#nasonety

15
1316

Jes jak jes


Czasem tak bywa, że jaka zmowa

milczenia zapadnie, z łaciny to omertum

Rozglądasz się i tylko twoja głowa

wystaje i twa grzęda ostatnią grzędą


Czasem się zdarzy, że ktoś przemitrężał

Zasypiał we wtorek, zbudził się o sobocie

Czasem we kogoś wena nie wejszła

I nie chciał kawiarni pogrążać w grozie


Być może ktoś utonął w oczach maślanych

Jak nie od miłości - to od czego wakacje?

Czasem ktoś zrobi ruch zakazany

I potem konsekwencje i perturbacje


Dlatego ja rzucam porcję wersów śmieciowych

Choć w głowie chaos i mamałyga

Co by zaognić twój nastrój morowy

Gdyż poetą jestem jak ucho ma ryba


#nasonety #diriposta #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności!

Czasem się zdarzy, że ktoś przemitrężał

Zasypiał we wtorek, zbudził się o sobocie


Aż mi się przypomniał pan Edward Stachura, który pisał o takich dniach, co to trwają kilka dni.

Zaloguj się aby komentować

Wytwór poniższy nie ma na celu wzbudzania w nikim poczucia winy, a jedynie zachętę do podjęcia aktywności. Również przez tych, którzy w wytworze (wyłącznie ze względów rytmiczno-rymowo-metrycznych!) nie zostali wymienieni. No, oprócz Splasza, bo on akurat napisał.


EDIT: Ale jakby chciał napisać jeszcze jeden, to nie mam nic przeciwko. KONIEC EDITA


Za odzew zaś z góry dziękuję.


***


O obowiązkach, ale krótko


Był z nami Mongoł i Dziwna Sowa.

I Łoś też bywał, i Smok z legendów.

Ptaszyna była! – pisała o rybach!

Ech! – byli z nami. Ale czy będą?


Bo choćbym nie wiem jak się wytężał

i żył z poezji (o chlebie i wodzie),

to nie udźwignę – taki to ciężar:

wiersze mam pisać samemu sobie?


Toż skończyć można w toniach wiślanych! –

takie już w głowie mam desperacje!

I tak spoglądam ku naczyniom szklanym,

bo nam z kawiarni robi się skansen.


I tęsknię do waszych sonetów śmiechowych,

a i zachęcam żeby rym dźwigać,

bo takie pytanie przychodzi do głowy:

jest się poetą? Czy się nim bywa?


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

No to jeszcze jeden proszę, skoro już się z łóżka podniosłem i siadłem do komputera, a później idę się zająć czymś pożytecznym. A przynajmniej pójść spróbuję.


***


Kotlet w cebuli i w grzybach


– „Proszę państwa: oto krowa.

Nam, w wyniku referendum,

wyszło, że samica ta wołowa

spędzi semestr na stypendium.”


Na to byk ze złości stężał:

„ – Że jak Teksas takiej krowie?!

Kowboj będzie ją ujeżdżał?!;

To nie wyjdzie jej na zdrowie!”


Zaś krowa się cieszy – to jednak Stany!

A takie stypendium? – to jak wakacje!

I redneck się marzy jej nieokrzesany,

i różne inne atrakcje.


I tyle było historii krowy,

bo – jak to z krowami bywa –

skończyła jako kotlet wołowy.

Kotlet w cebuli i w grzybach.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Państwu! Prowadzący edycję zadał nie dość że tekst bardzo ładny (no bo pana Tuwima), to jeszcze na dodatek łatwy i przyjemny do układania wytworów di risposta. W związku z tym mnie pisze się niemal samo (i to dość sporo), do czego (pisania) również i Państwa zachęcam.


No a wytwór poniższy inspirowany jest trochę historią doktora Frankensteina, która jednak nie bardzo pamiętam jak się skończyła, choć, na podstawie własnych doświadczeń z literaturą zakładam, że skończyła się nie za dobrze. Przynajmniej dla rzeczonego doktora:


***


Doktor Frankenstein-Dolittle


W zasadzie to był to zwykły konował,

taki tam lekarz – z trzeciego rzędu;

a nikt nie wiedział, że nocą klonował

kundle bezdomne. Z ichże psich swędów.


Do najpodlejszych dzielnic zajeżdżał,

co domem były tychże psów sforze,

i się przyglądał tym psom zza węgła

i plan układał – plan, że mój Boże!


Motyw to choćby z filmów nam znany,

że ład natury ma swoje racje

i lekarz-geniusz na śmierć skazany

stanowić będzie dla psów kolację:


gdy sukces odniósł już naukowy

kiedy głód Nobla się w nim odzywał,

ten jego sukces – cerber trzygłowy

na śmierć go właśnie zagryzał.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z obowiązującym tematem obecnej edycji #nasonety


SUFO


W mojej pracy jest umowa

Jest robotą całkiem pewną 

I jest przy tym nawet zdrowa 

W niej przechadzam się alejką

Jest tu spokój, żaden szał

Będąc czasem na obchodzie 

Wypatruję w Wiśle ciał 

Widzę nurt jej, ptaki, łodzie


Setki książek przeczytanych 

Budowane też relacje 

Wiele godzin w gry przegranych

Jakbym ciągle miał wakacje

Jest też trening bardzo zdrowy 

Aż mnie kiedyś piekła łyda

Mnóstwo praktyk też duchowych 

I pisana swa diatryba


#zafirewallem

a08d20ab-5a4f-428c-a51f-10ed690f5015

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Państwu! Kolejny wiersz przyniesłem, wiersz z rodzaju wierszy porannych, to znaczy takich, z którymi czasami się budzę i one już są – chcą być napisane i wystarczy je tylko lekko doszlifować. Wiersz ten jest o tym, o czym napisano już wiele innych wierszy (jak choćby ten pana Tadeusza Różewicza , który tak bardzo mi się podoba – wiersz, nie pan Różewicz), jak również eksploatowano go w prozie (jak choćby ta myśl pana Charlesa Bukowskiego, którą zapisał w powieści Kobiety: „Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”). Wiersz napisany trochę na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń co prawda z przeszłości (i to dość odległej), ale jednak własnych. Bo, jak to w tekście Sznurek , napisał pan Piotr Bukartyk: „dzisiaj tego już nie robię, ale lubię powspominać sobie”. No i faktycznie, lubię powspominać sobie, a wspominam jednakowo blaski i cienie opisanego tematu i na podstawie tych wspomnień dochodzę do wniosku, że lepiej jest się jednak budzić z wierszem niż z bólem w głowie. A więc – proszę bardzo:


***


Chyba


A kiedy rano boli cię głowa

to skutek twoich wczorajszych błędów;

to jakby zawał tysiąca pował,

bo łeb pulsuje od skroni do zębów.


