Eh, a moze by tak wszystko pierdolnac i zamieszkac w takim "domku" na Teneryfie w lesie Anaga?
#podroze #fotografia #mojezdjecie #gory

Eh, a moze by tak wszystko pierdolnac i zamieszkac w takim "domku" na Teneryfie w lesie Anaga?
#podroze #fotografia #mojezdjecie #gory

@3t3r w domku tak ale nie na Teneryfie, zdecydowanie za mała i nic tam w sumie nie ma...
@pol-scot wiem, ze jestes trollem ale i tak Ci odpisze.
Tam jest tyle do zobaczenia, ze przez tydzien udalo mi sie zwiedzic jakies 10% tego co bym chcial, a na plaze w ogole nie dotarlem i na pewno jeszcze wroce!
Takze obawiam sie, ze problem nie lezy w wyspie, a Tobie
@3t3r wyspa ma 2000km2 czyli 1/6 świętokrzyskiego, niby spoko żeby trochę polazic z psem ale z tymi atrakcjami to bym nie przesadzał...
A gdzie takie cudo wynająć? AirBnB?
@Lezzer w tym wypadku to raczej wyglada, ze przychodzisz ze spiworem i decydujesz, ze od dzisiaj tu mieszkasz
Fajna i spokojna okolica, jest gdzie połazić. Natomiast wyprawa po wodę w cieplejsze dni to może być droga przez piekło, a i tak wypijesz wszystko po drodze zanim jeszcze wrócisz do domu
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Za oknami praktycznie wiosna, ale w #piechurwedruje
---------
Szczyty: Parszywka, Koskowa Góra, Groń, Stołowa Góra (Beskid Makowski)
Data: 10 grudnia 2022 (sobota)
Staty: 29km, 7h15, 1.135m przewyżyszeń
Na tę wycieczkę wybrałem się z bratem i jego znajomym, a jej cele były dwa. Pierwszym z nich było zdobycie jednego ze szczytów należących do #diadempolskichgor - Koskowej Góry. Drugim celem było rozgrzanie się przed dłuższą eskapadą, którą planowaliśmy w drugiej połowie grudnia (ostatecznie nic nie wyszło).
Trasę rozpoczęliśmy z miejscowości Skomielna Czarna, do której dotarliśmy przed świtem. Z latarkami na czołach ruszyliśmy zielonym szlakiem w stronę Gorylki. Pierwszy etap prowadził od razu intensywniej pod górę, po czym opadał do położonego między zboczami osiedla, dzięki czemu mogliśmy od początku spokojnie popracować nad oddechem i rytmem marszu.
Zanim doszliśmy do wspomnianego osiedla zrobiło się już całkiem jasno. Powietrze było ostre, zimne, warstwa śniegu pokrywała drogę, którą momentami przecinały roztopowe strumienie. Po pokonaniu odcinka asfaltowej drogi znów rozpoczęliśmy wspinaczkę. Częścią tej trasy schodziłem kiedyś po zmierzchu w ramach całonocnego włóczenia się w okół Pcimia i fajnie było zobaczyć ją w dzień.
Warunki były zresztą świetne. Pogoda dopisywała, śniegu było akurat tyle, żeby robił zimowy klimacik i jednocześnie nie utrudniał marszu. Przechodząc ponownie przez osiedle domów znajdujących się przy szczycie góry dotarliśmy do punktu przecięcia zielonego i żółtego szlaku, niedaleko którego zrobiliśmy pierwszą przerwę na posiłek przy znajdujących się przy drodze ławach.
Po napełnieniu brzuchów udaliśmy się żółtym szlakiem w dalszą drogę. Las, którym szliśmy, był przykryty warstwą białego puchu i wyglądał bardzo przyjemnie. Pogrążyliśmy się w rozmowie i czas zleciał nam bardzo szybko. Minęliśmy Balinkę, zaczęliśmy schodzić, a następnie znowu rozpoczęliśmy podejście pod górę.
Gadka trwała w najlepsze i w pewnym momencie zorientowaliśmy się, że od dłuższego czasu nie widzieliśmy nigdzie oznaczeń szlaku. Rzecz jasna zagapiliśmy się i poszliśmy nie tą drogą, co trzeba. Jednak nie ma tego złego, bo dzięki temu mogliśmy podziwiać jelenia i łanię, które również wspinały się po zboczu kilkadziesiąt metrów dalej. Aby wrócić na szlak przedarliśmy się trochę na dziko przez małe ośnieżone krzaczki. Po kilkunastu minutach byliśmy już na Parszywce.
Dalsza część trasy była czysto spacerowa. Nieoczekiwanym, ale miłym akcentem pogodowym okazała się być mgła, w której się zanurzyliśmy, a która spotęgowała znacząco biel śniegu. Po jakimś czasie zaczęły się z niej wyłaniać kształty domów, co zwiastowało zbliżanie się do celu wyprawy.
Koskowa Góra nie znajduje się na żadnym szlaku i trzeba do niej kawałek zboczyć - jest to jednak odcinek bardzo krótki. Brudząc we mgle doszliśmy do drzewa, do którego było przyczepionych kilka tabliczek z jej nazwą. Zrobiliśmy sobie zdjęcie, a następnie poszliśmy dalej, dołączając do niebieskiego szlaku.
Po kilku kilometrach marszu, z którego niewiele pamiętam, znaleźliśmy się w Roli Jabconiowej. Tu czekało nas ostatnie podejście na Groń, które na szczęście nie było zbyt długie, bo zacząłem już odczuwać lekkie zmęczenie - cały czas trzymaliśmy żwawe tempo i nie robiliśmy wielu przerw, co mój organizm zaczął już odczuwać.
Na szczycie odbiliśmy na zielony szlak, którym udaliśmy się już w drogę powrotną do Skomielnej, przechodząc jeszcze przez Stołową i Łysą Górę. Chciałbym napisać coś o tym odcinku, ale zwyczajnie go nie pamiętam. W pamięci zachował mi się za to obraz Menelaosa, który dość natarczywie chciał od nas wysępić drobne na Leśny Dzban czy inny specjał oferowany w lokalnym sklepie. Po wycieczce w mroźnych warunkach nasze serce okazały się jednak zimne niczym lód i biedny Żuliusz musiał w końcu zrezygnować i poszukać szczęścia gdzieś indziej.
My natomiast udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Z trasy byłem zadowolony, bo udało się wykręcić ładny odcinek, natomiast nie jestem pewien czy byłby on taki ciekawy w warunkach innych niż zimowe. Trochę za często przecinaliśmy siedziby ludzkie, ale z drugiej strony czego innego spodziewać się w tych rejonach. Mimo wszystko ogólne wrażenia pozostały in plus.
#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #beskidmakowski





