#poezja

8
1338

Siemano poetki i poeci i ich dzieci. Ja nie czuje jak rymuje normalnie. Nie dziwota wtedy, że wczoraj wygrałem i w związku z tym takie zadanie dziś przygotowałem:


Temat: urodziny

Rymy: muffinki - dziewczynki - pociąg - ciąg


Powodzenia kup se trąbkę do pierdzenia.

GL & HF

#poezja #tworczoscwlasna #naczteryrymy #zafirewallem

Wstawiłam w internet zdjęcia muffinki

Ślinią się do nich chłopcy i dziewczynki

@lubieplackijohn już wskakuje w pociąg

Nie on jeden czuje zew do nich i ciąg

Urodziny


Miały być urodziny, czekoladowe muffinki

wokół stołu miały biegać roześmiane dziewczynki

zamiast tego cisza i smuta, odebrał mi je pociąg

ostatnie me myśli nim na gałęzi sznur zaciąg.

Zaloguj się aby komentować

#tworczoscwlasna #poezja #wiersze

#zafirewallem


zostaw mnie proszę

samo się zrośnie

gdy mi pozwolisz

tylko zapomnieć


mówiłem nie patrz

to nie dla ciebie

żeby się cackać

tak z moją szramą


ja jestem hardy

o tym pamiętaj

w każdej sekundzie

nieubłaganej


gniew rośnie w oczach

to nim dosięgam

odejdź już proszę

i drzwi zatrzaśnij


.

Ekfraza do obrazu "gubienie cienia". Autor obrazu - Sisey

bab86abd-57f6-497b-88e0-2341a4f88301

« Masz tak jak ja w tylu miejscach poklejone serce

Aksamit i dynamit

Marchef w butonierce

Nasze serca mylą ich radary... »


Bardzo ladny teskt !

Zaloguj się aby komentować

Pan Jerzy

czyli ostatni slam w Gorzowie


***


Od Autora


Drodzy Najmilsi!


Hoy ist wielki grande finale van mijn opus magnum! Przynajmniej so far. Z racji tego, że chwila jest co najmniej podniosła to, żeby podnieść ją jeszcze bardziej, a także zapozować na autora nie tylko płodnego, ale i elokwentnego, a i we świecie obytego, to dzisiejszy wstęp postaram się okrasić znaczną liczbą wtrąceń in externis linguis. One zawsze dodają speechowi splendoru.


Ta księga, w odróżnieniu od wcześniejszych, została zaplanowana. Nie żeby jakoś skrupulatnie, bo to przecież by mi się nie chciało, no ale pisząc całą tę opowieść zbierałem sobie pointy poszczególnych wątków, zapisywałem na boku i w zasadzie pisanie tej części polegało wyłącznie na ułożeniu ich w kolejności i połączeniu w jakąś w miarę sensowną całość. Jak to wyszło? Nie mnie to oceniać. Mam nadzieję, że będzie się Wam podobać, bo gdyby nie Wy, to byłbym kimś, kto robi coś dla nikogo, jak to czasami powtarzają chłopaki z mojej ulubionej warszawskiej grupy improwizacyjnej Klancyk! – mocno polecam się wybrać, jeśli będziecie kiedyś we Warszawie!


Skoro już o improwizacji, to słowo o technicznej części powstawania tego wysrywu. Pisałem toto gówno korzystając z narzędzi, jakimi posługuje się to cudowne zjawisko artystyczne, jakim jest teatr improwizacji. To znaczy bez żadnego planu, a kolejne części powstawały wyłącznie na podstawie tego, co zostało opublikowane już wcześniej oraz tego co zdarzało się na bieżąco w naszej wspaniałej kawiarence. Jedyna decyzja, jaką musiałem podjąć, dotyczyła tego jak to wszystko zakończyć. Plany na zakończenie były dwa: albo happy end albo sad end, czyli totalna rozpierducha. Choć ten drugi był kuszący, wybrałem jednak pierwszy. Dlaczego? To znów rzecz, której nauczyłem się przy okazji warsztatów improwizacyjnych, gdzie jeden z instruktorów zawsze nam powtarzał: Postarajcie się w scenach przemycić trochę dobra, niech świat po waszym występie będzie choć odrobinę lepszy. Uważam, że jest to słuszna droga przy tworzeniu czegokolwiek, stąd zakończenie jest jakie jest. A jakie jest? O tym przekonacie się czytając zamieszczony poniżej tekst. Zaspoileruję tylko, bo mi się taka zgrabna fraszka ułożyła, która tego zakończenia dotyczy i nie umiem się nią nie podzielić. A brzmi ona tak:


Co by tam po drodze się nie wydarzyło

to niechże na sam koniec i tak wygra miłość.


No i właśnie: ta opowieść, która właśnie się kończy, mimo że w znacznej części mocno posrana, była jednak o miłości. W tej miłości przydarzały się naszym bohaterom rozmaite rzeczy, jak to w miłości bywa – lepsze, gorsze, ale miłość je wszystkie przetrwała, bo była to miłość wymyślona, a nie prawdziwa. Bo to tak już jest z tą miłością, przynajmniej książkową, że najważniejsze to żeby być razem ze sobą, razem cieszyć się z tego co się udaje i razem śmiać z tego co się nie udaje. A na koniec to i tak wszystko zależy od autora, więc po co bohater ma się w ogóle starać?


Dobrze. Koniec tego sentymentalnego bullshitu, czas przejść do rzeczy, czyli do tekstu właściwego. Tylko jeszcze jedna fraszka na sam koniec, bo też uważam, że całkiem zgrabnie mi wyszła:


Ponoć czekaliście Jerzego, tak jak kania dżdżu.

A Pan Jerzy już jest! Jerzy już jest tu!


Przyjemności, śmiechu i czego tam jeszcze sami chcecie!

A czytać ten poemat polecam w klozecie.


Wasz Autor.


***


Spis treści


Księga I – Zwycięstwo

Księga II – Do Grecji!

Księga III – W Grecji

Księga IV – Nadal w Grecji

Księga V – Ciągle w Grecji

Księga VI – Jeszcze chwilę w Grecji, ale dłużej już w Nowej Soli

Księga VII – W nadodrzańskich lasach

Księga VIII – Pod czerwonym butem

Księga IX – Nadal pod czerwonym butem

Księga X – Ciągle pod czerwonym butem

Księga XI – Jeszcze pod czerwonym butem


***


Księga XII

Kochajmy się!


Wygrana – Przygotowania – Ojczyzna wyzwolona – Noc przedślubna – Ślub – Wesele – Kochajmy się!


