Zdjęcie w tle

NatenczasWojski

Gruba ryba
  • 365wpisów
  • 5103komentarzy

Podszedł do mnie kiedyś żul i typowa gadka "kierowniku złoty poratuj zlotoweczka". A ja na to "dam 5zl, ale nie za darmo! Jeśli opowiesz hardkorowy dowcip którego nie znam".


Opowiedział mi co następuje:


Spacerują dwie prostytutki po molo w Sopocie. Jednej zachciało się siku, a do kibla daleko.

"Wystaw tyłek za barierkę i sikaj" mówi druga.

Pierwsza tak zrobiła, wraca i smieje się w niebogłosy.

"Co cię tak rozbawiło?"

"Haha bo wiesz haha nasikalam kajakarzowi do kajaka!"

"Co ty opowiadasz??"

"A wyjzyj sama"

Ta tak zrobiła, wraca i mówi:

"Głupia! To było odbicie w wodzie!"


#heheszki

Zaloguj się aby komentować

Pani w Biedronce zgasiła mnie jak peta....


Kupowałem energetyka w kasie samoobsługowej i jak pani przyszła zatwierdzić wiek, postanowiłem zasmieszkowac i pytam "czy szukać dowód osobisty?"


A pani się na mnie spojrzała i mówi "gacie w dół!"


...


....


Pani była w wieku w którym najwyraźniej już nie ma czasu na pierdoły i trzeba łapać okazję jak się trafia


#heheszki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Stary już jestem więc i gram w #gry jak stary #hejto40plus


Nie lubię multiplayer, nie dlatego że przegrywam i się denerwuję, ale dlatego że te &&&&ane gnoje mają tyle czasu na ćwiczenia, refleks i jeszcze &&&a ciągle farcą!

Nie lubię gier które wymagają dużo czasu na sesję, bo różnie z tym czasem bywa, fajnie jak można włączyć i pograć 15 minut, góra 30. Maks 4 godziny do 2 w nocy i potem chodzić niewyspany.

Nie lubię też wydawać w ciemno pieniądze, bo mi szkoda.


Ogrywam więc #xboxgamepass i często znajduje tam niesamowite perełki, na których spędzam kilkadziesiąt godzin.


Najnowsza z nich to Ball x Pit. Kompletne zaskoczenie ile oni wycisnęli z arkanoida.


Gra polega na zbijaniu piłkami-pociskami nadchodzących hord szkieletorów. Niby proste i ile można utrzymać uwagę, ale okazuje się że wykonanie jest naprawdę kozackie. Po pierwsze to stwory mają różne kształty, trochę jak w tetrisie, wiec jak chcemy wrzucic piłki nad nie, trzeba się odpowiednio przekopać biorąc to pod uwagę. Po drugie piłki mają różne własności, które rozwijają się w trakcie zbierania expa wypadającego ze stworów. Gra jest w stylu roguelike, więc każde przejście rozwija nam postać i zwiększa jej moc. Oprócz piłek są jeszcze pasywne bonusy, zbieranie pieniędzy i zasobów, oraz... rozbudowywanie bazy. Walczymy też z bossami i możemy łączyć różne piłki w jedną, co sprawia że ich unikalne własności się łączą tworząc nowe potężniejsze piłki


Grafika a'la lata 90 z pikselowym klimatem, rozrywka jest ciekawa i nie ma zbyt dużego progu wejścia.


Bardzo polecam na odprężenie się

ad1ee270-7314-45e1-9bbe-b3eb68bda1ed

Zaloguj się aby komentować

#jesiennewyzwania


Pokaż zdjęcie ze swojego dzieciństwa i opisz idącą za nim historię


Zdjęcie z roku około 1985, jestem na nim ja w wieku około 3 lat z moim tatą.


Jak widzicie nie jestem zbytnio zadowolony z tej przejażdżki, tata nie wygląda na zbytnio tym faktem przejętego...


