Znów poczytałem o sprawie polanieckiej i tak mnie naszło.
Macie do polecenia jakiś dobry, polski, albo np rosyjski film, nt wsi. Najlepiej jakiś stary, który by fajnie przedstawiał realia, mentalność takich małych, odizolowanych społeczności.
Byłam na avatarze dwójce z dziesięcioletnią córką. Te 13+ to raczej przesadzone. Sporo jej koleżanek już było (z rodzicami). Jeśli chodzi o poziom "przemocy", to bardziej lajtowa niż jedynka. No ogólne mordobicie tu i tam jest, wiadomo, ale bez przesady. To po prostu piękny film.
I to nawet bez feministycznych wstawek, więc tym przyjemniej się oglądało. Silni faceci, wrażliwe kobiety, relacje rodzinne, ogólnie rzecz biorąc fajne kino. Dubbing - bez zarzutu.
@lavinka ja za to na pierwszym Avatarze to 3d nie widziałem ni huhu. Ktoś się tam zachwycał, że tak super, a ja starałem sobie wmówić, "o w tej scenie coś widzę".
@lavinka Byłem przed nowym rokiem i bawiłem się dobrze, miejscami dłużyzny i fabuła taka ło, ale nie spodziewałem się dramatu psychologicznego Poszedłem dla efektów i nie zawiodłem się chociaż mózg szybko się przyzwyczaja do 3D i po 20 minutach już tego efektu wow prawie nie widać.
Ogólnie, to gdyby nie finansowanie Hydry przez Hitlera nie wyrosłaby ona na taką zaawansowaną organizację, przez co nie powstałby również Kapitan Ameryka, ani później spora część superbohaterów, np. Howard Stark nie miałby jakiejś super motywacji do działania. Gdyby taka sytuacja miała miejsce, to najprawdopodobniej Thanos wygrałby ze swoim zamiarem zniszczenia połowy życia we wszechświecie, bo zwyczajnie nie byłoby komu go powstrzymać. Nie mówiąc o tym, że Ziemia byłaby wielokrotnie podbita przez jakichś złoli.
Krótko mówiąc, gdyby nie Hitler, to plan Thanosa by wypalił.
Opis: Oglądany z perspektywy zwierzęcia, świat wydaje się tajemniczą zagadką. IO, szary osiołek o melancholijnych oczach, spotyka na swojej drodze ludzi dobrych i złych, doświadcza radości i bólu. Jego losem rządzi przypadek, który w sekundę zmienia szczęście w rozpacz, a smutek w nieoczekiwaną błogość. Ale IO ani na chwilę nie traci swojej niewinności.
Widziałem dziś w warszawskim kinie Muranów. Film porusza ważny temat, tj. uczucia zwierząt oraz ich odbiór świata. Bohaterem jest osiołek, który traci swój dom oraz opiekunów i skazany jest na przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Potem ucieka albo jest przeganiany gdzieś indziej.
Plusy:
ciekawie opowiedziany bardzo ważny temat
film dla osób wrażliwych, empatycznych i lubiących zwierzęta
bardzo ładne ujęcia, plenery
główny bohater jest naturalny, a ciężko namówić zwierzę do współpracy przed kamerą
na samym początku świetnie widać emocje zarówno u osiołka, jak i jego jego opiekunki
daje do myślenia, szczególnie, gdy trzeba patrzeć na świat oczami głównego bohatera
pomimo pokazywania przemocy, zwierząt nie dręczono na potrzeby filmu (pokazana jest odpowiednia sugestia)
Minusy:
przez skupienie się na historii zwierzęcia postacie ludzkie są mocno przerysowane, a niekiedy nawet i puste w środku - szczególnie źle pokazani kibole/bandyci oraz janusze otwierający coś tam na wsi
zbyt głośne dźwięki, źle dobrana muzyka
pod koniec filmu akcja za bardzo niepotrzebnie przyspiesza, po czym natychmiast idzie do finału
brakuje jakiegoś podsumowania
sporo wątków, które zostały pokazane w sposób zbyt pobieżnie - aż się prosi o ich rozwinięcie
szczególnie jeśli chodzi o wątek dziewczyny, która opiekowała się osłem w cyrku
momentami niezbyt udane połączenie konwencji filmu przyrodniczego z dramatem
Widzieliście? Jakie macie uwagi? Tylko proszę bez spoilerów
@Rebe-Szewach no dokładnie, jeśli potwierdzą się przecieki, których jest całkiem sporo, to zdecydowanie NIE będzie dobre. Evil mouse zamorduje kolejną po Star Wars piękną markę z mojego dzieciństwa.
Przyjemna japońska produkcja o nieśmiałej kobiecie na progu dorosłości, która próbuje się odnaleźć we współczesnym świecie, jednocześnie nie zrywając całkiem ze swoimi prowincjonalnymi korzeniami.
Troszkę przemyśleń, troszkę śmiechu, ładne kadry, słodko-gorzka historia o dorastaniu - idealny film do obejrzenia po stresującym dniu. Niewymagający i podnoszący na duchu ^_^
Jak ktoś nie zna albo nie słyszał o tym festiwalu, to mega mega polecam - to w sumie jedyna okazja na obejrzenie filmów produckji koreańskiej/japońskiej/malezyjskiej/etc z normalnymi polskimi napisami
Warto, nawet jeśli nie miało się wcześniej do czynienia z tego typu produkcjami - próg wejścia nie jest wysoki, to najczęściej filmy raczej popularne niż artystyczne. Jedyny minus jest taki, że ciężko sprawdzić oceny przed seansem, bo filmy mają zazwyczaj poniżej setki ocen na filmwebie/imdb.
Podczas festiwalu jest do obejrzenia 39 filmów, z czego aż 30 jest dostępnych online. Online można kupić seans jednego filmu za 20zł albo dostęp do wszystkich w karnecie za 180zł (polecam tę opcję!).
Jest to mój ulubiony festiwal, wielbię go na równi z Docs Against Gravity
@kiri Na karnet się nie skuszę ale lubię kino egzotyczne. Polecasz jakiś konkretny? Może być artystyczny, byle dobry Przejrzałem tytuły i oglądałem tylko "infernal affairs".
Film totalnie skradł moje serce, bo ma w sobie absolutnie wszystko, co dobra komedia romantyczna mieć powinna jest naprawdę śmieszny, żarty są celne i naturalne; jest trochę momentów do popłakania, trochę momentów do "awww www" *__*
Trochę szokujące dla mnie było pokazanie jak wyglądają gejowskie związki - grupowy seks z nowo poznanymi ludźmi? Spoko! XD ale sprawdzone z kumplem gejem - tak wygląda właśnie ich życie
Film super, ale jak komuś nie pasują całujący się faceci, to nie polecam - sporo tego.
Bardzo przyjemne 3 etiudy - każda przedstawia bardzo krótki wycinek z życia innej kobiety.
Historie się ze sobą nie łączą, nie ma tam zwrotów akcji i wybuchów. Ogląda się bardzo przyjemnie, miękko, trochę podobnie, jak czyta się klasyczną literaturę japońską. Opowieść sobie płynie swoim nurtem, ludzie na ekranie są ładni, przezywane emocje są silne, kadry są jasne.