
damw
- 1555wpisów
- 5500komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Po wieloletnim procesie biznesmen Zbigniew S. został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na karę 4,5 roku pozbawienia wolności. A to nie jedyna dotkliwa konsekwencja. Wyrok dotyczy zarzutów działania na szkodę spółki motoryzacyjnej. Jest nieprawomocny.
Zbigniew S. zyskał szerszą rozpoznawalność w 2015 r., kiedy to opublikował w internecie materiały związane z tzw. aferą podsłuchową, dotyczącą nagrań rozmów polityków Platformy Obywatelskiej. W przeszłości pełnił funkcję asystenta posłanki Samoobrony Wandy Łyżwińskiej oraz doradcy Andrzeja Leppera. Bez powodzenia kandydował do parlamentu, zdobywając mniej niż 1 proc. głosów.
Jak informuje TVP Info, Sąd Okręgowy w Krakowie skazał Zbigniewa S. na karę 4,5 roku pozbawienia wolności, grzywnę w wysokości 50 tys. zł oraz 10-letni zakaz pełnienia funkcji w zarządach spółek handlowych.
Rozprawa, która trwała sześć lat i obejmowała ponad sześćdziesiąt terminów, zakończyła się wreszcie wyrokiem. Sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy sądu ds. karnych, cytowany przez TVP Info, poinformował, że Zbigniew S. został uznany za winnego większości postawionych mu zarzutów.
Oskarżenie dotyczyło przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za zarządzanie majątkiem spółki Viamot, co miało skutkować stratą przekraczającą 42 mln zł. Oprócz Zbigniewa S. oskarżonych było również osiem innych osób, z których część została częściowo skazana, a część uniewinniona, w tym członkowie rodziny Zbigniewa S.
#polityka
Zaloguj się aby komentować
Żołnierze 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej otrzymali swoje pierwsze armatohaubice K9.
Nowa siła ognia - #K9Thunder u Zawiszaków. Na teren #15GBZ dotarł transport armatohaubic K9 Thunder! To potężne wsparcie ogniowe znacząco zwiększy nasze zdolności bojowe i gotowość do realizacji zadań obronnych
Armatohaubice K9 wejdą najpewniej na wyposażenie Dywizjonu artylerii samobieżnej w Orzyszu. Jednostka znajduje się około 50 kilometrów z obwodem królewieckim. W razie ewentualnej agresji ze strony Rosji, może szybko wejść do walki. Dlatego dostaje najnowocześniejszy sprzęt, który zastępują poradzieckie maszyny jak artyleria 2S1 Goździk czy czołgi T-72.
15. Giżycka Brygada Zmechanizowana jest piątym związkiem taktycznym Wojska Polskiego, który otrzymał armatohaubice K9. Do tej pory wprowadzono je do oddziałów 1. Mazurskiej Brygady Artylerii, 21. Dywizji Strzelców Podhalańskich, 18. Pułku Artylerii i 19. Lubelskiej Brygady Zmechanizowanej. Oznacza to, że armatohaubice K9 wchodzą na wyposażenie 16. i 18. Dywizji Zmechanizowanej - dwóch dywizji odpowiadających za obronę wschodnich rejonów Polski.
https://x.com/ZAWISZACY/status/1904110946848751704
#wojsko #wojskopolskie #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dopiero co w #usa ogłosili firmę, która będzie odpowiedzialna za F-47, a za kilka dni mamy się dowiedzieć kto będzie odpowiedzialny za następcę Super Horneta.
Jeszcze w bieżącym tygodniu U.S. Navy ma ogłosić zwycięzcę postępowania F/A-XX, które wyłoni następcę Super Horneta – informuje agencja Reutera.
Jeżeli informacje Reutersa sprawdzą się, to Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych wybierze nowy samolot pokładowy zaledwie kilka dni po przedstawieniu wykonawcy nowego myśliwca przewagi powietrznej dla Sił Powietrznych. Zwycięzcą prowadzonego przez U.S. Air Force programu NGAD (Next Generation Air Dominance) okazał się Boeing. Projekt samolotu dla Marynarki Wojennej, któremu nadano nazwę F/A-XX, ma wyłonić następcę samolotów wielozadaniowych Boeing F/A-18E/F Super Hornet. Ze względu na skalę zapotrzebowania (U.S. Navy chce wymienić kilkaset maszyn) jest on równie prestiżowy i lukratywny jak NGAD. Wartość F/A-XX szacuje się na kilkaset mld dolarów w perspektywie kilku dekad.
W finale postępowania F/A-XX znalazły się dwie firmy: Boeing i Northrop Grumman. Zaledwie kilka tygodni temu, 5 marca, z konkurencji odpadł Lockheed Martin (choć koncern nie przedstawił w tej sprawie oficjalnego komunikatu). Jak informują amerykańskie media, przyczyną wycofania się z rywalizacji były zbyt wolne postępy w stosunku do konkurentów. Firma miała problemy z implementacją wystarczająco zaawansowanego radaru oraz wzmocnionego podwozia potrzebnego do operowania z lotniskowców.
Warto zwrócić uwagę, że w USA "pasą po równo" swoje firmy zbrojeniowe, rozdzielając pomiędzy nie różne programy:
W ostatnim czasie rywale Lockheed Martin otrzymali inne lukratywne kontrakty na samoloty bojowe. 21 marca Boeing został wskazany jako zwycięzca programu NGAD (F-47). Wcześniej firma wspólnie z Saabem podpisała umowę na dostawę samolotów szkolnych T-X (T-7A Red Hawk). Z kolei Northrop Grumman wyprodukuje bombowiec B-21 Raider, który bywa określany jako pierwszy na świecie samolot 6. generacji w służbie.