Z ojcem miałem trudne relacje, kochałem go ale jednocześnie wszyscy w domu się go bali. Spędzaliśmy razem mało czasu, bo wracał późnym wieczorem, a dźwięk klucza w zamku powodował w domu panikę: pies zbiegał z kanapy i leciał na swoje posłanie, mama biegła zmywać, dzieciaki po kapcie i ja do nauki. Bo od wejścia byłby opiernicz, wiec każdy już wyprzedzał wydarzenia.


Większość moich wspomnień z nim to negatywne emocje. Naśmiewał się że jestem za chudy "klata jak lej po bombie", nigdy mnie nie pochwalił, za to jak go kiedyś w czymś pokonałem i byłem z tego strasznie dumny to był to koniec wspólnego grania np. w szachy. Wspólne jakieś prace to były zawsze męczarnie. Oczywiście świeciłem sobie a nie jemu, przynosiłem złe śrubokręty, źle trzymałem i wszystko zawsze źle.


Pamiętam jak raz kazał mi pomagać sobie z zrywaniu literek z folii z samochodu który miał iść na sprzedaż. Było zimno, parę stopni. Klej mocno trzymał, folia się rwała a ja to zrywałem paznokciami. Spod paznokci leciała mi krew ale bałem się coś powiedzieć...


Naśmiewał się też ze za szybko mówię i nie może mnie zrozumieć, a ja po prostu tak się cieszyłem z tej chwili jego uwagi i bałem się że jak będę mówił za długo to ją stracę, że starałem się jak najwięcej powiedzieć w tym krótkim czasie...


Gdy umierał jak miałem 18 lat i na łożu śmierci we łzach mu powiedziałem "kocham cię" to odpowiedział... "wiem"... Ale cóż na pewno na swój sposób mnie kochał. Dopiero później się dowiedziałem, że opowiadał z dumą o mnie swoim znajomym. Ja nie pamiętam pochwał, ani miłych słów.


Pamiętam jeszcze jak na jakiejś imprezie stał z moją kuzynką i strasznie jej zazdrościłem że rozmawia z moim tatą. Tak normalnie, że ona coś mówiła, on coś mówił, śmiali się. Ja nigdy z nim nie rozmawiałem w taki sposób. Zawsze to był stres, stanie na baczność i przesłuchanie bardziej niż luźna rozmowa...


Oczywiście ojciec był dla mnie wzorem, sam chciałem być taki jak on. Dopiero wiele lat później zrozumiałem że to wcale nie był najlepszy człowiek na świecie. Zobaczyłem jego błędy, te wszystkie beznadziejne zachowania, jak np. awanturnictwo, robienie ludziom na złość.


Gdzieś wyczytałem że "chłopiec staje się mężczyzną gdy zabije w sobie swojego ojca". Ja to zrobiłem jakoś przed 30tką. Ojciec już nie żył z 10 lat a ja dopiero się zebrałem aby to sobie wszystko w głowie ułożyć.


Napisałem długi list do taty, wypomniałem mu wszystkie złe rzeczy które mnie od niego spotkały, co czułem i co czuję z tego powodu. Na końcu napisałem że mu wybaczam, że robił to co myślał że jest najlepsze, że nie jest idealny i nie jest to jego wina bo każdy ma swoje problemy, wady, popełnia błędy. I że ja jestem inny i będę szedł swoją drogą, a nie drogą wyznaczoną przez jego wzorzec, że nie będę starał się dorównać temu co myślę że on by chciał.


Po czym list spaliłem.


Od tamtej pory czuję się wolny od tego cienia i ciężaru.


A sam jako ojciec wiem że popełniam błędy i na pewno córka mi kiedyś je wypomni, ale przytulam ją, mówię że ją kocham, że jestem z niej dumny i że wyrosła na super osobę. I wiem że mnie się nie boi, chociaż czasem w kłótniach to nie jest na moją korzyść


Wiem, że mogło być gorzej, nie było alkoholu czy przemocy, nie narzekam że miałem tak źle, wydaje mi się że co by nie było to zawsze dziecko wchodzi w dorosłość z jakimś bagażem i zawsze w ramach stawania się dorosłym musi sobie z nim poradzić. Albo nigdy nie staje się dorosłym, tylko zostaje dużym dzieckiem.

cfc74ddc-d9db-405b-96e6-8fdc39008695

Zaloguj się aby komentować

Dokładnie 25 lat temu szykowałem się na imprezę która zmieniła moja życie.


