Pierwszy oglądany, drugi dzwoniony (właściciel pierwszego bardzo zgrabnie uniknął odpowiedzi na pytanie "jak go pan użytkował" a palety z cementem w tle nie zachęcały).
BIP BIP... Dzień dobry ja w sprawie tej Dacii Dokker, co tam jak tam bo ładnie pan ją opisał (wszystkie małe przecierki sprzed 6 lat, wymiana lampy bo baba cofnęła w coś- klasyka) i co jest porobione... Jak pan ją użytkował?
-A wie pan bo ja już z żoną emeryci, dwa samochody nam nie potrzebne tak bym nie sprzedawał bo jestem rekonstruktor...
-Ja też. Jaka epoka?
-Wczesne.
-No ja późne i husaria. Mogę przyjechać po auto o 17? xD
... Na miejscu...
Jak ci mówiłem (rekoni sobie nie "panują"), tam jest łącznik stabilizatora do zrobienia to 500 zł ci opuszczę i...
... Nie wiem czy wierzysz w energię (ci wcześniacy ech ), ale ja z nią wczoraj rozmawiałem i ma wybrać sobie właściciela a rano ty dzwonisz. To jak rekon- rekonowi opuszczę ci jeszcze 500 zł.
I tak się stałem posiadaczem fajnej Dacii Dokker 2017r 1.6 w gazie (i co super nie oryginalny ale robiony przez niego STAG bo z oryginalnymi Lovato mam złe wspomnienia bo mało kto to serwisuje i drogie).
Jedzie się przyjemnie. Jest biała i mnie "wybrała".
A wiadomo, że rekonstruktorzy to w 99 procentach fajni ludzie, którzy jeszcze ci dołożą od siebie jak co zabraknie.
Dodaliśmy się na Facebooku do znajomych bo ma mi dosłać drugi kluczyk jak znajdzie i okazuje się, że mamy kilku wspólnych znajomych.
I co się okazuje? W używanych autach nie chodzi o pojazd, a o właściciela.
Mam ten silnik w Lodgy. Dobra jednostaka ( do toczenia się :D), w gazie zrobione już 70tys. za mojej kadencji. Jedna ważna uwaga do tego silnika zwłaszcza w gazie, kontrola luzów zaworowych przy wymianie świec... regulacja zaworów co 80tys +/-. Inaczej gniazda upali i wałki wytrze. Przy licznikowych 90tys. miałem już podparte zawory i krzywka wałka tarła na jednym zaworze. Droga impreza ale warto o to zadbać, będzie służył. Olej 5w-40 co 10k max. bo filtr oleju jest pojemności kieliszka. W Stagu można się pobawić z dotryskiem benzyny do gazu przy dużych obrotach silnika, zawsze to trochę schładza zawory i lepiej jedzie. Choć o przyśpieszeniu w tym aucie ciężko mówić.
Ogólnie moje ulubione wozidło
@ramen to że stał to pikuś. przebieg zerowany kilkukrotnie, testy od pewnego momentu wpisywane bez przebiegu z informacją że po prostu "pass" i widać że ktoś po znajomości ma wpisywane wyniki na stronce ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Ogarnia ktoś z Was #planowanieprzestrzenne ten plan ogólny?
Pytanie krótkie, bo nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi. Czy na zaznaczonym na niebiesko miejscu będzie można wybudować dom jednorodzinny? To jest teren oznaczony jako Strefa wielofunkcyjna z zabudową jednorodzinną SJ, natomiast ta kreskowana część na prawo ma dodatkowo oznaczenie Obszar Uzupełnienia Zabudowy.
Byłbym wdzięczny, jakby mi to ktoś wytłumaczył jak debilowi
Głupio mi przyznać, że faktyczna fabuła „Iliady” była mi wyjątkowo obca, ponieważ błędnie zakładałem zarówno czas trwania akcji (ostatnie kilkadziesiąt dni, a nie dziesięć lat), motyw z koniem trojańskim (sam koń jest wspomniany w „Odysei”, a jego dokładny opis przedstawił dopiero Wergiliusz w „Eneidzie”. I wreszcie głównym bohaterem poematu jest Achilles (nie Odyseusz), a jego czyny stanowią właściwie główny wątek w utworze. Cóż, chciałoby się napisać, że byłem głupszy od przeciętnego maturzysty, ale jak patrzę w przeszłość to mitologia grecka skończyła się w szkole podstawowej na wykuwaniu imion bogów i czytaniu tych ugrzecznionych mitów Parandowskiego. Głupio tak żyć z tym, że przez tyle lat było się chamem nieznającym kultury. Ogólnie miałem te same wrażenia co przy czytaniu „Odysei”, o której była poprzednia notka.