Jakie cechy mają mieć nowe samoloty?
Nowy samolot dla U.S. Navy ma posiadać zaawansowane cechy stealth, ale też dysponować znacznie dłuższym zasięgiem niż Super Hornet. Wynika to z rozwoju parametrów uzbrojenia potencjalnego przeciwnika USA, czyli Chin. Chodzi o to, aby amerykańskie lotniskowce mogły prowadzić operacje lotnicze spoza zasięgu chińskiej broni przeciwokrętowej, albo przynajmniej w oddaleniu umożliwiającym reakcję na atak pociskami hipersonicznymi, balistycznymi czy manewrującymi. Można domniemywać, że cechą F/A-XX będzie także duży udźwig. Ta cecha zazwyczaj idzie w parze z dużym zasięgiem samolotu. Oba parametry wiążą się z większymi gabarytami maszyny w stosunku do dzisiejszych samolotów 4. i 5. generacji.
F/A-XX ma też mieć zdolność do współdziałania z załogowymi i bezzałogowymi statkami powietrznymi U.S. Navy, choćby samolotem do tankowania w powietrzu Boeing MQ-25 Stingray. Pierwsze samoloty z programu F/A-XX mają wejść do służby w latach 30., by stopniowo wypierać F/A-18 ze służby przez kolejną dekadę.
https://defence24.pl/sily-zbrojne/kto-wybuduje-nastepce-super-horneta-wkrotce-ogloszenie
#wojsko #samoloty
Zaloguj się aby komentować
No w końcu się doczekaliśmy... Gdyby ktoś miał problem z rozszyfrowaniem o jakiego Bartłomieja chodzi, to taki był młody i ładny i często widziany w towarzystwie posła A. Macierewicza.
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces byłego rzecznika MON Bartłomieja M. i innych osób, którym prokuratura zarzuca działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA.
Bartłomiej M. nie stawił się w sądzie. Akt oskarżenia w tej sprawie został przesłany do sądu pod koniec czerwca 2021 r. Chodzi o śledztwo prowadzone od grudnia 2017 r. przez prokuraturę w Tarnobrzegu w sprawie niegospodarności, powoływania się na wpływy i fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez PGZ.
Zdaniem prokuratury Bartłomiej M., przekraczając uprawnienia, działał na szkodę PGZ w związku z zawieraniem umów niekorzystnych dla spółki. Dotyczyły one m.in. organizacji koncertu i fikcyjnych usług szkoleniowych.
"Bartłomiej M., działając wspólnie z urzędniczką w MON Agnieszką M., naraził spółkę na szkody w wysokości około 1,2 mln zł" – informowała prokuratura.
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/ruszyl-proces-bartlomieja-m/6xyfmbz
#polityka
Zaloguj się aby komentować
Dwa polskie projekty uznane za strategicznie ważne. Jest decyzja KE.
Projekt recyklingu baterii polskiej spółki Elemental Battery Metals i zakład separacji pierwiastków ziem rzadkich w Puławach znalazły się wśród 47 wybranych przez Komisję Europejską projektów strategicznych, które mają pomóc UE w uniezależnieniu się od importu surowców krytycznych.
Projekt recyklingowy POLVOLT realizowany przez Elemental Battery Metals ma na celu odzyskiwanie z baterii niklu, miedzi, kobaltu, litu, manganu oraz metali z grupy platynowców. Z kolei realizowany w Puławach przez spółkę Mkango Polska zakład rafinacji pierwiastków ziem rzadkich ma przyczynić się do zabezpieczenia dostaw surowców takich jak neodym, wykorzystywanych do produkcji magnesów.
Oba projekty znalazły się na opublikowanej we wtorek przez Komisję Europejską pierwszej w historii Unii liście 47 projektów strategicznych, realizowanych w 13 państwach członkowskich. Projekty te mają pomóc zwiększyć europejskie wydobycie, przetwarzanie i recykling metali ziem rzadkich oraz uniezależnić UE od dostaw z zewnątrz, np. z Chin.
Jak czytamy, "GW" poinformowała we wtorek, że dziennikarzom gazey udało się dotrzeć do listy 47 strategicznych projektów, które będzie wspierać Komisja Europejska.
"Są na niej kopalnie litu (rzadkiego metalu niezbędnego w produkcji baterii) we Francji, Portugalii, Czechach, Finlandii i Hiszpanii. Są też zakłady zajmujące się wydobyciem innych metali ziem rzadkich oraz przedsiębiorstwa zajmujące się ich przetworzeniem, tak by można je wykorzystać w nowoczesnym przemyśle"
"Komisja chce też wspierać zakłady zajmujące się odzyskiwaniem rzadkich surowców na bazie recyklingu niesprawnych urządzeń elektronicznych lub zużytych akumulatorów. Takie centra, pozyskujące lit i inne cenne pierwiastki, działają w Hiszpanii, Francji czy Szwecji, a także w Polsce"
"Bez litu i grafitu nie jesteśmy w stanie ich produkować, a bez germanu nie wytworzymy półprzewodników. Musimy stać się bardziej niezależni" – mówi Stéphane Séjourné, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług, który zajmuje się unijną strategią dotyczącą metali ziem rzadkich i innych surowców strategicznych.
