Zdjęcie w tle

damw

GURU
  • 1461wpisy
  • 5185komentarzy

Unia Europejska odpowiada na nowe amerykańskie taryfy na stal i aluminium. Bruksela planuje nałożenie ceł na amerykańskie towary o wartości 26 mld euro — informuje Bloomberg. Pierwszy etap ma zacząć obowiązywać od kwietnia, choć KE zapewnia, że jest gotowa do negocjacji z USA.


Komisja Europejska, organ wykonawczy UE, stwierdziła w oświadczeniu, że podejmie "szybkie i proporcjonalne" działania. Oświadczenie UE pojawiło się kilka godzin po tym, jak administracja USA nałożyła 25 proc. cła na import stali i aluminium w ramach ogromnej eskalacji wojny handlowej między dwoma długoletnimi sojusznikami.


"Unia Europejska to inny przypadek. Oni nas wykorzystują w inny sposób (...) Nie przyjmują naszych samochodów, nie przyjmują właściwie naszych produktów rolnych, z wielu różnych powodów. A my wszystko przyjmujemy i mamy deficyt (handlowy) na 300 mld z Unią Europejską" — uzasadniał pod koniec lutego prezydent USA.


Dla Europy nowe taryfy, które weszły w życie w nocy z wtorku na środę, byłyby prawie czterokrotnie większe niż podobne cła nałożone podczas pierwszej kadencji Trumpa, kiedy to Stany Zjednoczone były celem eksportu metali bloku o wartości prawie 7 mld dol., powołując się na obawy dotyczące bezpieczeństwa narodowego.


Unia Europejska musi działać, aby chronić konsumentów i przedsiębiorstwa. Środki zaradcze, które dziś podejmujemy, są silne, ale proporcjonalne — stwierdziła szefowa KE Ursula von der Leyen.


Jak dodaje, ponieważ Stany Zjednoczone stosują cła o wartości 28 mld dol., UE odpowie środkami zaradczymi o wartości 26 mld euro. — Odpowiada to zakresowi gospodarczemu amerykańskich ceł. Nasze środki zaradcze zostaną wprowadzone w dwóch etapach. Począwszy od 1 kwietnia i w pełni od 13 kwietnia. W międzyczasie zawsze pozostaniemy otwarci na negocjacje — powiedziała szefowa KE.


https://businessinsider.com.pl/gospodarka/ue-odpowiada-trumpowi-naklada-cla-odwetowe-na-usa/164mc2f


#wiadomosciswiat #usa #uniaeuropejska

Nie chcemy aut bo to w większości gruzy? Jedzenia bo jest nafaszerowane antybiotykami i nawozami? No szok i niedowierzanie... Jak zaczną produkować coś faktycznie jakościowego to przecież każdy będzie chciał kupić

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio to mam łeb do interesów - parafrazując klasyka - może myśleć Elon Musk.


Przez pchanie się w politykę wartość jego spółek leci na łeb, na szyję, klienci rezygnują z kontaktów na Starlinka, a w tym samym momencie akcje konkurenta Starlinka rosną bardzo ładnie.


Akcje francuskiego operatora satelitarnego Eutelsat tylko w ciągu ostatniego tygodnia wystrzeliły w górę o 390 procent. Przyczynił się do tego sam Elon Musk, który zasugerował, że Ukraina może stracić dostęp do należącej do niego sieci Starlink.


Eutelsat wystrzelił na giełdzie. Giełdowy rajd Eutelsatu rozpoczął się w ubiegły wtorek, gdy walory firmy na paryskim parkiecie zdrożały aż 77 proc., w środę było to już 120 proc., a tydzień francuska spółka zakończyła z oszałamiającym wynikiem +387 proc. W tym tygodniu Eutelsat również rośnie, choć nieco wolniej. W poniedziałek akcje zdrożały o kolejne 22 proc., a we wtorek (stan na 11:40) o 8 proc. i są obecnie wyceniane na 8 euro.


Doniesienia dotyczące możliwości odcięcia Ukrainy od Starlinków pojawiły się już w lutym. To wówczas w unijnych kuluarach omawiano pomysł zastąpienia tego systemu alternatywnym rozwiązaniem - najlepiej europejskim.