Bo flaszka pękła nim żeś się obejrzał

a była to (chyba) czysta na lodzie,

i w denku drugiej wnet żeś się przejrzał,

a później to żeś już przestał rachować.


A mimo skutków, tak dobrze ci znanych,

za tydzień tę samą odstawisz akcję:

w piątek znów będziesz szczęśliwy – pijany.

Sobota? Słuszną przydzieli ci rację


przeróżnych proszków od bólu głowy,

z ogórków kiszonych wodę ci wyda,

a łeb bolący pomysł nie-nowy

podsunie: „Więcej nie piję. Chyba.”


***


#nasonety

#zafirewallem

„Więcej nie piję. Chyba.”

Takie proste, a tak trafne i prawdziwe.


A co do słów Bukowskiego

A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.

to naszła mnie pewna refleksja, która już chodzi za mną od pewnego czasu. Otóż, wychodząc z nałogów, doszedłem do wniosku, że uciekałem w nie przed własnymi stanami emocjonalnymi i to prawda. Lecz ostatnio uświadomiłem sobie, że różnego rodzaju traumy i lęki były małą częścią tychże stanów, natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie.

@splash545


natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie


Zgadzam się, że nałogi to ucieczka i głuszenie. Natomiast sposoby potrafię wyobrazić sobie głupsze: jakieś destrukcyjne związki albo oddanie się całkowicie pracy w taki sposób, że nie dość, że wykańcza się w niej siebie, to jeszcze i innych.

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ dziś zdrzemnąłem się popołudniem i nie mam jeszcze ochoty na szaleństwa piątkowej nocy w postaci wystawiania lewej nogi spod kołdry, to zaszalałem sobie pisząc kolejną odsłonę Cyklu Grudziądzkiego, proszę bardzo:


***


O toposach (czy innych archetypach)

czyli: Co łączy starożytną Grecję z województwem Kujawsko-Pomorskim?


Patrz go, cwaniaka! W rzece się schował!

I myślał, że grotów uniknie zębów,

kiedy tak w Wiśle będzie nurkował!

Ale spod wody wystawał piętą.


I Narcyz kiedyś w Wiśle się przejrzał,

i z przerażeniem przyglądał się sobie,

bo zajrzał do swego mrocznego wnętrza

skrytego w ciele o wielkiej urodzie.


I było wielu: znanych, nieznanych,

którzy przejazdem lub na wakacje

tam, na grudziądzkich błoniach wiślanych

życia skończyli fabułę i akcję.


Bo Wisła wszystkim uderza do głowy –

przestroga to jak najbardziej prawdziwa,

że tam, w Grudziądzu, pochłonie cię woda.

I będzie z ciebie topielec lub strzyga.


***


Dziękuję.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

#nasonety to zabawa bardzo miła i przyjemna. Chyba, że zdarzy mi się ją wygrać, no to wtedy mniej. W każdym razie tym oto wpisem uroczyście otwieram już (ależ ten czas leci, kiedy się wierszydła kleci!) LXXXII edycję zabawy #nasonety , czyli zabawy miłej i przyjemnej (choć czasami mniej), wspomnianej w poprzednim zdaniu.


Ponieważ ostatnio wymieniliśmy w naszej wspaniałej kawiarni #zafirewallem kilka zdań o pani Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (a nawet o jej twórczości!), w tym tygodniu weźmiemy na warsztat (albo na tapet; lub, jeśli ktoś woli na tapetę, to też można) wiersz pana Juliana Tuwima. Ale wiersz o tejże wspomnianej autorce właśnie:


***


Julian Tuwim

Do Marii Pawlikowskiej


O, staroświecka młoda pani z Krakowa!

Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!

Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,

Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą.


Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał

W księżycowej, źródłosłowej wodzie?

Już w to pono synod krakowski wejrzał

I wieść gruchnęła w narodzie.


W fiołkowych olejkach i w różanych

Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje,

W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych

Wyczytałaś owe inkantacje?


Co tak szepczesz słodko w wierszach kolorowych,

Że się lud bogobojny wzdryga?

Ach, na stos cię weźmie mistrz ogniowy,

Quia es venefica et striga!


Ćmy czartowskie, powiernice twoje,

Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,

A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje

W wierszach, jak w retortach szklanych.


***


Ładny, prawda? Tylko: ci poeci to byli jednak albo złośliwcy, albo lekkoduchy, ponieważ pisali te swoje wiersze w układzie rymów ABAB (na pewno mi na złość!) i teraz trudno zrobić z tego zgrabne czternaście wersów, które by się ładnie rymowały. W związku z tym, znów: albo dwanaście (końcówki pogrubione) albo szesnaście: (końcówki pogrubione oraz końców pogrubione i pochylone) wersów bierze udział w konkursie.


Zasady natomiast są takie, że piszemy przez tydzień, to jest do przyszłego piątku, 04.07.2025 do godziny, o której wrzucę podsumowanie, ale nie wiem o której to będzie nawet w przybliżeniu.


