Znów Kurt Wallander musi rozwiązać zagadkę dwóch pozornie nie związanych ze sobą wydarzeń: dwie niepełnoletnie dziewczyny zabijają atakują taksówkarza za pomocą noża i młotka wskutek czego mężczyzna traci życie a w innej części miasta przed bankomatem znalezione zostaje nagie ciało mężczyzny. Tym razem śledztwo prowadzone jest również w cyberprzestrzeni i wszystko wskazuje na to że czas na rozwiązanie sprawy jest ograniczony, wiadomo że zegar tyka choć nie wiadomo co się stanie jak policji nie uda się rozwiązać sprawy na czas. Ale wiadomo, lepiej tego nie sprawdzać.
Ten tom trzyma poziom i tempo akcji poprzedniej części. Nosi cechy stylu tego autora co według mnie jest zaletą. Polecam
Ostatnio z przyczyn poniekąd ode mnie niezależnych utknęłam z czytaniem książek na dwóch pozycjach. Totalnie nie miałam czasu. Ale za to nadganiałam jak mogłam audiobookami. Wybaczcie ale dziś będzie bardzo krótko bo z wolnym czasem wciąż u mnie nie halo.
Po świetnych "Kulawych koniach" Micka Herrona, postanowiłam że pozostałe części cyklu wolę czytać niż słuchać więc musiałam sięgnąć po coś innego i postanowiłam kontynuować słuchanie serii o komisarzu Wallanderze Henninga Mankella. W kolejnym tomie zatytułowanym "O krok" komisarz stara się rozwiązać zagadkę zniknięcia kilkorga młodych ludzi, którzy udali się na świętowanie letniego przesilenia i słuch po nich zaginął. Sprawa nie wydaje się pilna bo jedna z dziewcząt wysłała kartkę do rodziny że udali się w podróż po Europie. Rodzicom wydaje się to jednak podejrzane. W niedługim czasie współpracownik komisarza, jego dobry kolega, zostaje znaleziony zastrzelony we własnym mieszkaniu. Nikt nie łączy tych dwóch spraw dopóki nie wychodzi na jaw że zastrzelony policjant badał sprawę zaginięcia młodych ludzi, poświęcając na to swój urlop.
Z tomu na tom seria się rozkręca. Początkowe tomy mogły zrażać swoim brakiem napięcia, wolno posuwającą się akcją, licznymi rozważaniami filozoficznymi. Wallander był prostym policjantem, który nagle musiał mierzyć się ze zbrodniami z jakimi się wcześniej nie stykał. W tym tomie komisarz już przywykł do brutalności przestępców, już nie zadziwiają go brutalne morderstwa chociaż wciąż nie może przeboleć że świat zmienia się na gorsze. W książce dalej jest sporo rozważań Wallandera o życiu ale akcja posuwa się szybko, dynamicznie, cały czas coś się dzieje. Mi się podobało chociaż sądząc po recenzjach wielu czytelników zraża to że autor tak dużo miejsca poświęca rozmyślaniom głównego bohatera i jego ocenom kondycji współczesnego świata. Jak dla mnie to zaleta - cecha charakterystyczna książek Mankella. Dzięki temu są oryginalne, mają swój charakter odróżniający je od innych kryminałów.
Niezbyt często czytam tego typu literaturę, ale za namową, oraz po przeczytaniu opisu, postanowiłem dać szansę tej książce. Po ukończeniu mam do niej ambiwalentny stosunek.
Ostrzegam, że w niniejszej opinii zdradzam niektóre bardzo ważne informacje dla fabuły.
Zacznijmy od tego, co mi się spodobało, czyli historii. Osamotniona Kelly (mąż przyjeżdża jedynie na weekendy, syn wyjechał na studia) zupełnym przypadkiem dowiaduje się, że w jej mieście mieszka kobieta o identycznym imieniu i nazwisku. Dodatkowo druga Kelly umówiła syna do tego samego pediatry, do którego kiedyś „oryginalna” chodziła z swoim.
Uruchamia to w głównej bohaterce niezdrową ciekawość odnośnie tego, kim jest jej młodsza imienniczka i czy na pewno jest dobrą matką, co prowadzi do coraz to śmielszych prób wejścia w jej życie: zakolegowania się, kupowania jej ubranek i rzeczy dla dziecka et cetera.
Autorka mocno igra z czytelnikami, wykorzystując do tego narrację pierwszoosobową. Wiele ważnych dla historii szczegółów wychodzi dopiero z czasem, zresztą całkiem naturalnie, czym pani Amber miesza. Przykładowo: Kelly opowiada swojej przyjaciółce o nowej koleżance, jednakże ta pamięta, że Kelly w dzieciństwie miała epizod, podczas którego wymyśliła sobie towarzyszkę zabaw, którą, jak można się domyślić, widziała tylko ona.
