Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi”.
John 16:12-15
At that time: Jesus said to his disciples, ‘I still have many things to say to you, but you cannot bear them now. When the Spirit of truth comes, he will guide you into all the truth, for he will not speak on his own authority, but whatever he hears he will speak, and he will declare to you the things that are to come. He will glorify me, for he will take what is mine and declare it to you. All that the Father has is mine; therefore I said that he will take what is mine and declare it to you.’
W skladzie gofra bowiem tylko maka orkiszowa, na wierzchu tapioka w mleku, posypka z preparatu z żelazem na deficyt. Nie jest takie słodkie na jakie wyglada, a działa.
@merti no tak, przepraszam, pisałem ja nie AI i bład jest oczywisty
(a czas na edycje minął @bojowonastawionaowca mogę prosić o korektę "zalazem -> żelazem ").
@g0r0madska z tym orkiszem to może być różnie, kiedyś takie goferki z mąki pełnoziarnistej zrobiłem to był problem z kichami, nie pamiętam w którą stronę
Mam teraz piękny blat z akacji, który jest o 10 cm węższy od wnęki w której stoi biurko. W sumie nie myślałem o tym wcześniej, ale zauważyłem, że jak przesunę blat do końca w lewo, to zostaje mi ta mała dziura, którą mógłbym jakoś zagospodarować.
3,6cm głębokości, 60cm długości i 10cm szerokości.
Najpierw pomyślałem żeby dorobić pasującą deseczkę, żeby powiększyć blat, ale ciężko by było zrobić to ładnie – zwłaszcza, że front blatu nie jest prostokątny.
Można by też zrobić jakiś spersonalizowany organizer (może z druku 3D) z wbudowanymi gniazdkami i/lub portami USB. Tylko nie mam umiejętności, żeby coś takiego zaprojektować. Planuję niedługo powiesić monitor na ścianie, więc stracę hub USB, który teraz mam w podstawce.
Albo mogę po prostu wstawić tam jakieś roślinki.
Co byście zrobili na moim miejscu? Najlepiej pewnie po prostu zostawić to tak, jak jest – wyrównane do prawej, żeby nie kombinować, ale może da się coś zrobić kreatywnego i estetycznego jednocześnie.
@lukmar najprościej dosunąć do prawej ale jakbym poszukał w stosie moich desek to bym może i znalazł jakiś kawałek pasujący z grubsza. Oczywiscie akazji nie mam ale wystrugałbym kawałek półki może z dwoma piętrami na jakieś bibeloty.
Po powrocie z wojaży światowych, na lotnisku miałem okazję zaobserwować słynną polską gościnność. Miałem przesiadkę w Wawie, więc trzeba było przejść ponownie kontrolę bezpieczeństwa. Stoję w kolejce, podchodzi celnik i takim wręcz agresywnym tonem: BILET!
Podaję mu kartę pokładową, ten tylko patrzy, oddaje i podchodzi do jakiegoś Hiszpana za mną. Hiszpan pyta po angielsku czy ma wyjąć laptop z plecaka, a ten do niego po polsku: BILET! Gość stoi bo nie wie o co mu chodzi, więc ten jeszcze głośniej TICKET! Gość mu podaje tamten sprawdza. Hiszpan pyta ponownie o laptopa a ten bez słowa odchodzi.
Dalej jakaś czarnoskóra pani wykłada zakupione w bezcłówce butelki, a celnik niemal z teatralnym rozgoryczeniem, do kolegów siedzących przy skanerze 10m dalej (czyli ponownie bardzo głośno) - BOŻE ILE ONA TEGO MA?
Ja rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale tacy ludzie są często wizytówką kraju, pierwszym kontaktem cudzoziemców z Polską, więc mogliby jednak ich trochę podszkolić z kultury i nie bycia totalnym bucem.
