@Shivaa JA PI⁎⁎⁎⁎LE JAK MNIE DENERWUJĄ TAKIE SEBY, NO JANIEMOGE. O JAKI JA JESTEM WIELCE HARDKOROWY SMAKOSZ NAJPIKANTNIEJSZE NA SWIECIE OO JAKA DOBRA OSTRA, PODKREŚLAM OSTRA MUSZTARDA. ALBO "OO KUPIE SOBIE CZIPSY, ALE NIE JAKIEŚ SMACZNE, MUSZA BYĆ PIKANTNE, JESTEM LEPSZY BO JEM PIKANTNE A WY CO NADAL PAPRYCZKA CZY CEBULKA? JA WSUWAM WASABI, SMAKUJE JAK OCET Z PIEPRZEM ALE WSUWAM, NIEBO W GĘBIE, GDYBY BYŁO CIUT OSTRZEJSZE TO UŚCISKAŁBYM STAREGO ZE WSZYSTKICH STRON TAKI BYŁBYM SZCZĘŚLIWY, ZROBIŁBYM JESZCZE TEMAT ŻE PIKANTNE I OGIEŃ I PIEKŁO. ROZUMIEM NADAĆ WYRAZISTOŚCI, ALE ZABIJAĆ CAŁY SMAK POTRAWY DLA WĄTPLIWEJ PRZYJEMNOŚCI PIECZENIA JAPY? KRZTUSISZ SIE, POCISZ I LECI CI Z NOSA. MOŻNA O PORÓWNAĆ Z ROZKOSZĄ PODCZAS DŁAWIENIA SIĘ PIANKĄ MONTAŻOWĄ. PRAWDZIWE SZOŁ ZACZYNA SIĘ KIEDY TAKI TWARDZIEL MOŻE SIĘ WYKAZAĆ, JAKAŚ PIZZERIA CZY U SIEBIE W KUCHNI. CO TAM MATI ZAMÓWMY PIZZE, DLA MNIE MEGADIABLOMEXICANOOSTRA Z DODATKOWYMI PAPRYCZKAMI, HEHE COŚ NIE OSTRA, JA TO NIE WIEM JAK WY MOŻECIE JEŚĆ TAKIE MDŁE xD CO TAM CHCESZ SPRÓBOWAĆ SEBA? TYLKO MASZ POPIJ MLEKIE BO SIĘ WODO NIE POPIJA XD A TERAZ ZW NA MOMENCIK BO MUSZĘ ZDEFEKOWAĆ MOIM MEGA PIEKĄCYM EFEKTEM TRAWIENIA, AHH NIE MA TO JAK BRUTALNE PIECZENIE
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Naszła mnie dziś taka myśl. Pojechałem dziś do Biedronki, bo perełkę mieli mieć w promocji po 2 złote puszka, normalna cena regularna to ok. 4 złotych.
Nie piję piwa codziennie, ale stwierdziłem temu się jeść nie daje, może sobie na półeczce czekać, czasem ktoś w wizytę wpadnie to też będzie czym poczęstować. Anyway, wbijam do tej Biedronki i perełki niet. Akurat znajoma tam pracuje, no i pytam czy już cała wyszła, może mają coś na magazynie. Odpowiedziała że może jedna zgrzewka przyjechała i to wszystko. Ale oni raczej w ogóle nie dostają perły.
No ok w okolicy po drodze miałem jeszcze 3 inne i w każdej to samo i ta sama odpowiedź że oni w ogóle tego nie dostają. No więc pytam, jak nie dostajecie jak to produkt z gazetki. Wszędzie tylko wzruszenie ramionami.*
I tak sobie uświadomiłem że żona jak pracowała w markecie spożywczym, dość często skarżyła się że mają jakiś produkt, który był w gazetce i miał być na promocji, oni to zamawiali, ale nie dostawali tego w ogóle, albo śladowe ilości.
Sam ostatnio w Lidlu się naciąłem na to, że pojechałem po wkrętarkę na promocji i tak samo, nie dostaliśmy w ogóle.
Jest ktoś z branży i potrafi mi wytłumaczyć dlaczego tak jest?
