Najgorszy asasyn, najlepsza gra o piratach. Uwielbiam to określenie Black Flag. Nie mamy już Desmonda, dawno zapomnieliśmy o Ezio. Imienia syna od Heythama i indianki na chwilę obecną nie pamiętam. Ale to nie o nich jest jedna z najlepszych gier spod ubisoftowskiej bandery.
Edward, prosty marynarz z Walii wraca żeby siać rozbój i zniszczenie na wodach Morza Karaibskiego.
Nawet nie wiecie jak mnie cieszy, że znowu Kawka pod pełnymi żaglami wypłynie w rejs. Znowu usłyszę piękną szante o Johnnym, znowu w Nassau poleje się rum a Czarnobrody będzie siać pożogę i zniszczenie!
Serio, dawno mnie nic tak nie ucieszyło jak trailer nowego Assassin's Creed, d⁎⁎a, starego ale jak przeze mnie kochanego! Teraz czekam na Ezio
To był ostatni Assasin z serii którego ukończyłem. O ile AC3 ukończyłem siłą rozpędu po świetnej trylogii Ezio, to do AC4 podchodziłem już mocno sceptycznie i uważałem że seria właśnie przeskakuje rekina (to określenie tu pasuje :P). Biorąc pod uwagę zakończenie AC3 dochodziłem do wniosku że to dobrym moment żeby skończyć swoją przygodę z tą serią, ale odpaliłem AC4 żeby sprawdzić i upewnić się że faktycznie już nie warto... i żadnej innej części nie wymaksowałem tak jak tej. Oczywiście że jest to słaby AC i chyba właśnie dlatego był świetną grą. Zamiast na siłę eksploatować mechaniki i motywy które w tamtym czasie już się trochę przejadły to poszli zupełnie w swoim kierunku. Był to łabędzi śpiew tego Ubisoftu który chciał robić coś nowego.
Jeszcze próbowałem się przekonać do późniejszych odsłon serii, ale z różnych powodów - czasem problemy techniczne, czasem monotonia, czasem poczucie marnowania czasu - odbijałem się od kolejnych odsłon.
Czy chodzi o teraźniejszy wątek nieznanego pracownika Animusa? Tak, to korporacyjny cringe.
Poza tym, jest stabilnie pod kątem fabularnym.
Za to trójka jest po prostu w ciul rozczarowująca, bo o ile Haytham to był majstersztyk, ale po jego ukróceniu, to reszta gry była po prostu była anty-inspirująca.
@wielkaberta tak się określało tą grę po premierze, sam lubiłem tak mówić, bo ta gra wiele by zyskała gdyby wycieli cały wątek assasyński i zrobili po prostu grę o piratach. A co do Unity to się nie zgadzam bo to był zajebisty assasyn, nie tak dobry jak trylogia Ezio ale dalej bardzo dobry
Ta gra pojawiała się tutaj wiele razy, więc dziś, za skromne 21,44 (siedem groszy trzeba będzie jakoś odżałować) zremasterowania wersja na #steam - Neihgbours back From Hell .
Zweryfikowana zgodność ze Steam Deckiem, więc będzie chodzić na Linuksie.
Samo low-poly może być, taki typ grafiki i tutaj niczego złego nie powiem, ale reszta...
Odgrzewany kotlet po raz setny. Mechaniki jak w innych grach, drzewka rozwoju też. Najbardziej mi to przypominało nieudanego klona "Banished".
Nie znalazłem w tej grze niczego odkrywczego, jakiegoś nowego pomysłu - po prostu to, co się sprawdzało przez lata.
Ale to nie było i tak najgorsze. Jest mnóstwo gier, które czerpią z innych, i to, powiedzmy, byłoby do przełknięcia, ale ta gra ma wpisaną polską wersję interfejsu.