Zwycięzcę wyłonię natomiast bardzo subiektywnie, bo – w związku z tym, że popełniłem ostatnio błąd taktyczny i poszedłem do pracy – wygra osoba która napisze wiersz o pracy. Jeśli takich osób będzie więcej niż jedna, wówczas wygra ta, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej (nie mam pojęcia co się pod tym kryterium kryje, za tydzień będę się nad tym zastanawiał). Jeśli natomiast nikt nie napisze o pracy, to i tak wygra ta osoba, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej. Innymi słowy: wygra ten, który (w mojej ocenie) napisze o pracy najbardziej. Werdykt postaram się uzasadnić.


Dziękuję za wypowiedź, zapraszam do zabawy, proszę się bawić dobrze.


#diproposta

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Miało być wieczorem, ale raczej nie będę miał wtedy czasu, a dobrym kawiarenkowym obyczajem jest luźne trzymanie się ustalonych ram czasowych, także już teraz zapraszam na szybkie podsumowanie LXXXI edycji bitew #nasonety :


  • Utwór di proposta: Zdarzenie prawdziwe Tadeusza Boy-Żeleńskiego,

  • Zasady wygranej: wygrywa utwór o największej liczbie słów (bez uwzględnienia tytułu),

  • Liczba uczestników: 3,

  • Liczba napisanych utworów: 6,

  • Średnia sonetów na dzień: 1,2.


Serdecznie dziękuję uczestnikom, piorunującym oraz czytającym za udział i zaangażowanie. Poniżej lista utworów, autorów, piorunów oraz - najważniejsze - liczby użytych w utworach słów:


W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy: , @pingWIN , 24, liczba słów: 36

Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka , @Wrzoo , 28, liczba słów: 80

Krzywa , @George_Stark , 15, liczba słów: 82

Sucho , @George_Stark , 12, liczba słów: 81

Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , @George_Stark , 15, liczba słów: 90

Kostka przeznaczenia , @George_Stark , 14, liczba słów: 81


Tym samym na mocy ustalonych zasad ogłaszam @George_Stark zwycięzcą LXXXI bitwy #nasonety ! Moje gratulacje, a także wyrazy współczucia


----------


Klasyczne nagrody dodatkowe:


@pingWIN otrzymuje nagrodę Szybkiego Strzała za napisanie pierwszego utworu o tytule, którego drugi raz nie powtórzę w niespełna 2 godziny od opublikowania di proposty.


@pingWIN otrzymuje nagrodę Krótko, zwięźle i o kupie za utwór o najmniejszej liczbie słów (36), który przy okazji poruszył nie tylko jeden z kluczowych tematów omawianych w kawiarnianej poezji, ale także moje jelita.


@Wrzoo otrzymuje nagrodę Kowal(ik)a Słowa za "wróblość mnożną" ze swojego ptasiarskiego utworu Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka .


@George_Stark otrzymuje nagrodę Sonetowca Stachanowca za nieustanne podtrzymywanie wysokiej liczby utworów oraz ich ponadprzeciętnej jakości ( Krzywa , Sucho , Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , Kostka przeznaczenia ).


----------


#poezja i inna #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem , a konkretnie #nasonety i #podsumowanienasonety

@George_Stark Gratulacje zarówno zwycięstwa jak i nagrody Sonetowca Stachanowca.

Panu @Piechur dziękujemy za edycję i najważniejsze - za naprostowanie harmonogramu.

A pozostałym uczestnikom gratuluję wspaniałych wytworów i zazdroszczę nagród pocieszenia

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie ten fantastyczny film? Mnie się właśnie przypomniał, więc napisałem:


***


Kostka przeznaczenia


Ten film wspaniały z tym Jackiem Blackiem!

Ja byłem wtedy młodym chłopakiem,

któremu diabeł filmowy rzekł: – Odnajdź

tę kostkę! – U diabła zawsze posługa groźna,


więc moja dusza się wtedy zlękła,

że trafi do siódmego kręgu piekła;

że ją głupota sprzedała Złemu.

Ale znalazłem kostkę. Na Temu.


Pan Chińczyk jednak fuszerę odwalił,

gdy grać zacząłem – gryf się zapalił,

a z pudła gitary lakier mi spływał.


Diabła zaś kara była dotkliwa:

za to, że misja skończyła się klęską,

to mnie pokarał muzyką anielską.


***


#nasonety

#zafirewallem

Było tak: przyszedł mi jakoś tak na początku tej edycji do głowy ten pierwszy wers i przypomniało mi się to zdjęcie, które jest do wpisu rel. No i męczył mnie ten wers i – pierwszy chyba raz w życiu – napisałem kilka wersji tego samego wytworu, bo chciałem żeby było ładnie. No i czas konkursowy powoli dobiega końca, więc zamieszczam co mam.


A ze zdjęciem to było tak, że rzeczywiście jechałem kiedyś w Holandii do pracy. Jechałem rowerem (i to nawet nie z powodu chęci „życia jak lokals”, ale zwyczajnie nie miałem wtedy samochodu) i mijałem taki piękny widok. I nawet się na chwilę zatrzymałem, i nawet się nim zachwyciłem, i nawet go wtedy sfotografowałem, na co dowód niżej. No a później jednak – nie wiedzieć czemu? – pojechałem dalej. Ciekawostka natomiast jest taka, że Holendrzy raczej nie używają ekranów akustycznych. Raczej usypują wały, a na tych wałach kwitną później maki albo pasą się owce (akurat nie mam zdjęcia, a nawet szukałem). Bo Holendrzy trawy też raczej nie koszą, a przynajmniej nie poza centrum miast.


***


Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo


Kiedyś mnie wiosna witała makiem,

a ja popełniłem – niestety! – gafę,

bo choć urzekła mnie czerwień przydrożna

decyzja ma była, no cóż – nierozsądna:


czerwona fietspad* przez Venlo biegła,

ja spiąłem się w sobie (i w łydkach ścięgna)

i popędziłem – nie wiedzieć czemu? –

ku kołchozowi (wówczas mojemu).


