Wczoraj trochę przyfarciłem
i mym rymem zwyciężyłem…
Na dzisiaj:
Temat: libacja
Rymy: wódka, murek, udka, ogórek
#naczteryrymy #poezja #zafirewallem #tworczoscwlasna
Wczoraj trochę przyfarciłem
i mym rymem zwyciężyłem…
Na dzisiaj:
Temat: libacja
Rymy: wódka, murek, udka, ogórek
#naczteryrymy #poezja #zafirewallem #tworczoscwlasna
Whisky, gin, browar, wódka
Następnie rzyganie za tamten murek
W pamięci zostały dwa zgrabne udka
Lecz druga fala, a z nią ogórek
Libacja (dzień po)
Na pierwsze mam piwerko, na drugie wódka
na rauszu obalę nawet murek
ale kiedy matula krzyczy pobudka
wstaję i idę do roboty, już czeka na mnie "ogórek".
Paczka Pall Malli i zimna wódka
Młodzież obsiadła przyszkolny murek
Dziewczyny w mini pokazują udka
Później klub, teraz bania i ogórek
Zaloguj się aby komentować
Dziś wiersz bardzo osobisty, a i prośba do Was, bo mam takie marzenie i możecie mi pomóc je spełnić. Niedużo trzeba zrobić, tyle co lajka na Facebooku zostawić:
***
Czesi żądają dostępu do morza a ja Murmuyo w Oleśnicy
Jest taki Artysta – dla mnie największy na świecie.
Na każdym jego występie ja z radości szczerzę swoje zęby.
To też mój przyjaciel, bratnia dusza – wiecie?
Dawno się nie widzieliśmy i tęsknotą jakąś jestem mocno wzięty.
Sezon zimowy to czas w ulicznej sztuce pominięty
w tym roku na ten czas Murmuyo to do Chile leci.
Lecz jest możliwość by do Polski go znów ściągnąć na występy!
Drodzy Kawiarnkowicze! Czy nam pomożecie?
Obiecałem mu kiedyś, że gdy odwiedzi ten nasz kraj nad Wisłą
tak jak on mi mówił mi o Chile, tak pokażę mu i ja
jak moja kultura wygląda, co się tu je, co pija.
Tak jak Czesi morze chcieliby mieć blisko
tak i ja w Oleśnicy zobaczyć chciałbym to klaunisko!
Dacie zdjęciu lajka? Będziecie nam sprzyjać?
***
No, to konkurs polega na tym, żeby polajkować zdjęcie pod wpisem Festiwalu Owca. Konkretne zdjęcie, to dokładnie . Żeby nie było, że żebram o te lajki, to możemy je potraktować jako zapłatę artyście za ten powyższy wiersz. A konkurencja jest zacięta, bo w Oleśnicy to każdy chciałby wystąpić, więc chwytam się każdego sposobu żeby jednak wystąpił Murmuyo. Więc jeśli macie jakieś matki, żony lub kochanki, które mogłyby też zagłosować, to też ładnie proszę.
No i przy okazji to kolejny wiersz di risposta w konkursie #nasonety w kawiarence #zafirewallem . Czyli #poezja i #tworczoscwlasna w moim wykonaniu.
No i jeszcze dołączam do wpisu moje zdjęcie z jednego występów Murmuyo. Żeby nie było, że se wymyśliłem całą tę historyjkę.

Zaloguj się aby komentować
Po wyposzczeniu – wiadomo – chce się bardziej. Również w dziedzinie poezji. Ponieważ aktualnie znajduję się w okresie kiedy zdradliwa wena raczej jest, niż jej nie ma, to proszę bardzo następny:
***
Bawarkę Miał Waldek
Waldek jedzie po osiedlu, felga mu się świeci;
ręcznym operuje, gdy wchodzi w zakręty.
Opony mają ćwierć wieku, tłumik wnet odleci
ale znaczek bawarski z przodu ma przypięty!
Gdy dziewcząt pod trzepakiem mija on zastępy
każda z nich na widok auta na bank się podnieci.
A kolegom to z wrażenia aż opadną gęby
kiedy zobaczą Betę wśród swoich rupieci.
Problem był z parkowaniem, bo to blokowisko
i każda miejscówka już od dawna „czyjaś”.
On jednak jest kozakiem no i „c⁎⁎j w to wbija”:
zaparkował jak mu wygodnie, tak żeby mieć blisko.
Rano auto nadawało się już na złomowisko
a Waldek na dodatek jeszcze dostał w ryja.
***
To powyżej to kolejny (pewnie nie ostatni, bo rymy wdzięczne i pomysłów mam jeszcze kilka) wytwór, jakim mam zamiar zaspamować Was w tej edycji, trzynastej już, konkursu #nasonety . Jest to wytwór di risposta w odpowiedzi na wiersz di proposta.