Musk jeszcze bardziej podgrzał atmosferę w niedzielę, kiedy to napisał na platformie X, że Starlink to "kręgosłup armii ukraińskiej", a gdyby wyłączył system to "zawaliłaby się cała linia frontu". Na jego wpis zareagował szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. "Starlinki dla Ukrainy są opłacane przez polskie Ministerstwo Cyfryzacji kosztem ok. 50 mln dolarów rocznie". Dodał, że Polska będzie musiała poszukać nowego dostawcy łączności dla ukraińskiej armii, jeśli SpaceX Muska "okaże się niewiarygodnym dostawcą". Musk w odpowiedzi napisał: "Bądź cicho, mały człowieczku. Płacisz niewielki ułamek kosztów. I nie ma zamiennika dla Starlinka". W kolejnym wpisie zapewnił, że "bez względu na to, jak bardzo się nie zgadza z polityką Ukrainy, Starlink nigdy nie wyłączy terminali"


No cóż, kij temu odklejeńcowi w nery. Życzymy mu jeszcze wielu takich wywiadów jak ten ostatni dla Fox, gdzie nie był w stanie odpowiadać na pytania tylko wzdychał i się zapowietrzał.


https://next.gazeta.pl/next/7,151243,31758830,europejski-rywal-starlinka-bije-rekordy-na-gieldzie-czy-zastapi.html


#wiadomosciswiat #europa #musk #dobrewiesci #francja

@damw To też było niezłe.

In a significant business development, Mexican billionaire Carlos Slim has decided to cancel his collaboration with Elon Musk’s Starlink. The decision comes after a series of tensions between the two magnates, culminating in Slim’s choice to invest in his own infrastructure rather than relying on Starlink’s satellite technology


Elon Musk shared a post on his social network stating that Slim could have ties to criminal groups, and five minutes later, Carlos Slim canceled all business collaborations with Starlink in Latin America, which made Musk lose 7 billion US dollars.


https://mexicodailypost.com/2025/02/24/carlos-slim-orders-to-cancel-his-collaboration-with-elon-musks-starlink/


Wspaniały negocjator!

@ZygoteNeverborn

, and five minutes later

to akurat jest bardzo możliwe ale takich rzeczy się nie mówi publicznie. nie wobec osoby z którą robisz grube pieniądze.

@damw wszystko fajnie, tylko jak wejdę na ich stronę to polskie tłumaczenie leży, a sprawdzenie cen I prędkości internetu to chyba wyczyn

@Hakamairi i masz odpowiedź, dlaczego Starlink miał większość rynku dotychczas - konkurencja się nawet nie starała walczyć. Oby to się zmieniło.

Zaloguj się aby komentować

No dobra, to odpaliłem ostatnie wyzwanie na dzisiaj i zobaczymy czy moje dzisiejsze spamowanko "zażarło" na tyle, żeby do jutra rano było wyzwanie skończone


#gownowpis

@bori nie powiem, bo nie chcę uprawiać żebroplusy Spamowałem przecież komentarzami oraz wpisami, żeby mogło lecieć "po równo" na te 2 kategorie

Zaloguj się aby komentować

Kuźwa, fajne to. Szkoda, że ten MOC "nie jest ubrany w " czerwony kolor, no ale to wersja Miami Vice, więc nic się z tym już nie da zrobić xD


When we think of Ferrari, one color often springs to mind - the bright and striking Rosso Corsa, or "Racing Red". The exact number of Testarossas that were produced in each color is unknown, but it is for sure that the Ferrari Testarossa, one of the most iconic models from the Italian automaker, was also produced in a variety of other colors other than the Rosso Corsa. 

Produced between 1984 and 1996, Ferrari created around 10,000 Testarossas. While the company didn't officially release a detailed breakdown of production numbers by color, its iconic red hue was the default choice for many buyers, who saw it as synonymous with the brand's racing heritage.

However, Testarossa was also available in other color ranges like Giallo (yellow), Bianco (white), Nero (Black), Grigio Metallizzato (Silver Gray), and many more. One of the rarest colors for the Testarossa is a bright yellow. This vibrant color, also a classic Ferrari shade, was a less common choice for the Testarossa but offers a unique twist on the typical Ferrari image.


https://rebrickable.com/mocs/MOC-211672/firefabric/testarossa-miami-vice/#details


Tutaj: https://www.exoticcartrader.com/blog/ferrari-testarossa moża sobie jeszcze poczytać o tym modelu.


#lego #ferrari

38c47f0e-9eb3-46b4-8bf4-841e1fad778e
db5e3cbd-9fa2-4f8d-9972-306e66968750

Zaloguj się aby komentować

Kolej Dużych Prędkości zakłada, że pociągi w Polsce pojadą nawet z prędkością ponad 300 km/h. Tymczasem na razie nie ma składów, które jadą 200 km/h. Ministerstwo Infrastruktury nie pozostawia w tej kwestii złudzeń. Tak szybkie połączenia do końca tej dekady mogą stać się realne na niewielu trasach.


Zacznijmy do tego, że obecnie w Polsce są prowadzone liczne prace w ramach Krajowego Programu Kolejowego. PKP PLK modernizuje różne trasy, co ma pozwolić na szybsze przejazdy pociągów. Najczęściej dotyczy to prędkości do 160 km/h. Coraz częściej mówi się jednak o składach, które pojadą z 200 km/h lub więcej. Debata w tej sprawie pojawiła się nawet w Sejmie.