Siedzenie w głowie postaci, która może mieć nawrót choroby psychicznej, która może udawać, że coś istnieje, gdy w rzeczywistości już dawno tego nie ma, której myślom nie do końca można wierzyć, a w kontrze do jej słów/przemyśleń stoją jej przyjaciółka, mąż czy nawet terapeuta, to bardzo ciekawy koncept. Wprowadzający zamęt, ale zdecydowanie o to chodziło pani Amber.
Jednakże uważam, że powieść została napisana co najwyżej przeciętnie. Nie jestem w stanie jednoznacznie wskazać, co przeszkadzało mi w stylu autorki. Niby poprawnie, ale jednak nie do końca i to coś nieustannie mi wadziło.
Ta powieść to moje odkrycie roku jak na razie. Wybrałam ją tak trochę na chybił trafił na Storytel i to był strzał w punkt. Bawiłam się świetnie słuchając jej, przykuwała uwagę, trudno się było oderwać od słuchania. Na pewno sięgnę po następne dostępne tomy ale chyba będę wolała je przeczytać a nie wysłuchać żeby mi nic nie umknęło. Na pewno też obejrzę serial, który powstał na podstawie tego cyklu tym bardziej że gra w nim genialny Gary Oldman.
Slough House to miejsce gdzie trafiają agenci MI5, którym w taki czy inny sposób powinęła się noga, w życiu prywatnym czy też podczas zadań służbowych. Slough House to taki czyściec z którego nie ma powrotu na Regent's Park. Można co najwyżej samemu opuścić całkiem służbę. Miejscem tym dowodzi kontrowersyjny Jackson Lamb, który też nie trafił do tego miejsca w nagrodę. Do Slough House trafia też młody agent River Catrwright, który zawalił podczas ćwiczeń służb specjalnych w londyńskim metrze. Zawalił na tyle że gdyby to nie były ćwiczenia to wiele osób straciłoby życie a gospodarka Wielkiej Brytanii narażona by była na miliardowe straty. Gdyby nie to że River jest wnuczkiem zasłużonego agenta to wyleciałby ze służby, ale nie można powiedzieć żeby młody agent był zadowolony z takiego obrotu sprawy i wegetacji wśród "Kulawych Koni" jak nazywa się agentów ze Slough House. Tymczasem ekstremistyczne ugrupowanie porywa młodego chłopaka z ulic Londynu i ogłasza że dokładnie za 48 godzin obetnie mu głowę. Teoretycznie Kulawe Konie nie biorą udziału w żadnych działaniach operacyjnych jednakże jak łatwo się domyślić sytuacja ich zmusi do wkroczenia do akcji. Polecam gorąco
Książka mocno średnia. Mocno! Poprawna politycznie do bólu. Napisana prostym językiem, dla idiotów, choć to akurat żaden zarzut, bo 80% książek (dotyczy to książek "popularnych") obecnie pisanych, pisana jest dla idiotów. Mam na myśli, upraszczając nieco, coś w rodzaju: "oblał się wrzątkiem i poparzył, bo wiesz, kiedy oblejesz się wrzątkiem (to znaczy czymś bardzo, bardzo gorącym) to bardzo często możesz się poparzyć, czyli masz wtedy takie bąble na skórze i to boli..."
Złolami w książce są oczywiście biali heteroseksualni mężczyźni, którzy zamierzają zaszlachtować grzecznego, mądrego, wrażliwego, śniadolicego chłopaczka. To akurat jest szczególnie urocze w kontekście ostatnich wydarzeń w UK, ze śniadolicym rzeźnikiem w roli głównej.
Jak się to skończy? Nie ma co tu oczekiwać suspensu, cliffhangera, niesamowitego zwrotu akcji czy zaskoczenia...
W ogólności nie polecam i do kolejnych części się nie przymierzam.