#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry! Jeszcze jeden machnąłem wytwór di risposta (tagowany niepoprawanie jako #diriposta ), do sonetu di proposta (nietagowanego niepoprawnie, być może dlatego, że nietagowanego wcale) w ramach XIII edycji konkursu #nasonety w kawiarence #zafirewallem .
Chciałem tylko powiedzieć, że poniższym wytworze Zosia jest wyłączni symbolem, tak samo zresztą jak i jej odchudzanie. No to o czym jest ten tekst? Ano, dobrego tekstu tłumaczyć nie trzeba, a ten jest dobry, więc tłumaczył go nie będę. Miłej lektury.
***
Wina babci
– No to ziemniaczki zostaw, ale zjedz kotlecik –
tak babcia skwitowała obiadek nietknięty.
Bo Zosia się odchudzała. Chyba już rok trzeci?
Tylko, droga Zosiu, gdzie też są efekty?
Sweterek różowy na Zosi ciągle był opięty;
nosiła się więc na czarno, tak jak czeski Krecik.
Bo czarny wyszczupla! Optycznie. Niestety:
waga od czarnego to w dół nie poleci.
Z diety wyeliminowała co tuczące: wszystko!
Tylko ta jej dieta coś niezbyt babci nastrojowi sprzyja.
Zosia dobra wnuczka: zjadła ten kotlecik. Zosię to dobija.
W przygnębienie wpadła Zosia. Zosia – biedaczysko!
Z żalu zjadła tabliczkę czekolady – wielką jak lotnisko.
– Gdyby nie ten kotlecik… Babci wszystko wina! No bo przecież czyja?!
***
#poezja #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Jeszcze jedna #diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety - dla równowagi do wczorajszego wierszydła
----------
Wenus z futrzakiem
Wieczorami szuka, kto by ją podniecił
W Tinderze, gdzie chłopów spragnionych zastępy
I w lewo już jeden za drugim wciąż leci
Bo ten ma jednobrew, a ten krzywe zęby
Suchoklatesy, wynocha w te pędy
O nią powinni bić się atleci!
I wy, co przeciętne macie swe gęby -
Paszoł won, robole, ubodzy faceci!
Nie dla was to podstarzałe kocisko
Co dzień w dzień butelkę wina wypija
I z trudem w legginsy tyłek swój wbija
Kieliszek puściuśki, opróżniła wszystko
O Apollu marzy, gładząc swe wąsisko
I z kotem zasypia, gdy północ wybija
----------
Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze
#zafirewallem
w domu ze snu
już dawno nikt nie mieszka
przeglądam zakurzone szkatułki książki listy
tyle tu wszystkiego
i jednocześnie tak bardzo brak
światła żywej iskry
śmiechu który mógłby rozbrzmieć
choćby za kotarą
ktoś zaklaszcze w dłonie
ktoś pogubi kroki
ktoś drzwi podomyka
że żaden splot czy warkocz
ani gładka wstążka
cień się nie prześlizgnie
spod palców aksamit
szukam miękkich odbić
sen majaczy w lustrze
odżywają przejścia
zamiast czułych ramion
głębinowe studnie
znów sinieją usta
nim spróbuję krzyczeć
noc się rozgałęzi
o kolejną z odnóg
znam tu każdy detal
niczemu się nie dziwię
wszystkiego mogę dotknąć i niczego
stąd nie zabieram
istnieje pomiędzy tak cienka granica
światło gra w złudzenia
mieszają się światy
ciągnie ktoś warkocze
rozwiązuje wstążki
drzwi się zatrzaskują
zanim zdążę mrugnąć
znów się trzęsie ziemia
nie próbuj zrozumieć
jak można tak wracać
odtwarzać bez końca
szczegół po szczególe
wyciągając ręce po
nierzeczywiste
tyle tych powrotów
ile przywoływań
domu ze snu
dziecka
które wciąż kołacze
gdy na pamięć wraca
po swój ścięty warkocz
.
zdjęcie własne

Zaloguj się aby komentować
Siema,
Kolejna #diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety - żeby nie było cały czas tak poważnie
----------
Celibat pozornie mimowolny
Siedzi wśród ciemności i buszuje w sieci
Do wiedzy wszelakiej ma tutaj dostępy
Lecz on miast być lepszym, to wpisy wciąż kleci
Że baba jest wstrętna, baba ma rozstępy
"Baba pragnie chada, jak łosia chcą klępy"
Tak mu potakują inni auleci
I szarpiąc piszczałki wszczynają występy
On zaś w tym kółeczku najżółtszym jest z knieci
"Z tej jest tępa dzida, z tej stare kurwisko
Ta gruba, ta płaska, o, ta to ma ryja"
On wszystkie te pindy urokiem przebija
Nie będzie poprzeczki stawiać nazbyt nisko
Atoli przystojne jest z niego chłopisko -
Lecz dziś znów samotnie przyjdzie spuścić z kija
----------
Różna #tworczoscwlasna, choć głównie #poezja, w kawiarence #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Bry wieczór!