Głos w tej sprawie zabrał wiceminister infrastruktury, Piotr Malepszak i wyjaśnił, że do 2030 r. pociągi w Polsce będą mogły jeździć z prędkością 200 km/h i większą tylko w przypadku CMK (Centralnej Magistrali Kolejowej). Według PKP PLK stanie się to też możliwe na odcinku trasy Warszawa - Białystok i linii 202. Co z większymi prędkościami? To zadanie należy do CPK.


Projekty 250+ to są projekty CPK. My nie przewidujemy, aby na istniejącej infrastrukturze uzyskiwać prędkość ponad 200 km. Wyjątek to Rail Baltica na odcinku Ełk – Suwałki, który jest projektowany do 250 km/h

powiedział wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.


Szybsze połączenia będą dostępne w ramach projektów CPK. W przypadku linii kolejowych ważną rolę odegra tzw. Y, który połączy cztery z pięciu największych miast w Polsce. Budowa ma odbywać się etapami do przyszłej dekady, ale na pocieszenie jest fakt, że gotowe odcinki trasy mają być oddawane do użytku jeszcze przed ukończeniem całej inwestycji.


No szkoda kurde myśli człowiek. Jednak szybki transport między miastami w PL mocno by ułatwił wielu ludziom życie... A trzeba będzie znów czekać kilkanaście lat na skończone prace (jeśli się uda je faktycznei dociągnąć do końca), a samych pociągów mogących jechać z taką prędkością też chyba za wiele nie ma. Pendolino raptem a i to nie do końca, bo kojarzę, że były do 200-250 (jakoś tak) certyfikowane.


https://geekweek.interia.pl/technologia/news-szybkie-pociagi-w-polsce-ministerstwo-infrastruktury-zabralo,nId,21320738


#wiadomoscipolska #polska #pociagi #transport #cpk

Problemem nie są składy tylko infrastruktura i za każdym razie przy CPK o tym pisałem.

Trasa Warszawa-Gdańsk jedna z nowszych, budowana 10 lat na Euro i zakończona 4 lata po Euro pozwala jechać maks 200 i to nie wszędzie.

Nikt zdrowy nie będzie przerabiał infrastruktury nowej bo to nie tylko torowisko, ale znowu perony itd.

@zuchtomek


pozwala jechać maks 200


Na kliku odcinkach zaledwie. Zasadniczo po trwającej 10 lat modernizacji osiągnięto czasy przejazdów z przełomu lat 80/90.


Do 200+ potrzeba de facto nowych linii o dostosowanym profilu łuków, nachyleniach, kątach rozjazdów, systemie sterowania ruchem, etc.


Ja to już raczej tych KDP u nas nie dożyję.


@binarna_mlockarnia technicznie z 3kV pojedziesz 250, tylko jest to ekonomicznie nieopłacalne i nieefektywne. Stąd wszyscy jeżdżą na 25kV AC najczęściej.

Zaloguj się aby komentować

Ehhh, dużo tych dymisji ostatnio. Ciekawe, kogo tym razem będą chcieli wsadzić (bo o kompetencje tej osoby się nie musimy martwić prawda? PRAWDA?)


Minister rozwoju Krzysztof Paszyk odwołał we wtorek Grzegorza Wrochnę ze stanowiska prezesa POLSA - poinformowało MRiT. Rzeczniczka resortu Małgorzata Dzieciniak powiedziała PAP, że przyczyną odwołania było nieprawidłowe wykonywanie zadań przez prezesa agencji.


"Przyczyną odwołania prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej Grzegorza Wrochny są nieprawidłowości w wykonywaniu zadań związanych z kierowaniem agencją" - powiedziała PAP rzeczniczka resortu Małgorzata Dzieciniak. Dodała, że w "ministerstwie trwa rozpatrywanie kandydatur na nowego szefa POLSA" i resort będzie informować o procedurze związanej z powołaniem.


20 lutego 2025 r. minister rozwoju wezwał prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej do złożenia wyjaśnień ws. nieprawidłowości w informowaniu o niekontrolowanym wejściu w atmosferę członu rakiety Falcon 9. Argumentowano wówczas, że raporty POLSA nie sygnalizowały poziomu ryzyka.


Paszyk zobowiązał potem prezesa Agencji do "natychmiastowej weryfikacji i zmiany stosowanych dotychczas przez Agencję procedur powiadamiania". Chodzi m.in. o sposób "dystrybucji oraz oceny możliwości wystąpienia incydentów, a także ich późniejszej aktualizacji". MRiT stwierdziło, że raporty sytuacyjne POLSA, "w żaden sposób nie odbiegały od wcześniej przesyłanych i nie sygnalizowały poziomu ryzyka możliwości wystąpienia incydentu".