Pacha, gdy z Okęcia Uberem wróciła,

to bardzo mocno wtedy przygnębiona była:

– Problem finansowy, mójże Dżordżu, nas zżera,

bo majątek musiałam wydać na Ubera

i jakby było mało, jeszcze na dodatek

od spadku, za ten zamek, przyszedł mi podatek.

I tak się zastanawiam, co zrobimy teraz,

gdy stan naszego konta już poniżej zera?

Pomógłbym ochoczo w jakimś rozwiązaniu

lecz gdy na nią patrzę, to tylko o przyssaniu

umiem wtedy myśleć. Więc z twardym mym młotem

dodaję: – I ślub nasz jeszcze jest w sobotę!

A po ślubie – wreszcie! – czeka nas poślubna noc

choć ze ślubem to się wiąże też wydatków moc…

– Zaraz! – przerywa Pacha – Głupku, zapomniałeś?!

To znowu twoja wina! Dziś jest poniedziałek!

Co oznacza, że niedziela już była. Wczoraj.

Niedziela – losowanie, więc może kasiora

wygrana na nas czeka i nie wiemy sami

że na powrót jesteśmy znów milionerami?

I z torebki pomięty wyciągnęła los

i gdy sprawdziła liczby, zaśmiała się w głos,

bo liczby zwycięskie były, niech czytelnik zna:

liczba cztery, liczba sześć, i liczba – jakże! – dwa!

I właśnie takie liczby Pacha zaznaczyła

bo tylko do sześciu się liczyć nauczyła

i na moje pytanie: – Powiedz, moja muzo,

ile żeśmy wygrali? Odpowiada: – Dużo.


Ten tydzień do wesela to na tym nam zleciał

że Pacha w zakupowy wpadła wtedy szał

i zakupy zrobiła przeogromnie duże

aż w powiecie wszystkie wykupiła róże!

Więcej nic ciekawego raczej się nie działo

no, może poza tym, że każde z nas srało.

A więc w tym miejscu, w celach statystycznych,

my, Autor, podajemy adekwatne liczby:

Pacha, jak to pisklę, co opuściło gnieździe,

gdzieś po szaletach srała, czyli na wyjeździe,

i oddała przez ten czas tylko cztery stolce;

bolesne: jadła róże, a te mają kolce;

@moll , jako ta ptaszyna, maleńki wróbelek

srała zaś wtedy często, lecz na raz niewiele:

chodziła więc po kuchni i puszczała gazy

i w te pięć dni ona srała dziewięć razy

(jakby swoje trawienie mogła kontrolować

ażeby móc na palcach stolce porachować);

Splash, mężczyzna o jelit pojemności wielkiej,

to świata bić rekordy postanowił wszelkie:

dwa razy tylko wysrać jemu się zdarzyło

lecz za to każda kupa ważyła pięć kilo;

ja, przejęty kawalerskiego stanu końcem,

przez tydzień obeszłem się jednym tylko stolcem;

objętością i wagą nie równym Splashowi:

nie ma na świecie zucha, co mógłby to zrobić!


Wiemy, że róż wtedy zabrakło w powiecie,

lecz zobaczmy co jeszcze działo się na świecie:

w gdańskiej stoczni (trochę czasu to zabrało)

Wałęsie przez mur wreszcie skoczyć się udało

i przybył on do nas na wesele w gości,

a choć miał swoją Dankę, Pachy mi zazdrościł!

Po Jałcie za Bugiem krasnoarmijcy stali

a wraz z nimi stał tam sam towarzysz Stalin.

Na tym Zabużu wówczas doszło do zatargu

bo na wycieczkę tam, wprost z Nowego Targu,

dzielnych się cała armia wybrała górali.

Wynik starcia: Stalin w kosmos się oddalił.

I, jak leciał, gdzieś koło Jowisza to było,

to tam ze złości zesrać mu się przydarzyło.

Beria, co z nim leciał, nie był gorszy wcale

bo miał przed Uranem gacie całe w kale.

Tak lecieli Stalin z Berią obesrani

do karła czerwonego: Proximy Centauri.

Tylko w Watykanie pojawił się wakat

chociaż po Stalinie nikt przecież tam nie płakał.

Kardynałowie szybko rozwiązali sprawę

i nowoczesne, on-line, zwołali konklawe.

Tylko, jakby Polakom to zrobili na złość,

bo na Tronie Piotrowym zasiadł z Niemiec gość.

Polacy to zawsze pod górkę jakoś mają

ale się, mimo wszystko, nigdy nie poddają:

nie dotknął nas ten ponury purpuratów żart

bo ten, jak się okazało, wybór to nasz fart.

Niemiec się przejęzyczył, omskła mu się morda,

i zamiast reparacji, to zerwał konkordat.

Ojczyzna wolna! – spełnione marzenie pasze

i z radością ona na ręce mi skacze.

Wałęsa rzekł: – Cieszyć możem się wolnym krajem!

Dżordż, my obaj nobliści! – rękę mi podaje.

Ja, bo Pachę trzymam, to podać mu nie mogę

więc, zamiast podać rękę, podaję mu nogę.

A dzień tamten pamiętny, gdy kraj nam oddano

była to wilia ślubu, czyli piątek rano.


Kiedy nadszedł już wieczór przedślubny, piątkowy,

to poszliśmy spać wcześniej, żeby być gotowym

na jutrzejszy ślub. Pacha, gdy się położyła

obok, takimi słowy do mnie się zwróciła:

– Mam do ciebie prośbę, mój drogi Dżordżu Starku,

bo kark mnie trochę swędzi. Podrap mnie po karku!

Drapałem długo, aż dodrapałem się do krwi,

a Pacha na mnie spojrzała, dziwnie marszcząc brwi

i rzekła: – No dobrze, niezdarne me kochanie,

powiem wprost: dzisiaj chęć mam na twoje przyssanie!

Ale, mój Dżordżu, jeszcze mam tam trochę sucho:

jeśli chcesz mnie rozgrzać, to ugryź mnie w ucho.

A chcesz bym skończyła z bardzo głośnym achem?

To na koniec możesz ugryźć jeszcze w pachę!

I byłbym się przewrócił, dobrze, że leżałem

kiedy te świńskie słowa pasze usłyszałem.

– „Co będzie, jeśli zadość uczynię jej woli?!”

Więc mówię: – Gryźć nie mogę! Ósemka mnie boli!

Wtedy ona rzekła: – To do stomatologa

iść ty powinieneś. Ja: – Boli mnie też noga! –

tak jej odpowiadam. – Oj ciężkie ty masz życie!