Pofarciło mi się, lepsi byli
sam w to nie wierzę
ale ci co wczoraj zadanie ukończyli
powiedzą: a i z tym się zmierzę.
Jako że już niedługo na murawę wyjdą nasze orły, nasze asy, duma nasza narodowa,
myślę że warto zachęcić ich dobrym słowem.
Ale i ci, którzy w tym momencie mają flashbacki, mogą się tym przepłaconym draniom odpłacić.
Zapraszamy na kolejną odsłonę zabawy #naczteryrymy
Dzisiaj takie wylosowało:
Temat: Euro 2024
Rymy: Lewy - strzela - śpiewy - niedziela
Bawcie się dobrze!
#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja
#naczteryrymy
To już trzecia bramka co zaliczył Lewy
Oprócz niego Milik oczywiście strzela
W całej Polsce znowu radosne słychać śpiewy
Lecz to był pijacki sen, bo była niedziela
Siedzi sam przy FIFIE w salonie Lewy
W sypialni kto inny gola dziś strzela
Słychać wciąż stamtąd oklaski i śpiewy
A przecież taneczna miała być niedziela
Sorry, ale ostatnio widziałem tutaj tego mema z Lewym i nie mogę inaczej

Zaloguj się aby komentować
Ponieważ jestem stary, ale bywalcy nasze kawiarenki też raczej do młodych, z tego co mi wiadomo, to nie należą, to śmieszą mnie memy, które były memami zanim jeszcze memy memami nazwano. Myślę, pewien niemal tego jestem, że większość z Was zna tę piękną scenę i nie będzie miała problemu z odgadnięciem skąd tym razem przyszła do mnie inspiracja.
***
Ten wiersz to nie ja, to raczej Bareja
Połączenie mam bardzo dobre: wstaję w pół do trzeci;
latem to już nawet jasno za oknami wszędy;
śniadanie jadłem na kolację: chlebek i pasztecik,
a po wszystkim, przed spaniem, to umyłem zęby.
Pięć kilometrów stąd ledwie, czyli niemal tędy,
co rano Pekaes przepełniony leci.
Wiem, że się nie zatrzyma, no to ja w te pędy
do mleczarni! Podrzucą mnie mleko wożący faceci.
Z nimi do Szymanowa, stamtąd mam już blisko.
Spacerkiem wracam do pętli, gdzie w tramwaj puściutki się wbijam.
Wracam, bo dalej tłok się robi taki, że nie idzie wcisnąć nawet kija.
I jeszcze, jeśli w drodze dobrze pójdzie wszystko,
to mam też czas na obiad z panią bufecistką!
Po wszystkim, o siódmej, na zakładzie kartę swą odbijam.
***
Ten wytwór powyższy to wytwór di risposta w XIII (podobno) edycji konkursu #nasonety . Utwór di proposta można zaleźć tutaj .
#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
@George_Stark ta scena to jest niezapomniany klasyk.
Ale nawet jak widzislem głupią drogę do szkoły mojej matki... No cóż, te opowieści o tych super trudnych drogach do szkoły pod górkę w dwie strony się z powietrza nie brały jak ktoś na wsi mieszkał xd
Zaloguj się aby komentować
Siema,
#diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety
----------
Niepamięć
Zbyt szybko czas leci -
Pokonał mnie krępy
Okrutny wiek trzeci
I cierpień zastępy
Życia to podstępy
Nim całkiem uleci
Ciągnie mnie w odmęty
Podłej niepamięci
Imię i nazwisko
Ta twarz w lustrze: czyja?
Czym jest moje - mi - ja
Zapominam wszystko
Wspomnień osuwisko
Bezwzględnie przemijam
----------
Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Ewa Demarczyk - Wiersze wojenne (1965)
Utwór jest adaptacją wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.
https://www.youtube.com/watch?v=Ft533b2k698
#muzyka #poezjaspiewana #poezja #ewademarczyk
Zaloguj się aby komentować
Kurde, ale Homo Twist kiedyś był dobry.
Taka płytka np. "Cały ten seks" albo "Moniti Revan", złotka!
Człowiek się po zaułkach zwleka zwleka
A czas jak zając ucieka
I stanąć wprost przed pisuarem
I dnie bywają szare
I myśl o kobietach odpędzam natręta
Makijażuje się laseczka z wózeczka
Z umiarem
Z umiare...
https://www.youtube.com/watch?v=RNQJ1IPzPJ8&t=85s
#poezja #muzyka
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,homo_twist,bambry.html
Zaloguj się aby komentować
Witam szanownych wierszokletów i tych co obserwują nasze poczynania.
