Zdjęcie w tle

NatenczasWojski

Gruba ryba
  • 355wpisy
  • 4978komentarzy

Może jestem po⁎⁎⁎⁎ny ale nie mogę się doczekać KSeF. Zbieranie tych papierów, szukanie czy czegoś nie zgubiłem, drukowanie, zanoszenie do księgowości - co miesiąc szlag mnie trafia.


Żeby to tylko dobrze działało....


#januszebiznesu

Zaloguj się aby komentować

#pracbaza #niemcy


Pracuje dla polskiego oddziału niemieckiej firmy działającej w przemyśle. Firma prywatna, nie korpo, ale ma oddziały w 20+ krajach i 5+ zakładów produkcyjnych.


To jak oni zdzierają to wg mnie jest idealny przykład jak Niemcy ruchali nas na samochodach. Bo nie wierzę że to wyjątkowa firma.


Klient w polskim oddziale chciał kupić silnik do urządzenia. Cena dla niego? 20 000 euro. Dużo no ale może to skomplikowany, drogi silnik? Otóż nie. Centrala sprzedaje ten silnik polskiemu oddziałowi za 10 000 euro, ale wymaga aby marza serwisu była 50%, co oznacza narzut 100%. Dużo, bardzo dużo, ale wiadomo że na częściach się zarabia prawda?


No to poszukaliśmy tego silnika u producenta bo rzeczona firma tak naprawdę to jedynie wszystko składa. Producent wycenia ten silnik na 3000euro.


Czyli przebitka jest prawie x7


Myślicie że jakość tego jest wyjątkowa? Przychodzą urządzenia i już mają śruby zardzewiałe bo zamiast dać z nierdzewki to jakos kijowo ocynkowane.


Informatyka w firmie leży. Program do ofertowania nie ma nawet opcji przypomnij o kontakcie do klienta. Maksymalna wielkość e-maila to 4MB! A skrzynki 1GB! Ciągle trzeba porządkować skrzynkę bo brakuje miejsca. O wysłaniu zdjęć mailem zapomnij.


Ale na pocieszenie powiem że Polska konkurencja jeden z produktów sprzedała w rok 500 sztuk a oni... zero. Bo już z Niemiec ten produkt jest dwa razy droższy niż polskiej konkurencji a przecież trzeba dorzucić jeszcze marzę polskiego oddziału.


A najlepsze że jest zakaz dawania rabatów większych niż 5%. Jak dasz większy to mimo osiągnięcia planu sprzedażowego zabierają połowę rocznej premii.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czy emancypacja kobiet doprowadzi do upadku zachodniej cywilizacji?


Jak bardzo byśmy nie skupiali się na ludzkiej moralności, etyce, humanizmowi, umyśle i rozumie, to zawsze na najniższym poziomie pozostaniemy zwierzętami, które podlegają prawom fizyki. Nasze zwierzęce ciała bez ludzkiego umysłu mogą żyć, ludzki umysł bez zwierzęcego ciała umiera prawie natychmiast.


W sferze idei możemy wymyślić coś chcemy ale jeśli zaczniemy to wdrażać do rzeczywistości, to albo ta idea przetrwa zderzenie z fizyką, albo nie, i będzie musiała zniknąć.


Przykład: możemy uznać że praca nie jest obowiązkiem a tylko prawem człowieka. Kto nie chce pracować, będzie utrzymywany przez społeczeństwo a sam zajmie się sztuką, lub rozwojem duchowym. Jeśli zbyt dużo osób tak postąpić, załamie się gospodarka, zabraknie jedzenia i fizyczność nas zmusi do porzucenia tej idei albo umrzemy z głodu. A wtedy idea też umrze.


Tak więc każda idea musi być zgodna z prawami fizyki, a właściwie jej podstawowym prawem zachowania energii: jeśli żyjemy, zużywamy energię, to musimy ją dostarczać. Wszystko co robimy jest tego wynikiem: szukanie jedzenia, picia, ciepła, a potem dopiero kolejne potrzeby a jak są zaspokojone potrzeby fizyczne to dopiero potrzeby duchowe.