Jeszcze ci na dodatek skończyło się picie! –

takie to słowa Pacha odrzekła mi na to

patrząc na mój pusty kubeczek z herbatą.

(Gdy w poprzednim zdaniu błąd zauważacie,

macie rację! Bo pusty tylko po herbacie

może być ten kubek; kubek bowiem z płynem

to zawsze przecież pełny, chociaż odrobinę)

A z ust Pachy także takie padły słowa:

– I coś cię jeszcze boli? A ja na to: – Głowa.

Co też tu dużo mówić? Troszeczkę speniałem

i, gdy mogłem się przyssać, to się nie przyssałem.


Uroczystość mieliśmy przy słońca zachodzie

w pobliskim rozarium, czyli róż ogrodzie.

Przede ołtarzem Pacha mocno się puszyła

bo sukienkę różową na się założyła,

i różowy welon, i buty (ciut za duże),

w ręce niosła jeszcze różowiutkie róże.

Ja wyglądałem jak knur niezaspokojony:

mój garnitur różowy to był zmechacony.

Stąd też to skojarzenie, że Jerzy to świnia:

te włoski wyglądały trochę jak szczecina.

Później na ślubie trochę zrobiła się draka

bo celebrował go ksiądz, co zalał robaka.

Mowa tego kapłana niewyraźna była:

bełkotał. Pani młoda aż się zawstydziła

i wyrzekła natenczas takie oto słowa:

– Czy nasza ceremonia może być tekstowa?

W zasadzie to ja nie miałem nic przeciwko,

lecz ksiądz jednak odmienne zajął stanowisko

i rzekł: – Musicie na głos wypowiedzieć słowa

żebym wasze małżeństwo mógł zaaprobować

powagą Kościoła. A później, rozumie się,

podjechać musicie jeszcze wy do USC

i tamże ten ślub wasz potwierdzicie pisemnie

lecz zrobicie to, moi mili, już beze mnie

bo konkordat, niestety, nie obowiązuje

i urzędnik kapłana już nie potrzebuje.

A gdy mówił, to z oczu leciały mu łzy

i płacząc, zapytał Pachy: – Więc, Pacho, czy ty

bierzesz sobie tego tutaj Dżordża za męża?

Na to Pasze na twarzy każdy mięsień się natęża

i nawet zza welonu widać jak jej głowa

znanych nam barw nabiera: już jest fioletowa!

– Tak! – odpowiada księdzu, jakoś niecierpliwa

i nogami przebiera, na boki się kiwa.

– Przyrzekam jemu wierność, miłość wręcz nieziemską…

Co tam jeszcze było?… A! Uczciwość! Małżeńską!

I przyrzekam trwanie w zdrowiu i chorobie,

tylko proszę o przerwę! Muszę ulżyć sobie!

I sprzed ołtarza nagle wyrwała jak strzała,

na pozwolenie księdza wcale nie czekała.

A że ta moja Pacha nawyk miała taki,

nie do toalety, lecz pobiegła w krzaki.

Ale ja ją rozumiem, pamiętam jej słowa,

że wysrać się w krzakach, to jednak swoboda!;

i to też jest element zgodnego pożycia

by nawzajem swobody swej nie ograniczać.

A gdy stamtąd wróciła moja prawie żona

twarz jej była grymasem jakimś wykrzywiona.

I rzekła: – Tren sukni wpadł mi trochę w kupę

a jeszcze i róże pokłuły mnie w d⁎⁎ę!

Teraz tę mą część tylną bardzo mam bolącą

a więc całe wesele będzie na stojąco!

Ja znów sprzeciwów żadnych na to nie wnosiłem

bo od samego rana już stojący byłem.

Wtem ksiądz przetrzeźwiał i spytał: – A ty Dżordżu Stark…?

A że i mnie srać się chciało, więc przerwałem: – Tak!

– No dobrze – ksiądz powiedział – jeśli tego chcecie

to od dziś srać będziecie na wspólnym sedesie.


Gdy wróciłem do Pachy po oddanym kale

to na weselną razem wkroczyliśmy salę.

Tam, w tych drzwiach sali, @moll na nas już czekała.

Witała suchym chlebem: sól się rozsypała.

Pacha na ten widok aż wychodzi z siebie:

– Dżordż! – zwraca się tak do mnie – To wszystko przez ciebie!

Nie chcę awantury. Choć oszczerstwo mnie boli,

nic jednak nie mówię i jem chleb sam. Bez soli.

– Małżeństwo to twierdzenie, że to drugie chrapie;

w Piątym Elefancie tak pisał pan Pratchett –

takimi słowy @moll Pachę ułagodziła

i na sam środek sali nas zaprowadziła.

A gości to tam przybyło ogrom! I dobrze!

Było ich tam tyle, co ryb śniętych w Odrze!

I koleżanka @moll , co nie tylko w gości,

a i pomoc niosła w całej rozciągłości

weselnego zaplecza. Tak więc gotowała,

gdy się coś rozlało, wtedy to ścierała,

naczyń było mało – na bieżąco zmywała,

w szatni także gości kurtki przyjmowała,

a gdy zespół się zmęczył, wtedy przygrywała.

Skoro o zespole: na nasze weselisko

słoń King opuścił swoje leśne legowisko

i na trąbie najdziksze wyczyniał swawole

jak jego imiennik, pianista Nat King Cole.

Z naszą @moll był też mąż jej @splash545 :

sonet, co dla nas napisał, przeczytać miał chęć.

Recytował go godnie: uniesiona głowa,

głos mocny! Takie stoickie k’nam padły słowa:

choć ślub to rzecz jedna z piękniejszych na świecie,

pamiętajcie też wszakże, że kiedyś umrzecie!

Byli też wśród gości, sam zaświadczam uczciwie,

dwaj panowie: @Piechur oraz @plemnik_w_piwie .

Groźny ich wygląd, twarze zdobiły im blizny

przynieśli nam oni też pieczeń z dziczyzny.

Tylko trochę ta pieczeń pachniała padliną,

a zalatywała też z lekka benzyną.

– Mięso – pytam – w jaki zdobyliście sposób?

– A, zwyczajnie – rzekli. – Łoś wpadł nam pod samochód.

I wcinaliśmy pieczeń ze skrzywionym nosem:

takim to sposobem był z nami i @Moose .

I jeszcze jeden prezent mieli nam do dania:

kurs zaoferowali dzieci usypiania.

Na to aż twarz Pachy rumieńcem zapłonęła:

– Za rodzenie dzieci przecież @moll już się wzięła!

I teraz wszyscy liczą, że urodzi malców

ona co najmniej tylu, ile też ma palców.

