Dobra, dzisiaj w #gdziewtatry zdjęcie nie moje, a mojego taty. Na zdjęciu widać jego oldschoolowy plecak z aluminiowym stelażem, z którym chodzi na większość tras, a także autorski system do zaparzania kawy - jest to jego rytuał na każdym zdobytym szczycie.
A pytanie klasyczne: gdzie zostało zrobione zdjęcie i jaki szczyt widać w tle? Powodzenia
Podpisano umowę na remont obserwatorium IMGW na Śnieżce
Do 2031 r. ma się zakończyć remont i przebudowa Wysokogórskiego Obserwatorium Meteorologicznego IMGW na Śnieżce. Umowę na realizację tej inwestycji o wartości prawie 25 mln zł podpisano w środę podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
Dzisiaj w #gdziewtatry poproszę o powiedzenie jak najwięcej o charakterystycznych punktach z załączonego zdjęcia. Nagrodą jest kontynuacja zabawy - powodzenia
Siema Tomeczki, idę jutro w góry i szukam jakiejś trasy na 5-7h łażenia, max 8 w dwie strony. Chciałabym ładnych widoczków. Mysle o trasie z palenicy przez dolinę 5 stawów I morskie oko do palenicy ale normalnie nie chodzę po górach i nie wiem czy 22+km to mądry pomysł jak na rozgrzewkę.
Na codzień truptam po te 18-26k kroków dziennie, na Turbacz wejdę spokojnie. Szukam czegoś fajnego ale żeby się nie zabic xD
@hatti-vatti spoko trasa, ale trudno powiedzieć, żeby była bardzo widokowa, bo w sumie ciągle dolinami potoków. D5SP jest ładne (aczkolwiek ja nie jestem jakimś wielkim fanem :D). Jak chcesz w tej trasie coś zobaczyć to zmodyfikuj ją trochę i idź od Wierchporońca na Rusinową i stamtąd zejdź do czerwonego szlaku (możesz ewentualnie jeszcze pojsc na Gęsią Szyję). Na Rusinowej jest super panorama.
Z racji, że jest wrzesień to ja proponuję wejść na Kasprola i na Czerwone Wierchy(chociaż pewnie są jeszcze zielone), ale jest sporo więcej przewyższenia. Wierchy są fajne i przyjemne widokowo. Możesz podjechać kolejką (chociaż pewnie są kolejki hehe) i ominąć najnudniejszy fragment czyli po zielonym na Kasprola.
Ewentualnie ta trasa, nie jest widokowa w górę, ale dużo stawów zobaczysz i Dolinę Gąsienicową + Czarny Staw Gąsienicowy, który ja wolę od MOka akurat.
Nie wiem już, który to mój Żyletowy raz, ale najwyraźniej cierpienie w Sudetach weszło mi już w kalendarz . Było wszystko: mgła, słoneczna patelnia, strome podejścia, krzaki, nocne przedzieranie się przez las i tunel wyglądający jak wejście do horroru . Po drodze zajadałem kwaśnicę, naleśniki, Snickersy, chipsy i hektolitry płynów. W schronisku przez pomyłkę kupiłem Colę Zero co było poważnym błędem taktycznym. Na trasę założyłem zajechanie skarpety merino i już po 20 kilometrach się przetarły na piętach. Gdy na jednej nodze zaczął pojawiać się odcisk dziurę w skarpecie załatałem kawałkiem mikrofibry. W nocy wyleciał mi z krzaków przyjazny wilczur, który przez kilometr uznał, że zostanie moim przewodnikiem. Były też podejścia, na których pozycja czworonożna okazała się zdecydowanie bardziej ekonomiczna niż chodzenie wyprostowanym . A gdy nocą zbliżałem się do Głuszycy, zamiast ciszy gór usłyszałem BUM BUM BUM — CYK CYK CYK, bo trwała impreza techno . Przy „Adagio for Strings” Tiësto nogi same chciały tańczyć, ale niestety miałem jeszcze kilka kilometrów do mety . Ostatnie kilometry maszeruję przy świetle księżyca i w końcu META!
Wakacje się skończyły pora zacząć myśleć coś o bieganiu i planować kalendarz na 2027.
Drugie podejście do Baníkova przez Rohacze po nieudanej zeszłorocznej próbie - tym razem zakończone sukcesem.
Informacje praktyczne:
Auto można zostawić na parkingu przy Chacie Zverovka.
