Zdjęcie w tle

damw

GURU
  • 1461wpisy
  • 5185komentarzy

Za nami kolejne lądowanie na Księżycu (ale jeszcze nie wiadomo, czy udane). Tym razem w ramach misji IM-2 z programu CLPS. Lądownik Athena, który opracowało Intuitive Machines, osiadł na powierzchni Srebrnego Globu w pobliżu bieguna południowego. Na pokładzie jest ładunek agencji NASA, który pozwoli lepiej zbadać Księżyc.


Kilka dni temu na Księżycu wylądował Blue Ghost firmy Firefly Aerospace, który dostarczył na powierzchnię Srebrnego Globu ładunek NASA. Za nami kolejne lądowanie. Tym razem lądownika Athena, który bierze udział w misji IM-2. Nie obyło się jednak bez komplikacji.


Athena to lądownik księżycowy typu Nova C, który opracowało Intuitive Machines w ramach programu Commercial Lunar Payload Services (CLPS) agencji NASA, który zakłada korzystanie z pomocy sektora prywatnego podczas dostarczania ładunków na Księżyc.


Lądownik Intuitve Machines z ładunkiem dla NASA został wystrzelony w kosmos pod koniec lutego i następnie poleciał w kierunku Srebrnego Globu, gdzie znalazł się na niskiej orbicie okołoksiężycowej. Tam trwały przygotowania do lądowania w obszarze o nazwie Mons Mouton. Jest to region znajdujący się w pobliżu bieguna południowego naturalnego satelity Ziemi i miejsce to wybrano nie bez przyczyny.


Eksperci wierzą, że w tym regionie Księżyca mogą skrywać się niemałe zasoby lodu. Woda będzie z czasem niezbędna w przypadku długotrwałej eksploracji Srebrnego Globu. Dlatego NASA chce dokładniej zbadać ten obszar.


Athena po obniżeniu lotu osiadła na powierzchni Księżyca prawdopodobnie około godziny 18:30 czasu w Polsce. W przypadku Intuitive Machines jest to już drugie lądowanie na Srebrnym Globie. W zeszłym roku firmie udało się umieścić na powierzchni lądownik Odysseus. Jest jednak zbyt wcześnie, aby mówić o sukcesie.


Łączność z lądownikiem została zerwana. Jest bardzo możliwe, że Athena wylądowała, ale potem się przewróciła. Obecnie ekipa odpowiedzialna za kontrolę misji IM-2 próbuje nawiązać łączność i pobrać dane oraz zdjęcia, które pozwolą uzyskać więcej informacji o stanie lądownika.


Na pokładzie jest Polar Resources Ice Mining Experiment-1 (PRIME-1) składający się z dwóch elementów: Regolith Ice Drill for Exploring New Terrain (TRIDENT) oraz Mass Spectrometer observing lunar operations (MSolo). Pierwszy pozwoli na wwiercenie się pod powierzchnię Księżyca. Drugi przeanalizuje dane. NASA wierzy, że w ten sposób uda się pobrać próbkę z lodem na głębokości do 1 metra.


Athena dostarczyła na powierzchnię Srebrnego Globu także statek o nazwie Grace. Ma on wykonywać "skoki" w promieniu maksymalnie 1,6 km od miejsca lądowania. Pozwoli to lepiej zbadać wiecznie ciemną stronę pobliskiego krateru.


NASA i Intuitive Machines wysłały na Księżyc także mały łazik o nazwie Mobile Autonomous Prospecting Platform (MAPP) zbudowany przez firmę Lunar Outpost. Ma on komunikować się z lądownikiem i Grace z wykorzystaniem sieci 4G/LTE. To pierwszy taki eksperyment na Księżycu, który został przygotowany we współpracy z Nokia Bell Labs.


https://geekweek.interia.pl/nauka/news-athena-laduje-na-ksiezycu-misja-im-2-dla-nasa-z-problemami,nId,21320050


#misjekosmiczne #nasa #kosmos #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować

Voyager 1 i 2 to dwie sondy kosmiczne NASA, które jako jedyne w historii ludzkości opuściły umowną granicę Układu Słonecznego. Oba statki przebywają w kosmosie od blisko 50 lat i kończy się im paliwo. Dlatego NASA podjęła decyzje związane z wyłączeniem pewnych instrumentów sond Voyager 1 i 2, co pozwoli wydłużyć ich misje.


NASA przekazała, że 25 lutego wyłączono eksperyment z podsystemem promieni kosmicznych, który znajduje się na pokładzie Voyagera 1. Natomiast 24 marca zostanie dezaktywowany jeden z instrumentów jego brata bliźniaka. W przypadku Voyagera 2 planowane jest wyłączenie narzędzia do badania niskoenergetycznych cząstek naładowanych.


Voyagery są gwiazdami głębokiego kosmosu od czasu startu i chcemy, aby tak pozostało jak najdłużej. Ale energia elektryczna się kończy. Jeśli nie wyłączymy teraz jednego instrumentu na każdym Voyagerze, prawdopodobnie będą miały tylko kilka miesięcy zasilania, zanim będziemy musieli ogłosić koniec misji


Takie decyzje zostały podjęte nie bez przyczyny. Oba statki mają coraz mniej energii i w skali roku ubywa im około 4 W mocy. Jeśli NASA nie powyłącza części instrumentów, to obie sondy kosmiczne przestaną dostarczać dane, a są w miejscu, gdzie ludzkość wcześniej w historii nie była w stanie ich zdobyć.