Według MRiT przekazywane przez POLSA informacje "nie odzwierciedlały oceny sytuacji wynikającej z przesłanych przez Agencję raportów i mogły wprowadzić opinię publiczną w błąd".


https://www.pap.pl/aktualnosci/odwolano-prezesa-polskiej-agencji-kosmicznej


#polityka #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować

Parlament Europejski w Strasburgu uchylił immunitet europosłowi PiS Adamowi Bielanowi. Chodzi o oskarżenie wytoczone przeciw politykowi przez Przemysława Wiplera z Konfederacji. Poseł oskarża Bielana o pomówienie związane z zaangażowaniem jego firmy w aferę wokół Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR).


Z prywatnym aktem oskarżenia wobec Adama Bielana wystąpił Przemysław Wipler. Poseł Konfederacji uznał za zniesławiające wypowiedzi eurodeputowanego PiS o tym, że firma FiveRand, której jest współwłaścicielem, była zamieszana w aferę związaną z NCBiR. Chodzi o defraudację dotacji opiewających na sumę 178 mln euro (ok. 750 mln zł).


Eurodeputowany PiS został w styczniu wysłuchany w tej sprawie przez komisję do spraw prawnych w Parlamencie Europejskim. Utrzymywał wówczas, że to próba nękania politycznego. Z kolei w 2023 r. na antenie RMF FM stwierdził, że kluczowa dla zrozumienia tego, co działo się w NCBiR, jest działalność firmy FiveRand, zwanej w branży — jak stwierdził — "rzeźnikami z Nowogrodzkiej". Polityk PiS dodał, że przedsiębiorstwo "jest znane z czarnego PR-u i lobbingu".


https://wiadomosci.onet.pl/swiat/adam-bielan-bez-immunitetu-decyzja-parlamentu-europejskiego/1fpl25f


#polityka #wiadomoscipolska #bekazpisu

Zaloguj się aby komentować

Hmmm może się niedługo okazać, że Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik znów będą się ubierać w ubranka w paski.


Nadużywanie uprawnień, polityczne naciski na służby i wytwarzanie dokumentów na podstawie fałszywych informacji – takie zarzuty wobec Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika, funkcjonariuszy ABW oraz Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców z czasów PiS pojawiły się w zawiadomieniu złożonym przez Ludmiłę Kozłowską z Fundacji Otwarty Dialog. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. — Liczę na to, że prokuratura odsłoni kulisy fabrykowania tajnych dokumentów i postawi zarzuty sprawcom — mówi Onetowi Kozłowska.


W sobotę Wirtualna Polska jako pierwsza poinformowała, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez byłego ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, jego zastępcy Macieja Wąsika oraz funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Urzędu do Spraw Cudzoziemców.


Pełnomocnik szefowej Fundacji Otwarty Dialog zarzuca funkcjonariuszom ABW, że z inspiracji swoich szefów – czyli Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – wytwarzali od 2018 r. dokumenty zawierające nieprawdziwe informacje, które miały wskazywać na to, że Kozłowska stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.


Następnie ABW nadawało tym dokumentom klauzulę "ściśle tajne" i przekazywało je do Urzędu ds. Cudzoziemców, który na tej podstawie nie wpisał, a następnie utrzymywał Kozłowską na liście osób niepożądanych na terenie Polski. Co więcej, dane Ludmiły Kozłowskiej zostały umieszczone na liście uniemożliwiającej jej poruszanie się w strefie Schengen.


W zawiadomieniu złożonym w prokuraturze pełnomocnik szefowej Fundacji Otwarty Dialog zwrócił uwagę, że sądy administracyjne wydały łącznie sześć wyroków, w których uznawały wpisanie Kozłowskiej na listę osób niepożądanych za bezpodstawną.

Sądy podkreślały w swoich uzasadnieniach, że informacje zawarte w dokumentach niejawnych są bardzo ogólnikowe, a Urząd ds. Cudzoziemców opiera się na niewystarczających danych do tego, aby taką decyzję podejmować.


"Organ nie przeprowadził właściwej oceny. Wnioski, które wymienił, nie wypływają w sposób racjonalny z materiału dowodowego, który w tej sprawie zebrano" – czytamy w uzasadnieniu (jednym z sześciu) Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z kwietnia 2019 r.


Jednak po każdym kolejnym wyroku Urząd ds. Cudzoziemców otrzymywał następne niejawne dokumenty z ABW, które miały obciążać Kozłowską. Dzięki temu ignorowano orzeczenia sądów i utrzymywano szefową Fundacji Otwarty Dialog na "na czarnej liście".


— Sądy za każdym razem wskazywały, że decyzje Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców nie mają żadnych podstaw, ale po ich uchyleniu kierowały sprawy do ponownego rozpatrzenia. To była furtka, która pozwalała na pozyskiwanie lipnych materiałów z ABW, które utajniano, żebyśmy nie mieli do nich wglądu. Za szóstym razem sąd stracił cierpliwość, a podejście organu zmieniło się dopiero po zmianie władzy – mówi w rozmowie z Onetem Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog, prywatnie mąż Ludmiły Kozłowskiej.


— Rozumiem jeszcze gdyby faktycznie były jakiegoś rodzaju wątpliwości merytoryczne i stałoby się to raz, czy dwa. Ale szef urzędu sześciokrotnie wydawał negatywne decyzje, mimo wyraźnych wytycznych ze strony sądów! – dodaje.


— Nie może być tak, że centralny organ administracji rządowej zachowuje się jak pacynka w rękach służb specjalnych, nie weryfikuje informacji i ich źródeł, tylko bezkrytycznie przyjmuje każdą bzdurę, która zostanie mu podsunięta. Sąd jasno wskazał, że szef urzędu musiał dokonać samodzielnej oceny, choć oczywiście rozumiem, że nie takie były oczekiwania ówczesnego szefa MSWiA — zaznacza Kramek.


Więcej można przeczytać tutaj:


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaminski-i-wasik-odpowiedza-za-dzialania-wobec-kozlowskiej-fabrykowali-dokumenty/bmkv89t


#polityka #polska #bekazpisu

Zaloguj się aby komentować

Według anonimowych południowokoreańskich urzędników Polska może podpisać umowę na kolejne czołgi K2 już w kwietniu – donosi agencja Yonhap News. Cena tego kontraktu wskazuje, że zawiera już spolonizowanie czołgów, jak i ustanowienie ich produkcji w Polsce.


Od podpisania 27 lipca 2022 roku umowy wykonawczej na 180 czołgów K2GF z południowokoreańską firmą Hyundai Rotem, w oczekiwaniu jest drugi kontrakt na kolejne maszyny. W nim zawarta ma być kolejna partia 180 czołgów oraz 81 wozów zabezpieczenia technicznego z prawdopodobnym pakietem szkoleniowym, oraz logistycznym. Jednak jeszcze ważniejsze jest spolonizowanie kolejnych czołgów K2 i zmodernizowanie ich do wersji PL, jak i zapewnienie produkcji w Polsce.


Jak donosi agencja informacyjna Yonhap News Agency na bazie wypowiedzi anonimowych urzędników południowokoreańskiego rządu, druga umowa wykonawcza na czołgi K2 dla Polski ma zostać podpisana najwcześniej w kwietniu. Opiewać ma na 6,2 mld dolarów.


6,2 mld dolarów to prawie dwukrotność kosztu pierwszej umowy wykonawczej na czołgi K2 dla Polski (3,37 mld dolarów), która zawierała też pakiet szkoleniowy i logistyczny. Oznacza to, że przy potwierdzeniu założeń mediów obok samych maszyn nowy kontrakt powinien zawierać polonizację czołgów K2 oraz prawdopodobnie transfer technologii i rozwój do ustanowienia ich produkcji w Polsce. Warto dodać, że jak wskazał wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda w połowie lutego w rozmowie z dziennikarzem Defence 24 Jędrzejem Grafem, Korea Południowa wydysponowała dla Polski kredyt sięgający 5 mld dolarów do wykorzystania właśnie do drugiej umowy wykonawczej na czołgi K2.


W ramach umowy ramowej z 2022 roku na czołgi K2 dla Polski założeniem było zmodernizowanie ich do specjalnej wersji przystosowanej do naszych warunków, oznaczonej właśnie PL. Polonizacja K2 ma zakładać wprowadzenie dużej części komponentów polskiej produkcji. Według dostępnych informacji K2PL ma posiadać m.in. wzmocnienie opancerzenia, najprawdopodobniej w burtach wieży i kadłuba. Elementem wzmocnienia ochrony czołgów K2PL może być opracowany przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia pancerz reaktywny Pangolin, stanowiący następcę podobnego pancerza ERAWA z czołgów PT-91 Twardy. Jak podaje Wojsko Polskie elementem modernizacji K2 do standardu PL ma być doposażenie w system obserwacji dookólnej, aktywny system ochrony pojazdów ASOP, oraz karabin 12,7 mm WKM.


W ramach tej samej umowy ramowej na czołgi K2 Polska może pozyskać aż 1000 tych maszyn. Pierwszych 180 miało być w wersji GF (Gap-Filler), czyli w konfiguracji dla sił zbrojnych Republiki Korei. To właśnie są czołgi K2 zakupione w pierwszej umowie wykonawczej, które znajdują się obecnie na stanie Wojska Polskiego. Jednak według umowy ramowej 820 czołgów ma być wersjami PL. 320 z nich powstałyby w zakładach w Korei, a 500 w Polsce po transferze odpowiedniej technologii. Ostatecznie wszystkie czołgi K2 w Wojsku Polskim miałyby zostać podniesione do wersji PL.