Bo na przykład też robię w sieciówce i co miesiąc zmieniają Nam się czoła promocyjne i nie daj buk jak coś zejdzie do zera i nie będzie zamówione. Wtedy gęsto musimy się tłumaczyć dlaczego dany towar nie został zamówiony. Dlatego zastanawiam się dlaczego to nie działa w innych sieciach.
*To nie była desperacja, tylko już ciekawość.
#gownowpis
W Lidlu była dzisiaj podobna promocja, 12 w cenie 6 i zakupiłem 24 Pilsner Urquele w puszce po 3,14 (pi) PLN sztuka. Wszystkie piwa objęte promocją były dostępne a byłem po 16 i co najlepsze nie trzeba mieć karty lojalnościowej żadnej żeby skorzystać. Więc plus dla Lidla.
Biedra w ogóle leci w kule, mieli ostatnio promocję na jajka, drugie opakowanie 50% taniej. Tylko że cena za M z wolnego wybiegu jak była jakoś ponad 11 złotych wcześniej to skoczyła jednocześnie na 13,49 więc w sumie oszczędzałeś może złotówkę musząc kupić dwa opakowania.
Zaloguj się aby komentować
Ja nie wiem czemu oni się tak obrażają.
Cisnąc dzisiaj pod górkę usłyszałem od kolesia na elektrycznym rowerze, że "a po tak się męczysz, zobacz jak można" i pojechał pod górę z prędkością 50km/h.
Jednak zdołał usłyszeć moje - "dlatego właśnie jesteś spaślakiem" i się zatrzymać, żeby się spruć, że go obrażam xd To po c⁎⁎j mnie zaczepiasz.
Rok temu dzieciak mający z 140cm i ważący tyle co ja, mój rower, mój samochód, moja stara i proxima centauri - wyprzedzał mnie wielokrotnie na hulajnodze mówiąc "a po co się tak męczysz hahaha".
To samo usłyszał i potem z matką mnie autem dogonili. Matka 200 kilo locha, nawet z tego auta nie była w stanie wysiąść. A dziecko płacze, bo go spasionym nazwałem. Zaczęli wysiadać z auta, to podjechałem 100 metrów i krzyczę, że jak podbiegniecie to przeproszę. No i znowu obraza majestatu, a dzieciak to się tak zagotował, że poczułem że ktoś rosół gotuje.
Nie mam nic do grubych, ale bawią mnie grubaski na wszelkich elektrycznych sprzętach, którzy czują się fajnie, bo wyprzedzają pedalarza i muszą mu o tym oznajmić xd Gadki są rzadkie, ale popisówki coraz częstsze.
Tylko czemu jeszcze nigdy się nie popisywał nikt normalnych rozmiarów. Same Obelixy i kilka dzieciaków, ale im wybaczam. Oni i tak pewnie nie dożyją mojego wieku jeżdżąc mając 12 lat po 70km/h na deseczce z silnikiem. Ja mam pietra przy 40km/h z górki na jednak solidniejszym rowerze, a ci kask założą i nieśmiertelni.
Ehh, i wkrótce te wszystkie elektryki pójdą w stronę zwykłego prawka i motocykli, bo idioci nie umieją korzystać. A w sumie szkoda, bo fajny sprzęt. Sam jak zaniemogę to będę pyrkał rowerkiem elektrycznym.
#gownowpis
@npnptcn kiedyś jadę pod górę, 150m przewyższenia, akurat jakieś 15% podjazd. Sapię jak zarzynane prosie, początek sezonu więc dokładnie jak zarzynane prosię wyglądam i się czuję. Mija mnie chłop około 50 elektrykiem i z jakąś głupią, cwaniacką gadką "trzeba było elektryka kupić" wyskakuje. Nie skomentowałem. Na nieszczęście dla niego zaraz było z górki a potem chwila płaskiego. Jedzie lamus po płaskim te 25km/h bo leniwa buła nie ma siły zapedałować wiecej niż ogranicznik silnika elektrycznego pozwala. No to ja 35km/h, mijam go i mówię "trzeba było pod górki pedałować to byś formę miał". Zdenerwował się xD
Zaloguj się aby komentować
Witamy w Altacraz ( ͡o ͜ʖ ͡o)
#filmnawieczor
Zaloguj się aby komentować
Trochę pozmieniały się plany na dzisiaj bo w Twierdzy Srebrna Góra zeszło nam sporo więcej niż było założone- ale to dobrze. Za to park linowy jutro.