Wczoraj wygrały dwa wiersze o zupełnie innych typach kloszardów. W związku z tym w imieniu swoim oraz @moll chciałbym zaproponować takie zadanie:
Temat: mycie okien
Rymy: wcale - niedbale - zboczu - moczu
Życzymy wszystkim dobrej zabawy i wielu ślicznych wierszyków.
GL&HF
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Pan Jezus nie gniewa się wcale
gdy okna myję niedbale,
i kiedy stoi na zboczu
wstyd mi rymować do "moczu"

Ja nie myję okien wcale.
Mówią mi: żyjesz niedbale.
Ślizgasz się tylko po życia zboczu.
Tylko jedzenie, sranie i oddawanie moczu.
Okien to nie myłbym wcale
A jak już myję, to niedbale
I tak sobie szusuję po tym szklanym zboczu
Lepsze to, niż nie trzymanie moczu
Zaloguj się aby komentować
jeden z najpiękniejszych polskich wierszów
Julian Tuwim - Całujcie Mnie Wszyscy w D⁎⁎ę
https://youtu.be/pf8kzIB8VA4?si=DDY5MymjeJL_8-2D
#poezja #muzyka #rap
@Lucyfer - ja to mówię wszystkim wszędzie. Niekoniecznie tymi słowy ale sens ten sam - czasem mniej lub bardziej zawoalowany
@Lucyfer https://youtu.be/jvjBt0z4c9A?si=pSS5Anc2d4avoEPR
Mi się ten najbardziej podoba z płytki. Najlepsze jest to, że to wiersz jego pradziadka
Zaloguj się aby komentować
Dobra, miałam nic nie wrzucać, ale wena nie wybiera xD
#diriposta do wiersza diproposta
Katarek, kurza stopa
Ten się w cyrku nie śmieje, co ma małe dzieci,
Poznaje on bowiem katarków zastępy!
W domu wnet chorzy wszyscy moi faceci,
A ja zmierzam w szaleństwa ostępy…
W kichaniu, smarkaniu robią postępy,
Nos każdemu, czerwony, od podcierania świeci.
Kończą mi się pomysły i podstępy,
Chusteczki zużyte rosną w stosy rupieci.
Mąż spisania testamentu blisko,
Choroba ta straszna go nazabija,
Życie z każdym smarknięciem mocniej przemija.
Kiedyż się skończy to pobojowisko?
Tak męczy mnie to dla chorych schronisko,
Drobny katarek, a cała mecyja!
#nasonety #zafirewallem #poezja
Zaloguj się aby komentować
Dobry wieczór!
Bez zbędnych wstępów poleca się Państwu Maria Komornicka
Na rozdrożu
- Gdzie idziesz, naga? - Po płaszcz z gwiaździstych zamieci.
- Sama? - Na wietrze gniją ostatnich zwłok strzępy.
- Skąd? - W bagnach śmierci kwiat pachnie, tańczy i świeci.
- Głodnaś. - Wnętrzności wyżarły pożądań sępy.
- Uciekasz? - Gna mnie z przepaści wzrok zimny, tępy.
- Idziesz bez żalu? - Nie płaczą matki twe dzieci.
- Wrócisz? - Księżycem w twej duszy senne ostępy
I błyskawicą wszechzgrozy, gdy pierś twą prześwieci.
- Stań chwilę. - Pali me stopy jesienne ściernisko.
- Wezmę cię w ręce. - Oczy twe syczą jak żmija.
- Pięknaś! - Pięknem jest wszystko ginące - gdy mija.
- Wejdź w dom swój dawny. Rozpalę smolne ognisko. -
- Dymi twój ogień - i wilczym jękom za blisko.
- Tyś nasza! - Niegdyś. Dziś wolna, sama, niczyja.
Złoszenia konkursowe w TRZYNASTEJ edycji bitwy #nasonety przyjmowane będą do 01.03.2024 do godziny 18:00
Życzę miłej zabawy i powodzenia
#zafirewallem #nasonety #poezja #diproposta
Zaloguj się aby komentować
Tak mnie coś wzięło, bo łysieję, na tęskne wspominanie moich długich włosów i wszystkiego co się z tym długowłosym okresem wiązało. No i taki oto wytwór z tego wspominania tęsknego powstał:
***
Młodych taniec ze śmiercią w bramie
Chodziliśmy wszyscy ubrani na czarno
i każdy z nas mrocznej muzyki słuchał:
plecak typu kostka, na kostce kostucha
a w sercach mrok ciągły, jak nocą polarną.
Nad wiek poważną byliśmy ferajną
gdy inni się śmiali od ucha do ucha,
naszywki nasze, z wizerunkiem trupa,
symbolem były, że życie to marność.