A @moll na takie słowa głaszcze się po brzuchu,

nie że z przejedzenia, choć zjadła racuchów,

i oznajmia: – Splash, mężu, ma decyzja taka:

jeśli syn, imię Jerzy; jeśli córka: Pacha!

A na naszym weselu także inni byli,

ci, co nie komentowali, ale grzmocili:

moderator: @bojowonastawionaowca

ten, który to uchodzić chciałby za fachowca,

ale ewolucji rang zatrzymać niewładny!

Jaki to jest fachura? Odpowiadam: żadny!

Była też z nami (jak jej nick czytać – kto wie?)

schowana gdzieś tam za drzewem pani @KatieWee .

A przy Odrze, co wartkim tam płynęła prądem

to biesiadował cały kajakarski związek!

I ksiądz, co ślub odprawił: płonęły mu lica

gdy ujrzał, że na stole to stoi Soplica.

Na tym naszym weselu i ja się zesrałem

kiedy to gdzieś wśród gości Zorbę tam ujrzałem.

Pacha zaś tego nie zauważyła człeka

no to ja, jak gdyby nic, udawałem Greka.

Gdy spytała mnie: – Czy kał ja od ciebie czuję?

Rzekłem: – Tak. Aż się zesrałem, tak cię miłuję.

I jeszcze @DiscoKhan krzyczał, gdzieś zza pomarańcz.

Chyba krzyczał do Pachy? Krzyczał: Tańcz, głupia, tańcz!

Lecz nim nastąpił pierwszy młodej pary taniec

wzięła się za prezentów-kopert oglądanie

moja Pacha. Sporo ich, choć goście to sknery

bo w każdej złotych DWIEŚCIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY!

Na pierwszego naszego małżeńskiego tańca

to Pacha ma wybrała Różanego walca.

Tańczyliśmy ten taniec, co go Pacha chciała

i dlatego ze szczęścia ona się zesrała.

Ja zaś, kiedy w końcu tak blisko ją miałem

to też szczęśliwy byłem. Ejakulowałem.

@moll , widząc me spodnie, poplamione w kroku,

po tańcu mnie zabiera, szepcze mi na boku:

– „Żonę swą zaspokajaj” – to jest jedenaste

przykazanie – powiedziała mi, Polskim Chwastem

obdarowując. By po tańcu od hałasu

weselnego odpocząć, poszliśmy do lasu.

– Wiesz Dżordż – powiedziała mi ma @UmytaPacha

ja bardzo lubię ptaki. Chcę zobaczyć ptaka!

Na to ja namiętnie szepnąłem jej do uszka:

– Patrz tam miła! W krzakach siedzi jemiołuszka!

Pachę nie ucieszyła ta odpowiedź wcale.

Rzekła: – Ech… Chodź. Wrócimy już lepiej na salę!

A na sali wesele dobiegało końca

nie ze wschodem, lecz zaraz po zachodzie słońca.

Nie mieliśmy już czym podzielić się z ludem:

Splash, razem z księdzem, całą wypili już wódę

i się, po stoicku, zdążył zalać w trupa;

Pacha aż usiadła. Z krzykiem: – Moja d⁎⁎a!

I z tym bólem d⁎⁎y, co ją wtedy palił

to żeśmy na spoczynek wszyscy się udali.


W nocy to się nic specjalnego nie działo:

byliśmy zmęczeni i to drugie chrapało.

Rano poprowadziłem Pachę, moją żonę,

do Poloneza Caro – u Żyda kupiony;

bo w Nowej Soli komisów było wiele,

lecz żaden równać się nie mógł tam z Jankielem!

Ten to komisant-muzyk to się znał na rzeczy!

Nic nie stuka, nie puka, nawet nic nie skrzeczy!

Więc wsiedliśmy do auta, Pacha prowadziła

choć ból d⁎⁎y nie przeszedł: trochę się krzywiła.

I odjechaliśmy, żeby było do rymu

nie do Grecji teraz, ale w stronę Rzymu.


A jak z nią jechałem, wiersza se pisałem,

co mi się tam skrobnęło – tutaj postowałem.

Wyszło ksiąg dwanaście. I dość! Czas kończyć ten smark!

Więc kłaniam się Wam do ziemi. Wasz autor: @George_Stark .


***


Epilog: zachęta


A jak jest wśród nas jakiś – jak pan Fredro – hrabia,

niechże księgę trzynastą czem prędzej dorabia!


***


Posłowie


W sprawie technicznej, dla ewentualnych przyszłych recenzentów: jeśli nie podomykałem jakichś wątków, to trudno; widocznie nie były tego domknięcia warte; jeśli narracja zmieniała się z pierwszoosobowej na trzecioosobową nagle, bez żadnej przyczyny ani zapowiedzi, albo w ogóle bez sensu, to był to efekt narracyjny. Niekoniecznie zamierzony. W końcu: licentia poetica!


W sprawie lirycznej, dla Miłych Czytelników: wypadałoby chyba na koniec komuś podziękować? Więc dziękuję Wam za to, że przez te kilkanaście tygodni chciało Wam się toto czytać, że byliście wspaniałą inspiracją dla tego poematu zasranego, że nadawaliście mu (czasem być może nieświadomie) kierunek. Że śmialiśmy się razem z siebie samych, bo to cenna umiejętność. Dla mnie była to fantastyczna przygoda i za to, że mogłem taką przygodę z Wami przeżyć, również dziękuję. W dobrym tonie jest chyba jeszcze czegoś życzyć na samo już zakończenie, więc, pozostając w temacie głównych wątków Pana Jerzego, czyli srania i miłości (w takiej kolejności) życzę na koniec (pozostając w dobrym tonie), żeby Wasze (tam Wasze!: nasze!) jelita były zawsze w porę puste, za to serca nieustająco pełne.


No i to chyba na tyle.


Wasz Autor.


***


Stopka redakcyjna


Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem

Internet, 2024


@George_Stark , 2024

Redakcja: @George_Stark

Korekta: @George_Stark


#tworczoscwlasna #poezja


***


A, dodam jeszcze tag, jakby kiedyś komuś (po co?) zachciało się do tego gówna wrócić: #panjerzy .

@George_Stark brak słów, czekamy na druk i kiedy Pan Jerzy trafi do kanonu lektor szkolnych, toć to bezwzględnie głos współczesnego pokolenia i trafnie w sumie zawiera obawy i nadzieję ludzi naszej epoki!