Po operacji planowanej na 24 marca obu sondom kosmicznym pozostaną po trzy aktywne instrumenty. Początkowo Voyagery miały ich po 10. Pierwszy ze statków dotarł do bariery heliosfery w 2012 r. Sześć lat później podobny cel osiągnął Voyager 2. Wcześniej żadne inne sondy kosmiczne zbudowane przez człowieka nie działały w przestrzeni międzygwiezdnej.


https://geekweek.interia.pl/nauka/news-opuscily-uklad-sloneczny-nasa-walczy-o-misje-sond-voyager-1,nId,21320037


#ciekawostki #technologia #kosmos #voyager

Trochę niepojęte jest dla mnie, że oba Voyagery będą sobie lecieć prawdopodobnie przez setki tysięcy lat, możliwe, że nawet po tym, jak ludzkość już zniknie z powierzchni ziemi 🤯

Zaloguj się aby komentować

Kolejna umowa wykonawcza na dostawę czołgów K2 do polskie armii jest jednym z priorytetów Ministerstwa Obrony Narodowej. W rozmowie dla koreańskiego portalu BEMIL wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Marcin Idzik wyraził sympatię dla pomysłu, aby taka umowa została podpisana do końca marca.


Od podpisania pierwszej umowy na 180 tych pojazdów z 27 lipca 2022 roku z ich producentem - firmą Hyundai Rotem - ciągnie się sprawa zapewnienia kolejnych maszyn w nowej umowie. Ta ma zawierać prawdopodobnie 180 kolejnych K2 oraz 81 wozów zabezpieczenia technicznego. Niemniej szczególnie ważny w nowej umowie jest planowany pakiet polonizacji czołgów do wersji K2PL, transfer technologii czy nawet ustalenia co do rozpoczęcia ich produkcji w Polsce.


Biorąc pod uwagę stawkę kolejnej umowy zamiast pośpiechu wskazane jest zapewnienie podstawowych elementów, które sprawiały, że oferta na K2 była atrakcyjna dla Polski. Przypomnijmy, że według umowy ramowej na zakup czołgów K2, możemy pozyskać aż 1000 tych maszyn, z których 180 miało być w wersji GF, czyli w konfiguracji dla sił zbrojnych Republiki Korei. 820 miały być wersjami PL z modyfikacjami wybranymi przez Polaków opartymi także przez polską stronę. Z tych 820 czołgów 500 mogłyby zostać wyprodukowane w polskich zakładach po transferze odpowiedniej technologii. Ostatecznie wszystkie czołgi K2 w Wojsku Polskim miałyby zostać podniesione do wersji PL. Niemniej są to założenia umowy ramowej, które teraz są wprowadzane poprzez umowy wykonawcze. A te osadzone już w twardych realiach rzeczywistości a nie założeń, mogą znacząco różnić wcześniejsze plany pozyskania maszyn.


Można pokusić się o opinie, że jednym z istotnych argumentów za posiadaniem przez Polskę czołgów K2 jest właśnie ich polonizacja i zapewnienia o możliwej produkcji na jej terenie. Stąd warto, aby przynajmniej kwestia polonizacji i jej kształtu znalazła się właśnie w drugiej umowie wykonawczej. Najgorszą opcją byłoby przedłużenie jej na kolejną umowę i pozyskanie teraz czołgów dalej w wersji GF.


Polonizacja K2 ma zakładać wprowadzenie dużej części komponentów polskiej produkcji. Według dostępnych informacji K2PL ma posiadać m.in. wzmocnienie opancerzenia, najprawdopodobniej w burtach wieży i kadłuba. Elementem wzmocnienia ochrony czołgów K2PL może być opracowany przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia pancerz reaktywny Pangolin, stanowiący następcę podobnego pancerza ERAWA z czołgów PT-91 Twardy. Jak podaje Wojsko polskie elementem modernizacji K2 do standardu PL ma być doposażenie w system obserwacji dookólnej, aktywny system ochrony pojazdów ASOP, oraz karabin 12,7 mm WKM.


https://geekweek.interia.pl/militaria/news-media-nowa-umowa-na-czolgi-k2-dla-polski-do-konca-marca,nId,21319987


#wojsko #czolgi #wiadomoscipolska #korea #polska

Zaloguj się aby komentować

No strasznie biedny flipper. Będzie musiał zapłacić podatek dokładnie tak, jakby prowadził działalność.


Kupiła cztery mieszkania, wyremontowała i sprzedała z zyskiem. Twierdziła, że robiła to z powodów osobistych, a nie zarobkowych. Fiskus miał inne zdanie. Sprawa trafiła do sądu, a wyrok nie pozostawił wątpliwości. Kobieta musi zapłacić podatek.


Kobieta w ciągu dwóch lat nabyła cztery mieszkania w Warszawie o wartości 123-130 tys. zł każde. Według podatniczki nieruchomości były w złym stanie technicznym, ale znajdowały się w atrakcyjnych lokalizacjach. Po przeprowadzeniu remontów sprzedawała je za kwoty przekraczające 200 tys. zł. Kobieta przekonywała, że nie prowadzi działalności gospodarczej, a jedynie zarządza majątkiem prywatnym. Argumentowała, że transakcje były wynikiem zmian życiowych – rozwodu czy braku chętnych na wynajem lokalu, który planowała przekazać synowi. Jej zdaniem nie spełniała przesłanek prowadzenia firmy, ponieważ nie działała w sposób zorganizowany, a sprzedaż mieszkań wynikała z okoliczności niezależnych od niej.


Kontrola skarbowa wykazała jednak, że transakcje miały wszystkie cechy działalności gospodarczej. Naczelnik urzędu skarbowego, a później dyrektor Izby Administracji Skarbowej (IAS) stwierdzili, że podatniczka działała za każdym razem według powtarzalnego schematu:

1. Kupowała mieszkania na kredyt,

2. Remontowała je z pomocą męża i znajomego,

3. Sprzedawała je w krótkim czasie po zakończeniu prac,

4. Spłacała kredyt i kupowała kolejną nieruchomość


Finalnie sprawa skończyła się w sądzie:

Podatniczka nie zgodziła się z interpretacją skarbówki i zaskarżyła decyzję do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie (sygn. akt I SA/Rz 31/22) podtrzymał jednak stanowisko fiskusa. Przypomniał, że zgodnie z art. 5a pkt 6 ustawy o PIT działalność gospodarcza charakteryzuje się: zarobkowym charakterem, działaniem we własnym imieniu oraz zorganizowaniem i ciągłością.


Kij jej w nery. I innym flipperom też.


https://www.bankier.pl/wiadomosc/Koniec-podatkowego-eldorado-flipperow-Sad-nie-pozostawia-zludzen-musza-zaplacic-8902384.html


#nieruchomosci #flipperzy #bekazpodludzi #wiadomoscipolska

Mieszkania w Warszawie za 130k? 😮 To chyba musiała kupować jakieś schowki pod schodami, już od paru lat taka suma w stolicy i 2 strefie to ledwie na wkład własny

Zaloguj się aby komentować

Jak wprowadzali te #hejtowyzwanie to nie widziałem co o tym myśleć. Ale tak z perspektywy czasu w sumie fajne to. Wrzuci człowiek kilka wpisów dziennie, skrobnie kilka komentarzy i pioruny lecą same a wyzwania się zaliczają generując ekstra pioruny. Minął może miesiąc i z Fenomen (10k) człowiek przeskoczył na Fanatyk (50k). A tą wcześniejszą range zdobywałem z 2 lata xD


#takaprawda

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W marcu (14 marca) czeka nas warte uwagi zjawisko astronomiczne. Mowa o tak zwanym krwawym Księżycu. Nasz naturalny satelita przybierze wówczas czerwono-pomarańczowy kolor, a to za sprawą jego zaćmienia. Jednak w Polsce nie będzie możliwe obserwowanie owego spektaklu w pełnej krasie. Ta przyjemność przypadnie mieszkańcom Ameryki Północnej i Południowej.


Zaćmieniem Księżyca nazywamy zjawisko astronomiczne, podczas którego Ziemia znajduje się pomiędzy Słońcem a Księżycem, przez co rzuca ona cień na swojego naturalnego satelitę. W sytuacji, w której dochodzi do zaćmienia całkowitego, a cień Ziemi przesuwa się po Księżycu, może on przybrać zapierający dech w piersiach czerwonawy kolor, którego intensywność zależy od warunków atmosferycznych. To właśnie z powodu wspomnianej barwy, używa się nazwy "krwawy Księżyc". Warto zaznaczyć, że do zaćmienia Księżyca dochodzi tylko wtedy, gdy Srebrny Glob jest w pełni, a więc znajduje się dokładnie po przeciwnej stronie naszej planety niż Słońce.


Co ciekawe, wiele osób uważa, że zaćmienie Księżyca jest znacznie częstszym zjawiskiem niż zaćmienie Słońca. Okazuje się jednak, że jest zupełnie na odwrót – średnio na trzy zaćmienia Słońca przypadają dwa zaćmienia Księżyca. Zaćmienie Księżyca może być jednak widoczne z większego obszaru Ziemi. Stwarza to mylące wrażenie, że owo zjawisko zachodzi częściej.


W Polsce niestety nie będziemy mieć dobrych warunków do obserwacji:

Niestety, mieszkańcy Polski nie będą mieli wówczas dobrych warunków obserwacyjnych. W okolicach zachodu Księżyca 14 marca około godziny 6:00, będziemy mogli obserwować jedynie fazę półcieniową, która poskutkuje nieznaczną zmianą jasności Srebrnego Globu. Należy zaznaczyć, że owa faza może być bardzo trudna do zauważenia, choć wprawieni obserwatorzy mogą dostrzec subtelne zmiany.


Na całkowite zaćmienie Księżyca w naszym kraju entuzjaści astronomii będą musieli poczekać do niedzieli 7 września. Właśnie wtedy możliwa będzie obserwacja satelity przybierającego krwawą barwę


Ale jest też dobra wiadomość:

Znacznie wcześniej, bo już 29 marca 2025 roku, będzie można obejrzeć częściowe zaćmienie Słońca. Warto jednak wówczas zadbać o odpowiednie zabezpieczenia – obserwacja zaćmienia Słońca wymaga zaopatrzenia się w specjalne okulary z filtrem ochronnym, które są zgodne z normą ISO 12312-2.


https://geekweek.interia.pl/nauka/news-14-marca-zacmienie-ksiezyca-obowiazkowa-pobudka-wczesnie-ran,nId,21319169


#astronomia #ciekawostki #ksiezyc

Jednak w Polsce nie będzie możliwe obserwowanie owego spektaklu w pełnej krasie. Ta przyjemność przypadnie mieszkańcom Ameryki Północnej i Południowej.

