

damw
- 1460wpisy
- 5185komentarzy

@damw 10/10 settlers style
Śnie właśnie o takiej serii
https://ideas.lego.com/projects/7636873a-f7a6-45f7-869a-86b47037c3d6
@Yes_Man a ja bym grał w takie. Czaicie? Gra w settlers, ale trzeba sobie samemu poskładać kolejne budynki
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Będzie produkcja Borsuka w Hucie Stalowa Wola. Kosiniak-Kamysz w Jasionce
Wicepremier poinformował też o umowie na bojowe wozy piechoty Borsuk.
– Przez lata nie było możliwe podpisania umowy na Borsuka. Moi poprzednicy przez osiem lat nie byli w stanie tego zrobić – mówił szef MON na konferencji prasowej w Jasionce.
Kosiniak-Kamysz przyznał, że choć sfinalizowanie tego procesu trwało długo, to najbliższe godziny powinny przynieść efekt tych prac.
– Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, jeżeli przyjdą ostatnie pozytywne informacje z Prokuratorii Generalnej, (…) to wszystko wskazuje na to, że jutro podpiszemy umowę na Borsuki” – powiedział.
Produkowany przez Hutę Stalowa Wola bojowy wóz piechoty Borsuk ma docelowo stać się jednym z podstawowych typów sprzętu wykorzystywanych przez polską armię. Wozy bojowe piechoty to jedne z najważniejszych i najliczniej wykorzystywanych w armiach całego świata maszyn – służą do transportu, ochrony i wsparcia żołnierzy piechoty na polu walki.
Umowa ramowa na dostawę 1400 pojazdów Borsuk w różnych wersjach podpisana została jeszcze za czasów kierowania resortem obrony przez Mariusza Błaszczaka (PiS).
Artykuł z wczoraj, więc jest bardzo duża szansa, że umowy będą podpisane dzisiaj
https://rzeszow-news.pl/bedzie-produkcja-borsuka-w-hucie-stalowa-wola-kosiniak-kamysz-w-jasionce/
#wojsko #wojskopolskie #wiadomoscipolska
Zaloguj się aby komentować
Problemem polskiego przemysłu jest brak wykonawców realizujących dla deweloperów główne kontrakty.
Dostawcy poziomu 1 (tzw. Tier1) są to bezpośredni dostawcy produktu lub usługi końcowej. Z kolei poziomy 2, 3, 4 to ich dostawcy lub podwykonawcy. Warto być dostawcą poziomu pierwszego, bo wówczas generuje się wyższą marżę. Na krajowym rynku nie ma takich podmiotów, które obsługiwałyby w pełnym zakresie inwestorów realizujących farmy wiatrowe, organizując własny łańcuch poddostawców. Do tego trzeba skali. Krajowe firmy były dotąd zbyt małe, by pozycjonować się w tej roli. – Żeby stało się to możliwe, przemysł w Polsce musi się konsolidować. Nie konkurować ze sobą, tylko nawiązywać współpracę, tworzyć konsorcja choćby średniej wielkości w ujęciu europejskim – mówi Taranko.
W artykule pada nazwa jednego/jedynego polskiego tier1 oraz trochę info o planach rozwoju:
Dodaje, że na rynku wyróżnia się Tele-Fonika Kable jako jedyny polski Tier1, jednak również ten podmiot nie świadczy jeszcze pełnej usługi. Dostarcza kable dla inwestorów stawiających morskie wiatraki, ale aspiruje do tego, by je również instalować, posiadać centrum logistyczne. Pod koniec stycznia spółka podpisała z Agencją Rozwoju Przemysłu list intencyjny w sprawie współpracy przy realizacji projektów związanych z morską energetyką wiatrową. Podmioty będą też współpracować przy budowie statku do układania kabli podmorskich, który będzie wykorzystywany głównie przy instalacji i serwisowaniu kabli na morskich farmach wiatrowych na Bałtyku. Wszystko po to, by w jak największym stopniu wykorzystywać lokalne zasoby i komponenty, wzmacniając rolę polskich stoczni i krajowych dostawców. To odpowiedź na sytuację rynkową – na rynku brakuje jednostek, które układają i naprawiają kable podmorskie. Problem ten dotyczy nie tylko Polski, ale i innych krajów. Jednostka taka może mieć szerokie wykorzystanie, od układania i naprawy kabli farm wiatrowych, kabli energetycznych, po telekomunikacyjne i światłowodowe.