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio zajmuje mnie trochę tematyka ludowa, więc w zasadzie nic dziwnego, że taki temat mi do głowy przyszedł. No i jeszcze wzorem kolegi @Piechur i jego wspaniałego wiersza Niepamięć z poprzedniej edycji, chciałem zachować trochę umiaru, pobawić się trochę zwięzłością i użyć możliwie jak najmniejszej liczby słów. Wyszło mi się tak:


***


Chłopski rapsod


Na skrzyżowaniu dróg polnych

nad łączką, w maj ukwieconą,

krzyż stanął drewniany, co ponoć

Jaśkowi był poświęcony.


Jaś stanął tam kiedyś z rezonem,

z w górę zadartą brodą,

na czele tych, co nie mogą

równać się z panem baronem.


Ujęli, choć chłop był postawny,

wymierzyć kazali mu baty

tylko trochę za bardzo za niego wzięli się katy.


Obrzęd za niego odprawmy

i jeszcze za wolność dla luda.

Niech znajdzie się jakiś bohater. Jaśkowi już się nie uda.


***


No, to to jest moja di risposta w XIV edycji zabawy #nasonety w kawiarence #zafirewallem , czyli jednocześnie #tworczoscwlasna a może nawet i #poezja ? A na pewno odpowiedź na różany sonet di proposta który wygrzebała koleżanka @UmytaPacha .

Zaloguj się aby komentować

Mała draka na przedmieściach


"Róże, róże i różyczki!

Dla chłopaka i dziewczynki!

Dla wielgusa i okruszynki

Dla zbłąkanej duszyczki!"


Posłyszawszy nawoływania

Uruchomił się kawał drania:

"Wsadź se te paskudne, kolczaste kwiatki

Gdzie idą defekować takie ich psie matki!"


Sprzedawczyni była wielce obruszona

Naraz woła wsparcie, syna swego Dżona

Bowiem gdy sąsiadki chrzciły stos Brajanów

Jej się śnił Travolta - śpiewał o piciu tranów

Dżony, Dżony! Kawał chwata!

Szeroki jak góralska chata!

Na takiego - nie ma bata!

Tedy postać nasza pyskata:


Doszło tu do smutnego nieporozumienia!

Pewnie wskutek suchości podniebienia

Język się spłatał, nie miałbym sumienia

Obrażać tak świetnego ukwiecenia!


Kwiaciarka naraz syna zatrzymuje

Bierze się pod boki i zapytowywuje:

"Jak ci się tak kwiatki me podobają

To czemu się jeszcze tobie nie sprzedają?"

Awaturnik tedy - chcąc nie chcąc

Przecież strach coś tu odpysknąć

Łapie się tem po swych spodniach

Nieco wyżej, kieszeń miał na biodrach

Chwytał się tutaj nie kiego fortelu

Bowiem trzeba było mu portfelu

"Najmilsza handlareczko

Jaka cena?" Puszcza oczko

Różana baba uśmiechała się już chytrze

Uśmiech szczerszy aniżeli ja mam po cytrze:

"Dla takiego kawalara cenę tutaj mam ją taką!"

Cena zaś wstrzymywała serca nam, biedakom!

W celu zdrowotności

W formie zawiłości

Cenę podam bowiem lekka ta cenzura

Sprawi że się czuć jak bezgłowa kura

Nie będziecie, sami przecież pewnie wiecie

Emocje sprawują ceny dłuższe, trzecie

Bowiem miejsce przed przecinkiem

Zajęte, aże sam z tego zamilkłem


...


Ale takiego to luksusu nie miał

Ten co się za gotówkę wziął i brał:

"Ale! Choć róże wonieją całkiem wspaniale

To ta cena to tyle co cztery łikendowe bale!"

Kwiaciarka na syna, a syn na jegomościa

Zaś twarz onego to w purpurę w badość, a

Kolory zmieniała jak w kaledoskopie

Gdy przeczuwał jak on mu d⁎⁎ę skopie

"Błagam, litości! Lecz portfelu me pustości

Choćbym chciał, nie mogę! Na nic wasze złości!"


Na nic były facetowe łkania i błagania

Dżon był wzorem londyńskiego wychowania

Naraz nóż z kieszeni już wyciągał

Gdy się tamten wzrokiem błąkał

Tem, nim się na dobre zaczął rukus

Hałas zaiste wielki się wzniósł

Cień jaki zza winkla rósł i rósł

Aż z niego wyrósł jaki sukurs


Sylwetka postaci była arcypotężna

Dżon się jak konus przy niej jawił

Na obliczu mina mroczna, posępna

Strach cwaniactwo od wnętrza trwił

Nie kto inny miał tu swoje wysłanie

Przybył na brzydkiego występku ukaranie

Przemierzył bezkres wód chyba wpław

Tak to on, nie inny! - WIESŁAW! 

Naraz niebo nabrało ciemniejszych barw

Jego tupot wybił koniec tychże zabaw

Handlareczka i jej pociecha

Towarzystwo to się spiecha

W stronę słońca gnie i mknie

Aże czasoprzestrzeń zagnie

W takiej to czynili chyżości

Że zostały za nimi zaległości

Kosz pełen istoty tego sporu

Roślinności wiklina ale nie poru

Wiesiek spojrzał na ofiarę gniewnie

I mu zaczął prawić dziwnie, śpiewnie:


"Naraz przyrzec mi tu musisz

Dochowania większego obyczaju

Bo maniery twoje niczem z ruczaju

Sam kłopoty swoje tutaj kusisz!"


Przyrzeczenia naraz złożono

Całą waśń wzięto zakończono

Wiesiek na odchodne nozdrzem

Pononował i się wzięł trzem

Pannom ukłonił, róże zabrał

Się wysłonił


---++---


Przepisowo nie wygram i za cholerę nic z różami się w regulaminowych okowach nie chciało zmieścić. Ale i tak pod #nasonety taguję i zobaczymy xD


#poezja #zafirewallem

75e2a2db-c1bf-46d3-995d-df5fd56e93fd

@DiscoKhan w #nasonety chodzi o rymy, nie o temat xD Twoje dzieło ma się rymować linijka do linijki z sonetem od Paszki

Ehhh…

«  Żyli wśród róż

Nie znali burz

I zapomnieli już

Że to wszystko to krew i kurz

Koniec jest tuż

Nadzieję złóż na poduszkę

Otwórz Pandory Puszkę. »

Zbuntowane AI nie chciala Khanowi narysowac kwiatkow pod pacha… kink shaming po calosci, to wziol painta i dal z siebie cale 20% !

Zaloguj się aby komentować

Wiosna


Wiatr ciepły wieje. To czas dla ptaków jest znojny,

Bo trzeba znaleźć tę jedyną, przeznaczoną

I dziedzinę która to będzie docenioną,

I być dla swojej wybranki chociaż przystojnym.