Bogowie! To jest dramat. I nie można tego zwalić na to, że tłumaczenie robiła AI. Bo nie robiła. Dlaczego? Bo AI nie robi literówek, nie robi błędów ortograficznych. A tutaj jednych i drugich jest masa. Do tego tłumaczenia, które nie znają kontekstu, co oznacza, że nawet nikt tego nie przetestował. Czasami nawet pojawiały się chińskie znaczki zamiast polskich tekstów No i oczywiście polskie litery są inną czcionką niż reszta - nie chciało im się poświęcić 30 minut na dodanie polskich liter do używanej czcionki.
Oczywiście mogłem przełączyć na wersję angielską, ale mam zasadę, że jest jest po polsku, to sprawdzam jak to wygląda. Takie zboczenie zawodowe. I wygląda tragicznie.
Dla fanów tego typu gier - spoko, można pograć i nacieszyć się rozbudową miasteczka. Teraz jak widzę jest za 30 zł do zgarnięcia, ale jak dla mnie to i tak za dużo. Dwie dyszki maksylanie to jest warte.
Przypomniało mi się ostatnio o tej serii. To jest najnowsza odsłona. Bez zaskoczenia, przyjemna przygodówka. Zagadki są nieskomplikowane, ale dość abstrakcyjne.
Kiedyś chwaliłem podejście twórców „Helldivers 2” do warbondów. Przypomnę, że to takie nieograniczone czasowo pakiety dodatkowych broni, pancerzy i tak dalej, które można kupić za walutę premium. Super Credity można albo kupić za prawdziwe pieniądze, albo zdobyć podczas grania. Teoretycznie fajnie - wszystko można odblokować po prostu grając. O ile ktoś ma odpowiednio dużo wolnego czasu.
Problem w tym, że obecnie twórcy „Helldivers 2” praktycznie w ogóle nie udostępniają niczego za darmo. Ok, niedawno został dodany czołg, jednakże to wszystko. Reszta jest zablokowana za paywallem. I takie podejście będę krytykował.
W ten sam sposób zostałem zniechęcony do „Killing Floor 2”. Twórcy tej konkretnej gry też zaczęli dodawać fajnie wyglądające bronie, ale płatne. Te darmowe zaś były lekko zmodyfikowanymi wersjami już istniejących.
Oczywiście rozumiem, że twórcy potrzebują pieniędzy na dalszy rozwój gry. Tylko że można to zrobić tak, jak zrobili to ludzie odpowiedzialni za „Deep Rock Galactic”: do kupienia jest wyłącznie kosmetyka. Cała reszta jest całkowicie za darmo.
@cyberpunkowy_neuromantyk nie gralem z miesiąc i może coś się zmieniło ale stanę w obronie twórców.
Co takiego jest za paywallem czego nie możesz odblokować za zdobywane w grze supercredity? W supersklepie (w ktorym kupujesz przecież za SC) są przede wszystkim pancerze, które są często również do odblokowania w warboundach. Jeśli danego pancerza nie było w jakimś warboundzie to zasadniczo kupujesz kosmetykę bo pancerz z tymi samymi buffami gdzies juz był pewnie udostępniony i go masz.
Przejrzalem ofertę sklepu i poza armorami, pelerynami i inną kosmetyką jest tam tylko toporek i pałka, czyli bronie białe, których praktycznie sie nie używa.
Żadnych broniek, strategemów czy ulepszeń statku - czyli tego co jest corem gry, nie kupisz w sklepie.
Jedynie gdzie jest drożej to dwa warboundy na licencji - Halo i Killzone, które kosztują 1500SC zamiast 1000.
@cyberpunkowy_neuromantyk chodzi Ci o unlocki z kampanii? No fakt, mniej ich ostatnio, warboundy też znacznie rzadziej ale nie oszukujmy się - to przez to, że graczy jest też znacznie mniej. 2 lata temu w gra zaliczała po 400k graczy dziennie na steam, dzisiaj jest to 40k. Myślę, że jeszcze kilka miesięcy i powoli będą gasić światło i tylko podtrzymywać grę przy życiu rzucając od święta jakąś zawartość.