Miałem 18 lat, miesiąc wcześniej zmarł mój ojciec, a ja musiałem iść do pracy aby dokładać się na utrzymanie domu. Ale stwierdziłem że nie będę w żałobie i na 18tke najbliższego kolegi z klasy pójdę.


Przed wejściem jeszcze wizyta po alkohol w osiedlowym sklepie i jedno piwko od razu aby w dobrym humorze wejść.


Wszedłem, Muzyka grała, ale wszystkie dziewczyny (koleżanki jego siostry) oczywiście siedziały pod ścianą. Dretwota straszna.


Piwko już działało więc zacząłem po kolei prosić je do tańca. I z jedną tak dobrze się tańczyło że kolejny i kolejny, aż wpadł ojciec kolegi i tańcząc zaczął krzyczeć "będę tańczył na waszym weselu!"


Niestety do wesela nie dożył, zmarł parę lat później we śnie... Ale wesele było, a nam właśnie dziś stuknęlo 25 lat razem...


Ze wszystkich fartow jakie miałem w życiu, ten był największy. ja rudy, za chudy, okularki w stylu Harrego Pottera i w klasie informatycznej, w typie nerda, obiektywnie 5- 6/10 maks. W klasie nie mieliśmy nawet jednej dziewczyny. A trafiłem laske 8-9/10 zakochana na zaboj.


Bywało lepiej i gorzej, raz było na granicy rozwodu, na szczęście się dogadaliśmy ale najbardziej mnie cieszy że po tylu latach nadal się lubimy, lubimy spędzać ze sobą czas i cały czas szukamy możliwości żeby razem pojechać coś załatwić, wyjść na kawę czy lunch.


Jak ja poznałem to miała 15 lat, a nasza córka ma już 17 ehhh jak ten czas leci...


Sorry za spam, wiem że to nikogo nie interesuje


#hejto40plus

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie moja Kia Sportage? Znowu zepsuta co to za gówno to się w głowie nie mieści.


5 lat, 165 000km przebiegu więc już po gwarancji, diesel.


Dostałem wycenę na 15 000 zł w ASO. Zwalona turbina i pompa paliwa.


W skrócie przypomnę Wam co z nią już przeszedłem. Mam ja dwa lata i przejechałem 80 000km.


Na gwarancji:

  • Zwalona sonda lambda - 4 wizyty (panie instrukcje byly niejasne, wymieniliśmy nie ta co trzeba)

  • Wycieki spod wtrysku - 2 wizyty

  • Wyjebany w kosmos wtrysk po tym jak go naprawili - pierwszy powrót na lawecie

  • Przestajacy działać nawiew bo zamarzał wymiennik klimatyzacji przez zepsuty czujnik - 6 wizyt (panie to filtr brudny, wymieniliśmy należy się 350zl)

  • Wybuch rozrusznika przez wodę w silniku - 3 miesiące w serwisie, wymieniony rozrusznik, silnik, Intercooler - drugi powrót na lawecie

  • Wycieki po wymianie silnika - 2 wizyty

Po gwarancji:

  • Sprzęgło (automat w dieslu więc bolało ale powiedzmy że sprzęgło się moze zużyć)

  • Kolejne wycieki do których już się nie przyznają

  • Awaria czujnika temperatury spalin

  • Padnięte Turbo

  • Zwalona pompa paliwa...

Nie wiem co teraz z nim zrobić bo boje się go sprzedać....


#samochody #kia

@NatenczasWojski oddaj turbo i pompę do regeneracji i wystaw auto na sprzedaż.

Ewentualnie pi⁎⁎⁎ol diagnozę ASO (często są błędne) i jedź do warsztatu robiącego tylko kijanki i hujadaje w twoim powiecie.

Z problemu za 15 koła może się zrobić dups za kilka stów


Widziałem setki takich historii

¯\_(ツ)_/¯

Nie ma już bezpiecznych marek, ani nawet modeli. Jakie epopeje się czyta o problemach z autami. Może być Merc, a może i Kia, ale jak już trafi, to maszynowa produkcja usterek... Żal i bul.