Gołąb odzywa się z dali gruchaniem,

Radosne wróble ćwierkają z całą swobodą,

I choć skrzeczenie sroki nie grzeszy urodą

To jej to nie szkodzi, zamiata ogonem.


Malutki i uroczy kopciuszek zabawny,

Z żółtym dziobem kos dropiaty,

I ten z latarni drozd śpiewak jarzębiaty,


I nawet biały łabędź, władca jezior sławny -

Wszystkie one wierzą, że znaleźć panią się uda,

Choć ta cała miłość to zwykła jest ułuda.


To jest utwór z gatunku #tworczoscwlasna biorący udział w bitwie #nasonety i odpowiedź na wiersz zaproponowany przez @UmytaPacha : https://www.hejto.pl/wpis/no-dobra-otwieram-14-edycje-zabawy-nasonety-wiedzialam-ze-wybor-padnie-na-sonet-

#ptaki #poezja

812b2382-78fa-41b0-a172-24605c0c7a54

Zaloguj się aby komentować

Trochę mi głupio, że potraktowałem w taki brzydki sposób biednego krasnoluda w poprzednim sonecie. Postanowiłem, więc zadośćuczynić i napisać sonet o moim ulubionym krasnoludzie. Oczywiście utwór konkursowy w najnowszej edycji #nasonety


***


Gotrek


Krępy krasnolud zdecydowanie był zbrojnym.

Z pogardą i lękiem na niego patrzono.

Tatuażami, fryzurą - tak go naznaczono.

Hańbą się okrył, życiem cechował znojnym.


Muskuły jego były jedynym kombinezonem.

Wyróżniał się też z warkoczykami brodą.

A także tym jak walczył przeciw swoim wrogom.

Walczyć z nim było jak walczyć z demonem.


Śmierć zadawał szybko, był w tym bardzo sprawny.

Mówili na niego - demon wojny brodaty.

Ścinał łby toporem, pięścią łamał nieraz gnaty.


Zabójcą Trolli został to zwyczaj był pradawny.

Chciał umrzeć w walce jak przystało na krasnoluda.

Lecz był coraz lepszy - zginąć dla niego to ułuda.


***


#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja #warhammer

1c170954-1f47-4aca-a9d6-2582ef15969d

Troll Slayer - Giant Slayer - Dragon Slayer - Daemon Slayer.


Spoilers, obaj dożyli end times. Gotrek pojawia się w Age of Sigmar. Felix, trudno powiedzieć, góra mu się zawaliła na głowę, ale już wtedy przestał się starzec...

Zaloguj się aby komentować

Wytwór do XIV bitwy #nasonety napisany w starym stylu. Czyli miało być zupełnie o czym innym, ale ścieżki sonetu doprowadziły do czegoś, czego w ogóle nie planowałem ¯\_(ツ)_/¯


***


Zbrojni


Chciałbyś zostać ciężkozbrojnym?

Nie tak łatwo wbić w to grono.

Chcesz by w bitwie cię sprawdzono?

Bądź zamożnym i dostojnym.


Nie bądź przez to fanfaronem.

Bądź zaradnym, nie lebiodą.

Bądź poważnym, a nie trzodą.

Nie bądź także farmazonem.


Kiedy jesteś chłop postawny;

Twoi kumple same chwaty.

Dobre mordy, nie wariaty.


Na codzienność sposób barwny:

Gdy w obozie wieje nuda

Idź wyruchać krasnoluda.


***


#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja

c6aaecc7-d386-4faf-bba6-c778a6cf7128

@splash545 kurna mać i już masz więcej głosów, no nie wytrzymię! xD


No, ale seks z krasnoludami to generalnie nawet nie można powiedzieć czy jest homo czy heteroseksualny, bo weź krasnoluda od krasnoludzicy odróżnij xd

Zaloguj się aby komentować

Scenka Rodzajowa


Nosem oddychawszy drożnym

Wyczuwam że wzięto wpleciono

W powietrze rzecz jaką niestworzoną

Analizuję aromat łbem rozsądnym


Coś jakby niby zajeżdżało korniszonem?

Przeplata się to z kapustą modrą?

Czyniąc na złość wewnętrznym głodom

Skąd idzie woń? W tamtym domie, onem?


Widok tam jest zaiste straszny:

Rozrzuca pekle mąż okropnie włochaty

Wykrzykuje - idzie dojść, że chlop rogaty


Doprawdy krajobraz niezbyt zabawny!

Włosy żałośnie rwie latawica chuda

Jak skowycze, że to nie ona, to była wóda!


---++---


Dobra, wiersz jest, obrazek jest, także zasadniczo reszta sobie może odpuścić wierszowanie, bo nikt tego nie przebije (⌐■_■)


#poezja #zafirewallem #nasonety

62c99d56-8081-474d-8e52-7119c3bc6599

Zaloguj się aby komentować

#tworczoscwlasna #poezja #zafirewallem


żaden


że serca nasze nietutejsze zgadywać łatwo

że pociąg że rozkład jazdy nie istnieje

a to co wciąga nas jak w przepaść

to z papierosa dym nie dotyk

dla ciebie dla mnie dla nas

gdzieś na wyżynie opar

dom nasz tam wiem to

czeka


lecz może będzie słodycz i pieszczota

i światło okien gwiazd jaśniejsze

bilety tam bilety też z powrotem

z ufnością że jeszcze tak na ziemi

nikt kto przed nami i kto po nas

oczarowani - tak wiesz o tym

koronę wciąż ściskając ciężką

z ust odczytamy


tak wiem że tęsknoty dusza

i tęsknoty siła a nawet miłość...

co bólem nagrodziła

co istność naszą tak przenika

nagrody czeka niczym pies przy misce

tak jeszcze nigdy się nie śniła

nam co wpatrzeni w gwiezdne niebo

bezgłośnie powtarzamy

97cfb280-da84-4750-876e-846c43cac696

Zaloguj się aby komentować

Proszę:


Wędkarz w okresie skażenia Odry


Jak dobry wędkarz, ryby on nęci,

lecz nagle wir jakiś wodą zakręci!

To żona wodę spuściła, i idzie pranie odwirować:

- W sedesie już łowisz? - pyta. - Można zwariować!


Dziękuję.

Oglądalnoście może film Oppenheimer? Ładna bajeczka, to prawda, ale to wszystko - jak mogliście się spodziewać - to kłamstwo! Amerykanie, w swojej propagandzie sukcesu, twierdzą, że to oni pierwsi stworzyli bombę atomową. Takiego wała jak słoniowa pała! Pierwsza tobyła Wielka Mongolia:


Mongolia Stalina wciąż jednak nęci:

Armia Czerwona się pod granicą kręci.