Co do nowych graczy to racja, starsze warboundy powinny być tanie lub darmowe bo robi się tego za dużo. Kiedyś wróciłem do gry po dłuższej nieobecności, miałem 3 warboundy do odblokowania i jakiś tydzień zeszło żeby zebrać 3k SC i potem medale do odblokowania wszystkiego.
@ErwinoRommelo ja męczę wszystkie rogueliki. Wczoraj kupilem jakieś dwie na steam. A to widzę tylko 9zl. musiałeś? naprawdę narzekam w zyciu na brak czasu.
@FodiJoster Ja gram, już mi tylko warriorem zostało ukończyć i chyba w sumie nie ma po co tam dalej grindować, ewentualnie jakimiś modami się chwile pobawić i czekać na pełną wersję. Wciąga niemiłosiernie, tak samo jak jedynka xD
@FodiJoster Unikam elit i staram się w każdym akcie mieć jakiegoś merchanta, ale no jak bóg rng nie będzie łaskawy to nie nafikasz, chociaz jak się potem odblokują fajniejsze karty to jest łatwiej złożyć jakąś talię pod konkretny efekt. Shiv rogalem elegancko mi się gra na przykład.
Czy tylko ja mam wrażenie, że Pragmata to po prostu takie Lost Planet obecnych czasów? Wszyscy porównują to do roznych gier z d⁎⁎y, a wystarczy cofnąć się ledwie 20 lat i od razu widać czym inspirował się Capcom tworząc grę. A inspirował się po prostu starą stricte konsolową grą Capcomu, jaką obecnie jest Paragmata.
@Opornik nie tylko. same mechaniki są dość podobne. powiem szczerze, ze po odpaleniu pierwsze co właśnie przyszlo mi do glowy bylo "o! nowa czesc Lost Planet ".
Nigdy nie grałem w MGS nie licząc chyba dema jedynki.
Początek w szpitalu robił opad szczęki.
Teraz powoli robię misję w Afganistanie. Na razie uczę się co i jak.
No i jest spolszczenie maszynowe z jakąś tam korekta. Brakuje polskich znaków czy w podsumowaniu prologu większość tekstu była po portugalsku- bo spolszczenie podmienia tej język. Ale póki co jest sztos i śmiga bdb na steam deku
@FriendGatherArena aż takim harkorem nie jestem i raczej w S nie bede zaliczał bo pewnie i takbym nie dał rady. Da się zrobić S powoli grając czy trzeba ukończyć główny cel w jak najkrótszym czasie.? bo lubie chodzić tu i tam i zaglądać wszędzie . Póki co robie skradając się i ogłuszając wrogów - skurwiele się budzą !
Tytuł: Kingdom Come: Deliverance Developer: Warhorse Studios Wydawca: Deep Silver Rok wydania: 2018 Gatunek: RPG, Akcja Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: 70h Ocena: 8/10
Pierwsza część Henryka za mną. Zakupiłem gierkę ze wszystkimi DLCkami, których nie ukończyłem z wyjątkiem jednego - tego o Teresie, więc podstawki mi wyszło jakoś 65h.
Bardzo mi się podoba ta gra. Chyba lubię gry ze skomplikowanym systemem walki - to by tłumaczyło dlaczego uwielbiam Gothica i nie jestem w stanie grać w Wiedźmina. Gothicowość to element, którego wiele jest w tej grze. Mowa szczególnie o questach i chyba to jest największa moc tej produkcji. Zadania można wykonać na wiele sposobów. Weźmy na przykład pierwsze zadanie w grze - odzyskać od Kunesza jakieś tam przedmioty, które pożyczył i nie oddał (zasraniec jeden). Kunesz nam tego nie odda po dobroci. Możemy a) bić się z nim na pięści, b) zakraść się do jego skrzyni i go okraść, c) poprosić naszych kolegów o pomoc. Tak jest w bardzo wielu kwestiach i bardzo mi się to podoba.