Jedna z potrzeb fizycznych jest potrzeba rozmnażania się. Sukces ewolucyjny gatunku poznajemy po jego liczebnosci i powszechnosci występowania. Po to jest cała ewolucja, zmiany pozwalają gatunkowi opanowywać nowe nisze ekologiczne, lepiej wykorzystać zasoby, być na szczycie piramidy pokarmowej.


Homo sapiens ewidentnie osiągnął największy sukces ewolucyjny wśród wszystkich zwierząt na ziemi, opanował nawet blisko kosmos. A wszystko dzięki umysłowi.


Ale dalej jesteśmy zwierzętami, które muszą też się rozmnażać. A właśnie widzimy zjawiska, które przez nasz umysł stworzone, powodują gwałtowny spadek dzietności:

  • Antykoncepcja sprawiła że większości dzieci jest "chciana". Tysiące lat większość ciąży była wpadkami, czy to przypadek że dni płodne kobiety nie są zewnętrznie sygnalizowane? Większość samic zwierząt sygnalizuje kolorem, zapachem, czy zachowaniem okres płodny.

  • Emancypacja kobiet zmniejszyła społeczna presję na kobiet aby posiadały dzieci

  • Kapitalizm i konsumpcjonizm wchłonął kobiety na rynek pracy i o ile kiedys jeden mężczyzna zarabiał na żonę i 5 dzieci w domu, tak obecnie dwie osoby zarabiają na jedno dziecko.

  • Nagonka medialna na to aby ograniczać dzieci, promowanie egoizmu, egocentryzmu ale też maksymalizacji sukcesu sprawiło że ciężko jest budżet rodzinny dzielić z czystym sumieniem na wiele dzieci.

  • Promowanie zastępczego rodzicielstwa nad zwierzętami

Wymieramy i jest to właściwie już fakt tylko że niedokonany. Dzieci które się teraz nie urodziły, nie urodzą kolejnych a powyższe zjawiska będą się tylko utrwalaly. Nie widzę żadnych sił mogących obecnie odwrócic ten trend. Jak będziemy widzieć realne problemy z tego wynikające to będzie już za późno aby to zmienić bo to są zjawiska trwające 20-40 lat.


Ale może to właśnie jest potrzebne? Może te nasze zachodnie idee są sprzeczne z fizyką, "boskim porządkiem", przyroda?


Może jednak nie może być tak że kazdy może być kim chce, decydować o sobie, swoich wyborach ale to dobro grupy, społeczeństwa, powinno być najwyzsze. Obowiązek pracy tam gdzie system nas skieruje, obowiązek zakładania rodzin i posiadania dzieci.


Koniec wolności, egoizmu, konsumpcjonizmu, humanizmu - ciemne czasy gdzie człowiek jest trybikiem w maszynie, a nasze czasy będą pokazywane jako przykład jak idee zniszczyly cywilizacje?


Bo czyż przyroda nie jest Mroczna, pełna przemocy i podporządkowania się jej prawom, gdzie stado trwa tylko wtedy jak każdy realizuje swoją rolę, a jeśli nie, to jest odrzucany i samotnie umiera?


#rozkminy

Zaloguj się aby komentować

Szok. Wysłali mi dokumenty na CD


Gdzie ja mam to sobie wsadzić za przeproszeniem


Nawet w stacjonarnym nie mam czytnika płyt.


Kto w ogóle teraz używa płyt CD.


#gownowpis

f43b8d6f-5be3-4833-8052-146acc79c36f

Zaloguj się aby komentować

Mamy 1356 dzień trzydniowej operacji specjalnej tak zwanej #rosja


Czy to dużo czy mało?

Dla porównania Wielka wojna ojczyzniana czyli to co ruscy uważają za II wojnę światową trwała 1408 dni. Czyli za dwa miesiące zdobywaliby Berlin a nie pokrowsk.


Ile dni zajęło im wejście na teren obecnych Niemiec? Po 1320 dniach zdobyli pierwszy przyczółek na zachodnim brzegu Odry. Czyli jakis miesiąc temu powinni wychodzić z Polski


Taka to potęga. #wojna

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Podszedł do mnie kiedyś żul i typowa gadka "kierowniku złoty poratuj zlotoweczka". A ja na to "dam 5zl, ale nie za darmo! Jeśli opowiesz hardkorowy dowcip którego nie znam".