A tak bym się tam w te maki uwalił! –

bym pojadł, bym popił i lulki palił,

i czułbym się niczym we wodzie ryba.


Lecz od leżenia euro nie wpływa.

Na szczęście Holandia to już jest przeszłość –

dziś bym tam został. Niech w pracy się pieprzą!


***


* – fietspad to w języku niderlandzkim ścieżka rowerowa


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta

e8760b1a-07a9-4317-811b-b73d55e9c761

Podobno jest tak, że woda wysusza skórę. Stąd należy używać kremów nawilżających (lub myć się rzadziej, albo przynajmniej myć się w piasku). Kiedy połączyłem ten fakt z pogranicza biologii, kosmetologii i hydrologii z fantastycznymi pomysłami kolegi @splash545 wyszło mi coś takiego, choć wcale tego nie planowałem:


***


Sucho


Jerzy się schował na plaży za krzakiem

żeby zabawić się mógł z flisakiem.

Choć męska miłość nie jest mu zdrożna,

jednak w Grudziądzu nie bardzo tak można.


Nie żeby była jakaś tam grzeszna,

bywa po prostu ciut niebezpieczna

bowiem właściciel trupiego haremu

kupił ostatnio bejsbola na Temu:


– „Nie będą mi się tutaj pedalić!

Podbojem kobiet należy się chwalić,

kobiety mężczyzna powinien zdobywać!”


Cóż jednak, kiedy kobieta nieżywa

choć w Wiśle pływa, to jej się przeschło.

A kiedy sucho, to będzie piekło.


***


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta

Zaloguj się aby komentować

A, coś nie umiem napisać żadnego błyskotliwego wstępu. Dziś będzie więc po prostu o nieszczęśliwej miłości i o tym jak można się z niej wyleczyć. A wszystko to – jakże by inaczej! – w grudziądzkiej scenerii:


***


Krzywa


Na plaży grudziądzkiej się schował za krzakiem,

zabawiał się swoim fiflakiem (flakiem)

i marzył, że siostra miejscowa (położna)

powie mu kiedyś: „Tak, Jerzy. Można”.


Chodziły słuchy, że była uległa,

że ponoć już pod wieloma legła,

więc Jerzy myślał: „właściwie czemu

każdemu można, tylko nie jemu?”


I Jerzy tak się do siostry zapalił,

że z tego wszystkiego aż sobie zwalił

(choć w wyobraźni sobie używał).


Siostra natomiast (z łaciny krzywa)

do Wisły weszła, bo tak ją piekło.

Jerzego już jednak to nie obeszło.


***


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta (pamiętałem!)

@George_Stark po wstępie bylem prawie, że pewien, że z miłości można się wyleczyć poprzez utopienie i uważam, że byłaby to trwalsza metoda niż ta opisana przez autora.

Poza tym po słowach: zabawiał się swoim - sądziłem, że będzie - flisakiem.

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka


Cieszę się małym nakrapianym szpakiem

Drozdem, co wydaje dźwięki wszelakie

I gdy w krzewie szczebiocze wróblość mnożna

A w katedrze wiruje jaskółka pobożna


Gdy sroka wrony odgania śmigła

Od gniazda, zaciekła i niedościgła

Pożyczę też dobrze kosowi śpiewnemu

I puchaczowi w koronie skrytemu


A kawce, co ze mną się spoufali

Sypnę ziarko tak, by nie podebrali

Go od niej łakomy gołąb i mewa


Przez okno słyszę — skowronek śpiewa

Z pobliskiego drzewa, bo słońce wzeszło

Echo dzięciołowych prac wnet się rozeszło


#nasonety #diriposta #zafirewallem

c2d1285e-5a6f-46dc-9f28-edab115dd4d1
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy:


Dzień zaczynam dźwiękiem

Pierd akompaniowany jękiem

Rura g(ł)ówna drożna

Zapełnić znów można


Sraczka ubiegła

Bielizna uległa

Majtki z Temu

Oddam bezdomnemu


Kapuchy nawalił

Twarogiem poprawił

Tron mnie wzywa


Z gówna grzywa

Minuty nie zeszło

Huraganem przeszło


-------------------------

Jak widać sonet szybki jak dwójka o... ojć, chyba nie zdążę dokończyć...

#zafirewallem #nasonety #diriposta #tworczoscwlasna

@Piechur proszę zostawić zasady w spokoju xD zapraszam do napisania opowiadania jak Ci się nudzi, a nie głupie pomysłu w głowie (tam się takie mogą przydać!)... xD

@pingWIN Schludnie, choć nasrane


Ogólnie widać, że pisane z pasją przez osobę z dużym doświadczeniem i obeznaniem w świecie fekaliów. Z angielska ten styl nieprzypadkowo odnosi się też do drugiej pasji autora, FAP - fecal adventures poetry. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@onpanopticon Dziękuję za rzeczową recenzję. Tak zwany bagaż doświadczeń. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dziwi mnie skąd wiesz o mojej drugiej sekretnej pasji, ale może będę lepiej spał bez tej wiedzy. ಠ_ಠ


Pozdrawiam,

Prokurator generalny dziura w dupie.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Decyzją szanownego kolegi @fonfi niniejszym otwieram LXXXI edycję bitew #nasonety !

Bezpośrednio pod spodem znaleźć możecie #diproposta , natomiast na końcu znajdują się zasady dotyczące wygranej


-------------


Tadeusz Boy-Żeleński

Zdarzenie prawdziwe


Siedząc żałośnie nad bakiem

Dumałem o życiu takiem:

Żeby to tak było można,

By każda chęć płocha, zdrożna

Była ode mnie odległa,

By myśl moja zawsze biegła

Ku zacności, ku dobremu

I służyła tylko jemu.

I wciąż bym się doskonalił,

Tak żeby mnie każdy chwalił.

