#piechuroglada

7
138

Siema,

Zapraszam na #piechuroglada , w którym kontynuuję serię klasyków, o których słyszałem, ale do tej pory nie miałem okazji oglądać.

----------

Tytuł: Starship Troopers

Reżyseria: Paul Verhoeven

Moja ocena: 3/5


W niedalekiej przyszłości Ziemia staje się obiektem ataków ze strony obcej bo rasy zamieszkującej planetę po drugiej stronie galaktyki. Trójka przyjaciół postanawia zapisać się do armii, aby odbyć służbę wojskową i tym samym dołożyć swoją cegiełkę do zapewnieniu naszej planecie bezpieczeństwa.


Zabierałem się za ten film już od dawna i w końcu udało się go obejrzeć. Jest to obraz o statusie kultowego, wokół którego krąży seria różnych anegdotek i legend. Jedną z nich jest ta, że w momencie wydania widownia miała nie zrozumieć, że film ma charakter satyryczny, wyśmiewający ustroje autorytarne. Osobiście uważam to raczej za niezły chwyt marketingowy niż prawdę, bo oglądając Starship Troopers od początku jesteśmy zasypywani przerysowanymi scenami, które ciężko wziąć za coś innego niż parodię. Z ekranu wylewa się uroczy klimat lat 80., mimo, że data produkcji to rok 1997. Część efektów komputerowych nie zestarzała się zbyt dobrze, chociaż robale w dalszym ciągu dają radę. Mocną stroną są zdecydowanie efekty praktyczne, a zwłaszcza te przedstawiające martwych żołnierzy, ich oderwane kończyny i zmasakrowane ciała - fani gore powinni być w miarę zadowoleni. Fabuła nieco mnie zaskoczyła, bo nie spodziewałem się tak mocno rozbudowanego wątku miłosnego rodem z brazylijskiej telenoweli, ale jest to raczej na plus. Aktorsko ciężko mi ugryźć temat: "przesada" to słowo, które ciśnie mi się na usta, ale to raczej zabieg celowy reżysera mający dodatkowo podkreślić satyryczny charakter filmu. Ogólnie jestem zadowolony, że obejrzałem to dzieło, chociaż mogłoby być trochę krótsze. Polecam fanom gatunku science-fiction oraz młodej Denise Richards.


#filmy #film #kino #ogladajzhejto #recenzje #sciencefiction

048faa95-0276-43a0-ae1e-8ffe5eff8c13

@cyberpunkowy_neuromantyk Gra ogólnie ok ale trzeba mieć zgraną paczkę do coop-a. Inaczej przy dołączaniu do losowych serwerów można trafić na ludzi mocno nieogarniętych lub gorzej, frustratów. Dużo bardziej relaksującą grą coop było dla mnie Deep rock galactic.

@d_kris 


Do tej pory nie natrafiłem na takich ludzi. Raczej na osobniki ze słabą psychiką - na przykład jeden wyszedł z gry po tym, gdy dostał półtonówkę na twarz. :')


A „Deep Rock Galactic” posiada jedno z najlepszych community, chociaż wiadomo, zdarzają się czasem dziwne osoby. Ostatnio zostałem wyrzucony z gry po tym, jak scout wyleciał w powietrze przez moje C4.

@d_kris @cyberpunkowy_neuromantyk zapraszam do wspólnej gry, u mnie w grupie zrzucenie półtonówki na twarz to obowiązkowy element szerzenia demokracji XD

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W końcu oglądnąłem cały, a nie tylko fragmenty. Dzisiaj w #piechuroglada o polskim klasyku.

----------

Tytuł: Symetria

Reżyseria: Konrad Niewolski

Moja ocena: 3.5/5


Młody człowiek zostaje aresztowany w związku z napadem na starszą kobietę. Nie będąc w stanie uwiarygodnić swojego alibi trafia do aresztu, gdzie ma pozostać do czasu rozpatrzenia sprawy.


Zacznę może od tego, co dla mnie było minusem. Po pierwsze, cały film pachnie trochę amatorską produkcją i niskim budżetem. Aktor grający główną postać jest lekko mówiąc drętwy, a jego mimika ograniczona jest do jednego wyrazu twarzy. Zastanawiam się też, czy nie byłoby lepiej, gdyby obraz był zupełnie pozbawiony warstwy muzycznej - używany na okrągło jeden motyw muzyczny oddzielający poszczególne sceny zdaje się być wciśnięty na siłę, bo przecież w filmach powinna być muzyka. Sam powód, dla którego główny bohater znajduje się w areszcie też mógł być lepiej przemyślany, bo według mnie nie trzymał się do końca kupy: nikt nie był w stanie potwierdzić, że główny bohater był w kinie, nawet obsługa? Wiadomo, że jest to tylko pretekst by przejść do mięsa, a więc pobytu w areszcie, ale jednak uważam, że można było się trochę bardziej przyłożyć. I w tym momencie dochodzimy do plusów, bo wszystko, co wcześniej wspomniałem, łatwo się ignoruje z racji tego, że film jest po prostu bardzo ciekawy i ciężko się od niego oderwać. Nie jestem jakimś fanem romantyzowania kultury więziennej, ale trudno zaprzeczyć, że jest coś pociągającego w możliwości zaglądnięcia za kotarę i zobaczenia kawałka tego świata. Film jest niesamowitą wręcz kopalnią cytatów, aktorzy drugoplanowi dają radę, momentami jest intensywnie. Z ekranu wylewa się brud i powoli, tak jak główny bohater, zaczynamy być nim oblepieni. Trudno też nie czuć odrazy do głównego antagonisty, którym jest tutaj polski wymiar sprawiedliwości. Polecam tym, którzy, tak jak ja, do tej pory kojarzyli ten obraz jedynie z fragmentów oglądanych na YouTube.


