Witajcie truchtaczki, truchtacze, biegaczki i biegacze
Jako, że pierwsze dwa dni lutego cudem trafiły na weekend, to zaczynam luty z przytupem
W sobotę rano #69 Parkrun Młynówka Królewska (po biegu można było zjeść kawałek przepysznego brownie z pistacjami ), chwilę później poprawiona treningiem "Biegaj w Krakowie!", w tym wypadku były to podbiegi na Alei Waszyngtona 2x8x200m... no tak dość cieplutki taki trening
Za to w niedzielę nowość w moim wypadku debiut na Grand Prix Krakowa w Ambitnej Jedenastce, moje zwłoki to przeżyły, jestem nowicjuszem w takich biegach górskich, także przetrwanie tego biegu uważam za sukces, ponadto nie byłem tam ostatni na mecie, a Dzików biegowych miljon, w tym @enron w stroju Grażyny Oj działo się działo, taka "niepłaska" ta trasa, nie ma szans zmarznąć hi hi.
Zdrowia Wam, Ja zobaczę, czy wstanę z łóżka jutro a Wam sukcesów jak zwykle!
Hejo truchtaczki, truchtacze, biegaczki i biegacze
W tym tygodniu WOŚP-owa extravaganza, ale z lekkim hamowaniem ambicji
Najważniejsze clue programu, #12 Bieg Wielkich Serc ( https://www.facebook.com/BiegWielkichSerc/?locale=pl_PL ) - Kraków, Galeria Kazimierz, dziś o 12:00 blisko 800 osób przetuptało tą "nie do końca 5-cio kilometrową" trasę. (Zegarek pokazywał tak ~4.82-.83 km )
Trasa nie za łatwa jak na 5k, bo mamy budowę nowej kładki, więc płasko-to-już-było i dała mi ewidentnie "popalić"
Wpadły życiówki 1k, 1mi, 2k i 2mi, także moje zwłoki są z siebie dumne (albo Ja ze swoich zwłok )
Morał z tej "5-ki" taki, że opłaca się sobie 3-4 dni przed takim "startem" porządnie poleniuchować i zjeść wincyj słodkiego, inaczej nie ma bata robić wyniku!
W sobotę zaś standardowo #68 Parkrun Młynówka Królewska, tym razem bardzo na luzie + polecone przez kolegę po wykonaniu przebieżki kilka "rytmów" po pi*drzwi 100 metrów (nawet rytmy spoko wyszły, tak 355/km, fajnie!).
Trasa sama w sobie to był lód, wyślizgany śnieg i błoto, także jak na asfaltowe buty, to jestem dumny z braku wywiniętych orzełków \o/
Jeszcze wcześniej w tygodniu robiłem sobie 3 "tempówki" na bieżni, biegi z narastającą prędkością, gdzie co 1 *kilometr* dokładałem 0.5km/h do prędkości no i wszystkie przy stałym nachyleniu 1.5 stopnia (To od Pani Philly Bowden protip), po środzie "dałem sobie odpocząć", bo czułem, że inaczej będzie dramat w niedzielę, a to nie o to chodzi przecież w całej tej zabawie
W poniedziałek zaczynałem z 10km/h -> 12 km/h,
We wtorek 10.5 km/h -> 12.5 km/h
No i w środę 11 km/h -> 13 km/h i tu tętno już było w kosmosie - Tu mi kolega "biegamszybko" z Runprogress Teamu zasugerował, bym odpuścił i się grzecznie posłuchałem
A wcześniej jeszcze trochę nudnego tuptania po parku lotników przed zajęciami z chodu, także no, czwartek i piątek chłop spędził jedząc cukierki, owoce, owsiankę i różnorodnie jeszcze ładując węgle, a w piątek i sobotę też na rozciąganiu i leniwym rowerku
Staty chłopa z dzisiejszego biegu, wczorajszego parkrunu i przebieżek oraz z środowego "nie za bardzo spokojnego" biegu na bieżni, bolało, ale było warto
@l__p Ha, ale to były przebieżki, u mnie rekordy na kilometr i 2 padły w okolicach niskiej 4-ki, przebieżki mają na celu pobudzić organizm i dać impuls, że szybciej "to się da", wiadomo, że nie utrzymasz takiego tempa długodystansowo.
Clue w tym, by nie ustawiać się na jedną jedyną znaną Ci szybkość.
Przeważnie "rytmy" robi się pod koniec rozgrzewki albo po wybieganiu, nie od razu, musisz najpierw porządnie przygotować ciało na takie przyspieszenia.
@pluszowy_zergling nawet przy przebieżkach to dla mnie abstrakcja jak na razie xD z czasem pewnie też tak będę, ale to swoje trzeba przetuptać na wolniejszych prędkościach 😁
Witajcie truchtaczki, truchtacze, biegaczki i biegacze!