Gdy na to patrzę z perspektywy dzisiejszej
wspomnienia te raczej wydają się śmieszne,
bo choć młody, o śmierci niejeden z nas prawił.
Skończyło się, choć każdy się tą śmiercią zachwycał,
na piciu wina w bramach, gdzieś przy kamienicach.
Nikt nie był true. Nikt się nie zabił.
***
#nasonety #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
To powyżej to di risposta, di proposta tutaj .
@George_Stark brak kultury, ja to wina po parkach i większych odludziach jednak preferowałem jeżeli się nie zdarzyło tak, że u kogoś było wolne miejsce.
Zaś za cholerę nie mogę pojąć czemu się upierałem na kostkę, bo ten placek był tak cholera niepraktyczny i niewygodny...
Ale żeby nie było że tylko k negatywach: z okresu metalowego to mi został piękny żołnierski krok przy powłóczeniu nogami od noszenia glanów xD
To następnym razem sprawdź co się rymuje ze slowem "minoksydyl" i zdaniem, "mam nadzieję, że jestem w 60%"?
Może ci się poezja zmieni na bardziej optymistyczną.
Zaloguj się aby komentować
Brywieczór wszystkim! W wyniku pewnych perturbacji to mi przypadło wrzucić dziś zadanie. Oto one:
Temat: Gwara
Rymy: sznytkę - tytkę - Radom - jadą
GL & HF
#tworczoscwlasna #naczteryrymy #poezja #zafirewallem
Zjod żem po drodze z tłustym sznytkę
Co mie matula zawinęła w papierzaną tytkę
A potym żem wysiod z wagonu i patrza Radom
Jo nie wiedzioł, że bany z Chebzia taki kawał jadą
W wikipedii sprawdził sznytkę,
Gugiel podpowiedział tytkę.
Dziś internet służy Radom
Gdy Ślązacy godką jadą.
Zaloguj się aby komentować
Pan Jerzy
czyli ostatni slam w Gorzowie
***
Od Autora
Czekaliście? Wiem, że czekaliście, nawet wiersze o tym powstawały. No przepraszam. Wyszło jak wyszło, trochę jakbym miał zatwardzenie, ale w końcu wyszło i oto oddaję w Wasze oczy kolejną, jedenastą już, czyli przedostatnią, księgę zasranego poematu pod tytułem Pan Jerzy, czyli ostatni slam w Gorzowie. Cieszycie się? Mam nadzieję, że tak. I mam nadzieję, że to co wyszło, to mi w miarę wyszło i choć trochę Was rozbawi.
Jako że zbliżamy się do końcówki, to czas zamykać wątki. Nie wiem co prawda, czy mi się to udało (czyli czy mi wyszło), bo może być tak, że o niektórych wątkach zapomniałem (wyszły mi z głowy). W tej sprawie jeszcze jedna rzecz, bo jeśli mi wyjdzie, to kolejna, dwunasta, czyli ostatnia księga powinna wyjść szybciej – ale nie obiecuję, bo może nie wyjść dlatego, że mi nie wyjdzie, bo coś po drodze mi wyjdzie. W każdym razie w zasadzie to mam ją już napisaną, bo pointy zbierałem przez cały czas trwania tej wspaniałej zasranej przygody, teraz tylko trzeba je poukładać, pewnie coś dodać, bo na bank w czasie pisania przyjdzie mi coś nowego do głowy, może coś wyrzucić. Zobaczymy jak wyjdzie.
Ale, nie wychodząc zanadto myślą w przyszłość, zapraszam do lektury tego, co (w końcu!) wyszło już dziś. Przyjemności i ulgi! – jak po długo wstrzymywanym sraniu.
Wasz Autor
***
Spis treści
Księga I – Zwycięstwo
Księga II – Do Grecji!
Księga III – W Grecji
Księga IV – Nadal w Grecji
Księga V – Ciągle w Grecji
Księga VI – Jeszcze chwilę w Grecji, ale dłużej już w Nowej Soli
Księga VII – W nadodrzańskich lasach
Księga VIII – Pod czerwonym butem
Księga IX – Nadal pod czerwonym butem
Księga X – Ciągle pod czerwonym butem
***
Księga XI
Jeszcze pod czerwonym butem
Jak pokonać potwora – O wyższości stoicyzmu nad epikureizmem – Savoir-vivre – Uberłoś – Konsekwencje spóźnienia
@moll , by Splasha uzdrowić, sposobu szukała
i tajemne księgi dzień w dzień wertowała.
Nie w głowie jej było nawet gotowanie,
ani nic wtedy nie jadła, stąd też i na sranie
czasu nie traciła. Aż tu wreszcie, we środę,
przybiegła k'nam z takim książkowym sposobem:
– By móc odwrócić przemiany obrzydliwą moc
to z potworem w krypcie trzeba spędzić noc!