Słoń Wiesiek uran zaczyna wirować

i myśli: - Z tym knypem wąsatym to idzie zwariować!

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie XIII edycji bitwy #nasonety . Czemu ja podsumowuje? Kto ma wiedzieć, ten wie. ¯\_(ツ)_/¯


Dziś podsumowanie na sonety

W moim wykonaniu, niestety

To już koniec tego wstępu

Bo się spieszę do ustępu


Sonety konkursowe:

1. @moll - Katarek, kurza stopa - 14

2. @Piechur - Niepamięć - 9

3. @George_Stark -Ten wiersz to nie ja, to raczej Bareja - 11

4. @Moose - Śmieć - 10

5. @Piechur - Celibat pozornie mimowolny - 12

6. @Piechur - Wenus z futrzakiem - 9

7. @George_Stark - Wina babci - 9

8. @George_Stark -Bawarkę Miał Waldek - 7

9. @George_Stark - Czesi żądają dostępu do morza a ja Murmuyo w Oleśnicy - 11

10. @UmytaPacha - Burza mózgów - 24

11. @DiscoKhan - Sonet zatytułowany "Luźny Otwór Europy" - 6

12. @splash545 - Szybka śmierć - 10

13. @Moose - Wiosenne natchnienie - 12

14. @splash545 - Gdzie podsumowanko droga koleżanko - 7


Coś bym mógł zdyskwalifikować, w szczególności ten mój ostatni, bo popieprzyłem układ rymów i Łoś coś narzekał i moll też. W związku z tym nic nie będzie zdyskwalifikowane! Ważne, że były to utwory zainspirowane konkursem i chociaż luźno się trzymały sonetu diproposta, o!


***


I dziś jak nigdy na sam koniec ogłoszenie niekwestionowanej zwyciężczyni tej edycji, która wręcz zmiażdżyła konkurencję czyli:


@UmytaPacha z sonetem Burza mózgów


Gratuluję, zasłużyłaś i za sonet i za własnoręczny rysunek, a co tam! Od razu widać, że artystka pełną gębą!


***


Dobra to jeszcze coś dodam, żeby nie było, że na samym końcu było o zwyciężczyni. A mianowicie dodam, że obrodziło nam sonetami w tej edycji i widać powrót weny @Piechur , @George_Stark i na szczególną pochwalę zasługuje również @UmytaPacha , która napisała sonet nie na ostatnią chwilę i bez namawiania. No niemożliwe. No i ten leniwy @DiscoKhan też nawet napisał. Do pełni szczęścia brakło tylko sonetu od @KatieWee ale myślę, że na następną edycję coś napisze, prawda?


#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Tylko nie leniwy! To jest choroba odziedczyna po mojej prapraprapraprababce stryjecznej od strony pasierbicy kuzynki bratowej żony mojego kuzyna. Mianowicie, jak donosiły plotki, była cyganką, poznać to można było, bo miała wąs prawie tak bujny jaj mój własny.

Zaloguj się aby komentować

@splash545 słaby z Ciebie sekretarz... jak człowiek sam nie zrobi, to już delegowanie nie pomoże xD


Sonetów w XIII edycji bitwy #nasonety obrodziło co następuje:

\

  1. Katarek, kurza stopa - @moll - 14\

  2. Niepamięć - @Piechur - 9\

  3. Ten wiersz to nie ja, to raczej Bareja - @George_Stark - 11\

  4. Śmieć - @Moose - 10\

  5. Celibat pozornie mimowolny - @Piechur - 12\

  6. Wenus z futrzakiem - @Piechur - 9\

  7. Wina babci - @George_Stark - 9\

  8. Bawarkę Miał Waldek - @George_Stark - 7\

  9. Czesi żądają dostępu do morza a ja Murmuyo w Oleśnicy - @George_Stark - 11\

  10. Burza mózgów - @UmytaPacha - 24\

  11. Sonet zatytułowany "Luźny Otwór Europy" - @DiscoKhan - 7\

  12. Szybka śmierć - @splash545 - 10\

Wiosenne natchnienie - @Moose - 12


13 sonetów na 13 edycję! lecz zwycięzca może być tylko jeden, a tym razem nawet zwyciężczyni! Gratuluję @UmytaPacha , piękny sonecik i korespondujący rysunek :heart_eyes:


#nasonety #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna #podsumowanienasonety

Ja to bym zdyskwalifikował @UmytaPacha za kupczenie publiczności obrazkami, tak to by pewnie ze mną ex aequo skończyła


Poza tym @moll co to za manipulowanie wynikami, ja nie mam tyle miejsca na podium żeby się z innymi dzielić zaszczytynym pierwszym miejscem! Poza tym siedem, taka brzydka liczba. Sparzyć się od niej nie można, bo nieparzysta ale szóstki mi od przedszkola znacznie lepiej wychodziły.

Zaloguj się aby komentować

Gdzie podsumowanko droga koleżanko?


Kiedy konkurs nowy wleci?

Już za długie te odstępy!

Bym sonecik znów poklecił.

Nic jak wiersz mnie nie podnieci!


@moll Ty piszesz jakieś wstępy?

I bez wstępu się obleci!

Czekam znów na swe występy.

Blask poezji je roznieci!


Ruszaj więc swe kolanisko!

Niech podsumowanie wbija.

A nie gdzieś Ty nim wywijasz!


Wypatruje przez oknisko;

Aż zakończy dziewczynisko.

Bo czekanie mnie dobija!


#zafirewallem #poezja #nasonety #tworczoscwlasna

@splash545 mianuję Cię moim sekretarzem - nie chce się czekać, rób podsumowanie, bo mi jeszcze zejdzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@UmytaPacha sprawdzi czy dobrze podliczyłeś w tym pośpiechu xD

Zaloguj się aby komentować

Chciałbym więc nadmienić o tym co robi zazwyczaj żaba

A więc żaba to jest takie zwierzę co zamieszkuje wody

Nawet nie ma różnicy czy taka żaba to jest chłop czy baba

W dalszym ciągu zamieszkuje ona wody a nawet jej płody

Proszę:


Miała być księżniczka, trafiła sie żaba;

chyba mnie zaćmiły Ciechocinka wody...

Na ciążę - i to bliźniaczą - z obsługi złapała mnie baba.

Znów trza się będzie żenić! Nosi nasze płody!


Dziękuję.