To co Pan d⁎⁎ę zawracasz

Zaloguj się aby komentować

UOKiK nałożył na największe sklepy z elektroniką w Polsce ogromne kary. Mowa o właścicielach RTV Euro AGD, Media Markt i Media Expert, które przez dekadę były w zmowie cenowej z firmą Jura Poland, która jest importerem ekspresów do kawy. Prezes UOKiK nałożył na przedsiębiorców kary o łącznej sumie przekraczającej 66 mln zł!


  • Terg (właściciel Media Expert) - 30 065 250 zł;

  • Jura Poland - 12 212 000 zł;

  • Euro-net (właściciel RTV Euro AGD) - 10 500 450 zł;

  • Media Saturn Online - 6 772 000 zł;

  • Media Saturn Holding Polska - 6 549 000 zł.


Dodatkową karę nałożono na Joannę Luto, prezes zarządu Jura Polska. UOKiK ustalił, że była ona odpowiedzialna za niedozwolone ustalenia. Grzywna to 243 750 zł.


"W efekcie nielegalnego porozumienia przez 10 lat ceny ekspresów Jura nie były ustalane samodzielnie przez sprzedawców w warunkach uczciwej konkurencji. To oznacza, że konsumenci nie mieli możliwości zakupu tych produktów w cenach niższych niż odgórnie ustalone. Za zmowę rynkową nałożyłem na jej uczestników kary finansowe w łącznej wysokości ponad 66 mln zł"

mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.


Prezes UOKiK, który przeprowadził gruntowne śledztwo w tej sprawie, zdołał się doszukać dowodów na zmowę cenową pomiędzy Jura Poland a właścicielami dużych sklepów z elektroniką w Polsce, która trwała aż 10 lat.

Materiał dowodowy został pozyskany m.in. w wyniku przeszukań w siedzibach kilku spółek. Wyrok nie jest prawomocny i można się od niego odwołać do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.


Bardzo dobre wieści, ale nadal moim zdaniem zbyt mała ta kara biorąc pod uwagę, że trwało to 10 lat.

Gdyby dostali po jakieś 10% obrotu rocznego, to by może się zastanowili na przyszłość, czy warto się w takie umowy bawić....


https://geekweek.interia.pl/technologia/news-zmowa-cenowa-najwieksze-polskie-sklepy-z-elektronika-z-ogrom,nId,21319806


#oszukujo #wiadomoscipolska #uokik #polska #kawa

Potężny startup w którym pracowałem też to praktykował. Każdy sklep który sprzedawał taniej niż cena katalogowa -> out.

Można to w sumie gdzieś zgłosić?

Tylko jak to udowodnić?

Zaloguj się aby komentować

Do Polski przybyła ogromna maszyna TBM (tunnel boring machine), która wywierci jeden z najdłuższych tuneli kolejowych w Polsce. Sprzęt przypłynął z Chin do portu w Gdańsku. Teraz ogromna maszyna musi zostać przetransportowana do Małopolski.


W Polsce realizowanych jest obecnie wiele inwestycji związanych z koleją. Jedną z najważniejszych jest modernizacja linii 104, która znacząco skróci czas przejazdu pociągów w Małopolsce. Jednym z elementów będzie długi na blisko 4 kilometry tunel, który wywierci ogromna maszyna TBM.


PKP PLK z myślą o budowie tunelu kolejowego na linii Chabówka – Nowy Sącz zamówiło dwie maszyny TBM z Chin. Pierwsza z nich (mniejsza) przybyła do Polski w zeszłym roku i jej celem jest wydrążenie odcinka ewakuacyjnego. Natomiast pod koniec lutego do kraju druga, która jest prawdziwym kolosem, przypłynęła z Chin do portu w Gdańsku na pokładzie statku TIAN YOU. Ładunek był tak ogromny, że jego rozładowanie trwało aż trzy dni.


PKP Polskie Linie Kolejowe zdecydowały się na przetransportowanie maszyny TBM z wykorzystaniem aż 88 wyspecjalizowanych zestawów transportowych, których przejazd odbędzie się w czterech etapach. Ładunek jest tak wielki, że musiał zostać podzielony na mniejsze części. Sprzęt zostanie złożony w całość na miejscu i w tym celu zostanie wykorzystany m.in. ogromny dźwig Herkules.


Jak wielka jest ta maszyna?


Chiński TBM dostarczony do Polski to prawdziwy kolos. Łączna waga maszyny to 2534 tony, a długość to blisko 90 metrów. Napęd główny waży 100 ton i jest to najcięższy element. Natomiast przenośnik ślimakowy jest długi na prawie 20 metrów, a jego waga to 85 ton.


Głowica tnąca ma średnicę blisko 11 metrów, a jej łączna waga to 245 ton. Na czas transportu została ona podzielona na pięć elementów, z których najcięższa jest część centralna o wadze 93 ton.


TBM potrzebny jest do wywiercenia tunelu pomiędzy Męciną a Mordarką. Jego długość to 3750 metrów, co czyni go jedną z najdłuższych konstrukcji tego typu w Polsce.


