Tokajew zdaje sobie sprawę, że jakby Ukraina padła to Kazachstan mógłby podzielić jej los. Wszak jest tam duża mniejszość rosyjska, którą trzeba wyzwolić od ucisku. Wiele miast postrzeganych jest jako rosyjskie, a z puntu widzenia Rosjan niesprawiedliwość dziejowa oderwała je chwilowo od macierzy. Na razie Kazachstan jest za słaby, aby zerwać się ze smyczy ale konsekwentnie się do tego przygotowuje. Wolniej niż zakładano i z oporami ale ruszył proces odejścia od cyrylicy, to zmiana cywilizacyjna. Do tego protekcja Turcji oraz przestawienie kierunków wymiany gospodarczej. Chiny już są największym partnerem gospodarczym Kazachstanu, zarówno w imporcie jak i w eksporcie. Rosja zawsze bardzo pilnowała, aby kraje Azji centralnej nie miały jak się uniezależnić. Ale teraz Putin może tylko patrzeć jak Kazachstan krzepnie w siłę a on sam czuje że nieubłaganie słabnie. Pewnie jeszcze za swojego życia zobaczy jak w Kazachstanie zdejmowane są znaki z nazwami ulic pisanymi cyrylicą.