W tym tygodniu coś nietypowego, zrobiłem "w 5% truchtem i 95% chodem" maraton górski, wgl. nie wiem czy powinienem to tu wstawiać, ale że jako było to dla mnie wyryp na 300% to jednak się podzielę, szczególnie że widoczki są i jeszcze będą, a kolejną tego typu imprezę nie wiem kiedy zamierzam odwiedzić ^_^
No dobrze, ale zanim o tym, w październiku 2024 pewna ultrakoleżanka zaproponowała nam na grupie chodziarzy, by sobie zrobić "spacerek", bo podobno fajny, tośmy się zapisali (no przynajmniej tak myśleliśmy, że każdy łaskawie się opłaci), bo zapisy rozeszły się w kilka godzin. Mieliśmy wyruszyć w trasę w trójkę, aczkolwiek finalnie była gruba improwizacja i poleciałem w raz z drugą ultrakoleżanką, co bardzo Nordic Walking (ja tak nie traktuję tego na poważnie.)
W każdym bądź razie, dowiedzieliśmy się, że jednak mamy improwizować w grudniu 2 dni przed Świętami O_o, no to improwizacja ruszyła i udało się jakoś dopiąć dojazdy, noclegi, a przez ostatnie 1.5 tyg kompletowałem sprzęt i żyłem w lekkim strachu i ekscytacji z okazji przygody!
O co się rozchodzi ? O Zimowy Maraton Świętokrzyski!
Noooo, ten "spacerek" chwilkę trwa, jest to bardzo fajna impreza (bo jest co Amciać i co oglądać i nie ma dużo asfaltowania, a dla "górali" to od razu ), ale Ja polecam się na takie coś przygotować!
https://zimowyswietokrzyski.pl/index.php/trasa/rycerska-szarza <= 25.8k z przewyższeniami 630m - Limit czasowy 7h, Start 9:00 i finisz 16:00. (Dowiedziałem się, że to po raz pierwszy taki "króciutki" dystans dla osób nowych w biegach górskich... ja... no nic, "górale" jesteście kozaki! O_o)
Obowiązkowy sprzęt:
To było sprawdzane:
Ważny dowód osobisty,
Tego nikt nie sprawdzał, no cóż, nie jest to UTMB, a piechurów było miljon jak na taką imprezę:
Apteczka - Bandaż elastyczny, opatrunek jałowy, plastry (załatwiłem sobie lekką mikro apteczkę, na szczęście potrzebna nie była, choć kilka gleb oglądałem na trasie, o tym dalej)
Folia NRC, - Minimum 140x200cm
Gwizdek,
Czerwone oświetlenie, dla widoczności po zmierzchu,
Czołówka,
Odblaski,
Minimalny prowiant na trasę i z 30 zł w drobnych "w razie W",
Kubek na picie
W realu ludzie lecieli na zupełnie lekko, ja uważam to za spore ryzyko, no ale cóż, akurat ta impreza była mega świetnie oznaczona i punkty były sztos
Na dodatek nawigację gpx na garminie i tryb "trail run" opanowywałem w czwartek wieczorem, ale sprawdziła się ZA⁎⁎⁎⁎ŚCIE
A teraz lekka i krótka relacja, tak tak, nudzą, no ale nie wiem kiedy będzie mi dane drugi raz w życiu takie coś robić O_o
Co do wyżerek od razu skrócę wpis: Zawsze na punktach były dostępne pomarańcze, banany, kawa, herbata i kruche ciastka
Z ultrakoleżanką spotkałem się z 10 minut przed startem, to jest semi-pro nordic walkerka.
Szybkie foto o 7:00 i ruszyliśmy (albumy zdjęć z fejsa też wam we wpisie wrzuce, spokojnie), najpierw szybka pętelka wokół zamku i pierwsze "niepłaskie" podejście + zdziwko na twarzy koleżanki "tak stromo?" ... "nooo, górki". Trasa między startem a pierwszym punktem odżywczym prowadziła częściowo przez Górę zamkową, następnie Glinianki i Chrostynię i Jedlnicę, na zbiegu z Góry zamkowej był taki piękny widoczek na Zamek w Chęcinach i póki byliśmy jeszcze na "Świerzo" to ludzie rychło skakali, by fotografowie i fotografki zrobili nam naprawdę sweet fotki na śniegu i otwartym terenie, było śnieżnie, ale też sporo lodu, szczególnie przy zbiegu do punktu kontrolnego 1, tam widziałem jak seryjnie na oblodzonym asfalcie 3 biegaczy pod rząd zaliczyło glebę na lodzie, nie wiem jakie buty trailowe mogły by przed tym zabezpieczyć.
Troszkę na PK-1 poczekałem na ultrakoleżankę, po drodze też dostałem ochrzan, że albo mam truchtać z dala od niej albo łazić nordiciem z nią, no i tak właśnie zrezygnowałem z planu "Truchtam i obserwuję", bo ktoś tu miał nawigację z gpx, która działała, a ktoś inny sobie "szedł na pałę" i to nie byłem Ja, aczkolwiek nie ujmuję koleżance tempa, bo jak zwykle zawrotne, zwykły piechur by zdarł nogi po 30 minutach.
Cóż było na punktach, PK-1 powitał nas zupką kapuśniakiem, nie byliśmy długo, bo po 11.5 km od startu jeszcze była siła i chęć zasuwania, a stromych podejść tylko jedno w okolicach zamku, nie wiedzieliśmy co nas czeka, a ultrakoleżanka się na bank nie nastawiała, że 1200m może oznaczać wspinanie się po skałach. (Ja też, także zdziwko spore, ale spodziewałem się, że stromo). Poza zupką zżarłem kilka kawałków pomarańczy i ziu do roboty dalej ^_^
Trasa między punktem kontrolnym 1 a 2 (tu 16.8 km i gro podejść, czyli clue całej zabawy!) już prowadziła na południe przez Grząby Bolmińskie, z ciekawych górek Czubatka (Bocheniecka), Milechowska Góra i Bolmińska Góra, chyba przy tej Bolmińskiej (Tak, jaskinia Piekło Milechowskie) był taki prześliczny wąwóz, który kończył się wspinaczką po oblodzonych kamieniach, jako "nieprofesjonalny" "niegóral" nie zrobiłem w gacie i udało się wdrapać i "nie zabić", co uznałem za sukces dnia, ultrakoleżance też, ale co się przestraszyliśmy to nasze! Finiszerem tego odcinka była Miedzianka i tam też było ślicznie, stromo :D
I tu fajny przerywnik, przy szlaku turystycznym na Miedziankę można było odwiedzić "sklep z kamieniami" i zapłacić telefonem albo wrzucić "pinionc" za kamyk, fajna atrakcja na trasie, też wam wrzucę foto, bo byliśmy lekko zdziwieni ^^
Na górkę się wdrapałem, cyknąłem sobie foto (Ultrakoleżanka ma napinkę na czas, więc trzeba było gonić, bo Ja tu chciałem turystycznie, ale nie wolno, bo Ją jakaś inna chodziarka wyprzedziła, ale przecież tamta zbiegała z górek no to wgl. nie ma o czym gadać, no ale dobra, całe życie z wariatami), ... ^_^, co nie zmienia faktu, że samojebka na górce jest + zaliczyłem zjazd na tyłku po śniegu z górki, bo tak było szybciej i przyjemniej niż jakieś tam zdrapywanie się z kijkami ;P.
Punkt kontrolny 2(PK-2) powitał nas "Herbatką prezesa", czyli herbatą na cynamonie i pomarańczach, ale bez "prądu", kabanosami, serem i od groma bakalii do wyboru (Ktoś tu przemyślał, że po głównej wspinaczce dnia ludzie będą przetyrani, fajnie!) , tutaj był dłuższy postój z 4-5 minut, bo trzeba było sobie cokolwiek podobnego do obiadu wciągnąć. Ja się zajadałem pomarańczami i kabanosami, ale faktycznie tu weszły też ciastki, nie zamierzałem lecieć na szalonym deficycie, bo po co.
A no i grzecznie poprosiłem o nalanie mi do fulla gorącej herbatki do soft flaska, to był genialny pomysł
Trasa z PK-2 do PK-3 (10 km) prowadziła na południe z Miedzianki na Grząby Bolmińskie i następnie na skręt na północ przez górkę Chrusznicę i Hutkę, z ciekawostek przed PK-3 teren zrobił się bardziej błotnisty, a ziemia wręcz czerwona od gliny, no ale cóż, była już hmm 13-14, słońce operowało ,zaczęło być błocko, ogólnie to była najsłabsza część przygody, bo przewyższeń mało i takie tam bieganie po w miarę płaskim terenie.
PK-3 to zupka pomidorowa, ale też preludium do kolejnego stromego łażenia, tutaj po zupce też kilka pomarańcz (Najbardziej pomarańczowy dzień mego życia ho!) i dalej w trasę.
Clue programu nr 2, ostrze podejście przy górze Stokówka na terenie po kamieniołomie oraz okazja do cyknięcia foty jaskini Piekło Skibskie, kolejne tuptanie w terenie i na finisz podejście pod zamek w Chęcinach (Ci co nie spinali się z czasem sobie podlecieli cykać fotki na zamku, ale nie, my tu się "ścigamy". (ach Ci ludzie i te ich dusze rywalizacji na maratonach bez pomiaru czasu ¯\_(ツ)_/¯). Anyway, fotka pod zamkiem strzelona i dawaj na metę
Byliśmy chyba z chodziarzy na 3 i 4 miejscu, a ultrakoleżanka z tego co zaobserwowałem jako jedyna zrobiła to technicznie tip-top przez całe 48 km (szalona, wiem!).
Dla mnie to było po raz pierwszy w życiu przekroczenie dystansu 26 km, pierwszy taki "tlen" przez 8h pod rząd i dziś całkiem nieźle czuję wszystko, polecam, ale z przygotowaniem i rozwagą
Co do sprzętu:
Kijki czy to nordic czy trailowe - mi się bardzo sprawdziły te składane leki, większość chodziarzy miała proste, w każdym razie, niektóre wdrapywanka i "zbiegi" bez kijków to ja dziękuję zawału szło dostać jak na pierwszy raz, super sprawa!
Buty trailowe - wielce zalecane, śnieg, lód, ślisko, błoto, asfaltówki by pływały dość szybko + ja dziękuję przy takim oblodzeniu to złapie się kontuzję i później pół roku z życia wycięte, bez sensu,
Stuptuty - testowałem te wysokie salomona - super sprawa, nic mi się wczoraj nie nalało, a było dość "błotniście, szczególnie między PK-3 a PK-4 jak słońce operowało już którąś tam godzinę i rozpuszczało ekspresowo śnieg na trasie.
Kamizelka biegowa - bardzo fajna sprawa, wbudowany gwizdek odhacza 1 rzecz z listy, pojemność 12 litrów mi się sprawdziła na tym "łażeniu", softflaski też sztosidło, jeszcze te kieszenie też mega, w jednej miałem kilka żeli a w drugiej dżdżownice haribo <3, na punktach kontrolnych przeładowywałem żelki
Lekka kurteczka wiatrówka nieprzemakalna - super sprzęt, na szczęście nie było potrzebny.
Jako, że to mój pierwszy "bieg" (rotfl) górski, to błędów musi być sporo, ale przy takiej trasie to chyba wspaniałe miejsce do nauki!
Błędy:
Za dużo stuffu, na przyszłość wiem, że z 1.2-3k przewyższeń i startem o 7 zdąży się o 16 na luzaku na mecie, nie trzeba całego zestawu dyskotekowego brać.
Prognoza nie przewidywała żadnych opadów, nie potrzeba było brać kurteczki przeciwdeszczowej do plecaczka, w miarę ok miałem ubiór - warstwa 0 - potówka, warstwa 1 - bluza termoaktywna, warstwa 2 - lekka wiatrówka, gdybym to robił biegiem ,to na słońcu bym musiał demontować wiatrówkę.
Ze względu na nawigację z zegarka i gadający bardzo głośno telefon z podpowiedziami nie potrzeba było żadnej mapy, jestem z "Pan Garmin" zachwycony, oczywiście pojawiały się momenty "turn right, turn left" na prostej trasie, ale poza tym petarda
Minimalnie brać apteczkę, niepotrzebnie zabrałem ekstra plastry, ogrzewacze na rękawiczki itd itp, no byłem obładowany jak wielbłąd.
Ode mnie sklepik z kamykami wam wrzucam i kilka fotek, ale jak ktoś zainteresowany to galerie od fotografów są ofc "PRO".
U mnie dziś rano rozciąganko i dzień rehabilitacji
Zdrowia wam!
P.s. @scorp jak uznajesz, że przelezienie tej trasy się nie licze to odejmę odlicznika, po prostu się chciałem podzielić, bo nie wiem kiedy zrobię kolejny raz taki "Adwenczer!"
Wpis dodany ręcznie, bo nie skrypt wali błędami https://http.cat/status/401 , a więc jestem niegodzien, no to coś tu nie trybi u mnie, ale co tam
@pluszowy_zergling ale świetna impreza! Super opis, bardzo fajnie mi się czytało, aż Ci pozazdrościłam tej zabawy bo serio brzmi extra 😃 i oczywiście gratuluję, na pewno nie było to proste :) Jakie plany na obecny rok biegowy/biegowo-chodziarski? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@pluszowy_zergling łoo super, gratuluję! Wygląda to na mega sprawdzian swoich możliwości.
A tak BTW to na przyszłość daj na początek wynik główny tj. 48,81km, bo jak zobaczyłem te dystanse 2 i 4 km i do tego wstęp
W tym tygodniu coś nietypowego, zrobiłem "w 5% truchtem i 95% chodem" maraton górski, wgl. nie wiem czy powinienem to tu wstawiać
To sobie pomyślałem: chłop se poszedł pochodzić po górach świętokrzyskich i wrzuca na #sztafeta zamiast na #ksiezycowyspacer i nie doczytałem już do końca tego wpisu. Dopiero po czasie mnie podkusiło, żeby przeczytać dalej.
Hejka truchtaczki, truchtacze, biegaczki i biegacze
W Tym "krótkim" tygodniu troszkę mi "objętości" wpadło, w tym jeden ciekawy trailowy trening z Panem Krzyśkiem Bodurką (Teraz Pan Trener zdrowy i buduje formę na sezon <3)
W Środę przed zajęciami z chodu troszkę tuptania po parku i zlot do domku,
W Sobotę najdłuższy "long" w tym roku... i to w butach trailowych, aż z wrażenia mam poobijane duże paluchy, coś muszę na to wymyślić, zaliczyłem o 9 Krakowską Młynówkę, by następnie udać się pod Good Lood na Błoniach i "myknąć" podbiegi na Krakowskim Sikorniku z Trenerem Krzyśkiem, w nagrodę Good Lood nam ufundował pasty orzechowe, ale nie oszukujmy się, większość to jednak dla Pana Trenera przytuptała
A dziś takie tam truchtanko przed obiadkiem, śnieżnie dość, wgl jeszcze jestem zniszczony po wczoraj, więc znów kilka dni przerwy od biegania, jakoś tam się objętość buduje
Zdrowia wam wszystkim i bezpiecznych tras, uważajcie na lód i błotko pod nogami \o/
Hejo, truchtaczki, truchtacze, biegaczki i biegacze
W tym skróconym tygodniu (bo zaczął się dla nas w środę )
Mój 50-ty parkrun, zupełnym przypadkiem wleciał 1-go stycznia na Parkrun Kraków,
Testowałem też nowe butki New Balance Fuelcell Rebel v4
W sobotę posypał śnieg, raz w życiu zamiast rowerkiem to na parkrun tramwajem, sru Parkrun Młynówka zrobiona i z pod Teatru Bagatela do domku truchtem po białym ^_^
Dziś na finisz bieganko przed obiadkiem.
Póki co lewa noga mi nie odpada, ale ciągle super szybko biegać nie mogę, no cóż, niech się regeneruje dalej.
Szerokości i udanego tuptania dla was wszystkich! \o/
@pluszowy_zergling Po pierwsze where zdjęcie laczka a po drugie jak wrażenia? Powoli dojeżdżam swoje 1080 i ogólnie dobrze mi się biega w New Balance, więc gdzieś tam rozważałem te Rebelki w przyszłości
@minaret Dużo szybsze Tylko wada, że się szybciej zużyją, także trzeba rozważyć, są startowo-treningowe i tak samo jak 1080 trzeba uważać na zakrętach, nadal uważam, że w porównaniu do Nike Air Zoom Pegasus są mniej stabilne, ale fakt faktem powinny być gites do mocniejszych treningów i do wyścigów Póki moje tempo wyścigowe nie zejdzie poniżej 4:00/km to nie widzę sensu iść w wyższą półkę z płytkami, ale szybsze butki owszem przetestuję ,bo w końcu w płucach jest miejsce po 2024 roku
Zrobiłem sobie teścik trzech ćwiczeń 01.01.2024 (76 kg na wadze) vs 01.01.2025 (77.85 kg na wadze), wygląda na to, że powolutku proces "odleszczania" się idzie ^_^
Przysiad
70 kg max -> 90 kg max
Martwy
80 kg max -> 100 kg max
Wznios Bioder
60 kg max -> 80 kg max
Jak na fanatyka "zumby ze sztangami" aka bodypump , robiącego wolne ciężary od wielkiego dzwona w święta, ujdzie
@maximilianan jest we wpisie Rzadko tu będę coś wrzucał, ale jak na chłopa, co się 1.5 roku uczył podciągania to jest lepiej niż było te 8 lat temu xDDD
@pluszowy_zergling coś strasznie mało ten MC nie sadzisz? To akurat ćwiczenie w którym najwięcej się targa z całego trójboju a ty robisz prawie tyle samo co w przysiadzie. Ja bym to próbował poprawić :)
@cebulaZrosolu Też tak pomyślałem, ale jak sprawdziłem na Strength Level, to dla wagi 75 kg 91 w siadzie i 108 w martwym są w tej samej kategorii. Więc op raczej mieści się w normie.
@cebulaZrosolu no, bardzo rzadko targam cięższe, chciałem sprawdzić Za kilka miechów kolejna runda pewno, no chyba że się zechce. Zwyczajnie te zumby ze sztangami dają więcej frajdy
Hejo rowerzystki, rowerzyści i kolarki, kolarze ^_^
Dorzucam kilka ostatnich jazd, ogólnie fajnie wyszedł był rok, od kiedy mam zegarek (24 Kwietnia) zrobiłem całkiem ok dystans, więc myślę, że tak w okolicach 14-15k by było, jakby było liczone od 1 stycznia
Niestety Rapha 500 się nie udało dokończyć, bo mnie troszkę 29 grudnia siekło przeziębienie i dopiero dziś się odkopuję z tematu, no cóż, lepsze tyle, niż nic ^_^
Jak tam Ci poszło @vvitch ?
Komuś się udało faktycznie bez trenażera wykręcić na tym "nie do końca cieple" to wyzwanie ? (Przeziębienie wynikło z tąd, że każdy kilometr był wykonany "na polu", mgły z 28 i 29 grudnia lepiej nie komentować, bo to był koszmar w Krakowie)
(Bo to było marszem 10:00/km, prowadziłem wózek z głośnikiem ^_^)
Cześć, domykam 2024 rok Krakowskim Biegiem Sylwestrowym, choć był to raczej spacer
W tym roku wraz z ekipą "Bronowice też Biegają" robiliśmy hałas na Krakowskim rynku promując Parkrun Młynówka Królewska, można powiedzieć, że niezły efekt był (Była replika drewnianego mostu i kamienia, jak widzicie, było też od groma różnych rekwizytów).
Hej, ktoś wrzucił na wykopie prezentację Panów z Dragon Sector na temat "życia po aferze", ale ich ten przeklęty newag goni pozwami, mają dość "ciekawe" życia przez to
@pluszowy_zergling Newag powinno się J⁎⁎AĆ PRĄDEM. To co robią to jest typowa próba zamęczenia przeciwnika pozwami, zwłaszcza biorąc pod uwagę że złożyli 2 pozwy w dwóch różnych miejscach. Mam nadzieje, że sobie głupi ryj rozwalą i będa płacić opłaty sądowe.
@Jarasznikos za to powinni ponieść odpowiedzialność dodatkowo. Jedynym celem ich działań jest zastraszenie i nękanie. Sprawa nie mogłaby być bardziej klarowna jeśli chodzi o ich działania.
Zdjęcia kibli i wykolejonego pociągu z Ukraińcami bez żadnego kontekstu, odmawiając też podania kontekstu, na komisji sejmowej - zaciemnianie bez cienia wstydu, młode wilki na pełnej k⁎⁎⁎ie.
Witajcie truchtaczki, truchtacze i biegaczki, oraz biegacze
Jak tam walka z serniczku ? Ciasteczku ? Nierówna, wiem, nigdy nie jest łatwo!
W tym tygodniu 2 wrzutki z mojej strony, w drugi dzień Świąt postanowiłem przetestować nogę i wziąć udział w Świątecznym Bieganiu 2024 organizowanym przez Marcina "MKON" Koniecznego, Ten to ma troszkę w triathlonie sławę
A wczoraj ze względu na wredną mgłę nie zdążyłem na Parkrun Młynówka Królewska, a więc zrobiłem "ZaParkrun"
I to tyle, 31 Grudnia Bieg Sylwestrowy, ekipa z Bronowic ma fajne "przebrania", ale na bank będzie super śmiesznie, jak będzie jakieś nagranie to śmiało się będę dzielił z wami
Hejo, coś tam wrzucę, ciągle jeżdżę, ale ostatnio dominowały zwykłe pracodomy, więc sensu nie było
Dziś z okazji Pierwszego dnia Świąt i odwiecznej walki z makowcami, sernikami i innymi ciastkami 2 rundy rowerowe, 47 z rana i 55 z wieczorku, piękna 100ka pękła, a dość "nieciepło", chwilę wracało ciałko do homeostazy w domu (To chyba moja pierwsza "setka" zrobiona na rowerku Crossowym - Giant Roam 0, moje 100-ki się zaczęły, gdy w 2023 kupiłem Gravela )
A wczoraj, spontaniczna akcja Wigilijna "Odwiedzamy kuzynów, bo raz pierwszy od 6 lat są w okolicy wszyscy", i się udało tak o 21 dojechać, uściskać każdego i życzyć wesołych, nawet się surprise-opłatek znalazł ^_^
Hejo truchtaczki, truchtacze, biegaczki i biegacze
W tym tygodniu dwie bardzo fajne imprezy z okolic Krakowa "obbiegane" na spokojnie.
W Sobotę o 9 rano "Jest Sobota ? Jest Parkrun!" #63 Parkrun Młynówka Królewska, edycja Świąteczna - ciastków miljon, barszczyk czerwony nawet na finiszu ^_^ Polecam gorąco, wpadnij kiedyś @enron , jak się Bronowickiemu teamowi udało namówić mnie, bym się z łóżka rano zwlókł i doturlał tam rowerem to Tobie też się kiedyś zechce
A dziś pierwszy raz w życiu uczestniczyłem w Opłatku Biegowym, czad impreza, tylko musiałem wyżebrać, by mnie ktoś do tej puszczy podwiózł Spotkałem od groma biegaczy, z którymi regularnie w różnych grupach trenowałem w tym roku, było super, trenerzy też oczywiście byli i liderzy grup biegowych, no powiem, sporo nas, dlatego też wam wrzucam filmik związany z tematem, super było!
@pluszowy_zergling opłatek znam, byłem rok temu i byłem zachwycony W tym roku wyjątkowo pechowo się poukładało i akurat miałem wyjazd - ale co tam, za rok się musi udać
Opłatek tym lepszy, że ja koszmarnie uwielbiam jeść! Ba - ja biegam, bo kocham jeść!
Hej, podsumowanie mojego marnego biegania wrzucę w niedzielę jak zwykle, ale tym razem #chwalesie
Natłukłem odznakę Via Transilvanica, troszkę to kaemów było \o/ (Ostatni Camino De Santiago ukończyłem 6 Października... no to chwilę zajęło - 77 dni, ale jednak jest wykonalne!)