Po zakończeniu remontu, podróż pociągiem z Krakowa do Nowego Sącza ma trwać zaledwie 60 minut. Powinno to być możliwe już od 2027 r.


Jest to jedna z części inwestycji dużego projektu o nazwie "Podłęże — Piekiełko", który umożliwi również skrócenie jazdy pociągom z Krakowa do Zakopanego. Ma to trwać zaledwie 90 minut.


Więcej info:


https://geekweek.interia.pl/technologia/news-ogromny-tbm-przybyl-do-polski-wywierci-wielki-tunel-dla-poci,nId,21319793


https://limanowa.in/aktualnosci/ruszyly-przygotowania-do-budowy-tunelu-kolejowego/72618


https://twitter.com/PortGdanskZMPG/status/1896831330026987972


#wiadomoscipolska #ciekawostki #kolej #pociagi #transport

Zaloguj się aby komentować

Szerokokadłubowa flota Polskich Linii Lotniczych LOT wkrótce powinna się powiększyć, albowiem narodowy przewoźnik chce pozyskać kilka maszyn z rynku wtórnego, gdyż odbiór fabrycznie nowych samolotów możliwy jest dopiero w następnej dekadzie. 19 B787-8 chcą sprzedać dwie chińskie linie lotnicze.


Systematycznie rośnie flota samolotów o wąskim kadłubie w LOT, czego efektem jest rozwój sieci połączeń krótko- i średniodystansowej. Tylko w ostatnich miesiącach przewoźnik uruchomił z Warszawy połączenia lotnicze do Taszkentu, Aten, Oradei, Rijadu, Lyonu, Larnaki, Innsbrucka i Lizbony. Wkrótce do sieci tras dołączą: Reykjavík, Malta, Paryż-Orly (loty z Krakowa) oraz Saloniki.


LOT – zgodnie ze strategią wzrostu na lata 2024-2028 – chciałby rozszerzyć liczbę kierunków dalekodystansowych, co jest konieczne, aby na Lotnisku Chopina stworzona została masa krytyczna, którą przeniesie się do Centralnego Portu Komunikacyjnego, lecz ograniczona dostępność samolotów szerokokadłubowych, zarówno z rynku pierwotnego, jak i wtórnego, skutecznie blokuje narodowego przewoźnika w realizacji założonych celów.


Dlaczego w ogóle LOT chce kupić używane samoloty?

Pozyskiwanie fabrycznie nowych samolotów jest na razie niewykonalne, gdyż operator, który składa zamówienie u producenta bądź poprzez pośrednika (leasingodawcę), skazany jest na długoletnie oczekiwanie. Sloty producentów są już tak zablokowane, że odbiór samolotów zamówionych w taki sposób możliwy jest dopiero w następnej dekadzie. Na rynku pojawiła się możliwość pozyskania szerokokadłubowców z rynku wtórnego – najmniejsze Dreamlinery chcą sprzedać dwie chińskie linie lotnicze: China Southern Airlines sprzedają 10 B787-8, a Hainan Airlines sprzedają dziewięć B787-8.


Nowa strategia LOT-u zakłada, że do 2028 roku flota samolotów o szerokim kadłubie będzie liczyć 27 maszyn, więc polski przewoźnik zintensyfikował działania w celu pozyskania „Liniowców Marzeń” z rynku wtórnego, które pozwolą na uruchomienie nowych połączeń. Wśród potencjalnych kierunków są m.in. Boston, Hanoi, Kolombo, Pusan, Osaka, San Francisco, czy Waszyngton D.C. Kluczowe są połączenia do USA, które cieszą się dużym zainteresowaniem wśród pasażerów. W 2024 (dane za okres styczeń – październik) narodowy przewoźnik obsłużył 656 487 pasażerów, a samoloty latały wypełnione w 88 proc.


Warto zwrócić uwagę, że LOT korzysta (jeśli dobrze pamiętam) głównie z samolotów Boeing. Ale konkurent Airbus wcale nie ma krótszej kolejki zamówień, więc nie można iść do drugiego sklepu "z samolotami" i tam dostać szybciej.


https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/uzywane-b787-dreamliner-dla-pll-lot--23484.html


#wiadomoscipolska #polska #transport #lotnictwo #samoloty

@kubex_to_ja jeszcze 4 lata temu intensywnie w Locie mówiło się o tym, że już w 2024 roku będą w barwach Lotu Airbusy latały - efekty jak widać, wciąż rozstrzygnięć nie ma

@bojowonastawionaowca To nie jest samochód, skoro mają bazę serwisową do dreamlinera to na szybko to jest dobry zakup.

Pamiętaj, ze jeśli dziś zostanie zamówiony Airbus to odbiorą go za 12 lat...

Zaloguj się aby komentować

Ktoś jest zainteresowany wygraniem 1 mln USD? Wystarczy tylko odszyfrować starożytne pismo


Władze jednego z indyjskich stanów ogłosiły nagrodę w wysokości 1 miliona dolarów dla osoby, której uda się odczytać tajemnicze symbole na tabliczkach.


Na niewielkich indyjskich tabliczkach możemy zauważyć dziwne symbole i przedstawienia np. zwierząt, przedmiotów. Są one częścią pisma harappańskiego , powiązanego z cywilizacją doliny Indusu. Miasta tej kultury były projektowane na siatce urbanistycznej, podobnie jak Nowy Jork, czy Barcelona. Elementy infrastruktury pokazują na duże umiejętności zarządzania wodą, byli zaangażowani w handel z mieszkańcami Zatoki Perskiej i Bliskiego Wschodu.


Ale coś się stało, około 1800 r. p.n.e. cywilizacja upadła, ludzie przenieśli się do mniejszych wiosek. Dzięki licznym artefaktom odnajdywanym przez archeologów, współczesne im cywilizacje, jak np. Majowie, Mezopotamia czy starożytny Egipt odkrywają swoje tajemnice, wiemy o tych ludziach coraz więcej. Inaczej jest z tajemniczą kulturą doliny Indusu. Pozostały po nich ślady w postaci pisma, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć od 150 lat.


Archeolodzy podczas badań znaleźli zaledwie 4 tysiące inskrypcji. Choć może wydawać się to dużą liczbą, gdy porównamy z 5 milionami określeń ze starożytnego Egiptu widać różnicę. Co więcej, odkrywane obiekt są często niewielkich rozmiarów, co oznacza, że znajduje się na nich niewiele symboli, często cztery lub pięć.


Znacznym ułatwieniem byłoby odnalezienie także artefaktu, na którym tekst zapisany by był w dwóch językach, co umożliwiłoby porównanie. Dla piśmiennictwa staroegipskiego takim przełomem był słynny Kamień z Rosetty, gdzie użyto również greki.


https://geekweek.interia.pl/historia/news-dostaniesz-milion-dolarow-ale-musisz-zlamac-ten-kod,nId,21319272


https://twitter.com/NarudaaArnaud/status/1881627208961478694


https://geekweek.interia.pl/geekextra/news-enigma-zaginionej-cywilizacji-zagadka-pisma-harappenskiego,nId,6939970


#wiadomosciswiat #archeologia #pismo #indie

@damw Nic dziwnego że nie można tego bełkotu odszyfrować, jak jakiś harappański osioł się j⁎⁎⁎ął i napisał "sidżi" przed imiesłowem biernym!

76bfea64-817d-4d9f-a687-8e7f124453f7

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem ile jest takich osób na świecie, ale jeśli ktoś by chciał używać nowych Radeonów a nie ma UEFI z Secure Boot, to sobie nie poużywa tych kart:


Firma AMD oficjalnie potwierdziła, że najnowsza seria kart graficznych Radeon RX 9000 wymaga UEFI (Unified Extensible Firmware Interface) i nie będzie działać w trybie BIOS Legacy (CSM – Compatibility Support Module). Informację tę zawarto w nowym dokumencie wsparcia technicznego opublikowanym na stronie producenta.

Decyzja AMD jest zgodna z ogólną tendencją w branży, w tym z wymogami Windows 11, które wymagają UEFI i Secure Boot.


Potem w artykule jest trochę marketingowego bełkotu typu:


Nowoczesny firmware UEFI oferuje wiele zalet w porównaniu do tradycyjnego BIOS-u, takich jak:


  • Lepsza ochrona przed malwarem dzięki Windows Secure Boot.

  • Obsługa dysków twardych większych niż 2,2 TB.

  • Wsparcie dla nowych technologii sprzętowych, w tym bootowania z nośników NVMe SSD.

  • Szybsze czasy uruchamiania, zamykania, uśpienia i wybudzania systemu.

  • Łatwiejsze i bardziej niezawodne aktualizacje firmware'u.


Podsumowanie:

Nowa polityka AMD oznacza, że użytkownicy starszych komputerów z BIOS Legacy mogą napotkać problemy z działaniem Radeonów RX 9000. Jeśli Twój komputer nie obsługuje UEFI, a planujesz zakup nowej karty graficznej AMD, warto rozważyć modernizację platformy sprzętowej, aby uniknąć potencjalnych komplikacji i cieszyć się pełną wydajnością nowej generacji GPU.


https://ithardware.pl/aktualnosci/radeony_amd_platformy-39484.html


#technologia #gpu #amd #radeon

@MostlyRenegade A jest w ogóle możliwe? Mój ma tyle i czeka mnie, odwlekany, długi reaserch co da się do niego wsadzić by nie kupować wszystkiego od zera, i czy w ogóle jest sens.

@sireplama uefi z secure bootem było wymagane do Windowsa 8 czyli 12 lat temu przynajmniej. Pytanie jest: kto chce parować taki prehistoryczny sprzęt (CPU, RAM) z tak nowoczesną kartą graficzną - przecież CPU będzie zajechany na 100%, a GPU się będzie tutaj nudzić. Dlatego napisałem:

Nie wiem ile jest takich osób na świecie

bo wiem, że się tacy znajdą, ale chyba ich dużo nie ma

@rhqq ale te GPU to nie są karty do laptopa tylko normalnego, wolnostojącego PC... A te komputery już potrafią tak bootować w legacy mode

@damw ależ absolutnie nie, korzystam z egpu od dawna, a od niedawna 7600XT tak więc proszę mi tu nie dyskryminować.


idąc dalej, AM3 i LGA775 to ostatnie platformy które miały typowy bios bądź coś przejściowego co jako-tako umiało bootować z GPT. Więc podtrzymuję temat, że tytuł z dupy. A BIOS miał więcej dziur niż UEFI, tylko o tym się już nie mówi, bo stare sprzęty należą do muzeum albo na wysypisko - w zależności od sentymentu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@koszotorobur Ja do tej pory pamiętam swój zestaw, kupiony w pewexie za bony PKP... A potomstwo ma tego tyle że pół szafy zajmuje, a 2 zestawy jeszcze od świąt nie złożone. Naprawdę muszę ograniczyć komputer i telefon.

d310ddfd-9792-41dd-af6e-fa443c5d88bf

Zaloguj się aby komentować

Orlen chce międzynarodowej współpracy na Bałtyku. Nie tylko przy wiatrakach


Morze Bałtyckie odgrywa kluczową rolę w transformacji energetycznej Europy, zapewniając warunki do rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, wodoru i technologii wychwytywanie oraz składowanie CO2. W tych obszarach kraje z dostępem do Bałtyku mogłyby współpracować, a w zamian uzyskać stabilne dostawy prądu w przystępnej cenie, niezależność od dostaw z Rosji, a co za tym idzie bezpieczeństwo energetyczne. To główne wnioski, jakie płyną z raportu przygotowanego przez Orlen i agencję S&P.


  • Morze Bałtyckie ma kluczowe znaczenie dla transformacji energetycznej Europy dzięki możliwościom rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, wodoru i składowania CO2

  • Raport Orlenu i S&P wskazuje na potencjał Bałtyku w zakresie 93 GW morskich farm wiatrowych, z których obecnie działają tylko ok. 3 GW

  • Rozwój interkonektorów energetycznych w regionie może przynieść oszczędności 9 mld euro rocznie do 2040 r. dzięki lepszej dystrybucji gazu i wykorzystaniu terminali LNG

  • Orlen wspiera ideę regionalnej aukcji wodoru oraz rozwój technologii składowania CO2, co mogłoby być tańsze na Bałtyku niż na Morzu Północnym

  • Autorzy raportu rekomendują harmonizację przepisów, uproszczenie procedur planistycznych i wspólne inwestycje dla pełnego wykorzystania potencjału Bałtyku


Raport "Współpraca na Bałtyku: Impuls dla transformacji energetycznej" wskazuje, że region Morza Bałtyckiego odpowiada za ponad jedną trzecią zużycia energii i emisji w Unii Europejskiej, co czyni go obszarem o strategicznym znaczeniu dla dekarbonizacji Europy.


Jedną z konkluzji raportu jest, że dla pogodzenia kwestii bezpieczeństwa energetycznego, zrównoważonego rozwoju i przystępności cenowej energii, kraje bałtyckie powinny zacieśnić współpracę. Chodzi o Polskę, Niemcy, Danię, Szwecję, Finlandię oraz Litwę, Łotwę i Estonię.


Autorzy opracowania zwracają uwagę, że łączny potencjał Morza Bałtyckiego w obszarze morskiej energetyki wiatrowej wynosi 93 GW, z którego jedynie ok. 3 GW są częściowo uruchomione. Dla porównania, na Morzu Północnym to 32 GW. Eksperci podkreślają, że bez rozpoczęcia współpracy w zakresie morskiego planowania przestrzennego i zharmonizowanego podejścia do wydawania pozwoleń, niemożliwym może okazać się zrealizowanie celu postawionego w deklaracji z Marienborga – 19,6 GW mocy zainstalowanej w morskich wiatrakach na Bałtyku do 2030 r.


— Do 2035 r. zainwestujemy nawet 380 mld zł w rozwój odnawialnych źródeł energii, w tym w morską energetykę wiatrową, a także w infrastrukturę gazową i nowe technologie, szczególnie w obszarze magazynowania energii. Dzięki współpracy z innymi podmiotami w regionie możemy wykorzystać jego pełen potencjał i zapewnić bezpieczną, tańszą i czystszą energię dla nas, i naszej części Europy – mówi prezes Orlenu Ireneusz Fąfara.


Dużo więcej można przeczytać:

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/morska-energetyka-wiatrowa-na-baltyku-jak-wykorzystac-jej-potencjal/118g5yj


#orlen #energetyka #oze #wiadomoscipolska #polska

Zaloguj się aby komentować

No zapowiadał, że będzie się działo, i się dzieje xD


Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone nałożą cła na "zewnętrzne" produkty rolne od 2 kwietnia. To najnowsza z fali taryf, z których często korzysta prezydent USA.


"Do Wielkich Rolników Stanów Zjednoczonych: Przygotujcie się na rozpoczęcie masowej produkcji produktów rolnych, które będą sprzedawane WEWNĄTRZ Stanów Zjednoczonych. Cła na produkty zewnętrzne wejdą w życie 2 kwietnia. Bawcie się dobrze!" – napisał prezydent w poniedziałek w mediach społecznościowych.


Trump nie podał szczegółów dotyczących tego, które produkty zostaną objęte taryfami ani czy będą jakieś wyjątki. Nie jest również jasne, czy jego plan jest częścią wcześniej ogłoszonego zamiaru wprowadzenia tzw. wzajemnych ceł na niemal wszystkich partnerów handlowych USA.


Prezydent już wcześniej nałożył 25 proc. cła na import stali i aluminium, a także zapowiedział wprowadzenie dodatkowych taryf w różnych sektorach, takich jak motoryzacja, farmaceutyki, półprzewodniki, drewno i miedź. Jak twierdzi, działania te mają na celu ochronę amerykańskiego przemysłu i pobudzenie krajowej produkcji.