#filmy #ogladajzhejto #polskiefilmy #kino #dramat

38cc4c72-0cb6-46a0-acb4-a5f94c107830

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na #piechuroglada , w którym będzie o thrillerze, który nie thrilluje.

----------

Tytuł: Secret Window

Reżyseria: David Koepp

Moja ocena: 2.5/5


Będący w trakcie rozwodu pisarz cierpi na brak weny, a jego myśli prześladuje wspomnienie zdrady, jakiej doświadczył ze strony żony. Jego życie komplikuje się dodatkowo, gdy pewnego dnia zostaje oskarżony o plagiat przez tajemniczego mężczyznę.


No cóż, da się oglądnąć ten obraz, ale jest pozbawiony jakiegokolwiek polotu - nakręcony jakby ktoś w trakcie produkcji czytał podręcznik "Jak reżyserować". Jest poprawnie, ale bezdusznie. Jak na thriller w ogóle nie trzyma w napięciu, a plot twist, boleśnie przewidywalny, był już przerabiany wiele razy i o wiele lepiej (Shining moment jest tu raczej żenujący). Może miałem zbyt wielkie oczekiwania, nie wiem. Aktorsko byle jak, Depp w ogóle mnie tu nie przekonywał, zresztą scenariusz niezbyt mu w tym pomagał. Z obsady podobała mi się tylko Maria Bello, grająca żonę pisarza. Raczej szybko zapomnę, że oglądałem ten film. Polecam tym, którzy dopiero zaczynają zabawę z thrillerami, może coś ich tu zaskoczy.


#filmy #ogladajzhejto #recenzje #thriller #johnnydepp

991bcfb2-dac6-4819-8a21-9bf66789b61a

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W sobotnim #piechuroglada klimat sajens-fajens.

----------

Tytuł: Sunshine

Reżyseria: Danny Boyle

Moja ocena: 3/5


Słońce umiera, skazując ziemię na zagładę. W celu przywrócenia mu życia zostaje wysłana misja ratunkowa, która zmierza w jego kierunku na futurystycznym statku wyposażonym w potężną bombę.


Film zaczął się bardzo obiecująco, niestety kierunek, który ostatecznie obrał, pozostawił mnie ze sporym niedosytem i w jakimś stopniu rozczarowaniem. Pierwszy akt ogląda się bardzo przyjemnie - poznaje się załogę, statek, stosunek poszczególnych członków zespołu do siebie. W drugim pojawiają pierwsze problemy, z jakimi muszą poradzić sobie bohaterowie, a także element zagadki. Wszystko zmierza w dobrą stronę thrillera psychologicznego oraz analizy ludzkiej natury w sytuacjach kryzysowych, ale od połowy tego aktu i przez cały trzeci historia zmienia się w slashera z bardzo irytującym montażem. Nie rozumiem tej decyzji, uważam, że zmarnowano bardzo duży potencjał na niebanalny obraz. Mimo wszystko warto obejrzeć, choćby dla tej pierwszej połowy. Polecam tym, którzy lubią klimat podróży kosmicznych i nie przeszkadzają im elementy nieco kiczowatego horroru.


#filmy #ogladajzhejto #recenzje #sciencefiction

fe7c9d43-d7a0-4d99-8751-55b74e8cfbd0

@Piechur w tamtym czasie Cillian Murphy musiał nie być jakoś szczególnie popularnym aktorem bo ledwo znalazłem jego nazwisko na tym plakacie.

@TheVitt To chyba kwestia plakatu - film jest z 2007, a 2 lata wcześniej był już przecież w Batman Begins. W 28 days later wspomnianym na plakacie też miał główną rolę.

znakomite scifi

pomijając powód wyprawy, który jest kompletnie z d⁎⁎y, to sama akcja i klimat podróży kosmicznych jest wspaniale zobrazowany.


I, jak wspominasz o trzecim akcie, to że ktoś kompletnie ześwirował w przestrzeni kosmicznej i odpierdoliło mu po całości, ma bardzo duże prawdopodobieństwo wystąpienia.


Aczkolwiek zobaczyć piekła w kosmosie to się nie spodziewałem.


Choć po oglądnięciu event horizon z 1997 wiem już z czego sunshine czerpał pełnymi garściami (´・ᴗ・ ` )

@VonTrupka Sam motyw oszalałego człowieka mi się podoba, w tym filmie nie podobała mi się egzekucja i sam sposób, w jaki to pociągnięto. Plus, jak wspomniałem, irytujący montaż - zdecydowanie nie dla osób cierpiących na epilepsję.

Jeśli chodzi właśnie o motyw członka załogi, który traci zmysły, to kojarzysz jeszcze jakieś filmy, gdzie to wykorzystano? Mi przychodzi na myśl tylko Pandorum, chyba jeszcze Passengers, ale nie mam pewności czy się kwalifikuje.

@Piechur tu przyznaję, że jak na tak wysokobudżetowy film to finalna walka to jakieś kino klasy B


co to tego o co pytasz, to jeśli nie widziałeś event horizon z 97. o którym wyżej wspomniałem, to koniecznie koniecznie oglądnij. Pandorum mam na watchliście, ale ja to może 2-3 filmy w ciągu roku oglądnę, a jak sam widzisz żadnych nowości, tylko jakieś starocie (☞ ゚ ∀ ゚)☞

Pasażerów też nie widziałem, nie wiem nawet o czym to.