Przed takimi wyprawami dobrze odpowiednio napakować się węglowodanami i pamiętać o częstym spożywaniu małych posiłków w trakcie, zanim poczuje się głód, żeby się nie spompować. 3l wody wystarczyło mi na styk przy słonecznej pogodzie.
Krem z filtrem to nieoceniony przyjaciel pozwalający uniknąć bolesnych poparzeń. Twarz, uszy, kark, ramiona i nogi - nie oszczędzać niczego.
Począwszy od Ostrego Rohacza do Banówki trasa bywa mocno eksponowana, szlak prowadzi krawędzią skał, łańcuchy są długie i nie zawsze pomocne. Przez dużą część drogi obok oryginalnie poprowadzonego szlaku idzie alternatywna ścieżka dla osób nie lubiących mocnych wrażeń, jednak nie uchroni ona przed wszystkimi przeszkodami - warto mieć to na uwadze przy wyborze tej trasy.
Mi przydały się rękawice do wspinaczki, bo często chwytałem się skał, a są dość szorstkie i ostre.
Co było fajne:
Praktycznie do Jamnickiej Przełęczy szlak był pusty i poza kilkoma kozicami nie spotkaliśmy nikogo. Wraz z upływem czasu ludzi trochę przybywało, ale i tak było ich nieporównywalnie mniej niż po polskiej stronie i szło się sprawnie.
Bardzo podobała mi się droga na Grzesia (poza asfaltowym odcinkiem), a także późniejsza trasa przez Rohacze aż do przełęczy Banikovskiej. Byłem już bardziej przyzwyczajony do ekspozycji, więc szedłem bez spiny. Wrażenie zrobił na mnie jednak ponownie ten fragment przed Baníkovem, który jest według mnie bardziej ekscytujący niż łańcuchy na Ostrym Rohaczu - szlak prowadzi praktycznie przy samej krawędzi, bez łańcuchów, po prawej stronie otwiera się przepaść, robi to wrażenie.
Pogoda nie mogłaby być lepsza.
Co było mniej fajne:
Schodzenie z przełęczy Banikovskiej: najpierw po sypkich, drobnych kamykach, potem po dużych i nierównych kamieniach, w końcu asfaltem. Dłużyło się to niemiłosiernie i było nieprzyjemne dla kolan.
Asfaltowe odcinki: najpierw tutaj w drodze na Grzesia, potem tutaj przy powrocie do Chaty Zverovki. Łącznie ok. 8 km, czyli jakieś 33% całej trasy.
Świetna, widowiskowa, ale też wymagająca i pobudzająca wyobraźnię trasa. Koleżanka powiedziała mi, że zmęczyła ją dużo bardziej niż nasza poprzednia wyprawa na Świnicę przez Murowaniec i Zawrat - zarówno fizycznie i psychicznie. Myślę, że warto się przejść, ale zdecydowanie jest to dla osób kondycyjnie dobrze przygotowanych i mających już jakieś obycie z ekspozycją i łańcuchami.
Też chyba najbardziej pamiętam zejście z Banówki i ten grzebień potem (szedłem w drugą stronę.). Zwłaszcza jak kotwa z łańcuchem zaczęła wyłazić ze ściany. Niedużo ale śniadanie w gardle poczułem.
Trekking w Rumunii. Przeszedłem na spokojnie przez kilka dni prawie 100 kilometrów. Po drodze niosłem swoje miejsce noclegowe wraz z żywnością w plecaku który początkowo ważył 16,4kg. Po drodze sklepów brak chociaż można było kupić ser i bimber od pasterzy, woda oczywiście pobierana ze źródeł . W nocy wstawałem popatrzeć na drogę mleczną, która tutaj była prawie na wyciągnięcie ręki.
@Gilgamesh byłem trzeci raz i nie spotkałem żadnego niedźwiedzia i nadal nie planuję. Mieliśmy w tym roku atak psów pasterskich, pastuch leżał w trawie i miał wywalone a my odganialiśmy kijkami trekkingowymi i prawie poszedł w ruch gaz na niedźwiedzie.
@Z_buta_za_horyzont Wspaniała i zacna wyprawa. Można prosić link do trasy albo skąd i przez co szliście, także planuję na przyszły rok i fajnie mieć trasy, chyba że ty masz to będę wdzięczny
#gdziewtatry #tatry #gory
To zapraszam do zagadki 😁
Zasady gry we wpisie @Ravm
Może nie najłatwiejsze, ale jak będzie ciężko to wrzucę podpowiedź, co to za szczyt?