Mój egzemplarz „Iliady” to przekład Franciszka Ksawerego Dmochowskiego z przełomu XVIII i XIX wieku, wydany przez wydawnictwo MG. Czuć było w lekturze ten archaiczny język, przekład ten czytało się ciężej niż „Odyseję” Siemieńskiego. O moim niesmaku poziomem wydawnictwa i złości, że dałem się naciąć kupując te dwa tłumaczenia nie będę się rozpisywać, swoje uwagi podałem (w już tutaj przytaczanej) w notce o „Odysei”. Nie mogę jednak przejść obojętnie o jednym detalu, który dotyczy wyłącznie tego wydania „Iliady”. To był mądry pomysł, by na całą kartkę o wielkości mniej więcej formatu A5 dać ilustrację o wymiarach 3 na 5 cm. Może i sztucznie zwiększono liczbę stron, ale jakość ilustracji jest więcej niż zła.
Polecam przeczytanie „Iliady”, ale nie bądźcie mną i zwróćcie uwagę na przekład. Im nowszy i z przypisami tym lepiej. Zakładam, że nawet wydanie GREG-a (znienawidzonego wydawnictwa przez wszystkie znane mi polonistki) będzie lepsze od tego, czym uraczyło nas MG…
@MalyDiabel primo poznaję po kupie, secundo zawsze parkuję w tym samym miejscu (bo gdzie indziej nie ma miejsca, a to stałe miejsce pod domem xD) i czasem widzę jak hen wysoko na gałęzi drzewa siedzą dwie cholery. Centralnie nad moim autem. Czasem mam ochotę ogarnąć jakiś łuk albo nabić czarnucha i zestrzelić je. Raz byłem na myjni bo za godzinę miałem wyjeżdżać a auto brudne. Wracam i znów zbombardowane. Nawet godziny...
@nbzwdsdzbcps Najlepsze jest to, że bylo to w roku 2018, czyli dośc późno, jak na cenzopapę. Przed zatrudnieniem się tam byłem przekonany, że szkalowanie Papieża to tylko jakieś marginalne wysrywy na karaczanie sprzed ~10 lat, które dawno temu umarły.
A tu nagle wskoczyłem w miejsce, gdzie otwieraja sie drzwi do biura, a stojący w nich główny inżynier krzyczy "co tu się odjaniepawla?!"
No i seteczka wpadła, a i nawet kumpel pierwszy raz od wielu miesięcy nie przyjechał spóźniony, ale to chyba dlatego że pociąg na niego nie poczeka, w przeciwieństwie do mnie. W ogóle trafiliśmy jakiś przyspieszony pociąg, który z Wrocław-Nowy Dwór do Legnicy jedzie 29 minut - no ja tyle autem nie dam rady wykręcić. Generalnie trasa niekoniecznie na szosę, ale gravelem już ujdzie. Dobre piwo w wołowskiej restauracji ratuszowej, trochę piachów i ujebów, no wszystkiego po trochu. Do tego pogoda za⁎⁎⁎⁎sta, kwadraty połapane, ciężko jakieś wady dzisiejszego dnia znaleźć.
200 do 250 g noodli
20 do 30 g orzeszków ziemnych
3 do 4 zielone cebulki
4 ząbki czosnku
1 czubata łyżeczka startego imbiru
50 g oleju (być może więcej)
400 g mielonej wieprzowiny
2 łyżki papryki gochugaru
1 łyżka sezamu
1 łyżka brązowego cukru
2 do 3 łyżki sosu sojowego
1 do 2 łyżki czarnego octu
Opcjonalnie do podania/doprawienia na talerzu:
-kilka kropel oleju sezamowego
- łyżka crispy chilli
Przygotowanie:
1. Orzechy uprażyć na patelni, odstawić
2. Czosnek zmiażdżyć i posiekać, imbir zetrzeć na tarce.
3. Cebulki posiekać, oddzielić jasne części od zielonych w stosunku 6:4
4. W misce wymieszać gochugaru, sezam, cukier, sos sojowy i ocet, powinna wyjść konsystencja lekkiej pasty.
Smażenie:
1. Na rozgrzany olej wrzucić białe części cebuli, czosnek i imbir. Zeszklić i dodać mięso. Posolić i popieprzyć.
2. W międzyczasie nastawić wodę na noodle.
3. Mięso usmażyć na brązowo, mieszając co chwilę.
4. Kiedy mięso się podsmaży, dodać pastę po czym wrzucić kluchy do garnka. Podsmażyć chwilę, wrzucić połowę szczypioru i prażonych orzechów.
5. Odcedzić noodle, dodać do mięsa, wymieszać. Po wyłożeniu na talerze posypać resztą szczypioru i orzechami.
Cesarz, który wymyślił nowe litery. Zapomniana reforma alfabetu Klaudiusza
Cesarz Klaudiusz, uznawany przez współczesnych za niegroźnego dziwaka, jąkałę i domowego uczonego, po niespodziewanym objęciu władzy w 41 roku n.e. zaskoczył Rzym decyzją, o której dziś pamięta niewielu nawet wśród miłośników antyku. Wprowadził do alfabetu łacińskiego trzy zupełnie nowe litery i za pomocą cesarskiego dekretu próbował narzucić ich używanie w oficjalnych dokumentach oraz na budynkach publicznych. Reforma przetrwała dokładnie tyle, ile trwało jego panowanie.
Zainteresowania Klaudiusza wykraczały daleko poza politykę i administrację. Jeszcze przed objęciem tronu spisał gramatykę etruską oraz obszerną historię Kartaginy, a także własną autobiografię. Żadne z tych dzieł nie zachowało się do naszych czasów w całości, jednak ich istnienie potwierdzają relacje Swetoniusza i Tacyta. Był to więc władca o niecodziennym dla rzymskiego arystokraty zacięciu filologicznym, traktujący język łaciński nie jako coś niezmiennego, lecz jako system wymagający poprawek.
Klaudiusz uważał, że klasyczny alfabet łaciński ma poważne braki fonetyczne. Zaproponował trzy nowe litery, tzw. litery klaudiańskie (litterae Claudianae). Pierwszą z nich było odwrócone F, zwane digamma inversum, oznaczające spółgłoskowe „w” – w klasycznej łacinie ten sam znak służył zarówno do zapisu samogłoski, jak i spółgłoski, co prowadziło do licznych niejednoznaczności. Drugą literą był znak przypominający odwrócone C połączone z S, oddający dźwięk pośredni między „ps” i „bs”. Trzecia, tzw. sonus medius, miała zapisywać głoskę pośrednią między krótkim „i” a „u”, którą Klaudiusz słyszał na przykład w wyrazie optimus.
To, co odróżnia tę historię od zwykłej ciekawostki biograficznej, to fakt, że reforma nie pozostała na papierze. Jako cesarz Klaudiusz dysponował realną władzą wykonawczą i skorzystał z niej także w sprawach języka. Nowymi literami nakazał zapisywać dokumenty urzędowe, a inskrypcje z ich użyciem wyryto na budynkach publicznych, między innymi w Rzymie i Ostii. Część z nich zachowała się do dziś i można je oglądać w zbiorach epigraficznych – nie jest to więc anegdota bez pokrycia w źródłach materialnych, lecz udokumentowany fakt historyczny.
Reforma nie przyjęła się jednak poza kręgiem dworskim. Skrybowie i rzemieślnicy zajmujący się odlewaniem czcionek oraz kutymi w kamieniu inskrypcjami niechętnie wprowadzali nowe znaki, a zwykli mieszkańcy Rzymu w codziennym piśmie po prostu ich nie stosowali. Gdy Klaudiusz zmarł w 54 roku n.e., litery klaudiańskie zniknęły niemal natychmiast wraz z nim. Żaden z jego następców nie podjął próby ich przywrócenia.
Historia liter Klaudiusza pokazuje ciekawy paradoks władzy absolutnej. Cesarz, który mógł kazać stracić senatora bez procesu, okazał się bezsilny wobec czegoś tak pozornie błahego jak przyzwyczajenia skrybów i codzienna praktyka pisarska. Alfabet, w przeciwieństwie do prawa czy administracji, okazał się odporny na dekret, ponieważ jego trwałość opiera się nie na przymusie, lecz na zbiorowym nawyku, którego nawet cesarz nie był w stanie zmienić siłą rozkazu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rozumiem że tłumaczycie treści z angielskiego? Po polsku ten opis jest bez sensu, bo "W" ma inny dźwięk. Klaudiusz dosłownie wymyślił "Ł" - spółgłoskowy/niesylabiczny wariant dźwięku "U". Dla Polaka sprawa prosta i łatwo zrozumiała.