Opowiedział mi co następuje:


Spacerują dwie prostytutki po molo w Sopocie. Jednej zachciało się siku, a do kibla daleko.

"Wystaw tyłek za barierkę i sikaj" mówi druga.

Pierwsza tak zrobiła, wraca i smieje się w niebogłosy.

"Co cię tak rozbawiło?"

"Haha bo wiesz haha nasikalam kajakarzowi do kajaka!"

"Co ty opowiadasz??"

"A wyjzyj sama"

Ta tak zrobiła, wraca i mówi:

"Głupia! To było odbicie w wodzie!"


#heheszki

Zaloguj się aby komentować

Pani w Biedronce zgasiła mnie jak peta....


Kupowałem energetyka w kasie samoobsługowej i jak pani przyszła zatwierdzić wiek, postanowiłem zasmieszkowac i pytam "czy szukać dowód osobisty?"


A pani się na mnie spojrzała i mówi "gacie w dół!"


...


....


Pani była w wieku w którym najwyraźniej już nie ma czasu na pierdoły i trzeba łapać okazję jak się trafia


#heheszki

Bokserki | Turbo oddychające | Wyjmuj bydlaka | Made in Poland - Sklep kapitan.pl

Bokserki | Turbo oddychające | Wyjmuj bydlaka | Made in Poland - Sklep kapitan.pl

Dobra młody, powiem szczerze... w takich bokserkach żadna samica Ci się nie oprze! Przed Wami nowy wzór męskich bokserek z Kapitana Bomby. Wzór tak dobry, że - tu cytat - ja pier***ę! Łooo, co my tutaj dla Was mamy! Kultowy cytat z uniwersum Otyłego Pana ląduje na kozackich, bardzo jakościowych bokserkach! Te gacie idealnie nadadzą się na prezent dla chłopa. A Ty chłopie... cóż. Zaskocz samicę i ubierz takie bokserki na randkę, a nie pożałujesz. Skradną serce Twojej lubej - to masz jak w banku. A przy odrobinie szczęścia, kto wie... może ona przeczyta na głos napis na gumie? Produkt totalnie premium. Nasze bokserski to światowy… ba! Krajowy hit! Ale serio, nie ma lipy. Przede wszystkim szyte w Polsce, a nie u Chińczyka czy jeszcze gdzieś indziej. Dobraliśmy najlepsze dostępne materiały – dla komfortu noszenia i trwałości produktu. Mikromodal sprawia, że te bokserki są turbo oddychające – nie spoci ci się w nich tyłek. Idealne dla osób z wrażliwą skórą. Ta zawsze pozostaje w nich sucha i może swobodnie oddychać. Nie uczulają, w sam raz dla alergików. Dzięki nim zawsze będziesz mieć zad jak pupka niemowlaka. W dodatku nasze bokserki są bardzo przyjemne w dotyku – materiał przypomina jedwab. To iście galaktyczna technologia. Co więcej, te gacie się nie zmechacą. Zawsze wyglądają jak funkiel nówka sztuka, nieśmigane – niezależnie od przebiegu! Nosisz je, a one dalej wyglądają jakby dopiero wyszły z fabryki. A konkretniej z jakościowej, polskiej szwalni. Podsumowując: jak zawsze najlepsza możliwa na rynku jakość: bawełna 46%, elastan 8% i mikromodal 46%. Mikromodal to hit, bo swoimi właściwościami łączy zalety bawełny oraz tradycyjnej wiskozy. Co ważne, materiał jest w 100% naturalny, a wilgoć wchłania lepiej niż bawełna. Mało? Mikromodal ponadto jest ekologiczny i niemal w 90% biodegradowalny. Ekologów na samą myśl zawiść zżera. Wygoda, trwałość, funkcjonalność, afrodyzjak.

Sklep kapitan.pl
96981dcf-2b57-4f62-90a3-c1792dc5749c

Zaloguj się aby komentować

@NatenczasWojski Nie pracujesz może przypadkiem dla pewnej firmy z okolic Białegostoku? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Nie oczekuję odpowiedzi jak nie chcesz, ale ciekawa robota powiem tak!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Stary już jestem więc i gram w #gry jak stary #hejto40plus


Nie lubię multiplayer, nie dlatego że przegrywam i się denerwuję, ale dlatego że te &&&&ane gnoje mają tyle czasu na ćwiczenia, refleks i jeszcze &&&a ciągle farcą!

