgowego mieli aż 6 lotnisk. Odezwała się też kontrola lotów pytając czy wciąż mają problemy i co planują. Odpowiedzieli, że stracili silnik i próbują go uruchomić. Kontrola odpowiedziała, że rozumie, że mają kontrolę nad lotem z jednym silnikiem. Nie odpowiedzieli. Po 3 minutach kontrola zapytała czy potrzebują wylądować, odpowiedzieli, że nie - próbują się uporać z problemem. Po kolejnych 2 minutach wreszcie zgłosili, że nie działają oba silniki i muszą wylądować na najbliższym lotnisku. Dostali namiary na lotnisko Jefferson City, ale dopiero po pewnym czasie, gdy wylecieli z chmur i zobaczyli światła lotniska, zorientowali się, że nie są w stanie tam dolecieć. Pierwszy oficer zapytał, czy wysuwać podwozie, ale kapitan widząc zabudowania przed sobą odpowiedział, że nie, bo nie chce się rozbić na czyimś domu. Ostatnie słowa kapitana brzmiały: "Uderzymy w domy!". Uderzyli w drzewa i garaż - na szczęście byli jedynymi ofiarami tego wypadku.


Po tym opisie trudno się dziwić, że zostali nominowani do Nagrody Darwina. Ich głupota doprowadziła jednocześnie do przeciągnięcia i awarii obu silników, a zamiast się do tego przyznać i wylądować na jednym z sześciu dostępnych lotnisk poświęcili 13 minut na udawanie przed kontrolą lotów, że właściwie nic się nie dzieje tracąc cenną wysokość i ostatecznie możliwość wyjścia cało z tej sytuacji.

#lotnictwo #ciekawostki #samoloty #nagrodadarwina

b28e088c-104c-4ab4-8e5d-a58e0407fd43
8d47fa41-27d6-4ec4-bedc-7051e93a273d

@BjornIronside Tak, początkowo wpisywałem bmw, ale dostawałem pilotów w lub obok samochodu. Nigdy się z tym nie bawiłem, nawet nie wpadłem, żeby coś takiego wygenerować i dodać do oryginalnego wpisu.

@Felonious_Gru To jest ta, gdzie posadzili dziecko za sterami?

Tu tyle dobrze, że nie mieli pasażerów, choć mogło się to skończyć tragicznie dla mieszkańców miasta.

Zaloguj się aby komentować

Chengdu J-20 – chiński myśliwiec piątej generacji wykonany w technologii obniżonej wykrywalności.

Nazwa kodowa NATO: Fagin


Fagin/ˈfeɪɡɪn/ to postać fikcyjna i drugorzędny antagonista w powieści Charlesa Dickensa z 1838 roku Oliver Twist. We wstępie do powieści opisany jest jako „odbiorca skradzionych dóbr”.


Jak ktoś nie wie to Chiny wykradły terabajty danych dotyczące programu F35

I see what you did there xD


https://en.wikipedia.org/wiki/Fagin

https://en.wikipedia.org/wiki/Chengdu_J-20


#ciekawostki #samoloty #samolotyboners #chiny

d5b702bc-ac94-4414-9628-e5e6a49fb2dd
entropy_ userbar

@entropy_ chyba średnio im to kopiowanie f35 wychodzi xS


2 silniki pewnie od migow, skrzydla w technologi, c⁎⁎j w sumie wie jakiej xD i cos spory się wydaje

@Sweet_acc_pr0sa Znając ich tok rozumowania to może być tak jak u ruskich, że nie świeci i nie mieści się w dupie ale akurat Chińczycy w kopiowaniu są dobrzy jeżeli już mają jakąś podkładkę. Zależy ile nakradli xD

f793383f-b693-4c7b-b53c-27ec4e4a1238

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego warto mieć zapięte pasy w samolocie, czyli Aloha Airlanes 243 z 1988 r.

W czasie wznoszenia się samolotu operującego między wyspami Hawajów, na wysokości 7300 m doszło do rozprucia poszycia samolotu, w skutek czego powstała gigantyczna wyrwa zaraz za kabiną pilotów. Ciśnienie wyrwało drzwi ich kabiny i mogli przez ramię zobaczyć niebo. Piloci natychmiast nałożyli maski tlenowe i rozpoczęli awaryjne zniżanie do bezpiecznej wysokości. Z powodu masek i strasznego hałasu (w kabrioletach przy 540 km/h jest dość głośno) nie mogli się porozumiewać, ani użyć radia, ale wprowadzili kod 7700 do transpondera, co zaalarmowało kontrolę lotów. Skierowali się na najbliższe lotnisko, co zostało odebrane na ziemi jako planowane lądowanie awaryjne. Na niższej wysokości (3 km?) zmniejszyli też prędkość, ściągnęli maski i nawet udało się skontaktować z kontrolą lotów informując o dehermetyzacji i konieczności lądowania awaryjnego. Wtedy jeszcze na dole nie rozumiano powagi sytuacji, ale postawiono straż pożarną w pogotowiu. Samolot był trudny w pilotażu, a przy próbie wyciągnięcia podwozia nie zaświeciła się kontrolka z przednich kół. Próbowali je otworzyć ręcznie, ale nie mieli żadnego potwierdzenia, że się wysunęły. Gdy to nadali przez radio, to dopiero wtedy na dole zrozumiano, że sytuacja jest bardzo poważna i ściągnięto karetki. Klapy udało się otworzyć tylko do pewnego poziomu, a jakby tego było mało podczas lądowania okazało się, że jeden silnik zupełnie nie działa. Mimo to samolot wylądował, zatrzymał się na pasie i rozpoczęła się ewakuacja pasażerów (fotka poniżej).


