W jaki sposób radzicie sobie z przechowaniem butelek i puszek w mieszkaniach? Macie jakieś ciekawe rozwiązania albo protipy?
Jakoś nie widzi mi się trzymanie niezgdniecionych butelek po dwóch zgrzewkach wody przez cały tydzień. Nie zamierzam też robić z balkonu śmietnika. Z drugiej strony wysokość kaucji przy moim spożyciu wody i napojów to dość duża kwota.
@Jelen w ogóle. Niegazowana woda leci z kranu. W Warszawie ma parametry zbliżone do tego polarisa xD więc nie wiem po co kupować, nosić i magazynować wodę. Mało tego, jest masa filtrów, od dzbanków po podblatowe z odwrócona osomza. Nie wiem jaki argument miałby mnie zmusić do kupowania wody. Jeśli to woda "jan" albo coś takiego to rozumiem, ale niegazowany Polaris?
Zależy od wody. U mnie jest taka ch.. że filtr w dzbanku muszę zmieniać co 2 tygodnie a u tak śmierdzi z dzbanka jakimiś mokrymi szmatami. I uprzedzając,to nie chodzi o dzbanek lub filtr. Pod prysznicem jest ten sam zapach. Więc nie zawsze filtr zmienia wodę nie do poznania.
To ukryty artykuł sponsorowany promujący Lidla czy system kaucyjny?
Łamiąca wiadomość : Zwrócił plastikowe butelki i puszki do recyklomatu. Dostał zwrot prawie 10 zł
System kaucyjny działa w Polsce na pełnych obrotach, a wielu klientów zaczęło dokładnie liczyć, gdzie faktycznie opłaca się oddawać puste opakowania. Marcin, czytelnik "Faktu", postanowił to sprawdzić w praktyce. Zbierał puszki i butelki, a potem porównał oferty sieci handlowych. Wnioski? Jedna z nich wyraźnie wysuwa się na prowadzenie.
Do Lidla przyniósłdwie duże torby pełne pustych opakowań. Łącznie było ich40 sztuk — 10 puszek i 30 butelek.
Jak dokładnie wyglądało rozliczenie?
5 puszek objętych kaucją – łącznie 2 zł 50 gr,
25 puszek bez kaucji, ale przyjętych po 10 gr za sztukę – kolejne 2 zł 50 gr,
9 butelek z kaucją – 4 zł 50 gr,
1 butelka bez oznaczenia – 10 gr.
Suma: 9,60 zł.
Po zakończeniu zwrotu Marcinotrzymał wydruk z recyklomatu. Z nim udał się na zakupy —przy kasie rachunek został pomniejszony niemal o 10 zł.
Miałem w mieszkaniu problem z trzymaniem paru butelek po coli i sokach po Sylwestrze (które finalnie zostały zgniecione i poszły do śmieci, bo okazało się, że nie były kaucyjne, a nie będę za niecałą złotówkę specjalnie przez całe osiedle leciał do Lidla), a tutaj Pan Redaktur opisuje mi naiwną historyjkę o Panu Marcinie co z dwoma wielkimi worami leciał do sklepu dla niecałej dychy. Jeszcze gdyby można było te butelki oddać zgniecione. No nic, na szczęście dzbanki z filtrem, saturatory i soki w kartonach, czy butelki... po alko nie powodują takiego zamieszania.
Dodajmy, że Jankesi nam zazdroszczą takich przepisów. U nich jak coś się psuje to często do kosza, bo naprawa tylko w autoryzowanym punkcie za spore pieniądze (o ile w ogóle możliwa).
Na Facebooku ludzie lajkują palenie węglem i śmieją się z pomp ciepła bo to zielony ład. Oczywiście nie ma to jak zaoszczędzić w 30 lat 200k pln na grzaniu by potem wydać miliony na leczenie raka płuc. Musimy poważnie zastanowić się nad przyznaniem praw wyborczych wyłącznie ludziom po konkretnych studiach: inżynieria, medycyna a do tego ateistom.
@Sabakov no z tymi prawami wyborczymi bym się tak nie rozpędzał. Wystarczy, że decydował by o tym ten, kto ma Cię na czarnej liście i już nie będziesz taki zadowolony
Kurdex i znowu nas wszystkich wrobili i zrobili w... butelkę Oczywiście od lat słychać, że za dużo plastiku, że zalewa świat i, że badania wskazują, że przeciętny człowiek może spożywać i wdychać około 5 gramów mikroplastiku tygodniowo, co wagowo odpowiada jednej karcie kredytowej. Niesmacznego jak nigdy ostatnio wszystkim życzę. Mikroplastik jest już obecny w ludzkiej krwi, płucach, a nawet w łożysku... chore - to mało powiedziane.
No, ale co tam, w Polsce zamiana szklanych opakowań na plastikowe ma się w najlepsze. Przypomnę, ponoć odchodzimy od plastiku. Nic mylnego, oto działania, które szokują:
Napoje gazowane i wody mineralne – klasyczne szklane butelki zostały niemal całkowicie zastąpione przez butelki PET. Szkło pozostało głównie w sektorze premium i gastronomii.
Ketchup i sosy – kultowe szklane butelki (wymagające „uderzania” w dno) ustąpiły miejsca miękkim butelkom typu squeeze, które pozwalają na łatwiejsze dozowanie produktu.
Majonez i musztarda – choć nadal można je spotkać w słoikach, coraz więcej marek oferuje te produkty w plastikowych słoikach lub tubach.
Soki owocowe – dawniej sprzedawane głównie w szklanych butelkach o pojemności 1 litra, obecnie najczęściej spotykane w butelkach plastikowych lub kartonach (które wewnątrz mają warstwę polietylenu).
Mleko i produkty mleczne – historycznie dostarczane w szklanych butelkach pod drzwi, dziś dominują butelki HDPE oraz kartony.
Oleje roślinne i oliwa – większość olejów rzepakowych czy słonecznikowych przeszła na lekkie opakowania plastikowe, podczas gdy szkło jest rezerwowane głównie dla oliwy z oliwek extra virgin.
Masło orzechowe i dżemy – tradycyjne szklane słoiki są coraz częściej zastępowane przez lżejsze i nietłukące się zamienniki z tworzyw sztucznych.
Przyprawy – wiele marek popularnych przypraw i ziół przeszło ze szklanych słoiczków na plastikowe młynki lub lekkie pojemniki z tworzywa.
Aż tu nagle butelkomaty, recyklomaty i segregacja w całej okazałości i wszystko dla dobra ziemi oraz pożal się obywatela, który plastiku do posiłków i pożywienia nie produkuje! No, ale cóż, coś z tam plastikiem trza zrobić - no to obywatelu posegreguj, oddaj zakupione wcześniej pożywienie w wyprodukowanych plastikowych opakowaniach - oczywiście na własną rękę - i tak przy okazji, najpierw zaciągniemy od ciebie odpowiednią kaucje na poczet naszego interesu, gdyby ci się nie chciało odnieść - ale jak już odniesiesz, to oddamy w postaci vouchera, kuponu i innych pseudo promocji, byle nie pieniędzy, bo przecież zawsze możesz zapomnieć, nie oddać i w ogóle w końcu zniechęcić się tak wspaniałą i dobroczynną ekologią...
@Eber największe jaja to są już w samej zmianie narracji przy samym oddawaniu już tych petów do automatów. Jak to zapowiadali, to łooo panie, teraz to wreszcie skończy się jakaś uznaniowość i proszenie o paragony przez kasjerki, ludzie wreszcie nie będą musieli magazynować tych świstków, będą mogli oddawać gdzie chcą, kiedy chcą, byle butelka była niezgnieciona, TEGO SIĘ NIE DA ZJEBAĆ!
Na co system jeszcze nie wystartował, a sklepy już powiedziały "to pa tera", bo może i nie trzeba paragonu pokazywać, ale za to jak tylko się da, to kręcą na całej reszcie. Zapytasz "na jakiej reszcie? no przecież dostajesz jakiś tam świstek, wiadomo, że automat nie da ci fizycznej gotówki, ale jakiś tam papierek z kodem rabatowym dla danej sieci". I tym sposobem kumpel ostatnio mi powiedział o takim kręceniu wora w Lidlu- idziesz. Oddajesz butelki. Dostajesz kod. Kod jest ważny nie w całej sieci, ale tylko w tym konkretnym sklepie i przekonał się robiąc szybkie zakupy w mieście, gdzie pracuje i oddając tam przy okazji kilka butelek, a potem próbując zrealizować kod przy okazji normalnych zakupów tam gdzie mieszka. Mało? Spoko, żeby ci do⁎⁎⁎ać jeszcze bardziej, to stwierdzili, że ten kupon ma datę ważności. Dość krótką. Chyba nie muszę mówić, gdzie ten świstek wylądował jak się to okazało
@Eber Sposób w jaki został wprowadzony ten system kaucyjny jest niestety dowodem na tą Polską bylejakość na którą wszyscy w tym kraju narzekają. Wprowadzenie opłat bez wcześniejszego przygotowania infrastruktury jest skandalem - mieszkam we Wrocku a na moim osiedlu jedynie Żabka ma uruchomione butelkomaty. Cała reszta sklepów robi wszystko by jak najbardziej utrudnić odzyskanie pobranej kaucji.
Ogólnie cała idea wydaje mi się mocno niesprawiedliwa - jak zwykle koszty przerzucane są na klienta końcowego. Za produkcję opakowań i ich recykling powinni być odpowiedalani producenci a nie konsumenci.
Taka coca-cola: butelki przyjeżdżają na plastikowej palecie, owinięte folią. Pod tą folią znajdują się zgrzewki owinięte folią a pod tą dodatkową warstwą foli znajduje się kolejna folia łącząca butelki w promocyjne pakiety. I takie przykłady można mnożyć w nieskończoność podczas zwykłych zakupów. Tym powinno zająć się państwo a nie narzucaniem na zwykłych obywateli kolejnego "podatku od luksusu".
Polecam zwrócić uwagę na stare filmy i seriale - na stołach i w sklepach praktycznie nie ma plastiku. Wszędzie szkło, metal i drewno. Można? Można, ale trzebaby postawić limity korporacjom a tego każdy polityk unika jak ognia.
Międzynarodowy zespół naukowców z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Klimatem, University College London i University of British Columbia obliczył, że produkcja żywności to 1/3 globalnych emisji i drugi najbardziej emisyjny sektor po paliwach. Wzywają do wyrzeknięcia się mięsa przez ludzi.
Proponują dodatkowe podatki na mięso, by odciągnąć Europejczyków od jego spożycia. Wyliczyli, jakoby zjedzenie 100g wołowiny generuje tyle CO2, co przejechanie 80 km autem. Wg tych ekspertów do 2050 r. ograniczenia w diecie (głównie odejście od wołowiny) powinno zastosować 90% ludności świata.
Pamiętajcie z czego twaróg jest, jak nie będzie ciekalow nie będzie mleka, jak nie będzie mleka, nie będzie twarogu, albo co gorsza #twarog roslinny
Jeżeli ktoś nie chce patrzeć na to przez pryzmat emisyjności, sama produkcja pod względem zajmowanej powierzchni i zaangażowanych środków, zużytej wody i ogólnych kosztów ma podobny rozkład jak na tym wykresie emisji.
Gdybyśmy mieli wyżywić tanio dużą liczbę ludzi to wystarczy wyciąć hodowlę bydła na mięso. Co ciekawe produkty mleczne nie są takie kosztowne, spokojnie można by funkcjonować na warzywach i tym waszym twarogu. A bardzo pragnącym mięsiwa pozostawić wieprzowinę.
@dolchus Ze stacjami faktycznie jest problem. Słyszałem bardzo różne opinie - od takich, że SKP trzepią nieźle kierowców po takie, że Józek na wsi pod Krakowem nigdy nie widział żadnych problemów, bo dodatkowe 100zł cały świat mu przesłoniło.
A smutna prawda jest taka, ze SKP zawsze może się tłumaczyć, że jak ostatnio samochód był na przeglądzie, to wszystko było w porządku.
Dodatkowo, mimo że mieszkam w Krakowie i popieram SCT, to uważam że ma jedną, bardzo dużą wadę - zakłada że gruz wyprodukowany 15 lat temu wciąż spełnia te same normy.
@groman43 Gruz ? 15 letni ? Przecież w Polsce to prawie nowe auto jest. 15 letni samochód ma euro 4 jak nie euro 5, gorzej z tymi 2 letnimi eko co im się silniki od nadmiaru pompek rozlatują.
A tak poza tym sprawny silnik w 15 letnim aucie nie jest problemem. Problemem są uszkodzone silniki i miasta w których upchnięto ogromne ilości ludzi.
Zamiast walczyć z motoryzacją, można pomyśleć jak zmniejszyć konieczność ruchu samochodów - zapewnić dojazdy np. schoolbusów, czy załatwienia spraw urzędowych on-line (co już się dzieje).