Wyzwaniem, aby wybić się do pozycji Tier1, są możliwości finansowe krajowych przedsiębiorstw. Firmy mają problemy z płynnością, z pokazywaniem gwarancji w odpowiedniej wysokości. Zamówienia inwestorów opiewają na setki milionów złotych. Na etapie wyceny uwzględniane są z reguły prognozy przyszłych cen surowców. Zamówień dokonuje się z dużym wyprzedzeniem, często dwuletnim. Z kolei płatność następuje z chwilą dostarczenia komponentu. – Podmioty mają często problem, by wykazać odpowiedni standing finansowy. I tu przydałyby się mechanizmy pochodzące od KUKE, które mogłyby zagwarantować poświadczenie, nawet biorąc w zastaw powstający produkt – informowała Taranko.
Więcej można przeczytać:
https://energia.rp.pl/transformacja/art42009741-polski-wklad-w-transformacje-powinien-byc-wiekszy
#energetyka #oze #wiatraki #polska
@damw Że być takim "tierem" (tragiczna kalka ludzi nie znających dobrze polskiego) to oprócz gotówki trzeba jeszcze czegoś innego - dobrej wewnętrznej organizacji w firmie, a to w naszym kraju jest już wyższa szkoła jazdy
Zaloguj się aby komentować


Zaloguj się aby komentować
Miał ktoś kiedyś taką sytuację z partnerką/partnerem?
#heheszki #szama #jedzenie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Po wieloletnim procesie biznesmen Zbigniew S. został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na karę 4,5 roku pozbawienia wolności. A to nie jedyna dotkliwa konsekwencja. Wyrok dotyczy zarzutów działania na szkodę spółki motoryzacyjnej. Jest nieprawomocny.
Zbigniew S. zyskał szerszą rozpoznawalność w 2015 r., kiedy to opublikował w internecie materiały związane z tzw. aferą podsłuchową, dotyczącą nagrań rozmów polityków Platformy Obywatelskiej. W przeszłości pełnił funkcję asystenta posłanki Samoobrony Wandy Łyżwińskiej oraz doradcy Andrzeja Leppera. Bez powodzenia kandydował do parlamentu, zdobywając mniej niż 1 proc. głosów.
Jak informuje TVP Info, Sąd Okręgowy w Krakowie skazał Zbigniewa S. na karę 4,5 roku pozbawienia wolności, grzywnę w wysokości 50 tys. zł oraz 10-letni zakaz pełnienia funkcji w zarządach spółek handlowych.
Rozprawa, która trwała sześć lat i obejmowała ponad sześćdziesiąt terminów, zakończyła się wreszcie wyrokiem. Sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy sądu ds. karnych, cytowany przez TVP Info, poinformował, że Zbigniew S. został uznany za winnego większości postawionych mu zarzutów.
Oskarżenie dotyczyło przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za zarządzanie majątkiem spółki Viamot, co miało skutkować stratą przekraczającą 42 mln zł. Oprócz Zbigniewa S. oskarżonych było również osiem innych osób, z których część została częściowo skazana, a część uniewinniona, w tym członkowie rodziny Zbigniewa S.
#polityka
@damw mam nadzieję, że zanim się uprawomocni Zbychu jeszcze przed odsiadką doczeka się zera w pierdlu
A co jeśli za wszystkie wyroki Stonogi, nie odpowiada Ziobro, tylko sam Stonoga?! Ale by to był plot twist
Zaloguj się aby komentować
Żołnierze 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej otrzymali swoje pierwsze armatohaubice K9.
Nowa siła ognia - #K9Thunder u Zawiszaków. Na teren #15GBZ dotarł transport armatohaubic K9 Thunder! To potężne wsparcie ogniowe znacząco zwiększy nasze zdolności bojowe i gotowość do realizacji zadań obronnych
Armatohaubice K9 wejdą najpewniej na wyposażenie Dywizjonu artylerii samobieżnej w Orzyszu. Jednostka znajduje się około 50 kilometrów z obwodem królewieckim. W razie ewentualnej agresji ze strony Rosji, może szybko wejść do walki. Dlatego dostaje najnowocześniejszy sprzęt, który zastępują poradzieckie maszyny jak artyleria 2S1 Goździk czy czołgi T-72.
