Dominik Broniek tworzy okładkę do nowego wydania pierwszego tomu Kronik Riyrii. Od piątego tomu będą wydania w dwóch wersjach okładkowych. "Wieża Koronna" Michaela J. Sullivana w 2026 roku.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Klasyki literatury polskiej ciąg dalszy. Tym razem udajemy się z Marią Rodziewiczówną na Żmudź, czyli północno-zachodnią część obecnej Litwy.
Marek Czertwan jest pracowitym mężczyzną, który po śmierci ojca musi zająć się Poświciem — ziemią należącą prawnie do Orwidów, zaginionych przyjaciół jego ojca. Ojciec przysiągł im, że zapiekuje się ich włościami i nie doprowadzi do ruiny, a na łożu śmierci przekazał to zobowiązanie najstarszemu synowi.
Zobowiązanie to jest kulą u nogi, która nie pozwala Markowi realizować swoich pragnień i skupić się na swojej ziemi. Niemniej, zaciska zęby i w milczeniu godzi się na ten los... Do momentu, aż odnajduje się dziedziczka majątku.
Początki z tą książką były trudne — częściowo nie rozumiałam, co się dzieje w chwili, gdy ojciec Marka przekazywał swój testament, jednak z czasem fabuła stawała się coraz jaśniejsza.
Jest to powieść pozytywistyczna, mamy więc pochwałę pokory i pracy. Ale nie wieje nudą: nie brakuje barwnych postaci drugoplanowych i litewskich legend, które dodają kolorytu.
Dowiedziałam się przypadkowo, że powstała niedawno ekranizacja tej powieści — ciekawe, czy warta uwagi, bo książka jest naprawdę dobra.
@Vampiress dzięki za wyjaśnienie - ta kwestia własności Poświcia mi totalnie umknęła 🥲
Nawet nie wiesz, jak śmiechłam z tego żyda, który stał się Ruskiem xD ech, niby człowiek wiedział, jak to z tą ekranizacją będzie, a jednak się łudził…
Ktoś wybiera się może na przygodę? Chce nauczyć się, jak zostać bohaterem? Albo otworzyć portale do innych wszechświatów? Z tą skrzyneczką to możliwe
Niedawno zdjęta z warsztatu praca na zamówienie: skrzynko-książkowa replika Księgowidła z Adventure Time. Jeden z najbardziej skomplikowanych projektów, jakie miałam dotąd okazję wykonywać, z dobieranymi pod kolor oryginału naturalnymi kamieniami, zamaskowanymi otwieranymi drzwiczkami zamontowanymi na wieczku i zamykanymi na magnes, a także imitacjami zakładek i kartek wystającymi spoza "stron", żeby skrzyneczka jak najbardziej przypominała oryginał. Wnętrze wieczka zdobione i personalizowane, dno wyklejone filcem. W odróżnieniu od innych moich skrzynek-książek, ten egzemplarz ma też zdobione "plecy", więc z której strony by nie spojrzeć, prezentuje się jak Księgowidło.
Praca nad tym projektem była niesamowicie satysfakcjonująca Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart - a skrzyneczki, które mam aktualnie na stanie i dostępne od ręki, można znaleźć tutaj . Zapraszam
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza następny Wehikuł Czasu. "Nasze imię Legion, nasze imię Bob" Dennisa E. Taylora ma ustaloną premierę na 16 czerwca 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, ma 410 stron, w cenie detalicznej 59,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Bob Johanson właśnie sprzedał swoją firmę informatyczną i już nie może się doczekać życia pełnego atrakcji - książek do przeczytania, filmów do obejrzenia i miejsc do odwiedzenia. Więc to trochę niesprawiedliwe, gdy po chwili śmiertelnie potrąca go samochód.
Budzi się sto lat później i stwierdza, że odmrożeńcy nie mają już żadnych praw, jest więc własnością państwa. Został przekopiowany do komputera i ma zostać inteligencją sterującą międzygwiezdną sondą kosmiczną, szukającą planet do zamieszkania. Stawka jest wysoka - co najmniej trzy inne państwa próbują pierwsze wystrzelić takie sondy, a nie grają czysto.
