#przemyslenia

7
1558

Przed chwilą przejrzałam stare zdjęcia na telefonie, który mam już od 5 lat. Szukałam fot samochodów, które kiedyś zrobiłam na jednej wystawie klasyków. No i dopadła mnie nostalgia? Bo były tam zdjęcia dwóch mieszkań, w których kiedyś mieszkałam (jedno to była klitka 18 m2), mego dawnego auta, miejsc w których byłam, miasta, w którym spędziłam pół życia, dwóch kotów moich rodziców, które już nie żyją, ich dwóch psów, które zdąrzyły sie już postarzeć i moje własne z różnych momentów. Zrobiło mi się jakoś smutno i nie do końca wiem czemu, zazwyczaj za niczym nie tęsknię i niczego nie wspominam.

#gownowpis #przemyslenia #zalesie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Byłem pierwszy raz na wernisażu. Miło popatrzeć na sztukę, ale szczerze nie znam się na tym. Artysta był wzruszony i fajnie. Może kiedyś zrozumiem sztukę, od samego patrzenia za dużo nie załapę, ale przynajmniej się wyrwałem z domu. #przemyslenia #sztuka

eaa7802c-580c-4fef-b873-15365c5ff3cf

Zaloguj się aby komentować

#hejto #rigcz #przemyslenia #wykop


Ten portal ma większy RiGCz niż wysryw wykopowe. Jak się zapytasz, to kto będzie w stanie ten pomoże. A nie cały czas je⁎⁎⁎ie się o politykę i która partia więcej współpracuje z KGB xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#psychologia #psychoterapia #przegryw ale nie do końca #wspomnienia #przemyslenia


tag do obserwowania/czarnolistowania #chcewyjsczbagna


Pomyślałem sobie, że jednak hejto to nieco lepszy (czy wyższy, to nie wiem) poziom niż wykop i postanowiłem opisywać tutaj w możliwie skondensowany sposób moje refleksje związane z wychodzeniem z bagna, jakim są depresja, niska samoocena, OCD i ADHD. To ostatnie nie jest bagnem, a raczej czymś, co czasami przeszkadza, ale do rzeczy.

Ja chłop z żoną, dziećmi, kilkoma pasjami, lvl 40+.

Po co? Żeby może pomóc innym. Żeby ktoś czytając to nie myślał, że na tzw. walkę o siebie jest za późno. Nie jest. Nigdy. Uwierzcie mi.


Prolog


Żeby maksymalnie skrócić wstęp i nie zanudzać. Lata 80. ja zwykły dzieciak. Szare osiedle w polskiej palecie barw w niewielkim mieście. Typowa polska powiatowa. Dwupokojowe mieszkanie umeblowane PRL-owsko, życiowy standard na poziomie mocno średnim. Już przedszkole było dla mnie obcą ziemią, czułem jakbym nie pasował do tej zgrai drących mordy i walczących o zabawki jak IRA o niepodległość Irlandii Północnej dzieciaków. Szkoła podstawowa odmieniła mnie. Trafiłem fartownie do Szkoły nr 3 popularnie zwanej "Trójką". Fajni nauczyciele i jeszcze lepsi koledzy. Przeszedłem to suchą nogą. Szkoła średnia to był dramat, trafiłem do Zespołu Szkół Ekonomicznych. Kiepska szkoła, jeszcze gorsi nauczyciele i banda nastolatków, która była zbieraniną tych, którzy nie trafili do wymarzonych ogólniaków czy techników albo tych, którzy nie mieli kompletnie pomysłu, co ze sobą zrobić. Zresztą kto ma taki pomysł w wieku 14-15 lat? Mniej więcej w tym właśnie wieku poczułem, że jest ze mną źle. Życie jest pasmem udręk i niepowodzeń, jestem zawiedziony ludźmi, sobą... generalnie wszystkim. Mama coś wyczuła i wylądowałem u pani psycholog, która bardzo chciała pomóc, ale nie starczyło jej warsztatu. Poza tym do akcji wkroczył mój ojciec, stwierdzając, że "w naszej rodzinie wariatów nie ma" a pani psycholog chce mu z syna "idiotę zrobić". No finał. Jakimś szczęśliwym zrządzeniem losy nie stałem się piwniczniakiem AKA przegrywem i nie siedziałem w domu, grając w gry. Trafiłem na osiedlu na fajnych ludzi i szybko wszedłem w krąg imprez, kolegów, koleżanek, pierwszych kontaktów z używkami itp. co chyba paradoksalnie uratowało mi życie. Jednak demon zwany depresją gdzieś cały czas się czaił. Czułem, że nad całym moim życiem wisi jakaś ciemna burzowa chmura, smutek i permanentne poczucie, że to wszystko jednak nie ma sensu. Potwór wyszedł w pełni sił ze swojej pieczary, gdy byłem już dorosły. Kilka miesięcy temu pani psychiatra oznajmiła ze wzrokiem pełnym empatii "proszę pana, pan ma depresję. Zapewne od jakichś 20-30 lat. Pan sobie zdaje z tego sprawę?". No... zdawałem sobie, ale jak to w memie z profesorem Miodkiem "niby tak, ale nie do końca". Zaczęła się walka.