Zaloguj się aby komentować
Piona na niedzielę od Daisy.
Spacerek na Ben Vrackie koło Pitlochry udany, to nasza druga wizyta. Niestety liczyłem na więcej śniegu. Choć Daisy i tak zadowolona.
#manwithmalamute #psy #pieskiezycie #szkocja #gory





OP to umie w życie
@Fausto mogę się podpisać jako #przegryw singiel, praca na etacie, średnia krajowa (co prawda w Szkocji) i do tego poniżej 180cm. Parę kg za dużo też, bo choć dużo wędruję to jednak zjeść lubię.
Ale co z tego? Życie jest zajebiste i od rana siedziałem na konsoli (myślałem, czy na wschód słońca w góry nie pojechać), ale łeb mnie bolał - wybrałem się jak przeszło. I też zajebiście. Wszędzie można znaleźć fajne miejsce wokół siebie. Ja nieprzypadkowo mieszkam w Szkocji. To była moja ucieczka w Bieszczady. Polecam - natury od groma i można sobie życie ułożyć w fajnym miejscu.
@conradowl Daisy jest przepiekna i oddaje tyle milosci ile nie dostaniesz od zadnej kobiety. Do tego spacerki po szkockiej naturze… panie wygrales tylko sobie z tego jeszcze sprawy nie zdajesz, totalny wygryw.
Bonus - zmęczenie po kolacji i wycieczce. Smaczki były wszystkie możliwe. Niech się menda cieszy

@conradowl jednak namówiłem
@3t3r plan był, by się wybrać ale nawet rano wstałem - niestety głową bolała:)
@conradowl ale warto bylo
Zaloguj się aby komentować

Preikestolen czyli Pulpit Rock w Norwegii! Opis łatwego trekingu na słynną ambonę. Jak dojechać, parking oraz garść ciekawostek. [..]
Zawieszona hen wysoko, ponad taflą ujmującego Lysefjordu zwieńczona jest płaską półką skalną o wymiarach 25 na 25 metrów. Prezentuje się oszałamiająco, a do tego...

Jesienna wyprawa w Tatry Wysokie na Granaty. Z Brzezin do Murowańca, nad Czarny Staw i przejście przez wszystkie wierzchołki oraz powrót na Halę Gąsienicową. [...]
Jesienią 2021 roku odbyłem rodzinną wyprawę na Granaty w polskich Tatrach Wysokich. Ta olbrzymia grupa górska to część słynnej Orlej...
Hruba Kopa po raz drugi,
Tym razem trochę inny obiekt pierwszoplanowy (° ͜ʖ °)
#gory #tatry #podroze #marchewcontent #podrozujzhejto

Trzy posty wytrzymałem, czwartego nie zdzierżę. Ja też, ja też tam byłem!

Zaloguj się aby komentować
Marchew zabiera was w podróż! Po raz trzeci!
Widok z punktu pomiędzy Rohaczem Płaczliwym a Nogawicą.
W centralnej części zdjęcia górują dwa szczyty,
ten po lewej - Banówka - 2178 m n.p.m.
po prawej - Hruba Kopa - 2168 m n.p.m.
Tatry zachodnie - Słowacja - Wrzesień
#gory #tatry #podroze #marchewcontent #podrozujzhejto

Zaloguj się aby komentować
Nie sądziłem że akurat Tarnica sprawi że poddam się w drodze na szczyt. Przeklęta Babia Góra która nie zostawiła na mnie suchej nitki nie dała rady, Czerwone Wierchy również, ale Bieszczady przywitały mnie takimi wiatrami że tu cytat „ja pi⁎⁎⁎⁎le” ( ͡° ͜ʖ ͡°) Osiem godzin w samochodzie prawie na marne. Prawie, bo jeszcze 3 inne szczyty KGP muszę zdobyć w ten weekend.
#zalesie #gory
Siemka, ladny avatar
@Nedkely Ahh, dziękuję
No jest tam dość okrutnie
@Piechur Wybrałem czerwony szlak z Ustrzyk Górnych, z bólem serca cofnąłem się jakoś godzinę przed szczytem.
@devoxik Oj, współczuję
@devoxik Tarnica to moja największa trauma XD Przez nią przestałam chodzić w góry zimą i kończę sezon w listopadzie. Ale ja to tam hulałam, kiedy było odczuwalne -28 st.C, śniegu po pachy, wiało i waliło zawieją w twarz, do tego lawina ponoć po drugiej stronie spadła (okazało się, jak już zawróciłam, więc dobrze - lokalsi mówili). Nie byłam przygotowana na takie waruny. Moje zahartowane towarzystwo jeszcze trochę dalej pocisnęło, ale też w końcu zawróciło, bo na szczyt nie dało się nawet dojść xD
Zatem Tarnico, ty c⁎⁎ju XD
@ismenka a od zawsze myślałem „Tarnica, taki spokojny, nieszkodliwy pagórek” ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować

Czantoria Wielka to nie tylko punkt na mapie, to symboliczne połączenie historii, przyrody i rozrywki. Odkryj tę perłę Beskidu Śląskiego.
Czantoria Wielka, znana również jako Wielka Czantoria, to majestatyczne wzniesienie o wysokości 995 m n.p.m., stanowiące nie tylko najwyższy punkt Pasma Stożka i...
Marchew zabiera was w podróż! Po raz drugi!
Widok z Hrubej Kopy w stronę Tatr Wysokich.
Październik - Tatry zachodnie, Słowacja.
Od lewej : Giewont, Czerwone Wierchy, Świnica, Kołowy Szczyt, Lodowy Szczyt+Łomnica, Jaworowy Szczyt, Pośrednia Grań, Mięguszowiecki Szczyt Wielki, Staroleśny Szczyt, Rysy, Gerlach, Batyżowiecki Szczyt, Krywań, Zadnia Kopa.
#gory #tatry #podroze #marchewcontent #podrozujzhejto

@Marchew czemu tam nie ma śniegu w październiku???
@GtotheG Spadł z początkiem listopada. W tatrach często można spotkać listopad bez śniegu. Ta właściwa "gruba" pokrywa pojawia się zazwyczaj dopiero w grudniu.
@GtotheG
Proszę, troszkę śniegu, co ciekawe, na południowym stoku.
Mój cień w pakiecie (ʘ‿ʘ)

Zaloguj się aby komentować
To moze jeszcze jedno
Strzelone przy parkingu, wywrocone drzewo akurat w kierunku drogi mlecznej, az sie prosilo, zeby skorzystac.
Udalo sie tez zlapac Andromede
#astronomia #astrofotografia #fotografia #mojezdjecie #gory

Pięknie
@m-q dziekuje
Zaloguj się aby komentować

Jaśliska - sprawdź, jakie atrakcje czekają na Ciebie w tej niewielkiej podkarpackiej wsi rozsławionej przez filmowców.
Jaśliska – niegdyś całkiem spore miasto na Trakcie Węgierskim, dziś spokojna wieś w woj. podkarpackim. W ostatnim czasie nieco więcej o niej słychać za sprawą kręconych tu scen do...
Siema,
Zapraszam wszystkich na kolejną porcję #piechurwedruje
---------
Szczyt: Kowadło (Góry Złote)
Data: 23 sierpnia 2021 (poniedziałek)
Staty: 5.5km, 1h45, 270m przewyżyszeń
Po sukcesie, jakim było zdobycie Śnieżnika, kolejnym szczytem zaplanowanym w moim grafiku było Kowadło. Wieczorem sprawdziłem szybko jaka pogoda szykuje się na następny dzień - niestety, miało nastąpić jej załamanie i słońce, którym cieszyliśmy się podczas niedzielnego wypadu, zastąpić miały chmury, deszcz oraz chłodniejsza aura. Dodatkowo Mysz zaczęła kaszleć w nocy, co nie zwiastowało niczego dobrego.
Rankiem jednak sytuacja wyglądała w miarę obiecująco. Co prawda delikatnie mrzało, ale szykowało się kilkugodzinne okienko, sama trasa nie miała być też długa. Młoda także czuła się dobrze i praktycznie nie kaszlała. Postanowiliśmy zaryzykować, spakowaliśmy potrzebne rzeczy i pojechaliśmy ze Stronia do leżących niedaleko Bielic. Potem wróciliśmy do Stronia po buty, których zapomnieliśmy, i znowu pojechaliśmy do Bielic.
Żółtym szlakiem, który prowadził asfaltową drogą, udaliśmy się w stronę rozdroża, przy którym odbiliśmy na zielony szlak prowadzący na szczyt. Po drodze minęliśmy jakiś rozpadający się budynek, w oknach którego pełno było różnego rodzaju starych, zniszczonych zabawek. Creepy stuff - zdjęcie dodam w formie komentarza do wpisu.
Droga, którą szliśmy, była szeroka i słabo nachylona, otoczona z dwóch stron wysokimi drzewami. Po pewnym czasie odbiła w las i dopiero tutaj zaczęło się coś, co można było nazwać wspinaczką. Odcinek nie był jednak długi i szybko znów się wypłaszczył.
Kontynuowaliśmy spacer przyjemnie wyglądającym lasem i bardzo szybko zaczęliśmy docierać do szczytu. W kilku momentach drzewa trochę się przerzedzały, więc można było co nieco spomiędzy nich dojrzeć. Zanim się zorientowaliśmy, trafiliśmy na Kowadło.
Było tam już sporo innych turystów, którzy siedzieli na skałach znajdujących się na górze. My również przysiedliśmy na moment, żeby coś zjeść i wypić, następnie przybiliśmy pieczątkę do #koronagorpolski, poprosiliśmy kogoś o zrobienie nam pamiątkowego zdjęcia, a następnie ruszyliśmy w drogę powrotną do samochodu.
Był to bardzo krótki wypad, jeden z najkrótszych na jakich byłem w ramach zdobywania szczytów do KGP. Na szczęście na kolejne dni urlopu były zaplanowane jeszcze cztery szczyty, które miały odpowiednio nasycić mój apetyt.
Miały, ale nie nasyciły. Po powrocie z tego spaceru Mysz zaczęła kaszleć jeszcze bardziej. Noc była masakryczna, biedna dziewczynka jechała praktycznie cały czas, a nad ranem dostała wysokiej temperatury, nie przestając przy tym kaszleć. Było na tyle źle, że zdecydowaliśmy o przerwaniu urlopu i powrocie do domu, gdzie ostatecznie skończyło się na antybiotyku.
Ale co się odwlecze, to nie uciecze, ponieważ w kolejnym roku znów pojechaliśmy do Stronia, aby dokończyć zdobywanie gór. Tym razem poszło jednak jeszcze szybciej - trafiliśmy na gwałtowne załamanie pogody, a Mysz już pierwszego dnia dostała gorączki połączonej z kaszlem. Jako, że kolejny dzień przesiedzony w pokoju nie był lepszy, trzeciego dnia od przyjazdu postanowiliśmy znów przerwać urlop i wrócić do domu. Kiedy będzie dane mi zdobyć te pozostałe szczyty: nie wiem, ale z pewnością to tu opiszę.
#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #goryzlote





Budynek z zabawkami w oknach.

Zaloguj się aby komentować
Cześć!
Marchew zabiera was w podróż!
Widok z (prawie) Spalonej w stronę Salatynów.
Październik - Tatry zachodnie, Słowacja.
#gory #tatry #podroze #marchewcontent #podrozujzhejto

Zaloguj się aby komentować

W wolne dni warto pojechać w Beskidy, na Babią Górę. Najlepiej zdobyć ją szlakiem żółtym - Perć Akademików. Korona Gór Polski [...]
My wybraliśmy szlak czarny i jest to jeden z mniej uczęszczanych tras prowadzących na Babią Górę – nazywaną też Dialakiem. Nie jest on bardzo wymagający, jednak przy...

Wędrówka głównym grzbietem Gór Świętokrzyskich z Nowej Słupi, aż do Św. Katarzyny, przez Łysą Górę, Św. Krzyż oraz Łysicę i Skałę Agaty.
Moja druga wizyta w Górach Świętokrzyskich odbyła się dokładnie dziewięć lat po pierwszej. Wtedy skupiłem się na zobaczeniu najciekawszych miejsc w tym pasmie, a...

Wędrówka w Małych Karpatach na kolejny szczyt do kolekcji, czyli Vápenná oraz zwiedzanie ruin Plaveckiego hradu. A potem odwiedziny ruin zamku Branč.
Kontynuując moje odkrywanie gór Słowacji, których jest tam dwa razy więcej niż w Polsce, tak tak, to taki górzysty kraj… trafiłem kiedyś w pobliże...

Turbacz to najwyższy szczyt Gorców należący do Korony Gór Polski. Jego wysokość (1310 m n.p.m.) zapewnia piękne widoki z Tatrami włącznie. Pod szczytem znajduje się klimatyczne schronisko z fantastyczną panoramą oraz pysznym Deserem gorczańskim. Wchodząc od Rabki-Zdrój to ok. 13km...
Siema,
W ten poniedziałkowy poranek zapraszam na #piechurwedruje
---------
Szczyt: Śnieżnik (Masyw Śnieżnika)
Data: 22 sierpnia 2021 (niedziela)
Staty: 13.5km, 5h20, 740m przewyżyszeń
Początek lata nie był obiecujący - Mysz skończyła w lipcu na antybiotyku i większość czasu spędziliśmy zamknięci w czterech ścianach. Mimo to, udało się również kilkukrotnie skoczyć na krótkie trasy w góry. Bardzo mocno liczyłem na to, że koniec sierpnia, na który zaplanowaliśmy urlop, uda nam się wykorzystać w jakimś stopniu na odkrywaniu górskich szlaków.
Przed jego początkiem usiadłem przy mapie i przygotowałem szczegółowy grafik, w którym uwzględniłem odwiedzenie sześciu szczytów należących do #koronagorpolski - miał być to plan maksimum na te półtora tygodnia wolnego. Na naszą bazę noclegową wybrałem Stronie Śląskie, do którego dotarliśmy w sobotę po kilkugodzinnej jeździe. Następnego dnia, w niedzielę, ruszyliśmy z rana na zdobycie pierwszej góry z listy, którą był Śnieżnik.
Pogoda na ten dzień miała być raczej słoneczna i bezdeszczowa. Zostawiliśmy samochód na dużym parkingu w Kletnie, a następnie wraz z innymi turystami ruszyliśmy żółtym szlakiem, który prowadził wzdłuż asfaltowej drogi. Ludzi była cała masa, stąd wnioskuję, że jest to jedna jedna z popularniejszych tras na szczyt.
Minęliśmy źródło Marianna, przy którym można było zaczerpnąć wody z kranika, i po chwili szlak odbił w las, idąc równolegle do szosy. Doszliśmy nim pod Jaskinię Niedźwiedzią, do której jednak nie planowaliśmy wchodzić ze względu na Mysz - na pewno by się przestraszyła. Aby ją zwiedzić należało zresztą kilka tygodni wcześniej nabyć bilety, o czym warto pamiętać, gdyby ktoś chciał się do niej wybrać w drodze na Śnieżnik.
Przez dość długi czas szliśmy szeroką leśną drogą, niedaleko której płynął potok Kleśnica. Tempo mieliśmy spacerowe, a humory dobre. Wkrótce trasa zaczęła prowadzić trochę ostrzej pod górę i był to pierwszy etap, w którym odrobinę się zasapałem; dodatkowe 18 kilogramów na plecach robiło swoje. Ścieżka usiana była kamieniami, dlatego szedłem z kijkami, do których zdążyłem się już do tamtego czasu przyzwyczaić.
Dotarliśmy do przełęczy Śnieżnickiej, na której znajdowały się drewniane ławy ze stołami. Postanowiliśmy zrobić tam pierwszą przerwę: zjedliśmy kanapki, Mysz rozprostowała nóżki, kilka razy też kaszlnęła, co trochę mnie zaniepokoiło. Ruszyliśmy dalej i już niebawem wkroczyliśmy na rozległą halę, z której rozpościerały się piękne widoki na okolicę. Znajdowało się na niej schronisko PTTK, w którym przybiliśmy pieczątki do książeczek. Udało mi się również zmienić pieluchę młodej - co prawda nie było przewijaka, ale został mi na chwilę udostępniony pokój, w którym mogłem wygodnie załatwić temat.
Zaczęło się robić chłodniej, chmury przysłoniły słońce, a wiatr przybrał trochę na sile. Ubraliśmy cieplej Myszora i udaliśmy się w dalszą drogę. Ze schroniska na szczyt prowadził zielony szlak. Trasa znowu zrobiła się bardziej nachylona, a droga usiana głazami i wystającymi z ziemi skałami. Kijki ponownie przydały się przy zachowywaniu równowagi. Wkrótce doszliśmy do Jaskółczych Skał, gdzie drzewa znowu się przerzedziły, by w końcu ustąpić miejsca drobnym krzaczkom z borówkami. Dookoła rozpościerała się ładna panorama na okoliczne szczyty, która towarzyszyła nam już do samego Śnieżnika.
I tak właśnie zdobyliśmy szczyt - powoli, noga za nogą i bez pośpiechu. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie przy tabliczce, niestety za tło posłużył nam teren budowy, jako że w tamtym czasie trwało stawianie tam wieży widokowej. My widzieliśmy wtedy tylko stalowy szkielet schodów, które znalazły się w jej wnętrzu, natomiast sprawdziłem w internecie jej zdjęcia już po ukończeniu i, cóż, według mnie jest dość paskudna i wygląda jak wielki mikser.
Na szczycie zrobiliśmy kolejną dłuższą przerwę, pozwalając Myszy pobuszować między krzaczkami i pobawić się kamykami. Teren był zupełnie odsłonięty i nic nie chroniło przed wiatrem. Poza wspomnianymi krzaczkami była tylko trawa i kamienie, które miejscami turyści poukładali w różne pomysłowe stosy.
Zdecydowaliśmy w końcu, że warto już wracać, wycieczka trwała zresztą i tak dłużej, niż początkowo zakładałem. Na szczęście, nigdzie nam się nie spieszyło, więc był to spory plus. Do samochodu wróciliśmy tą samą trasą, a więc zielonym szlakiem do schroniska, a następnie żółtym obok Jaskini Niedźwiedziej. Młoda tradycyjnie zasnęła w nosidle, ululana przez jednostajne bujanie, także nie robiliśmy żadnych przerw i dość szybko znaleźliśmy się przy samochodzie. W drodze do Stronia zatrzymaliśmy się jeszcze w gospodarstwie Nad Stawami, w którym zjedliśmy po pysznym pstrągu - bardzo fajne miejsce, polecam.
W ten sposób minął drugi dzień urlopu - udało nam się zdobyć pierwszy z zaplanowanych szczytów, pogoda póki co dopisywała, więc byłem całkiem zadowolony i pomimo tego, że kolejne dni miały być brzydsze, z nadzieją patrzyłem w przyszłość. Wiadomo jednak, czyją matką jest nadzieja, ale o tym w kolejnym wpisie.
#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #masywsnieznika





Bardzo ładne, ale moje bąbelki już wchodzą na Orlą Perć.

Gospodarstwo nad Stawami - wpisane! Ja ostatnio robiłem tę górkę z Międzygórza. O tyle lepiej, że wchodzi się od razu na szlak.
Wincyj!( ͡° ͜ʖ ͡°)

@AndrzejZupa Tam w okolicy można bardzo fajne trasy pokręcić, szlaków od groma i miejsca raczej dzikie, przynajmniej tak wyglądały. Liczę na to, że kiedyś uda mi się tam wrócić na dłużej, żeby poodkrywać te tereny
Dla leniuchów: jeśli dojedziesz do Siennej, to wjedziesz wyciągiem na Czarną Górę. Stamtąd przepięknym grzbietem Żmijowca do Przełęczy Śnieżnickiej i na Śnieżnik. Najbardziej lubię zejście do Międzylesia (wejście też). Długie i rzadko wybierane, więc możesz nie spotkać żywego ducha.
@zed123 Świetna wskazówka z Międzylesiem, jak będę odwiedzać ponownie to spróbuję wejść tą trasą
Zaloguj się aby komentować
363 644,9 - 65,8 = 363 579,1
Maraton Pieszy „Sudecka Żyleta”
Miała być edycja zimowa, wyszła mocno błotna z padającym deszczem na początku 🤷🏻♂️.
#gory #trekking
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Moje rodzinne strony
Zaloguj się aby komentować