15. Giżycka Brygada Zmechanizowana jest piątym związkiem taktycznym Wojska Polskiego, który otrzymał armatohaubice K9. Do tej pory wprowadzono je do oddziałów 1. Mazurskiej Brygady Artylerii, 21. Dywizji Strzelców Podhalańskich, 18. Pułku Artylerii i 19. Lubelskiej Brygady Zmechanizowanej. Oznacza to, że armatohaubice K9 wchodzą na wyposażenie 16. i 18. Dywizji Zmechanizowanej - dwóch dywizji odpowiadających za obronę wschodnich rejonów Polski.
https://x.com/ZAWISZACY/status/1904110946848751704
#wojsko #wojskopolskie #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dopiero co w #usa ogłosili firmę, która będzie odpowiedzialna za F-47, a za kilka dni mamy się dowiedzieć kto będzie odpowiedzialny za następcę Super Horneta.
Jeszcze w bieżącym tygodniu U.S. Navy ma ogłosić zwycięzcę postępowania F/A-XX, które wyłoni następcę Super Horneta – informuje agencja Reutera.
Jeżeli informacje Reutersa sprawdzą się, to Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych wybierze nowy samolot pokładowy zaledwie kilka dni po przedstawieniu wykonawcy nowego myśliwca przewagi powietrznej dla Sił Powietrznych. Zwycięzcą prowadzonego przez U.S. Air Force programu NGAD (Next Generation Air Dominance) okazał się Boeing. Projekt samolotu dla Marynarki Wojennej, któremu nadano nazwę F/A-XX, ma wyłonić następcę samolotów wielozadaniowych Boeing F/A-18E/F Super Hornet. Ze względu na skalę zapotrzebowania (U.S. Navy chce wymienić kilkaset maszyn) jest on równie prestiżowy i lukratywny jak NGAD. Wartość F/A-XX szacuje się na kilkaset mld dolarów w perspektywie kilku dekad.
W finale postępowania F/A-XX znalazły się dwie firmy: Boeing i Northrop Grumman. Zaledwie kilka tygodni temu, 5 marca, z konkurencji odpadł Lockheed Martin (choć koncern nie przedstawił w tej sprawie oficjalnego komunikatu). Jak informują amerykańskie media, przyczyną wycofania się z rywalizacji były zbyt wolne postępy w stosunku do konkurentów. Firma miała problemy z implementacją wystarczająco zaawansowanego radaru oraz wzmocnionego podwozia potrzebnego do operowania z lotniskowców.
Warto zwrócić uwagę, że w USA "pasą po równo" swoje firmy zbrojeniowe, rozdzielając pomiędzy nie różne programy:
W ostatnim czasie rywale Lockheed Martin otrzymali inne lukratywne kontrakty na samoloty bojowe. 21 marca Boeing został wskazany jako zwycięzca programu NGAD (F-47). Wcześniej firma wspólnie z Saabem podpisała umowę na dostawę samolotów szkolnych T-X (T-7A Red Hawk). Z kolei Northrop Grumman wyprodukuje bombowiec B-21 Raider, który bywa określany jako pierwszy na świecie samolot 6. generacji w służbie.
Jakie cechy mają mieć nowe samoloty?
Nowy samolot dla U.S. Navy ma posiadać zaawansowane cechy stealth, ale też dysponować znacznie dłuższym zasięgiem niż Super Hornet. Wynika to z rozwoju parametrów uzbrojenia potencjalnego przeciwnika USA, czyli Chin. Chodzi o to, aby amerykańskie lotniskowce mogły prowadzić operacje lotnicze spoza zasięgu chińskiej broni przeciwokrętowej, albo przynajmniej w oddaleniu umożliwiającym reakcję na atak pociskami hipersonicznymi, balistycznymi czy manewrującymi. Można domniemywać, że cechą F/A-XX będzie także duży udźwig. Ta cecha zazwyczaj idzie w parze z dużym zasięgiem samolotu. Oba parametry wiążą się z większymi gabarytami maszyny w stosunku do dzisiejszych samolotów 4. i 5. generacji.
