No hejko! Jeśli poranny sik był w kolorze radioaktywnym, to oznacza to za mało piciu. Albo zatrucie polonem. Ale raczej to pierwsze. Tak że szklaneczki w dłoń i nadrabiamy płyny!
PS. Gorzowska krakowianka spełnia piciowe normy. Polecanko i atestowanko.
No hejko. Czasu permanentnie brak, więc szybciusieńko się nawadniamy. Trzeba nadgonić już teraz, żeby starczyło na później. Ale za to potem można sobie zrobić dłuższą przerwę na więcej piciu. To... co dzisiaj maicie w menu?
PS. Moja pralka stwierdziła, że nawodnienie jednak nie jest dla niej i wyrzygała wczoraj całą wodę. Hurra.
Hejko! Ależ paskudny dzień pogodowo w Polsce A. Leje się z nieba bez przerwy. Ale mam nadzieję, że tak samo bez przerwy będzie się Wam lało dziś piciu do pyszczków! U mnie będzie to biurowianka. Nie jest może najsmaczniejsza, ale za to za darmo w dużych ilościach.
Czy da się łatwo sp⁎⁎⁎⁎zyć książkę o świetnym temacie, jakim jest polska szlachta i magnateria? No da się. Nie wiem, jak Wy, ale ja przyzwyczaiłam się do luźno i lekko napisanych książek historycznych, które angażują nawet tych czytelników, którzy mają lekką awersję do historii (pozdrawiam moją historyczkę z gimnazjum, która na wiele lat zniszczyła mi frajdę z poznawania wszelkich zagadnień związanych z tą nauką).
Pani Joanna Orzeł nie ma tego daru. Właściwie napisała książkę chyba tylko w jednym celu: żeby potwierdzić, że w serialu "1670" szlachta została ukazana we właściwy sposób.
Poważnie. Autorka conajmniej 8 razy odnosi się do tego serialu. Za każdym razem jest to krindżowe. I za każdym razem budziło we mnie wątpliwości, czy przeciętny czytelnik będzie wiedział, o co chodzi, i jak szybko treści te się zestarzeją. No bo czy za 5 lat czytelnicy będą jeszcze pamiętać serial Netfliksa? Czy raczej książka została napisana z myślą: "byle popchnąć ją jak najszybciej, a potem niech trafi na półki w Biedronce"?
Na krytykę niewątpliwie zasługuje też przeładowanie treści baaaardzo długimi cytatami z dzieł, listów, traktatów itp. O ile rozumiem, że stanowią one wartościowe źródło, to jest ich zwyczajnie za dużo i są za długie. Połączmy to z archaicznym językiem, i mamy masę treści, które tylko przebiegamy wzrokiem.
Niestety, te fragmenty, które są ciekawe, stanowią mniejszą część książki. Nie ma tu jednak nic nowego, nie ma nowych badań. Byli sobie panowie szlachcice, jedli mięso, ubierali się w żupany, wybierali króla, liberum veto.
Dobry deń i pięknej środy Wam życzę! A będzie piękniejsza dzięki lepszemu nawodnieniu. Komu polać pysznej kranowianki? Mam pod dostatkiem i chętnie się podzielę.
PS. Pamiętajcie, paniom zawsze dajemy czystą wodę.
Wypijmy #codziennepiciu za błęęędy, za błędy na góóórze!
No hejko. Dziś mieliśmy taką pierwszą chłodniejszą noc od dawna, co zwiastuje nadejście jesieni (choć od ostatniej jesieni nie za bardzo były jakieś zmiany pór roku). Ale nie ma co się przejmować — trzeba dalej uzupełniać płyny! Macie już jakieś piciu za sobą, czy dopiero zaczynacie? Tak czy siak, chodźcie na wspólny łyk. Albo kilka łyków.
Dzień dobry i znośnego poniedziałku! Jeśli się nie wyspaliście, macie podły humor albo nie czujecie się najlepiej, to zachęcam do napicia się szklaneczki wody. Może choć odrobinę poprawi Wam nastrój. A jak nie, to przynajmniej się nawodnicie.
PS. Od czterech dni próbuję wymienić filtr do wody. Ciągle o tym zapominam.
Ostatni dzień laby w tym tygodniu i będzie trzeba znowu wylewać z siebie siódme poty w pracy... A skoro poty, to już teraz trzeba uzupełnić poziom płynów! Czy macie pod ręką swoje ulubione piciu? Jeśli tak, to siup do pyszczka! A jeśli nie, to zachęcam do przygotowania go sobie i wówczas napicia się wspólnie z nami.
PS. Dzień, w którym Leszke umrze, będzie dla polskiej sceny memiarskiej dniem żałobnym.
No hejko. U mnie klucha w gardle i stan przedchorobowy, co oznacza, że tym bardziej trzeba piciu pić. Tak że polecam picianie i Wam. Przygotowani na cały dzień uzupełniania płynów?
PS. Dziękuję @entropy_ za dostarczony memik. Gdybym miała prowadzić statystyki przesłanych memiczków, to miałbyś... dużo.
Siemaneczko! Ja już niemal spóźniona, ale czas na piciu zawsze znajdę. Macie już uszykowane szklaneczki albo butelki z czymś nawadniającym? Jeśli nie, to zapraszam do zrobienia sobie przerwy. Napiszę usprawiedliwienie dla facetki w razie czego.
PS. Termin do kardiologa na za 8 miesięcy to jakiś nieśmieszny żart
Dzień dobry, dzień dobry! Właśnie kończę kawusię i lecę przygotowywać się do pracy. Ale najpierw piciu — bez piciu nie ma roboty. A Wam jak idzie nawadnianie się?
PS. Jeśli miałabym powiedzieć, którą k-pop demon hunterką jestem, to zdecydowanie Zoey.
Tu na razie jest ściernisko, ale będzie #codziennepiciu
Hejka! Mam nadzieję, że mimo początku września nie zwalniacie z picianiem i wciąż jesteście tu ze mną. Znajdziecie czas i ochotę na szklaneczkę czegoś nawadniającego? Woda będzie w sam raz!
PS. Pozdrowienia dla @Piechur i jego cudnej rzeźby z ziemniaka.
To może być jedna z tych książek, które ludzie pracujący w szerokopojętym IT powinni obowiązkowo przeczytać. I warto, by przeczytała ją też reszta.
Autorka przeprowadziła solidną pracę śledczo-reporterską na temat tego, jak działają big techy (Google, Uber, Amazon, Meta i inne), jak się rozwijały, jak rozwijały się w Polsce, jakie praktyki stosują w celu naginania prawa lub jego zmieniania, jak lobbują na swoją korzyść w Polsce, Europie i USA. Podważa też zasadność "zachwytu", którym obdarzamy obecność dużych graczy technologicznych na naszym rodzimym podwórku.
Najciekawszymi rozdziałami były dla mnie ten związany z Uberem i tym, jak się rozwijał, by stać się niemal jedynym liczącym się graczem na rynku przewozu osób, oraz ten opowiadający o stawianiu centrów przetwarzania danych na potrzeby AI i konsekwencjach ich rosnącej liczby.
@Wrzoo miałem okazję poznać autorkę, nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia ale książeczkę mam, więc chętnie sprawdzę czy książka się broni lepiej od autorki
Dobrego dnia wszystkim! Mam nadzieję, że już mnie uprzedziliście i zaczęliście uzupełniać płyny. Mi idzie dziś jakoś niemrawo (bez porannej kawki), ale działam i pićkam wodę. A Wy?
PS. Dzisiejszy memik sponsoruje @entropy_ , za co mu niezmiernie dziękuję.
No siemanko! Wrzesień, zbliżamy się powoli do końca wakacji. Pogoda też taka jesienna, a za oknami widać dzieci zmierzające do szkół. Ależ ten czas leci. Prawie tak szybko, jak woda do pyszczka! Mam nadzieję, że zaczęliście już uzupełniać płyny po nocy? Jeśli jeszcze nie, to chodźcie na wspólne pićku!
PS. To pewnie trochę zboczenie piciowe, ale od razu zauważam tych odwodnionych lekarzy. Wstyd.
Latko się kończy, a wraz z nim sezon na chłopomanię. Ale nie u mnie, bo pewnie będę dalej sięgać po chłopoksiążki. Jedną z nich, dość mocno polecaną, jest właśnie "Konopielka". Jeżu, czemu ja nie sięgnęłam po to wcześniej?
W dużym skrócie, "Konopielka" jest opowiedziana z perspektywy Kaziuka (Kazimierza Bartoszewicza, ale znanego wszystkim jako Kaziuk Kyrielejson) — polskiego chłopa ze wsi odciętej od świata, gdzie wszystko toczy się od lat tak samo. Doi się krowy, idzie po drewno do lasu, dzieli się izbę z kurami. Kaziuk i jego rodzina są świadkami wiekopomnego wydarzenia: otóż do wsi zawitują inżynierowie i nauczycielka, którzy chcą wprowadzić do ich wsi Taplary elektryczność i szkolnictwo. Książka ukazuje reakcje mieszkańców miejscowości na te innowacje, jednocześnie przedstawiając ich kontrastującą z nowoczesnością mieszczuchów kulturę, tradycje, wierzenia i zwyczaje.
A przy tym... jest to książka, przy której czasem głośno wybuchałam ze śmiechu. Jako że napisana jest z perspektywy Kaziuka, to narrator mówi jego chłopskim językiem. Jest tu ogromny ładunek komediowy, jest i kiedy momentami popłakać, jest też mowa o "palcu w dópie" i o kobiecie, która "chyba rozum wysrała za stodołą". To jedna z niewielu książek-komedii, która tak bezpośrednio mówi o niektórych sprawach chłopów — intymności, załatwianiu swoich potrzeb, podejściu do śmierci — jednocześnie nie odbierając im w tym godności.
Na zachętę cytat:
A bober? Toż to rybak! Łapał ryby, a szed Pan Bóg za dziada przebrany, prosi: daj rybe mnie biednemu. A rybak klepnoł sie po dópie: o, tu dla ciebie ryba, darmozjadu, mówi i piernoł. I od razu jemu rybięcy ogon wyrasta i sierść, i odtąd bobry w wodzie kisno i popierdujo z zimna.
Chciałoby się jakiegoś lata, ale z lata jest tylko... #codziennepiciu
No hejko! Czy są tu jacyś odwodnieni ludzie? AŻ TYLU?! No nie no, tak nie może być! Bardzo proszę, tu szklaneczka wody dla każdego. Pierwsza gratis, druga... też gratis. Trzeciej cena na priv.
PS. Tak mocno trzymaliście kciuki, że teraz mam dwie propozycje roboty i nie wiem, którą wybrać.