Zaloguj się aby komentować

Dzień szary, to może ta historia Wam poprawi trochę humor bo w połowie jest dobry zwrot akcji. #originalcontent #zwiazki


Historia dotyczy moich teściów, a zaczęła się dawno dawno i trwa w sumie do dziś.


Ja zacząłem w niej uczestniczyć jakieś 18 lat temu, moja żona odebrała telefon, rozmawiała cała blada a jak się rozłączyła zaczęła płakać. W mojej głowie szybkie sprawdzenie listy członków rodziny, wieku i ostatniego ich samopoczucia - "Kto umarł?" "Nikt, ojciec zdradza mamę, ona chce rozwodu". Ulżyło mi, obie córki dorosłe, niech się rozwodzą, co za problem.


Okazało się to dopiero początkiem, pewnie jak to zwykle bywa.


Wyszło że teściu od 15 lat wcześniej miał na Ukrainie kochankę, z którą spędzał raz na pół roku kilka tygodni w "sanatorium w Truskawcu". Dzwonił do niej zawsze z budki telefonicznej, to były czasy że budki jeszcze były ale że tak podobno było taniej, a on zawsze robił interesy ze wschodem to jakoś nie budziło to niczyich podejrzen. Moich na pewno bo miałem wyjebane.


Teściowa zażądała zakończenia związku pod groźbą rozwodu. Teść rozwodzić się nie chciał, chciał mieć rodzinę kompletną, więc obiecał że zakończy. Teściowa szczwana lisica na gładkie słówka się nie nabrała i podejrzewała że dalej z nią jest. Wsadziła mu po kryjomu do samochodu stara Nokie z ustawionym trybem "gdzie jest dziecko", oraz nawet, co wydawało mi się niemożliwe, pozyskała billingi z okolicznych budek telefonicznych Podejrzenia się potwierdziły.


No to już poszło do sądu o rozwód, z winy teścia oczywiście, więc teściowa kilkaset tysięcy przytuliła, mimo że całe życie na stanowisku najniższego urzędnika w gminie, a tesciu na interesach dobre pieniądze zarobił.


Teściowe mają duży dom, tesciu sprzedać go nie chciał bo "dla rodziny go wybudowałem" a z kolei mieszkać samemu też bez sensu. Ja byłem wtedy w dużym dołku finansowym, musiałem sprzedać mieszkanie więc stwierdziliśmy że się wprowadzimy do niego. Dom podzielimy na dwie części, my na górze, on na dole.


Bajka była dobra, bo on już na legalu spędzał pół roku w Polsce a pół na Ukrainie, a my cały wielki dom dla siebie praktycznie za darmo, bo on jeszcze pokrywał połowę kosztów.


Aż tu nagle pewne dnia surprise!


Teściowa jak wspominałem, była cwana, a jedyne co większe od jej cwaności to przekonanie że jako urzędnik w gminie to ona wszędzie ma znajomości, wszystko załatwi i w ogóle królowa gminy bo burmistrz jej dzień dobry mówi. Więc nie kupiła normalnie mieszkania tylko sobie "załatwiła". Wpłaciła zaliczkę na mieszkanie i się wprowadziła, a resztę miała dopłacić później jak inwestor "załatwi formalności". Trochę mu się schodzi bo do dziś nie uregulowane są sprawy tego bloku. Ale czas płynął, teściowa kasę przepierdoliła bo dalej chciała żyć na wysokim poziomie (botoks, drogie kosmetyki, nowy samochod) a nagle trzeba było nie tylko siebie utrzymywać, ale jeszcze samochód i mieszkanie ze zwykłej pensji.


Skończyło się tak, że z mieszkania kazali jej się wyprowadzić (bo nie było oficjalnie jej), kasę przepierdoliła i co zrobiła?


Wróciła do domu w którym mieszkaliśmy z teściem No bo przecież połowa jest jej, po sprawie rozwodowej... I od tamtej pory tak sobie mieszkają w pokoikach naprzeciwko siebie.