Resztę będę dopisywał w miarę możliwości.

Jak ktoś jest zainteresowany, to niech walnie piorunem. Będę wdzięczny.


Zdjęcie dołującego budynku dla uwagi.

f098ecdc-6c83-4720-8d69-0fc6fc68a04e

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj do mnie doszło przemyślenie czy działania Trumpa odnośnie ceł nie zadziałają mocno proinflacyjnie na całym świecie i czy nie powtórzy się sytuacja, która miała miejsce zaraz po covidzie, czyli kolejna mocna inflacja na całym świecie.


Cła uderzają najmocniej nas jako konsumentów. Zaraz zacznie się dym w USA, UE też ma przejść obojętnie na cła na USA. Przy okazji standardowo jeśli Dolar dostaje w d⁎⁎ę, to waluty na całym świecie też muszą, bo inaczej będą zbyt mocne dla dolara. No i sytuacja się rozkręca.


Jaki cel ma w tym Trump? Nie wiem, wzrost PKB w USA jest całkiem spoko. Najprostsze wytłumaczenie dla mnie to chęć powiększenia w dalszym stopniu majątku prywatnego i kolegów w BigTechu (po akcji z Trumpcoinami to przestało być dla mnie absurdalne).


#przemyslenia (a może raczej #przemysleniazdupy - nie jestem dobry w #ekonomia tylko chcę się podzielić swoim spostrzeżeniem) #inflacja #usa

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj byliśmy w #bydgoszcz w Opera Nova na Weselu Figara.


To moje pierwsze zetknięcie z operą w Polsce, w dorosłym życiu. Cztery akty, Mozart i włoski temperament. Gra aktorów na niesamowitym poziomie. W 100% polecam.


Najbardziej wpłynęła na mnie perfekcja gry aktorskiej - jej synchroniczność i wyczucie. Trzy godziny minęły jak 15 minut, siedziałem jak zaczarowany. Wyszedłem spokojny i zrelaksowany, co w moim przypadku jest bardzo dobrym znakiem.


Do postanowień noworocznych może dojdzie teatr poważny chociaż raz na dwa miesiące. Spróbujmy! Do spojrzenia w kierunku tego typu sztuki popchnęło mnie to, że w ostatnim czasie pójście do teatru na nowoczesne spektaktle było równoznaczne z konsumpcją 100 odniesień do seksu w typie kabaretowym. Ile można xD Choć... może to ja trafiałem na złe spektakle, ciężko powiedzieć.