Najbezpieczniej mu będzie w kosmosie, jak najdalej od Ziemi. Ale tak mu się tylko wydaje. Bowiem wszechświat też jest pełen wrednych istot, które wcale nie lubią, gdy wkracza się na ich teren.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Jest sobie mała, malownicza wyspa pomiędzy Australią a Antarktydą. Znajdują się na niej grupy badawcze oraz skrytka/bank na tysiące nasion roślin, w razie jakiejś katastrofy i gdyby trzeba było odbudować na nowo florę na naszej planecie. Niestety poziom wody podnosi się, wyspa powoli zaczyna zanikać. Pozostaje na niej tylko dozorca i jego rodzina, która oczekuje na statek, który ma ich ostatecznie zabrać z wyspy za kilka tygodni i pozostawić ją do zatonięcia.
Wtem, ocean wyrzuca na brzeg kobietę. Zarówno kobieta, jak i dozorca z rodziną skrywają przed sobą tajemnice.
No i powiem tak, zamysł podobał mi się. Sporo pobocznych wątków o ekologii. Przyjemny język, szybko mi się czytało. Jakieś małe zainteresowanie w związku z tajemnicami było. Koniec z plusów.
Przedstawienie postaci nie przemawiało do mnie. Nie czułam ich emocji. Po prostu takie meh.
Wydawnictwo Vesper prezentuje wznowienie. "Omen" Davida Seltzera zaplanowano na 17 kwietnia 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Jeremy Thorn jest amerykańskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Jego cierpiąca na depresję żona, po latach bezowocnych starań o potomstwo i kilku poronieniach, w końcu rodzi dziecko. Gdy jednak ambasador zjawia się w rzymskim szpitalu, słyszy od pracującego tam księdza, że jego nowo narodzony synek nie żyje, lecz może przyjąć dziecko, jako własne, kobiety, która zmarła podczas porodu. Thorn zgadza się na propozycję duchownego, nikomu o tym nie mówiąc, nawet żonie. Chłopcu nadano imię Damien. Kilka lat później, podczas hucznej imprezy urodzinowej czteroletniego już Damiena, jego niania popełnia samobójstwo. To jedynie początek całej serii tajemniczych i złowróżbnych wydarzeń, które Thorn będzie próbował zrozumieć, aby zapobiec kolejnym nieszczęściom...
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Tytuł: Nic mnie nie złamie. Zapanuj nad swoim umysłem i pokonaj przeciwności losu
Autor: David Goggins
Kategoria: memoir
Wydawnictwo: Galaktyka
Format: książka papierowa
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Prywatny licznik: 16/48
Kto choć trochę łyknął motywacyjnego gówna z youtuba, ten na pewno słyszał o Gogginsie - byłym Navy Sealsie, który lubuje się w ultra (maratonach, triathlonach, etc.). Opisuje on swoje życie, od dzieciństwa, po dostanie się do jednostek specjalnych, pierwsze biegi ultra, aż do łamanie rekordu w podciąganiu się w 24h.
Ogólnie jest to książka motywacyjna, w której Goggins prezentuje swoje techniki - głównie "zesraj się, a nie daj się", jednak jest to zbyt duże uproszczenie. Proponuje on, m.in.:
- abyśmy zmierzyli się z swoimi ograniczeniami (historia z dzieciństwa, etc.),
- nie okłamywali się,
- wychodzili poza swoją strefę komfortu,
- wizualizowali sukces i drogę, która do niego doprowadza,
- stworzyli "słój z ciasteczkami", tj. wcześniejsze sukcesy, do których możemy wrócić w gorszych okresach.
Zbiór opowiadań, połączonych ze sobą wspólnymi bohaterami, w których dr Susan Calvin opowiada historię robotyki. Wszystkie opowieści oscylują wokół Trzech Praw Robotyki i problemów jakie one mogą generować.
Wciągająca, dobrze napisana i bardzo przyjemna lektura!