#galaretkanomore
Zjedzone: ? c⁎⁎j wi, ale dzisiaj idę spać lekko głodny
Spalone: 4 200 kcal
Kroki: 25 700
Wędrówka: 8.36 km/ 200m w górę
Bieg: 8.20 km
Spacer: 2.74 km
#chlopskadyscyplina
#dobrenawyki
Wyskoczyłem jeszcze do Dino po kolkę zero i Somersby jabłkowy zero alkoholu i kcal.
Muszę jutro zluzować bo to jak mnie najmłodszy wpieniał to głowa mała- dzisiaj to chyba miał apogeum swojego autyzmu.
Na spacerze spotkałem samicę Rohatyńca Nosorożca. Była przepiękna i gigantyczna!
#adelbertthemighty


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#kanalzero #heheszki #heheszkipolityczne #humorobrazkowy #memy #bekazpisu #bekazzakolaka #bekazestanowskiego #polityka

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
342 993 + 2 + 2 + 270 = 343 267
Lubuska Szosa 500 250 km
Opowieść to będzie o tym, jak spierdzieli się prawie wszystko, oczywiście przy dużym udziale opowiadającego, lecz i tak skończyć z tarczą, a nie na niej. Serdecznie Państwa zapraszam na relację z wyścigu.
Start w Lubuskiej Szosie planowałem od dawna. W ubiegłym roku gdybałem 250 czy 500 km, ale szybko nastawiłem się na najdłuższy dystans. Kusiła szybka trasa i korzystne okoliczności logistyczne, więc pozostało wybrać właśnie tę opcję.
Ten wyścig stanowił dla mnie główny punkt sezonu 2026. Wszystko szło dobrze, noga w tym roku pięknie podaje, waga zredukowana względem ubiegłych lat, udało się pozytywnie ukończyć Pierścień Tysiąca Jezior 610 km, pico bello. Do tego na wspomnianym PTJ poznałem typa, który ukończył wyścig w prawie identycznym czasie jak ja, choć nie widzieliśmy się zupełnie na trasie. Mieliśmy razem startować w jednej grupie, z jego znajomkiem.
Niestety problemy zaczęły się po środowej przejażdżce. Wskutek awarii ratchetu (taki system zazębiania tylnej piasty), zaczęło mi się robić ostre koło. Nie było to bardzo problematyczne, ale w obliczu wyścigu na długim dystansie, wolałem to naprawić. No i spierdoliłem jeszcze bardziej, a w sumie nie wiem nadal dlaczego xD Wyczyściłem z syfu okolice łożysk, pierścienie, sprężynki, a po zamontowaniu koła, okazało się że piasta przez 1/4 obrotu, praktycznie staje w miejscu. Łańcuch hałasuje, spada, normalnie kataklizm. Pozostał zatem w praktyce jeden dzień, a ja mam niesprawny rower. Zajekurwabiście. Ani oddać do serwisu, ani nic. Decyzja: spróbuję ogarnąć to w piątkowy wieczór. Na próbie się skończyło. Całe 2 minuty przed północą.
Czas na bilans zysków i strat. Zysków nie ma. Straty: nie mam narzędzia pracy na kilka godzin przed startem, a powinienem już spać. Szybka decyzja, przerabiam starą szosę, dodaję lemondkę, ogarniam napęd, montuję akcesoria, zmieniam koszyki na bidon etc. Przed 1:00 skończyłem, trudno, jakoś dotrwam. Pozostało poprawić gpx, bo organizator dodał mały objazd. I wtedy sobie to uzmysłowiłem. Och, co za gamoń, co ja odpierdoliłem.
ZAPOMNIAŁEM
K⁎⁎WA
SPODENEK
Ale jak?!?!?! I wtedy sobie przypomniałem. Późną porą w czwartek, zabieram koszulkę i potówkę, tutaj są skarpetki, a tam bibsy. Ale nie te, one na takiej trasie zatrą mnie jak papier ścierny, 3h jazdy to max. Idę do suszarki, bo robiłem pranie we wtorek. O, a tutaj jest pomiar tętna, bo znowu zapomnę. Do suszarki już nie docieram.