Zanotowałem sobie aby oglądnąć jeszcze raz solaris. Tym razem będę rozumiał o co po prostu chodzi.

Może i tobie ekranizacja Lema by podeszła?


Czeknij jeszcze trailera Moon z 2009. Również jeszcze nie oglądałem.


Ale np. Prometeusz z 2012 bardzo fajnie. Może nie z popadającym w paranoję załogantem, ale jest sroga psychoza


Mam jeszcze origin z 2018 do oglądnięcia. Po trailerze wpisuje się w to o co pytasz.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dziś jakiś szajs. Zapraszam do #piechuroglada

----------

Tytuł: Jack Reacher

Reżyseria: Christopher McQuarrie

Moja ocena: 2/5


Były snajper dokonuje aktu terroru na terenie własnego kraju. W celu ustalenia prawdy o tym wydarzeniu do jego obrońcy dołącza Jack Reacher, wyspecjalizowany były żołnierz o ponadprzeciętnych zdolnościach detektywistycznych. Wkrótce odkrywa, że sprawa nie jest tak oczywista, jak wydawało się na początku.


Szukałem na wieczór czegoś lekkiego i nie angażującego, czegoś w stylu Mission Impossible, i tak natknąłem się na Jacka Reachera. Myślałem, że pierwsza część Equalizera traktowała się zbyt poważnie, ale ten obraz zdecydowanie to przebił i wchodził niebezpiecznie w rejony Seagalizmu. Cruise jako nieomylny, pożądany przez kobiety, niezniszczalny bohater po prostu nie pasuje - jego manieryzmy, mimika, buzia (w kontrze do gęby Denzela) zwyczajnie nie grają. Zdecydowanie bardziej pasuje do ról bohaterów popełniających błędy, niedoskonałych, ale prących do przodu i nie poddających się. Co w tym filmie robili Pike, Jenkins, Duvall i, k⁎⁎wa, HERZOG? Czy chodziło tylko o czek, czy też żeby sobie porobić jaja? Nie wiem. W każdym razie uwypuklali tylko miałkośč scenariusza i tragiczną, odstającą jakościowo grę młodszych aktorów drugoplanowych. Spory dysonans jeśli chodzi o tematykę robi też nakręcenie filmu pod PG-13 - praktycznie brak tu krwi, a przemoc jest rozwodniona (chociaż przyznam, że scena w łazience z dwoma zbirami była zgrabna - ale nadawała się bardziej do remaku Flipa i Flapa). Ogólnie mówiąc film jest raczej stratą czasu i ewentualnie można go oglądnąć podczas robienia czegoś innego np. prasowania czy gotowania. Polecam tym, którzy lubią naparzanki w stylu Equalizera albo czegokolwiek ze Stevenem Seagalem.


#filmy #ogladajzhejto #recenzje

1a979c9b-9423-4d62-8e9c-a42e7dcadd64

@sireplama 


W serialu zrobili z niego jakiegoś wielkiego typa...


Doceniam odwagę, kiedy ktoś daje żart bez emotki. W internecie to prawdziwy heroizm.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W kolejnym #piechuroglada film, który zrobił na mnie duże wrażenie.

----------

Tytuł: Still Alice

Reżyseria: Richard Glatzer, Wash Westmoreland

Moja ocena: 4/5


Utytułowana profesor lingwistyki zaczyna dostrzegać u siebie niepokojące symptomy związane z utratą pamięci. Z pomocą rodziny stara się zmierzyć z nieuchronnie nadchodzącą przyszłością.


Film jest wręcz fantastycznym przykładem jak w sposób efektywny zakomunikować widzowi najważniejsze elementy fabuły oraz nakreślić sylwetki głównych postaci w krótkim czasie - w ciągu zaledwie 13 minut dostajemy zastrzyk informacji, dzięki którym jesteśmy w stanie zrozumieć późniejszy rozwój wydarzeń oraz dynamikę między bohaterami. Poruszana tematyka jest ciężka, ale jakże bliska wielu ludziom. Film jest dobrze wyważony, nie czułem, aby się narzucał i sprzedawał mi coś na siłę, liczne momenty wzruszeń były szczere. Nie sposób nie wspomnieć o absolutnie niesamowitej Julianne Moore, która w mojej opinii jest jedną z najlepszych aktorek/aktorów na planecie. Zupełnie scala się z graną przez siebie postacią tak, że na ekranie nie widzimy odtwórczyni roli, ale właśnie dr Alice Howland wraz z całym bólem, niepewnością oraz wolą walki. Polecam tym, którzy poszukują niełatwej, angażującej emocjonalnie historii.


#filmy #ogladajzhejto #recenzje

ae449dbc-5d0c-4a71-8cdd-b60c50dab631

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W dzisiejszym #piechuroglada ostatnie dzieło z warsztatu Finchera.

----------

Tytuł: The Killer

Reżyseria: David Fincher

Moja ocena: 2.5/5


Jedno nieudane zadanie sprawia, że płatny zabójca z myśliwego staje się zwierzyną. Gdy ofiarą zostaje bliska mu osoba, decyduje się na zdecydowany odwet.