#czytelniczebingo 12/25 - SF, w którym technologia jest moralnym problemem
Od dawien dawna chciałem przeczytać tę książkę - klasyczek fantasy. No i powiem wam, że gdyby młodemu się nie podobało, to zmarnowałbym czas xD Średnio mi się podobało, bo była to zbyt banalna opowieść jak dla mnie. Motywy chrześcijańskie zostawiały nieprzyjemny posmak na języku, jednak spodziewałem się, że będą bardziej nachalne.
#czytelniczebingo 11/25 - Klasyk fantasy, którego nie przeczytałeś/aś
Trzeba nadrabiać wrzucanie książek z marca, bo się kilka zebrało
To nie jest taka zła książka. Czytało mi się przyjemnie. Jednak jak na Sapkowskiego, to nie są to jego wyżyny. Miałem wrażenie, że miał on pomysł na dłuższe opowiadanie, a postanowiono z tego zrobić powieść.
#czytelniczebingo 10/25 - Powrót do autora, którego już lubisz
@Vampiress oj nie zgodzę się. Sapek ma warsztat - tutaj wątki fantastyczno/historyczne zostały po prostu potraktowane po macoszemu. Wydaje mi się, że gdyby je bardziej rozbudował, to mielibyśmy lepszą książkę
Moje drugie podejście do tej książki. Pierwszy raz dotarłem do 1/3, teraz udało się do połowy.
Książka, która wywołała u mnie poczucie, że już chyba nie umiem czytać. 286 stron, wrocławska tematyka, klimat późnych lat 2000. Osadzenie akcji wydawało się perfekcyjne, a tymczasem musiałem się zmuszać żeby to czytać.
Pomysł jest fajny, i w sumie za niego te "2". Pewnego dnia na jednym z wrocławskich blokowisk mieszkańcy odkrywają coś na ścianach. Nikt nie wie co to, ale przyciąga do siebie i pochłania. Pochłania ludzi, pochłania budynek, całą okolicę. Psy uciekają, koty umierają. W końcu materia zaczyna mieć swoich wyznawców i zaczyna być nazywana Świętym Wrocławiem, a wokół osiedla gromadzą się tłumy wiernych. Całe miasto powoli pogrąża się w atmosferze chaosu, oczekiwania, niepokoju. W tym wszystkim obserwujemy, z pozoru prozaiczną historię rodzącego się związku studenta historii i uczennicy liceum, która pewnego dnia zostaje przez koleżanki zaciągnięta do Świętego Wrocławia, a jej chłopak próbuje ją stamtąd wyciągnąć.
Nie pamiętam imion bohaterów. W tej książce jest tylu bohaterów i w sumie nie wiadomo, kto jest pierwszo-, kto drugo-, kto trzecioplanowy, że nie kojarzę kompletnie jak mieli na imię. Spodziewam się, że w dalszej części książki ich losy się jakoś splatają, albo wywierają na siebie jakiś znaczący wpływ, ale już nigdy się tego nie dowiem. Książka jest okropnie przeciągnięta. Poprzednim razem przestałem czytać, bo nie mogłem się doczekać jakiegoś rozwinięcia akcji. 30% za pasem, a tu nadal wstęp. Teraz dotrwałem do połowy i chyba zaczęło się rozwinięcie, ale ono się znów ciągnie tak długo i ma tyle dziwnych zwrotów akcji, że odpuściłem. Według mnie ta powieść lepiej sprawdziłaby się jako zbiór opowiadań - każde z bohaterów to nowe opowiadanie osadzone w ich kontekście, zamiast ich historii rozpostartych na 300 stronach, co 5 rozdziałów każda. Także pomysł fajny, ale narracja katastrofalna.
Czytali: Mirosław Neinert, Jędrzej Hycnar, Przemysław Bawół, Paulina Holtz, Filip Kosior, Janusz Zadura, Jarosław Łukomski
“Nowy, równie wspaniały, ale o ileż tańszy świat”
Literat z Ziemi przybywa z wizytą na planetę Paradyzja - jedyną w swoim rodzaju sztuczną planetoidę orbitującą wokół większej planety Tartar - obfitującej w zasoby naturalne lecz niegościnnej jak na czeluści Hadesu przystało. Rajska, a jakżeby inaczej, Paradyzja, jest idealnym miejscem do życia, zarządzanym w 100% obiektywnie przez centralny system bezpieczeństwa. Nikt nie ma nic do ukrycia, własność prywatna nie istnieje, a o wszystkie potrzeby dba system.
