Witam się z Wami po urlopie. Wyjazd udał się jak nigdy. Jako, że od 16 lat muszę wybierać między świętami w PL a w DE (gdzie mieszka moja mama), postanowiliśmy w tym roku zorganizować i zasponsorować wspólny wyjazd wraz z moją mamią i teściami. Wycieczka udana, sporo zobaczyliśmy a snorkowanie z żółwiami to niezapomniane przeżycie.

Natomiast to, co wydarzyło się na powrocie zostanie z nami na długo..

Jako, że udało mi się w samolocie przespać 4 godziny, dość wypoczęta wsiadłam za kierownicą.

Byliśmy na parkingu przy lotnisku w Pyrzowicach, wybierałam trasę na Kielce. Była godzina 1:20 w nocy. W pierwszej chwili pomyślałam o trasie przez Kraków, ale szybko przekalkulowałam, że nie nadrobię na autostradzie bo:

1. W aucie są cztery osoby, w tym dziecko i ciężkie bagaże.

2. Warunki na drodze niepewne. Przy wahaniach temperatury pomiędzy +1 w dzień do -paru w nocy jest spore ryzyko oblodzenia no i godzina późna więc możliwe, że nie sypnięte po północy.

Alternatywna trasa przez Zawiercie pokazywała ponad 20 minut szybciej, więc decyzja padła na drogi krajowe.

Nie minęło 5 minut i nagle huk, trzask, wybuch poduszek powietrznych i kurtyn, dym i smród spalenizny. Obraca nas porządnie, bez większego zastanowienia kontruje kierownicą ale auto nie reaguje. Ułamki sekundy. W głowie mam trzy rzeczy: rozjebalam auto firmowe, co z moim dzieckiem i ostatnie, że tak właśnie wygląda koniec bo nie ma opcji, że z tego wyjdziemy.

Obrót auta zatrzymała barierka przychodnikowa. Słyszę, że mąż mowi do syna, ale on nie reaguje, odwracam się, widzę przerażoną twarz, trudności w złapaniu oddechu. Slyszę, że auto wykonuje połączenie sos na nr alarmowy, nie mogę wysiąść z auta bo drzwi zablokowane. Odpięłam pas, przeskoczyłam przez tunel środkowy do syna i odpinam go z fotelika. Powiedział do mnie, że nie może oddychać. Wiem, że to lękowe i chce jak najszybciej wydostać go z auta.

Wzięłam go na ręce, przetarabaniam się przez kurtyny i rozbite szkło i wyszłam na dwór. Poczułam spory ucisk w mostku, nogi szły same. Rozejrzałam się, że moja mama i mąż są cali. Spytałam syna, czy go coś boli czy jest bardzo wystraszony. Odpowiedział, że jest wystraszony i nic go nie boli. Usłyszałam, że mąż rozmawia przez auto z służbami. Nadal nie docierało do mnie jak to się stało, bo nie widziałam nic przed zdarzeniem. Wiem na pewno, że to nie moja wina. Podszedł do mnie młody chłopak, z przeprosinami. Patrzę na skrzyżowanie, z dwóch stron drogi z pierwszeństwem, którą jechałam szła droga podporządkowana ze znakiem STOP, do którego nie zastosował się sprawca.

Pamiętam, że jechałam 73 km/h drogą z ograniczeniem prędkości do 70 a potem wjechałam w teren zabudowany i zmniejszałam prędkość. 100 m dalej było skrzyżowanie. Samochód wyjechał w nas z lewej (!) strony. Ani ja ani mąż nie widzieliśmy nic. Auto, które ma systemy bezpieczeństwa wykrywające przeszkody, nie dało żadnego ostrzeżenia. Wjechaliśmy na skrzyżowanie jednocześnie, w tym sprawca musiał jechać szybciej bo VW Golf wprawił większą i obciążoną pasażerami i bagażami Skodę Octavia w ruch obrotowy (obrót o 270 stopni).

Na miejsce przyjechała karetka i straż pożarna. Policja dojechała pół godziny później.

W karetce badania: syn nie ma żadnych obrażeń ciała. Jest w sporym stresie. Ja trochę obita lewą nogą i mostek, gdzie przebiegały pasy.

Do karetki zajrzał leciwy Pan strażak, który ze świeczkami w oczach wręczył synowi pluszowego misia strażaka. Mówił, że ma dwójkę wnucząt w podobnym wieku.

Zarowno strażacy jak pan od lawety mówili, że mieliśmy sporo szczęścia że o własnych nogach wyszliśmy z takiego zderzenia. Trzeba dodać, że nie dość, że o własnych nogach to że znikomymi obrażeniami, ja mam tylko parę siniaków, mąż też. Do tego od dwóch dni powoli wraca mu słuch po wybuchu kurtyn. Moja mama ma milimetrowe zadrapanie na ręce po odłamku szkła z szyby która z jej strony była roztrzaskana. Syn nie ma nic. Nawet najmniejszego siniaka.

Dlaczego mieliśmy dużo szczęścia? Oprócz tego, że pierdolniecie było mocne, były jeszcze 3 scenariusze, które na szczęście się nie sprawdziły.

1. Syn wyspany po locie poprosił o włączenie mu na tablecie aplikacji do rysowania, więc w chwili wypadku miał w ręce iPada z rysikiem, który mógł mu się wbić w oko.

2. Był też poczęstowany landrynką przez moją mamę, o czym kompletnie zapomniałam, ale rozżalony mówił mi, że cukierek wypadł mu z buzi w chwili uderzenia. Dobrze, że w tę stronę…

3. Moja mama pierwsze co zrobiła jak wysiadła z auta to zapaliła papierosa. Widzę oczami wyobraźni, jak niedopałek powoduje ogien a finalnie wybuch auta.

Ahh, i jeszcze mam wypaloną dziurę w kurtce od ładunku wybuchowego aktywującego kurtyny. Dobrze, że to był początek trasy, bo później byłabym rozebrana a ramię byłoby dobrze przypalone.

Trzymajcie się i jeźdźcie ostrożnie!

#oszukacprzeznaczenie

b0da9b07-00ce-4f89-84c7-86783e28b87d
568b9812-75d6-4505-8917-8c292d7b1d39
2dfe9559-1ac8-42f6-a115-c98820edccae
035e8d6a-660a-4561-b758-56b8747ff2a8

Komentarze (83)

@Kari28 może nauczy, może nie. Z mojego otoczenia: kolega jeździ jak wariat, lata temu jechałem z nim po Warszawie. Jak zbliżał się do fotoradaru na Wale Miedzeszyńskim to podnosił na chwilę fotel i otwierał osłonę przeciwsłoneczną, żeby na zdjęciu nie było widać twarzy kierowcy. Pokazywał mi miejsce gdzie jego pierwsza alfa dała radę wyprzedzić z prawej strony na jakimś przystanku czy innym krótkim pasie. Jednocześnie do tamtego momentu miał już kilka "dzwonów" na koncie - bez konsekwencji zdrowotnych.

Drugi przykład: były mąż mojej żony. Uważa się za świetnego kierowcę. Miłośnik samochodów i marki BMW. Zloty, renowacje, tunning. Taki świetny kierowca, że twierdził, że nie musi wozić dziecka w foteliku, bo przecież świetnie jeździ(!). Oczywiście 6 "dzwonów" na koncie nie dało mu do myślenia. Ogólnie logika nie jest jego mocną stroną. Wyobraźnia też nie.

Reasumując: albo chłopak (Twój sprawca) czegoś się naucz, albo nie. Oby to pierwsze, zanim kogoś zabije.

@Kari28 krajowi wybrala od s-ki xd

Ski maja wlasne ekipy odpowiadajace za utrzymanie drog, masz 99% wiecej szans ze s7 bedzie odsniezone a nie jakas krajowka ktora ma 15 zarzadcow

@Sweet_acc_pr0sa być 20 minut wcześniej w domu o godzinie 1:30 zadecydowało. Jeżdżę już paręnaście lat. Wiedziałam że nie nadrobię więc decyzja zapadła taka a nie inna.

Swoją drogą, nie było tam w ogóle oblodzenia. Kierujący golfem nie zastosował się do znaku. Warunki drogowe nie miały tu żadnego znaczenia.

@Kari28 właśnie o to chodzi. Każde skrzyżowanie, każde przejście dla pieszych, każda mijana miejscowość, to kolejna mała szansa na spotkanie takiego golfa 4 na swojej drodze. Dlatego ja wolę te 20 minut dołożyć, niż czuć zmęczenie wynikające z uważania na takich skrzyżowaniach, bo jak nie uważam, to nawet nie mam szansy na reakcję, gdy widzę za szybko zbliżające się do skrzyżowania, światła dojeżdżającego auta.

@aarahon można sobie teraz gdybać, ale czasu nie cofnę. Jeżdżę sporo po Polsce i wyobraź sobie, że nigdy nie biorę pod uwagę takiego scenariusza.

@Kari28 a ja wręcz przeciwnie, jeśli sam popełniam wykroczenia, to zakładam, że ktoś oprócz mnie też może mieć taki pomysł.

@Sweet_acc_pr0sa @aarahon panowie proszę nie uskuteczniać mansplainingu. Po pierwsze, wybór trasy to nie była wyłącznie moja decyzja, po drugie, fakt możliwego oblodzenia na trasie byl argumentem dla braku możliwości nadrobienia dodatkowych minut a nie rozważaniem która trasa będzie bardziej bezpieczna. Trzeba zauważyć, że na autostradach i drogach ekspresowych też nie brakuje dzbanów, więc ryzyko kolizji mimo bardziej rozwaznej jazdy jest równie wysokie.

Nie zapraszam do dalszej dyskusji.

@Kari28 to bardziej nauczka na przyszlosc, w jaki sposob nie nadrobila bys 20 minut, na krajowce to jeden plug po drodze i masz 20 minut w dupe

totalnie nie rozumiem logiki, gdyby to byla godzina to rozumiem ale te 20 minut to blad statystyczny albo jedna zawalidroga

@aarahon @Sweet_acc_pr0sa Panowie, ale co to w ogóle za gadanie? Brzmi jak obarczanie częścią odpowiedzialności za zdarzenie @Kari28 , która wraz z rodziną są poszkodowanymi. Jakby był wypadek na autostradzie/ekspresówce spowodowany przez takiego Majtczaka, to byście mówili, że trzeba było się trzymać krajówek? Niefajnie.

@Piechur a w zyciu xd poprostu zostal wspomniany wybor trasy w poscie i w glowie mi sie nie miesci dlaczego tak, a stwierdzenie ze 20 minut szybciej srednio do mnie przemiawia


tylko tyle i az tyle

@Sweet_acc_pr0sa też jestem tego zdania i też zawsze wolę jechać autostradą albo Ską, jednej ważnej rzeczy jeszcze nie uwzględniliście; zwierzyny. Ja zawsze jak jadę wieczorem krajówką to boję się właśnie o to, że mi jakaś zjebana sarna albo inny dzik wyskoczy.

@Kari28 ja niczego nie uskuteczniam. Ja tylko wiem, że albo przestrzegam przepisów, albo nie. Jeśli nie, tylko na przykład 73 kmph na 70 i przed obszarem zabudowanym nie osiągam dozwolonej prędkości, tylko zwalniam dopiero po wjechaniu w niego, to muszę mieć świadomość, że ktoś inny wpadnie na pomysł nieprzestrzegania przepisów. A dwie takie osoby, spotykające się na drodze sprawiają, że dochodzi do zdarzenia, czasem jest to tylko wymuszenie, czasem kolizja a czasem wypadek. Dlatego też oprócz trzymania się pewnych zasad, na przykład mogę nieznacznie przekraczać prędkość ale znak STOP szanuję, muszę mieć też pewną mądrość, pozwalającą mi przewidzieć zachowania innych. I jakbym tego nie liczył, lepiej wychodzi mi albo przestrzegać literalnie przepisów, albo redukować możliwość spotkania jeżdżących bezpiecznie, choć nieprzepisowo.

Mieliśmy według planu jechać A4 i dalej S7, pod wpływem impulsu i tego że rodzice jadą autem przed nami krajówką właśnie w ostatniej chwili nastąpiła zmiana. W zdecydowanej większości przypadków w życiu trzymamy się A/S, ponieważ wolimy nadrobić kilometry niż skupiać się na wszelkich niedogodnościach związanych z podróżą DK/wojewódzką/powiatową. Na drugą stronę miasta nieraz też jeździmy obwodnicą.

Zdecydowanie więcej groźnych sytuacji mieliśmy na ekspresówkach i autostradach, ale właśnie większość tras jeździmy właśnie w ten sposób. Aktualnie żadne gdybanie nic nie zmieni i zarówno post jak i dyskusja pod nim niech będzie przestrogą dla wszystkich. Wracaliśmy do domu już wspomnianą wcześniej kombinacją autostrady i ekspresówki. Pomimo tego, że aut było niewiele z racji bardzo wczesnych godzin porannych to i tak trafiło się kilku idiotów za kierownicą na których też trzeba było uważać.

Rozmawiałem dziś z kolegą. Zauważyłem, że najbanalniejszymi życzeniami są życzenia "zdrowia i szczęścia". Zdrowie doceniamy w chorobie, a szczęście okazało się tutaj najbardziej docenianym przeze życzeniem mnie w życiu.

Zdrowia i szczęścia dla wszystkich!

@Sweet_acc_pr0sa GDDKiA zarządza i drogami krajowymi i eSkami. To jest ten sam zarząd, zimowe utrzymanie też. Chyba sobie z powiatówkami pomyliłeś.

@Sweet_acc_pr0sa dokładnie - jak mnie uczył pan egzamintor - zawsze wybieraj głowne drogi, zawsze. Wszystko jest na nich lepsze. Jak masz S- i autostrade, bierzesz autostrade, jak masz Ske i krajowa to Ske.itd

@Piechur chyba ci się coś pomyliło. Po prostu fakty, logika i jak i nastawienie samej kierującej wskazują na to, że prowadząc pojazd, nie kieruje się bezpieczeństwem, które jest dużo ważniejsze od 20 minut zaoszczędzonej podróży.
Najpierw fakty — większość wypadków zdarza się na dwukierunkowych, jednojezdniowych drogach. Sam sprawdzałem w statystykach policyjnych, także asystenci AI tak twierdzą. A jakie są najczęstsze przyczyny wypadków? Nieustąpienie pierwszeństwa pojazdom (~26%) i pieszym (~11%) oraz niedostosowanie prędkości do warunków (~21%). Logicznie rzecz biorąc krajówki są wręcz idealne do powstawania wypadków i wszelkiej maści problemów wydłużających czas podróży, wymagają też od nas więcej skupienia i uwagi, by przez jakąś głupotę nie stracić tych 20 minut. A co do nastawienia kierującej to sama napisała, że nie wiedziała na początku co się stało, jak można było nie zauważyć, że z podporządkowanej zbliża się auto, gdy pierwsze co, to widać zbliżające się światła? No nie miała możliwości uniknąć tego zdarzenia, bo kierujący golfem zdaje się, że celowo i z premedytacją, zignorował znak STOP. Ale jak sama się przyznała - sama też nie przestrzega przepisów, więc powinna spodziewać się innych, którzy też ich nie przestrzegają, prawda? Przyznała też, że nie brała pod uwagę bezpieczeństwa w planowaniu trasy, to jest typowe dla różnego rodzaju ludzi, którzy pracują dużo jeżdżąc, bo służbowe skody na autostradach, eskach i krajówkach zawsze odpieprzają jakiś głupi szajs.

Ja wiem, że to strasznie zero-jedynkowe podejście do przestrzegania przepisów wydaje się zbyt naiwne i może w idealnym świecie byłoby możliwe do zrealizowania, ale gdyby przepisów prawa przestrzegać literalnie to ilość takich zdarzeń spadłaby o rząd wielkości. Tylko czy Husarii to na rękę? No nie wydaje mi się.

@aarahon ale się doczepiłeś.

Po pierwsze istnieje coś takiego jak błąd statystyczny. Oprócz procentów które przytoczyłeś, trzeba wziąć pod uwagę ile km dróg w Polsce stanowią ekspresówki i autostrady a ile pozostałe drogi. Nie zaprzeczam, że ilość skrzyżowań, przejść dla pieszych itp potencjalnie zwieksza ryzyko. Ale logiczne jest, że jeśli dróg ekspresowych i autostrad jest mniej to mniej też będzie wypadków. Skała robi robotę.

Nie wiedziałam co się stało, ponieważ skrzyżowanie było zabudowane z dwóch stron budynkami. Nie miałam szans na zobaczenie nawet świateł auta, które się zbliżało bo po 1, droga była oświetlona, po 2, nadjeżdżał z drogi podporządkowanej z większą prędkością niż ja.

Przyznałam że nie przestrzegałam przepisów jadąc 73 km/h na drodze z ograniczeniem do 70? No iks kurwa de.

Do następnego argumentu się nie odniosę, bo jest bardzo aroganckie i oceniające. Ale dodam, że chcąc uwzględniać potencjalne ryzyko za każdym razem kiedy odpalam auto to jakiś absurd. Wystarczy, że zwracam szczególną ostrożność na pojazdy nie zachowujące się jak należy.

@aarahon jezu, chłopie. Nie każdy jest w spektrum autyzmu, tudzież odczuwa taką obawę o swoje życie żeby w taki sposób podchodzić do każdej decyzji. Najgorsze jednak że czynisz pewne założenia, po czym przyjmujesz je za pewnik. A co jeżeli OPka miała 73 na tempomacie? Wtedy przecież nie łamała przepisów bo każdy licznik zawyża prędkość i jest to odgórnie ustalone. Łapiesz za słówka, no i z tego co piszesz i przykładając to do twojej miary wynika że uważasz że lepiej od razu widząc znak zahamować, nawet gwałtownie, żeby broń boże nie przekroczyć prędkości bo zaraz za znakiem warunki są magicznie inne - błąd, dużo bezpieczniejsze jest stopniowe wytracanie prędkości. A gdyby OPka miała coś do załatwienia po drodze? Co to zmienia? Sam nieraz jeżdżę do pracy nie najbardziej optymalną drogą, bo po prostu bardziej ją lubię. Narażam w ten sposób życie bo mam parę skrzyżowań więcej? Może, ale wolę jechać przez pola niż stać w korku w mieście. No tak, może to nie takie głupie, bo przed wyjściem z domu powinienem przeanalizować statystyki jakości powietrza na danych trasach. Może trasa przez pola jest mniej kancerogenna i powinienem o tym pomyśleć.


Ktoś zdecydował że jedzie drogą A a nie B, idiota spowodował wypadek i tyle, bywa tak w życiu. Czasem nawet najlepszy kierowca nie dostaje pola do manewru w krytycznej sytuacji.

To są twoje natręctwa że tak analizujesz każdą decyzję i zachowania. Ocenianie innych zero-jedynkowo po paru zdaniach to nie jest dobra droga i świadczy raczej o, powiedzmy, wąskich horyzontach.

@Kari28 Co za wywody eksperckie teraz polecą... Ekspresówka w taką pogodę może stać się pułapką, z której się nie da wyjechać ani wycofać. Popieram wybor krajówki, jedyne co by mnie odwiodło w nocy to duża ilość lasów.

Quwa nieźle, już troszkę lat jeżdżę po drogach i wciąż nie mogę się nadziwić że są matoły co nie zatrzymują się przez znakiem STOP. Przecież to jest podstawa, jak świętość, sprawa nie pomijalna.

Pozdrawiam Serdecznie i mam nadzieję że wyczerpaliście już swój życiowy limit wypadków.

@Krzysztof_M To jest akurat przypadłość Polaków, albo szerzej, wszystkich narodów byłego bloku wschodniego - jestem mądrzejszy i cwańszy niż zasady

@Krzysztof_M dodaj jeszcze zieloną strzałkę, gdzie u nas obowiązuje zupełnie inaczej jak w krajach wokół, że to jest warunkowy przejazd na czerwonym świetle. 90% się nie zatrzymuje.

@30ohm ja się zatrzymuję (bo dziadek był instruktorem i trzepał mnie w łep za to jak robiłem prawko xD) i zawsze na mnie trąbili xD

@Czokowoko na mnie też trąbią i walą długimi. Jeszcze żaden z łapami nie wyskoczył. Chętnie bym policje wezwał i pokazał nagrania z kamerek.

@Krzysztof_M Nie jedź lepiej na południe Włoch. Przez dwa tygodnie jeżdżenia naliczyłem dosłownie kilka przypadków aut, które zatrzymały się na stopie. Reszta czasem zwalniała, czasem nie.

@szon_konery xd no teraz to nie mam co na nią narzekać. Systemy bezpieczeństwa zadziałały. Wszystkie poduchy odpalone, polaczenie ze służbami wykonane.

@Kari28 k⁎⁎wa jak go czytałem to czułem się jakbym tam był ( ͠° ͟ʖ ͡°)


Masakra

Współczuję, dobrze, że nikomu nic się nie stało (づ•﹏•)づ

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz masz rację, jednak w tym wypadku wyciek paliwa był z golfa który był benzynowy. Prawdopodobieństwo zapłonu małe, ale niezerowe i lepiej dmuchać na zimne (tym bardziej że limit farta wykorzystany został 2 minuty wcześniej). Przestałem wydostawać trójkąt z bagażnika i odeszliśmy wszyscy od pojazdów do momentu pojawienia się strażaków.

@Kari28 Kurde ten wpis wywołał we mnie takie emocje że gdybym był na miejscu twojego męża, dołożył bym sprawcy luja za taką akcję.

Cieszę się że tak się skończyło i możesz tu z nami hejtowac 😃

@Czokowoko mówiłam właśnie do męża, że gdyby coś się stało młodemu to bym mu coś zrobiła. Na szczęście wyszliśmy bez obrażeń więc skupialiśmy się na tym, żeby ogarnąć auto zastępcze i być wsparciem dla przerażonego syna.

@Kari28 Na tamtym skrzyżowaniu jest zawsze ciężko wyjechać spod "Stopa" bo jest bardzo duży ruch, na drodze, którą jechałaś. Dodatkowo trzeba ten Stop zauważyć, bo tam jest prosto w każdą stronę i niektórym to wystarcza, żeby mocno zapierd*alać. Cieszę się, że nic sie nie stało, ale takie przeoczenie Stopa to ja pier*, gosciu musiał naprawdę szybko jechać.

@Kari28 Jazda w tej porze w takich warunkach to trochę głupota, trzeba planować podróż tak, aby wracać w ciągu dnia albo jechać pociągiem, sporo ludzi już zginęło w czasie takich powrotów, bo wydawało im się, że są wypoczęci i kontrolą sytuację.

@Kari28 masakra... dobrze, że nic Wam nie jest. Jedyne co powiem - "spałam 4 godziny w samolocie, więc wsiadła wypoczęta". No nie... nie byłaś wypoczęta i jak kurz opadnie to warto się trochę nad tym pochylić. Sen w samolocie to nie sen, organizm słabo się regeneruje i szybkość reakcji miałaś na pewno niższą niż jak po całej nocy we własnym łóżku. Czy zauważyłabyś samochód na czas i zahamowała/skręciła z drogi? Zostawiam pod rozwagę.

Już widzę było pisane ale wybór krajówek zamiast autostrady to zły wybór, nawet jak trzeba nadrobić trochę czasowo czy kilometrowo. Zawsze większe ryzyko skrzyżowań przejść świateł pieszych rowerzystów itd. Zawsze pierwszy wybór o ile jest możliwość to Ska lub autostrada.

No ale najważniejsze że Wam nic nie jest.

@Kari28 Z tymi kurtynami to ciekawa sprawa, bo kiedyś jak żonie strzeliły kurtyny to żadnych nadpaleń nigdzie nie było.

Warunki na drodze niepewne. Przy wahaniach temperatury pomiędzy +1 w dzień do -paru w nocy jest spore ryzyko oblodzenia no i godzina późna więc możliwe, że nie sypnięte po północy.

Kalkulujesz spore ryzyko oblodzenia i wybierasz droge nizszej kategorii?

@Kari28 Widzę oczami wyobraźni, jak niedopałek powoduje ogien a finalnie wybuch auta.

Jako drifter, często uczestniczący w zdarzeniach przy podobnych prędkościach, tu niestety prychłem. Taka kolizja oczywiście nic przyjemnego ale po pierwsze warunki do wybuchu paliw zdarzają się ekstremalnie rzadko, po drugie wymagają naprawdę dużego zaangażowania osób trzecich by do nich doszło. Rozumiem stres ale koloryzowanie sobie rzeczywistości w tym kierunku zdecydowanie nie pomaga. Zdrówka wszystkim

@Kari28 opisałaś to tak obrazowo i dokładnie, jak w dobrej książce. Jak to czytałem, od razu po koleii w głowie montowałem ujęcia w zwolnionym tempie, jakbym to sfilmował. Dobrze, ż nic wam nie jest. Pozdrawiam ciepło!

@Kari28 Auto, które ma systemy bezpieczeństwa wykrywające przeszkody, nie dało żadnego ostrzeżenia.

Nie znam systemu bezpieczenstwa który miałby ostrzegać przed autem które wjeżdża na auto z impetem z boku.

@Kari28 Calkiem niedawno przerobilem na wlasnej d⁎⁎ie podobne zdarzenie - bylem sprawcą. Jak ochloniesz to dojdziesz do wniosku ze nie wolno jezdzic na nawigacji. Ciebie tam nie powinno byc na tym skrzyzowaniu. Dlaczego jedziesz krajowka przez wypizdziejewo jak obok masz gladka jak stol S1 ? To nie jest porada inwestycyjna - ale zapomnij o nawigacji . Myśl za siebie i nie pozwol zeby maszyna myslala w twoim imieniu

Zaloguj się aby komentować