Ale, jak to zwykle bywa,

Że krótko trwa chęć poczciwa,

Jakoś mi to potem przeszło

I, co gorsza, się obeszło.


-------------


Zasady wygranej: W piątek, 27 czerwca 2025, w okolicach wieczornych będę robić podsumowanie, a wygra utwór o największej liczbie wyrazów (tytuły nie będą brane pod uwagę). W przypadku remisu o wygranej zdecyduje kolejno większa liczba piorunów, a następnie to, który sonet został dodany wcześniej.


Jak zawsze: powodzenia!


#zafirewallem #tworczoscwlasna

938b7d6e-1efc-4c00-92b2-09f5c12d4a1e

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Okazuje się, że ja Państwa perfidnie okłamałem. Co gorsza okłamałem Państwa nie raz - a dwa razy. W jednym wpisie. 


Otwierając bieżącą LXXX (słownie: 80) edycję #nasonety w Kawiarni #zafirewallem napisałem po pierwsze, że edycja kończy się w piątek 19 czerwca. Okazuje się, że ani 19 czerwca nie jest piątkiem, ani piątek nie jest 19 czerwca. Szybki rzut oka na kalendarz i od razu widać, że 19 czerwca jest (a nawet był) czwartkiem a piątek jest (a nawet był) 20 dniem czerwca. To po pierwsze.


A po drugie napisałem, że postaram się nasz sonetowy kalendarz, który był się ostatnio trochę rozjechał naprostować. A mamy już weekend po wspomnianym 19.06, który okazał się czwartkiem i piątku, co okazał się 20.06 a ja dopiero piszę podsumowanie. Za obydwa powyższe kłamstwa serdecznie Państwa przepraszam, chociaż zaznaczam -nie były one umyślne. Niemniej, przyznaję się do winy. Bez bicia. 


No dobrze, skoro drogą dedukcji wspólnie już ustaliśmy (przypominam, że największy w tym udział miał pan @onpanopticon ), że nie znam się na kalendarzu, to możemy spokojnie przejść do przeglądu prasy. Znaczy sonetów. Gdzie - jowialnie Państwa uprzedzam - również będę kłamał jak z nut, ale tym razem całkiem celowo i oficjalnie, zasłaniając się przy tym “licentią poeticą”.


A zatem zapraszam.


------------


Wycieczka Via Ferratą by @Statyczny_Stefek ️18


Jakież było moje zdziwienie, kiedy chwilę po otwarciu edycji pojawił się sonet, którego autorem nie był @George_Stark . Tym razem proszę Państwa pierwszy z bloków startowych wystrzelił pan @Statyczny_Stefek ze swoją “Wycieczką Via Ferratą”. Jako, że nie znam języka włoskiego, ale znam angielski, więc “ferrata” momentalnie mi się z fretką skojarzyła. Tylko jak bym nie próbował to z żadnej strony nie mogłem tej fretki do kontekstu chodzenia po górach (które to chodzenie - przypominam - jest tematem sonetu) dopasować. Aż musiałem odwołać się do źródła wiedzy zbiorowej i sprawdzić w czeluściach internetu. Okazuje się, proszę Państwa, że “via ferrata” to z włoskiego “droga okuta” u nas zwana czasami “żelazną percią” - szyli górski szlak wyposażony dla bezpieczeństwa w stalową linę. Hejto bawi, hejto uczy - i nagle wszystko nabrało sensu!


Morze daleko poza sezonem by @Statyczny_Stefek ️20 


Pan @Statyczny_Stefek chociaż twierdzi, że jest raczej koneserem górskich krajobrazów, to ewidentnie podświadomie odczuwa bezmierną tęsknotę za kojącą aurą polskiego morza. A raczej za atrakcjami jakie to polskie morze oferuje: zapachem zużytego oleju ze smażalni, podchmielonymi rodakami, wrzaskiem bombelków na plaży mieszających się z głośną muzyką przez małe “em”… Ta melancholia znajduje ujście we wspaniałej elegii “Morze daleko poza sezonem”, gdzie wspomniana tęsknota wylewa się jak pot spod pachy (nie mylić z @UmytaPacha ) na plaży już w pierwszych wersach:  

Muzyczka nie gra, nikt rybki nie smaży

_Nie czujesz z ogródków zapachu wódki…_”

Panie @Statyczny_Stefek już za tydzień ukoję pańską tęsknotę fotorelacją (na życzenie może być nawet udźwiękowioną) z samego centrum półwyspu Helskiego.


Stereotypem na Giewont! by @Statyczny_Stefek ️12


Żeby szybko przykryć to swoje wzruszenie i tęsknotę za polskim morzem, pan @Statyczny_Stefek znowu ucieka myślami w góry. Jak zdążyliśmy się już wszyscy zorientować jest on jednym z kilku hejto-specjalistów od wędrówek po wszelkiego rodzaju szczytach, graniach, kotlinach, szlakach i innych wyrazach bliskoznacznych związanych z górami, w związku z czym, idealnie przed wakacyjnym sezonem postanowił przygotować dla nas Poradnik Górołaza. I tak proszę Państwa, na wyprawę w góry zaleca się: 


  • klapeczki, najlepiej japonki, żeby łatwo piasek i kamyki można było wytrzepać

  • słodki, gazowany napój, wzmocniony rumem lub wódeczką (co kto lubi), wiadomo - na odwagę

  • minimum odzienia wierzchniego, żeby nam nie ciążyło przy wchodzeniu pod górę, bo nie ma nic gorszego niż się zmęczyć i spocić

  • najlepiej sprawdzają się krótkie spodnie, koszulka “żonobijka” i modne okulary przeciwsłoneczne, najlepiej zakupione od górala w ramach wspierania lokalnych biznesów na Krupówkach

  • a z osprzętu to zdecydowanie smartfon z dobrym aparatem do selfiaków, resztę w razie czego dostarczy GOPR


I tak przygotowani możemy spokojnie iść w kolejkę na Giewont, gdzie swoim profesjonalnym strojem i ekwipunkiem idealnie dopasujemy się do towarzystwa na szlaku. Aha, jeszcze głośnik bluetooth się przyda, bo akustyka w górach jest ponoć fenomenalna. Ja Stefkowi wierzę więc prosto z plaży w Jastarni jadę po selfie do Zakopca.