No i c⁎⁎j, no i cześć. Pół godziny deprechy.
Przychodzi mi myśl. Sprawdzam jedno, drugie, dobra, spróbuję. Decathlon otwarty od 9, numer do orga znaleziony. Piszę z prośbą o zmianę dystansu, rano przeczytam. Z wkurwienia przez blisko godzinę nie mogę zasnąć, a budzę się ponad pół godziny przed budzikiem. 4,5 godziny snu, elegancko. Spoglądam na telefon:
"nie ma problemu, ale nie gwarantujemy medalu"
Ciul z medalem, here we goooooooooo
Za dziesięć 9:00 jestem pod roletą sklepu, wpadam, przymierzam, płacę, przebieram się w kiblu (słuchając jak gość w kabinie obok walczy o życie) i rura na start. Tracker odbieram 3 minuty przed startem. Izi pizi.
Rozglądam się, a tam sama konina. Dyski, kaski aero, wytopione łydy. Będzie wesoło.
Ruszamy dosyć żwawo... żartuję, bo to jest po prostu galop. Zmiany mocne, poniżej 30 km/h jest tylko na podjazdach 5%+. Na pierwszym punkcie kontrolnym, na 71. km średnia wynosi 36,7. Matko święta. Przerwa max 5 minut, jedziemy dalej. Po kilku km, brak ostrzeżenia i wpadam w dziurę. Uff, dętki całe, ale połamało się gniazdo od licznika i ten dynda na lince xDD Za⁎⁎⁎⁎ście. Myślę sobie o tym, jak przetrwam ten dystans po takim śnie i na 108. km otrzymuję odpowiedź, tam gdzie zawsze. Łapie mnie skurcz na wewnętrznej części uda. Udaje mi się z nim wygrać, przypuszczam że to może być kwestia mozolnej pracy z rozciąganiem. W ubiegłych latach takie ekscesy kończyły się zsiadaniem z roweru. Jeszcze tego nie wiem, ale skurczów tego dnia zaliczę blisko 10. Nie jestem jednak jedyny, przez nie z koła spada nam nawet znany w ultrasowej całej Polsce jeden kozak. Upał również robi swoje. Z trudem docieram do PK2 i tam mam już więcej czasu na parę rzeczy. Tylko jakimś cudem, jedno gniazdo odłożyłem do starej podsiodłówki i mimo braku idealnego spasowania, montuję na nowo licznik. Do tego ściągam buty, bo stopy pieką (ale tylko w 1 punkcie, a nie tak jak wcześniej) i się rozciągam. Szybkie uzupełnienie kalorii i gnamy dalej. Do mety pozostaje 90 km i jazda pod wiatr. Ten niestety okazuje się kręcić i sporo jest jazdy z podmuchem bocznym. Końcówka jest już ciężka, skończyła mi się woda w bukłaku, a żołądek nerwowo reaguje na samą myśl o izo w bidonach i słodkich żelach. Ogólnie najchętniej bym wszystko zwrócił. Z trudem pochłaniam wymagane minimum i toczę się do mety. Tempo spadło, ale nie tylko u mnie. Grupka się rozrywa na licznych końcowych podjazdach. Walczę na nich ze skurczami i bólem stóp. Nie mogę rozluźnić nóg, bo stopy bolą. Nie mogę odciążyć stóp, ponieważ mnie spina. Udaje mi się jednak ostatecznie dotrzeć do mety i to w bardzo dobrym czasie, którego się kompletnie nie spodziewałem.
Piękny to był wyścig, nie zapomnę go nigdy.
PS. Medal też dostałem
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

@Furto Boli od samego czytania. Walka z własnym organizmem to jedno, po prostu ma się petensję do siebie (i motywację na następny sezon). Ale nic tak nie potrafi rozjebać psychy, jak problemy ze sprzętem na dzień przed zawodami, drutowanie po nocy i 4h niespokojnego snu... Znam z autopsji, choć w innej branży siedzę. Jedynym plusem w takiej sytuacji jest to, że wówczas odpuszcza mi zupełnie ciśnienie na wynik i podchodzę do tematu z nastawieniem "cóż, to będzie tylko bardzo drogi trening, kto mi zabroni
@zed123 dokładnie tak. Im więcej spierdoli się po drodze, tym często lepiej jest na trasie. Bo można być idealnie przygotowanym, ale tak się zapętlić w myśleniu o starcie, że po 20km cie ciśnie sraczka, bo kortyzol szedł przez overthinking.