Nie lubię gier które wymagają dużo czasu na sesję, bo różnie z tym czasem bywa, fajnie jak można włączyć i pograć 15 minut, góra 30. Maks 4 godziny do 2 w nocy i potem chodzić niewyspany.

Nie lubię też wydawać w ciemno pieniądze, bo mi szkoda.


Ogrywam więc #xboxgamepass i często znajduje tam niesamowite perełki, na których spędzam kilkadziesiąt godzin.


Najnowsza z nich to Ball x Pit. Kompletne zaskoczenie ile oni wycisnęli z arkanoida.


Gra polega na zbijaniu piłkami-pociskami nadchodzących hord szkieletorów. Niby proste i ile można utrzymać uwagę, ale okazuje się że wykonanie jest naprawdę kozackie. Po pierwsze to stwory mają różne kształty, trochę jak w tetrisie, wiec jak chcemy wrzucic piłki nad nie, trzeba się odpowiednio przekopać biorąc to pod uwagę. Po drugie piłki mają różne własności, które rozwijają się w trakcie zbierania expa wypadającego ze stworów. Gra jest w stylu roguelike, więc każde przejście rozwija nam postać i zwiększa jej moc. Oprócz piłek są jeszcze pasywne bonusy, zbieranie pieniędzy i zasobów, oraz... rozbudowywanie bazy. Walczymy też z bossami i możemy łączyć różne piłki w jedną, co sprawia że ich unikalne własności się łączą tworząc nowe potężniejsze piłki


Grafika a'la lata 90 z pikselowym klimatem, rozrywka jest ciekawa i nie ma zbyt dużego progu wejścia.


Bardzo polecam na odprężenie się

ad1ee270-7314-45e1-9bbe-b3eb68bda1ed

@NatenczasWojski Gram od kilku dni, niezła kokaina a przy okazji można słuchać audiobooka czy podcastu (oczywiście pierwsza gra bez niczego w tle, żeby ogarnąć).

Również nie przepadam za multi, ale w tym roku skusiłem się na Helldivers 2 i kurczę takiego multi jeszcze nie widziałem. Mam już za sobą sporo rozgrywek i ANI JEDNEGO RAZU nie zdarzyło się, żeby ktoś miał do mnie jakikolwiek problem, a zdarzało mi się odwalić straszne akcje (to jest coop), a większość gier gram z randomami. To jest taka gra, że jak ktoś coś odwali, to jest w sumie nawet ciekawiej, bo jest ostra akcja wtedy i adrenalina. Do tego można grać solo i blokując dołączenie innych. Oprócz grania ze znajomymi, grałem też z randomami z polskiego discorda (z połączeniem głosowym) i też ani razu nie zdarzyło się, żeby ktoś miał pretensje, raczej jest pomoc i dobre porady oraz czasem kupa śmiechu. Ta gra to dla mnie odkrycie tego roku, więc polecam nawet jak multi nie lubisz, bo jest absolutnie rewelacyjna, do tego zero toksyczności. Jakby co, mogę podszkolić nowych graczy, a jeśli ktoś gra, to chętnie zagram razem.

Zaloguj się aby komentować

#jesiennewyzwania


Pokaż zdjęcie ze swojego dzieciństwa i opisz idącą za nim historię


Zdjęcie z roku około 1985, jestem na nim ja w wieku około 3 lat z moim tatą.


Jak widzicie nie jestem zbytnio zadowolony z tej przejażdżki, tata nie wygląda na zbytnio tym faktem przejętego...


Z ojcem miałem trudne relacje, kochałem go ale jednocześnie wszyscy w domu się go bali. Spędzaliśmy razem mało czasu, bo wracał późnym wieczorem, a dźwięk klucza w zamku powodował w domu panikę: pies zbiegał z kanapy i leciał na swoje posłanie, mama biegła zmywać, dzieciaki po kapcie i ja do nauki. Bo od wejścia byłby opiernicz, wiec każdy już wyprzedzał wydarzenia.