A wam, jak zwykle zdrowia i powodzenia w każdym wyzwaniu, którego się podejmujecie i ogólnie w Życiu!
W tym tygodniu ciąg dalszy leczenia stawu skokowego, tylko raz odważyłem się pobiegać-pobiegać, a tak to cross-trening zastępczy... nie chcecie wiedzieć jak musiałem się naharować, by na rowerku spinningowym wjechać w 4tą strefę ... na orbitreku nawet łatwiej... a okazuje się, że najłatwiej na burpeesach ;)
Anyway, to był sobotni trening z good lood i salomonem, poszło ok, trochę noga marudziła ale jak na dystans 10k w porównaniu z zeszłotygodniowym mikołajowym 5 to powiem, że bardzo szybko nóżka przestała się odzywać. Nie załapałem się za kubek, ale dowiedziałem się, że ta leciutka koszulka salomonowa z przed miesiąca w sklepie chodzi po 2 stówy O_o... no warto tuptać dla takich fantów.
Bądźcie zdrowi i jak coś doskwiera to odpuszczajcie, głupio se tak w zimie w tym lżejszym okresie zrobić a-ku-ku!
Cześć i czołem biegaczki, biegacze, truchtaczki i truchtacze
Jako, że dostałem w środę w tym tygodniu info od Ortopedy, że przegiąłem pałę z bieganiem i mam stan zapalny w stawie skokowym, to dałem sobie bardzo na luz i dopiero pierwsze truchtanko zrobiłem w sobotę ... i znów pewno poodpoczywam do kolejnej soboty, no cóż, czasem trzeba ? ;/
W każdym bądź razie, zapisałem się jakiś czas temu na "Bunt Mikołajów" i nie było szans, bym tą imprezę ominął, bo brzmiała zbyt klimatycznie, i faktycznie była czadowa
Wrzucam swoją fotę z kolegami oraz w linku galeria zdjęć z biegu, było super, ponad 600 mikołajek/mikołajów, ładnie oświetlona trasa i pozytywna atmosfera, oby w wielu miastach organizacja biegów stała na takim poziomie ^_^
Hej, wrzucam ten tydzień, bo zmykam za miasto robić fitnessy + ortopeda mnie grzecznie poprosił bym sobie zrobił przerwę z bieganiem ... no to robię, tak czy siak jesień/zima jest, kilka dni nie zaszkodzi.
We wtorek wybrałem się na Krakowskie ITMBW na Czyżynach i troszkę podreptałem w sumie sporo km wyszło, 6k biegu ciągłego w tempie około 5:00/km całkiem dobrze weszło,
W czwartek zrobiłem sobie interwały na bieżni, 4x 3' po 13 km/h i 5x 2' po 13.5 km/h (to już spore tempo jak na mnie), mocne.
Niestety moja lewa noga mnie ciągle nie lubi, naprawdę muszę jej dać spokój ~~
Udanego biegania wam, będę bardzo zazdrościł! \o/
No i przede wszystkim zdrowia ^_^
#sztafeta #bieganie #biegajzhejto
Btw chciałem wrzucić przez skrypt ale nie pykło, w bonusie fokta z Wtorkowej ekipy, nawet nie iwedziałem, że tak dużo ludzi
@HerrJacuch Byłem zdziwiony, we ten wtorek nie zdąże, bo muszę pomóc Pani Trener ratować jedne zajęcia, ale może kiedyś jeszcze ,sporo ich jest, ogólnie to mają na Czyżynach "Samolotowy" Team (Bo osiedle Avia, stare lotnisko na Czyżynach i te sprawy )
Hejka, tym razem wrzucam faktyczne bieganie-bieganie, a nie bieżnię
W sobotę, Biegaj w Krakowie! 2024, 8km ciągłego biegu w strefie 2, powiem szczerze, że tak po 3-4 kilometrze robi się bardzo ciepło, ale dobrze, że w sklepie biegacza da się przebrać, bo inaczej faktycznie z rana można zamarznąć ~~.
W niedzielę już trzeci raz nas spotkała zabawa biegowa 4,5,6, a na dokładkę Karol (Fear The Return) był ustawiony z Pomarańczowymi na fotki, to chyba każdemu się trafiło jakieś fajne zdjęcie
Opis treningu dla zainteresowanych, chociaż już pisałem o nim z raz i mam nawet w zegarek wbity jakbym chciał sobie dać popalić (szybki jest, a męczy solidnie):
rozgrzewka
4x3' tempo HM / 1'30'' rest
5x2' tempo 10k / 1' rest
6x1' tempo 5k / 45'' rest
rozciąganie
Ewidentnie muszę sam z tonu spuścić, bo po tych trzech tempówkach w tygodniu już w niedzielę nie było pary robić mocnego biegania, co nie zmienia faktu, że rekordowy tydzień biegowy jak na sezon chill-out, czyli ponad 50 km nabiegane, i raczej nie było ani razu takiego klepania dla klepania, ale może też w "pięty" poszło ponad 230k kroków w tygodniu (Czyli poza tymi 50ma w biegu było jeszcze tak z 160 ekstra spacerkiem...)
Bądźcie zdrowi, regenerujcie i rośnijcie w siłę \o/
Hejo, tym razem zestawienie z 3 dni wam wrzucam, bo byłem za miastem i robiłem różne ciekawe kombinacje na bieżni, a później dużo obwodów na siłowni (np zaprzyjaźniłem się między innymi z suwnicą i maszyną do kopania )
A sobotę i niedzielę w osobnym wpisie w tym tyg wrzucę.
To tak, czemu bieżnia ? Bo mi na 0 stopniach zamarzają palce, zobaczę za jakiś czas czy mi to szalone bieganie w tym roku nie poprawi sprawy.
Ponadto, rzadko biegam na bieżni, ale teraz przy ciągle lekko pobolewającej lewej nodze zauważyłem, że po treningach na bieżni połączonych z siłowymi to mi się poprawia zamiast pogarszać na tuptaniu po terenie, no to będę rąbał do skutku aż się doleczę.
Jeszcze jeden pro tip - oglądałem dużo Philly Bowden - co polecam, bo ma przezabawne vlogi - i fajny ten trick z nachyleniem 1.5 stopnia przy każdym biegu, robi swoje.
No to tak, we wtorek zacząłem chodem, więc tu się to nie liczy, testowałem nogę, było "OK"
W środę zrobiłem sobie interwały, zacząłem z planem by zrobić schodki 4 5 6 (tempo półmaratońskie 2minuty pracy 1.5 min przerwy, tempo 10k 1.5 min pracy 1 min przerwy i tempo 5k 1 min pracy 30s przerwy), ale zmodyfikowałem szybko, bo w końcu roztrenowanie jesienno zimowe, zrobiłem 7x 12km/h 2' roboty i 1'30'' przerwy, weszło jak w masło.
W czwartek magiczny mistyczny bieg z narastającą prędkością, zaczynałem od 9 km/h i co 5 minut podbijałem tempo, aż do 13 km/h, efekt tego biegania to u mnie próg, czy to prawda nie iwem, wgl ciekawe, że na bieżni ten ciągły wysiłek sprawia, że nie jestem w stanie osiągać takich prędkości jak w terenie, zobaczymy jak to się przełoży, jak doleczę nóżkę.
Dziś z rana po całkiem intensywnym obwodzie stacyjnym powtórka ze środy, chciałem bardziej ambitnie, czyli odpoczynek przy 9.5 km/h a bieg przy 13, ale po 3 interwałach musiałem odpuścić, bo widziałem, że już daję nodze popalić, także pozostałe 4 górki na mniejszej prędkości.
Co do ćwiczeń siłowych, ciekawe jakie połączenia stosujecie ? Ja poleciałem magicznym treningiem spolaryzowanym, czyli np 10 powtórzeń na lewą i prawą nóżkę maszynką do kopania, lub np 10-20 powtórzeń na suwnicy lub 10-20 na maszynie do przysiadu, alternatywnie wykrokami/zakrokami z hantelkami, to wszystko było mieszane z płaską ławeczką, wyciągiem (pulldown), jakby mi zajęli wszystkie maszyny do góry to równie dobrze bym robił wyciskanie ze sztangą, byle by łapy angażować, taki obwód przy średnich obciążeniach trwający z godzinę robi robotę, mam nadzieję, że wzmocni nóżki i górę bez przeciążeń.
Wypychanie nogami na suwnicy (nawet nie chcecie wiedzieć jakie leszczowe obciążenia mi wystarczą, by zmęczyć nóżki, robiłem to akurat raz pierwszy w życiu)
Co do ćwiczeń siłowych, ciekawe jakie połączenia stosujecie
Na maszynie do wyprostu nóg: 1 seria x10, a w drugiej x10 i dropset x10, potem kolejny dropset x10, tym ciężarem połówki x10 i jeszcze hold w połowie wyprostu przez 10 sekund
Albo na tej samej maszynie: prawa noga x8, lewa x8 i bez przerwy znowu prawa x8, lewa x8, w sumie po 7 serii na nogę
@Purple_Pimp no nieźle, i czujesz faktycznie później poprawę siły w biegu ? Mi generalnie dzięki trenażerom i siłówce w tamtym roku się nawet te długie dystanse dość "sztywniutko" biega, nie mam tak, że na 15-16 km już wyglądam jak pokraka (ciało kompensuje), widzę po zdjęciach, że nawet jak mnie bolało to forma była utrzymana, zresztą to też garmin maluje jak wygląda równowaga między lewą i prawą, czas kontaktu z podłożem i długość kroku.