W samym już końcu swojego żywotu Stalin popadł w pewną paranoję. Nauczony doświadczeniem, w każdym stworzeniu, w każdym nawet obiekcie, doszukiwał się zakamuflowanego słonia. I słusznie! Bo słonie sztukę maskowania opanowały do perfekcji. W tym temacie jest tyle do opowiedzenia, że niejeden odcinek opisujący słoniową sztukę mimikry jeszcze pewnie powstanie. Tak, jak ten dzisiejszy:


- Toż to słoń w kostiumie! Wygląda jak żaba! -

W takim to przebraniu wynurzył się z wody.

Bo ma on wcieleń jak matrioszka, czyli ruska baba:

do walki i wrogiej kultury da się zastosować płody.

Zaloguj się aby komentować

Szybka śmierć


Ze śmiercią ci do twarzy, czy jednak cię oszpeci?

Czasem się zastanawiam jakie są jej następy?

Czy jest w niej jakiś urok, że piszą, aż poeci?

Czy chcą się z nią oswoić, by czynić tu postępy?


Każdy w końcu kiedyś zasili jej zastępy.

Jednemu trzeba roku, innemu dziesięcioleci.

Nie wiadomo komu z brzegu, takie jej podstępy.

Lecz proszę się nie martwić, do wszystkich wnet doleci.


Zabierze po kolei, nie potrzebne jej lotnisko.

Znów jakieś marne ciało pod spojrzeniem jej się zwija.

Chce później w jego czaszce wyhodować sobie wija.


Jeszcze myśl ostatnia: gdy trupa wrzucić w mrowisko;

Dla mrówek jest pokarmem, rośliny też rozwija.

By jeden się narodził, tak drugi tu przemija.


***


Jest to utwór do XIII konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem . Będący #tworczoscwlasna .

Może zawierać śladowe ilości #poezja i orzeszków arachidowych.

329a1811-55a6-48f2-bded-19bf7ccc99c2

Zaloguj się aby komentować

Sonet zatytułowany "Luźny Otwór Europy"


Nowa moda, kij wie skąd - pieprznięci 

Się biorą, grupowo erotyzują. Kępy

Jakie po tem zostają, niejedna na to leci

Ten i inien się przyglądając szczerzy zęby


Ale nie tylko tyle czynią, ach żeby!

Świństwa wypisują, byle co jakie skleci

Swoje umysłowe obnażają występy

Na postrach cnotliwych, dziatek i berbeci


Żarzy się moralne pogorzelisko

Ktoś kikutem śmiesznie wywija

Inszy się w rulonik bierze i zwija


Ale choć miejscami bywa ślisko

To jednak miłe to słów bagnisko

Żadna z tego jest solidna chryja


---++---


Tytuł do treści ma się raczej nijak ale ładnie brzmi to już nie kombinowałem.


Zobaczymy czy uda mi się utrzymać dobrą passę i zająć to pierwsze, biblijne miejsce tak jak w ostatnich edycjach #nasonety


#poezja #zafirewallem

@splash545 jakaś myśl w końcu przyszła o czym w ogóle pisać, bo wcześniej się zabierałem to cztery wersy chyba przez godzinę przerabiałem i nie mogłem się skupić na żadnej myśli przewodniej.


Jeszcze jeden dzień jest do końca tej edycji także na miękko, czasu masz tyle, że byś z pięć maratonów zdążył przebiec to co tam jakiś tam sonecik zrobić xd

Zaloguj się aby komentować

#tworczoscwlasna #digitalart #poezja


na ostatniej stronie


są niebo i chmury, a wiatr targa grzywki

są cela i prycza i mądrość etapu

tu nikt nie ma imion, a rządzi niepamięć

tu nóż już nie budzi. bo strachu 

w nas nie ma, radości czy gniewu

jest mądrość etapu, a łapę ma ciężką

chleb wciska trzydniowy nam w gardła


w trójkącie lusterka, jak lufa czerń oczu

i brzytwa wesoło do taktu wraz grdyką

na palcach wśród piany poezją przysypia

spękany na ustach poemat

a mądrość etapu coś skrobie na ślepo

- nie damy, nie mamy, nie chcemy


jak miło i gładko, bez żadnych wypadków

pod kwieciem jabłoni wśród traw i biedronek

bieluśka koszula w niej człowiek ze wspomnień

a mądrość etapu masuje mu skronie

- spokojnie, dojdziemy. jest skrót poprzez ciało! 

więc śmiało poeci pobiegli jak dzieci

a ona tak szczerze się śmiała

a6339d2b-f9d6-418b-89b3-d1f37a7754ef

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ koleżanka @UmytaPacha wspomniała wspaniałego bohatera historycznego, Chłopa ze Stali (Stali Gorzów, gdyby ktoś pytał – jak to wszystko się pięknie układa!), słynnego Mściciela za Westerplatte, to od razu podam Wam nieznane szerzej z powodu spisku historyków historyczne fakty autentyczne. Chłop ze Stali to był tak naprawdę przebrany mongolski słoń (choć urodzony w polskim, bo gorzowskim, zoo), bo, jak wiemy z odcinków wcześniejszych, słonie to również komandosi-wywiadowcy-ninja i nieraz działają pod przykrywką. Albo raczej w zasłonieniu:


– Pacz! Ze Stali to Chłop! – Yyyy!

– Stalin pójdzie do zwolnienia!

Razem z nim partyjnych kopy!

Słonie spełnią nam marzenia!

@UmytaPacha 


rozbawiło mnie, że gwałtu dokonał słoń


Łoś może, a słoń nie? To tak w temacie poruszanego w poprzednim wierszu równouprawnienia.

A z rymu do "kopy" i w ogóle z zastosowania tego słowa "chłopy" to jestem wyjątkowo dumny!

Ze wsi do fabryk poszły pracować chłopy,

Lecz wnet i tam zaczęły się zwolnienia.

Roboty zasadziły im srogie kopy.

Tak skończyły się o kasie marzenia.

Ten złodziej kapitalista daje ledwo Ochłopy,

krzyczy, szczeka, grozi, że będą zwolnienia,

Weźmy mu wytłumaczmy, dajmy mu kopy,

takie są w mojej głowie piękne marzenia.

Zaloguj się aby komentować

Taki jeden podróżuje

I się bierze wykształtuje

Tanim winem to poprawia

I cenzurą się zabawia


Precz z komuną!

Stalinizmu wyznaczymy kres!

Niechaj ginije czerwony pies!

Płomieni łuną

Niech obejmą się wszystkie teczki

Eliksir dionizejski łany z beczki!


Precz z czarnymi listami!

Precz z towarzyskimi grami!


#zafirewallem #poezja #czarnalista

Zaloguj się aby komentować