Większość moich wspomnień z nim to negatywne emocje. Naśmiewał się że jestem za chudy "klata jak lej po bombie", nigdy mnie nie pochwalił, za to jak go kiedyś w czymś pokonałem i byłem z tego strasznie dumny to był to koniec wspólnego grania np. w szachy. Wspólne jakieś prace to były zawsze męczarnie. Oczywiście świeciłem sobie a nie jemu, przynosiłem złe śrubokręty, źle trzymałem i wszystko zawsze źle.


Pamiętam jak raz kazał mi pomagać sobie z zrywaniu literek z folii z samochodu który miał iść na sprzedaż. Było zimno, parę stopni. Klej mocno trzymał, folia się rwała a ja to zrywałem paznokciami. Spod paznokci leciała mi krew ale bałem się coś powiedzieć...


Naśmiewał się też ze za szybko mówię i nie może mnie zrozumieć, a ja po prostu tak się cieszyłem z tej chwili jego uwagi i bałem się że jak będę mówił za długo to ją stracę, że starałem się jak najwięcej powiedzieć w tym krótkim czasie...


Gdy umierał jak miałem 18 lat i na łożu śmierci we łzach mu powiedziałem "kocham cię" to odpowiedział... "wiem"... Ale cóż na pewno na swój sposób mnie kochał. Dopiero później się dowiedziałem, że opowiadał z dumą o mnie swoim znajomym. Ja nie pamiętam pochwał, ani miłych słów.


Pamiętam jeszcze jak na jakiejś imprezie stał z moją kuzynką i strasznie jej zazdrościłem że rozmawia z moim tatą. Tak normalnie, że ona coś mówiła, on coś mówił, śmiali się. Ja nigdy z nim nie rozmawiałem w taki sposób. Zawsze to był stres, stanie na baczność i przesłuchanie bardziej niż luźna rozmowa...


Oczywiście ojciec był dla mnie wzorem, sam chciałem być taki jak on. Dopiero wiele lat później zrozumiałem że to wcale nie był najlepszy człowiek na świecie. Zobaczyłem jego błędy, te wszystkie beznadziejne zachowania, jak np. awanturnictwo, robienie ludziom na złość.


Gdzieś wyczytałem że "chłopiec staje się mężczyzną gdy zabije w sobie swojego ojca". Ja to zrobiłem jakoś przed 30tką. Ojciec już nie żył z 10 lat a ja dopiero się zebrałem aby to sobie wszystko w głowie ułożyć.


Napisałem długi list do taty, wypomniałem mu wszystkie złe rzeczy które mnie od niego spotkały, co czułem i co czuję z tego powodu. Na końcu napisałem że mu wybaczam, że robił to co myślał że jest najlepsze, że nie jest idealny i nie jest to jego wina bo każdy ma swoje problemy, wady, popełnia błędy. I że ja jestem inny i będę szedł swoją drogą, a nie drogą wyznaczoną przez jego wzorzec, że nie będę starał się dorównać temu co myślę że on by chciał.


Po czym list spaliłem.


Od tamtej pory czuję się wolny od tego cienia i ciężaru.


A sam jako ojciec wiem że popełniam błędy i na pewno córka mi kiedyś je wypomni, ale przytulam ją, mówię że ją kocham, że jestem z niej dumny i że wyrosła na super osobę. I wiem że mnie się nie boi, chociaż czasem w kłótniach to nie jest na moją korzyść


Wiem, że mogło być gorzej, nie było alkoholu czy przemocy, nie narzekam że miałem tak źle, wydaje mi się że co by nie było to zawsze dziecko wchodzi w dorosłość z jakimś bagażem i zawsze w ramach stawania się dorosłym musi sobie z nim poradzić. Albo nigdy nie staje się dorosłym, tylko zostaje dużym dzieckiem.

cfc74ddc-d9db-405b-96e6-8fdc39008695

@NatenczasWojski niedawno dzieliłem się swoimi problemami. Pamiętam że ty zawsze byłeś jedna z tych osób która coś wniosła i czytałeś moje wpisy. Teraz ja czytam twój i widzę że nasze historie są bardziej podobne niż mogłem przypuszczać. Nie oceniajmy już tych którzy odeszli. Oni żyli w innym świecie i starali się radzić sobie jak umieli. Dzisiaj świat stawia wyzwania nam. Zadbajmy lepiej oto abyśmy zasłużyli swoim życiem na to aby kiedy przyjdzie nasz czas, stsnaneli godnie w panteonie tych którzy dali światu więcej niż wzięli. Spokoju ducha życzę.