Ale oczywiście teściowa powiedziała że tamtej do domu nie wpuści, więc teściu ma drugie mieszkanie, w którym mieszkają oficjalnie z tą Ukrainką jak ona do Polski przyjeżdża. A jak wyjeżdża to teściu wraca do domu


Generalnie oprócz tego że stracił kupę pieniędzy na rozwodzie to jest wygryw po całości, bo ma rodzinę w domu jak chciał, domu nie sprzedał, z tamtą żyje już legalnie jak chce, a teściowa niedawno przyznała że ona w sumie to nie chciała tego rozwodu i żałuje że do tego doszło, ale musiała bo on nie chciał się ugiąć. A teściu mi powiedział że nie mógł się ugiąć bo do końca życia miałby przesrane.


A najlepsze że zarówno ja, jak i moja żona, bardziej lubimy tą Ukrainkę niż teściową. To zupełne jej przeciwieństwo, tamta jest ciepła, miłą osobą, teścia przytuli, dobrze mu gotuje, powie że go kocha, że jest ważny, pochwali jego męskość jaka jest teściowa to sami sobie wyobraźcie na podstawie przeciwieństwa


Dodam tylko że jak moja żona przyjechała na weekend do Polski z UK, to wolała nocować u mojej rodziny, niż w domu ze swoja.


A ostatnio miałem wpadkę, niedzielny obiadek jak zwykle mielone bo tesciowa tylko dwa dania potrafi zrobic i non stop jemy to samo, zwykle to wolimy iść zjeść na mieście niż to co ona ugotuje. Ale jem te mielone i kurde! jakie dobre! "Przepis zmieniłaś? Pyszne!", a ona zimnym głosem "To Ludmiły mielone..."

@NatenczasWojski historia jakich wiele. Mogę przyznać że wydarzyła się u mnie również taka sama prawie że identyczna. Niestety facet potrzebuje bliskości i ciepła , poczucia bycia szanowanym. Zarówno w twoim opowiadanku jak i w przypadku W mojej rodzinie podłoże było identyczne. Niestety na refleksje bywa za późno. Co więcej identyczna jest też to że Osoba będąca w podwójnym związku bardzo dba o obie jego strony. To trwa już bardzo wiele lat i żona w zasadzie dostrzegła swoje błędy które popełniała kilkadziesiąt lat małżeństwa i powiedzmy pogodziła się z taką sytuacją.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mam fuchę do wykonania, może ktoś z Was chce dorobić albo komuś poleci.


#praca #fucha #zarobek #ogloszenie


Muszę ukończyć pewien kurs online, ja to umiem ale potrzebny mi papierek. Problem jest taki że strona kursu kontroluje minimalny czas spędzony na nauce, a ja pracuję w terenie i nie mam czasu siedzieć przy kompie tyle.


Co trzeba zrobić?

  • Mieć drugi komputer/laptop na którym otworzysz kurs

  • Ustawić sobie jakiś minutnik i co parę minut kliknąć "następna strona" na tym laptopie

  • Nie musisz czytać, nie musisz tego umieć, ja sam zrobię egzamin

  • Możesz w międzyczasie na drugim komputerze robić swoją pracę, byle przeklikiwac ten kurs

  • Można robić większe przerwy, można robić w dowolnych godzinach, byle nie dłużej niż 6h dziennie

  • Czas trwania to około 10 dni


Proponuję stawkę 1000zl za to.


Piszcie priv

@NatenczasWojski Nie, dzięki. Trzeba było przewidzieć na to czas zamiast oszukiwać.


Dlaczego ty nie poklikasz w terenie od czasu do czasu skoro to takie proste?

Zaloguj się aby komentować

@NatenczasWojski w Polsce to znaczy w jakim piździchowie? Bo w tych piździchowach w tych których ja byłem nigdy niczego nie brakowało i Zawsze się zastanawiałem o czym te debile w telewizorze pi⁎⁎⁎⁎lą.

Zaloguj się aby komentować

Na dobranoc kołysanka mojego autorstwa #originalcontent


Tutaj melodia


https://m.youtube.com/watch?v=TIw8MNzZxys&pp=ygUYbmEgd29qdHVzaWEgeiBwb3BpZWxuaWth


Na Iwanka z rafinerii

Iskiereczka mruga

Chodź opowiem ci bajeczkę

Bajka będzie długa


Był sobie raz prezydent

Zamarzyła mu się szajka

Zgruzował milion orków

I skończona bajka


Była sobie Wielka Rosja

krzyczała dumne hasła

A to były same bzdury

Cyt, iskierka zgasła


Na Iwanka z rafinerii

Iskiereczka mruga

Chodź opowiem ci bajeczkę

Bajka będzie długa


Już Iwanek ci nie wierzy

Iskiereczko mała

Chwilę błyśniesz, potem zgaśniesz

rafineria spalona cała


#rosja

Zaloguj się aby komentować

Wiem że większość z Was ma to w d⁎⁎ie (hehe) ale przypominam, róbcie regularnie kolonoskopię. 7 lat temu robiłem, wycieli wszystko co było do wycięcia a teraz po 7 latach nowa zmiana przedrakowa (dysplazja to stan przejściowy między rozrostem a nowotworem). Za 7 lat duża szansa że byłby już rak.


Mam dwie osoby w otoczeniu na ostatniej prostej (hospicjum domowe) z rakiem jelita grubego, nie fajna sprawa.


Jeśli planujesz od dawna, zapisz się już dziś. Zalecenie aby robić kontrolna kolonoskopie po 50tce to bzdura. Dobrze zrobić już #hejto30plus a na pewno #hejto40plus


#zdrowie

7f352e11-ad2b-4d6a-97ca-6142405b8135

@NatenczasWojski Eh nienawidzę takich postów bo siedziałem sobie wyluzowany przed komputerem i scrollowałem stronki a teraz siedzę z tym głupim uczuciem niepewności lekko zestresowany mimo, że nic mi nie jest xD. C⁎⁎j za młody jeszcze jestem, pójdę na 30 zrobię sobie komplet badań (za 4 lata). Miałem raz gastroskopie robioną i przeszedłem to tak źle, że obiecałem sobie, że next time wszelkie takie badania robię pod znieczuleniem ogólnym.

Zaloguj się aby komentować

Wkurza już mnie ta Kia Sportage, ciągle się coś dzieje, mam dość.


Co polecacie wygodnego i bezawaryjnego do około 250 000zl? SUV oczywiście, mieszkam na przedmieściach


Robię rocznie z 40 000 km więc moim priorytetem jest ilość miejsca dla kierowcy, wygodne fotele w skórze z podgrzewaniem i nadzieja na niską awaryjnosc.


Ku mojemu zdziwieniu moja Kia business line jest bardzo wygodna i ciężko coś znaleźć lepszego.

RAV4 ciasna. GLC twarde fotele. Wszystkie Cupry tak samo.


Jak na razie moim typem jest Lexus NX. Coś jeszcze warto sprawdzić?


#samochody

Zaloguj się aby komentować

Wszyscy mówią że zdrowie jest najważniejsze, a ja dopiero teraz zrozumiałem, że tak, ale nie do końca...


Najważniejsze jest zdrowie ale psychiczne. Szkoda że się o tym tak mało mówi. Dopiero później zdrowie fizyczne, wg mnie na równi z nim rodzina i bliscy a później pieniądze.


Bo można mieć zdrowie fizyczne, pieniądze, bliskich i co z tego jak jest depresja czy nerwica...? I człowiek jest gotów nawet się zabić.


A nawet będąc śmiertelnie chorym można znaleźć szczęście choć przez chwilę, jeśli tylko psychika pozwoli...


Budujmy więc zdrowie fizyczne, relacje i majątki, ale pamiętajmy że to nie cel, ale droga, do tego co najważniejsze, czyli naszej psychiki. I jeśli poświecamy zdrowie psychiczne aby zdobyc któres z tych trzech, to idziemy w przeciwna strone niz tak naprawde chcemy...


