Kilka dni temu (chyba w piątek) pisało się na hejto o wezwaniach do zapłaty (przez niektórych niesłusznie nazywanych mandatami) za parkowanie na prywatnych parkingach, przy popularnych dyskontach. Całość bardzo ładnie podsumował kolega @bartek555 wrzucając omówienie z YT (tutaj, jeżeli ktoś jeszcze nie widział: https://www.hejto.pl/wpis/po-edukacji-od-kolegi-fen-wrzucam-ten-wartosciowy-filmik-dla-potomnych-sam-kilka )
Dzisiaj chciałem poruszyć jeszcze jeden temat, który jest równie wielkim bublem prawnym, tylko że tym razem stosowanym przez ustawodawcę i organy ścigania do łatania dziury budżetowej kosztem niewinnych (lub też winnych ale bez możliwości tego udowodnienia) kierowców. Czy słyszeli Państwo kiedyś o czymś takim jak "odcinkowy pomiar prędkości"? Polecam się zapoznać z aspektami prawnymi takiego pomiaru:
Łysego można kochać, można nie lubić, a można go mieć też głęboko w D, ale trzeba przyznać, że wypuścił dobry i merytoryczny materiał na temat wynalazku jakim jest odcinkowy pomiar. Jak się okazuje, zgodnie z literą prawa, nie da się ukarać kierowcy, który zostanie "złapany" na takim pomiarze, niezależnie od tego jak szybko jechał. Polecam się zapoznać z materiałem.
Niestety ale ostatnio pojawiło się bardzo dużo takich odcinków, gdzie pomiar w żaden sposób nie poprawia bezpieczeństwa na drodze, a nawet pogarsza sprawę! No i oczywiście łata dziurę budżetową... Przykładem z mojego życia kierowcy jest odcinek między Borczem, a Babim Dołem w woj. pomorskim. Mamy odcinek prostej o długości ~ 7,0 km w lesie, bez żadnych zabudowań w pobliżu, z ograniczeniem prędkości do 90 km/h. Jakiś matoł postanowił postawić kamery i znak o kontroli prędkości. Skutek był lepszy niż zamierzony, wszyscy SŁABI kierowcy ze strachu przed mandatami zaczęli jechać tam 50-60 km/h i zaczęło się wyprzedzanie na wariata. W naszym kraju absurd goni absurd...
Oczywiście NIE ZACHĘCAM DO ŁAMANIA PRAWA DROGOWEGO! Wszyscy powinniśmy jeździć zgodnie z obowiązującymi przepisami i w jego granicach - bez szarży na drodze i bez blokowania ruchu ;). Post ma charakter tylko informacyjny. Osobiście apeluję o spokój na drodze i wszystkich kierowców hejto proszę o jazdę zgodnie z przepisami!
A do ustawodawcy ślę prośbę, aby dostosował przepisy do swoich wynalazków, a nie łatał dziurę budżetową dodatkowymi opłatami dla różnych grup w społeczeństwie, pobieranymi niezgodnie z obowiązującym prawem...
Po prawie 9 latach użytkowania oraz przejechanych 113k km moja Mazda 3 zaoszczędziła dzięki mega ekologicznemu systemowi i-Stop (nigdy go nie wyłączyłem ani nie resetowalem ustawień) paliwa na 29.5km (ok.13/14zł).
Czy ktoś zna sposób na wyłączenie tego? W serwisie prosiłem, chciałem przekupić nawet i nic nie wskórałem. Tak ma być i koniec Panie, przecież może Pan sobie wyłączyć guzikiem. @kejdzu odpierdalasz się, ja już 4 zasadziłem przy 35k nalatanych 😉
Kogo stać na automobile! Co ja z tym koniem zrobię? Precz z autodebilami lobbującymi za automobilami! Ludzie nigdy nie przestaną jeździć bryczkami. Spalinowe auta się palą, a konie nie. Komu przeszkadza tradycyjne końskie gówno w rynsztoku!
Podziwiam odwagę w dieslu. [teraz zatrybiłem, że omawiają Twoje auto]
Jedynie w lpg miałem żółty olej po roku jeżdżenia, że czasem mnie pytali czy mi się nie podupiło z wymianą, ale w sumie kolor wcale nie musi świadczyć, że olej jest dobry.
@banita77 mnie to zastanawia zawsze że ludzie tak po prostu stoją i obserwują. A poza tym takie driftowanie autem po parkingu to kojarzy mi się z jakimś problemem z mózgiem. Przepraszam wszystkich którzy tak robią za moje zdanie na ten temat ale faktycznie wydaje mi się coś takiego za super bezcelowe, niepotrzebne i niebezpieczne.
Co w tym przypadku będzie lepsze? Wynajem długoterminowy samochodu czy leasing? Ogólnie czytałem trochę o tym, ale obawiam się, ze informacje są nieaktualne.
Nie wiem czy lepiej wynajmować i mieć obsługę auta w racie i mniejsze ryzyko awarii czy kosztów eksploatacji czy też leasingować , by potem wykupić i ewentualnie sprzedać. Boję się , ze w wynajmie będę płacił w nieskończoność i ewentualnie miał problemy z oddaniem auta i dodatkowe opłaty, a leasing to dodatkowe koszty, serwisy w aso, utrata wartości, drogie ubezpieczenie, wykup i ewentualna sprzedaż i uiszczenie vatu i dochodowego-
Boję się, że poza chęcią posiadania dużo dopłacę do interesu i na koniec jeśli sprzedam auto wyjdę więcej na minus niż bym je wynajmował przez lata....
Może ktoś to ładnie policzył i może doradzić? #samochody #leasing #najemdlugoterminowy #motoryzacja
wynajem to leasing z dużym wykupem na koniec+umowa dot serwisu. Zawsze będzie droższy ale kupujesz spokój ducha z światkami itp. Ryzyko jest takie że jak trafisz nieuczciwa firmę to będą chcieli skasować Cię po zakończeniu wynajmu za każdą głupotę - brat ziomka tak miał i mu wystawili rachunek na koniec na 10k ponad. Ale to raczej wyjątkowa sytuacja.
Te 1.6 Benz 98 koni w ostatnich wersjach to chyba by jeździły z tym autem do usranej śmierci, mój ojciec miał takiego to prócz robienia progów co zimę było git. Xd
@razALgul no widzisz, a ja miałem okazję jeździć takim 15-letnim i jest parę powodów dla których "już mało tego jeździ". Do mojego rok młodszego wtedy japończyka tej samej klasy się nie umywał. Mój japończyk swoją drogą ciągle jeździ, Ford z kolei na złomie od 10 lat