Do Korsarzy by @Piechur ️20


Hejto to nowoczesny portal dla starych ludzi. Fakt ten jest znany i jest niezaprzeczalny. Dlatego, co jakiś czas (nawet częściej niż rzadziej), za sprawą nas - leciwych użytkowników, pojawia się jakiś wpis nostalgiczny. Wspomnienie tych czasów co były, a co ich teraz nie ma. Takie wspomnienie, ba! nie bójmy się tego powiedzieć - westchnienie, zawarte jest w kolejnym sonecie, który został zgłoszony do konkursu przez pana @Piechur . Sonecie, którego sam tytuł - “Do Korsarzy” - przywołuje na kupki smakowe niewinną słodycz szkolnych lat. Dzisiejsza młodzież, przebierająca w Żabkach i Biedronkach w Snickersach, Marsach czy innych M&Msach, nie zna smaku Korsarzy. Ale nie tego oczywistego smaku. Tylko smaku draży zakupionych w lokalnym sklepie Społem za drobniaki uciułane na skupach butelek lub makulatury. Mówią, że to co dobre szybko się kończy. Jak dobrze, że producent draży Korsarzy nie zna tego powiedzenia przez co pan @Piechur mógł napisać o nich sonet, ja mogłem nostalgnąć, a społem (taka gra słów) mogliśmy po te “niebiańskie doznania” pobiec do Żabki.


Wódka by @George_Stark ️17


Cztery sonety wytrzymał pan @George_Stark , zanim pojawił się ze swoim wytworem. Cztery! Gratuluję wytrwałości, powściągliwości i samokontroli. Sonet “Wódka” opowiada nam o nieuniknionych konsekwencjach, które czekają na nas ze strony płci pięknej po spożyciu tego narodowego trunku. Takim spożyciu w towarzystwie kolegów oczywiście, bo samemu to - wiadomo - alkoholizm. I tak jak pani Szymborska wprowadziła do naszego języka kilka nazw własnych dla krótkich form rymowanych, jak “odwódki, “lepieje”, etc. tak pan @George_Stark wprowadza nam do języka nazwę na towarzyskie spożycie alkoholu właśnie. A więc, moi drodzy, spożycie takie nazywa się “barzeniem”.

Co mnie jednak bardziej zaskakuje, to skąd pan @George_Stark , pomimo bycia bezżonnym tak doskonale zna te konsekwencje, z tą najpoważniejszą “w razie czego przyjmie mnie mama” szczególnie. No nic, zapytam go na następnym #hejtopiwo , kiedy będziemy się wspólnie “barzyć”. Przez “b” oczywiście!


Regaty by @George_Stark ️16


Jak już się pan @George_Stark pojawił, to wiadomo - seryjnie. I nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił kolejnego wytworu do Cyklu Grudziądzkiego. I tak po uprzednim spożyciu “Wódki”, zabrał się za "Regaty". Wiadomo, że żeglarstwo i alkohol nie idą w parze. Nie inaczej jest tym razem, bo już w trzeciej zwrotce (a pierwszej tercynie) “do równowagi doszło zachwiania: wektory sił się stały niesforne” (piękne określenia na alkoholowe zaburzenia balansu) przez co teraz “zwłoki na plaży leżą dostojne”. Grudziądzkiej plaży. Chociaż jak wczoraj sprawdzaliśmy z panem @splash545 to już ich tam nie było. No ale może włodarze, ze względów estetycznych, postanowili je uprzątnąć przed koncertem Lady Pank. Wystarczy, że sam Borysewicz jest mało estetyczny. Choć śpiewa wybornie.


Do prezesów-kolejarzy by @George_Stark ️15


Do prezesów-kolejarzy to wytwór, w którym autor - @George_Stark w 14 wersach, zawarł w naszym imieniu wyraz społecznego sprzeciwu wobec sposobu w jaki traktuje nas kolejowy monopolista. Sprzeciwu wobec tego jak gardzi naszym czasem, szydzi z naszych planów, drwi z naszych ciężko zarobionych pieniędzy, za które z masochistycznym uporem wciąż kupujemy bilety. Bilety na podróż przez wszystkie odcienie frustracji, malowane przesiadkami, opóźnieniami i zmianami w i tak nieczytelnych i niezrozumiałych rozkładach. Myślę, że pani @KatieWee mogłaby coś więcej na ten temat powiedzieć. Ale @George_Stark zawarł też groźbę. Groźbę alternatywy. Tylko Panie @George_Stark dlaczego ta alternatywa - Tiguan - jest po niemiecku? Kiedy ja wiem, że Pan miłością darzy wytwór wschodniej myśli technologicznej - Ładę Nivę. No chyba, że o rym chodziło - to ok.  


Serca drgania by @fonfi ️13


Klasycznie na ostatnią chwilę, korzystając z okazji, że edycja się przedłuża, wpada pan @fonfi . Zamyślony i rozmarzony. I pisze nam w swoim wytworze “Serca drgania”, że chciałby, ale tak jakby nie może. Uzewnętrznia nam się ze swoim pragnieniem bycia kochanym, kiedy chłop ma żonę przypominam. Wychodzi na to, że on też kocha, ale się udręczać. A słowami “Aż serca bicia nie umilkną drgania” twierdzi, że będzie się tak udręczać, aż zadręczy się całkiem. No dekadentyzm pełną gębą. Tylko śmiem twierdzić, że mu z tą dekadencją zupełnie nie do twarzy - do wąsów panu, panie @fonfi , nie pasuje.