#wiadomosciswiat #ue #gospodarka #recykling
Zaloguj się aby komentować
Seryjny myśliwiec F-47 wzbije się w powietrze jeszcze w czasie obecnych rządów prezydenta Trumpa - zadeklarował szef sztabu Sił Powietrznych USA gen. David Allvin.
Ogłoszenie 21 marca 2021 wyboru Boeing na wykonawcę amerykańskiego samolotu bojowego nowej generacji nie oznacza, że Stany Zjednoczone dopiero „obudziły się” po filmach z oblotów nowych chińskich samolotów, ujawnionych pod koniec roku 2024. Przeciwnie, w USA program maszyny nowej generacji wraz z towarzyszącymi technologiami NGAD (Next Generation Air Dominance) jest prowadzony od wielu lat, a od 2019 roku prowadzone były próby w locie dwóch demonstratorów technologii. Jeden był produkcji Lockheed Martina a drugi Boeinga. Ostateczny wybór musiał paść na kontynuowanie jednej z tych ścieżek rozwoju.
Maszyna Boeinga nosiła oznaczenie X-47, a Lockheed Martina prawdopodobnie X-46 albo X-48. Zgodnie z informacjami przekazywanymi obecnie przez U.S. Air Force, maszyny te rozpoczęły loty kolejno w 2019 i 2022 roku. Łącznie w czasie prób miały wylatać „kilkaset” godzin. To dużo, biorąc pod uwagę, że w czasie prowadzenia programu Advanced Tactical Fighter (ATF) demonstratory YF-22 (na podstawie którego powstał potem myśliwiec F-22) i YF-23 wylatały łącznie tylko nieco ponad 150 godzin. Oznacza to bardzo duże zaawansowanie programu i niskie związane z nim ryzyko na tym etapie. Znacznie większe niż w przypadku programów powiązanych z Europą.
Postępy prac poszczególnych programów:
Program GCAP ma bowiem zaowocować rozpoczęciem wdrażania nowego samolotu około roku 2035, a FCAS/SKAF – około 2040. Tymczasem seryjny amerykański samolot ma być gotowy jeszcze w czasie prezydencji Trumpa a zatem do 2028 roku. Z kolei chińskie samoloty najprawdopodobniej rozpoczęły obloty w ubiegłym roku, są więc na etapie takim, jak samoloty amerykańskie kilka lat temu.
„W ciągu ostatnich pięciu lat samoloty X po cichu kładły fundament pod powstanie F-47 – wylatały setki godzin, przetestowano na nich nowatorskie koncepcje i udowodniły, że możemy przesunąć granice techniki z dużą pewnością siebie” – powiedział gen. Allvin.
Pięć lat testowania koncepcji i nowych technologii w locie poprzedziło siedem lat studiów teoretycznych. Bowiem jeszcze w 2014 roku rozpoczęło się w agencji DARPA studium Air Dominance Initiative. Łącznie między rozpoczęciem prac nad programem, którego efektem będzie F-47, a wyborem konstrukcji Boeinga minęło więc ponad 10 lat. A zatem mniej więcej tyle co między rozpoczęciem programu ATF, a wyborem w nim konstrukcji Lockheed Martina, czyli F-22.
Wiele wskazuje jednak, że obecny program jest prowadzony znacznie bardziej wydajnie jeżeli chodzi o czas. Świadczą o tym setki wylatanych godzin, ale także deklaracje, zgodnie z którymi obecne technologie pozwalają na znacznie szybsze dopracowanie projektu samolotu niż 30 lat temu.
Co ciekawe gen. Allvin deklaruje, że F-47 będzie dopiero pierwszym „prawdziwym” samolotem 6. generacji, w przeciwieństwie do tego co twierdzą „przeciwnicy” Ameryki. Innymi słowy wygląda na to, że Amerykanie nie wierzą w możliwości chińskich konstruktorów i to, że ich latające skrzydła będą w stanie walczyć z F-47 jak równy z równym.
Szef sztabu USAF wskazał też, że F-22 Raptor jest dzisiaj najlepszym myśliwcem przewagi powietrznej na świecie, a wkrótce jego parametry zostaną dodatkowo podniesione w wyniku modernizacji. Mimo to F-47 ma być od niego jeszcze znacznie lepszy, bo reprezentować kolejny skok generacyjny.
F-47 ma być nie tylko maszyną o lepszych parametrach technicznych od F-22, ale także „kosztować mniej i być łatwo adoptowalnym do przyszłych zagrożeń”. W porównaniu z Raptorem ma cechować się znacznie większym zasięgiem, lepszymi cechami stealth, być łatwiejszy do utrzymania w sprawności, wymagać mniej personelu i infrastruktury i mieć znacznie większą dostępność operacyjną niż współczesne amerykańskie samoloty 5. generacji.
Zasięg i adaptowalność każą przypuszczać, że nowy samolot będzie duży, prawdopodobnie większy niż F-22. Tylko w ten sposób będzie mógł on pomieścić paliwo gwarantujące większy zasięg, ale także większą komorę uzbrojenia, która umożliwi adaptowanie F-47 do różnych zadań.
https://defence24.pl/technologie/f-47-bardziej-dojrzaly-niz-sie-wydaje
#wojsko #samoloty #usa
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Polacy, którzy liczą na pomoc państwa przy zakupie mieszkania, ciągle pozostają z niczym. Wydawało się, że prace w związku z rządowym programem "Pierwsze Klucze" przyspieszyły. Okazuje się jednak, że potrzebna będzie jeszcze cierpliwość, a w pewnym momencie nawet poszedł komunikat o odrzuceniu projektu.