The Killer rozczarował mnie nie do końca jako widza, bo jest zrealizowany jak najbardziej poprawnie, ale jako fana Finchera i właśnie przez ten pryzmat go oceniam. Od strony technicznej wszystko gra i widzimy wiele ulubionych i wypracowanych przez lata rozwiązań reżysera. Niestety, jeśli chodzi o warstwę fabularną to jest raczej słabo i nie wiem, czemu Fincher zdecydował się właśnie na ten scenariusz. (No dobra, wiem, jest zafascynowany tematyką morderców.) Film na dłuższą metę jest niekonsekwentny, bez polotu i chyba służył tylko popisaniu się znajomością zawodu płatnego zabójcy od kuchni. Nie brak w nim jednak elementów humorystycznych, przy których można się uśmiechnąć. Fassbender jest ok, ale sprawia wrażenie, jakby grał bez zaangażowania. Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że cała para związana z wyprodukowaniem tego obrazu poszła w gwizdek. Polecam tylko zatwardziałym fanom Finchera oraz osobom lubiącym kino zemsty.


#filmy #ogladajzhejto #davidfincher #recenzje

56827ed7-02fd-4aa0-96bd-93b57b34e6c6

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam do #piechuroglada , a w nim...

----------

Tytuł: Once Upon A Time In... Hollywood

Reżyseria: Quentin Tarantino

Moja ocena: 3/5


W Hollywood lat 60. aktor Rick Dalton znajduje się w ciężkim okresie swojej kariery i stara się zredefiniować siebie na nowo próbując sił w spaghetti westernach. Towarzyszy mu w tym jedyny bliski przyjaciel, kaskader Cliff.


W jednym z wywiadów Tarantino powiedział, że uważa ten film za najlepszy w swojej karierze, co jest całkiem zrozumiałe - zbudował ruchomy ołtarz dla swoich idoli, wypełnił go znanymi sobie postaciami, oddając hołd temu, co minione, ale co budowało jego reżyserską tożsamość. Ja natomiast mam mieszane uczucia, bo ten świat nie był dla mnie taki ważny i zwyczajnie mogę nie doceniać wielu z ukrytych smaczków. Z rzeczy które mi się podobały: postać Ricka, fenomenalnie zagrana przez DiCaprio, spokojnie mógłbym oglądnąć kolejną część skupiającą się tylko na jego osobie i historii; dynamika pomiędzy Rickiem a Cliffem; muzyka rzecz jasna; zakończenie (już po punkcie kulminacyjnym). Co mi się nie podobało: wszystkie sceny z Sharon Tate burzyły według mnie rytm filmu; Pitt był strasznie drewniany, brakowało mu ikry; wstawki w stylu głosu lektora z offu i łamanie czwartej ściany, takie tarantinowanie już na siłę; punkt kulminacyjny mocno przesadzony. Polecam fanom Quentina, bo pewnie będą zadowoleni, z resztą to loteria.


#filmy #ogladajzhejto #quentintarantino

ca77cc14-109c-452a-b1f1-f35e6d977e9f

@Piechur Podzielam Twoją ocenę. Dla mnie rzecz warta zobaczenia głównie dla DiCaprio. Natomiast reszta, to zabawny, choć nie do końca spójny filmik. Mimo to mile mnie zaskoczył, bo działalność reżyserską Tarantino po "Jackie Brown" postrzegam na poziomie "pulp magazine".

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dziś w bezsennym #piechuroglada trochę z gatunku fantastyczno-naukowego.

----------

Tytuł: Arrival

Reżyseria: Denis Villeneuve

Moja ocena: 3.5/5


W różnych lokalizacjach na Ziemi niespodziewanie pojawiają się statki kosmiczne. Ceniona lingwistka staje na czele zespołu, którego głównym celem ma być kontakt z obcymi oraz dowiedzenie się, w jakim celu przybyli na naszą planetę.


Za pierwszym razem film zrobił na mnie całkiem spore wrażenie i pozostawił mnie z interesującymi rozważaniami nad dwoma głównymi tematami, które poruszał. Byłem ciekawy, czy za drugim razem też mnie porwie, i jednak to już nie było to - tego rodzaju sztuczki działają zwykle tylko raz. Mimo to w dalszym ciągu oglądało się go miło, ale już bez takiego zaangażowania. Muszę trochę pomarudzić nad zdjęciami - były poprawne, ale dużo kadrów sprawiało na mnie wrażenie sfabrykowanych, jakby stworzonych przez AI; niby ładne, ale trochę bezduszne, jak i w innych produkcjach Villeneuve'a. Uważam jednak w dalszym ciągu, że warto poświęcić czas na ten obraz, bo tematyka jest ciekawa i nie brak w nim momentów, które zwyczajnie chwytają za serce. Polecam tym, którzy po filmie lubią poświęcić kilka chwil na rozmyślania.


#filmy #ogladajzhejto

22f88b85-bb16-43bd-a2eb-47da8955aaf8

Film oglądałem kilkukrotnie. Opowiadanie też przeczytałem.

Polecam jedno i drugie.

Myśl że możemy być jedyną inteligentną cywilizacją jak to że gdzieś tam jest cywilizacja bardziej rozwinięta są przerażające.

@myoniwy Na naszą niekorzyść działa niestety czas - Ziemia ma ok. 4,6 miliarda lat, życie na Ziemi ok. 3,9 miliarda, a my ledwo od stu jesteśmy w stanie odbierać i wysyłać sygnały oczekując, że ktoś nasłuchuje akurat tę część kosmosu właśnie w tym krótkim przedziale czasu.

@Piechur Niby tak. Ale skoro rodzaj Homo jest od jakiś 250000 lat to być może przetrwa jeszcze dłużej. Cywilizacje zorganizowane to jakieś 8000 lat. Więc mamy jeszcze sporo czasu na próby kontaktu.

Jak poślą sondę na Europę i tam znajdą coś żywego pokroju rurkowcow albo innych chemosyntezujacych organizmów to ja nie będę miał oporów by powiedzieć:

Życie we wszechświecie jest popularne.