Jak więc widać, sprawa kolejnych czołgów K2 dla Polski przybrała formę niekończącej się opowieści. Pojawiające się co chwila przecieki o jak najszybszym podpisaniu umowy lub trudnościach w negocjacjach przypominają wręcz grę pomiędzy stronami, która ma zostać pokazana opinii publicznej. Stąd całą otoczkę wokół drugiej umowy na czołgi K2 można traktować z przymrużeniem oka. Wręcz można pokusić się o stwierdzenie, że na ten moment nikt dokładnie nie wie, kiedy druga umowa na czołgi K2 dla Polski zostanie podpisana.


Liczyć trzeba, że strona polska utrzyma negocjacje, prowadząc je w racjonalną stronę. Najgorszą opcją jest bowiem zarzucenie publicznej opinii, że K2PL na ten moment jest za drogi i chcąc utrzymać modernizację naszej broni pancernej trzeba dokupić w kolejnej umowie partię kolejnych czołgów K2GF, bez ustanowienia kwestii zapowiadanej polonizacji i produkcji.


https://geekweek.interia.pl/militaria/news-czolgi-k2-w-wersji-made-in-poland-umowa-w-kwietniu,nId,21320599


#wiadomoscipolska #wiadomosciswiat #wojsko #czolgi

@100mph fajnie by było, gdyby się to udało. Ale będzie to strasznie ciężkie do wykonania biorąc pod uwagę, że kraje europejskie wolą kupować Leopardy z okresem dostarczenia za kilka-kilkanaście lat:

https://defence24.pl/przemysl/szwecja-kupuje-batalion-leopardow-2a8


Rząd Szwecji zawarł umowę z koncernem KNDS, postanawiając zakupić batalion czołgów Leopard 2A8, batalion ten liczy 44 maszyny

Koszt zakupu to około 22 mld koron szwedzkich, natomiast terminy dostaw to lata 2028-2031, a więc od 2025 do zakończenia dostaw Szwedzi poczekają 6 lat

6 lat, a 44 sztuki. Przecież ta produkcja to "homeopatczna/craftowa" chyba jest...

A gdyby ktoś chciał kupić 500-800 czołgów to w 2150 je dostanie dopiero?

Zaloguj się aby komentować

Rosyjska inwazja na Ukrainę zwiększyła napięcia, które narastały od kilka lat pomiędzy krajem rządzonym przez Władimira Putina a Zachodem. Pojawiają się liczne głosy o potencjalnym ataku na inne kraje. Eksperci uważają, że jednym z najbardziej zagrożonych obszarów są państwa bałtyckie, które mogą zostać odcięte od lądowej pomocy przez szybkie działania w przesmyku suwalskim, które połączą Obwój Królewiecki z Rosją przez Białoruś.


NATO, czyli Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego zrzesza 32 państwa Ameryki Północnej i Europy (wyjątkiem jest Turcja, która w większości położona jest w Azji), których celem jest zwiększenie bezpieczeństwa militarnego.


Choć w ogólnym zarysie mówi się o ogólnych zagrożeniach, to chyba dla nikogo nie zostaje tajemnicą, że obecnie głównym „podejrzanym” jest Rosja. Władimir Putin, który rządzi krajem, widocznie nie może się pogodzić z rozpadem potęgi, jaką było ZSRR i chce zachować wpływy w pozostałych dawnych republikach radzieckich. Białoruś jest jednym z największych sprzymierzeńców Rosji. W przypadku Ukrainy Putin za wszelką cenę chce odzyskać kontrolę nad wschodnią częścią kraju, która ma być lądowym połączeniem z Krymem, zaś zachodnia co najwyżej może stać się obszarem neutralnym. Ale są trzy państwa, które mocniej się wyłamały.


Chodzi oczywiście o Litwę, Łotwę i Estonię, trzy byłe republiki radzieckie, które po rozpadzie ZSRR zwróciły się w kierunku Zachodu i ostatecznie przystąpiły do NATO. Ten krok geopolitycznie niejako odciął rosyjską eksklawę - Obwód Kaliningradzki. Mamy więc niezwykle wąski, zaledwie 104-kilometrowy odcinek, który łączy Europejski, stosunkowo zwarty obszar NATO z krajami bałtyckimi, zwany przesmykiem suwalskim. Uważany jest za jeden z ze strategicznych punktów na mapie.


Według Amerykanów przesmyk suwalski jest jednym z punktów zapalnych w Europie. Scenariusze potencjalnego konfliktu na linii Rosja-NATO wskazują to miejsce, jako jeden z pierwszych celów, który umożliwi utworzenie lądowego połączenia z Obwodem Królewieckim, a jednocześnie odetnie Litwę, Łotwę i Estonią od lądowej pomocy innych państw członkowskich. Jedyne połączenie będzie wówczas możliwe przez Morze Bałtyckie.


Często przytacza się rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad 2017. Według oficjalnych informacji wzięło w nich udział do 13 tys. żołnierzy (ponad 10 tys. Białoruskich, pozostali to Rosjanie), nieoficjalnie mówi się o nawet 100 tys., którzy kryci scenariuszem ataku fikcyjnego państwa mieli de facto ćwiczyć z myślą o potencjalnym ataku na NATO, w tym przesmyk suwalski.