Zatem pozostaje przyczesać siwe włosy, by nie było widać zakoli, założyć okulary, żeby było dobrze widać aktorów, wziąć tableteczke na sen, żeby dobrze spać po spektaklu i w kulturalną drogę #zyciepo30stce


#teatr #przemyslenia #postanowienia #sztuka

220dc12f-0f50-4e4a-bc35-e8d5706a731b

Zaloguj się aby komentować

Kilka lat temu grałam w RDR2. Nie przepadam za westernowymi klimatami, ale ta gra mi podeszła. Choć fabuła zatarła się w mojej pamieci, to pmiętam też moment, gdy jak zwykle sobie wbiłam na konia i gnalam przez bagna do obozu i nagle zaczyna się ta piosenka. Do dziś jak to sobie przypomnę, to mam dreszcze. Kawałek jest bardzo emocjonalny i przejmujący. Lubię sobie go zapuścić na słuchawki, wsiąść na wyimaginowanego konia i pędzić przez prerię

#rdr2 #piosenka #muzykazgier #d'Angelo #unshaken #feels #przemyslenia


https://youtu.be/L0AykH20X3Q

Zaloguj się aby komentować

Pamiętam że jako dzieciak 10-16 lat z biednej rodziny mega sie jarałem że zamiast najtańszych butów z targu za 50 zł czasami uzbierałem na te lepsze za 70-80zl firmy hkr. Nie miałem nawet prawa pomarzyć o najkach czy innych pumach. Teraz gdy mógłbym sobie kupić buty w sumie jakie chce to i tak nosze za max 200 zł. A pierwsze ccc w moim mieście otworzyli 15 lat później.

#buty #moda #przemyslenia #nostalgia

1c68b9a5-6346-46a9-95e8-2ec010e5820e

Zaloguj się aby komentować

Wyzwania miały pewnie zwiększyć ruch na stronie i nakłonić lurkujących do aktywności. Well... udało się ale większość wpisów to teraz żebropioruny i kretyńskie ankiety. Chyba nie tędy droga. Szczerze, wolę jak jest mniej treści ale trzyma jakiś poziom. Pozdrawiam cieplutko

#hejto #przemyslenia #moderacjacontent

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Uważam, że wyzwania to bardzo dobry pomysł by zmotywować użytkowników do zwiększenia aktywności. Przed wyzwaniami byłem na bieżąco z wpisami, często dochodziłem do tych samych. Teraz może jest więcej spamu ale podoba mi się te ożywienie i motywowany bym czasem się udzielał nie tylko pasywnie czytal.

#przemyslenia #aktualizacja

Zaloguj się aby komentować

Panie, a z tymi nowymi rangami, to kto to widział!

Przypomina to życie w Polsce - człowiek myślał, że już się do czegoś dochapał, a tu nagle jebudu - wszystko rozsypane i trzeba zaczynać dziobanie od nowa 🙃

I na dodatek zawsze jest syn koleżanki Twojej starej, który w to wspinanie się na szczyt jest od Ciebie lepszy 😭


I tak się żyje na tym hejto.


PS może jesteśmy tu zaklęci w symulator hodowlany Polaka zwyczajnego? 🐒


#hejto #przemyslenia #przemysleniazdupy #gownowpis

38993d13-ca3e-477c-82c7-a70f333f9aec

Zaloguj się aby komentować

Jprdl ten kraj to oligarchia i prywatny folwark grup kolesi skupionych wokół polityków największych partii. Chlew obsrany gównem dosłownie xD Szef fundacji zbierającej hajs na sprzęt medyczny ma konflikt z partyjną telewizją, która na co dzień zajmuje się pluciem jadem i polaryzacją Polaków, więc występuje w mediach z informacją o bojkotowaniu Lidla, bo mają tam reklamy XDDDD


Scenariusz jak k⁎⁎wa gdzieś na Białorusi xD Tylko brakuje tam jakiejś silnej opozycji i podziału 50-50 jak u nas. Łapiecie? W jakimś wschodnim kraju 3 świata największy hodowca kartofli powiedział w telewizji, że największy producent kaszy to krętacz i ludzie mają jej nie kupować, a w drugiej tv drugi powiedział na odwrót. Mniej więcej tak wygląda ta polsko-polska wojenka.


