Niedawno wyszło polskie wydanie książki Nick Landa Drapieżne noumeny. Osobiście już tą książkę zamówiłem, ale uznałem, że niektórzy z was też mogą być zainteresowani tą informacją. To w końcu jeden z bardziej kontrowersyjnych, ale i ciekawych myślicieli współcześnie.
Wydawnictwo Olesiejuk zapowiada powieść ze starego kanonu Gwiezdnych Wojen w aż trzech wersjach. "Na krawędzi. Imperium i Rebelia" Marthy Wells trafi na sklepowe półki 24 czerwca 2026 roku. Wydania: w miękkiej oprawie, w formacie starych wydań z Amberu, standardowej miękkiej i twardej z barwionymi brzegami, z Kolekcji Legend - obejmuje 368 stron, w cenie detalicznej 39,99 za "amberowską", 49,99 za miękką i 129,90 zł za twardą. Poniżej okładki ("amberowska" z lewej, miękka w środku i wizualizacja twardej z prawej) i krótko o treści.
KIEDY REBELIANCI WALCZĄ Z RENEGATAMI, OSTATECZNY TRIUMF MOŻE PRZYPAŚĆ IMPERIUM…
Nastały trudne czasy dla Sojuszu. Nękani przez Imperium i mierzący się z brakiem dostaw rebelianci mają trudności z ukończeniem nowej, tajnej bazy na lodowej planecie Hoth. Dlatego kiedy kupcy ze Środkowych Rubieży oferują bardzo potrzebne materiały, księżniczka Leia Organa i Han Solo przystępują do negocjacji.
Jednak zdrada zmusza statek rebeliantów do ucieczki na tereny kontrolowane przez piratów, a Leia dokonuje szokującego odkrycia: napastnicy pochodzą z jej rodzinnej planety, Alderaana, która została niedawno zniszczona przez Gwiazdę Śmierci. Ci uchodźcy stali się grabieżcami i na pewno wydadzą księżniczkę Imperium... jeśli tylko odkryją jej prawdziwą tożsamość.
Rozdarta między poczuciem winy, lojalnością a zdradą, Leia nie cofnie się przed niczym, by pomóc swoim rodakom, nawet w obliczu tak wielkiego zagrożenia, jakie stanowią siły Imperium. Stawiając czoła zarówno bandytom, jak i oprawcom, Leia, Han, Luke Skywalker i Chewbacca muszą zmierzyć się ze śmiercią — albo ją zaakceptować — aby utrzymać Rebelię przy życiu.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Drugi tom serii o samurajach autorstwa pana Matsuoki. Dowiadujemy się więcej o historii rodu Okumichi, w tym o ich wizjach i ich źródle. Rozwija się też wątek Emily, misjonarki z Ameryki.
Ten tom zawiódł mnie nieco tym, w którą stronę poszedł główny wątek, stąd minus jeden punkt względem poprzedniej części. Ale dalej świat jest intrygujący, akcja wartka, a opowieść wciągająca.
Drugi tom serii kontynuuje historię w bardzo mrocznym i niepokojącym kierunku. Po wydarzeniach opisanych w tomie "Zew mroku" bohaterka próbuje jakoś funkcjonować, ale szybko okazuje się, że pewnych doświadczeń nie da się po prostu zostawić za sobą. Przeszłość wraca, granice moralne zaczynają się zacierać jeszcze bardziej, a sama historia coraz mocniej skupia się na psychice głównej bohaterki. Fabularnie mamy serię gwałtów i morderstw, których sprawcami jest grupa radykalnych mizoginów. Pałają żądzą zemsty za śmierć swojego idola - Jakoba Abela, która popycha ich do kolejnych morderstw na feministkach i kobietach działających (ich zdaniem) na szkodę mężczyzn. Jest brutalnie i mrocznie, dużo bardziej niż w 1 tomie.
I nadal działa tu to, co podobało mi się w pierwszym tomie najbardziej - świeżość. Krefeld dalej potrafi budować klimat czegoś innego niż standardowy skandynawski kryminał. Nie opiera wszystkiego wyłącznie na śledztwie, ale bardziej na psychologicznej presji, moralnym rozpadzie i ciągłym poczuciu zagrożenia. To nadal jest dość unikatowe połączenie i seria wyróżnia się na tle wielu podobnych thrillerów.
Problem pojawia się jednak w momencie, gdy zostajemy praktycznie tylko z jedną bohaterką. W pierwszym tomie część jej zachowań można było tłumaczyć sytuacją - była wciągnięta w chorą grę z mordercą, działała pod presją czasu i strachu. Tutaj spędzamy z nią znacznie więcej czasu i zaczyna wychodzić na jaw, że część tych zachowań nie była tylko reakcją na traumę czy manipulację. Coraz bardziej wygląda to jak jej naturalna strona charakteru. Za swoją porywczość zostaje nawet zawieszona.
I właśnie to trochę osłabia historię. Bohaterka staje się mniej interesująca, a bardziej męcząca. Znika część napięcia wynikającego z pytania "jak daleko da się ją popchnąć?", bo zaczynamy rozumieć, że ona sama ma w sobie coś bardzo mrocznego, co ją napędza ku wątpliwie morlanym wyborom. To ciekawy kierunek, ale jednocześnie odbiera trochę dynamiki relacji znanej z pierwszego tomu. Nie podoma mi się, też eliminacja jej partnerów służbowych, bo daje nam poczucie, że nie ma co się przywiązywać do innych bohaterów. W 1 tomie to było wyraźne (pisałem z resztą o tym), ale tu czułem to jeszcze bardziej.
Mimo tego książkę nadal czyta się bardzo dobrze. Klimat jest ciężki, historia angażuje, a autor konsekwentnie rozwija własną wizję serii. Efekt świeżości działa, ale brak przycisku bezpieczeństwa protagonistki, zaczyna momentami niepokoić.
Dom Wydawniczy REBIS przygotowuje nowość historyczną. "Kapetyngowie. Dynastia, która stworzyła średniowieczną Francję" Justine Firnhaber-Baker rozpoczną panowanie 16 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 465 stron, w cenie detalicznej 99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Historia najpotężniejszego królestwa chrześcijańskiego świata. Opowieść o wstrząsach religijnych, bohaterskich czynach, zdradach, świętych wojnach, pogromach i prześladowaniach. O rodzie obdarzonym wyobraźnią i ambicją, przekonanym, że sam Bóg wybrał go do wielkich celów. Oni nie tylko rządzili Francją. Oni ją stworzyli.
Dzieje Kapetyngów, ich wzlotów i upadków, to wielka epopeja europejskiej historii. Zaczynając w X wieku od skromnego przyczółka wokół Paryża, zbudowali oni państwo rozciągające się od Atlantyku po Morze Śródziemne i od Rodanu po Pireneje. Dali początek instytucjom, które przetrwały aż do rewolucji francuskiej, przekształcili Paryż z błotnistego zaścianka w olśniewającą metropolię i przyłożyli ręki do najbardziej rozpoznawalnych osiągnięć średniowiecza, od architektury gotyckiej, poprzez wyprawy krzyżowe, aż po „miłość dworską”. Niejeden raz ich wrogowie popełniali błąd, nie doceniając, z kim się mierzą, oni zaś dzięki przebiegłości, bezwzględności, szczęściu i małżeństwom pokonywali ich wszystkich.
Justine Firnhaber-Baker znakomicie oddaje nie tylko życie kapetyńskiego dworu, dokonania intelektualne, bitwy i religijny zapał owych czasów, lecz także ciąg katastrof, który doprowadził w końcu do upadku tej dynastii.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
“Na tym polega życie. Trzeba przez nie iść, błądząc.”
Żeby nie było, że chłop samą Herezję wrzuca, to mały skok w bok ze strefy komfortu i chwila oddechu.
Takako dowiaduje się, że jej chłopak bierze ślub, ale z inną. Pracuje z nim w tej samej firmie, więc nie mogąc wytrzymać jego obecności w pracy, składa wypowiedzenie. Tymczasem wujek oferuje jej pokój nad swoim antykwariatem w zamian za pomoc w sklepie. Tam dochodzi do siebie i odkrywa miłość do książek.
Krótka nowela, o powrocie do normalności po porażce i o życiu w zgodzie z samym sobą. Prosta i powierzchowna, ale przyjemna lektura.
Wydawnictwo Insignis przedstawia nowość ze świata World of Warcraft. "Więzy krwi" autorstwa Christie Golden mają ustaloną premierę na 3 czerwca 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie obejmie 480 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Przeznaczeniem Aratora Wybawiciela jest heroizm. Syn Wysokiego Egzarchy Turalyona oraz legendarnej Allerii Bieżywiatr od najmłodszych lat dźwigał brzemię ich dziedzictwa… dziedzictwa, które przypadło mu w udziale już jako niemowlęciu w dniu, gdy Alleria i Turalyon zniknęli w Mrocznym Portalu.
Ta podróż zaprowadziła ich dalej, niż zdołaliby sobie wyobrazić. I choć na Azeroth nie było ich zaledwie kilka dekad, sami doświadczyli tysiąca lat nieustannej wojny przeciwko Płonącemu Legionowi – demonicznej armii dążącej do zagłady wszelkich światów. Powrócili, kiedy ich syn był już dorosłym mężczyzną zaprzysiężonym Zakonowi Srebrnej Dłoni. I choć po rozstrzygającej bitwie Legion rychło upadł, konsekwencji tysiąca lat rozłąki między członkami rodziny nie dało się już łatwo przezwyciężyć.
Teraz, po niedawnych wydarzeniach w Khaz Algar, Arator wyrusza na wyprawę. Chce sprawdzić pogłoski o osobliwej poświacie bijącej z ruin dawno porzuconej bazy Legionu. Turalyon i Alleria pragną mu towarzyszyć, by raz na zawsze unicestwić swego odwiecznego wroga, nim ten ponownie zagrozi ich światu. W miarę jak rodzina odkrywa tajemnicę, Arator próbuje pogodzić bohaterskie dziedzictwo swoich rodziców z ich niedoskonałą naturą, którą zdążył już poznać. Odnajduje w sobie bezwarunkową szlachetność ojca, przenikliwość umysłu matki oraz ich niezłomne oddanie obronie Azeroth.
Życie Aratora to ciągły konflikt ich największych cnót i słabości… które wychodzą na jaw, gdy demoniczne zagrożenie okazuje się dawnym porucznikiem Płonącego Legionu, zamierzającym wykorzystać Azeroth jako początek nowej kampanii zniszczenia.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Nigdy w nic ze świata Warcrafta nie grałem, ale z jakiegoś powodu wszystkie książki kupiłem. Kiedyś sobie obejrzę/przeczytam jakieś strzeszczenie najważniejszych informacji i zabiorę za lekturę.
Po przeczytaniu setek kryminałów, coraz trudniej znaleźć historię, która faktycznie daje poczucie świeżości. Większość korzysta z tych samych schematów: seryjny morderca, policjant po przejściach, trauma z przeszłości, kilka fałszywych tropów i finałowy twist. "Zew mroku" na szczęście potrafi wyrwać się z tego marazmu i już samym punktem wyjścia przyciąga uwagę.
Mamy tajemniczego mściciela - Łazarza, który kontaktuje się z policjantką i stawia ją w absurdalnej sytuacji: jeśli nie wykona jego poleceń i nie pomoże w eliminacji kolejnych ludzkich szumowin z tego świata, upubliczni filmik, na którym policjantka dobija uczestnika wypadku samochodowego, na skutek czego on umiera. Problem w tym, że każde kolejne zadanie prowadzi do następnych zbrodni i coraz większego moralnego bagna. To nie jest może całkowicie nowy motyw, ale sposób połączenia szantażu, wymuszania działań i gry psychologicznej między bohaterami wypada naprawdę dobrze i daje poczucie czegoś świeżego.
Największą siłą książki jest właśnie ta niepewność. Policjantka działa już nie tylko jako śledcza - sama staje się częścią chorej układanki - gry z katem i musi podejmować decyzje, które stopniowo przesuwają granice tego, co jest dla niej dopuszczalne. Bardzo dobrze buduje to napięcie i poczucie osaczenia.
Podobało mi się też, że autor nie próbuje na siłę komplikować wszystkiego kolejnymi twistami. Historia opiera się bardziej na presji psychicznej i konsekwencjach działań niż na nieustannym zaskakiwaniu czytelnika. Dzięki temu całość jest bardziej angażująca emocjonalnie.
Oczywiście książka nie jest idealna. Są momenty trochę naciągane i kilka decyzji bohaterów wymaga od czytelnika lekkiego zawieszenia zaufania. Do tego po za Cecilie i Łazarzem, reszta bohaterów jest papierowa, ale ja nie odbieram tego jako wadę, ale jak jasne powiedzenie czytelnikowi - olej ich, skupiamy się na kluczowej dwójce. A w zamian dostajemy coś coraz rzadszego w thrillerach - poczucie, że autor faktycznie miał pomysł, jak wyróżnić swoją historię na tle innych miałkich.
To jeden z tych kryminałów, które może nie redefiniują gatunku, ale przypominają, że nadal można w nim znaleźć coś świeżego i naprawdę angażującego. Czekam na kolejne tomy, podobnie jak na dalszy ciąg przygód Ravna, tego samego autora.
Wydawnictwo MAG przygotowuje wznowienie drugiego tomu Kronik Riyrii. "Róża i cierń" Michaela J. Sullivana w księgarniach w czerwcu 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Dwóch złodziei chce poznać odpowiedzi.
Narodziny Riyrii…
Przez ponad rok Royce Melborn próbował zapomnieć o Gwen DeLancy, kobiecie, która uratował życie jemu i jego towarzyszowi Hadrianowi Blackwaterowi. Nie mogąc o przestać o niej myśleć, Royce wraca do Medfordu z Hadrianem, ale tym razem spotykają się z zupełnie innym powitaniem – Gwen nie chce ich widzieć. Ciężko pobita przez potężnego arystokratę podejrzewa, że Royce nie zważając na wszelkie niebezpieczeństwa postanowi się zemścić. Odprawiając złodziei ma nadzieję ich ochronić. Nie zdaje sobie jednak sprawy, do czego zdolna jest ta dwójka. Wkrótce się dowie.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza wznowienie w serii Wehikuł Czasu. "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" Phillipa K. Dicka wyląduje na sklepowych półkach 16 czerwca 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, ma 240 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Powieść, która zainspirowała kultowe arcydzieła kina: Blade runner oraz Blade runner 2049.
Trzecia wojna światowa zdewastowała Ziemię. Pozostali na niej nieliczni zdesperowani ludzie, którzy nie wyemigrowali na Marsa lub inne skolonizowane planety. W Los Angeles łowca nagród Rick Deckard marzy o posiadaniu żywego zwierzęcia, symbolu najwyższego statusu na niemal pozbawionej życia Ziemi. Dostaje lukratywne zlecenie – ma wytropić sześć zbiegłych z kolonii, zbuntowanych androidów typu Nexus-6. Empatyczny Test Voigta‑Kampffa pozwala łowcy demaskować zbiegów. Zadanie wydaje się dość proste do czasu, gdy przed jego aparaturą testową siada Rachael Rosen, pracownica wielkiej korporacji produkującej androidy… Likwidacja androidów niespodziewanie staje się dla Deckarda moralnym wyzwaniem, zmuszając go do rozważenia wraz z czytelnikiem: co czyni nas ludźmi?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach