Liczba ofiar w libijskim mieście Derna może sięgnąć 20 tys.
Szpitale w Dernie są już pozamykane, a kostnice przepełnione, co powoduje, że zwłoki są pozostawiane na chodnikach.
Libia nie była przygotowana na taką katastrofe. Nigdy wcześniej nie byliśmy świadkami czegoś takiego. Przyznajemy, że wcześniej wystąpiły niedociągnięcia, ale po raz pierwszy mamy do czynienia z tak ogromną tragedia
Deszcz, który przeszedł przez kilka miast w północno-wschodniej Libii, jest wynikiem bardzo silnego układu niskiego ciśnienia, który w zeszłym tygodniu sprowadził do Grecji katastrofalną powódź i przedostał się na Morze Śródziemne, po czym przekształcił się w cyklon.
W wyniku burzy doszło do przerwania dwóch tam znajdujących się na przedmieściach Derny na rzece Wadi Derna, co doprowadziło do powstania ogromnych lawin błotnych, które zniszczyły mosty i porwały ludzi.
Derna, położona około 300 kilometrów na wschód od Bengazi, znajduje się pod kontrolą libijskiego watażki Halify Haftara i jego Libijskiej Armii Narodowej (LNA), która jest w konflikcie z Rządem Jedności Narodowej mającym siedzibę w stolicy Trypolisie.
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,8 nawiedziło w piątek późnym wieczorem rejon gór Atlas w okolicach Marrakeszu, na ten moment jest prawie 300 ofiar śmiertelnych.
Większość osób miało zginąć w trudno dostępnych obszarach górskich.
Według marokańskich mediów jest to najpotężniejsze trzęsienie ziemi, jakie do tej pory nawiedziło to państwo.
Spodziewałem się, śledzę ten projekt od dłuższego czasu. Grupa instruktorów z Polski przeszkoliła grupę strażaków w Kenii, a teraz oni przekazują wiedzę dalej.
Na Białoruś z oficjalną wizytą przybyła ważna figura światowej polityki: kacyk Gwinei Równikowej Teodoro Obiang Nguema Mbasogo, sprawujący władzę w tym kraju od 1979 roku. Spotka się z Agroführerem Białorusi w celu podpisania dwustronnych dokumentów.
Wizyta ta jest kontynuacją białoruskiej polityki intensyfikacji współpracy z kontynentem afrykańskim – czytamy w komunikacie zapowiadającym program wizyty.
Sytuacja w Gabonie jest inna niż ta w Nigrze. W Gabonie junta chce rozmawiać z Zachodem i chodzi tylko (i aż) o odejście prezydenta, a kooperacja z Francją zostanie podtrzymana. W Nigrze są nastroje całkowicie antyfrancuskie i otwartość na współpracę z Rosją.
W Gabonie przywrócono już nadawanie mediów, w tym właśnie francuskich.
Puczyści wskazują, że priorytetem jest pokojowa tranzycja władzy i reorganizacja (budżetu) państwa, gdyż ogromne środki były defraudowane.
Pucz potępiły kraje Zachodu i Unia Afrykańska.
Społeczeństwo Gabonu okazuje duże poparcie dla wojskowych.
W pierwszych komunikatach wojskowi w Gabonie uspokajają i zapowiadają, że uszanują zobowiązania Gabonu wobec własnej społeczności i tej międzynarodowej.
Wojskowi przejęli władzę w Gabonie chwilę po wygranych wyborach przez dotychczasowego prezydenta. Wybory nie były uczciwe, a władza w Gabonie była sprawowana przez jedną rodzinę.
Francja również w Gabonie ma swoje bazy wojskowe.
Wojskowi powiadomili, że reprezentują całe krajowe siły zbrojne. Granice - powiedzieli - zostały zamknięte, instytucje państwowe - rozwiązane, a wyniki wyborów - unieważnione. Zgodnie z informacją przekazaną przez krajową komisję wyborczą na prezydenta Bongo, który walczył o trzecią kadencję, padło ponad 64 proc. głosów. Jego główny rywal Albert Ondo Ossa zdobył poparcie 30 proc. wyborców.
Dziś mija czas na opuszczenie ambasady w Nigrze przez przedstawiciela Francji. Junta odcięła ambasadzie prąd i wodę i blokuje dostarczanie żywności.
W juncie doszło do małego rozłamu. Część z nich chciała wydalić także przedstawicieli USA, Niemiec, WKS i Nigerii, jednak zdecydowano, że ci przedstawiciele są ważni dla interesów Nigru.
Misjonarz podnosi ramię kongijskiego chłopca, pokazując jego rękę, zdjęcie wykonano w 1890 r. Została odcięta przez belgijską milicję (w zasadzie to byli najemnicy) pracujących dla króla Belgii Leopolda II, stało się tak ponieważ ojciec chłopca nie wykonał limitu pracy. Kongo Belgijskie było własnością prywatną i było zarządzane przez samego króla Leopolda II. W tym czasie w zasadzie zniewolił ludność, sprzedając ludzi i zmuszając do ciężkiej pracy, aby spłacić długi króla. Odcięte ręce były nawet formą waluty w Kongu Belgijskim stosowaną przez milicję. Belgijska milicja obcinała ręce, zmuszała do długich dni niekończącej się pracy, czasami sprzedawała Kongijczyków jako niewolników, gwałciła kobiety, okradała wszystkich, a wszystko to za błogosławieństwem króla. Był to mroczny i brzydki czas dla tego obszaru, który trwał prawie 25 lat, aż do zrzeczenia się przez króla kontroli nad krajem w 1908 roku.
A pomnik Leopolda II dalej stoi w Brukseli. To chyba najobrzydliwsza historia europejskiego kolonializmu. Zawsze mnie to oburza, choć jestem generalnie rasistą.
@Anteczek ma mnie chyba na czarnej. Też mnie oburza,też w sumie można mnie zakwalifikować jako "rasistę" bo uważam że murzyni nie są nam równi - oni umysłowo jako populacja (bo oczywiście inteligentne jednostki też się u nich trafiają) są bardziej jak nastoletnie dzieciaki - albo młodsze. Jest oczywistym,że dzieci nie można traktować jak dorosłych i nie wolno pozwalać im na wszystko ale jednocześnie znęcanie się nad dziećmi jest jeszcze bardziej złe niż znęcanie się nad dorosłymi.
To co robiono w Kongu to sku⁎⁎⁎⁎⁎⁎stwo a to,że pomnik tego bydlaka Leopolda II stoi sobie w Brukseli to jest skandal. Zamiast bawić się w klękanie przed murzynami publicznie zburzyli by wreszcie ten pomnik. O nas Polakach mówi się rasiści itd,ale my do cholery nie trzymaliśmy murzynów jako zwierzaków do oglądania w ZOO.
@Sweet_acc_pr0sa Jak Francuzi zaczną tam robić drugą Libię, to im Afrykanie we Francji zrobią drugą francuską rewolucję. Każdy powód do zadymy jest dobry, a ten dodatkowo byłby efektowny i jednoczący