@NatenczasWojski ehhh... ja zrozumiałem, że część rzeczy, które mój ojciec robił, to owszem była jego wina ale wynikała z zachowań mojej matki. Nie usprawiedliwiam matką jego alkoholizmu ale to, że się pogłębiał, aż doprowadził do śmierci to w jakimś małym procencie jest jej wina. Cieszę się z tego, że zdążył poznać moją córkę. Sam wychowuje ją w ten sposób, żeby wiedziała, że był ale nie robię z ojca "dziadka idealnego".


Kilka lat przed jego śmiercią poprawiłem z nim kontakt. Zrozumiałem, że mama ma sporo toksycznych zachowań. Zrozumiałem to, kiedy wróciłem na urlop do Polski i zamiast (wg niej) zostać w domu rodziców, to wpadłem na 3h, zabrałem trochę swoich gratów i pojechałem na puste mieszkanie, które kupiłem. Matka myślała, że dam je pod wynajem i zostanę u nich. Z miesiąc czasu była obrażona.

Dodam tylko, że wtedy moja kobieta była już w 3 miesiącu ciąży.


Na szczęście moja partnerka i ja mamy takie same podejście. Wspierać siebie i dzieci na wzajem, wychowywać je na przyzwoitych ludzi. Dla mnie mega ważne jest w domu, że nawet jeśli dziecko coś wywinie, to nie gnoić go, tak jak zdarzało mi się oberwać, a nawet opierdzielu nie daję przy obcych i tu rozumiem wszystkich, którzy nie są domownikami, włączając krewnych.

Zaloguj się aby komentować

Dokładnie 25 lat temu szykowałem się na imprezę która zmieniła moja życie.


Miałem 18 lat, miesiąc wcześniej zmarł mój ojciec, a ja musiałem iść do pracy aby dokładać się na utrzymanie domu. Ale stwierdziłem że nie będę w żałobie i na 18tke najbliższego kolegi z klasy pójdę.


Przed wejściem jeszcze wizyta po alkohol w osiedlowym sklepie i jedno piwko od razu aby w dobrym humorze wejść.


Wszedłem, Muzyka grała, ale wszystkie dziewczyny (koleżanki jego siostry) oczywiście siedziały pod ścianą. Dretwota straszna.


Piwko już działało więc zacząłem po kolei prosić je do tańca. I z jedną tak dobrze się tańczyło że kolejny i kolejny, aż wpadł ojciec kolegi i tańcząc zaczął krzyczeć "będę tańczył na waszym weselu!"


Niestety do wesela nie dożył, zmarł parę lat później we śnie... Ale wesele było, a nam właśnie dziś stuknęlo 25 lat razem...


Ze wszystkich fartow jakie miałem w życiu, ten był największy. ja rudy, za chudy, okularki w stylu Harrego Pottera i w klasie informatycznej, w typie nerda, obiektywnie 5- 6/10 maks. W klasie nie mieliśmy nawet jednej dziewczyny. A trafiłem laske 8-9/10 zakochana na zaboj.


Bywało lepiej i gorzej, raz było na granicy rozwodu, na szczęście się dogadaliśmy ale najbardziej mnie cieszy że po tylu latach nadal się lubimy, lubimy spędzać ze sobą czas i cały czas szukamy możliwości żeby razem pojechać coś załatwić, wyjść na kawę czy lunch.


Jak ja poznałem to miała 15 lat, a nasza córka ma już 17 ehhh jak ten czas leci...


Sorry za spam, wiem że to nikogo nie interesuje


#hejto40plus

@NatenczasWojski


Dokładnie 25 lat temu szykowałem się na imprezę która zmieniła moja życie.

Miałem 18 lat,


[Ojciec kolegi] niestety do wesela nie dożył, zmarł parę lat później we śnie... Ale wesele było, a nam właśnie dziś stuknęlo 25 lat razem...


To sie kupy nie trzyma.

25 lat temu byly urodziny, po tych urodzinach minelo pare lat, ozeniles sie i jestes juz 25 lat po slubie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie moja Kia Sportage? Znowu zepsuta co to za gówno to się w głowie nie mieści.


5 lat, 165 000km przebiegu więc już po gwarancji, diesel.


Dostałem wycenę na 15 000 zł w ASO. Zwalona turbina i pompa paliwa.


W skrócie przypomnę Wam co z nią już przeszedłem. Mam ja dwa lata i przejechałem 80 000km.


Na gwarancji:

  • Zwalona sonda lambda - 4 wizyty (panie instrukcje byly niejasne, wymieniliśmy nie ta co trzeba)

  • Wycieki spod wtrysku - 2 wizyty

  • Wyjebany w kosmos wtrysk po tym jak go naprawili - pierwszy powrót na lawecie

  • Przestajacy działać nawiew bo zamarzał wymiennik klimatyzacji przez zepsuty czujnik - 6 wizyt (panie to filtr brudny, wymieniliśmy należy się 350zl)

  • Wybuch rozrusznika przez wodę w silniku - 3 miesiące w serwisie, wymieniony rozrusznik, silnik, Intercooler - drugi powrót na lawecie

  • Wycieki po wymianie silnika - 2 wizyty

Po gwarancji:

  • Sprzęgło (automat w dieslu więc bolało ale powiedzmy że sprzęgło się moze zużyć)

  • Kolejne wycieki do których już się nie przyznają

  • Awaria czujnika temperatury spalin

  • Padnięte Turbo

  • Zwalona pompa paliwa...

Nie wiem co teraz z nim zrobić bo boje się go sprzedać....


#samochody #kia

@NatenczasWojski oddaj turbo i pompę do regeneracji i wystaw auto na sprzedaż.

Ewentualnie pi⁎⁎⁎ol diagnozę ASO (często są błędne) i jedź do warsztatu robiącego tylko kijanki i hujadaje w twoim powiecie.

Z problemu za 15 koła może się zrobić dups za kilka stów


Widziałem setki takich historii

¯\_(ツ)_/¯

Nie ma już bezpiecznych marek, ani nawet modeli. Jakie epopeje się czyta o problemach z autami. Może być Merc, a może i Kia, ale jak już trafi, to maszynowa produkcja usterek... Żal i bul.

Zaloguj się aby komentować

Dzień szary, to może ta historia Wam poprawi trochę humor bo w połowie jest dobry zwrot akcji. #originalcontent #zwiazki


Historia dotyczy moich teściów, a zaczęła się dawno dawno i trwa w sumie do dziś.


Ja zacząłem w niej uczestniczyć jakieś 18 lat temu, moja żona odebrała telefon, rozmawiała cała blada a jak się rozłączyła zaczęła płakać. W mojej głowie szybkie sprawdzenie listy członków rodziny, wieku i ostatniego ich samopoczucia - "Kto umarł?" "Nikt, ojciec zdradza mamę, ona chce rozwodu". Ulżyło mi, obie córki dorosłe, niech się rozwodzą, co za problem.


Okazało się to dopiero początkiem, pewnie jak to zwykle bywa.


Wyszło że teściu od 15 lat wcześniej miał na Ukrainie kochankę, z którą spędzał raz na pół roku kilka tygodni w "sanatorium w Truskawcu". Dzwonił do niej zawsze z budki telefonicznej, to były czasy że budki jeszcze były ale że tak podobno było taniej, a on zawsze robił interesy ze wschodem to jakoś nie budziło to niczyich podejrzen. Moich na pewno bo miałem wyjebane.


Teściowa zażądała zakończenia związku pod groźbą rozwodu. Teść rozwodzić się nie chciał, chciał mieć rodzinę kompletną, więc obiecał że zakończy. Teściowa szczwana lisica na gładkie słówka się nie nabrała i podejrzewała że dalej z nią jest. Wsadziła mu po kryjomu do samochodu stara Nokie z ustawionym trybem "gdzie jest dziecko", oraz nawet, co wydawało mi się niemożliwe, pozyskała billingi z okolicznych budek telefonicznych Podejrzenia się potwierdziły.


No to już poszło do sądu o rozwód, z winy teścia oczywiście, więc teściowa kilkaset tysięcy przytuliła, mimo że całe życie na stanowisku najniższego urzędnika w gminie, a tesciu na interesach dobre pieniądze zarobił.


Teściowe mają duży dom, tesciu sprzedać go nie chciał bo "dla rodziny go wybudowałem" a z kolei mieszkać samemu też bez sensu. Ja byłem wtedy w dużym dołku finansowym, musiałem sprzedać mieszkanie więc stwierdziliśmy że się wprowadzimy do niego. Dom podzielimy na dwie części, my na górze, on na dole.


Bajka była dobra, bo on już na legalu spędzał pół roku w Polsce a pół na Ukrainie, a my cały wielki dom dla siebie praktycznie za darmo, bo on jeszcze pokrywał połowę kosztów.


Aż tu nagle pewne dnia surprise!


Teściowa jak wspominałem, była cwana, a jedyne co większe od jej cwaności to przekonanie że jako urzędnik w gminie to ona wszędzie ma znajomości, wszystko załatwi i w ogóle królowa gminy bo burmistrz jej dzień dobry mówi. Więc nie kupiła normalnie mieszkania tylko sobie "załatwiła". Wpłaciła zaliczkę na mieszkanie i się wprowadziła, a resztę miała dopłacić później jak inwestor "załatwi formalności". Trochę mu się schodzi bo do dziś nie uregulowane są sprawy tego bloku. Ale czas płynął, teściowa kasę przepierdoliła bo dalej chciała żyć na wysokim poziomie (botoks, drogie kosmetyki, nowy samochod) a nagle trzeba było nie tylko siebie utrzymywać, ale jeszcze samochód i mieszkanie ze zwykłej pensji.


Skończyło się tak, że z mieszkania kazali jej się wyprowadzić (bo nie było oficjalnie jej), kasę przepierdoliła i co zrobiła?


Wróciła do domu w którym mieszkaliśmy z teściem No bo przecież połowa jest jej, po sprawie rozwodowej... I od tamtej pory tak sobie mieszkają w pokoikach naprzeciwko siebie.


Ale oczywiście teściowa powiedziała że tamtej do domu nie wpuści, więc teściu ma drugie mieszkanie, w którym mieszkają oficjalnie z tą Ukrainką jak ona do Polski przyjeżdża. A jak wyjeżdża to teściu wraca do domu


Generalnie oprócz tego że stracił kupę pieniędzy na rozwodzie to jest wygryw po całości, bo ma rodzinę w domu jak chciał, domu nie sprzedał, z tamtą żyje już legalnie jak chce, a teściowa niedawno przyznała że ona w sumie to nie chciała tego rozwodu i żałuje że do tego doszło, ale musiała bo on nie chciał się ugiąć. A teściu mi powiedział że nie mógł się ugiąć bo do końca życia miałby przesrane.


A najlepsze że zarówno ja, jak i moja żona, bardziej lubimy tą Ukrainkę niż teściową. To zupełne jej przeciwieństwo, tamta jest ciepła, miłą osobą, teścia przytuli, dobrze mu gotuje, powie że go kocha, że jest ważny, pochwali jego męskość jaka jest teściowa to sami sobie wyobraźcie na podstawie przeciwieństwa


Dodam tylko że jak moja żona przyjechała na weekend do Polski z UK, to wolała nocować u mojej rodziny, niż w domu ze swoja.


A ostatnio miałem wpadkę, niedzielny obiadek jak zwykle mielone bo tesciowa tylko dwa dania potrafi zrobic i non stop jemy to samo, zwykle to wolimy iść zjeść na mieście niż to co ona ugotuje. Ale jem te mielone i kurde! jakie dobre! "Przepis zmieniłaś? Pyszne!", a ona zimnym głosem "To Ludmiły mielone..."

@NatenczasWojski historia jakich wiele. Mogę przyznać że wydarzyła się u mnie również taka sama prawie że identyczna. Niestety facet potrzebuje bliskości i ciepła , poczucia bycia szanowanym. Zarówno w twoim opowiadanku jak i w przypadku W mojej rodzinie podłoże było identyczne. Niestety na refleksje bywa za późno. Co więcej identyczna jest też to że Osoba będąca w podwójnym związku bardzo dba o obie jego strony. To trwa już bardzo wiele lat i żona w zasadzie dostrzegła swoje błędy które popełniała kilkadziesiąt lat małżeństwa i powiedzmy pogodziła się z taką sytuacją.

Zaloguj się aby komentować