Mam wrażenie, że w tym kraju wszystko jest własnością tego, kto aktualnie rządzi i tych, co się z tymi rządzącymi układają, a reszta Polaków to plebs, którzy mają się słuchać i podążać za nimi i trendami, jakie wyznaczają.


Kto rządzi tego wspiera telewizja, korporacje, celebryci. Może w każdym kraju tak trochę jest, ale nigdzie ludzi nie traktuje się jak własność państwa i ciemnej masy, która ma słuchać i zamknąć mordę, tylko polaczki robaczki co 4 lata stają się własnością aktualnych rządów xD Ciekawe ile z tych co w 2011-2015 jechali po Tusku od najgorszych, w 2023 na niego zagłosowało xD A znam takie przypadki. Polaczków można okłamywać do woli i nimi manipulować tak długo, aż druga partia cię nie wrzuci na minę z najwiekszą pierdołą. Kradną? Robią wałki? No c⁎⁎j. Ale ktoś importował coś z Niemiec lub np strzelał petardami w sylwestra i biedne pieski się bały to uuu, tracisz poparcie, kolego


I jeszcze Orlen to za⁎⁎⁎⁎sty przykład xD Przed wyborami "Na Orlenie nie tankuję", "Na Orlenie tylko sram", "Orlen jest powikłany w interesy z ruskami', teraz zmieniła się władza i "mm pyszna kawka polecam z Orlenu", bo przecież nagle "niepartyjne" problemy jak ręką odjął, więc widocznie chodziło tylko o to, kto przy korytku xD


I jeszcze ci "polscy influencerzy" w kampanii wyborczej, typu Trzaskowski występujący z Zenkiem Martyniukiem czy wcześniej PiSowcy robiący z niego gwiazdę TVP XD No totalna cebula. W USA nawet Taylor Swift gówno dała Kamali Harris, a ma X razy takie wpływy co disco-polowy wieśniak, ale u nas jest kraj postsowiecki i ciemny lud.


Ten kraj rządzony przez pokolenie solidarności to taka totalna cebula i postradziecki kurnik.


#polityka #bekazpodludzi #takaprawda #polakicebulaki #gownowpis #przemyslenia

@Lopez_ Republika nie wyemitowała reklamy orkiestry, w takim wypadku orkiestra ma prawo żądać od podmiotu wyciągnięcia konsekwencji. Jak dla mnie to republika powinna beknąć.

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio naszła mnie pewna refleksja - mój dziadek ze strony mamy, zostawił babcię z trójką dzieci bo wolał wódkę jak ci mieli po ok. 10 lat, dopiero po wielu latach w okolicach 2010 roku moja babcia się z nim formalnie rozwiodła, tylko dlatego że chcieli go ze szpitala wypisać do niej do domu jako że wciaż na papierze była jego żoną i tam miał adres zameldowania. Po śmierci swojej matki a mojej prababci koniec końców wylądował w DPSie który załatwiła mu nieżyjąca już jego siostra z racji nieleczonego alkoholizmu, wrzodów na które zresztą miał zwolnienie z wojska i rany na nodze po zranieniu piłą przy cięciu drewna którą to nogę mu finalnie amputowali. Mieliśmy zresztą za ten jego DPS potem płacić, oczywiście była sprawa w sądzie, bo gmina założyła, było kilka apelacji ale koniec końców wyszło że ''rażąco zaniedbywał rodzinę'', babcia miała też kwity z funduszu alimentacyjnego który jej płacił w jego zastępstwie śmiesznie niskie alimenty na trójkę dzieci przez co babcia cale lata pracowała na dwa etaty żeby utrzymać rodzinę no i wyszło że nic się mu od nas nie należy i sprawę wygraliśmy i za DPS płaci gmina.


