@Piechur Miał być tylko komentarz na trzy zdania, a tu się rozpisałem na kilka akapitów i muszę rozbić komentarz na dwie części:
Obejrzałem dwa dni po premierze kinowej i nie rozumiem wielkich zachwytów nad tym filmem. Wszyscy przeżywają, że budżet był zrobiony na bogato, aktorzy byli zachwycający itd., a dla mnie to było z grubsza zrobione streszczenie niewiele dające od siebie. Wszyscy do bólu przewidywalne i poprawne. Część wątków potraktowano po macoszemu. Rozumiem, że może na początku całość miała mieć formę serialu, ale po zapowiedziach Netflixa i/lub wycofaniu się z TVP zdecydowano się na film, ale czemu nie zrobiono dwóch części (zwłaszcza że powieść dzieli się na dwa tomy?). Od razu byłoby więcej przestrzeni na wątki, tyle materiału filmowego nie poszłoby na marne, a i producent byłby zadowolony, że może liczyć na podwójny zysk. Wystarczyło wziąć przykład z ekranizacji "Diuny", tu rozbitej na trzy części.
Najmocniejszą osobą w filmie jest z pewnością Kulesza-Meriton. Kulesza jako aktorka to top i nie ma co się rozpisywać, ale tutaj spodobało mi się, że Meriton dano znacznie więcej przestrzeni, a twórcy dali tej postaci coś od siebie. To znaczne wyjście poza powieść wykorzystano w 100%. Szkoda tylko, że takich odskoków było tak mało i film przez długi czas zbyt mocno trzymał się wierności powieści, gdzie trzeba było jak najwierniej odtworzyć i odhaczyć główne wątki. Dorociński dowiózł, jego interpretacja Wokulskiego jest najbardziej w porządku. Kondrat... no wielka szkoda, że twórcy napisali dla niego tak słabą postać. Zmarnowany potencjał. Wyglądało to tak, jakby ING (jako jedna ze współfinansujących film) wyszło do Kondrata z propozycja nie do odrzucenia, nakazując mu zagranie w "Lalce". Dębska jako Wąsowska świetna, ale sama postać bardzo mnie denerwowała. Pojawiające się tu i ówdzie głosy, że Seweryn i Komorowska zagrali po mistrzostwu uważam za zdecydowanie przesadzone i pachnące lizusostwem. No zagrali dobrze, ale tylko dobrze. Postać Łęckiego została napisana bardzo źle i zupełnie nie kupuje 80-letniego ojca, który popisuje się francuskimi słówkami. Damięcki-Starski, Stuhr-Szuman, Chyra-Geist, Janda-Karolowa, Żak-Dulski po prostu zagrali. Solidnie wykonali robotę, odebrali honorarium i tyle ich widzieli. Szyc i Ogrodnik słabiutko, Szyc nie pasował do tego filmu, Ogrodnik zaś po raz kolejny zagrał wkurwiającą postać. Cieszy mnie, że trafił mu się Mraczewski, którego Wokulski zaraz wypieprzył z roboty. No ale gdzie Ogrodnik do Englerta sprzed 50 lat, który naprawdę wcielił się w tę postać? O właśnie subiekci, robiący w zasadzie za paprotki. Obok Mraczewskiego pojawia się Wilczak-Szlangbaum, ale był on kompletnie niepotrzebny, ta postać nic nie wniosła do filmu.
Tegoroczny pojedynek "Lalek" wygrywa Netflix. Serial szarżuje aż miło, ale w tym wszystkim jest jakiś pomysł, to szaleństwo wywołuje u mnie zainteresowanie, z niedowierzaniem i ekscytacją oglądałem kolejne odcinki zastanawiając się, gdzie jeszcze Maślona przekroczy granicę. Pisałem o Łęckim w wykonaniu Seweryna. W serialu Łęckiego zagrał Braciak, gdzie idealnie zbalansował infantylność, cwaniactwo, hipokryzję oraz tchórzostwo od odpowiedzialności. Jego postać żyła pod wiecznym kacem, czy to dosłownym czy moralnym. Ale tak właśnie wyobrażam sobie tę postać, obślizgłą kreaturę wzbudzającą uśmiech politowania, graną przez prawie 60-letniego aktora (a nie starca!). Adamczyk jako Krzeszowski udowadnia, że jego naprawdę topowym aktorem, a te wszystkie nieszczęsne filmy o papieżu i komedie romantyczne to brał dlatego, że kolejny "scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić", a kredyt na dom sam się nie spłaci. Wyszyńska jako Florentyna zapada w pamięć, w filmie zaś tej postaci nie zapamiętałem, później mi mignęło, że tu Gruszka wcieliła się w tę rolę. Cielecka jako Wąsowska wywiązała się ze swojej pracy bardzo dobrze, chociaż jej postać jej mniej przebojowa od Wąsowskiej-Dębskiej (odnoszę wrażenie, że producent, który według plotek miał bardzo wpierdalać się w produkcję, musiał mieć crusha na Dębską, bo jej w filmie było chyba więcej niż Łęckiej). Chojnacki jako Rzecki nie daje się porównać do żadnej z poprzedniej interpretacji, bo w serialu jego postać została w całości przepisana od zera, a on do Pawlika czy Kondrata pasuje jak Minecraft do klocków Lego i Cobi. Pacek jako Starski ok, finał jego postaci na pewno szybko nie wyjdzie mi z pamięci ( ͡° ͜ʖ ͡°) Film to poprawny bryk, który dostałby 6/10 i to wyłącznie za aktorów i budżet.