Rządowy program "Pierwsze Klucze", mający na celu wsparcie zakupu mieszkań z rynku wtórnego, nie został wykreślony z planów legislacyjnych, lecz jedynie odłożony w czasie.
O początkowym zamiarze nieuwzględnienia projektu w pracach legislacyjnych rządu poinformował wiceminister funduszy Jan Szyszko. Jego zdaniem, kolejne dopłaty do kredytów mogłyby niekorzystnie wpłynąć na rynek nieruchomości, napędzając popyt i podnosząc ceny mieszkań.
Jednak, jak zaznacza rzecznik prasowy Małgorzata Dzieciniak, wniosek nie został ostatecznie odrzucony, lecz zespół ds. programowania prac rządu poprosił o dodatkową analizę przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów.
Program "Pierwsze Klucze", będący częścią szerszego planu "Klucz do mieszkania", zakłada wsparcie dla osób, które nie posiadają własnego mieszkania ani domu i spełniają określone kryteria dochodowe. Szef MRiT Krzysztof Paszyk podkreśla, że środki z programu nie zostaną przekazane deweloperom, a beneficjenci będą mogli nabywać nieruchomości w ustalonych limitach cenowych.
Uwalili by w końcu ten program i skończyli ten cyrk.
#wiadomoscipolska #polityka #nieruchomosci
"Zespół Programowania Prac Rzadu odrzucił wniosek o wpisanie do wykazu projektu dopłat do kredytów Pierwsze Klucze."
To kiedy Paszyk zwołuje konferencję pokazując kolejną wersję programu?
@damw moim zdaniem dopóki są w tak szerokiej koalicji nie ma szans aby program jakichkolwiek dopłat przeszedł
Zaloguj się aby komentować
Peron coraz bardziej się oddala xD
"Grenlandczycy sami do nas dzwonią, bo chcą porządnej ochrony" — zapewnia prezydent USA Donald Trump. Sytuacja wokół wyspy robi się coraz bardziej napięta.
Prezydent Trump odniósł się do sprawy zapowiedzianej wizyty amerykańskiej delegacji, której przewodzić będzie żona wiceprezydenta USA Usha Vance. Trump zbył krytyczne głosy, twierdząc, że "to nie prowokacja, lecz przejaw życzliwości" i że wizyta odbędzie się na zaproszenie samych Grenlandczyków.
"Mamy do czynienia z wieloma ludźmi z Grenlandii, którzy chcieliby, aby coś się wydarzyło w kwestii ich właściwej ochrony i właściwej opieki. Oni dzwonią do nas. My nie dzwonimy do nich. Zostaliśmy tam zaproszeni" — powiedział Trump, odpowiadając na pytania prasy podczas posiedzenia gabinetu. Zasugerował, że na Grenlandię wybiera się też sekretarz stanu USA Marco Rubio, choć dotychczasowe doniesienia mówiły jedynie o doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'a Waltza i ministra energii Chrisa Wrighta.
Dopytywany, kto wystosował zaproszenie — celem rozpoczynającej się w czwartek podróży drugiej damy oficjalnie jest obejrzenie narodowego wyścigu psich zaprzęgów, który odbędzie się w sobotę — Trump stwierdził, że było to "wielu, wielu ludzi, w tym niektórzy przedstawiciele władz".
Według "New York Timesa" jednym z Grenlandczyków, który pomógł zorganizować wizytę, był lokalny murarz i zwolennik Trumpa, Joergen Boassen. Miał on być zaangażowany we wcześniejsze działania obozu Trumpa na Grenlandii, w tym w wizytę Donalda Trumpa Jr. w styczniu, po której wpływowi zwolennicy Trumpa w mediach społecznościowych rozdawali 100-dolarowe banknoty. Dziennik zaznaczył jednak, że delegacji nie zapraszały lokalne władze ani organizatorzy Avannaata Qimussersua, corocznego wyścigu psich zaprzęgów.
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/sami-do-nas-dzwonia-donald-trump-o-grenlandczykach/h9gtw2h
#heheszkipolityczne #polityka #usa #wiadomosciswiat
Zaloguj się aby komentować
W poniedziałek odbyła się konferencja premiera Donalda Tuska dot. deregulacji. Dotknięto również tematu przemysłu zbrojeniowego.
Przedstawiciele inicjatywy „sprawdzaMY” kierowanej przez właściciela firmy InPost Rafała Brzozkę, przekazali rządowi propozycję zmian deregulacyjnych mających obejmować siedem obszarów życia społeczno-gospodarczego w Polsce. Propozycje zespołu mają też dotyczyć rozwiązań z zakresu obronności i bezpieczeństwa (m.in. zwiększenie dostępu polskich firm do budowy potencjału obronnego kraju).
Ciekawy był zwłaszcza fragment:
„Skończymy z dotychczasową zasadą, że zamówienia dotyczące obronności nie powinny być realizowane przez prywatny przemysł. Powinny być. Sprawimy, że perspektywa wieloletnich kontraktów będzie dostępna dla prywatnych polskich przedsiębiorców” – powiedział premier polskiego rządu Donald Tusk.
„Coraz większe środki budżetowe i wsparcie europejskie, które przeznaczamy na obronność, będą wydawane na produkcję w Europie. Zrobimy wszystko, aby zasadniczy strumień pieniędzy trafiał do polskiego przemysłu zbrojeniowego. (…)Nie mamy problemu z nadprodukcją i przesyceniem rynku zbrojeniowego, wręcz przeciwnie. Jestem gotowy do natychmiastowej i stałej współpracy z zespołem ekspertów od przemysłu zbrojeniowego, abyśmy nie przegrali wyścigu, który rozpoczął się w Europie” – kontynuował polityk.
https://defence24.pl/przemysl/tusk-zamowienia-obronne-takze-dla-prywatnego-przemyslu
#wiadomoscipolska #polityka
Zaloguj się aby komentować
Od końca ubiegłego roku w Korei testowany jest nowy lotniczy pocisk manewrujący. Tzw. Cheonryong będzie mógł być wykorzystywany przez KF-21, ale także… FA-50 Fighting Eagle.
FA-50 w ilości 48 sztuk zamówiła/kupiła też #polska
Obecnie prototypowe wersje pocisku są testowane wyłącznie na FA-50, ponieważ KF-21 Boramae sam jest na razie samolotem testowym i będzie można na nim sprawdzać nowe typy broni prawdopodobnie dopiero od roku 2026
Pocisk Cheonryong jest rozwijany przez agencję ADD (Agency for Defense Development) oraz firmy LIG Nex1 i Hanwha Aerospace. Program mógł zostać rozpoczęty po zakupie od Niemiec 260 pocisków Taurus KEPD 350 wraz z towarzyszącym mu transferem technologii (dotyczącym m.in. bojowej głowicy penetrujące).
W efekcie prac nad nowym pociskiem Koreańczycy spodziewają się uzyskać „koreańskiego Taurusa”, ale także broń o nieco większym zasięgu (mówi się o ponad 500 km, choć także o przedziale 500-800 km), a jednocześnie nieco lżejszą (1,3 tony). Ma powstać też wersja z mniejszym zapasem paliwa dla FA-50. Samolot ten może bowiem przenosić pod najsilniejszymi punktami podwieszeń maksymalnie ładunek 1 tony. Z tego powodu wersja dla FA-50 ma cechować się zasięgiem około 350 km. Mimo to możliwość podwieszenia pod ten samolot pocisku manewrującego ze zdolnością do penetrowania bunkrów (prawdopodobnie taka sama głowica bojowa), cechami stealth i celnością CEP na poziomie 1-2 metrów, radykalnie zwiększy wartość FA-50 jako samolotu bojowego.
Pociski Cheonryong mają zacząć wchodzić do służby od 2028 roku, a całe koreańskie zamówienie obejmujące 200 egzemplarzy ma zostać zrealizowane do 2031 roku. Pocisk zostanie zapewne zaoferowany także na eksport.
Do naszych samolotów kupowaliśmy do tej pory JASSM:
W grudniu 2014 r. MON podpisało umowę z rządem USA na pociski AGM-158A Joint Air-to-Surface Standoff Missiles (JASSM) o zasięgu do 370 km i mogących przenosić głowicę o masie 450 kg. Kontrakt był wart ok. 250 mln dolarów. Obejmował 40 pocisków bojowych oraz aparaturę kontrolno-pomiarową i testującą niezbędną do integracji pocisku z samolotem, modernizację oprogramowania F-16 do wersji M 6.5 (dotyczy to m.in. systemów wymiany danych, identyfikacji swój-obcy, symulacji bojowej i walki radioelektronicznej), unowocześnienie wybranych systemów pokładowych oraz specjalistyczne szkolenie personelu latającego i technicznego.
W grudniu 2016 r. MON podpisało umowę na zakup pocisków AGM-158B JASSM-ER, czyli wersji o zasięgu wynoszącym blisko 1000 km. Jednocześnie zakupiono dodatkowe uzbrojenie powietrze-powietrze dla polskich F-16 - pociski AIM-120C7 AMRAAM i AIM-9X Sidewinder Block II.
A dodatkowo w zeszłym roku ponad 800 sztuk JASSM-ER:
735 milionów dolarów wart jest kontrakt na zakup ze Stanów Zjednoczonych ponad 800 lotniczych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu AGM-158B JASSM-ER. Dokument podpisał dziś Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej. Umowa na pociski o zasięgu około 1000 km będzie realizowana w latach 2026–2030.
https://defence24.pl/technologie/testy-pocisku-manewrujacego-do-fa-50
https://defence24.pl/sily-zbrojne/polskie-f-16-z-pociskami-jassm-pierwsza-dostawa
https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/41800?t=AGM-158B-JASSM-ER-dla-lotnictwa
#wiadomosciswiat #korea #wojsko
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Może 2 tygodnie temu była informacja o kupowaniu od Słowacji 2 linii produkujących amunicję 155mm, teraz kolejne info o rozmowach z Turcją dotyczących transferu technologii produkcji amunicji kalibru 155 mm:
Wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda spotkał się z dyrektorem generalnym spółki Makine ve Kimya Endustrisi (MKE) Ilhamim Kelesem. Jak czytamy na stronie polskiego rządu, podczas spotkania miała zostać zaprezentowana oferta tureckiego państwowego producenta uzbrojenia, która dotyczyła „kompletnego transferu technologii produkcji amunicji kalibru 155 mm, która umożliwiłaby niezależną, krajową produkcję wszystkich komponentów w zakładach PGZ S.A.”.