Przeglądając wikipedię, można znaleźć cel ćwiczeń Zapad 2017:

Szkolenie praktyczne w zakresie zagadnień zabezpieczenia technicznego obiektów na wyznaczonych odcinkach dróg wojskowych, ewakuacji, naprawy i odbudowy niesprawnego sprzętu i uzbrojenia, rozwijania magistrali polowej, a także rejonów masowego tankowania sprzętu.


https://geekweek.interia.pl/bezpieczenstwo/news-przesmyk-suwalski-najslabszy-punkt-nato-tu-moze-uderzyc-rosj,nId,21320595


#polska #geografia #bezpieczenstwo

Zaloguj się aby komentować

@boogie pewnie nie, ale całe życie przyzwyczajony do życia do góry nogami, i potem jedzie na północną półkulę i ma problem

Zaloguj się aby komentować

Regularnie rozmawiamy z przedstawicielami polskich instytucji w sprawie naszej oferty budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Proponujemy Polsce długofalowe partnerstwo wspierane przez rząd francuski. Nasza oferta jest oparta na całkowicie europejskiej technologii - mówi WNP.PL Thierry Deschaux, dyrektor generalny przedstawicielstwa EDF w Polsce.


  • Razem ze wstępną ofertą EDF na budowę elektrowni jądrowej w Polsce złożono deklarację rządu francuskiego o wsparciu w finansowaniu tej inwestycji.

  • Jak zapewnia Thierry Deschaux, dyrektor generalny przedstawicielstwa EDF w Polsce, przy budowie kolejnych reaktorów EPR pracowało już ok. 60 firm z Polski. Obecnie EDF posiada 26 porozumień o współpracy z polskimi firmami.

  • Przy budowie elektrowni Hinkley Point C w Wielkiej Brytanii 64 proc. wartości zamówień kierowanych jest do brytyjskich firm. Nie wiadomo jeszcze, jak to będzie w Polsce.

  • Już wkrótce premiera raportu portalu WNP.PL "Atom w centrum uwagi, czyli jak Polska staje się krajem jądrowym" a w nim szczegóły realizacji projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce, analiza dalszych scenariuszy rozwoju energetyki jądrowej z udziałem małego atomu oraz... atomowy local content, czyli o szansach polskiego przemysłu na udział w projekcie. 

  • Budowie elektrowni atomowych w Polsce będzie także poświęcona debata "Energetyka jądrowa - czas realizacji" w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego (23-25 kwietnia, Katowice). Trwa rejestracja na wydarzenie.


Więcej informacji (między innymi jaki reaktor nam proponują, jaki mógłby być udział polskiego przemysłu, finansowanie itd) + wywiad znajdziecie tutaj:

https://www.wnp.pl/energia/oto-francuska-opcja-atomowa-dla-polski-prezes-zdradza-szczegoly,919504.html


#wiadomoscipolska #polska #energetyka #elektrowniaatomowa

@SzwagierPrezydenta Te, które Westinghouse buduje też mają ogromne opóźnienia i przekraczają budżety. To niekoniecznie jest wina wykonawcy przecież, mogą to być okoliczności na rynku materiałów, nie?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dziura ozonowa zanika. Mamy pewność, że to dzięki działaniom człowieka


Naukowcy na całym świecie nieustannie badają klimat i jego zmiany spowodowane zarówno naturalnymi zjawiskami, jak i szkodliwą działalnością człowieka. Po wielu latach mamy pewność i dowody na to, że emisja zanieczyszczeń do atmosfery ma poważne konsekwencje, ale nowe badania wskazują również, że odpowiednio szybko podjęte działania przez wszystkie państwa mają realne przełożenie na pozytywne zmiany. W tym przypadku mamy niemal 100 procentową pewność, że już niedługo dziura ozonowa przejdzie do historii.


Naukowcy już wcześniej zaobserwowali pewne oznaki regeneracji ozonu. Jednak nowe badania prowadzone na Massachusetts Institute of Technology (MIT) wykazały, że w tym przypadku regeneracja jest spowodowana przede wszystkim przez redukcję substancji zubożających warstwę ozonową (ODS).


- Istnieje wiele dowodów jakościowych wskazujących na to, że dziura ozonowa nad Antarktydą ulega poprawie. To naprawdę pierwsze badanie, które pozwoliło na ilościowe określenie pewności co do odbudowy dziury ozonowej - mówi autorka badania Susan Solomon, profesor studiów środowiskowych na MIT. - Wniosek jest taki, że z 95 proc. pewnością się regeneruje, co jest niesamowite. I pokazuje, że faktycznie możemy rozwiązać problemy środowiskowe.


Co to jest ta cała dziura ozonowa?