Nie wiem jak ta książka przeszła cenzurę władz PRL, gdyż Zajdel ewidentnie drwi z socjalistycznych ideałów, inwigilacji i propagandy.
Znakomite dystopijne sci-fi dla ceniących wizje Orwella czy Huxleya, do których autor wyraźnie puszcza oko (Huxwell). Co szczególnie istotne, Paradyzja nie jest jedynie manifestem, ale jest również ciekawie opowiedzianą historią, może niezbyt zaskakującą, ale sprawnie utrzymującą napięcie i sprytnie wykorzystującą elementy poezji czy fizyki.
Na uwagę zasługuje również atrakcyjnie przygotowane słuchowisko ze świetnym narratorem uzupełnione subtelnymi efektami dźwiękowymi.
Wydawnictwo Znak zapowiada nową książkę historyczną. "Słońce świeci dla Hitlera. Zwyczajne życie w III Rzeszy" Tillmanna Bendikowskiego ma zaplanowaną premierę na 20 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 576 stron, w cenie detalicznej 89,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Jak oswoić świat, w którym zbrodnia jest elementem codzienności?
Czy w państwie totalitarnym można żyć zwyczajnie i być szczęśliwym?
Tillmann Bendikowski zagląda pod powierzchnię nazistowskiej propagandy i rekonstruuje codzienność mieszkańców III Rzeszy: rytuały, pozornie błahe wybory i niewinne praktyki, które przyczyniają się do rozwoju dyktatury. Kult zdrowia i ciała, wezwania do wspólnoty, szkolne programy, organizacje młodzieżowe, obowiązki społeczne i osobiste ambicje – wszystko to splata się z przemocą i systemową zbrodnią.
Autor pokazuje, jak dyktatura organizuje życie codzienne i jak głęboko wnika w sferę prywatną: od wychowania dzieci, przez relacje międzyludzkie, po marzenia. Normalność nie znika – zostaje przejęta, uformowana i podporządkowana ideologii.
To książka o tym, jak zwyczajne życie staje się narzędziem zbrodni. I o tym, jak łatwo można się w takiej normalności urządzić.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Do wygrania 3 egzemplarze książki „Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy”, biografii słynnego cesarza Rzymu. Książka jest nagrodą w konkursie, którego organizatorem jest IMPERIUM ROMANUM. Co trzeba zrobić, aby móc się cieszyć z nagrody?
Aby wziąć udział w konkursie, należy w terminie do 13 kwietnia 2026 r.:
+ napisać ciekawostkę dotyczącą świata antycznych Rzymian lub w jakiś sposób powiązaną z rzymską historią. Trzy najciekawsze teksty zostaną nagrodzone książkami, a ich prace zostaną opublikowane na stronie IMPERIUM ROMANUM.
Teksty, wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem zamieszkania uczestnika (przesłane dane zostaną wykorzystane jedynie w wypadku wygranej w konkursie – przekażę je wtedy sponsorowi, by mógł przesłać nagrody, a same imiona i nazwiska zwycięzców opublikuję), należy wysłać zgłoszenie na adres: [email protected], umieszczając w tytule maila: „Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy”. Praca musi spełniać wymogi edytorskie.
Wśród uczestników, którzy nadeślą najciekawsze prace, wybrane zostaną zgodnie z regulaminem
+ 3 egzemplarze książki „Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy” autorstwa Donalda J. Robertsona
Pierwszy tom serii o inspektorze Jacku Loganie zaczyna się od bardzo klasycznego punktu wyjścia: zaginięcia dziecka. Problem w tym, że sprawa do złudzenia przypomina śledztwo sprzed lat, kiedy Logan "schwytał" seryjnego mordercę. Teraz jednak wszystko wygląda niemal identycznie - sposób porwania, tropy, nawet instrukcje dla rodziny - co rodzi pytanie, czy wtedy faktycznie oskarżono właściwego człowieka, czy może historia zatacza koło. A Jack zostaje przydzielony po raz drugi do "tej samej" sprawy.