Ale z inteligencją może być ciężko.

Oglądałem niedawno, mając w pamięci hype jaki był na ten film po premierze. I, cholera, mega mnie rozczarował. Fajny pomysł, ale za dużo głupotek, nielogiczności, no i temat "kontaktu" spuszczony w kiblu banalnych wniosków tak jakby komuś zabrakło w pewnym momencie motywacji, żeby całość historii sensownie dopracować

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na #piechuroglada, w którym przedstawię film, który na jakiś czas mnie potłukł.

----------

Tytuł: Synecdoche, New York

Reżyseria: Charlie Kaufman

Moja ocena: 4.5/5


Reżyser teatralny w ramach nowej sztuki tworzy replikę otaczającej go rzeczywistości w ogromnym magazynie. Praca nad dziełem staje się jego całym życiem, a życie - dziełem.


Są takie filmy, które po obejrzeniu prześladują przez długi czas, po których trzeba poskładać się na nowo. Dla mnie tym filmem jest właśnie Synecdoche, New York. Jest to obraz niełatwy, depresyjny, ciężki, fatalistyczny, oprószony cynicznym poczuciem humoru. Przepełniony jest metaforami i alegoriami, małymi smaczkami, z których prawdopodobnie wyłapałem i zrozumiałem może 30%, ale wystarczyło, abym został nimi przygnieciony. PSH jest fenomenalny, nastrój głównego bohatera wprost wylewa się z ekranu i mimo, że się bronimy, powoli zaczyna nas oblepiać, stawać się częścią widza. Wyniosłem z tego filmu bardzo dużo; nie jestem pewien czy tego, czym planował obdarować mnie reżyser. Polecam wszystkim, którzy nie boją się wyzwań.


#filmy #ogladajzhejto

082594c3-559c-4ab1-ab83-e7fb4f0d7129

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Witam w #piechuroglada Dziś o filmie, który ostatnio sobie odgrzałem. Jak smakował? O tym niżej.

----------

Tytuł: Moneyball

Reżyseria: Bennett Miller

Moja ocena: 3/5


Dyrektor generalny drużyny baseballowej, który sam nie odniósł sukcesu jako gracz, próbuje stworzyć zwycięską drużynę pomimo niekorzystnej sytuacji finansowej klubu. W tym celu wraz z asystentem stosują nowatorskie podejście oparte na statystyce, starając się tym samym zmienić dotychczasowe podejście do rekrutacji zawodników, jak i do samej dyscypliny sportowej.


Film jest nakręcony poprawnie, ma swoje momenty, ale mimo to czegoś mi w nim zabrakło, jakiejś iskry, czy też punktu zaczepienia. Oglądałem go po raz drugi i ponownie nie mogłem się w pełni zaangażować w opowiadaną historię. Baseball jest tu ewidentnie romantyzowany, czego film nie próbuje z resztą ukrywać, ja niestety jestem w obec niego zupełnie obojętny. Aktorsko w porządku - Pitt jest ok, albo nagle wybucha, albo musi coś jeść/pić (co po jakimś czasie kłuje w oczy); podobała mi się gra aktorów drugo i trzecioplanowych, w nich byłem w stanie uwierzyć bez problemu. Polecam tym, których interesuje jak wygląda działanie klubu sportowego od kuchni.


#filmy #kino #ogladajzhejto

15beefe1-6171-4d99-b3b2-df5e92367997

@erebeuzet-tezuebere Też niedawno ponownie obejrzałem, do tej pory nie wiem co sądzić. Pitt raczej bez szału, ale DiCaprio to się tam całkiem całkiem popisał.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W dzisiejszym wpisie o filmie, który uwielbiałem oglądać w samotne wieczory. Zapraszam na #piechuroglada

----------

Tytuł: Master and Commander: The Far Side of the World

Reżyseria: Peter Weir

Moja ocena: 5/5


Kapitan Jack Aubrey jest osobą o żelaznym kodeksie moralnym i etosie zawodowym, który swoje życie podporządkował obowiązkowi służby dla imperium brytyjskiego. W czasach wojen napoleońskich otrzymuje rozkaz przechwycenia francuskiej fregaty nowego typu. Na rozległych i niebezpiecznych wodach oceanu atlantyckiego rozpoczyna się gra w kotka i myszkę, w której kapitanowi towarzyszyć będzie wierny przyjaciel, okrętowy chirurg, oraz reszta załogi.


Kocham ten film i jestem w stanie oglądać go nieskończoną ilość razy. Sceny batalii morskich, ale przede wszystkim odwzorowanie stojącego za nimi życia i pracy na okręcie, rozsadzają mi mózg. Niezwykle mało jest filmów, których głównymi bohaterami są osoby do reszty poświęcone sprawie, praktycznie rezygnujące z własnych wygód dla większego dobra, jednocześnie traktujące to jako coś oczywistego, bez wewnętrznych rozterek - uważam to za duży plus tego obrazu. Film ma kapitalne zdjęcia, wiele z kadrów wygląda wręcz malarsko. Poza trzymającymi w napięciu scenami daje też widzowi odetchnąć, jest bardzo dobrze zbalansowany i ma świetny rytm. Polecam absolutnie wszystkim zanurzyć się w tę opowieść i dać się ponieść okrętowi kapitana Aubreya.