Jako że ogólnie to taka nieprzepracowana trauma rodzinna jest to babcia, mama i jej rodzeństwo nie utrzymują z nim kontaktów i nigdy nie utrzymywali, ja go widziałem może 3 razy w życiu na 1 listopada na cmentarzu i raz jak miałem ze 4 czy 5 lat to przyszedł do nas do domu jak byłem tylko z tatą w domu i na koniec obiecał mi ''harmonię i czekoladę'' oraz pożyczył od taty 20zł na ''bilet do Warszawy'' i w sumie na tym nasza znajomość się skończyła. Ale zapamiętałem to do dzisiaj jak widzicie


Mając już jednak prawie 30 lat myślę że mam pewną dojrzałość emocjonalną i zastanawiam się czy nie powinienem chociaż raz odwiedzić tego dziadka w tym DPSie, obecnie ma prawie 80 lat, myslę że chciałbym się z nim spotkać, zapytać o parę spraw generalnie porozmawiać tylko nie wiem czy powinienem. Nie chcę działać wbrew rodzinie która nie utrzymuje z nim kontaktów ale ja przecież do końca nie wiem jak było, myslę że on też rozmyśla pewnie nie raz o błędach które popełnił w życiu, niemniej jednak nie wiem czy powinienem to napoczynać po tylu latach. On ma swoje życie, my mamy swoje życie, babcia żyje z kimś innym po latach bo sobie znalazła towarzysza i nie wiem czy chciałbym to burzyć i wprowadzać jakieś złe wspomienia na powrót. Coś tam kiedyś wspominałem ale zazwyczaj była rada żebym tego nie ruszał, po co ci to itd. no ale ja jednak jakoś mam wrodzoną ciekawość


Co o tym myślicie?


#rozkminy #rodzina #przemyslenia #kiciochpyta

Odwiedzilibyście?

692 Głosów

@MarianoaItaliano Też miałem podobnego dziadka. Zostawił moją babkę samą gdy mój ojciec miał-naście lat i wyjechał podbijać świat. Wrócił w wieku lat 80, nie wiem po co. Widziałem go raz, ale rozmowa mijała się z celem. Tylko miał jakieś pretensje do mojego ojca (swojego syna) którego widział po raz pierwszy od ~40 lat, do babki, do mnie.


Kompletny nonsens. A on nie był totalnym alkoholikiem, więc pewnie mózg mu jeszcze jako tako jak na wiek funkcjonował.


Ja bym nie jechał na Twoim miejscu.

Lepiej żałować czegoś, co się zrobiło niż czegoś czego się nie zrobiło. Zawsze możesz powiedzieć mu, że jest c⁎⁎⁎em i wyjść.

"nieprzepracowana trauma rodzinna jest to babcia, mama i jej rodzeństwo nie utrzymują z nim kontaktów i nigdy nie utrzymywali,". Slabo ogarniasz wspoluzaleznienie skoro uzyles slowa "nieprzepracowana" (wspoluzalezniony przez ojca i partnerke here). Czasem odciecie to jedyne wyjscie. polecam w sumie.

Zaloguj się aby komentować

Sukcesy roku 2024? Nie za wiele, oprócz jednego - oddaliłam się od internetu. Przestałam odpisywać na rzeczy, które mnie triggerują. Nieraz ludzie w swej głupocie wręcz się podstawiają. Dwa zdania i ktoś ze swoimi dziwnymi wywodami zostałby zmiażdżony.


Odpisanie to często wdanie się w dyskusję i dzień ma 20 minut mniej. Typ(iara) zdania nie zmieni i tak. Parę plusów/piorunów/łapek wleci i tyle.


