No to co, przygotowani na sobotę pełną piciu? Mam szczerą nadzieję, że tak. A jeśli nie, to szklaneczki lub butelki w dłoń i nawadniamy się pysznym pićkiem!
PS. Wybaczcie spóźnienie, układ immunologiczny walczy ze szczepionką.
Dzień dobry! Dotarliśmy do najfajniejszego dnia tygodnia roboczego — uświetnijmy go dodatkiem pysznego piciu! Kawka, herbatka, woda, yerba, woda po ogórkach? Dzisiaj freestyle, byle się nawodnić.
To, co się dzieje naprawdę nie istnieje, więc napij się #codziennepiciu
Dobry! Już prawie koniec naszego trudu przewidzianego na ten tydzień. Damy radę? Chyba damy. A na pewno damy, jeśli odpowiednio uzupełnimy płyny. Kto chętny na wspólne piciu? Chociaż szklaneczkę!
PS. Wczoraj wypiłam ledwo dwa litry i czułam się odwodniona. Chyba wyrobiłam sobie tolerkę.
Co za wieczór, co za noooc z naszym #codziennepiciu
Siemaneczko! Mają wodę (lub inne nawadniające medium) pod ręką? Przygotowani na cały dzień piciania? No mam nadzieję. U mnie już też butelka stoi, świeżo umyta i nalana. Nic tylko pić.
PS. Jesień wjechała już na pełnej, bo woda zaczęła się skraplać na oknach.
Szanownemu Panu @bori niezmiernie dziękuję za piekne magnesy ze Śremu 💛 trafiają do wyczekującej ich kolekcji.
Swoją drogą, chyba musimy większą lodówkę kupić.
@Wrzoo fajny magnez - w sumie jak pisałaś o Śremu to zanim spojrzałem na foto pomyślałem o tym chińskim sklepie Temu. Nie wiedziałem, że jest taka "wieś" :P.
W sumie mogłem pokazać swój magnez z greckiego Athos na lodówce jak dostałem od @bori. @bori znajdziesz go xD? Tak, potrzebna większa lodówka. I nowsza.
Jesień oficjalnie nadeszła, ale obecność słonka za oknem trochę umila tę sytuację. Powoli będziemy też zamieniać chłodne napoje na ciepłe herbatki. Ale dalej się nawadniamy! To co, chętni na wspólne piciu?
PS. Czy mi się zdaje, czy liście drzew faktycznie już zaczęły żółknieć?
Dobry dzień i spokojnego tygodnia! Ale i pełnego porządnego i regularnego nawadniania się. Dziś może pogoda nie jest tak intensywna jak wczoraj, tym niemniej piciu poprawi trochę samopoczucie. To co, po szklaneczce?
Dotarła do mnie niedawno zamówiona w przedsprzedaży książka Żulczyka i Strachoty, autorów podkastu "Co ćpać po odwyku", którego słucham w zasadzie od początku jego istnienia (a które to istnienie zbiegło się w czasie z początkiem mojego trzeźwienia). Dla osób, które podkastu nie znają, to skupia się on na rozmowach dotyczących trzeźwego życia, trudności i pozytywów z nim związanych, ogółem wszelkich aspektów uzależnienia od substancji i czynności przeróżnych. Ostatnio natomiast skupiają się na zapraszaniu ciekawych gości (polecam przy okazji ostatni odcinek z Jankiem Świtałą , ratownikiem medycznym).
"Co ćpać po odwyku" w wersji książkowej jest niejako przedłużeniem podkastu. Ułożone jest głównie w formie dialogu, rozmowy między Strachotą i Żulczykiem na temat tego, co oznaczają dla nich różne pojęcia: lęk, miłość, spełnienie, złość, pogoda ducha. W dłuższych rozdziałach opowiadają z kolei o swojej drodze do trzeźwości — od pierwszego dnia odwyku po teraz.
Choć operują opowieściami, które znamy już częściowo z podkastów (wspominali wielokrotnie o swoich odwykach), to nie jest to kopiuj-wklej transkrypcji odcinków. Czuć to fajne flow, które jest też podstawą ich podkasterskiej relacji. Dobrze się to czyta. Na plus też to, że zamawiając fizyczną książkę w przedsprzedaży, dostałam przy okazji ebooka. A w ebooku lepiej mi się czyta.
W niebie dzisiaj wszyscy, wszyscy święci mają #codziennepiciu
No hejko! Późne wstawanko, późne śniadanko, to może wczesne picianko? Mam nadzieję, że na podorędziu czeka już na Was pyszne i zimne piciu, w sam raz na dzisiejsze upały. Uważajcie na siebie, bo to wrześniowe słońce bywa zdradliwe i dalej ma potencjał odwadniający!
PS. Dzisiejszy memik sponsoruje @entropy_ — serdecznie dziękujemy!
Pytanie: gdyby Pokemony istniały, jakim typem opiekuna Pokemonów byście byli?
Miałam ostatnio taką rozkminę, że o ile za dzieciaka marzenie Asha Ketchuma o zostaniu najlepszym trenerem, wygraniu odznak we wszystkich gymach i pokonanie tego głupiego Gary'ego miało sens, to mnie po trzydziestce jest bliżej do drogi NPCów, którzy gdzieś tam paśli Taurosy na polu w tle.
Wyszło mi na to, że można przyjąć następujące role:
1. Trener: typ ambitnego sportowca/gamera w stylu Asha, "I wanna be the very best". Treningi, ewolucje, zawody.
2. Przedsiębiorca: od poksów zatrudnionych w fabryce, przez współtworzenie biznesu z Mew Two, po górala na trasie do Morskiego Oka, przedsiębiorca swoje Poksy według KPI i szuka optymalizacji, zatrudniając wydajniejsze gatunki.