Pasażerowie z przednich foteli mieli rany cięte od odłamków poszycia, niektórzy zostali porażeni prądem z rozerwanych kabli, ale nie było wśród nich ofiar śmiertelnych, ponieważ w czasie wznoszenia wszyscy jeszcze byli przypięci pasami. Niestety stewardessy nie były: jedna stała dokładnie w miejscu, gdzie widać dziurę i została natychmiast wyssana na zewnątrz, druga stała z przodu samolotu i została poważnie raniona kawałkiem poszycia, trzecią z tyłu samolotu rzuciło na podłogę i przez resztę lotu poruszała się między fotelami na czworakach próbując pomagać pasażerom. Maski dla pasażerów nie wysunęły się, ponieważ zniknęła cała przednia część tego systemu, ale na wysokości 7,3 km jeszcze da się oddychać, a samolot dość szybko obniżył lot. W rezultacie była tylko 1 ofiara śmiertelna i 8 poważnie rannych.


Jak to się stało?

Boeing w pierwszych egzemplarzach tego modelu używał czegoś w rodzaju dwustronnej taśmy klejącej i nitów do łączenia warstw poszycia. Monitorując pierwszy wyprodukowany samolot dość szybko zorientowano się, że taśma traci swoje właściwości i wtedy nity zaczynają pracować narażając poszycie na pęknięcia. Zalecono wszystkim używającym tych samolotów szczegółową kontrolę poszycia. Ta linia albo jej nie przeprowadziła, albo zrobiła to bardzo pobieżnie. Wtedy też nie było obowiązku sprawdzania samolotu przed każdym startem - wystarczyło tylko rano i po zakończeniu dnia - nikt więc nie zauważył pęknięć kadłuba.

Dodatkowo Boeing zorientował się, że przewody sterowania silnikami korodują, więc zalecił ich wymianę - tego też nie zrobiono w tym wypadku. Ciśnienie powietrza z przedziału bagażowego wycisnęło podłogę, a to doprowadziło do rozerwania skorodowanego przewodu.

Po tym incydencie skontrolowano pozostałe 3 samoloty tej serii w Aloha Airlanes - dwa z nich miały tak duże pęknięcia poszycia, że musiano je całkowicie wycofać, trzeci udało się naprawić.

#ciekawostki #lotnictwo #samoloty

4bebd032-dbbb-460c-9aaf-0f07781123d7

@Nemrod nie wiem skąd opis przyczyny awarii ale on jest bzdurą. Poszycie nie jest klejone taśmą, i nie żadna taśma była przyczyną rozerwania poszycia. Przyczyną były pęknięcia zmęczeniowe idące od nitu do nitu. Dlaczego akurat w tym samolocie poszycie pękło a inne latają bezpiecznie. Otóż samoloty linii Aloha Airlines latają na krótkich trasach wielokrotnie podczas każdego dnia, co sprawia że kadłub ulega wielu cyklom presuryzacji i depresutyzacji, co znacznie przyspiesza jego zużycie. Kadłub tego samolotu miał za sobą znacznie więcej cykli niż przewidywał producent.

Tam był jakiś rodzaj materiału klejącego pomiędzy. Trzymano go w suchym lodzie, bo w temperaturze pokojowej uzyskiwał swoje właściwości (czyli w momencie montażu). Wypełniał przestrzeń i sprawiał, że nity nie pracowały doprowadzając do pęknięć. Jedna sprawa to oczywiście duża liczba startów i lądowań, a druga prawdopodobnie wilgotność powietrza. Materiał szybciej stracił swoje właściwości i nity zaczęły mocniej pracować - tak zrozumiałem opis problemu.

@KierownikW10 For airplane line number 291 and before, cold bonding had been used, with fasteners used to maintain surface contact in the joint, allowing bonding adhesive to transfer load within the joint. This cold-bonded joint used an epoxy-impregnated woven scrim cloth to join the edges of .9 mm thick (0.035 in) skin panels. These epoxy cloths were reactive at room temperature, so they were stored at dry ice temperatures until used in manufacture.

To z Wiki, dlatego tylko 3 spośród ich samolotów miały ten problem, bo były wykonane w tej technologii.

> przez resztę lotu poruszała się między fotelami na czworakach próbując pomagać pasażerom


Szacun


To nie jest sytuacja na którą można się wyszkolić. To jest sytuacja w której nie ogarniasz co się dzieje, próbujesz przeżyć nie wiedząc co robić i masz tylko przebłyski pytające kiedy się obudzisz


A tu babka dzielnie pomagała innym


(O ile to prawda)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować