Nazwa zespołu kojarzy mi się zawsze z fanami Cthulhu, ale nie grają przedwiecznego metalu, tylko klasycznego rocka. Na Secret Treaties możemy posłuchać piosenki o nazistowskim odrzutowcu me262, oraz genialnego kawałka _Astronomy, _polecam
Astronomy i w ogóle Blue Oyster Cult poznałem oczywiście dzięki coverowi Metalliki. Bardzo dobra muzyka. Świetny wybór do kącika. Od siebie polecę także album Agents of Fortune.
Nie ma aktualnie czasu na nic, datalogger niedokończony, w pracy młyn, głowa pęka bo jakieś kłopoty z błędnikiem (lvl 40+), więc to dobry moment na rozpoczęcie nowego projektu komputerka do sterowania komory do owocowania grzybów.
Ale dzisiaj chwalenia się, byłby jeden post, ale nie wiedziałem, że piorko dzisiaj wpadnie.
Kilka dni temu podpisywałem jakieś formularze w przychodni i zauważyłem, że jestem już niepiśmienny prawie, tak manualnie analogowy analfabeta. I postanowiłem temu zaradzić. I kupiłem to. Szczytowe osiagnięcie przemysłu piśmienniczego. Topowy design z niezwykle porządanym i modnym motywem grzybów leśnych, metalowa stalówka i atrament w nabojach albo nie.
Ło panie, ja rozumiem robić "najlepiej jak się da" zamiast "na tyle, ile wystarczy", często sam się na tym łapię, że tak mam, ale jednak ja zostanę przy swoim tureckim za 210 xD
Może nie są to komercyjne ilości, ale tyle agaru, sorgo (swoją drogą polecam, z moich obserwacji wynika, że sprawuje się lepiej niż ryż, jęczmień czy kukurydza) i "rosołku" na płynną kulturę co w nim wystylizowałem bez ani jednego zakażenia, przekonało mnie, że taki jednak wystarczy.
A że bliżej niż z drugiego końca świata takiego nie dostaniesz, to wszystko wina łunii, zakazującej sprzedaży szybkowarów o ciśnieniu roboczym 15 PSI. Co prawda widziałem takie z Litwy, że niby do gastronomii, ale wcale tańsze nie były, więc i tak dobry deal zrobiłeś. Na takie sprzęty urząd celny łap nie kładzie, czy po prostu się udało?
Dzisiaj przedstawiam krótki, obrazkowy wpis pod tytułem „4 dni z życia boczniaka”.
Nie były to łatwe dni dla boczniaka. Eksperymentując z nawilżaniem powietrza, trochę za bardzo przymknąłem komorę, w której rosną, co spowodowało nagromadzenie się zbyt dużej ilości CO₂. W rezultacie owocniki nieco się zniekształciły – pojawiły się długie trzony i małe kapelusze. Boczniaki w czasie owocowania wydzielają spore ilości CO₂ i są wrażliwe na jego nadmiar. Dzięki temu mechanizmowi mogą ocenić, czy wyrosły w przewiewnym miejscu – gdy stężenie CO₂ jest wysokie, interpretują to jako sygnał, że rosną w nieodpowiednim, nieprzewiewnym otoczeniu, i starają się wyciągnąć trzony, by dosięgnąć lepszej wentylacji. Całkiem sprytny mechanizm.
Dodatkowo, ostatnio przygotowałem szalki Petriego z kilkoma nowymi gatunkami do hodowli. Na zdjęciu zatytułowanym „Owieczka” widoczny jest fragment trzona boczniaka ostrygowatego hodowanego na agarze.
@izopropanol a masz pomysł dlaczego boczniaki pięknie owocują, a potem nagle owocniki usychają. Mam balot, położony na kratce nad światem z wodą. Poza owocowaniem zraszany. I tu ostatnie dwa owocowania to suchotki wyrastają.
Usunąłem ICL7660 z płytki ze wzmacniaczem instrumentalnym AD620
Napięcie biorę z raspberry -> przetwornica symetryczna +- 6V -> LT3054(+5V) i LT3094(-5V)
Wywaliłem z płytki z AD620 potencjometr do ustalania napięcia referncyjnego, zamiast tego biorę je z płytki z przetwornikiem ADC (ADS1256) - to samo napięcie referencyjne dla obu układów.
Dodałem filtr LPF - RC podwójny o częstotliwości odcięcia ok 5Hz i nachyleniu 12db/oktawę między AD620 i ADS1256.
Myślę, że to całkiem nieźle jak na elektronika. Oczywiście mogło by być lepiej i czekam na wszelkie sugestie.
Teraz chcę dorobić więcej kanałów i jak się nawinie jakiś obiekt do badania to będę go zbadał.
Ostatnio mało czasu na pisanie a trochę tematów się zebrało. Dzisiaj wrzucę trochę na szybko, żebyście nie myśleli, że wymiękłem jak biszkopt w kałuży.
Na początek kurevsko nedobra novinka: ziarna, które miały trafić do zrębków niestety okazały się ziarnami zakażonymi. Trochę się tego bałem, bo popełniłem kilka błędów (nie miałem komory laminarnej, problem ze szczelnością zgrzewu żelazkiem i zbyt krótka sauna w szybkowarze [90 zamiast 150min]) Trochę liczyłem, że wszystko będzie dobrze, niestety, prawa Murphyego są nieubłagane.
Za to z dobrych wieści, wygląda na to, że grzybnia na słomie, o której pisałem niedawno niedługo będzie owocować, a ja będę ojcem tych owocników. Dla mnie to wielka chwila, bo będą to pierwsze grzyby wychowane od kawałka owocnika, przez strzępki na ziarnie aż po owocnik. Tak, uwielbiam chwalić dzień przed zachodem słońca.
Pieczarki z zestawu co jakiś czas owocują i lądują w pizzy albo jakiejś potrawie, którą przyrządzamy. Nie jest to chyba jakoś specjalnie opłacalne źródło tego surowca, ale za to jakie wdzięczne
Prace nad elektroniką trwają, widać już światełko w tunelu. Opiszę niedługo.
Wpadł mi w łapska nowy aparat, więc fotki powinny pojawiać sięczęściej i być może będą lepszej jakości.
W kolejnych odcinkach kolejne części komedii pomyłek jakimi było przyrządzanie szalek z agarem, "Zestaw do uprawy grzybów Nameko" i innne, więc zapraszam na tag #blueoystercult XD
Stary, z takim oddanym podejściem, to ty powinieneś nakurwiać Boczniaki Królewskie (handlowa, w biologii to Boczniak mikołajkowy)! Dużo fajniejszy grzyb - dla mnie chyba top w smaku i teksturze.
Dzisiaj w tej kategorii, bo to w końcu elektronika – kilka słów o data loggerze do badania aktywności grzybów.
Ostatnio miałem trochę czasu, więc podłączyłem ADS1256 do Raspberry Pi. Wraz z moim Ziomkiem, Chatem GPT napisaliśmy prosty serwer w Pythonie oraz klienta w JavaScript, żeby przeprowadzić pierwsze testy. Efekty możecie zobaczyć na filmiku – generator ustawiony na 0,5 Hz, amplituda 10 mV, wzmocnienie ADS na 64. Przy amplitudzie 1 mV sygnał praktycznie ginie w szumie, a ja bym chciał tak 0,1mV mieć rozdzielczość pomiaru, więc będę musiał popracować nad odszumieniem układu. Na szczęście jest kilka miejsc, gdzie można coś poprawić.
Z innych nowości – dotarł regulator obrotów do wentylatora, ale jeszcze nie miałem okazji go przetestować.
Zapraszam do subskrybowania mojego tagu #blueoystercult pozdrawiam wszystkich hejterów środkowym palcem, kciuki w górę, czy co się tam w dzisiejszych czasach mówi, chcąc za wszelką cenę zdobyć sławę w internecie.
@izopropanol w jakim trybie chodzi przetwornik? To jest single shot czy continous? Jeśli synchronizujecie go do sygnału sync to polecam sprawdzić czy sygnał nie jittuje. Te przetworniki są na to podatne i potrafią się bardzo zaszumieć jeśli faza sygnału wyzwolenia pływa. Do sprawdzenia też kwarc napędzający układ. W przetworniku masz też wbudowane filtry 4th order ale tu musisz być ostrożny bo powoduje on nie liniowe tłumienie. Na wykresie 14 w dokumentacji chipu masz to objaśnione. Dobrym pomysłem może okazać się zastosowanie jeszcze jednego członu przedwzmacniacza aby sprostać spadającej impedancji na wejściu przy dużym wzmocnieniu PGA. Powodzenia
Niestety, mając pracę, dzieci i wrodzone lenistwo, tak właśnie wygląda praca nad hobby. Miało być szybko – nie jest. Miało być skończone – nie jest. I długo by tak wymieniać. No więc komora laminarna jest gotowa. Ale nie do końca. Brakuje jeszcze filtra wstępnego, żeby nie zatkać za szybko filtra HEPA. Jak się okazuje po wstępnych testach, przyda się też regulator do wentylatora, bo wygląda na to, że dmucha za mocno – za filtrem wieje 1,1 m/s zamiast optymalnych 0,3–0,6 m/s. Cóż, lepiej w tę stronę niż odwrotnie.
Ale ekscytacja już teraz sięga zenitu! Któż z nas nie marzył o własnej komorze laminarnej i nieograniczonych możliwościach, jakie daje to niemalże magiczne urządzenie? Od hodowli tkankowych, przez bezpieczne szczepienie grzybni na agarach, aż po wymianę osłony ekranu telefonu bez tych przeklętych pyłków!
Niestety, jako stolarz dałem plamę. Mimo że wszystko miało być równe, piękne i bez skazy, a ja starałem się robić wszystko dokładnie, pojawiły się drobne nierówności, które musiałem zalepić wikolem. Teraz już wiem, że wszystko powinno być składane na konfirmatach, a nie na kołkach i mimośrodach – bo krew w piach, nikt z tego nie będzie strzelał. Niemniej doceniam tę lekcję i już planuję kolejne „meble”.
W międzyczasie, ostatnim słoiczkiem z zagrzybionymi nasionami zaszczepiłem wielki wór gotowanej pszenicy. Dla skali – słoik ogórasków obok.
W wolnym czasie przygotowuję się teoretycznie do budowy hardware’u i software’u do dataloggera, którym będę mierzył aktywność elektryczną grzybów.
Ech, myślałem, że dzisiaj skończę, ale ledwo udało się zacząć. xD
Na razie, oprócz tego, że chyba przegrzałem frez Globusa za ponad stówkę (który kurier przyniósł dzisiaj), udało mi się też zepsuć formatkę, która przyszła docięta na wymiar. Na szczęście przy zamówieniu zaznaczyłem, żeby przysłali mi też odpad, więc udało się wyciąć kopię.
Jestem zadowolony z tego, jak udało się wyciąć otwór pod silnik. Poza tym fajnie wyszedł jig do połączeń mimośrodowych, który zaprojektowałem i wydrukowałem – połączenia wychodzą naprawdę dobrze.
Trochę martwi mnie jednak, że wszystko idzie dużo wolniej niż na filmach w internecie. Przy ilości czasu, jaką mogę poświęcić, zrobienie całości pewnie zajmie tydzień.
Pierwsze zetknięcie ze stolarstwem odbieram mimo wszystko bardzo pozytywnie.
Zastanawiałem się, czemu z jednego balotu takie ładne zbiory, a z drugiego nic.
Tak. Grzyb byl z drugiej strony. Kiedy inni stali w kolejce po IQ, ja stałem w tej drugiej. Trzeba się niestety powoli godzić z jednocyfrowym ilorazem inteligencji, przynajmniej jest wesoło.
Pora na kolejny wpis – w końcu znalazło się trochę czasu.
Dzisiaj zapasteryzowałem 1,2 kg słomy w 30-litrowym garnku i ledwo się zmieściła. Jak tylko zrobi się cieplej, planuję „pasteryzację” wapnem gaszonym w beczce, bo ten sposób w garnku jest dość upierdliwy. Słomę wrzuciłem do worka na cebulę, co ułatwiło jej wyjęcie i odsączenie. Gotowy substrat trafił do 20-litrowego wiadra z nawierconymi otworami. Teraz pozostaje czekać, aż grzyby zrobią swoje.
Przyszła też elektronika z Chin – nie spodziewałem się, że dotrze tak szybko.
Zastanawiam się, czy nie założyć tematycznej wiki albo bloga o moich poczynaniach grzybowych i okołogrzybowych.
Jutro zaczynam zabawę w stolarza – czas zmontować komorę laminarną. Mam nadzieję, że pójdzie sprawnie, bo ciągle wpadają jakieś dodatkowe rzeczy i nie ma kiedy zająć się „mięsem”. Chcecie relację ze zmagań stolarskich laika? Czuję, że wyjdzie z tego komedia pomyłek XD.
Edit: sorry za ujebaną kuchenkę, życie jest za krótkie na pucowanie palnika.
Ten tydzień był dla mnie praktycznie wyjęty z kalendarza przez pracę, więc byłem jedynie pasywnym obserwatorem. No i zrobiłem kilka kolejnych zakupów, a raczej inwestycji – jak wolę je nazywać. Bo przecież hodowla grzybów w celach spożywczo-naukowych to nie tylko przygoda, sława i piszczące z zachwytu kobiety, ale też, nie oszukujmy się, ogromne pieniądze z nagród.
I tutaj musimy się zatrzymać, bo jednak Nobla z biologii nie będzie – jak się okazało, wielka kapituła takich nie przyznaje. Trudno. Mark Zuckerberg ustanowił swoją nagrodę i jest ona dużo większa niż jakiś tam Nobel. Są też inne.
Przyszły deski na komorę laminarną. Wyrosły pieczarki. Wyrósł kolejny rzut boczniaka, ale na razie tylko na jednym balocie. Jeden słój z grzybnią wylądował w lodówce, bo ładnie przerósł. Reszta słojów z żytem słabo przerasta – możliwe, że ugotowałem żyto za bardzo al dente i jest w nim za mało wody. Za to ziarno pszenicy w torbie przerosło super i chyba w poniedziałek-wtorek będę je zaszczepiał na słomę.
Zacząłem kompletować sprzęt do pomiarów bioelektrycznych grzybów. Z artykułu Royal Society wynika, że zastosowano Pico Technology ADC 24, ale jest on poza moim budżetem. Dlatego zamiast niego mam zamiar zestawić sobie urządzenie oparte na ADS1256 (jestem prawie pewien, że to właśnie on jest sercem wspomnianego sprzętu od Pico Technology), do tego wzmacniacze oparte na AD620 (tego Pico nie ma) i Raspberry Pi. Malinkę mam, reszta leci z Chin. Na początek będą cztery kanały pomiarowe – jeśli się sprawdzi, zamówię więcej przedwzmacniaczy.
Nie mam igieł podskórnych pokrytych irydem, więc kupiłem zamiast nich igły do akupunktury ze stali nierdzewnej. Mam nadzieję, że się sprawdzą – jeśli nie, pomyślę nad lepszym rozwiązaniem.
W najbliższym tygodniu chciałbym złożyć tę komorę laminarną i zaszczepić wiadro słomy grzybnią z ziaren.
BTW, to chyba nie jest boczniak ostrygowaty, sądząc po tym, że wygląda zupełnie inaczej, więc tag jest inwalidą, ale c⁎⁎j z tym.
Pozdrawiam i zapraszam na kolejny odcinek grzybowej odysei wkrótce.
Udało się zamowić płyty meblowe na komorę laminarną, mam nadzieję, że nic nie pochrzaniłem w projekcie. W najbliższym tygodniu trzeba będzie rozwinąć się stolarsko.
Chyba za mało mam tych ziaren w słoikach, więc dorobilem jeszcze kilo pszenicy w torbie, którą dostałem w hratisie do filtra hepa. Picrel.
Nie mam zgrzewarki, probowałem zgrzać takim niwelatorem do ubrań, ale chyba za wysoka temperatura, bo się porozpuszczało xd.
Ziarna w słojach zaszczepione ziarnami zagrzybionymi wcześniej bardzo szybko pokrywają się grzybnią.
Obejżałem już wszystkie filmy na yt o hodowli grzybów, większosć informacji sie powtarza, część jest bez sensu.
Pora zacząć myśleć nie tylko o hodowli, ale o serious science, inaczej nobla nie będzie, przejżalem różne badania naukowe i zainteresowało mnie to:
@izopropanol Możesz też w okolicy sprawdzić czy nie masz jakiś firmy ogrodniczej co zielenią miejska się zajmuje. Oni magą sprzedać za grosze świeże zrębki w rozsądnej ilości.
I bardzo słusznie, za nic nie ogarniam czemu na reddicie praktycznie wszyscy jadą na samym filtrze "wiejącym w twarz" zamiast ograniczyć ruch powietrza z góry i boków.
Pamiętaj przed pompą dać jakiś prefiltr. To już tak naprawdę może być cokolwiek, nawet kilkukrotnie złożona gaza - zawsze to odrobinę dłuższa żywotność hepy.
@SierotaChaosu torebki wydają się mieć same zalety w stosunku do słoików, więc pewnie grzybnię na ziarnie będę trzymał w torebkach. Natomiast na fazę owocników kupiłem wiaderka 20l. Ale to jeazcze wszystko zależy, bo przy torbach nie podoba mi się produkowanie śmieci, więc może jak będę miał dużo grzybni w płynie to w jakimś pośrednim wielkim słoju się uda ziarna zaszczepiać.
Dzisiaj wielki dzień dla mojej hodowli, a dla mnie jeszcze większy.
Wczoraj przygotowałem słoikibz ziarnami żyta dobzaszczepienia i dzisiaj rano zaszczepiłem je przerośniętymi ziarnami z małego słoiczka! Strasznie brakowało komory laminarnej i trochę boję się o wynik, ale mam nadzieję, że bedzie ok.
Zaczęły spływać paczki ze stuffem, m.in. dwa gigantyczne kartony ze słomą. Kurier poczteksu patrzył na mnie podejżliwie.
Przyszły też szalki petriego i parafilm, poćwiczylem zawijanie i jest to banalne, wbrew remu co mówią niektóre poradniki.
Czytam "Strzępki życia", przyszedł też "Zarys Mikologii", ale to stara książka i peenie część wiedzy nieaktualna. Szukam jakiejś współczesnej pozycji. Może ktoś mógłby coś polecić?
No i najważniejsze, jak wychodziłem do pracy, to pod drzwiami znalazłem dużą, kwadratową paczkę z filtrem HEPA 14. Jeszcze tylko pomierzyć, zbudować komorę laminarną i będzie można zacząć przekuwać "wiem jak" na "umiem".
A, jeszcze jedno, chyba przyda się większy szybkowar/autoklaw. Są daostępne chińskie teoretycznie do tego stworzone fabrycznie i polskie samoróbki do konserw i wosku i kurcze te samoróbki do mnie bardziej przemawiają, ale to jeszcze chyba nie w tym miesiącu. Może ktos ma jakieś doświadczenie w temacie i mógłby pomóc?
12 dni po zaszczepieniu sytuacja wygląda jak na zdjęciu. Grzybki puchate jak owieczka, ale pojawia się kondensacja na ściankach słoika.
Kolejne zakupy w drodze.
Na razie planuję ziarnem z 2 większych słoików (jak w pełni przerosną) zaszczepić słomę w 20l wiadrze. Ziarnem z mniejszego zaszczepię kolejne słoje z żytem. Mam nadzieję, że w miedzy czasie przyjdą zakupy i będę mógł zrobić płynną grzybnię i grzybnię na szalkach petriego.
@SUM tak, widziałem że sprzedają takie do obsadzania w ściętych kłodach. Ja, ze względu chciałem spróbować na pellecie albo brykiecie dębowym/bukowym lub zrębkach. Podobno rosnące na drewninie a nie na słomie mają bardziej "leśny" smak. Jak się uda to będę mógł sam potwierdzić.