Dziura ozonowa to w rzeczywistości spadek stężenia ozonu, czyli alotropowej, trójatomowej odmiany tlenu w stratosferze - warstwie atmosfery rozciągającej się od 10 km nad powierzchnią Ziemi w średnich szerokościach geograficznych do 50 km. Choć występuje tam w śladowych ilościach (ale większych niż w pozostałych warstwach atmosfery), to silnie pochłania szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe, umożliwiając od 600 milionów lat utrzymanie życia w znanej nam formie. Zmniejszona koncentracja ozonu sprzyja przedostawaniu się promieniowania UVB, co sprzyja poparzeniom słonecznym, może powodować zaćmę, mutacje genetyczne i raka skóry.


Problem zaczął się, gdy do powszechnego użytku wszedł freon-12, czyli dichlorodifluorometan (R-12), oraz inne fluoropochodne metanu i etanu (w Polsce nazwane wspólnie freonami). Chlorofluorowęglowodory (CFC) były używane m.in. w sprężarkach, urządzeniach chłodniczych i klimatyzatorach, czy medycynie. Same freony nie wchodzą w reakcje z innymi substancjami, przez co mogą przebywać w atmosferze nawet ponad 100 lat. Jak więc szkodzą warstwie ozonowej?


Gdy dostaną się do ozonosfery, pod wpływem promieniowania ultrafioletowego rozkładają się na węgiel, fluor i chlor. To właśnie ten ostatni jest największym problemem, ponieważ swobodne jony chlorowe są katalizatorami rozkładu ozonu do zwykłego, znanego nam dwuatomowego tlenu.


Naukowcy z MIT postanowili przy wykorzystaniu tej metody zidentyfikować ślady działalności człowieka, a dokładnie wpływ redukcji ODS na redukcję dziury ozonowej. Po wykonaniu wielu symulacji i zidentyfikowaniu kluczowego "odcisku palca" przystąpili do wyszukania go w rzeczywistych obserwacjach satelitarnych Antarktydy od 2005 r. Odkryli, że z czasem odcisk palca, który zidentyfikowali w symulacjach, stawał się coraz wyraźniejszy w obserwacjach.

Patrząc na obserwacje po 2018 roku, zespół mógł z 95-procentowym prawdopodobieństwem stwierdzić, że regeneracja ozonu wynika ze zmniejszania się ilości substancji zubożających warstwę ozonową.


Do około 2035 roku możemy zobaczyć rok, w którym nie będzie żadnego zubożenia dziury ozonowej na Antarktydzie. I to będzie dla mnie bardzo ekscytujące. A niektórzy z was zobaczą, jak dziura ozonowa zniknie całkowicie za waszego życia. I ludzie to zrobili.


Redukcja substancji zubożających warstwę ozonową ma korzystny efekt uboczny - mianowicie zmniejsza tempo ocieplania się klimatu, jak pisał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w 2022 roku. Dzieje się tak, ponieważ wśród ODS znajdują się gazy cieplarniane, które podnoszą temperaturę atmosfery Ziemi.


https://geekweek.interia.pl/meteorologia/news-dziura-ozonowa-zanika-mamy-pewnosc-ze-to-dzieki-dzialaniom-c,nId,21320030


#wiadomosciswiat #ciekawostki #klimat

@damw ja uwielbiam jak argument "ha tyle naukowcy krzyczeli o dziurze ozonowej i jakoś jej nie ma XD" kiedy właśnie dlatego, że krzyczeli wprowadzono nowe przepisy, co zmniejszyło użycie freonów i pozwoliło warstwie ozonowej się odbudować XDD

@maximilianan ogólnie od czasów covida każdy wynik jakiegoś badania naukowców= fałsz.

no chyba że się zgadza z ich światopoglądem to wtedy badania są legit

@maximilianan @starszy_mechanik na wykop ostatnio zajrzałem, a tam news o tym, że naukowiec przyjmował łapówki i w badaniach zawierał fałszywe informacje, chyba faworyzujące Pfizer.

Jako dowód, że naukowcom nie można wierzyć, wszystko to spisek i nie było żadnej pandemii, a oni są mądrzejsi od "nałukowców".


News był sprzed dekady, ale o tym nie wspomnieli xD

1 naukowiec oszukuje, więc nauka to ściema, COVID to grypka 🤣

Nagle zyskują autorytet, żeby decydować o tym, co jest prawdziwe, a co nie.

@damw widziałem kiedyś film na youtubie o tym że freony miały konkurenta w postaci innej substancji spełniającej wszystkie wymagania. Nie pamiętam jaka to była substancja bo oglądałem to dawno temu ale gdyby wybór padł na nią i wypuścilibyśmy jej do atmosfery tyle co freonów to moglibyśmy spowodować globalny kataklizm bo była dużo skuteczniejsza w niszczeniu ozonu. Naukowcy nie wiedzieli wtedy o tych zależnościach i wybór freonu był praktycznie ślepym fartem.

Zaloguj się aby komentować