#filmy #kino #ogladajzhejto

f22f344a-912b-487f-9eae-96521d951ec2

@Helio09. Tak było, ale ciężko byłoby to sprzedać Jankesom W ogóle to miała być chyba cała seria filmów z tego uniwersum, niestety pierwszy obraz nie odniósł tak dużego sukcesu komercyjnego, jakiego się spodziewano.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na kolejną relację na gorąco z cyklu #piechuroglada - kids edition Oddajmy głos ekspertowi.

----------

Tytuł: Kicia Kocia: Pod Choinkę

Reżyseria: Marta Stróżycka

Ocena Myszy: 5/5


Kicia Kocia przeżywa kolejne małe przygody ze swoją rodziną i przyjaciółmi. Zbiór kilku krótkich opowiastek z codziennego życia ulubieńca dzieciaków.


[OP]: Na czym byliśmy teraz w kinie?

[Mysz]: Na Kici Koci.

[OP]: Czy podobał Ci się ten film?

[M]: Tak!

[OP]: A co Ci się w nim podobało?

[SPOILER ALERT][M]: Że Kicia Kocia spotkała małą Adelkę, Packa i Julianka.

[OP]: A piosenka na końcu Ci się podobała?

[M]: Tak.

[OP]: Czy jest coś co Ci się w tym filmie nie podobało?

[M]: Nie.

[OP]: Ile dajesz mu gwiazdek?

[M]: Pięć gwiazdek.

[OP]: Bardziej Ci się podobał niż Psi Patrol?

[M]: Dużo. A Psi Patrol mi się jedna... Jedna gwiazdka podobała.

[OP]: A komu byś poleciła ten film?

[M]: Mmm... Gai (kuzynce).


Od siebie dodam, że dla mojej już prawie czterolatki ten film był zdecydowanie bardziej odpowiedni, niż Psi Patrol. Widząc znajome postacie i wykonywane przez nich czynności, które sama dobrze zna, bardzo się cieszyła i aż przebierała nogami z ekscytacji. Dodatkowo uważam, że animacja była ładna i dubbing fajny. Jedyny minus to zbyt duża głośność, no ale tak już jest w kinie (my byliśmy w CC).


#filmy #kino #ogladajzhejto #dzieci

5ca2f527-f073-4903-91aa-77edc16c6335

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dziś w #piechuroglada o czarnej komedii politycznej z Meksyku. Wpis dedykuję wszystkim tym, którzy mają zablokowany tag # polityka - dzisiaj chyba nie ma dla Was zbyt wiele treści Zapraszam!

----------

Tytuł: La ley de Herodes (Prawo Heroda)

Reżyseria: Luis Estrada

Moja ocena: 3/5


Nie należący do najbystrzejszych działacz partyjny zostaje awansowany na stanowisko burmistrza małej mieściny znajdującej się po środku niczego. Wierność partyjnej ideologii i regułom prawa szybko miesza się z naturalną wręcz skłonnością do korupcji i nadużywania władzy.


Film jest polityczną satyrą, ukazującą w sposób prześmiewczy do czego może doprowadzić oddanie władzy, nawet nad małą społecznością, komuś zupełnie się do tego nie nadającemu, a jednocześnie posiadającemu złudne przekonanie o wadze powierzonej misji. Zresztą bohater nie rozwinąłby tak skrzydeł, gdyby nie garstka innych ciekawych charakterów zamieszkujących miasto, z których każdym wydaje się kierować miłość do gotówki. Ciekawie było patrzeć jak daleko zajdzie taka historia, i w którym momencie główny bohater będzie w stanie spojrzeć na wszystko z dystansu i stwierdzić, że sprawy zaszły ociupinkę za daleko. Polecam tym, którzy lubią lekko absurdalny, czarny humor, osadzony w świecie polityki.


#filmy #kino #ogladajzhejto

c5861d66-ebc2-417f-9699-dceaa3b9a245

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na #piechuroglada , a w nim - Nędznicy. Która wersja podobała Wam się najbardziej?

----------

Tytuł: Les Misérables

Reżyseria: Bille August

Moja ocena: 3.5/5


Zbiegły skazaniec przyjmuje nową tożsamość i rozpoczyna życie w zgodzie z naukami Chrystusa, stając się osobą poważaną i wpływową. W wyniku splotu niespodziewanych zdarzeń rzeczywistość, którą zbudował dla siebie i innych, zaczyna się kruszyć, a na jego trop wpada bezkompromisowy były strażnik, pracujący teraz jako oficer policji.


Wciągnęła mnie ta historia. Fabuła jest bardzo ciekawa, pełna chwil zwątpienia, ale mimo to niosąca przekaz, że są wartości, którym warto być wiernym bez względu na czasy, w których się żyje. Może być przez to odebrana jako trochę naiwna i moralizatorska, ale mi to nie przeszkadzało. Większość postaci jest zagrana wyśmienicie (świetny Neeson w roli Jeana Valjeana, Thurman jako Fantyna oraz oczywiście Rush jako pies tropiący Javert). Montaż momentami kuleje, zwłaszcza przy nagłych scenach, ale i tak uważam, że po tych 25 latach film się broni. Mi w każdym razie podobał się znacznie bardziej od wersji z 2012, ale może dlatego, że nie przepadam za musicalami. Polecam osobom, które zawsze starają się szukać światła w otaczającym mroku.


#filmy #kino #ogladajzhejto

b02fe71a-f192-4534-8330-366d4facfa86

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W dzisiejszym #piechuroglada o filmie, który nie miał prawa mi się podobać, ale się spodobał. A jakie są Wasze guilty pleasures?