Jowej by @onpanopticon ️8


A na sam koniec, po tej całej poetyckiej uczcie - deser. Deser w postaci debiutu w sonetach. Pan @onpanopticon dołączył do naszych kawiarnianych zabaw już jakiś czas temu. I jest na szlaku, który przeszedł chyba każdy z nas. Zaczął w czterech rymach i teraz zjawił się z sonetem. Sonetem “Jowej”, co po polsku znaczy “Rower”. Muszę się przyznać, że podsumowując ten utwór jestem, proszę Państwa, daleki od obiektywizmu. Tak daleki jak długie są rowerowe wyprawy pana @onpanopticon a. Dlaczego - zapytacie? Dlatego, że moja cała przygoda z poezją (przez małe “pe”) również zaczęła się od roweru i pisania o nim, a miała swoje ujście w "endorfikach" (autoreklama). Dlatego ja w pełni rozumiem ten stan upojenia endorfinami, kiedy myśli szaleją a słowa i rymy same się cisną na usta. Albo na papier. Albo na ekran. Co kto woli. I całym sobą, każdym kawałkiem odbierałem i czułem te “gościńca grudki”, “rytm przerzutki”, “ślady kół w ziemi niezłomne” i coś co może Państwa zaskoczyć, a jest wspólne tak dla poezji, jak i jazdy na rowerze - “mego z sobą spotkania”. No wzruszyłem się, no. Cieszymy się Panie @onpanopticon z Pańskiego towarzystwa tutaj i proszę pamiętać, że czeka na Pana jeszcze tag #naopowiesci .


----------------


Otwierając edycją napisałem Państwu, że pomysł na wyłonienie zwycięzcy mam odważny i szalony. Jednak tak jak się obawiałem pomysł spalił na panewce i niestety pan profesor Ryszard Koziołek, polonista i rektor Uniwersytetu Śląskiego moją wiadomość-prośbę pozostawił bez odpowiedzi. Niektórzy powiedzą, że może to i dobrze. W każdym razie, Panie Profesorze, jeśli jednak jakimś zrządzeniem losu zawita Pan tutaj do naszej Kawiarni, to moja propozycja pozostaje aktualna. 


W związku z tym wygranego musimy wyłonić klasycznie. Na podstawie vox populi. Podliczając głosy, mam nadzieję, że zdecydowanie bardziej skrupulatnie niż komisje wyborcze, wyszło mi, że mamy remis pomiędzy panami @Statyczny_Stefek i @Piechur . W takiej sytuacji, pozostawiając decyzję ślepemu losowi, rzut monetą zadecydował, że laur zwycięzcy w LXXX (słownie: 80) edycji #nasonety trafia do pana @Piechur .


Państwu dziękuję za uwagę a zwycięzcy gratuluję. I klasycznie już współczuję.


EDYP:  


Wódka by @RogerThat ️11

Jak słusznie Pan @RogerThat był zauważył w komentarzu poniżej, został pominięty w podsumowaniu powyżej. Trochę z własnej winy, chociaż chyba jednak z mojej bardziej. A na pominięcie absolutnie nie zasługuje. Pan @RogerThat zdążył zgłosić się do konkursu nawet przede mną i przed każdym z dwóch możliwych terminów czyli przed piątkiem co miał być 19, a nawet przed czwartkiem co 19 faktycznie był.


W ten sposób okazuje się, że w edycji mamy dwa wytwory o tym samym tytule “Wódka”. Jednak “Wódka” pana @RogerThat smakuje zupełnie inaczej niż ta od @George_Stark . Jego wódka jest zdecydowanie bardziej gorzka, chociaż smak jej osładzają kobiece usta. Ale żeby tylko jedne usta. Autor oddaje się “barzeniu” w towarzystwie wielu - naliczyłem sześć (słownie: 6) - kobiet. W pewnym momencie upojenie alkoholowe na tyle go zamracza, że dla jednej z dam, decyduje zadłużyć. Dam - bo już Bułhakow w "Mistrzu i Małgorzacie" pisał, że tylko damy piją wódkę. A może to o spirytus chodziło? Ale odbiegam. W każdym razie, z powodu zadłużenia, a więc barku środków na kolejne “kolejki” autor popada w przygnębienia i powoli trzeźwieje przy stoliku w kącie.

Sam.

Bez dam.

Co tylko dowodzi, że damy (a przynajmniej barowa ich odmiana) to jednak tylko na kasę są łase. Wniosek gorzki, jak wódka.


#nasonety #podsumowanienasonety #zafirewallem

@fonfi ale tak merytorycznie: podsumowanie wspaniałe, jutro muszę przeczytać ponownie, bo dziś miałem ciężki dzień, a nie chciałbym ani słowa stracić.

Chyba w #naopowiesci się lepiej sprawdzę, bo nawet twoje opowiadanie o sonetach bardziej mi je rozjaśniło, niż one same Ja nie wiem jak ja przeglądam to hejto, ale nawet nie wiedziałem, że podsumowania są takie pełne pasji


"Zazdraszczam" talentu kawiarenkowiczom, bo się wprost wylewa z ekranu. Nieraz co drugą frazę się zatrzymuję i mówię "kurde, fajne". A ta jakże wykwintna myśl dobrze obrazuje jakimi słowami operuje moja głowa na co dzień ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Gratulacje dla wszystkich, no ale jako się rzekło laury zbiera Pan @piechur

@onpanopticon Dziękuję, ale chyba tylko ja zamęczam Szanowne Towarzystwo takimi, do znudzenia długimi, podsumowaniami. Ale nic nie poradzę - ja po prostu to lubię. Lubię czytać te nasze wytwory po raz n-ty i albo doszukiwać się w nich smaczków, albo rzeczy, których sam autor nie spodziewał się tam znaleźć, albo po prostu bawię się skojarzeniami. No i pro-tip na przyszłość, jak nie chcesz czytać całości, to najważniejsze, czyli zwycięzcę zazwyczaj podaję na końcu