@dani78 Wiadomo każdy ma swoją opinię. Jak dla mnie nie każda ksiazka musi zaskakiwac, nie każda musi być skomplikowana. Różne książki cenię za różne rzeczy, niektóre są mądre, napisane ciekawym jezykiem ale trudno je zmęczyć. Niektóre po prostu dobrze sie czyta i wciągają jeszcze inne celebruja prozę życia. Przy tej dobrze się bawiłam. Nie zgodzę sie tylko z ta poprawnością polityczną - głownym złolem nie są ci biali heteroseksualni mężczyźni, za wszystkim wszak stoi kobieta ;) a celem literatury rozrywkowej nie jest odwzorowywanie rzeczywistości i stawianie jakichś diagnoz tylko opowiedzenie zmyślonej historii. Literatura rozrywkowa nie musi odnosić się do współczesnych wydarzeń. Autorowi nie chodzilo chyba o poprawność polityczną kiedy na ofiarę ekstremistów wybrał chlopaka o pochodzeniu pakistańskim. Książka bynajmniej nie jest o tym że brytyjscy ekstremisci mordują cudzoziemców. Bardziej pokazuje to ze rozne grupy ekstremistyczne moga być łatwo sterowane przez na przykład służby specjalne. A i to tez nie jest jakies przeslanie tej ksiazki. Wedlug mnie to książka czysto rozrywkowa i jako taka trzyma poziom.
Przy tym tomie jednak nie udało mi się aż tak wsiąknąć w świat powieści jak podczas pierwszego czytania. Nadal uważam że to dobra powieść ale tym razem świat powieści nie wydał mi się już aż tak dopracowany. Mało tego czytając ten tom nie czułam się jakbym odwiedzała ten sam świat co w pierwszym tomie. Jak na kilkanaście (?) lat to świat przedstawiony zmienił się bardzo mocno. Zmiana jest nie ewolucyjna a rewolucyjna. Pewnie taki był zamysł autora. Arrakis którą w pierwszym tomie można było pokochać pomimo tragicznych wydarzeń, świat surowy ale piękny, ludzie natchnieni entuzjazmem i wiarą w lepszą przyszłość - to wszystko w drugim tomie zamienia się w skostniały, zinstytucjonalizowany system. Niemal dyktaturę. W tym wszystkim Muad 'Dib starający się znaleźć najlepszą dla ludzkości drogę. Podsumowując - jak dla mnie wciąż dobra powieść ale nie porywająca a Diuna nie jest już światem którego chciałoby się doświadczyć jak Arrakis z pierwszego tomu.
Ja odebrałem to jako zabieg intencjonalny.. Wizję Paula nigdy nie były idylliczne i ta książka sprowadza obietnicę z poprzedniej do brudnej rzeczywistości
@Parezywek Tez tak mi sie wydaje ale w "Diunie" byla jakaś nadzieja, "Mesjasz" jest bardziej mroczny i pesymistyczny. Nie twierdzę, że to wada ale miło było dawać się ponieść pelnej nadziei wizji z pierwszego tomu. Przy czytaniu drugiego tomu towarzysza nam juz inne emocje. Trudniej też polubić którąś z postaci.
To już szósta pozycja z serii i nie mogę powiedzieć żebym nie była lekko znużona. Książka nadal trzyma wysoki poziom całego cyklu ale trochę jakby mniej tu się dzieje. A przynajmniej ja odnosiłam takie wrażenie. Co nie zmienia faktu że dobrze mi się jej słuchało chociaż aż tak mnie nie wciągała. Po szóstym tomie niewiele można napisać na temat zalet książki żeby się nie powtarzać albo nie streszczać akcji. W tym tomie pożegnamy króla Alfreda a bez wątpienia dojrzalszy Uhtred jenak ugnie kolano przed nowym królem Edwardem. Jak zwykle też będzie w samym centrum wydarzeń jeśli chodzi o historię Anglii. Aha, bardzo na plus w tym tomie, jak i w każdym innym jest nota historyczna od autora. To moja ulubiona część książki
@Kaligula_Minus mnie by tak może nie nużyło gdybym czytała a nie słuchała ale jakbym miała przeczytać ten cały cykl to bym musiała chyba na to kilka lat poświęcić ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Trochę ode mnie: ostatnio na Facebooku pojawił się post z narzekaniami na ludzi narzekających na to, że „Nowa Fantastyka” nie ukazuje się w wersji elektronicznej, a jeśli już, to nie ukazuje się w czytnikowych formatach (epub i mobi). Z kolei gdy w końcu czasopismo pojawiło się w formatach czytnikowych, okazało się, że ludzie z tego nie korzystają. Tym bardziej, że na Legimi pojawiają się najnowsze numery (a powoli także archiwalne), nawet w pakiecie bibliotecznym (czyli darmowym!), a mimo to nie znajduje się trzydzieści osób, które by pobrały pojedynczy numer. A tych 30 pobrań wystarczyłoby, żeby opłacało się wrzucenie czasopisma na Legimi właśnie.