F/A-XX ma też mieć zdolność do współdziałania z załogowymi i bezzałogowymi statkami powietrznymi U.S. Navy, choćby samolotem do tankowania w powietrzu Boeing MQ-25 Stingray. Pierwsze samoloty z programu F/A-XX mają wejść do służby w latach 30., by stopniowo wypierać F/A-18 ze służby przez kolejną dekadę.
https://defence24.pl/sily-zbrojne/kto-wybuduje-nastepce-super-horneta-wkrotce-ogloszenie
#wojsko #samoloty
Zaloguj się aby komentować
No w końcu się doczekaliśmy... Gdyby ktoś miał problem z rozszyfrowaniem o jakiego Bartłomieja chodzi, to taki był młody i ładny i często widziany w towarzystwie posła A. Macierewicza.
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces byłego rzecznika MON Bartłomieja M. i innych osób, którym prokuratura zarzuca działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA.
Bartłomiej M. nie stawił się w sądzie. Akt oskarżenia w tej sprawie został przesłany do sądu pod koniec czerwca 2021 r. Chodzi o śledztwo prowadzone od grudnia 2017 r. przez prokuraturę w Tarnobrzegu w sprawie niegospodarności, powoływania się na wpływy i fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez PGZ.
Zdaniem prokuratury Bartłomiej M., przekraczając uprawnienia, działał na szkodę PGZ w związku z zawieraniem umów niekorzystnych dla spółki. Dotyczyły one m.in. organizacji koncertu i fikcyjnych usług szkoleniowych.
"Bartłomiej M., działając wspólnie z urzędniczką w MON Agnieszką M., naraził spółkę na szkody w wysokości około 1,2 mln zł" – informowała prokuratura.
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/ruszyl-proces-bartlomieja-m/6xyfmbz
#polityka
Ruszył proces - akt oskarżenia został skierowany do sądu prawie 3 lata temu, a śledztwo prowadzone jest od 7,5 roku...
Zaloguj się aby komentować
Dwa polskie projekty uznane za strategicznie ważne. Jest decyzja KE.
Projekt recyklingu baterii polskiej spółki Elemental Battery Metals i zakład separacji pierwiastków ziem rzadkich w Puławach znalazły się wśród 47 wybranych przez Komisję Europejską projektów strategicznych, które mają pomóc UE w uniezależnieniu się od importu surowców krytycznych.
Projekt recyklingowy POLVOLT realizowany przez Elemental Battery Metals ma na celu odzyskiwanie z baterii niklu, miedzi, kobaltu, litu, manganu oraz metali z grupy platynowców. Z kolei realizowany w Puławach przez spółkę Mkango Polska zakład rafinacji pierwiastków ziem rzadkich ma przyczynić się do zabezpieczenia dostaw surowców takich jak neodym, wykorzystywanych do produkcji magnesów.
Oba projekty znalazły się na opublikowanej we wtorek przez Komisję Europejską pierwszej w historii Unii liście 47 projektów strategicznych, realizowanych w 13 państwach członkowskich. Projekty te mają pomóc zwiększyć europejskie wydobycie, przetwarzanie i recykling metali ziem rzadkich oraz uniezależnić UE od dostaw z zewnątrz, np. z Chin.
Jak czytamy, "GW" poinformowała we wtorek, że dziennikarzom gazey udało się dotrzeć do listy 47 strategicznych projektów, które będzie wspierać Komisja Europejska.
"Są na niej kopalnie litu (rzadkiego metalu niezbędnego w produkcji baterii) we Francji, Portugalii, Czechach, Finlandii i Hiszpanii. Są też zakłady zajmujące się wydobyciem innych metali ziem rzadkich oraz przedsiębiorstwa zajmujące się ich przetworzeniem, tak by można je wykorzystać w nowoczesnym przemyśle"
"Komisja chce też wspierać zakłady zajmujące się odzyskiwaniem rzadkich surowców na bazie recyklingu niesprawnych urządzeń elektronicznych lub zużytych akumulatorów. Takie centra, pozyskujące lit i inne cenne pierwiastki, działają w Hiszpanii, Francji czy Szwecji, a także w Polsce"
"Bez litu i grafitu nie jesteśmy w stanie ich produkować, a bez germanu nie wytworzymy półprzewodników. Musimy stać się bardziej niezależni" – mówi Stéphane Séjourné, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług, który zajmuje się unijną strategią dotyczącą metali ziem rzadkich i innych surowców strategicznych.
#wiadomosciswiat #ue #gospodarka #recykling
Zaloguj się aby komentować
Seryjny myśliwiec F-47 wzbije się w powietrze jeszcze w czasie obecnych rządów prezydenta Trumpa - zadeklarował szef sztabu Sił Powietrznych USA gen. David Allvin.
Ogłoszenie 21 marca 2021 wyboru Boeing na wykonawcę amerykańskiego samolotu bojowego nowej generacji nie oznacza, że Stany Zjednoczone dopiero „obudziły się” po filmach z oblotów nowych chińskich samolotów, ujawnionych pod koniec roku 2024. Przeciwnie, w USA program maszyny nowej generacji wraz z towarzyszącymi technologiami NGAD (Next Generation Air Dominance) jest prowadzony od wielu lat, a od 2019 roku prowadzone były próby w locie dwóch demonstratorów technologii. Jeden był produkcji Lockheed Martina a drugi Boeinga. Ostateczny wybór musiał paść na kontynuowanie jednej z tych ścieżek rozwoju.
Maszyna Boeinga nosiła oznaczenie X-47, a Lockheed Martina prawdopodobnie X-46 albo X-48. Zgodnie z informacjami przekazywanymi obecnie przez U.S. Air Force, maszyny te rozpoczęły loty kolejno w 2019 i 2022 roku. Łącznie w czasie prób miały wylatać „kilkaset” godzin. To dużo, biorąc pod uwagę, że w czasie prowadzenia programu Advanced Tactical Fighter (ATF) demonstratory YF-22 (na podstawie którego powstał potem myśliwiec F-22) i YF-23 wylatały łącznie tylko nieco ponad 150 godzin. Oznacza to bardzo duże zaawansowanie programu i niskie związane z nim ryzyko na tym etapie. Znacznie większe niż w przypadku programów powiązanych z Europą.
Postępy prac poszczególnych programów:
Program GCAP ma bowiem zaowocować rozpoczęciem wdrażania nowego samolotu około roku 2035, a FCAS/SKAF – około 2040. Tymczasem seryjny amerykański samolot ma być gotowy jeszcze w czasie prezydencji Trumpa a zatem do 2028 roku. Z kolei chińskie samoloty najprawdopodobniej rozpoczęły obloty w ubiegłym roku, są więc na etapie takim, jak samoloty amerykańskie kilka lat temu.
„W ciągu ostatnich pięciu lat samoloty X po cichu kładły fundament pod powstanie F-47 – wylatały setki godzin, przetestowano na nich nowatorskie koncepcje i udowodniły, że możemy przesunąć granice techniki z dużą pewnością siebie” – powiedział gen. Allvin.
Pięć lat testowania koncepcji i nowych technologii w locie poprzedziło siedem lat studiów teoretycznych. Bowiem jeszcze w 2014 roku rozpoczęło się w agencji DARPA studium Air Dominance Initiative. Łącznie między rozpoczęciem prac nad programem, którego efektem będzie F-47, a wyborem konstrukcji Boeinga minęło więc ponad 10 lat. A zatem mniej więcej tyle co między rozpoczęciem programu ATF, a wyborem w nim konstrukcji Lockheed Martina, czyli F-22.
Wiele wskazuje jednak, że obecny program jest prowadzony znacznie bardziej wydajnie jeżeli chodzi o czas. Świadczą o tym setki wylatanych godzin, ale także deklaracje, zgodnie z którymi obecne technologie pozwalają na znacznie szybsze dopracowanie projektu samolotu niż 30 lat temu.
Co ciekawe gen. Allvin deklaruje, że F-47 będzie dopiero pierwszym „prawdziwym” samolotem 6. generacji, w przeciwieństwie do tego co twierdzą „przeciwnicy” Ameryki. Innymi słowy wygląda na to, że Amerykanie nie wierzą w możliwości chińskich konstruktorów i to, że ich latające skrzydła będą w stanie walczyć z F-47 jak równy z równym.