Jeszcze zdarza mi się, że zaczynam pisać, ale potem zamykam kartę i tyle. Fajne to jest


#przemyslenia

@otoczenie_sieciowe gratuluję. Sam czasem lubię wywołać gówno burze, ale w miejscu gdzie dyskusja zachowa jakiś poziom. W pozostałych przypadkach nie ma to sensu myśliciele chłopskiego rozumu i boty sprowadzą dyskusje do poziomu rynsztoka.

Ja się nadal wykłócam, ale raczej na niszowych forach/grupach, gdzie ludzie umieją przynajmniej czytać ze zrozumieniem i mają jakieś zalążki rigczu.


(...)ktoś ze swoimi dziwnymi wywodami zostałby zmiażdżony.


Jeśli jest wystarczająco głupi to nawet nie zrozumie, że został zmiażdżony.

Zaloguj się aby komentować

O, jak sobie sluchalem tej dziecinnej w sumie piosenki (mozna wlaczyc napisy na yt), to uswiadomilem sobie ze stary juz jestem.


Kiedys czlowiek sie emocjonowal takimi glupotami, jak nastoletnia milosc, byl pelen emocji, wzruszen i przejmowania sie tym, czy Kasia z 6b tez o mnie mysli (odp: miala mnie w c⁎⁎ju) xDDDD


Teraz po 30-tce czlowiek ma ultra stonowane emocje i malo co go rusza i wzrusza.

Z jednej strony to dobrze, bo to oznaka dojrzalosci i stabilnosci, a z drugiej, troche tesknie za takimi dzikimi emocjami niczym jakies nastoletnie emo.

A moze to ja jestem po prostu dziwny i mam jakas anhedonie. Ale raczej nie, bo ciagle ciesza mnie rzeczy, tylko duzo lagodniej.


A jak jest u Was? Tez u siebie zauwazyliscie takie przytepienie odczuwania swiata, kiedy sie zestarzeliscie?

https://www.youtube.com/watch?v=DkYuM_r8cKQ


#przemyslenia #przemysleniazdupy #zwiazki #gownowpis #muzyka

Cytując słowa innej piosenki "Dziwny jest ten świat" albo ta młodzież dzisiejsza dojrzała dorosła często wypalona zawodowo po trzydzieste. Nie wiem co sobie myśleć? Fakt może troszkę życie na mnie wymusiło taki a nie inne podejście? Ale po trzydzieste musiałem je zacząć po raz drugi od nowa. Było fajnie po czterdziestu znowu inne ale wciąż na plus. Teraz już po pięćdziesiątce jestem i wciąż potrafię cieszyć się życiem. I jakoś łapać wiary w żagle ale dojrzałość i stabilność no może stabilność? Przesadzasz Pozdrawiam Serdecznie i miłego dnia życzę

@maly_ludek_lego Wydaje mi się, że z wiekiem stałem się bardziej stateczny. Większość ludzi może mnie odbierać jako mało emocjonalnego jednak z wiekiem bardziej wzbudzają we mnie emocje jakieś pierdoły (dobre jedzenie, muzyka czy powiedzmy jakiś fajny kubek itp). To, że nie targają mną jakieś nastoletnie namiętności uważam za duży plus, ile można żyć na jakimś hormonalnym haju gdzie organizm serwuje ci emocjonalny rollercoaster. Nie demonizujmy tak tej trzydziestki.

Zaloguj się aby komentować

W 2024 roku byłem kilka razy u ortopedy na NFZ i nie dziwię się, że ciągle są takie kolejki i tyle kasy jest przejadane i zawsze jej brakuje, skoro tak to działa...


Na pierwszej wizycie lekarz zapytał z czym przychodzę, ledwo co obejrzał problem i przepisał tabletki wspomagające regenerację stawów.

Na drugiej wizycie lekarz dowiedział się, że tabletki nie pomogły, obejrzał problem ponownie i zlecił zrobienie USG.