3. Podróżnik: dla niego Pokemony są głównie źródłem transportu. Latające, pływające, do ujeżdżania: po prostu ekozamiennik samochodu.
4. Kolekcjoner: gonna catch 'em all, wiadomo. Im rzadsze, tym lepsze. Możliwy miks z podróżnikiem, wówczas można się pochwalić poke-stajnią.
5. Poke-parent: relacja przyjacielsko-rodzinna z Poksem jak ze zwierzęciem domowym.
6. Pacjent: Pokemon-pielęgniarka, pokemon-opiekunka, pokemon-terapeuta? Oczyma wyobraźni widzę przy tym usługi oferowane przez Poke-przedsiębiorców.
7. Influencer: Pokemakijaże, pokeciuchy, poketańce? Miliony odsłon na Tiktoku murowane.
...Nie wiem, w jakiej roli Wy byście się wiedzieli, ale ja byłabym poke-parent połączonym z podróżnikiem. Z Pidgeotto, wiadomo.
Ale pewnie o jakiejś oczywistej roli zapomniałam i macie coś ciekawego do dodania.
Witam i zapraszam na piciu! Niezależnie od tego, czy jesteś już po treningu a przed sprzątaniem, ciężko pracujesz, albo dalej sobie leżysz słodko w łóżeczku i korzystasz z dnia wolnego — zrób sobie przerwę na nawodnienie. Ta chwila naładuje Ci wodne baterie, których będziesz dziś potrzebować.
@Wrzoo jedna herbatka z samego rana, 4 godziny jeżdżenia i załatwiania rzeczy, druga herbatka in progress A ile jeszcze tych herbatek będzie w czasie grilla
Nie jestem pewna, czemu sięgnęłam po tę książkę. Któregoś dnia po prostu wrzuciłam ją na czytnik i zapomniałam o niej. Nie miałam nic szczególnego w kolejce do czytania, więc z ciekawości zabrałam się właśnie za "Wiek niewinności".
Akcja książki odbywa się głównie w latach 70. XIX wieku w Nowym Jorku, w społeczności elity skupionej w publiżu 5th Avenue i Central Parku. Suknie, dorożki, przyjęcia, rękawiczki... Spokój tego konserwatywnego światka zaburza przybycie Ellen Olenskiej — młodej dziewczyny owianej aurą skandalu, bowiem uciekła od swojego męża z Europy. Tu pojawia się wątek polski, ponieważ hrabia Olenski jest Polakiem. Główny bohater, Newland Archer, ma wkrótce ożenić się z kuzynką Ellen, May. Nad widmem zarówno rodziny May, jak i Newlanda, zawisa widmo społecznego potępienia związanego z czynem hrabiny Olenskiej. A Newland coraz częściej zaczyna zerkać w stronę ekscentrycznej hrabiny, która nijak nie może dopasować się do społeczności skostniałych nowojorczyków.
To książka trudna dla współczesnego czytelnika. Wielu odniesień i aluzji nie jesteśmy w stanie zrozumieć bez szerszego kontekstu. Wiele myśli i znaczeń jest niewypowiedzianych, co ma ukazać nam, jak wówczas porozumiewało się i funkcjonowało to hermetyczne społeczeństwo oparte na konwenansach. Ale gdy przyzwyczaimy się do tego aspektu, to zauważymy, jak wielowymiarowe są ukazane tam postaci, jak różne motywacje nimi kierują, i jak szybko czyjaś pozycja w społeczeństwie może się zmienić.
Na minus, niestety, zasługuje tu przedpotopowe tłumaczenie, które zabiło dla mnie przyjemność z lektury. Interpunkcja leży, gramatyka leży, a chyba najgorsze są zwyczajne błędy w przekładzie (np. "Dutch merchants" zostało przełożone jako "Duńscy kupcy"...). Podobno ukazało się w międzyczasie jakieś nowe tłumaczenie — być może wrócę do tej książki w przyszłości i je wówczas porównam.
Bomżuuur! Kawka się kończy, a zatem rozpoczyna się dzień picia wody. Mam nadzieję, że też już sobie przygotowaliście piciu na przynajmniej pierwszą połowę dnia. Co dziś dobrego wjedzie, wariaty?
PS. Ten memik przyszedł do mnie we śnie. To nie było dobre spanie.
@Wrzoo No właśnie, porozmawiajmy o tym. Czy bakteria Helicobacter pylori nie atakuje układu pokarmowego psów? Czy pies pijąc wodę z kałuży nie może dostać owrzodzenia dwunastnicy tak jak człowiek?
I kot, i mysz, i bardzo duży słoń... dlaczego jeszcze nie ma #codziennepiciu ?
Laj laj laj laj nananana. Dzień dobry. Ciężki jest ten poranek. Na szczęście jest szansa, że dzień będzie trochę lepszy, gdy się napijemy piciu! Macie pod ręką swoje ulubione naczynie z zawartością nawadniającą? Jeśli nie, to zachęcam do przygotowania go sobie i popijania dzielnie cały dzień.
Dzieeeń-doo-bry! W powietrzu czuć jesień. Ale tak na ostro — chłód poranka, lekka wilgotność... zaraz liście zaczną żółknąć na naszych oczach. Ale z piciu jeszcze póki co nie zwalniamy i się nawadniamy. Ktoś chętny na szklaneczkę wody?
PS. Dzisiejszy memik podesłał @Marcowy_Kot — pięknie dziękuję i wzrusz!
Dłuższe życie każdego Tomka i Kasi to #codziennepiciu
No siemanko. Zły ten poranek, nie chce się nic. Ale na szczęście z pomocą przychodzi nam piciu: piciu po prostu trzeba się napić, i nie ma, że się nie chce. To co dobrego do picia macie dziś w planach?