A jak się dzieje, wszystko się sypie i lecisz już na pałę spóźniony, to ciśniesz. Nie było czasu się zastanawiać nad tym wszystkim, ot, ledwo starczyło czasu żeby w ogóle wyruszyć.
I często właśnie wtedy jest się najlepszą wersją siebie. Nie wymęczyło się oczekiwaniem, poszło problematycznie, ale płynnie. Zawsze najlepiej wypadałem wszędzie, gdzie zaspałem i wpadałem na ostatnią chwilę, a najgorzej jak pół dnia czekałem wielce gotowy xd
Zaloguj się aby komentować
W swoim profilu mam dwie odznaki za sylwestra z Hejto. Jedna głosi "Sylwester 2025 z Hejto", a druga po prostu "Sylwester z Hejto" bez daty (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
#hejto #piekloperfekcjonistow

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Miałem Sennheiser hd600, fiio ft1, dt990, dt880, dt900prox
Mam Sennheiser hd560s, OneOdio 10 Pro Studio
I wierzcie lub nie ale najbardziej lubię OneOdio 10 Pro Studio do wyrwania za 30 zł na olx.
Subwoofer na głowie bez żadnych przetworników haptycznych jak w skullcandy. Nie ma w nich szczegółów jak w hd560s bo są przykryte niskimi częstotliwościami, ale za to są przyjemniejsze w odbiorze. Średnica jest podbita wysuwa się na pierwszy plan.
https://www.youtube.com/watch?v=fTE5h8l4Bs4
https://www.youtube.com/watch?v=WOq84wCJajc&list=OLAK5uy_ne6seYs5lRxrTzowwzSJNDUqkHhWj6igI&index=1
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj zostalem maslanym krolem- kupilem 11 kostek. 8 w aldi i 3 marki wlasnej w stokrotce,bontez byla w przecenie( 1,99 zl/ sztuka przy zakupie 3). #gownowpis #zakupy #cebuladeal

Zaloguj się aby komentować
1094 + 1 = 1095
Tytuł: Alter Ego
Autor: Emelie Schepp
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Norstedts
Format: ebook
Liczba stron: 407
Ocena: 8/10
8 Tom przygód Jany Berzelius.
Po 7 tomach serii przetłumaczonych na język polski, przyszła kolej na najtrudniejsze wyzwanie, czyli tom 8 (możliwe, że ostatni), który wydany został tylko w języku duńskim
Ale wracając do recenzji książki:
Sięgnąłem po nią, bo ta seria jest jednym z niewielu powiewów swieżości w świecie nudnych i odtwórczych kryminałów. Nasza główna bohaterka - Jana Berzelius jest prokuratorką, ale jednocześnie zabójczynią, która do tego 2 zawodu była szkolona już od dziecka. A przeszłość dość mocno komplikuje jej życie, od kiedy pojawił się w nim inny zabójca, którego łączy z nią dzieciństwo. Może nie brzmi to jakoś spektakularnie, ale czytanie o tym jak Jana próbuje zatajać swoją przeszłość przed partnerem, którego misją życiową stało się jej poznanie i przy okazji prowadzi śledztwa, które musi co chwilę przerywać by ratować "brata" jest na prawdę wciągające i unikalne.
Alter Ego to jedna z tych książek, które od początku wrzucają czytelnika w sam środek wydarzeń. Brutalne morderstwo matki (Vesny) i syna (Lucasa), ciężko ranny ojciec (Evan) znaleziony niedaleko miejsca zbrodni oraz jedyna ocalała - sparaliżowana poruszająca się na wózku (Linn) - tworzą bardzo mocny punkt wyjścia. Wszystkie dowody szybko zaczynają wskazywać na Evana, ale jego wersja wydarzeń, choć pełna dziur, nie do końca pasuje do tego, co policja znajduje w domu.