Nie u pana Pratchetta, gdzie długo szukałam,
ale u Sapkowskiego o tym wyczytałam!
I dzień cały minął nam na oczekiwaniu,
w napięciu takim ogromnym, że o sraniu
nawet żeśmy zapomnieli. Zaś z wieczora,
kiedy to wreszcie przyszła odpowiednia pora,
@moll tak do nas mówi: – No dobrze, moi drodzy,
czas już jest na mnie, muszę do piwnicy schodzić
ażeby ocalić Splasha, męża mojego
nie dość że zatrutego, to i zasranego!
I choć w tej piwnicy przeokropnie śmierdzi,
pójdę: miłość jest silniejsza nawet ode śmierci!
Więc zeszła. Drzwi odemkła i powiało smrodem
który też poczułem, choć za ostatnim schodem
stałem. Poczuła go też Pacha ma kochana:
– Nie jest mi ten smród gorszy ode bakłażana! –
rzekła, a ja zapytałem, przerażony aż:
– Którego to bakłażana ty na myśli masz?
I na dole za @moll drzwi wtedy się zamknęły
a nam się dłużyć mocno godziny zaczęły
w nadziei, lecz i w nerwowym czekaniu
no i mowy o żadnym znów nie było sraniu.
Mnie tam wtedy ogromnie ciekawość zżerała
– Pacha! Może byś zeszła i coś podsłuchała? –
pytam się ja tak wtedy bohaterskim tonem
tej, którą już niebawem pojąć mam za żonę.
A Pacha tak mi na to: – No, Dżordżu, nie wierzę!
Może sam tam sobie zejdź, mój ty bohaterze?
Zszedłem. Nos zatkałem i, żebym coś usłyszał,
ucho do drzwi przykładam. A za drzwiami cisza.
I nagle, na dźwięk tej ciszy, obleciał mnie tchórz
no i sobie pomyślałem: – „Chyba po @moll już!”
Na głos mówię do Pachy: – Na nic @moll starania.
Lecz późno już, ma miła. Kładźmy się do spania!
Pacha rzekła mi na to: – To jest pomysł dobry,
no bo trochę zmarzłam i potrzebuję kołdry.
Obraliśmy wówczas kierunek na sypialnię,
gdzie chciałem się przyssać, całkiem nienachalnie,
ale zapędy moje Pacha ostudziła:
– Dżordż, na jutro będzie potrzebna nam siła.
Jutro jedno z dwojga: albo świętowanie
gdy @moll Splasha ocali, albo jej grzebanie
bo bohaterstwem się wykazała jak smoków
pogromcy… Ej! Dżordż! Łapy przy sobie! Ty zboku!
I takim to sposobem znów się nie przyssałem,
no więc, w ramach zemsty, głośno jej chrapałem.
Rano Pacha była, z racji niewyspania,
mocno zła, choć to nie od mojego chrapania,
ale to raczej dlatego, że nad ranem nas
obudził dochodzący z piwnicy hałas.
Ledwo co tylko na dół zbiegliśmy po schodach
poczuliśmy piwnicy straszliwego smroda.
Powiodło się @moll to jej wiedźmińskie zadanie
bo widzimy tam Splasha po schodach wspinanie:
znikły diable iskierki, bez rogów już czoło!
@moll zaś idzie za nim i coś jej wesoło.
– Zeszłam ja do piwnicy i powstrzymać ręki
żeby męża dotknąć, nie mogłam. On był miękki
jednak. Więc, tak jak Geralt, tak i ja zrobiłam
i w skrzynce na młynki spać się położyłam.
Wcześniej jednak piwniczne przeszukałam półki
ażeby to wiedźmińskiej napić się jaskółki,
ale jej nie znalazłam, więc zjadłam pająka
co uciekł z terrarium i gdzieś tam się błąkał.
Gdy wstałam, ze Splasha zniknął już trucizny wrzód
a na jego miejscu silny pojawił się wzwód!
I nie mogłam przepuścić, gdy okazja taka
jakby Splash ukąszony był przez wałęsaka!
I teraz mam już pewność, że mąż mój wyleczon:
bo poczułam dowód że znów stoikiem jest on!
Pacha @moll słuchała, lecz głód też czuła duży
no i jeść zaczęła konfitury z róży,
łyżeczką nabierając prosto ze słoika:
– „A może też przerobię Dżordża na stoika?” –
tak sobie pomyślała – „bo z tego co wiem
jego hasłem jest epikurejskie carpe diem
i z tego wszystkiego pożytku mam tyle
że on zamiast mnie chwytać, woli chwytać chwilę.
No i mam ja takiego, jak Horacy, dziada.
Poeta też mi wielki! Zamiast działać: gada!
Poeta! Przecież prawdziwy poeta to wie,
że, inaczej niż w biblii, «nie» nie znaczy «nie»!”
Te Pachy rozważania przerwało @moll zdanie:
– Misja ma wykonana, teraz czas na sranie!
By wam wynagrodzić brak wczorajszej kolacji
to zrobię dziś śniadanie, lecz po defekacji.
I wtedy poczuliśmy, że potrzeba wielka
wszystkich nas mocno tam ciśnie, a więc kolejka
pod drzwiami do kibla w mig się ustawiła.
Pierwsza była @moll i co miała, to zrobiła;
drugi był w kolejce rekonwalescent nasz
i zaraz się po @moll wtedy wysrać poszedł Splash.
Bardzo pojemne są jelita tego pana
bo długo tam siedział, choć piwnica zasrana.
A kiedy opuścił ten tron z porcelany
pokazałem Pasze, żem dobrze wychowany,
bo, zrażony z kibla poslashowym smrodem,
powiedziałem szarmancko: – Idź ty! Panie przodem!
I to był błąd, bo zapach spode zadka Pachy
to był jeszcze gorszy aniźli spod trzech Splashy!
Lecz ulga podwójna bo raz, że Spalash wyzdrowiał
a dwa, że wreszcie każdy sobie zdefekował.
W tym czasie kiedy my kończyliśmy sranie
to @moll nam przygotować zdążyła śniadanie
i w jadalni na stół wykładała jedzenie
ze słowy: – Wybaczcie mi, proszę, to spóźnienie…
– Jasna cholera! – na to Pacha – Co ze mnie młot!
No przecież ja do Jałty to zaraz mam mieć lot!
Zawsze mnie coś takiego musi się przydarzyć!
Kogo prosić o pomoc? Związek Kajakarzy?
Podrzucą mnie Odrą, stąd ona całkiem blisko,
ale przecież lotnisko to leży nad Wisłą!
No nie zdążę! I Dżordża znów to będzie wina!
Choć może na słoniu? W końcu do Stalina
lecę. – I wołać zaczęła: – Chodź no tutaj, King!
Lecz nic: słoń był zajęty. W lesie grał on swing.
I już byłem gotowy na te pasze jęki
że znów moja to wina, kiedy jakieś dźwięki
zza okna dobiegły, jak podczas bukowiska;
to Łoś tam stał: mięśnie grają, piana z pyska
leci, kopytem swoim w ziemi grzebie on
i w taki tam w końcu Łoś uderzył ton:
– Tak silne są @moll te lubelskie zabobony
że nie tylko Spalsh, lecz i ja także uzdrowiony
i spod mocy Stalina wyjęty zostałem,
a teraz, tak jak mogę, to się zemścić chciałem!
Dlatego Pacho, teraz zasiądź na mym grzbiecie
bez siodła, na oklep! Nie przystoi kobiecie
co prawda na oklep jeździć, lecz musimy gnać
bo czas już mocno nas goni, a mnie chce się srać.
Lecz zwieracze me muszą wytrzymać napięcie
do czasu kiedy cię podrzucę na Okęcie.
Pacha wsiadła, po bokach zwisały jej nogi;
ja się bałem, że, jak Łoś, też będę miał rogi.
Znane są szeroko wyczyny tego zwierza,
może i do Pachy on przyssać się zamierza?
Lecz nie zdążyłem krzyknąć: „Strzeż się lowelasa!”
bo Łoś i ma Pacha już zniknęli w lasach.
Wiem, Pacha ma misję: ojczyzna w potrzebie
ale się z tej zazdrości zesrałem pod siebie.
Gdy majtki se zmieniałem, za pomocą dłoni
to telefon mój nagle wtedy mi zadzwonił.
Połączenie od Pachy, która tak mówiła:
– Dżordż, ja na samolot przez ciebie się spóźniłam!
No i trochę przez Łosia, bo to jego wina
że po drodze przystanął wyruchać pingwina.
A później, skoro już miał opuszczone gacie,
stwierdził, że przy okazji i wysrać przyda się.
A mam jeszcze też i inne wiadomości złe
będziesz jednak musiał jeszcze poczekać na nie,
bo, jak już będę doma, to ci coś pokażę…
A ja już to widzę! Miliony wyobrażeń
mam natychmiast w głowie! I już sobie płynę
w mych erosomańskich fantazji krainę!
A Pacha ze mną wtedy już się rozłączyła
więc tyle wiedziałem, że ona się spóźniła
na samolot i ten odrzutowiec prywatny
to bez niej kurs swój obrał na wschodni kraj bratni.
W Jałcie cała trójka: Roosevelt, Churchill, Stalin
długo a niecierpliwie na Pachę czekali.
Ale nie dotarła. I z tego powodu
tam Rzeczypospolitej zabrano część wschodu.
***
Stopka redakcyjna
Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem
Internet, 2024
Redakcja: @George_Stark
Korekta: @George_Stark
#tworczoscwlasna #poezja
Licznik srań: 6 + obsrana piwnica (czyżby rekord?)
Do tego urzekło mnie:
Wyższość stoicyzmu, a jakże
I sam stoicyzm obrazowo opisany
Lubelskie zabobony
erosomańskich fantazji krainę (widzę nawiązanie)
I Łoś ruchający zwierzaki też się nie nudzi xd
Urzekło mnie też to, że odcinek wyszedł jak na zawołanie i do tego bardzo dobry
@splash545
Dziękuję, miło takie komentarze czytać.
I sam stoicyzm obrazowo opisany
A to też uważam, że mi się udało i z tego pomysłu jestem wyjątkowo dumny!
erosomańskich fantazji krainę (widzę nawiązanie)
O! Ja nie widzę. Chyba że nawiązanie do ogólnego prądu w kawiarenkowej twórczości.
@George_Stark to sobie dopowiedziałem to nawiązanie xd do mojego sonetu gdzie pisałem o tym, żeby się przenieść do słodkiej krainy sheisse porno
@George_Stark ja nie wiem jak ty te dłuższy formy dajesz radę robić, mi jeden tekst jako-tako wyszedł i zatwardzenie mam takie że bez hydraulika to w ogóle już nadziei nie mam na twórcze odetkanie.
Tylko muszę sobie ostatnią część odświeżyć chyba, bo sam się w wątkach lekko pogubiłem xd
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze
#zafirewallem
poza tym, jak gdyby nigdy nic
ze spoglądania w dal nic ponad - splątanie.
zagmatwania, wzburzenia, kłębienie.
ruchome morze wirujących meduz, i tyle
zakołowań, że aż trudno złapać grunt.
w zanadrzu podniebna chwiejność
tych wszystkich sznurkowych drabin,
po których zechce się wdrapać wzrok,
próbując zahaczyć za migotliwy szczegół.
tymczasem niknięcie i oddalanie, gdy
falą w skroniach pulsuje mgła.
uporczywe przedzieranie przez gąszcz,
gdzie tyle porośnięć, ile warstw.
kto by je wszystkie zliczył...
a jednak próbujesz przybliżyć,
gdy ukradkiem pociągasz
za jedną z klejących się nitek,
nadziewając delikatnie nakłuwasz.
w-reszcie otwierasz jak ostrygę
i galaretowata treść wypływa.
zaczepiając o detal umiejętnie drążysz
od słowa do słowa, aż brnę w kolejny połów:
obrazów, dźwięków, ziaren.
cichutko przywołujesz, gdy snując się brzegiem
skaczę z piktogramu w piktogram.
spójrz -
na zawołanie przynoszę ci w wilgotnych dłoniach
wyłowione muszle. przygarniesz, przytulisz
nas wszystkie, jak zabłąkane dzieci potrzebujące ukołysań,
spoglądając z takim zatroskaniem, że
strumień ciepła spłynie do stóp.
jak wtedy cała niepewność stopnieje.
z cofnięciem wskazówek zegara
ziemia zakreśli kolejną elipsę. słońce przetoczy się kołem i
ciężar powiek spadnie kaskadą rozmytych brzmień.
z odpływu na odpływ w srebrnej łusce odkryją toń lustra:
dobrze wiesz, że gdyby można było cierpliwie formować,
nadając kształt przestrzeniom, odżyłyby -
rafą pomiędzy kolejnymi mrugnięciami.
za setnym z powtórzeń echo przywlecze strzępki słów:
gdy patrzysz tak na przestrzał boję się,
że już stamtąd...
i wracam, kiedy cisza przeradza się w krzyk.
próbujesz głaskać, jakby mogło to cokolwiek zmienić,
odnajdując zgubione albo chociaż klucz.
jak mantra powróci wirujące tło i żal przemieszany w kubkach.
drętwienie z mimowolnym opadaniem powiek.
trzymasz za ręce, gdy natłok zakleszcza
niebezpiecznie od wewnątrz.
wiesz, że są we mnie słowa, których
lęk nie wypowie, dławią w środku jakby zalegała tam pięść.
możesz tylko rozsupłać ze spojrzeń:
tyle i tylko tyle pozostanie z uczepień -
paznokieć omsknięty o śliski strzęp,
kiedy wodząc dookoła próbujesz chwycić
oczami za bezpieczną linę.
łaskawie po horyzont jedynie piskliwe wzruszenia mew,
po stokroć w salwach odbite od połyskujących fal,
poza tym, jak gdyby nigdy nic -
przesypujące się z boku na bok rozdmuchane sylwetki wydm,
wielokroć powtórzony
bełkotliwego echa podniebny chichot.
.
zdjęcie własne

Zaloguj się aby komentować