@binarna_mlockarnia z rocznym albo wręcz czekać na jakąś "edycję kompletną" ze wszystkimi DLC, bo to wychodzi zwykle po roku-dwóch, ma już załataną większość babolców, jest wreszcie zoptymalizowana i kosztuje tyle ile powinna kosztować od początku. Hasło "remember: no preorders" nie wzięło się znikąd, natomiast samych przyczyn stanu produkcji na premierę poza tym, że ludzie kupują to w ciemno tak jak mieszkania w blokach, których dziura na fundamenty jeszcze nawet nie jest wykopana doszukiwałbym się również w dwóch innych rzeczach.
Raz- teraz już nie kupujesz gry jako produktu tylko jako usługę. I już chuj w te wszystkie mikrotransakcje, wycinanie istniejącego contentu, żeby to sprzedawać w DLC, skrzynkach, chujtam-passach i czym jeszcze, ale model wydawniczy czegoś takiego jest kompletnie inny. Gra jako produkt musi być wydana na raz, wywodzi się to wprost z czasów, kiedy nie było żadnych Steamów, Epiców i tak dalej, tylko szło się na własnych nogach do najbliższego nie wiem Media Marktu i kupowało fizyczne wydanie na płytach. Powodzenia w dystrybucji patchów do takich gier, jakby wyszło że wydali niegrywalną wersję. Dziś masz grę jako usługę z wiecznym kurwa rolling releasem, jak w pierdolonym agilowym sprincie, day0 patche po 100GB to norma, więc "tu macie prototyp, za 2 tygodnie wypuścimy nowe przyciski, za kolejne 2 poprawione tekstury, za kolejne 2 grywalnego singla który się nie jebie, a po 2 miesiącach planujemy naprawić niedziałającą warstwę sieciową do multi". Ale piniondz daj już teraz, BO ZA DARMO TO JA ROBIŁ NIE BĘDĘ!
No i problem numer dwa- wielkość gier. I nie mam na myśli gigabajtów, ale wielkość świata w grze. Z roku na rok, z części na część gry stają się coraz większe i większe. i w 90% niepotrzebnie większe. Rozepchane kurwa jak nie wiadomo co tylko po to, żeby ci potem wciskać, że gra jest na 40-60-80 godzin, a to, że 3/4 to jebanie z buta z lokacji do lokacji przez totalnie puste miejscówki to ciii. Kiedyś do szczęścia wszystko czego potrzebowaliśmy to świata wielkości mapy z NFS:U2 i reszta mogła dla nas nie istnieć. A potem stał się Fuel, ciekawe kto jeszcze to pamięta i ile kilometrów kwadratowych tam dojebali. Dziś? Dziś jak nie masz obszaru całej Ameryki jak w jakimś The Crew 2 to to jest uznawane za badziew. Kto pamięta jaki był sumaryczny obszar pierwszego Assassins Creed? Albo inaczej- kto pamięta Rzym z Brotherhooda? Stawiam, że trochę osób podniosłoby wirtualną rękę. To teraz drugie pytanie- a kto pamięta tak samo dobrze jakąkolwiek miejscówkę z Valhalli? Dojebali takie przestrzenie, że nie ma szans tego ani zwiedzić dobrze, ani spamiętać, ani się z tym jakoś identyfikować. I po co? Chyba tylko dla samego faktu, żeby było wincyj, bo wyncyj=lepij.
Na dniach była premiera nowego MS Flight Sima i jest w sumie jak w tym memie. Może zajmuje w chuj miejsca i zasobów, ale za to nie działa. Przez pierwsze dni serwery nie działały bardziej jak na premiery Diablo, gra cierpi na problemy wydajnościowe, mapy się nie ładują, tekstury się nie ładują, są lagi w chuj nawet przy gigabitowym internecie, bo wszystko jest cloud-kurwa-based... a po wejściu do menu masa rzeczy jest nieaktywna i opisana "coming soon". Gaming experience anno-kurwa-domini 2024.