Główny wątek naprawdę mocno mnie wciągnął. Śledztwo rozwija się dynamicznie, a kolejne informacje regularnie zmieniają sposób patrzenia na całą sprawę. Najpierw pojawiają się problemy finansowe Evana i konflikt z byłą żoną, później groźby, włamanie, skradzione lekarstwa oraz coraz bardziej niepokojące tajemnice Lucasa. Autorka sprawnie podsuwa kolejne rozwiązania, a każde z nich przez pewien czas wydaje się całkiem przekonujące. Przekonujące również dla czytelnika, który z każdym kolejnym tropem wie więcej i wyciąga podobne wnioski do śledczych.
Najlepiej wypada stopniowe odkrywanie prawdy o rodzinie Bergerów. Vesna i Lucas początkowo są jedynie ofiarami, Linn bezbronnym świadkiem, a Evan głównym podejrzanym. Z czasem ten obraz całkowicie się rozpada, a puzzle co raz mniej pasują. Zwykła zagadka kryminalna zamienia się więc w bardzo mroczną historię o przemocy, manipulacji i rodzinie, w której niemal każdy był ślepy na to, co się w niej działo.
Bardzo dobrze poprowadzony są również wątki innych podejrzanych. Wszystkie tropy mówią nam o nich więcej z każdą stroną. Każdy kolejny podejrzany ma mocny motyw, przebywa w okolicy domu i rodziny, a dowody zdają się świadczyć na ich niekorzyść. Po poznaniu prawdy uważam, że wiele z tych tropów dalej wydaje się być prawdopodobnych, choć to jak zagadkę wyjaśniła autorka było najbardziej przekonujące.
Trochę słabiej wypada dla mnie poboczny wątek Jany, Danila, Karla i Pera. Jest ważny dla całej serii (8 tomów) i rozwija tajemnicę przeszłości Jany, ale momentami jest zbyt nudny i odciąga uwagę od znacznie ciekawszego głównego śledztwa. Podobnie relacja Jany i Pera zaczyna się nieco powtarzać: on chce poznać prawdę o niej, ona nadal ją przed nim ukrywa, a Danilo ponownie komplikuje ich życie.
Chwilami miałem też poczucie, że w jednej historii znalazło się odrobinę za dużo dramatycznych wydarzeń. Mamy morderstwo, mroczne wydarzenia w rodzinie, pościg, tajną organizację i walkę 3 wyszkolonych zabójców.
Mimo wszystko książka zrobiła dokładnie to, czego oczekuję od dobrego kryminału - mocno mnie wciągnęła i cały czas chciałem wiedzieć, kto mówi prawdę i jak łączą się ze sobą wszystkie tropy. Rozwiązanie głównej zagadki jest zaskakujące, ale jednocześnie satysfakcjonujące i wynika z wcześniej pozostawionych wskazówek.
8 tom przygód Jany to bardzo dobry, mroczny i sprawnie skonstruowany kryminał. Nie wszystkie poboczne historie angażowały mnie równie mocno, ale zagadka rodziny Bergerów, kolejne odkrywane tajemnice i dobrze przygotowany finał sprawiły, że trudno było mi się od tej książki oderwać. Ogólnie jest to bardzo dobra seria, która była dla mnie sporym powiewem świeżości i mroku, którego dawno nie widziałem w kryminałach, ostatnio w serii z Robertem Hunterem Chrisa Cartera.
Zakończenie jest dla mnie trochę zbyt otwarte, choć liczyłem, że będzie to finał tej historii, to jest szansa, na tom numer 9. O tomach połówkowych (opowiadających o wydarzeniach między tomami) czy tomie 0.1 nie wspomnę, bo na to szansa jest zawsze.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 145/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
W Kato znowuż mamy wilczki!
W zeszłym roku miałem okazję widziec i zgłaszać do stowarzyszenia a dziś udało mi się znaleźć puzzle z dzika noszące ślady zębów na wieczornym biegańsku po lesie ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
#ciekawostki #katowice

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wylosowany piorun z wpisu - @Legendary_Weaponsmith
https://hejto-los.pl/bb4e831c-3968-4078-874e-fefefa92916e
#hejtolos
Wpis dodany za pomocą aplikacji hejto-los
Zaloguj się aby komentować