Skorzystam z tej okazji aby pozdrowić personel Frankfurtu. Który nie chciał jakieś babci z Polski przepuścić na samolot do Kanady chociaż miała potrzebne dokumenty. Gdybym przypadkiem nie był w pobliżu to by ją pewnie zatrzymali na tym lotnisku
mam te same odczucia... caly swiat przelecialem z bryloczykiem przy kluczach heinekena otwieracz do piwa w ksztalcie takiego malego naboju.. nigdzie problemu nie bylo, ale w poznaniu oczywiscie sie pan musial przyjebac
Nie odstąpię od starości, jeśli całego mnie zachowa dla mnie, całego, gdy chodzi o ową część lepszą; lecz jeśli zacznie osłabiać mój umysł, odbierać mi go po cząstce, jeżeli nie pozostawi mi życia, a tylko możność oddychania, to wyskoczę ze zgniłego i walącego się domu.
Choroby nie będę unikał przez śmierć; oczywiście choroby uleczalnej i nieszkodliwej dla umysłu. Także ze względu na boleść nie zadam sobie gwałtu: umrzeć w ten sposób znaczy tyle, co dać się zwyciężyć. Gdybym wiedział wszelako, że będę musiał znosić boleść stale, odejdę — nie dla samego bólu, lecz dlatego, że będzie mi przeszkadzał we wszystkim, co jest celem życia.
Słaby to człowiek i tchórz, kto śmierć zadaje sobie z powodu bólu, ale głupi, kto żyje tylko po to, by znosić ból.
U mnie często tak jest, młodszy syn odlatuje szybko, chwilę po tym jak zaczynamy czytać. Starszy nie zasypia bo się wciąga w fabułę , więc lecimy dopóki nie skończy się rozdział i często rano wypomina mi, że zasnąłem i on musiał zasypiać przed końcem rozdziału. A ja po nocach, gdy się przebudzę szukam swojego wyrka.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: "Dokąd idziesz?" Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu, bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś, bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie, bo władca tego świata został osądzony”.
John 16:5-11
At that time: Jesus said to his disciples, ‘Now I am going to him who sent me, and none of you asks me, “Where are you going?” But because I have said these things to you, sorrow has filled your heart. Nevertheless, I tell you the truth: it is to your advantage that I go away, for if I do not go away, the Helper will not come to you. But if I go, I will send him to you. And when he comes, he will convict the world concerning sin and righteousness and judgement: concerning sin, because they do not believe in me; concerning righteousness, because I go to the Father, and you will see me no longer; concerning judgement, because the ruler of this world is judged.’
Kontynuacja odhaczania tras, na które szkoda byłoby mi czasu za dnia.
Informacje praktyczne:
Samochód można zostawić na dużym parkingu przy dworcu PKS/PKP w Makowie Podhalańskim, lub przyjechać na dworzec pociągiem regionalnym lub busem.
W drodze na Mioduszynę znajduje się taras widokowy z panoramą na Suchą Beskidzką. Jest dość blisko drogi, więc jeśli ktoś zatrzymuje się na chwilę w miejscowości i ma wolne pół godziny, to można tam podejść.
Co było fajne:
Ten krótki odcinek niebieskiego szlaku, będącego już częścią Beskidu Żywieckiego, z jakiegoś powodu mi się spodobał. Klimatem był zbliżony do wiejskich dróżek, które przemierzałem za gnoja będąc na wakacjach.
Na Mioduszynie była zaskakująco bogata i fajnie wyposażona zadaszona wiata, w której spokojnie można byłoby spędzić noc. Poza miejscem na ognisko był pieniek do rąbania drewna, jakieś garnuszki, piła, wieszaki, a także kijki na kiełbaski.
Nareszcie spotkałem w lesie dziki - wiedziałem, że są duże, ale i tak mnie zaskoczyły. Poza tym było sporo saren.
Co było mniej fajne:
Rzecz jasna długie asfaltowe odcinki, choć z tego, którym prowadził niebieski szlak z Makowa do Carchli, były przynajmniej ładne widoki.
Mniej więcej ten odcinek był mocno rozjeżdżony przez traktory - błoto i gnój.
Ogólnie trasa bez jakiegoś szału, choć miała swoje ciekawe momenty. Zastanawiam się, czy będę chciał wrócić na Mioduszynę, bo kusi mnie nocleg w tej wiacie. W razie czego dam znać.