#zdrowie

@NatenczasWojski Choroby psychiczne mogą mieć i prawdopodobnie mają podłoże somatyczne, co oznacza że niekoniecznie masz to zdrowie fizyczne, bo masz dwie ręce, dwie nogi, możesz chodzić i nic cię nie boli. Pewne zaburzenia nie bolą wprost, jak złamana ręka, tylko gdzieś cię niszczą powoli, powodując degenerację nerwów, zaburzają produkcję i wychwytywanie neuroprzekaźników...

Oczywiście jakiś stan depresyjny po traumatycznych wydarzeniach życiowych to inna sprawa, no ale mówimy tutaj o typowych depresjach / nerwicach / braku chęci do życia nie wiadomo skąd.

Wiem, że brzmię jak Adelbert z twarogiem, ale prawidłowa i zdrowa dieta, higiena snu, umiarkowany ruch i redukcja stresu mogą pomóc w wielu przypadkach.

Zaloguj się aby komentować

#niedzielawieczur


Oby to nie był ostatni taki ciepły wieczór w tym roku...


To chyba już ten wiek ale jakoś tak mi szkoda każdej chwili, mam wrażenie że jestem okradany z życia przez upływ czasu...

18444371-fb2a-43bf-996b-cc2c5b8075f3

@NatenczasWojski bo jesteś okradany

Módl się o zdrowie bo tylko to się liczy czas i tak spierdoli a z chorobą to jest dopiero ch⁎⁎⁎ia. Zdrówka i jeszcze raz zdrówka

Zaloguj się aby komentować

Tak zwana rosja od ponad 100 lat tępi w swojej puli genowej wszelkie przejawy inteligencji, niezależności i inicjatywy a promuje cechy chłopskie: poddaństwo, bezmyślność i bierność.


Nic dziwnego więc że po 5 pokoleniach takiej inżynierii genetycznej zarówno władza jak i społeczeństwo rozumie jedynie chłopska idee bata: ten kto trzyma bat to pan, a ten po drugiej stronie musi się słuchać. Jedynie może coś panu ukraść jak ten patrzy w inną stronę.


I to widać w rosji od zwykłego obywatela aż po szczyt władzy.


Zachód popełnia błąd że traktuje rosje na równi sobie i próbuje się z nimi dogadywać, pertraktować, handlować. Trzeba przywalic i zapytać czy chce jeszcze raz. Odebrać hołocie poczucie że są panami bo o ile za ZSRR mogli mieć jeszcze takie wrażenie, tak teraz żyją w ułudzie, z której dla ich własnego oraz całego świata dobra trzeba ich wyciągnąć.


#rosja

Zachód popełnia błąd że traktuje rosje na równi sobie i próbuje się z nimi dogadywać, pertraktować, handlować.

Zawsze tak było i zawsze się na tym przejadą. Mają niestety dystans geograficzny do nich, to i wiecznie, jak tylko jakiś odpał kacapów okrzepnie, znów pożyteczne debile próbują kacapów romantyzować i uczłowieczać.

To się nie zmieni, bo zawsze jest jakiś polityczny, czy ekonomiczny deal do zrobienia.

Z resztą, my mamy z nimi granice "od zawsze", a i tak się wiecznie jakieś kuurwy u nas znajdują, co kacapom laskę chcą robić, i to nawet za darmo. Nawet dziś to widać po obu konfach, sporej części pisu i ich wyborcom, którzy do tego klaszczą. Nie ma więc co psioczyć na Zachód.

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio rozważając na temat przyszłości Polski i świata, wymyśliłem taką teorię dalszego rozwoju społeczeństw w Polsce czy w Europie Zachodniej.


Biorąc pod uwagę rozwój AI, automatyzację oraz spadek dzietności, można założyć że będziemy mieli coraz więcej osób które zawodowo są dla systemu po prostu nieprzydatne. Jeśli AI zabierze pracę większości stanowisk white collar (jeśli przewidywanie się spełni) to zanim gospodarka się zmieni i wytworzą się nowe miejsca pracy (jeśli się pojawią w ogóle) to minie sporo czasu. Starzejący się ludzie słabo nadają się do przekwalifikowania na jakiekolwiek specjalistyczne nowe miejsce pracy. A proste prace taniej będzie robić automatyką: już widzimy powoli kres zawodu kasjerki, zaraz polecą kierowcy itp.