Nowa groźba Trumpa pojawia się w niepewnym momencie dla gospodarki USA, gdzie uporczywa inflacja jest jednym z głównych problemów Amerykanów, jak pisze Bloomberg. Wielu ekonomistów ostrzega, że wyższe podatki importowe jeszcze bardziej podniosą ceny, ponieważ firmy przerzucą koszty na konsumentów.


Było biednie, była inflacja, była bezdomność - teraz na pewno sobie z tym poradzi za pomocą cła

Zwłaszcza jak im ceny żarcia wzrosną. Bo ofc w 26 dni rolnicy zdążą nowe jedzenie wyprodukować xDDD


https://businessinsider.com.pl/gospodarka/usa-trump-wprowadza-cla-na-import-produkty-rolne-pod-ostrzalem/4kvcdz9


#usa #wiadomosciswiat

USA przeszarżuje z tym cwaniakowaniem. Oni byli silni siecią międzynarodowych powiązań, przepływu kapitału i dolara. No i armia ofc.


Odetnij USA od sojuszników i ich systemu i to będzie nie wiem, jak połowa Chin?

Zaloguj się aby komentować

Megaport Tuas od rozpoczęcia działalności we wrześniu 2022 roku obsłużył 10 milionów kontenerów. W latach 40. XXI wieku jego możliwości zwiększą się kilkukrotnie. Będzie obsługiwał 65 milionów kontenerów… rocznie.


Ze względu na swoje strategiczne położenie Singapur od dawna jest znaczącym ośrodkiem przeładunkowym i punktem handlowym. W dzisiejszych czasach, ze względu na niewielką powierzchnię państwa (Singapur to jedno z najmniejszych państw, jego powierzchnia to zaledwie 733 km kw., jest więc tylko nieco większy od Gdańska, który ma powierzchnię 683 km kw.), a tym samym brak ziemi do wykorzystania czy zasobów naturalnych, na których można oprzeć gospodarkę, postawiono na jeszcze większy nacisk na działalność portową. Ściśle związany z nim jest przemysł: elektroniczny, precyzyjny, rafineryjny, chemiczny i maszynowy, który pozwala przetworzyć importowane produkty i sprzedać z jeszcze większym zyskiem.


W związku z planami rozwoju terminale PSA i Pasir Panjang mają zostać zamknięte odpowiednio w 2027 i 2040 roku, a ich ruch całkowicie przejmie megaport Tuas, który rozpoczął pracę we wrześniu 2021 roku (oficjalne otwarcie miało miejsce 1 września 2022 roku z trzema nabrzeżami). Kluczową częścią projektu uruchomionego przez Zarząd Morski i Portowy Singapuru jest automatyzacja nowego portu, gdzie ma pracować ponad 1 tys. zasilanych akumulatorami pojazdów autonomicznych (obecnie jeździ ponad 200) i flota ponad 1 tys. zautomatyzowanych dźwigów. - Tuas, gdy zostanie w pełni rozwinięty, będzie największym w pełni zautomatyzowanym terminalem na świecie – mówił Nelson Quek, szef planowania Tuas w PSA Singapore. 26 kilometrów nabrzeży będzie mogło przyjąć największe na świecie statki kontenerowe. Oprócz tego port udostępni przestrzeń dla firm, co ma poprawić relacje między portem a przedsiębiorcami.



Czemu wspomina się o automatyzacji?

W pobliżu portu znajduje się centrum dowodzenia, gdzie zespół ludzi monitoruje i w razie potrzeby zdalnie obsługuje pojazdy i dźwigi, używając dużych ekranów. Każdy z szybko ładujących się pojazdów AGV autonomiczne poruszających się po terminalu może przewozić do dwóch kontenerów 20-stopowych (6,1 m) lub jeden kontener 40-stopowy (12,03 m) z prędkością do 25 km/h. AGV mogą pracować przez 6 godzin, po czym potrzebują zaledwie 20-minutowego ładowania. Wyposażone są również w zabezpieczenia zapewniające stałą komunikację, która pozwoli zachować dostęp nawet wtedy, gdy niektóre systemy sieciowe portów zawiodą.


Według dostępnych informacji automatyzacja procesu i wycofanie pojazdów napędzanych olejem pomoże ograniczyć o 50 proc. emisję dwutlenku węgla. Obiekt będzie również korzystał z inteligentnego systemu zarządzania siecią, co w połączeniu ze specjalnie zaprojektowanymi budynkami umożliwi pobieranie 60 proc. mniej energii elektrycznej, niż podobnej wielkości konstrukcje. Zostaną także zainstalowane panele fotowoltaiczne.


W lutym 2024 roku w porcie Tuas funkcjonowało osiem nabrzeży, zaś obiekt zatrudniał 500 osób. Wszystkie porty w mieście miały zdolność przeładunkową 41,12 milionów TEU w całym ubiegłym roku, co plasuje go na drugim miejscu, tuż za portem w Szanghaju, który ma zdolność przeładunkową 50 milionów TEU. TEU (ang. twenty-foot equivalent unit) jest jednostką pojemności używaną często w odniesieniu do portów i statków. Jest równoważna z objętością kontenera o długości 20 stóp (6,1 m). Po ukończeniu całej inwestycji megaport Tuas przekroczy liczbę 65 milionów TEU.


https://geekweek.interia.pl/transport/news-najwiekszy-taki-port-na-swiecie-65-milionow-kontenerow-roczn,nId,21319171


#transport #ciekawostki #singapur #statki

Zaloguj się aby komentować