Na trzeciej wizycie lekarz sprawdził USG, na którym nic nie wyszło, więc zlecił RTG.

Na czwartek wizycie lekarz sprawdził RTG, na którym nic nie wyszło, więc zlecił więcej odpoczynku i wizytę za miesiąc.


W tym momencie straciłem cierpliwość i w końcu poszedłem do innego lekarza prywatnie, od razu na pierwszej wizycie lekarz zrobił USG (mimo, że powiedziałem, że miałem robione i wszystko wyszło okej) i dużo dokładniej zbadał problem. Co prawda na USG nic nie wyszło, ale dokładniejsze zbadanie problemu pozwoliło lekarzowi powiedzieć prawdopodobnie w czym jest problem, po czym skierował mnie do fizjoterapeuty.


Mega słabe to jest, że na NFZ lekarze nie leczą, żeby wyleczyć, tylko leczą, żeby leczyć, a najlepiej przyjść do nich prywatnie, żeby hajs się zgadzał - wtedy nagle przybywa im wiedzy i umiejętności. Pewnie wrzucę tu wielu lekarzy niesłusznie do jednego wora, ale takie są moje doświadczenia z NFZ, że lekarze robią, żeby wyglądało, że coś robią, ale efekty marne.


A już rozwalające jest to, że kilka lat temu miałem inny problem i również byłem u ortopedy, który stwierdził "no taka twoja uroda, nic nie zrobimy, trzeba by operacje robić, ale to nie ma sensu, bo problem nie jest tak poważny", po czym szukam problemu na jutubie i jakiś chłop dokładnie prezentuje w czym jest problem, jak powstaje + ćwiczenia, które mają pomóc i faktycznie po kilkunastu dniach jak renkom odjoł.


A jakie są wasze doświadczenia z nfz? Może lepsze niż moje?


#nfz #jebacnfz #przemyslenia

6c222715-1292-4eb3-a9f5-ad0385726b47

@HmmJakiWybracNick a ja jestem pozytywnie zaskoczona usługami na NFZ (korzystam bardzo rzadko, sama mam w korpo medicover od kilkunastu lat, a dzieci też głównie prywatnie, tylko szczepienia w przychodni).

Moja 7-letnia córka złamała rękę dość paskudnie, konieczna była operacja i składanie pod narkozą, rozcięcie skóry, wstawienie drutów. O 19 złamała, o 20 już miała gips na sorze, rtg, o 21 przyjęta na oddział, o północy już na stole operacyjnym. Mamy co prawda szczęście mieszkać w mieście wojewodzkim i od razu wiedzieliśmy na który sor jechać, bo od współpacjentów przybyłych z okolicznych powiatówek dowiedziałam się, że nie mieli tak różowo (w stylu siedzenie 7 h na sorze tylko po to, żeby się dowiedzieć że mają jechać do innego szpitala i potem czekanie 2 dni na operację).


Po pobycie w szpitalu dostała skierowanie do poradni ortopedycznej, gdzie przyjmują ci sami lekarze, którzy operowali ją na oddziale. Pracują tam chyba 1 czy 2 dni w tygodniu, więc kolejki czasem są na godzinę siedzenia w poczekalni, ale termin umówienia wizyty zawsze był bardzo szybki. W gabinecie ortopeda wypisuje skierowanie na rtg, idę z nim na drugi koniec korytarza zrobić zdjęcie, wracam do gabinetu i wchodzę bez kolejki (a wszyscy na korytarzu kurwią, bo nic się nie przesuwa do przodu ;p), na rtg raz nie było nic widać, więc zostałam odesłana jeszcze raz i bez problemu drugie zdjęcie już było poprawne i dokładnie przeanalizowane. Opatrunek zmieniony, druty z łokcia po 6 tygodniach wyciągnięte ambulatoryjnie. Szkoda że rehabilitacji już się nie dało ogarnąć na NFZ w sensownym czasie

Zaloguj się aby komentować