@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Skoro i tak jesteśmy bankrutem to czemu nie? Poza tym, tych długów jakie mamy nie da się spłacić, one będą tylko rosły. I finalnie ten magiczny Safe 0% od PiS'u to też kredyt, który jeszcze bardziej nam dowali opłat. Cudów nie ma, z pustego i Salomon nie naleje.
I tak porównując oba scenariusze:
Unijny SAFE (propozycja rządowa) to mechanizm oparty na pożyczce z Unii Europejskiej w wysokości około 185 miliardów złotych. Jego główną zaletą jest niskie oprocentowanie na poziomie 3,1–3,2% oraz bardzo długi czas spłaty rozłożony na 45 lat, co pozwala modernizować armię bez natychmiastowego obciążania dzisiejszego budżetu. Zgodnie z zasadami, większość tych środków (nawet do 90%) ma trafić do polskich firm, choć wymagane jest, aby minimum 65% zamówień realizowano wewnątrz UE. Głównym ryzykiem jest tutaj tzw. warunkowość – Bruksela mogłaby wstrzymać wypłaty, jeśli uznałaby, że Polska narusza zasady praworządności. ( tutaj boli PiS)
Polski SAFE 0% (propozycja prezydencka) zakłada sfinansowanie zbrojeń bez zaciągania zagranicznych długów, wykorzystując zysk Narodowego Banku Polskiego wypracowany głównie dzięki wzrostowi wartości rezerw złota (na dzień dzisiejszy zysk NBP to, werble... -30 000 000 000. Tak jest, MINUS 30 mld). Jest to rozwiązanie teoretycznie bez kosztowe, ponieważ nie wiąże się z płaceniem odsetek ani koniecznością zwrotu pieniędzy w przyszłości. Daje ono pełną swobodę w wyborze dostawców sprzętu (np. z USA czy Korei Południowej) i chroni przed naciskami politycznymi z zewnątrz. Największym zagrożeniem jest jednak ryzyko inflacyjne wynikające z wprowadzania do obiegu "pustego pieniądza" oraz skrajna zależność od światowych cen złota – jeśli kruszec gwałtownie stanieje, w budżecie państwa powstanie gigantyczna dziura.
Mówiąc prościej. Jeśli wzięli byśmy unijny kredyt, to musimy go spłacić w 45 lat i Unia trzyma naszych gównianych polityków za mordę by tego kredytu nie rozkradli na swoje wille i jachty. Tak nie mamy wtedy całkowitej kontroli na co możemy wydać tę kasę i to jest minus, ale znając tępotę i chciwość naszych rządzących dla mnie to jest akurat plus. Hajs idzie tylko i wyłącznie na obronność.
Jeśli pójdziemy drogą PiSowskiego safe 0% to w zasadzie nie mamy kasy. Musimy sprzedać rezerwy złota. Ile zostanie sprzedane, ile z uzyskanej forsy pójdzie na obronność, a ile rozkradną tłuste koty przy korycie? Tego się nie dowiemy. Pewne będzie jednak to, że złotówka jeszcze bardziej się osłabi, inflacja wywali w kosmos, a jak do tego ceny złota spadną to już będzie prawdziwe eldorado ubóstwa i sięgania głębiej do portfeli podatników. Ten scenariusz to jak hazard, cały plan podpięty jest pod notowania złota. Złoto idzie w górę przez następne 45 lat? Super jesteśmy bezpieczni. Złoto idzie w dół? Polska zmienia się w Wenezuelę.
Dochodzą tutaj jeszcze te magiczne obligacje. No fajnie, ale zaraz, zaraz. Przecież od obligacji należą się odsetki oraz wykup. I tutaj też robi się ciekawie:
Przykładowo, obligacje na 45 lat oprocentowane 3,5%:
-
Mija 45 lat i państwo musi zwrócić inwestorom wkład + odestki. Z czego zwrócą skoro zysk NBP jest na minusie? Z naszych podatków. Czyli zagraniczni właściciele obligacji będą na plusie, a Polscy inwestorzy wyjdą na tym na zero lub na minusie bo i tak rząd ich wydrenuje podatkami.
-
Mija 45 lat i kraj jest bankrutem. Rząd nie ma kasy na wypłaty obligacji, więc tego nie robi. Powtórka z Przedwojennych obligacji II RP.
Tutaj krótki opis z AI o co chodzi z tymi Przedwojennymi obligacjami jakby ktoś nie znał tematu:
Przed II wojną światową państwo polskie emitowało liczne obligacje, m.in. na budowę magistrali węglowej czy modernizację armii (np. słynna Pożyczka Obrony Przeciwlotniczej).
-
Co się stało: Po wojnie władze PRL odmówiły spłaty długów "kapitalistycznej" Polski.
-
Stan dzisiejszy: III RP, choć jest prawną kontynuatorką II RP, przez dekady blokowała wykup tych papierów. W 2007 r. Trybunał Konstytucyjny uznał przepisy blokujące ich spłatę za niezgodne z Konstytucją.
-
Efekt: Można próbować dochodzić roszczeń w sądach, ale jest to droga przez mękę. Często sądy orzekają przedawnienie (uznając, że termin spłaty minął np. w 1985 r., a właściciel miał 10 lat na pozew). Wiele osób trzyma te obligacje już tylko jako pamiątki kolekcjonerskie.