I trochę to przykre, że ogółem papierowa prasa powoli upada, a „Nowa Fantastyka” utrzymywana jest chyba tylko dzięki dobrej woli wydawcy (chociaż dzisiaj zauważyłem, że została podniesiona cena prenumeraty/egzemplarza). Tym bardziej, że na polskim rynku nie ma drugiego takiego czasopisma.
„Sierpniowe wydanie "Nowej Fantastyki" właśnie trafiło do sprzedaży - w papierze i w wersji czytnikowej (epub, mobi) oraz w formacie pdf. Nastrojową okładkę autorstwa Archv możecie podziwiać na załączonym obrazku. A co w samym numerze?
Niewątpliwą ozdobą wydania jest obszerna rozmowa z Nealem Shustermanem - znakomitym pisarzem, którego powieść "Żniwo" została wybrana Książką Roku 2023 w kategorii Science fiction, w plebiscycie serwisu Lubimy Czytać.
Wywiadów jest tu zresztą więcej, bo o swojej pracy opowiada nam także Magda Osińska - Polka, która wyreżyserowała odcinek serialu "Gwiezdne wojny: Wizje", zrealizowany przez legendarne studio Aardman - a także Jérémie Périn, czyli reżyser francuskiej animacji "Mars Express", o której przeczytacie w tym wydaniu.
Ponadto przyglądamy się fenomenowi serii "Felix, Net i Nika" i wspaniałemu fandomowi, który rozwinął się wokół tego popularnego cyklu Rafała Kosika (notabene, naszego stałego felietonisty, który dawno temu debiutował na łamach NF). Spojrzymy też na zjawisko self-publishingu wśród fantastów - z artykułu poznacie zalety i wady takiego sposobu wydawania.
W dziale opowiadań najgorętszym nazwiskiem jest Lavie Tidhar, a oprócz jego tekstu znajdziecie jeszcze sześć innych, m.in. Naomi Kritzer, Aleksandry Bednarskiej i Marka Kolendy.
Ponadto przygotowaliśmy dla Was tradycyjnie porcję felietonów, recenzji i nowe przygody Lila i Puta.
"Nową Fantastykę" możecie kupić w szanujących się kioskach i empikach, a także w księgarni stacjonarnej wydawnictwa Prószyński i S-ka przy ul. Rzymowskiego 28 w Warszawie. Niezmiennie najbardziej korzystną opcją kupna jest roczna prenumerata, którą możecie znaleźć w Gildii. NF jest też dostępna w Nexto oraz Legimi - w formatach czytnikowych epub i mobi oraz w pdf. Linki, tradycyjnie w pierwszym komentarzu.
O kurcze, ostatnio sobie rozmyślałem, że chciałbym ją znowu czytać, a tu się dowiaduję, że na legimi jest, gdzie już mam abonament. Dziękuję za info! 😀
Po obejrzeniu filmu, który bardzo mi się podobał zatęskniłam mocno za książką którą czytałam wieki temu. Trochę się bałam tej konfrontacji bo wiele książek nie wytrzymuje takich powrotów po latach. Coś co za młodu rzucało nas na kolana po kilkudziesięciu (nie bójmy się tego słowa) latach może już trącić myszką. Czekałam z czytaniem do pełnego lata żeby łatwiej się wczuć w nastrój "Diuna" mnie nie rozczarowała. Nawet po tylu latach okazała się powieścią bardzo dobrą. W sumie nie ma się czego przyczepić. Podobało mi się wszystko, świat, postacie, język jakim jest napisana. Żałuję tylko że nie pochłonęła mnie tak bardzo jak za pierwszym razem ale to nie wina książki tylko tego że mając naście lat, żadnych zmartwień i mnóstwo wolnego czasu można poświęcić książce całe godziny bez przerwy i nie wybijać się z rytmu, nie opuszczać świata książki. Teraz niestety starość nie radość więc wyrywam na czytanie nieraz po godzinie czy pół dziennie. Ale warto było wrócić do tej lektury. Wiem że nie wszystkie części cyklu uznawane są za dobre ale z pierwszego czytania pamiętam że podobały mi się wszystkie. Ciekawa jestem jak będzie tym razem.
Jak co miesiąc zapożyczam opis z facebookowego fanpage'a „Nowej Fantastyki”. Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na to, że z nowymi numerami można zapoznać się poprzez Legimi - z własnych doświadczeń wiem, że wystarczy abonament biblioteczny.
Niezależnie od tego gorąco zachęcam do wykupienia prenumeraty. Co prawda nic z tego nie mam - po prostu nie chciałbym, żeby tak fajne czasopismo zniknęło z rynku. :')
„Do sprzedaży trafiła właśnie lipcowa "Nowa Fantastyka" - dostępna w wersji papierowej i w formatach epub, mobi i pdf.
Motywem przewodnim wydania są odmienne stany świadomości. Narkotykom w literaturze i kinie science fiction poświęcone są artykuły Radka Pisuli i Marcelego Szpaka, a o używkach w starożytności pisze w swoim felietonie Ola Klęczar. Wątki związane z tą tematyką znajdziecie także w dziale opowiadań, w tekstach Algernona Blackwooda, Andrei Franco i Pawła Wącławskiego.
Najbardziej obszernym tekstem działu publicystyki jest jednak wywiad z legendarnym scenarzystą komiksowym i pisarzem Alanem Moore'em, którego zbiór opowiadań "Iluminacje" został w tym roku wybrany Zagraniczną Książką Roku w Nagrodach NF. Oprócz tego proponujemy Wam kolejny odcinek Fantastyki z lamusa, felietony, recenzje i nowe przygody Lila i Puta.
W dziale opowiadań oprócz wymienionych wcześniej tekstów znajdziecie też opowiadania Pawła Majki, A.J. Mordtmanna, Valentiny Schiaffini i Garetha D. Jonesa. Jak widać, jest w czym wybierać.
"Nową Fantastykę" możecie kupić w szanujących się kioskach i empikach, a także w księgarni stacjonarnej wydawnictwa Prószyński i S-ka przy ul. Rzymowskiego 28 w Warszawie. Niezmiennie najbardziej korzystną opcją kupna jest roczna prenumerata, którą możecie znaleźć w Gildii. NF jest też dostępna w Nexto oraz Legimi - w formatach czytnikowych epub i mobi oraz w pdf. Linki, tradycyjnie w pierwszym komentarzu.
Prywatny licznik 24/36 (coś za dobrze mi w tym roku idzie)
I oto stało się! Dokonało i spełniło! Ostatni tom cyklu Oblicza Wędrowycza za mną. Zapytacie, jak żyć? Nie mam jeszcze pojęcia i muszę ochłonąć.
Dziesiąty tom opowiadań o przygodach Jakuba był niezły, praktycznie ostatnie 1-2 opowiadania mogę uznać za lekko wymęczone ze strony autora, ale nie wpłynęło to znacząco na odbiór całości. Dużo samogonu, mało edukacji, choć nie wartości edukacyjnej, nieprawdopodobne przygody, przypadki i krowy. Uważajcie na krowy!
Dziękuję Panie Pilipiuk za kawał dobrej rozrywki!
W tym miejscu, chciałabym również zrobić prywatne i mocno subkietywne podsumowanie całej serii. Jest dobra, ciekawa, oryginalna i swojska. Zarazem jest nierówna, momentami bywa sztampowa i im dalej w cykl, tym momentami więcej w tym rozpędu i przyzwyczajenia niż faktycznej fascynacji, ale biorąc pod uwagę liczbę tomów, ilość przygód (w końcu każde opowiadanko to coś innego, a każdy tom zawiera ich kilka) - seria jest warta tego, by się z nią zapoznać.
Poniżej zestawienie wszystkich tomów:
Kroniki Jakuba Wędrowycza (tom 1.) - 6/10 - dobry
Czarownik Iwanow (tom 2.) - 6/10 - dobry
Weźmisz czarno kure... (tom 3.) - 7/10 - jeden z najlepszych w serii
Zagadka Kuby Rozpruwacza (tom 4.) - 7/10 - jeden z najlepszych w serii
Wieszać każdy może (tom 5.) - 6/10 - dobry, ale w kierunku "taki sobie"
@moll Niestety nie daję rady z Pilipiukiem. Przeczytałem z dwie pierwsze książki o Wędrowyczu, potem chyba doszedłem nawet do trzeciego tomu oka Jelenia, ale jakieś to takie nie wiem. Za każdym razem jak jakiś wątek mi się spodoba to potem są ze trzy gdzie przewracam oczami z infantylności historii.
„Wiecie, że dzisiaj oprócz pierwszego dnia astronomicznego lata mamy noc kupały? Jeśli tak, to pewnie nie jesteście zdziwieni, że z tej okazji oddajemy w wasze ręce „Kocha, lubi, zgubi” – naszą drugą antologię o tematyce miłosnej. Na 290 stronach zmieściło się 11 opowiadań o porywach serc, trudnych wyborach i ich konsekwencjach. Prawda jest taka, że ogniste uczucie czasami prowadzi do mrożących krew w żyłach historii. Na szczęście lektura antologii nie powinna nikogo zgubić. Co najwyżej polubicie fikcyjnych bohaterów trochę bardziej, niż podpowiadałby zdrowy rozsądek.”