A co do sonetów, to broń boże nie rób nam tego i nie przestawaj, bo chciałem zauważyć, że "kurde, fajnych" fraz wypisałem od Ciebie cztery (słownie: 4) a to i tak głównie dlatego, że trochę się muszę ograniczać

@fonfi Mi się podobają te wszystkie twoje litanie, lubię sobie przeczytać. Zawsze tak się skacze z treści do treści, tu komentarz, tu powiadomienie. A u ciebie taka chwila oddechu i sobie człowiek czyta. Tak mi to bezwiednie leci jak gdybym jechał nomen omen rowerem i stanął na rogatkach, patrząc na przejeżdżający pociąg. Okazuje się, że jest dłuugi, długaśny, ale sobie patrzysz jak fajnie przemyka, co tam przewozi, dokąd jedzie, a sam łapiesz oddech. Więc jeśli o mnie chodzi, to bajerancko


Sonety będę sobie pisał, bo jak niby mam się nauczyć bycia chociaż wyrobnikiem jeśli nie próbując. Ot, zasugerowałem, że może opowiadanie pójdzie lepiej. Bliższa koszula ciału, o ile można tego użyć w tym kontekście


PS Czy tylko ja mam tutaj poniżej link "pokaż więcej komentarzy", który jest, ale nie działa? xD

Zaloguj się aby komentować

Proszę mi wybaczyć. Jak się okazuje nie umiem pisać sonetów Niby człowiek wiedzioł, a jednak się trochę łudził.


Można się śmiać, bo wyszła mi bardziej praca domowa lat wczesnoszkolnych. Niemniej próbowałem. Zadeklarowałem się, że napiszę, więc po dużych męczarniach oto i moje wypociny. Za które siebie i Państwa przepraszam. Tematem oczywiście #rower bo ostatnio to mój główny sposób na złapanie wytchnienia i oddechu. Niemniej nie porzucam idei, w wielu rzeczach byłem beznadziejny i po wielu latach wytężonej pracy stałem się niezbyt dobry. A to już awans.


Jowej


Samotna droga, odarta z nędznych arbitraży,

Koła wścibsko przecinają gościńca grudki,

Sójka szczebiocze niby w rytm przerzutki,

kierując na manowce, chciwych dębu cykliniarzy.


Niezłomna natura z myślami mnie parzy,

Meandrycznym skinieniem dolewa odtrutki.

W milczeniu odrywa sędziwości skutki,

Na stół wykłada idee, mistrz kabalarzy.


Nie jadę naprzód – ja wracam - do zarania,

Do pierwszych pytań, do każdego wahania,

Do swoich starań, skutków owoce skromne.


Umysł mój błądzi, lecz ja go nie napomnę,

I tylko ślady kół w ziemi niezłomne,

Ulotnym świadectwem mego z sobą spotkania.


#zafirewallem #nasonety #tworczoscwlasna #diriposta

@onpanopticon Ja nie wiem skąd ta samokrytyka. Jest na prawdę super! Zwłaszcza, że napisałeś "Rower" więc podniecony dalej nie czytałem. Żartuję oczywiście! No i same smaczki: "chciwi dębu cykliniarze", "myślami mnie parzy", "meandryczne skinienie" - no piękne!

@onpanopticon aa tylko taguj #diriposta bo później łatwiej do podsumowania znaleźć. Gdybym nie wiedział, że na ten sonet czekam, to o mały włos by mi umknął :P.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Korzystając z okazji, że @fonfi - pomimo, że pisał że zabawa trwa do piątku 19 czerwca, a dzisiaj nie dość, że mamy piątek to na dodatek 20 dzień czerwca - nie zakończył jeszcze LXXX edycji #nasonety, to pozwolę sobie wrzucić swój wytwór #diriposta.


Serca drgania


Chciałbym się kiedyś w końcu odważyć,

Posłuchać serca, przegonić smutki,

Mentalnych blokad roztrzaskać kłódki,

I marzyć.


Aby uwagą ktoś dziś mnie obdarzył,

Bym poczuł się ważny, a nie malutki,

O byciu kochanym - choć przez moment krótki,

Bym marzył.


Lecz mnie ciągle trawią: obawy, wahania,

I bez odpowiedzi ulotne pytania,

Na wpół obłąkane pragnienia ułomne.


Wiem też, że widma tych cierpień ogromnych,

Nie będę władny się pozbyć, zapomnieć,

Aż serca bicia nie umilkną drgania.


#zafirewallem


PS

Że też nikt poza panem @onpanopticon takiego babola w datach mi nie wytknął.

@fonfi jak już to przeczyta to może uznać za mocnego kandydata do zwycięstwa.

Btw ja zauważyłem babola w dacie, ale nie mam serca, żeby wytykać.

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ poezja (w moim rozumieniu) opiera się na emocjach, a są takie emocje, które już nawet nie wywołują gniewu, bo to się człowiek już dawno zdążył przyzwyczaić, to, żeby nie zwariować, chociaż ponarzekać sobie czasami warto:


***


Do prezesów-kolejarzy


Do prezesów-kolejarzy:

Wy parszywe małe fiutki!

To zaniedbań waszych skutki,

że se mogę tylko marzyć:


o byczeniu się na plaży,

żeby w górach wydać dutki,

o wyjeździe choćby krótkim.

Czy pasażer jest wam wraży?


Ani się dotrzeć da do Poznania,

na dworcach też już niejeden zbaraniał

czytając rozkład – męczarnie potworne!


Wrażeń z podróży się nie da zapomnieć,

punktualności nie śmiem tu wspomnieć.

Ech, kupię se, k⁎⁎wa, choć Tiguana!


***


#nasonety

#zafirewallem


O! Mam też ładną piosenkę w temacie kolejowym!

@George_Stark ja się nauczyłem, że jak chce się jeździć czy to pociągiem czy autobusem to należy celować w Warszawę, a potem stamtąd dojedzie się wszędzie.

Zaloguj się aby komentować