Na papierze to naprawdę solidny pomysł. Powrót starej sprawy, trauma bohatera, seryjny morderca, który "nie powinien już działać" - to wszystko ma potencjał na mocny thriller. Problem w tym, że bardzo szybko zaczyna to być aż za bardzo przewidywalne. Kolejne elementy układanki układają się w znajomy schemat, a zamiast napięcia pojawia się raczej poczucie deja vu.
Największym minusem jest dla mnie właśnie ta sztampowość. Mamy tu praktycznie wszystkie znane motywy: policjant obciążony przeszłością, powrót starego złola, tykający zegar, nowy zespół, który musi najpierw obwąchać szefa zanim mu zaufa, wszędzie węszący dziennikarze, a do tego sceny, które aż proszą się o przewinięcie - jak klasyczne "jestem Rambo, idę sam na akcję, a później dostaję w głowę i tracę przytomność". To są rozwiązania, które widziało się już dziesiątki razy i tutaj nie dostają żadnego świeżego twistu. Nawet główny wątek - czyli powrót seryjnych zbrodni - zamiast budować niepokój, wydaje się zbyt oczywisty. Gdy wszystko jest "podejrzanie znajome", to zamiast intrygi pojawia się wrażenie, że książka trochę za bardzo polega na utartych, sprawdzonych schematach, zamiast je przełamywać. Na minus dorzuciłbym też fakt, że w książce giną owieczka i pies - zupełnie niepotrzebnie podbijając ciężar historii w sposób, który bardziej irytuje niż wzmacnia przekaz. Oba zwierzaki dostają po stronie dla siebie, wydłużając książkę o 2 strony, książkę, która mam wrażenie, że i tak jest za krótka. Może tego nie widać po ilości stron, ale audiobooka wciągnąłem w niecałe 3h, a książki z tego typu motywami starczają mi zazwyczaj na 4-5h
To nie jest zła książka - czyta się ją szybko, ma klimat i działa jako lekki thriller. Ale to też przykład historii, która miała potencjał na coś więcej, a ostatecznie zostaje w bardzo bezpiecznych, dobrze znanych ramach gatunku. Gdyby to był pierwszy kryminał w życiu, zanim przeczytałem dziesiątki podobnych książek i nie poznałem żadnego z oklepanych motywów, to dostałaby nawet 9/10, ale nie w obecnej sytuacji. Ta pozycja nie wnosi niczego nowego, absolutnie NICZEGO.
Na domiar złego, nawet tytuł jest spierdzielony - nie ma stosów kości, jest 1 stos i to spierdala się gościowi na łeb (sztampa po raz 1234).
Tytuł: Kłaki w kawie czyli moja pierwsza książka o zwierzętach
Autor: Magdalena Jaźwińska
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Hajstra
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-961480-1-8
Liczba stron: 172
Ocena: 8/10
Jeżeli ktoś z Was był na wykopie w okolicach 2018 roku, to mógł poznać tam dziewczynę o nicku Frytusia, która właśnie zaczynała swoją przygodę z prowadzeniem domu tymczasowego dla zwierząt. Opiekowała się maleńkimi kociętami, nie spała po nocach, żeby karmić je butelką. Kibicowałam jej z całych sił, a ona dzieliła się swoimi radościami i lękami, aż wykopki nie pokazały jej swojej siły i nie zmusiły do usunięcia konta.
Magda na szczęście usunęła jedynie konto na wykopie, dalej zajmuje się osieroconymi kociętami i szczeniaczkami, miewała też pod opieką wiewiórki czy zające - teraz razem już ponad czterysta zwierząt.
Podziwiam jej pracę i bardzo lubię jej poczucie humoru, więc gdy wydała książkę, od razu ją kupiłam
A co można znaleźć w książce? Nie tylko historię Magdy i jej fundacji, ale też informacje co zrobić, gdy znajdzie się jakiegoś zwierzaczka, jak się nim zajmować i co jest ważne w mądrym wolontariacie.
Wszystko to podane z humorem i dużą dawką zdrowego rozsądku, bez niepotrzebnego rozczulania sie, ale z mnóstwem uczucia dla zwierząt.