Szef sztabu USAF wskazał też, że F-22 Raptor jest dzisiaj najlepszym myśliwcem przewagi powietrznej na świecie, a wkrótce jego parametry zostaną dodatkowo podniesione w wyniku modernizacji. Mimo to F-47 ma być od niego jeszcze znacznie lepszy, bo reprezentować kolejny skok generacyjny.
F-47 ma być nie tylko maszyną o lepszych parametrach technicznych od F-22, ale także „kosztować mniej i być łatwo adoptowalnym do przyszłych zagrożeń”. W porównaniu z Raptorem ma cechować się znacznie większym zasięgiem, lepszymi cechami stealth, być łatwiejszy do utrzymania w sprawności, wymagać mniej personelu i infrastruktury i mieć znacznie większą dostępność operacyjną niż współczesne amerykańskie samoloty 5. generacji.
Zasięg i adaptowalność każą przypuszczać, że nowy samolot będzie duży, prawdopodobnie większy niż F-22. Tylko w ten sposób będzie mógł on pomieścić paliwo gwarantujące większy zasięg, ale także większą komorę uzbrojenia, która umożliwi adaptowanie F-47 do różnych zadań.
https://defence24.pl/technologie/f-47-bardziej-dojrzaly-niz-sie-wydaje
#wojsko #samoloty #usa
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Polacy, którzy liczą na pomoc państwa przy zakupie mieszkania, ciągle pozostają z niczym. Wydawało się, że prace w związku z rządowym programem "Pierwsze Klucze" przyspieszyły. Okazuje się jednak, że potrzebna będzie jeszcze cierpliwość, a w pewnym momencie nawet poszedł komunikat o odrzuceniu projektu.
Rządowy program "Pierwsze Klucze", mający na celu wsparcie zakupu mieszkań z rynku wtórnego, nie został wykreślony z planów legislacyjnych, lecz jedynie odłożony w czasie.
O początkowym zamiarze nieuwzględnienia projektu w pracach legislacyjnych rządu poinformował wiceminister funduszy Jan Szyszko. Jego zdaniem, kolejne dopłaty do kredytów mogłyby niekorzystnie wpłynąć na rynek nieruchomości, napędzając popyt i podnosząc ceny mieszkań.
Jednak, jak zaznacza rzecznik prasowy Małgorzata Dzieciniak, wniosek nie został ostatecznie odrzucony, lecz zespół ds. programowania prac rządu poprosił o dodatkową analizę przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów.
Program "Pierwsze Klucze", będący częścią szerszego planu "Klucz do mieszkania", zakłada wsparcie dla osób, które nie posiadają własnego mieszkania ani domu i spełniają określone kryteria dochodowe. Szef MRiT Krzysztof Paszyk podkreśla, że środki z programu nie zostaną przekazane deweloperom, a beneficjenci będą mogli nabywać nieruchomości w ustalonych limitach cenowych.
Uwalili by w końcu ten program i skończyli ten cyrk.
#wiadomoscipolska #polityka #nieruchomosci
"Zespół Programowania Prac Rzadu odrzucił wniosek o wpisanie do wykazu projektu dopłat do kredytów Pierwsze Klucze."
To kiedy Paszyk zwołuje konferencję pokazując kolejną wersję programu?
@damw moim zdaniem dopóki są w tak szerokiej koalicji nie ma szans aby program jakichkolwiek dopłat przeszedł
Powinna być ustawa automatycznie zwiększająca ceny nieruchów o wartość inflacji i może coś jeszcze i tyle. Coś jak waloryzacja emerytur. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Peron coraz bardziej się oddala xD
"Grenlandczycy sami do nas dzwonią, bo chcą porządnej ochrony" — zapewnia prezydent USA Donald Trump. Sytuacja wokół wyspy robi się coraz bardziej napięta.
Prezydent Trump odniósł się do sprawy zapowiedzianej wizyty amerykańskiej delegacji, której przewodzić będzie żona wiceprezydenta USA Usha Vance. Trump zbył krytyczne głosy, twierdząc, że "to nie prowokacja, lecz przejaw życzliwości" i że wizyta odbędzie się na zaproszenie samych Grenlandczyków.