Podobała mi się również mnogość mechanik gry. Całą grę się uczyłem jak ten cały KCD działa, ale brak tej wiedzy wcale nie przeszkadza w grze.
Walka jest super - bo jeśli mamy wystarczająco wysokie umiejętności gry w KCD, to pokonamy każdego zwykłą pałką, choć to będzie nieziemsko trudne (no, nie jestem pewien co w przypadku rycerza w pełnej zbroi, może jednak drewnana pałka to będzie za mało xD).
Świat - piękny, naprawdę dobrze oddaje klimat Czech, czułem się jak na wycieczce. Bardzo lubię takie gry z surową przyrodą, tutaj przypomina mi się Red Dead Redemption 2, zwiedzanie terenu było podobnie przyjemne.
Przy tym wszystkim fabuła była taka se. Generalnie była fajna i ciekawa, ale zabrakło jej czegoś, co by przyspawało mnie mocniej do tej gry. Jak niedosolone, lecz smaczne danie. Zadania poboczne porzuciłem raczej w połowie gry, nie chciało mi się ich wykonywać. Oczywiście były genialne momenty, ale w tym momencie ich nie jestem w stanie przytoczyć, z jakiegoś powodu nie zapadły w pamięć.
Nie podoba mi się również, że z jakiegoś powodu na początku gry miałem w ekwipunku mapy skarbów i pierwszy skarb który odkryłem, a było to na samiuśkim początku gry, dał mi chyba najlepszy hełm w grze XD
Na koniec odkrywałem pozostałe skarby i była tam paździerz lub skrzynie z zamkiem, którego nie byłem w stanie otworzyć (zrobić sobie mistrzostwo w otwieraniu zamków to będzie mój cel przy drugim podejściu) - więc chyba miałem po prostu farta xd
Na pewno zagram w dwójkę, jedynka jest super, a jeśli dwójka jest lepsza, to musi być mocne 9,5/10
@ZohanTSW Ja jestem w trakcie, też mi się bardzo podoba Zacząłem od wszystkich questów pobocznych i teraz jestem op w głównym wątku. Obecnie siedzę w zakonie w samej szacie goły i wesoły rozwiązuję zagadki tych zepsutych mnichów :D
To co mi się podobało najbardziej to to, że zapis gry jest zasobem i nie można tak po prostu losowo dawać co 5 minut quicksave przed każdą opcją dialogową. To otwiera nowe horyzonty przechodzenia gier. Czasami chciałem komuś sie przypodobać, wyszło dokladnie na odwrót xD W wieśku czy gothicu bym wczytał a tu oh well, żyjemy i kombinujemy dalej. Niektóre zadania można rozwiązać na 4 czy więcej sposobów i to jest najcudowniejsze (o ile sobie nie czytamy solucji w necie).
Szanuję mocno surowość tej gry, że nie prowadzi za rękę. Niektóre zadania są ograniczone czasowo, a wiesz to jedynie z opcji dialogowych (typu - śpiesz się, bo on umrze bez lekarstwa!). Ale zonka strzeliłem jak faktycznie umarł gdy grałem w kości :D
No i nie ma, że from zero to hero i zaraz jesteś kozakiem i możesz pyskować emhyrowi jak Geralt. Podpyskowałem szlachicowi i co? Zapraszamy do przyjemnych lochów. Cudowne
@notak o to to, bardzo dobre podsumowanie. Chociaż z tym zapisywaniem to i tak kilka razy zrobiłem "zapisz i wyjdź" żeby oszczędzić sznapsy XD po czym okazało się że zupełnie niepotrzebnie, bo i tak mi zostało ich nadmiar
@ZohanTSW za Henryczka zawsze piorun! A jedną z mocnych obu gier jest poczucie humory, nie raz parsknąłem albo miałem zaciesz jak pies na wspomnienie o spacerze xD
@ZohanTSW ten loot ze skrzynki to prawdopodobnie nagroda za wersję deluxe gry, z tego co pamiętam też to znalazłem w jakiejś skrzynce z d⁎⁎y. W 2 juz jest to lepiej zrobione bo cały stuff premium ląduje w skrzynce osobistej, z której po prostu nie musisz brać na danym etapie gry
Jak ktoś się zastanawia, czy warto brać Pragmatę, to niech bierze i się nie zastanawia.
Jako nowa marka i gra dla jednego gracza bez otwartego świata, #pragmata od początku była na moim radarze. No i Capcom zdecydowanie dowiózł, gra jest świetna. Super walka, klimat, postacie, świat, oprawa. Projekty lokacji z najwyższej półki, zwłaszcza gdy chce się znaleźć wszystie znajdźki i wchodzi jakaś zagadka środowiskowa. Nawet elementy platformowe są świetnie zrealizowane, bo postać dość precyzyjnie klei się do podłogi i nie spadamy w przepaść, bo źle wycelowaliśmy o pół piksela.
Sama relacja między Hugh a Dianą to takie trochę nie wiem. Z jednej strony, Hugh wali takimi ojcowskimi banałami, że czasem uszy więdną, z drugiej, co ja tu będę recenzował jako bezdzietny lambadziarz. Może dla innych będzie to zupełnie normalne? Niemniej, na pewno nie jest to tak sprawnie i subtelnie napisane, jak pierwsze TLoU. Tam zaufanie było zdobywane przez 3/4 gry, a tu Hugh i Diana już po 5 minutach od poznania są najlepszymi ziomeczkami. Czepiam się.
Cudo w każdym razie. Screen celowo wrzucam taki mało spektakularny, bo nie chcę spoilerować.
Na Legion Go Z1 Extreme SteamOS chodzi na średnio wysokich w okolicach 30 klatek. Potrafi czasem zachrupać.
@TyGrySSek Demo było takie se. Miało pokazać mechanikę walki, a i tak za bardzo nie zrozumiałem wtedy, po co to tak w ogóle. A teraz w praktyce to hakowanie w trakcie strzelania okazuje się kapitalne.
Pobrałem „Cities: Skylines”, zobaczyłem scenariusze do rozegrania i... czuję ekscytację. Tym bardziej, że jest kilka scenariuszy, które opierają się na zaprojektowaniu lepszego systemu transportowego, który obecnie ledwie dycha. A to jest coś, co w sumie chciałbym robić zawodowo. Ale że nie wiem, jak dostać taką pracę, to przynajmniej poćwiczę sobie w gierce.
@cyberpunkowy_neuromantyk Jak zaczynałem, też miałem takie nastawienie. Pozniej jednak otrzymałem strzała w pysk w postaci ciągle brakujących energii, wody i pracowników. Mialem wszystkiego nadprodukcję, a gra i tak sygnalizowała braki. Podchodziłem kilka razy i zawsze po kilku godzinach dochodziło do tej samej sytuacji. Nawet poradniki nie pomogły. Nie byłem w stanie skończyć żadnego scenariusza.
Nie wiem. Może to ja jestem za tępy żeby zarządzac taką komórką jakie jest miasto, albo coś bylo nie tak z grą w wersji na konsole, a gralem ma ps4.
@cyberpunkowy_neuromantyk najprostszy sposób to praca w wydziale komunikacji do zliczania pasażerów na danej linii. (Można wolontariat )
Potem sobie liczysz czy wystarczająco jeździ autobus i czy można byłoby pozmieniać rozkład na danej linii w danej godzinie na danym przystanku. Jeśli chcesz sobie utrudnić to dodaj kolejna linie do analizy
devsi to banda DEBŁI - najnowsza aktualizacja poprawia prędkość biegania ale zepsuła ilość FPS w lokacjach w których można rozmawiać z NPC - robi się pokaz slajdów