Wraz ze starzeniem się społeczeństwa będzie również coraz ciężej utrzymać cały system działający: służbę zdrowia, drogi, policję, sieci kanalizacyjne, elektryczne itp. Już widzimy naturalny trend migracji do miast i wyludniania się wsi, szczególnie ze ściany wschodniej. W końcu utrzymywanie całego systemu dla wsi gdzie 80-90% domów to pustostany, stanie się nieopłacalne i pojawią się awarie których już nikt nie będzie naprawiał. Dobije to do końca te regiony.


Będziemy mieli więc napływ ludzi do miast w poszukiwaniu pracy i opieki systemu który na wsiach już nie działa, a z drugiej strony w miastach też problemy z pracą.


Pojawią się dwie grupy ludzi: ta która dla systemu jest pożyteczna i korzysta z jego dobrodziejstw. Oraz druga która tylko korzysta ale nie ma swojego żadnego wkładu. Dopóki ta druga grupa jest niewielka to system działa i ją utrzymuje, ale ile tak można? Jaka jest granica wydajności systemu, ale też cierpliwości pierwszej grupy?


Pojawi się wybór więc co mają zrobić starzy i bezrobotni gdy system nie będzie mógł lub chciał ich utrzymywać?

  • może pojawić się element walki z systemem, czyli przestępczość ale to oczywiście nie będzie pasowało pierwszej grupie

  • mogą umrzeć z głodu ale to znowu nie będzie się podobało tym co system utrzymują, że się potykają o jakieś zwłoki na ulicy


Trzecia opcja:

  • jest wiele domów poza miastami, jest wiele ziemi której nikt nie uprawia (wysokowydajne rolnictwo i spadająca populacja nie potrzebuje tyle ziemi co teraz). Wynocha z miasta, weźcie sobie jakiś dom, uprawiajcie sobie ziemię i żyjcie sobie jak chcecie tylko nie wracajcie.

Pojawiłoby się alternatywne społeczeństwo, żyjące w dziwnym miksie początku XX wieku z pewnymi nowoczesnymi wynalazkami jak np. panele fotowoltaiczne. Taka grupa nie miałaby dostępu do sieci energetycznej, nowoczesnej medycyny i w handlu uczestniczyłaby w ograniczonym zakresie ale za to można spodziewać się że miałaby wysoką dzietność (powrót do tradycyjnego modelu rodziny).


Nadzór systemu nad nimi byłby marginalny, brak dochodów do opodatkowania, ale i bliskie zeru koszty utrzymania takich grup przez system: policję, opiekę medyczną, czy organizowanie władzy musieliby realizować we własnym zakresie. Dopóki nie chcieliby ogłosić niepodległości to system by sie nimi nie interesował.


Jak myślicie czy taki scenariusz mógłby się zrealizować?


#scifi

@NatenczasWojski Z problemami się zgadzam, ale na taki rozwój sytuacji nie ma szans - władza nie dopuści, żeby sobie ktoś tam gdzieś żył sobie, nic nie płacił, nie podlegał, robił swoje. Pół świata podpalą i sami w tym ogniu spłoną, ale podatnika z rąk dobrowolnie nie wypuszczą.
Może dojść do zubożenie społeczeństwa - mniej samochodów, mniejsze metraże, bardziej utylitarne podejście do codziennej konsumpcji, kasza zamiast tostów z awokado. Ale Amisze XXII wieku to IMO za daleko idąca wizja.


A przynajmniej tak to widzę jako przypadkowy ludź.

Pytanie do jakich krajów się to odnosi jak do Polski to i tak prędzej dojdzie do sytuacji że nasz kraj jak i zachód stanie się na tyle słaby, że zostanie zasiedlony przez ludność z krajów, które przez zmiany klimatów nienadaja się do życia. Chyba taki scenariusz wydaje mi się najbardziej prawdopodobny, choć zależy jak daleko w przód chcemy patrzeć

Zaloguj się aby komentować