----------

Tytuł: Stardust

Reżyseria: Matthew Vaughn

Moja ocena: 3.5/5


Młody chłopak mieszkający w małej wiosce przy tajemniczym murze postanawia wyruszyć na poszukiwania gwiazdy, która spadła z nieba. Przekraczając mur dostaje się do krainy pełnej magii, a jego podróż przybierze z goła odmienny kształt, niż to zaplanował.


Nic na to nie poradzę i nic radzić nie chcę, po prostu lubię ten film. Jest najzwyczajniej na świecie lekki - lekko przygodowy, lekko romantyczny, lekko zabawny. Nie mam z nim związanych żadnych sentymentów, oglądałem go będąc już dorosłym chłopem. Mimo to, wracam do niego w miarę regularnie, gdy nie mam ochoty na ambitne kino ani nowe i nieznane filmy, a jedynie na to, by w spokoju wyłożyć się na łóżku i pod ciepłym kocem poluzować nieco trzymane na smyczy myśli. Polecam tym, którzy w chłodne i deszczowe wieczory również poszukują trochę relaksu w wersji niskotłuszczowej.


#filmy #kino #ogladajzhejto

4ce3714b-feca-411d-aea4-e00303240249

Przecież ten film jest świetną adaptacją świetnej książki, gdzie tu guilty pleasure? No chyba że nie lubisz action-adventure


Już sama obsada dużo mówi - Claire Danes, Charlie Cox, Michelle Pfeiffer, Robert De Niro, Henry Cavill, Mark Strong, Ricky Gervais.

W dodatku świetna muzyka i naprawdę bajeczne plenery.


Naprawdę nie wiem dlaczego ten film nie odniósł sukcesu.


A moim guilty pleasure jest Transformers: The Movie z lat osiemdziesiątych. Niby kreskówka dla dzieci, ale mocno ryje banie.

@pozdrawiam_was_ciule Kreskówka dla dzieci która ryje banię to dla mnie zawsze Batman Beyond. Tam jest wszystko, morderstwa, broń chemiczna, oszustwa, zboczenia, modyfikacje ciała, mutacje, rozpuszczanie żywcem, narkotyki.


Po grzecznym Batman The Animated Series Batman Beyond walił gazrurką przez łeb i nawet nie owijał w kawałek szmaty. Niektóre odcinki zryły mi psychę za dzieciaka.

@pozdrawiam_was_ciule Wiesz, Movie 43 też ma niezłą obsadę Jak wspomniałem wyżej, dla mnie guilty pleasure oznacza coś, co lubisz, ale do czego byś się normalnie nie przyznał, bo z jakiegoś powodu Ci głupio. Nie wiem czemu akurat Stardust wywołuje u mnie taką reakcję, bo oglądałem dużo DUŻO gorsze filmy - ale tak po prostu jest i już

"o filmie, który nie miał prawa mi się podobać, ale się spodobał"


Jeden z moich ulubionych filmów. Nie widzę w nim słabych punktów.

Myślę, że oglądałem go (nie przesadzam) dziesiątki razy. Już dwie sztuki na DVD zgubiłem

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dzisiaj o słodkim filmie. Zapraszam na #piechuroglada

----------

Tytuł: Sweet and Lowdown

Reżyseria: Woody Allen

Moja ocena: 3.5/5


Genialny jazzowy gitarzysta, do cna zakochany w samym sobie, brnie przez życie pijąc alkohol, rozkochując w sobie kobiety i strzelając do szczurów dla rozrywki.


Film łączy w sobie elementy zwykłego filmu fabularnego oraz paradokumentu. Opowiada o losach fikcyjnej postaci, żyjącej w latach 30. ubiegłego wieku. Penn w roli Emetta Raya, bohatera, na którym skupia się fabuła, jest po prostu czarujący. Mimo, że wszystkie wady jego postaci są widoczne jak na dłoni, jakoś nie sposób jej nie pokochać. Bardzo lubię ten obraz, jest nieco melancholijny, pełno w nim absurdalnych i zabawnych scen, a zakończenie zwyczajnie wryło mi się w pamięć i jego wspomnienie powoduje u mnie dziwnego rodzaju rzewność. Polecam tym, do których trafi załączony plakat, bo świetnie oddaje ducha filmu.


#filmy #kino #ogladajzhejto

845879fe-b98f-468f-aa8f-5ae3c2d3fa8e

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W tym wpisie o tym, że sequel może być lepszy. Zapraszam na #piechuroglada

----------

Tytuł: The Equalizer 2

Reżyseria: Antoine Fuqua

Moja ocena: 3/5


Bohater z pierwszej części - wyspecjalizowany emerytowany agent - mieszka w innym miejscu, ale robi to samo, czyli pomaga potrzebującym w społeczności, w której żyje. W tle rozgrywa się jednak akcja, która wkrótce wyjdzie na pierwszy plan, a on przyjmie rolę w niej główną rolę.


Nie wiem czemu zdecydowałem się oglądnąć ten film po tym, jak zdecydowanie nie przypadła mi jedynka. Zrobiłem to jednak i kurczę, bawiłem się nieźle. Początek tego nie zapowiadał, na szczęście ulepszono kilka elementów. Po pierwsze, zrezygnowano ze spowalniania czasu przed konfrontacją, zamiast tego dano wskazówkę, że tak się dzieje w głowie bohatera. Po drugie, to co działo się później było bardziej osobiste, przez co finałowa potyczka (bardzo fajnie zobrazowana) miała też większą moc. Świetnie pokazano też walkę pewnej kobiety z dwoma oprychami, według mnie lepiej zrealizowana sekwencja jeśli chodzi o tego typu pojedynki. Dodatkowo jeden tekst w filmie mnie rozbawił. Cała reszta jak w jedynce, trochę byle jaka, a fabuła boleśnie przewidywalna. Polecam tym, którzy już oglądali pierwszą część i są chętni podjąć ryzyko oglądając drugą.


#filmy #kino #ogladajzhejto

c19d4849-72ea-441c-b348-0e8d88125288

@vredo Chyba trochę na nostalgii do niego jest zrobiony E3, bo jest i Denzel, i Dakota. Pewnie obejrzę w piątek przy piwie.

Ja tam lubię, te filmy które zaczęły się od Uprpwadzonej są zawsze na jedno kopyto i fabuła schodzi na dalszy plan. Ważne żeby akcja była szybka, postaci dały się w miarę lubić, brutalności było tak w sam raz i sceny walki/strzelanin sprawiały wrażenie jak najbardziej realnych.

No jest John Wick, który był przełomowym filmem i wpłynął bardzo na Hollywood ale to taki rodzynek.


Który tekst był taki zabawny?

@L4RU55O To było w scenie, gdy wszedł z klamką do pokoju pełnego nastoletnich gangusów i jeden zapytał go "Kim jesteś?", na co dostał odpowiedź "Twoim ojcem tylko mama ci nie mówiła", czy coś w tym stylu. Sposób dostarczenia, szybkość tego jak to zostało zrobione i w ogóle to, że nie było żadnej pauzy, tylko była to jedna z wielu rzeczy, które się wtedy wydarzyły, jakoś mnie urzekły.

@Piechur No to było nawet zabawne Chociaż wolałem o tym że "jedynym problemem jest to że mogę was zabić tylko raz".

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na #piechuroglada , w którym będzie o filmie, który obejrzałem za późno, mimo że miałem wiele okazji zobaczyć go wcześniej.

----------

Tytuł: Konopielka

Reżyseria: Witold Leszczyński

Moja ocena: 4/5


W położonej gdzieś na odludziu wsi czas płynie zgodnie z Bożą wolą, a ludzie żyją podług tradycji, nie kwestionując panujących zasad i zwyczajów. Spokój mieszkańców burzy pojawienie się nauczycielki, która powoli, mimo że w dobrej wierze, kruszy fundamenty, na których opierał się ich świat.


Film ten w różnych programach telewizyjnych pojawiał i pojawia wielokrotnie. Mimo to, ilekroć mi błyskał, nie wzbudzał mojego zainteresowania - może właśnie ze względu na to, że był tak katowany, wyszedłem z założenia, że nie ma wiele do zaoferowania. Myliłem się bardzo i żałuję, że nie doświadczyłem go wcześniej. Absolutnie fantastyczny obraz, pełen humoru, którym opatulony jest dramat rozgrywający się w życiu głównego bohatera. Jednocześnie prześmiewczy, ale też zmuszający do refleksji i pokazujący wiele z tego, jak życie wyglądało kiedyś na wsi. Świetne kadry i ujęcia, wspaniale zagrane postacie, pasująca muzyka i mocny trzeci akt. Kyrie eleison, jakie to jest dobre. Polecam fanom Kolskiego, którzy jakimś cudem to przegapili, oraz tym, którzy lubią taki lekko odklejony klimat.


#filmy #kino #ogladajzhejto

34038333-bf70-46ce-9081-09ba6eef5315

Książkę też polecam, zwłaszcza że napisana jest z perspektywy prostego chłopa - zatem i słownictwo i gramatyka czy składnia są typowo wiejskie. Ale humor właśnie jest cięty przez tę chłopską prostotę.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Już dziś w #piechuroglada film, który swoim zwiastunem obiecał zbyt wiele. Zapraszam do dyskusji.

----------

Tytuł: Cloud Atlas

Reżyseria: Wachowscy/Wachowskie (jak kto woli), Tom Tykwer

Moja ocena: 3/5


W różnym czasie i w różnych miejscach rozgrywają się historie na pozór od siebie oderwane i niepowiązane. W miarę, jak opowieść się rozwija, można jednak dostrzec nić splatającą losy bohaterów w jedną całość.


Atlas Chmur to film poprawny, jednak moim zdaniem nie sprostał obietnicy, którą dał światu świetny trailer , który oglądałem przed seansem po kilka razy dziennie (zwłaszcza fragment od trzeciej minuty, gdy bez pardonu wjeżdża M83). Spodziewałem się niesamowitej, zapierającej dech w piersiach przygody, z historią, która zapadnie mi w pamięć i zmusi do rozmyślań i refleksji. Zamiast tego dostałem opowieść, która była w porządku, ale nie zrobiła na mnie większego wrażenia, okraszoną efektami, które nie do końca dobrze się zestarzały. Szkoda, bo potencjał był olbrzymi. Film polecam wszystkim tym, którzy chcą obejrzeć coś ciekawego, ale nie AŻ TAK ciekawego.


#filmy #kino #ogladajzhejto

f1bb09cd-70d5-49de-804a-3aea36f6ab63

@Piechur chciałem tylko wspomnieć o genialnej charakteryzacji poszczególnych postaci.

Tak zgadzam się, film jest o wiele za długi. ale wart obejrzenia.

@SirkkaAurinko Ogólnie zgodzę się co do charakteryzacji, chociaż z wyjątkami - według mnie nie wyglądała ona dobrze przy postarzeniu postaci, a już w ogóle w przypadku zrobienia z nich Azjatów (na zdjęciu Hugo Weaving, który wyglądał koszmarnie w tej wersji; za to jego siostra Rathed była świetna).

5ce3a6fb-8afa-4021-b78c-19ed56dcf0ae

Zaloguj się aby komentować