Warto zauważyć, że polsko-tureckie rozmowy dot. współpracy przemysłów zbrojeniowych prowadzone są już od pewnego czasu. Przykład stanowi tu wizyta robocza przedstawicieli polskiego rządu oraz polskich firm zbrojeniowych w Turcji w sierpniu 2024 roku. Wtedy to przedmiotem tychże rozmów były m.in. bezzałogowe okręty oraz drony morskie. Więcej na temat sprzętu, który Polska mogłaby zakupić w Turcji pisaliśmy w specjalnej analizie, dostępnej tutaj.
O zacieśnianiu współpracy między Warszawą a Ankarą świadczy też fakt ostatniej wizyty Donalda Tuska w Turcji, gdzie doszło do spotkania polskiego premiera z prezydentem Turcji Recipem Erdoganem. Przedmiotem rozmowy było m.in. możliwe polsko-tureckie partnerstwo obronne.
https://defence24.pl/polityka-obronna/polsko-turecka-wspolpraca-amunicyjna-coraz-blizej
Jak podaje Ministerstwo Obrony Narodowej, turecka oferta wpisuje się w aktualne wymogi rozwoju zdolności ogniowych Sił Zbrojnych RP. Według niej transfer technologii produkcji amunicji kalibru 155 mm miałby pozwolić na "niezależną, krajową produkcję wszystkich jej komponentów w zakładach PGZ S.A.".
Nie jest znany zakres transferu technologii. Biorąc pod uwagę, że w zakładach należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej już produkuje się amunicję kalibru 155 mm, można tu mówić o nowoczesnych liniach produkcyjnych, pozwalających zwiększyć moce przerobowe lub zapewnieniu sieci dostawców poszczególnych komponentów. To de facto jest główny cel w rozwoju zdolności produkcji amunicji w Polsce.
#wojsko #wiadomoscipolska #amunicja
@boogie ze słowacji kupowali linie do napełniania korpusów materiałem wybuchowym. Teraz możliwe, że od turków kupią technolgię produkcji całego naboju (czyli włącznie z produkcją prochu, korpusu itd). Z tego co pamiętam, korpusy do 155mm też importujemy.
13 marca udajemy się do słowackiego Trenczyna do siedziby firmy Konstrukta, producenta linii technologicznych do elaborowania, czyli napełniania metodą ślimakową skorup pocisków materiałem wybuchowym. Będziemy podpisywali umowę na zakup dwóch pierwszych linii o wydajności do 60 tys. sztuk amunicji 155 mm na rok każda
Jesteśmy obecnie na etapie budowy – na bazie starej fabrycznej infrastruktury — zakładu elaboracji, czyli napełniania korpusu pocisku materiałem wybuchowym. Produkcję pocisku w zespole chcemy uruchomić w ciągu 20 miesięcy. W pierwszym etapie będą to trzy linie do elaboracji materiałem wybuchowym korpusu pocisku pozyskanego z zewnątrz. W drugim, po okresie około roku, planujemy uruchomienie produkcji korpusów własnych. Nasze zdolności produkcyjne będą na poziomie 180 tys. sztuk rocznie przy całkowitym zabezpieczeniu stref ochronnych, zdolności magazynowych czy też, co jest niezmiernie istotne, wysoko wykwalifikowanych kadr inżynieryjnych – poinformował prezes Grupy Niewiadów.
@Iknifeburncat ja też. Kupiliśmy kilkaset Krabów (96 chyba) i z 360 k9 a nie mamy czym strzelać. Potrzeba wyprodukować ogromną ilość tej amunicji i dobrze by było mieć taką technologię na miejscu. Zwłaszcza, że za chwilę inne kraje też będą się wybierać na zakupy i byśmy mogli im sprzedawac sobie przy okazji zapewniając długoterminowe zyski + bezpieczeństwo
Zaloguj się aby komentować
Droga ekspresowa S1 przez Beskidy już niemal gotowa. Kierowcy ominą znane turystycznie miejscowości, ale zyskają wspaniałe widoki na góry. Trudny teren wymagał poprowadzenia trasy tunelami, mostami i estakadami.
Już niedługo kierowcy będą mogli pojechać jedną z najpiękniejszych dróg w naszym kraju. Oczywiście nie chodzi o wygląd nawierzchni, ale widoki, które będą temu towarzyszyły. Trudny odcinek przebiega bowiem nie tylko tunelami, ale też mostami i estakadami, które zapewnią widok na Beskidy.
Fragment drogi S1, o którym mowa, to brakujący 8,5-kilometrowy odcinek na Żywiecczyźnie między Przybędzą a Milówką (tzw. obejście Węgierskiej Górki). Tam kierowcy (włącznie z samochodami ciężarowymi) muszą zjechać na DK1 jadąc m.in. przez Węgierską Górkę i Milówkę. Powoduje to nadmierny ruch, który zaznacza się nie tylko mieszkańcom, ale także przyjezdnym, ponieważ wymienione miejscowości są chętnie odwiedzane przez turystów chcących poznań ten piękny zakątek Polski.