"Mamy do czynienia z wieloma ludźmi z Grenlandii, którzy chcieliby, aby coś się wydarzyło w kwestii ich właściwej ochrony i właściwej opieki. Oni dzwonią do nas. My nie dzwonimy do nich. Zostaliśmy tam zaproszeni" — powiedział Trump, odpowiadając na pytania prasy podczas posiedzenia gabinetu. Zasugerował, że na Grenlandię wybiera się też sekretarz stanu USA Marco Rubio, choć dotychczasowe doniesienia mówiły jedynie o doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'a Waltza i ministra energii Chrisa Wrighta.
Dopytywany, kto wystosował zaproszenie — celem rozpoczynającej się w czwartek podróży drugiej damy oficjalnie jest obejrzenie narodowego wyścigu psich zaprzęgów, który odbędzie się w sobotę — Trump stwierdził, że było to "wielu, wielu ludzi, w tym niektórzy przedstawiciele władz".
Według "New York Timesa" jednym z Grenlandczyków, który pomógł zorganizować wizytę, był lokalny murarz i zwolennik Trumpa, Joergen Boassen. Miał on być zaangażowany we wcześniejsze działania obozu Trumpa na Grenlandii, w tym w wizytę Donalda Trumpa Jr. w styczniu, po której wpływowi zwolennicy Trumpa w mediach społecznościowych rozdawali 100-dolarowe banknoty. Dziennik zaznaczył jednak, że delegacji nie zapraszały lokalne władze ani organizatorzy Avannaata Qimussersua, corocznego wyścigu psich zaprzęgów.
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/sami-do-nas-dzwonia-donald-trump-o-grenlandczykach/h9gtw2h
#heheszkipolityczne #polityka #usa #wiadomosciswiat
@damw potwierdzam, byłem tym Grenlandczykiem, który dzwonił. Poprosiłem o odwróconego Nixona z serem a dostałem podwójną wieprzowinę w sosie marchewkowym. Nie polecam.
Działania wujka USA przypominają mi działania różnych organizacji z Pruszkowa i Wołomina z lat 90., które oferowały ochronę lokalnym biznesom.
Zaloguj się aby komentować
W poniedziałek odbyła się konferencja premiera Donalda Tuska dot. deregulacji. Dotknięto również tematu przemysłu zbrojeniowego.
Przedstawiciele inicjatywy „sprawdzaMY” kierowanej przez właściciela firmy InPost Rafała Brzozkę, przekazali rządowi propozycję zmian deregulacyjnych mających obejmować siedem obszarów życia społeczno-gospodarczego w Polsce. Propozycje zespołu mają też dotyczyć rozwiązań z zakresu obronności i bezpieczeństwa (m.in. zwiększenie dostępu polskich firm do budowy potencjału obronnego kraju).
Ciekawy był zwłaszcza fragment:
„Skończymy z dotychczasową zasadą, że zamówienia dotyczące obronności nie powinny być realizowane przez prywatny przemysł. Powinny być. Sprawimy, że perspektywa wieloletnich kontraktów będzie dostępna dla prywatnych polskich przedsiębiorców” – powiedział premier polskiego rządu Donald Tusk.
„Coraz większe środki budżetowe i wsparcie europejskie, które przeznaczamy na obronność, będą wydawane na produkcję w Europie. Zrobimy wszystko, aby zasadniczy strumień pieniędzy trafiał do polskiego przemysłu zbrojeniowego. (…)Nie mamy problemu z nadprodukcją i przesyceniem rynku zbrojeniowego, wręcz przeciwnie. Jestem gotowy do natychmiastowej i stałej współpracy z zespołem ekspertów od przemysłu zbrojeniowego, abyśmy nie przegrali wyścigu, który rozpoczął się w Europie” – kontynuował polityk.
https://defence24.pl/przemysl/tusk-zamowienia-obronne-takze-dla-prywatnego-przemyslu
#wiadomoscipolska #polityka
Mamy w Polsce firmy produkujące drony i pociski manewrujące, które sprzedają tylko na eksport właśnie dlatego, że nie są w rękach państwowych. Taka decyzja z pewnością odblokuje duży potencjał.
Zaloguj się aby komentować
Od końca ubiegłego roku w Korei testowany jest nowy lotniczy pocisk manewrujący. Tzw. Cheonryong będzie mógł być wykorzystywany przez KF-21, ale także… FA-50 Fighting Eagle.
FA-50 w ilości 48 sztuk zamówiła/kupiła też #polska
Obecnie prototypowe wersje pocisku są testowane wyłącznie na FA-50, ponieważ KF-21 Boramae sam jest na razie samolotem testowym i będzie można na nim sprawdzać nowe typy broni prawdopodobnie dopiero od roku 2026
Pocisk Cheonryong jest rozwijany przez agencję ADD (Agency for Defense Development) oraz firmy LIG Nex1 i Hanwha Aerospace. Program mógł zostać rozpoczęty po zakupie od Niemiec 260 pocisków Taurus KEPD 350 wraz z towarzyszącym mu transferem technologii (dotyczącym m.in. bojowej głowicy penetrujące).
W efekcie prac nad nowym pociskiem Koreańczycy spodziewają się uzyskać „koreańskiego Taurusa”, ale także broń o nieco większym zasięgu (mówi się o ponad 500 km, choć także o przedziale 500-800 km), a jednocześnie nieco lżejszą (1,3 tony). Ma powstać też wersja z mniejszym zapasem paliwa dla FA-50. Samolot ten może bowiem przenosić pod najsilniejszymi punktami podwieszeń maksymalnie ładunek 1 tony. Z tego powodu wersja dla FA-50 ma cechować się zasięgiem około 350 km. Mimo to możliwość podwieszenia pod ten samolot pocisku manewrującego ze zdolnością do penetrowania bunkrów (prawdopodobnie taka sama głowica bojowa), cechami stealth i celnością CEP na poziomie 1-2 metrów, radykalnie zwiększy wartość FA-50 jako samolotu bojowego.
Pociski Cheonryong mają zacząć wchodzić do służby od 2028 roku, a całe koreańskie zamówienie obejmujące 200 egzemplarzy ma zostać zrealizowane do 2031 roku. Pocisk zostanie zapewne zaoferowany także na eksport.
Do naszych samolotów kupowaliśmy do tej pory JASSM:
W grudniu 2014 r. MON podpisało umowę z rządem USA na pociski AGM-158A Joint Air-to-Surface Standoff Missiles (JASSM) o zasięgu do 370 km i mogących przenosić głowicę o masie 450 kg. Kontrakt był wart ok. 250 mln dolarów. Obejmował 40 pocisków bojowych oraz aparaturę kontrolno-pomiarową i testującą niezbędną do integracji pocisku z samolotem, modernizację oprogramowania F-16 do wersji M 6.5 (dotyczy to m.in. systemów wymiany danych, identyfikacji swój-obcy, symulacji bojowej i walki radioelektronicznej), unowocześnienie wybranych systemów pokładowych oraz specjalistyczne szkolenie personelu latającego i technicznego.
W grudniu 2016 r. MON podpisało umowę na zakup pocisków AGM-158B JASSM-ER, czyli wersji o zasięgu wynoszącym blisko 1000 km. Jednocześnie zakupiono dodatkowe uzbrojenie powietrze-powietrze dla polskich F-16 - pociski AIM-120C7 AMRAAM i AIM-9X Sidewinder Block II.
A dodatkowo w zeszłym roku ponad 800 sztuk JASSM-ER:
735 milionów dolarów wart jest kontrakt na zakup ze Stanów Zjednoczonych ponad 800 lotniczych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu AGM-158B JASSM-ER. Dokument podpisał dziś Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej. Umowa na pociski o zasięgu około 1000 km będzie realizowana w latach 2026–2030.
https://defence24.pl/technologie/testy-pocisku-manewrujacego-do-fa-50
https://defence24.pl/sily-zbrojne/polskie-f-16-z-pociskami-jassm-pierwsza-dostawa
https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/41800?t=AGM-158B-JASSM-ER-dla-lotnictwa
#wiadomosciswiat #korea #wojsko
@radziol bo chyba kupione egzemplarze mają mało dostępnego żelastwa do strzelania. No i niektóre osoby udają, że nie widzą np kosztu 1h lotu takiego samolotu w porównaniu z F-35
@damw no znając Pis to się obawiam o tę wersję pl, ale nadal znacznie tańsze szkolenie pilotów i rutynowe misje to coś czego potrzebujemy
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna








