Zdjęcie w tle

WatluszPierwszy

Fanatyk
  • 476wpisów
  • 4727komentarzy

"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"

Dziś w MAKE #ladnapani GREAT AGAIN osoba, która dla wielu jest pewnie anonimowa i nie zapewni mi wielu piorunów. Mianowicie Marcelina Słomian, znana pewnie jedynie słuchaczom Radia Nowy Świat w którym przez kilka prowadziła swoje audycje autorskie, a niedawno odeszła z redakcji, by poświęcić się prowadzeniu podcastów. Pani Marcelina nie jest, brzydko mówiąc, w moim typie jednak kilka dni temu wstawiła tak ładne zdjęcie na którym jest bez makijażu, że zmiękły mi kolana. Zresztą dla mnie kobiety zawsze najładniej wyglądają "bez niczego" na twarzy. Pani Marcelina na tej focie wygląda pięknie i tę właśnie fotkę, oraz kilka innych, prezentuję.

Myślę, że może być też #muzyka i #radio

b7be7a5a-b468-43c4-aa09-2d8c9b36dd6c
8083e759-c064-4da9-b4d4-d429d653738b
ca904254-a13d-4d3f-bdf3-652f83c9e6b6

@WatluszPierwszy to taki wątek, gdzie wszyscy się do ciebie przypieprzają, więc i ja pójdę w tym kierunku...
trochę to dziwnie wszystko brzmi jak piszesz, że ładna pani, ale nie w twoim typie, a potem, że słuchałeś ją dla jej głosu.. trochę zalatuje takim pryszczatym wzdychaniem do ładnej koleżanki...

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #wspomnienia trochę #historia #rodzina

Wypad na majówkę w rodzinne strony zaowocował przekopaniem się przez pudło pełne wspomnień i to dość odległych. U moich rodziców znalazłem sporo pamiątek, zdjęć, listów. Chciałbym się nimi podzielić na hejeto. Po co? Sam nie wiem. Po prostu czuję taką potrzebę, a może i ktoś inny będzie chciał napisać coś o sobie i swoich korzeniach. Na początek zdjęcie wykonane w drugiej połowie lat 30. w Paryżu. Ta dziewczynka w białej sukience, to moja babcia. Siedzący obok niej facet w ciemnym garniturze, to mój pradziadek a obok w jasnych kolorach, moja prababcia. Pozostali ludzie na zdjęciu, to jacyś ich znajomi. Pradziadek i prababcia wyemigrowali do Francji w drugiej połowie lat 20. Tam też urodziła się moja babcia. Pracowali w bogatym gospodarstwie i dzianego faceta, który miał wszelkie luksusy tamtych czasów - wielki dom, samochód którym woził go szofer, konie. Mój pradziadek pracował przy zwierzętach, prababcia w kuchni. Można powiedzieć, ze był to łaskawy pan Służba i pracownicy żyli na wysokim, jak na owe czasy poziomie, uczestniczyli uroczystych obiadach itp. a moja babcia miała ładne ubrania i dostawała prezenty typu rower, lalki albo ładne sukienki. Do Polski wrócili po wojnie. Podobno na wyraźne życzenie prababci. Moja babcia całe życie tęskniła za Francją i płakała, gdy np. podczas Mundialu przed meczem grali "Marsyliankę". Jako dziecko słuchałem historii o Francji, o tym jak babcia uciekła z domu do Paryża rowerem i pół wsi jej szukało, o tym jak nosiła kosze z jedzeniem "panom w lesie", którzy okazali się członkami ruchu oporu, o wystawnych przyjęciach i o tym jak babcia jechała do Polski, która dla niej była obcym krajem, znanym jedynie z opowieści rodziców.

d8df5473-246c-4f41-bfa7-885ee1d88cd0

@WatluszPierwszy jak na lata 20-te wyglądają bardzo dostatnie. Wiem że zdjecia zawsze byly pozowane, więc też wlozylyli najlepsze ciuchy, ale mimo wszystko. Myślę że w Pl na służbie wyglądaliby dużo gorzej i robienie zdjęć mięliby w głębokim d.

@WatluszPierwszy Ciekawe czy Twoja prababcia w chwili pozowania myślała o tym że za 100 lat tę fotografię będą oglądali losowi ludzie z internetu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #gownowpis #matury #szkola #hejto30plus #hejto40plus

Dziś matury. Setki tysięcy przedstawicieli tzw. młodzieży, do której jak śpiewał Kazik "już nie należę" ruszy do szkół, by zdawać niegdyś najważniejszy egzamin w życiu. Ten czas zawsze nastraja mnie mocno nostalgicznie. Liceum wspominam raczej źle a w najlepszym wypadku neutralnie. Jedak zdawanie matury paradoksalnie wspominam bardzo dobrze i z dużą dawką nostalgii. Chodziłem do pięcioletniego liceum ekonomicznego, maturę zdawałem w 2002, jeszcze "po staremu". Szczęściem było to, że bez matematyki. Inaczej pewnie bym nie zdał, nawet gdybym ściągał. Pamiętam, że język polski napisałem chyba w godzinę i przez resztę czasu się nudziłem. Jak to zwykle ja z tamtego momentu nie zapamiętałem tematu pracy ani innych w miarę sensownych rzeczy tylko widok zielonych liści drzew za oknem sali w której pisaliśmy i szum ulicy wpadający przez uchylone okna. Pamiętam tych wystraszonych, wystrojonych uczniów w garniturach i dziewczyny w czarnych spódniczkach. Pamiętam ściąganie na maturze z historii i stres na egzaminie ustnym. Z polskiego udało mi się tego uniknąć, bo część pisemną zdałem na piątkę. Kolejne co kojarzę, to że chyba dzień przed oficjalnymi wynikami się o tym dowiedziałem. Przyszedłem po coś do szkoły i ktoś z nauczycieli powiedział mi, że zdałem, ale nie zdradzi na jaką ocenę. Zresztą pamiętam, że kilka osób właśnie tak poznało wyniki Później siedzieliśmy na skwerku niedaleko szkoły, koło pomnika Bohaterów Wyzwolenia Ziem Piastowskich i czuliśmy się jakby, to co najmniej dla nas go tam postawili. W domu entuzjazmu nie było. Ojciec pogratulował a mama, jak to ona, odetchnęła z ulgą, bo zapewne myślała, że po moich przebojach, które jej fundowałem przez pięć lat edukacji w liceum ekonomicznym, na pewno nie zdam matury i to dopiero będzie finał całej tej historii.

6282c290-a204-4b0a-b055-6994f25858a7

@WatluszPierwszy ja nawet nieźle wspominam

Nie pamiętam tematu pisemnego Polaków, ale ustny to było "wizja końca świata w literaturze i sztuce" - w dzień egzaminu była burza stulecia XD

Czekałem tylko aż się drzewa zaczną łamać

Angielski jako jedyny ze szkoły zdawałem rozszerzony XD Tyle lepiej bo zdawałem sam i mogłem dobrze słuchać radyjka

@WatluszPierwszy Patrzę na to zdjęcie, które wkleiłeś i zastanawiam się, czy ci maturzyści też mieli te odczucia co ja wtedy: radość, że idę na wymarzone studia i zawojuję świat (tak mi się wtedy wydawało!), że wreszcie jestem dorosły (tak mi się wtedy wydawało), że przede mną najdłuższe wakacje życia (nie wiedziałem jeszcze, że będę kiedyś na bezrobociu). Po maturze zrobiliśmy z ludźmi z klasy imprezę wyjazdową na działce leśnej. Pierwszy raz w życiu piłem wtedy wódkę. Rano wszyscy byli skacowani i nieprzytomni. Potem 4 miesiące spędziłem w górach, mieszkając w namiocie, żyjąc właściwie o chlebie i wodzie, ale wtedy nie miało to najmniejszego znaczenia!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #kolej #dziecinstwo #gownowpis

"Gdy byłem chłopcem chciałem być żołnierzem i miałem szablę i z gazety hełm", śpiewał zespół No To Co w latach 60., ale ch...ja tam. Ja żadnym żołnierzem nigdy nie miałem zamiaru być. Zawsze marzyło mi się jednak, że będę miał pracę, gdzie mi wszyscy dadzą święty spokój. Byłem dziwnym dzieckiem i marzyło mi się np. że będę nocnym stróżem, portierem, albo... kasjerem w spółdzielni mieszkaniowej, bo widziałem, że tam jest tłok tylko w dniach składania opłat. Szczytem moich marzeń była w pewnym momencie, gdy miałem jakieś 8-10 lat praca na stacji kolejowej. Tylko nie gdzieś w Katowicach, Warszawie czy Krakowie, ale w zapyziałej, małej mieścinie, albo jeszcze lepiej wsi. Takim miejscu, gdzie bilet na pociąg kupują cztery osoby na krzyż raz na dwie godziny. Kiedyś gdzieś widziałem w kasie panią, która czytała sobie książkę, grało radyjko a na stacji siedział na ławce starszy pan z drewnianą laską i pieskiem na kolanach. I tak się toczyło życie. Marzenia się rozwiały, ale coś mi z tego zostało i później jako już w zasadzie dorosły człowiek czyli mając te 19-20 lat potrafiłem jechać na jakieś zadupie siadać na stacji i np. czytać książkę w ciszy, jedząc kanapkę. Czekałem 2-3 godziny na pociąg powrotny i za dwa-trzy tygodnie robiłem sobie powtórkę z rozrywki. Rajem było, gdy na takiej stacji był bar. Wtedy wpadałem tam na oranżadę albo kawę a na stacyjce w tle mijało sobie życie.

K...a ja to jednak dziwny jestem.

c2173411-14a9-4770-93fc-f60b125f488b

@WatluszPierwszy taaaaaaaaak, też totalnie kocham te małe stacyjki. Serce mi pęka, kiedy widzę jakieś zamknięte, ale jak jeżdżę rowerem po wioskach to zawsze zwiedzam malutkie stacje.

Zaloguj się aby komentować

@WatluszPierwszy dla mnie od 20 lat każdy ich kawałek brzmi tak samo. Ty nazwiesz to solidną gwarancją mocnego brzmienia, a dla mnie to brak rozwoju

Ale szanuję, że jako jeden z niewielu zespołów hc punk dotarli do publicznosci spoza "sceny" - wiem ze na siłowniach są bardzo lubiani

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#ksiazki #alkoholizm #abstynencja

"Nie pij dziś"

Łukasz Tchórzewski


Książką autorstwa Łukasza Tchórzewskiego czyli Alkoholika z TikToka, i tu zaczynają się już schody. Może to złe, a może nie, ale z zasady nie ufam wszelkim ekspertom z social mediów, nawet jeśli rzeczywiście mają papiery i tytuły przed nazwiskiem. Nic nie poradzę, tak mam. Jednak do sedna. Przekaz Tchórzewskiego w social mediach jest mocno bezpośredni i prosty i autor postanowił się tego trzymać w książce, co moim zdaniem nigdy nie jest dobrym zabiegiem. To, co sprawdza się w postaci filmików na Insta czy (tfu) TikToku niestety nie zagra tak samo dobrze w postaci słowa pisanego. Niemniej sam przekaz książki jest ważny i jako taki jednorazowy strzał (książka z rodzaju - pozycja na jeden wieczór) może zadziałać nomen omen, trzeźwiąco. Autor opowiada o swoim staczaniu się na alkoholowe dno o wychodzeniu z niego i mechanizmach działania umysłu osoby uzależnionej. Cóż... dla mnie jako abstynenta, ta książka tylko potwierdza, że decyzja o zaprzestaniu picia była jedną z lepszych w moim życiu.

59af3d26-9107-47ad-861f-5a6941337a0b

Czytałem tę książkę już rok temu i mam bardzo podobne odczucia. Też nie do końca do mnie trafia — właśnie przez ten trochę ‘TikTokowy’ styl, dobrze to ująłeś. Mimo wszystko przekaz jest wartościowy i myślę, że dla niektórych może być impulsem, żeby skończyć z alkoholem. Ja co prawda nigdy dużo nie piłem, ale od wielu lat nie piję w ogóle — i ta książka tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to był dobry wybór.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#lata90 #szkola #hejto40plus #hejto30plus #nostalgia #preczzmitologizacjalat90

"Szkoło, szkoło gdy cię wspominam oczy mam pełne łez". Taki napis wisiał na sali gimnastycznej, gdy kończyłem moją podstawówkę w 1997. No i... w punkt, bo szkołę podstawową wspominam bardzo dobrze. Typowa prostokątna "tysiąclatka" wybudowana na początku lat 60. do której chodził też mój ojciec. Oczywiście otarłem się o wuefistę z hasłem "macie piłeczkę i grajcie", miałem nauczycielkę fizyki furiatkę, ale w ogólnym rozrachunku było nieźle a klasa była bardzo zgrana. Niemniej jako rocznik tzw. wyżu demograficznego mieliśmy WF na korytarzu, albo w szkolnym holu a w drugiej klasie wyeksmitowano nas do pobliskiego Domu Harcerza, bo w budynku szkolnym dzieciaki po prostu się nie mieściły. Lekcje na 12:30, które kończyły się kilka minut przed 16:00, to była norma.

Gorzej było w liceum ekonomicznym, gdzie skumulowana została chyba cała możliwa szkolna patologia a mi przyszło funkcjonować przez pięć lat, bo była to szkoła na zasadach technikum a więc pięcioletnia. Było znęcanie się starszych nad młodszymi, nauczyciel alkoholik, który zasnął na schodach, lejący się strumieniami alkohol na szkolnych imprezach i budynek internatu, który był niemal jak więzienie i rządził się swoimi prawami. Nauczyciele byli w tej szkole w większości przypadków chyba za karę. Nikt nie chciał nam przekazać żadnej wiedzy ponadprogramowej (wyjątek stanowiła chyba jedynie starej daty nauczycielka polskiego), szkoła szurała po dnie we wszystkich możliwych rankingach i przegrywała z kretesem rywalizacje sportowe. W szkole kilka razy pojawiła się policja. Raz doszło do bójki w takim stylu, że jako jej obserwator, miałem wrażenie, że ktoś straci życie. Mam zerowy sentyment do szkolnictwa tamtych lat i do podejścia do uczniów w tamtych czasach.

048dffdd-15d5-46a8-b900-3fbce6e8080c

Ja pochodzę już z rocznika gimnazjum, (gówniarz here chwilę przed 40). Też tak mam, że podstawówka u mnie bardzo spoko. Nauczycielom czasem chciało się bardziej a czasem mniej. Problem większy pojawił się w gimnazjum, choć nigdy tragedii nie było, chociaż młoda nauczycielka z polaka łatwego życia przy naszej klasie nie miała, jak poszła na chorobowe to nam się oberwało bo przyszła największa sieka ze wszystkich. Jako jeden z 3 facetów w klasie udało mi się mieć 2 na koniec semestru. Reszta równo pały

Liceum to i tak w większości kumple z poprzednich szkół bo mi się trafiła klasa samych bab...

Także, mamy całkiem inne doświadczenia jak na razie z lat 90tych, małomiasteczkowość miała jednak swój urok. Miejscowość gdzie bezrobocie nie było takim problemem oraz to że nie przekraczało 40tys. to zmienia zasadniczo odczucie tych magicznych lat.

@WatluszPierwszy podstawówka była u mnie kompletnie bezpłciowa. Gimnazjum było apogeum patoli przełomu wieków, gdzie już kiedyś pisałem, że miałem tajne wyjścia ze szkoły jak miałem przy sobie jakikolwiek hajs, albo coś cenniejszego na sobie, a bójki były na porządku dziennym, z okazjonalnymi przyjazdami karetek. Technikum wspominam turbo miło, miałem mega ogarniętą klasę, a poziom w szkole był tak niski że ja jako uczeń zazwyczaj trójkowy uchodziłem za kujona i robiłem jako korepetytor dla połowy klasy.

Zaloguj się aby komentować

#gownowpis #rodzina i zdecydowanie #zalesie

Powiem Wam Tosie i Tomki, że się wczoraj wku...iłem. Kilka dni temu zacząłem na serio planować nasz rodzinny urlop. Ogarnąłem jakie są ceny biletów, gdzie można by się wybrać, jakie są atrakcje w konkretnych miejscach. Z uśmiechem miałem zamiar przedstawić swoje projekty małżonce oraz dzieciakom. Rzadko chwalę sam siebie, ale w tym roku to było tip-top. Wiedziałem co, gdzie, kiedy, jak, gdzie morze, gdzie góry, gdzie miasto, gdzie muzea i inne atrakcje. Aż tu nagle moja żona wypaliła, że ona rozmawiała ze swoimi rodzicami i może byśmy w tym roku pojechali z nimi... Otóż moi teściowie jeżdżą od kilku lat na wakacje z siostrą mojej żony i jej synem, ale ona w tym roku ma jakąś masakrę w robocie i nie planuje urlopu na lato. Cały mój misterny plan poszedł więc w piz...u. Przepraszam, ale z moimi teściami nie mam zamiaru nigdzie jechać. Po prostu "panie Areczku, tak to nie". Teściowa jest spoko, ale miewa humory a ja nie mam zamiaru patrzeć jak moja żona tylko zerka na to czy mamusia ma zadowoloną minkę i nasłuchuje czy akurat nie wzdycha. Teść, to niby typowy dobry chłop, ale ma mental Janusza i szczerze mówiąc, to jesteśmy na zupełnie różnych biegunach i nigdy się do końca nie dogadywaliśmy. W większej dawce niż 48 godzin oni są dla mnie maksymalnie męczący. Postawiłem weto, twarde - jeśli wakacje z teściami, to beze mnie. No i mamy impas w domu.

@WatluszPierwszy daj spokój. Wytrzymasz i zrobisz to dla żony. Taki jest urok rodziny. Zawsze ktoś coś pi⁎⁎⁎⁎li i trzeba go wytrzymać. Tak griswoldowie są prawdziwi. A tak wogóle to swoich rodziców też powinienes wziąć. Nawet jak im się nie będzie podobać to i tak będą chcieli po porstu pobyc trochę z tobą choć ci tego nigdy nie powiedza

Zaloguj się aby komentować

Czemu? W czasach dzieciństwa to był podstawowy środek lokomocji dla większości ludzi - szczególnie jeśli chodzi o dalsze wyjazdy.

Same pociągi, tudzież dworce, mają w sobie coś magicznego, jakiś taki vibe.

Jak samoloty pasażerskie - obietnica przygody.

@WatluszPierwszy nie jedną dupogodzinę się na dworcu zaliczyło te zapachy, skrzypienie drewnianych drzwi, kartonikowe bilety - magia

@cec a to ja z kolegą odtworzyłem układ torowy stacji wraz z położeniami zwrotnic na podstawie archiwalnego regulaminu technicznego i zdjęć lotniczych. Sama stacja została zlikwidowana końcem lat siedemdziesiątych

Zaloguj się aby komentować

Dziki Warszawa wygrały w ENBL więc z tej okazji pierwsze grupowe MAKE #ladnapani GREAT AGAIN a więc nie jedna pani a więcej pań. Konkretnie cheerleaderki z Warsaw Cheerleaders czyli dziewczyny, które śmigają po parkiecie, gdy Dziki mają przerwę w meczu. Podejście do tego rodzaju tańca i akrobacji w Polsce utrwaliły amerykańskie filmy. Nasze dziewczyny nie robią jeszcze tak wymyślnych akrobacji jak panie zza oceanu na parkietach NBA czy podczas meczów NFL. Nie zmienia to jednak faktu, że radzą sobie na prawdę spoko i widać, że robią to wszystko z wielką pasją i stają się coraz lepsze. Przyznam, że bywając od czasu do czasu na meczach widzę, że dziewczyny zaliczają progres niemal z meczu na mecz. Jako obserwator tych pań powiem, że dla mnie super plusem jest to, że dziewczyny w tej ekipie są bardzo różne i w zasadzie... normalne, takie trochę w typie #zwykladziewczyna

#koszykowka

12ca8282-7824-4e88-b5bb-a55b253a8951
22ac14cd-7887-4179-9f30-b94c09a0a2a7
0f1b8b0c-9cf0-466a-9bd2-874d17211f06
0adf62af-dce9-4a37-8d1f-5ed40a9688ad
93d81c56-1dd6-43c7-8a4c-5f30188bdc32

Zaloguj się aby komentować

#filmy #kreskowki #dzieci i trochę #nostalgia #hejto40plus #hejto30plus

"Wielka podróż Bolka i Lolka"


Wczoraj siedziałem sam z dziećmi wieczorem i pojawił się temat, by coś obejrzeć w przed snem. Nie jestem zwolennikiem ładowania się "bajkami" przed spaniem. Postanowiłem wybrnąć tak, by zaproponować im coś w starym stylu, by kolory nie waliły w bani jak szalone, fabuła trzymała się kupy itd. Zaryzykowałem i sięgnąłem po "Wielką podróż Bolka i Lolka". Sam pamiętałem tę kreskówkę z dzieciństwa. Miałem ją nawet na kasecie video. Starszy syn już kiedyś ją oglądał i podobało mu się, postanowiliśmy więc zaprezentować ją młodszemu. No i... ta kreskówka sprzed lat świetnie się sprawdziła. Fajna fabuła, cały czas jest akcja, ale nic nie wali po gałach, bohaterowie mówią ładnym, wyraźnym i zrozumiałym językiem. Dykcja aktorów dubbingujących postacie jest bez zarzutu. Cała historia jest wciągająca i zabawna. Całości dopełniają bardzo udane piosenki. Dodatkowo porozmawialiśmy sobie o różnych kontynentach, krajach itd. Rewelacja. Polecam sprawdzić na własnych dzieciach. Dla mnie przy okazji był to bardzo miły powrót do dzieciństwa.

451430e7-e8d5-4ec5-bd19-995a7da38095

@WatluszPierwszy 

fabuła trzymała się kupy

No proszę Cię! A skąd Bolek i Lolek wzięli kasę na zagospodarowanie wyspy? Cały film w pytę, a na koniec taki error którego nie rozumiałem blisko 40 lat temu i nie rozumiem teraz

A ogólnie daję filmowi 10/10 i słusznie film został wprowadzony jako jeden z pierwszych do Listy Polskiego Dziedzictwa Filmowego

@mannoroth wiadomo, że tam jest masa takich rzeczy. Pomijam podstawy, ale bez przerwy mają coś w kieszeni np. nakręcaną myszkę, albo stoper. Nawet, jak są tylko w majtkach i pływają w oceanie. Niemniej, jako całość wszystko się zgadza.

@WatluszPierwszy Dzieci PRLu, one wszystko ze sobą nosiły A i właśnie, przypomniałeś mi, że nadal nie zrealizowałem jednej rzeczy, którą zawsze chciałem po obejrzeniu tego filmu - nie piłem wina daktylowego, muszę ogarnąć

Zaloguj się aby komentować

#filmy #muzyka #jazz

"Dziewczyna z Kolonii"


Nastoletnia Vera Brandes, wbrew woli rodziców, organizuje koncert Keitha Jarreta w Kolonii. Ot i wszystko. Bardzo się nastawiałem na to, że gdy obejrzę ten film, to będę zachwycony. Nie żebym był fanem jazzu, ale muzyki słucham bardzo dużo i lubię takie historie. Dodatkowo naczytałem się zachwytów jaki to jest super film, który kipi energią, że główna bohaterka sztos i w ogóle ulala, co to jest za uczta dla miłośników muzyki. Hm... muzyki mało. Więcej o samej pasji do niej, nastoletnim buncie, ale takim trochę wydumanym pokroju "my jesteśmy wyzwoleni i energiczni a wy frajerzy d⁎⁎a cicho". Plus za to jak film został nakręcony, bo jest to poniekąd kameralna opowieść i pod tym względem bardzo mi odpowiada. Nie ma tu rozmachu, nie ma diamentów, jest historia i bohaterowie. Tylko, że to właśnie bohaterowie wkurzali mnie najbardziej. Lubię się identyfikować z głównym bohaterem przy okazji tego typu historii a tutaj się nie dało. Vera jest tak wkurzająca, że miałem ochotę wyłączyć film w połowie. Pewna siebie, wyszczekana ale w sposób, który mnie zawsze drażnił u ludzi. Podobnie wkurwiała mnie jej kumpela. W zasadzie wkurwiali mnie wszyscy, stary Very j⁎⁎⁎ny ramol i domowy terrorysta też. Brat Very przegryw na garnuszku rodziców takoż mnie drażnił. Gdyby charaktery bohaterów były inne, ten film to byłaby topka, a tak... średnio wyszło.

1a55d85c-9021-4941-a360-c6cfb79456df

Zaloguj się aby komentować

14 165,19 + 4,54 = 14 169,73


Wyszedłem wczoraj wieczorem rozbiegać ten poniedziałek i niestety nie udało się zamknąć piątki. W połowie trasy złapał mnie jakiś dziwny ból w... dużym palcu u lewej stopy. Jakbym miał kamień w bucie. Nawet się zatrzymałem, żeby to sprawdzić. Skróciłem więc trasę.


#sztafeta #bieganie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

8b6db2da-645b-43fa-b05b-1afef103f7ec

Zaloguj się aby komentować

#chwalesie #pszczoly trochę też #dzieci i #rodzicielstwo

Stało się. Radość w domu. Mój młodszy syn wymyślił sobie, że będziemy mieć na balkonie pszczoły. Kupiliśmy kokony jakoś w marcu. Ociepliło się, więc wystawaliśmy na balkon. Trzy tygodnie czekania i są. Zdjęcia niewyraźne bo zza szyby. Najpierw była jedna, później już trzy, cztery i poszło. Mamy murarki. Niech sobie żyją

#gownowpis

0a07ee32-f747-44f4-9e0d-96d9a7667c9b
28a1bfd9-2509-4948-af01-d72705d5e7fe

Ile ja juz domkow dla roznych dzikich zapylaczy/lataczy zrobilem.


Co do murarek to natknalem sie na info, ze co jakis czas nalezy zmienic im lokale, zeby pasozyty (m.in. roztocza) ograniczyc.

Ja sie do tego nie potrafilem zastosowac, bo niby kiedy mialbym zrobic - albo juz zajete, albo jeszcze zajete maja lokale - a nie chce im w zimie robic trzesienia domku - co moze byc smiertelne dla larw, ktore zostana odsuniete od zgromadzonych zapasow.


Domki z trzciny

Domki z nawiercanych (jak na obrazku powyzej) pni

Domki z gliny

nawet z polamanych plastikowych rurek (od namiotu? nie pamietam)

Wszystkie znalazly swoich mieszkancow.


Jedyne co boli to czasem jak rolnik na polu w poblizu zrobi oprysk w srodku dnia i... nie ma zywej istoty - kwartal, pol roku mija i zycie wraca.

Zaloguj się aby komentować