Od początku roku prace koncentrowały się na dwóch tunelach drogowych: w masywie Barania o długości ok. 830 m oraz w masywie Białożyński Groń o długości ok. 1000 m. W obiektach wykonywany jest przede wszystkim montaż instalacji, a także inne zadania wykończeniowe. Na betonowanie obudowy zasadniczej tuneli wykorzystano 𝟕𝟎 𝐭𝐲𝐬. 𝐦³ betonu oraz 𝟕 𝟕𝟎𝟎 𝐭𝐨𝐧 stali zbrojeniowej, a podczas ich drążenia wywieziono 𝐩𝐨𝐧𝐚𝐝 𝟔𝟓𝟎 𝐭𝐲𝐬. 𝐭𝐨𝐧 urobku - przekazują drogowcy.
Jednym z najciekawszych odcinków będzie estakada nad ul. Zielona Góra i ul. Zielona o długości około 940 m. Poprowadzona jest na wysokości koron drzew, przez co podróżujący nią zyskają wspaniałe widoki na Beskidy. Oprócz niej, w ciągu drogi S1 będzie jeszcze 7 innych estakad i mostów drogowych.
Budowa drogi ekspresowej S1 na odcinku obwodnicy Węgierskiej Górki zapewni bezpośrednie, szybkie połączenie na trasie Bielsko-Biała - granica polsko-słowacka (Zwardoń) - Svrcinovec (powiat Czadca, Słowacja). Jest jedną z ważniejszych tras, znajduje się w VI korytarzu Transeuropejskiej Sieci Transportowej łączącej kraje basenu Morza Bałtyckiego z krajami Europy Południowej i przebiegającej w osi priorytetowej TEN-T nr 25 "oś drogowa Gdańsk-Brno/Bratysława-Wiedeń".
Interaktywna mapa dostępna tutaj: https://wegorka-s1.pl/mapa.html
#wiadomoscipolska #transport #polska #beskidy



Zaloguj się aby komentować
Hmmmm szczekanie Trumpa i Vance'a może wywalić amerykańskie rozwiązania z przetargów na system przeciwlotniczy w Danii.
Być może groźby Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii oraz jego naciski na usamodzielnienie się Europy spowodują, że amerykańskie firmy stracą kontrakt za ponad 2,5 miliarda dolarów, gdy Dania wybierze europejski system przeciwlotniczy średniego zasięgu SAMPT/T zamiast systemu Patriot. Amerykanie mają też małe szanse na sprzedaż Duńczykom zestawów krótkiego zasięgu IFPC, które muszą rywalizować z europejskimi systemami VL MICA, IRIS-T SLM i NASAMS.
Przyszła tarcza przeciwlotnicza Danii ma się składać z dwóch warstw: górnej i dolnej. Zgodnie z założeniami obie te warstwy mają zostać zabezpieczone w pierwszym etapie przez jeden system rakietowy dalekiego zasięgu oraz dwa systemy rakietowe krótkiego i średniego zasięgu. Spośród dwunastu kandydatów do budowy takiej tarczy, wstępnie wybranych pod koniec 2024 r., pozostało tylko pięciu. Początkowo przy ich wyborze patrzono nie tylko na możliwości operacyjne, ale również na terminy i bezpieczeństwo dostaw oraz interoperacyjność w ramach NATO.
Kierując się takimi wymaganiami, w ostatniej fazie postępowania przetargowego, Duńczycy mają do wyboru do zabezpieczenia górnej warstwy dwa systemy: amerykański PATRIOT oraz europejski SAMP/T NG (Surface-to-Air Missile Platform/Terrain) - proponowana przez konsorcjum EUROSAM (MBDA+Thales). W przypadku warstwy dolnej rywalizują ze sobą aż cztery systemy: dwa całkowicie europejskie: francuski VL MICA (firmy MBDA France) i niemiecki IRIS-T SLM (Firmy Diehl Defense), jeden norwesko-amerykański NASAMS (firmy Kongsberg) oraz amerykański IFPC.
Wcześniej Duńczycy podobno planowali kupić Patriot, ale obecnie sytuacja zmienia się z kilku powodów:
Donald Trump obraził Duńczyków grożąc im i zapowiadając przejęcie Grenlandii należącej do Królestwa Danii.
Europa zaczęła stawiać na własny przemysł zbrojeniowy, przeznaczając na to ponad 800 miliardów dolarów. I znowu do tego przyczynił się Donald Trump zarzucając Europejczykom brak starań, by samemu zapewnić sobie obronę.
Rozwiązania francuskie (VL MICA), niemieckie (IRIS-T SLM) i francusko włoskie (SAMP/T) mają unikatowe zalety wyróżniające je od amerykańskich, wśród których jest niższa cena, możliwość pozyskania technologii, europejska niezależność materiałowa od dostawców amerykańskich, europejska niezależność w użyciu uzbrojenia (bez konieczności uzyskania akceptacji z Białego Domu) oraz dążenie do wielowarstwowości podczas modernizacji systemu SAMP/T. Baterie tego typu mają bowiem docelowo wykorzystywać różnego rodzaju pociski, w tym również VL MICA. W podobny sposób rozwijany jest system IRIS-T SLM oraz NASAMS (w którym obok pocisków amerykańskich AIM-120 AMRAAM i AIM-9X Sidewinder planuje się wykorzystywać pociski europejskie IRIS-T).
Duże znaczenie ma także łatwość, z jaką mogą ze sobą współpracować systemy VL MICA i SAMP/T, których producentem jest głównie koncern MBDA. Co więcej mogą być one również z łatwością i praktycznie bezkosztowo zintegrowane z radarami GM200 MM/C, które mają wzmocnić duński system obserwacji technicznej, a są produkowane przez koncern Thales (wchodzący w skład koncernu EUROSAM). Ta łatwość integracji jest o tyle ważna, że przy decyzji, która ma zapaść jeszcze w pierwszej połowie 2025 roku, systemy mają wejść do służby operacyjnej już w 2028 roku. Nie będzie więc już czasu na dodatkowe badania i testy.
Tak naprawdę, Amerykanie mogą obecnie liczyć na sukces, powołując się jedynie na wysokie oceny, jakie system Patriot otrzymuje od ukraińskich sił zbrojnych. Jak się jednak okazuje, system SAMP/T (jedna bateria) jest również wykorzystywany na Ukrainie i nie odstaje on możliwościami bojowymi od swojego amerykańskiego odpowiednika. Poza tym, że jest go niewątpliwie mniej. Za jego największą wadę uważa się więc zbyt małą ilość pocisków, jaką można było dostarczyć ukraińskim siłom zbrojnym, przez co ich zapas bardzo szybko się wyczerpuje.
Problem Amerykanów jest w tym, że konsorcjum EUROSAM oferuje Danii najnowszą wersję systemu SAMP/T, z nowymi pociskami Aster-30 oraz najnowszy radar Ground Fire 300 (lub Leonardo Kronos GMHP - Grand Mobile High Power), zdolny już bez problemu do wykrywania i naprowadzania pocisków przeciwlotniczych na rakiety balistyczne i hipersoniczne. Zestawy europejskie będą więc robiły to samo, co amerykański Patriot. A przy ich kupnie nie trzeba będzie prosić o zgodę amerykańskiego departamentu obrony, Kongresu i również – Donalda Trumpa.
Więcej można przeczytać tutaj (np plusy i minusy SAMP/T vs PATRIOT): https://defence24.pl/sily-zbrojne/rewanz-danii-za-trumpa-sampt-zamiast-patriota
#wiadomosciswiat #bron #wojsko #usa #dania
Zaloguj się aby komentować
We Francji opublikowano nowy raport parlamentarny dotyczący „gospodarki wojennej”, który w szczegółowy sposób analizuje wyzwania oraz perspektywy związane z przejściem kraju do nowego modelu obronności. Efektem są rekomendacje dotyczące wzmocnienia krajowej bazy przemysłowej i technologicznej obrony (BITD), której zadaniem jest zapewnienie większej autonomii strategicznej w obliczu rosnących zagrożeń; w tym również od Federacji Rosyjskiej. Paryż chce więcej i szybciej produkować. Nowy model zaczyna być powoli wdrażany.
Zgodnie z raportem, Francja planuje inwestować 413 miliardów euro w ramach nowej ustawy o programowaniu wojskowym (LPM) na lata 2024-2030. To znaczący wzrost wydatków na obronność w porównaniu do poprzednich lat. Zrealizowane w 2023 roku zamówienia na 20 miliardów euro, znacznie przewyższające średnią roczną wartość w latach 2012-2022, wskazują na zmianę podejścia w kwestii finansowania przemysłu obronnego. Powyższe inwestycje mają na celu nie tylko zwiększenie zdolności obronnych, ale także wzmocnienie roli sektora obronnego w gospodarce kraju, zatrudniającego obecnie 210 000 osób, w tym 4 000 małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP).
Warto dodać, że prezydent Macron zapowiedział zwiększenie budżetu na wojsko w nadchodzących miesiącach, więc ta kwota na pewno jeszcze się zmieni. Ponadto cały czas rośnie produkcja uzbrojenia; na przykład teraz są to trzy, a nie dwa myśliwce Rafale miesięcznie, a możliwości mają pozwolić na produkowanie pięć sztuk.
Kolejnym istotnym elementem raportu jest zabezpieczenie ciągłości dostaw do sektora obronnego. Francja stara się uniezależnić od zewnętrznych dostawców, szczególnie w kontekście krytycznych surowców, takich jak tytan czy stal. Relokacja produkcji, jak np. w przypadku przeniesienia produkcji prochu „do amunicji dużego kalibru” do Bergerac, ma na celu poprawę autonomii strategicznej kraju i minimalizację ryzyka przerw w dostawach, które mogą wystąpić w czasie kryzysu.
Raport zawiera również szereg rekomendacji, które mają na celu dalsze wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego. Kluczowe jest przyjęcie logiki gospodarki wojennej, która obejmować będzie wszystkie sektory, nie tylko siły zbrojne. Wspieranie krajowego przemysłu, w tym wzmocnienie łańcuchów dostaw i większa elastyczność w produkcji, mają być fundamentami niezależności Francji w sytuacji kryzysowej. Ponadto, szczególną uwagę zwrócono na konieczność zrównoważenia technologii z możliwością produkcji, czyli jakość nie idzie w parze z ilością, co wymaga elastycznego podejścia do innowacji oraz wsparcia sektora prywatnego w finansowaniu działań obronnych.
https://defence24.pl/geopolityka/jak-francja-ma-przejsc-na-gospodarke-wojenna
#wiadomosciswiat #wojsko #francja
Zaloguj się aby komentować
Dzień 662/662
W tym miesiącu to wszystkie zestawy, kolejne od 21.04.2025.
Liczba elementów 839
Zestaw z roku 2024
Cena katalogowa 239,99 zł
#lego #legodamwa #minionki

Zaloguj się aby komentować