Zdjęcie w tle

Mahjong

Kosmonauta
  • 221wpisy
  • 306komentarzy

122 + 1 = 123

Tytuł: Osławiona / Notorious

Rok produkcji: 1946

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Alfred Hitchcock

Czas trwania: 1h 41m

Ocena: 7/10


Oglądam sobie wczoraj "Osławioną" i myślę sobie, że w końcu jakiś hiczkok którego oglądam z przyjemnością a nie z obowiązku. I nagle w połowie seansu (ale refleks kurna) walnęło mnie, że to wcale nie zasługa Hitchcocka!


Alicji ojciec został skazany za zdradę przeciw USA w czasie wojny. A ona sama dostała propozycję iście szpiegowską - infiltracji naziolków powojennych w Rio. Jeden z nich to zresztą kolega jej ojca, który kiedyś smalił do niej cholewki.

Ale zanim to się stanie, nieświadoma jeszcze szczegółów zadania Alicja zakochuje się w swoim opiekunie zadaniowym, Devlinie. Ich rodząca się miłość pauzuje gdy Devlin zachowawczo puszcza kobietę w ramiona szpiegowskiego zadania.


No i miałam problem z tym filmem, w jakiej mierze jest on sensacyjny - w tym względzie chodzi o owe całe zadanie Alicji, a w jakiej mierze jest romansem - gdy przychodzi co do czego, to j⁎⁎ać naziolków a Alicja i Devlin odjadą bezpieczni i zakochani ku zachodowi słońca, czy jakoś tak.


Nie oglądało się tego źle, o ile nudzą mnie hiczkoki takie jak "Okno na podwórze" (tak, wiem, dziwna ze mnie kinomanka), to tutaj byłam wciągnięta w akcję,


W sensie aktorstwa i olśnienia z początku filmu wystarczą dwa słowa: Ingrid Bergman.


O ile Cary Grant gra bardzo drewniano - z jedną i tą samą miną ogłasza Alicji szpiegowskie gadki i wyznanie miłości, o tyle Bergman wczuwa się mocno w swoją rolę. Gdy gra pijaną Alicję naprawdę wygląda jak pijana, gdy fabuła chce nam pokazać zakochanie jej w Devie, ona nie potrafi przestać na niego patrzeć i od niego odczepić się rękoma, gdy jest zatruta to serio wygląda na chorą.


W każdym razie dzięki temu poczułam jej rozterki - rozczarowanie, że facet, z którym spędziła miłosne dni nagle bez wahania wrzuca ją w małżeństwo z naziolem, ku chwale ojczyzny.


No ale nawet piękna i utalentowana Bergman nie wrzuciła mnie do hypetrainu Hitchcocka i nadal jedynym ulubionym filmem pana Alfreda w mojej księdze filmów pozostaje "Psychoza".


Ale jakby coś, "Osławiona", byłaś blisko. Jak coś to polecam, szczególnie tym, którzy z niskim grubaskiem nie mają problemów takich jak ja (wciąż nie wiem co to za problemy, może kiedyś się dowiem).


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

d4806df0-1a23-4ae0-b603-7974ec1e9bc2
8c249895-0dbd-4cc1-8156-c2eeff6bcba4

@Mahjong

Cary Grant gra bardzo drewniano - z jedną i tą samą miną


Jako ciekawostkę w temacie dodam, że Hitchcock nie cierpiał Granta i nie miał zbyt wysokiego mniemania o jego talencie, ale brał go do filmów bo był gwiazdą i przyciągał widzów (i do pewnego stopnia też przez naciski wytwórni).

"Okno na podwórze" jest świetne, nie znasz się 😛

Mam w planach ten film na najbliższy miesiąc, jak oceniasz go pod względem klimatu sensacyjnego?

@bishop Osławiona? No tak jak napisałam - jest wątek sensacyjny we względzie wejścia w grono nazioli, którzy mieszkają w Rio i jest wątek romansowy powiązany mocno z wątkiem sensacyjnym. Mniej taki kryminalny jak w Oknie na podwórze, ale coś tam się dzieje.

Zaloguj się aby komentować

119 + 1 = 120

Tytuł: Mały Wielki Człowiek / Little Big Man

Rok produkcji: 1970

Kategoria: Western

Reżyseria: Arthur Penn

Czas trwania: 2h 27m

Ocena: 8/10


W sumie to bardziej antywestern, no ale przynajmniej w moich książkach każdy western to i tak western. Chce się czy nie - każdy antygatunek należy do gatunku.


Lekturę "Małego wielkiego człowieka" pamiętam do dziś, a ledwie trochę pamiętałam reakcję na później obejrzaną ekranizację. Bardzo oddzielony w czasie był to rewatching. Ale ogólnie odczucia się zgadzają - byłam kontent, tyle pamiętam. Teraz też jestem kontent. Dostarczone!


To historia Jacka Crabba, którego rodziców na Dzikim Zachodzie zabili Indianie, ale też inni Indianie zaadoptowali go i tam się wychował, wśród Czejenów. I tak oto los przesyła sobie małego wzrostem, lecz wielkiego duchem (przynajmniej wg Czejenów) Jacka z rąk do rąk - albo przebywa z "białymi", albo z Indianami w różnych okresach swojego życia.


Niczym cień, w dorosłym życiu, towarzyszy mu raz na jakiś czas znana historyczna postać - generał Custer.


My zaś przez cały film zastanawiamy się gdzie jest owa "wielkość" Jacka. Dowiemy się dopiero pod koniec gdy wystawi swój "cień" na światło słoneczne i będzie mógł zacząć życie z czystą kartką, bez rachunków z przeszłości. Ale tego życia Jacka już nie poznajemy, chociaż wygląda na to, że było dość długie - wg filmu typ przeżył 121 lat!


Z Jackiem przemierzamy równiny Dzikiego Zachodu, poznając życie Czejenów i poznając życie lokatorów nowej dzikiej ziemi. Konflikt między nimi istnieje od zarania, dla Jacka od zawsze - pierwszych Indian poznaje, gdy zabijają jego rodzinę, gdy jest zaledwie dzieckiem. Ale z czasem inni Indianie staną się jego rodzina, i ostatecznie to ich sposób spojrzenia na życie ruszy Jacka, który poznaje obie "cywilizacje" od podszewki.


Tak naprawdę to kim jest Jack nie ma w sumie większego znaczenia, tak jak jego wymyślone dla potrzeb sztuki znaczenie w bitwie pod Little Bighorn. To po prostu ułatwienie, które ma pokazać świat i Indian i białych Amerykanów z punktu widzenia tylko jednego człowieka. To przede wszystkim właśnie świat wiecznych konfliktów, przemocy i walki, ale także przyjaźni i miłości. A także świat umierania świata (jakkolwiek to brzmi) - świata, który dobijali tacy jak Custer i jemu podobni, bez krzty refleksji. Tyle, że w "Małym wielkim człowieku" Indianie też rzadko przejawiają refleksje, ale oni jednak ostatecznie zostają naiwnymi ofiarami. Tymi, którzy uwierzyli, że skoro ci biali w końcu oddali im kawałek ziemi i pozwolili im tam spokojnie żyć - to nie kłamią.


I tak nawet przez chwilę żyją, rozmnażają się, pomagają sobie. Ale my już z daleka, zanim pojawi się w filmie - słyszymy tę żołnierską melodię, która oznacza eksterminację Indian.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

5110e7fe-076d-4f9b-ac6b-19f791dd7d84

Zaloguj się aby komentować

117 + 1 = 118

Tytuł: The Pitt (sezon 1)

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Ocena: 8/10


Myślę sobie - wszyscy chwalą tego Pitta, włączę sobie. Włączyłam. Ot, kolejny wyśrubowany akcyjnie serial szpitalny. Daruję sobie, widziałam takie podobne setki razy.


Ale kolejnego wieczoru znowu włączyłam ten serial. I kolejnego, i kolejnego, aż wpadł cały sezon.

Każda godzina serialu to jedna godzina na SORze w szpitalu w Pittsburghu. Obserwujemy poczynania lekarzy, rezydentów, pielęgniarek czy pielęgniarzy no i samych pacjentów.


W czym więc ten akurat serial szpitalny jest lepszy od innych? Albo dlaczego właśnie on zdobywa taką popularność?

Gdybym miała stawiać to chodzi o realizację - ktoś skrupulatnie rozpisał odcinki, akcja dyma od jednego przypadku do drugiego, lub od jednej rozterki jednej postaci do drugiej. Postawiono bardzo mocno na realizm - serialowy SOR jest pod wiecznym ostrzałem korpo-dyrektorki, jak to w USA. Przypadki medyczne wyglądają legitnie, bez przyprawiania sosem nabicia napięcia - bo tego napięcia jest i tak bez liku w tym serialu.


Kolejki na SOR - checked!

Pobicie obsługi szpitalnej - checked!

Prawie jak w Polsce!


Fajna w sumie taka jazda przez kilkanaście odcinków - trudno mi to określić jak i dlaczego, ale weszłam w ten świat mocno po 3 odcinkach i ciężko mi było wyjść - zlekceważyłam filmy czekające w kolejce i naparzałam odcinek Pitta za odcinkiem.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

52918baa-b74d-4fa5-a23f-fcbc6bad937a

Bardzo dobry. Był moment, że podjechali woke'iem i się bałem, że będą to wciskać bez sensu, jak Netflix, ale wybrnęli fajnie i nie raziło wcale.

Trochę sztampowy był motyw z zamachem. To jest już element obowiązkowy każdego serialu z tej tematyki. Mogli coś lepszego wymyślić. Ale to taki mały dość zarzut, bo oglądało się i tak świetnie. Jestem ciekaw co wymyślą w drugim sezonie i jak się obronią przed sztampą właśnie.

Główną rolę gra aktor wprawiony w temacie - główna gwiazda dawniejszego przeboju: 'ER', gdzie brylował z Clooneyem. Mieli nawet razem epizodzik we Friendsach.

Uwaga, serial ma bardzo drastyczne ujęcia. Jeśli przetrwasz pierwszy odcinek, dasz rade... a jeśli nie, to gratulacje - masz jeszcze wciąż dość wrażliwości, by czuć się źle w obliczu epatowania ludzkim nieszczęściem.


Ja... się poddałem.

Zaloguj się aby komentować

116 + 1 = 117

Tytuł: Zmęczona śmierć

Rok produkcji: 1921

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: Fritz Lang

Czas trwania: 1h 45m

Ocena: 8/10


Ależ to była wyprawa! Na początku dawałam 7/10, ale po zastanowieniu i paru myślach, które nie chciały mnie opuścić po seansie - podwyższyłam ocenę.


Oto Śmierć, zaiste zmęczona, jednak wykonująca swoją pracę solidnie i bez żadnych błędów. Pewnego dnia jednak z reklamacją przychodzi pewna kobieta, która chce by Śmierć oddała jej ukochanego. Śmierć zgadza się, ale stawia warunki - kobieta musi w trzech różnych światach choć raz uratować swojego męża. Tak więc mamy akcję we Włoszech, w Arabii i w Chinach, ale za każdym razem wysiłki kobiety idą na marne.


Śmierć więc po tych światowych wyprawach stawia jeszcze jedno - chyba najtrudniejsze zadanie - przed kobietą.

Oto klasyka kina, proszę państwa. Czysty ekspresjonizm w wykonaniu Fritza Langa - wciągająca opowieść fantasy, która analizuje znaczenie życia i śmierci. Kobieta jest pewna, że miłość jest równie silna co śmierć i na tym osadza swoje wysiłki. Jednak nic nie jest silniejsze od śmierci, nawet takiej zmęczonej o hipnotyzującym obliczu Bernharda Goetzke.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

baf256ad-83ee-4644-a2ce-d8cb0f20ce9d

@Mahjong oo, nawet nie wiedziałam, że w kinie niemym powstał film o multiwersach! Tak na pierwszy rzut oka, to Lang taką historią wyprzedził o dekady nie tylko kinematografię, ale i literaturę.

Trzeba obejrzeć.

Zaloguj się aby komentować

140 + 1 = 141


Tytuł: Wykucie Miecza Mroków

Autor: Tracy Hickman, Margaret Weis

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: książka papierowa

Liczba stron: 347

Ocena: 5/10


Czasem tak mam, że chwytam coś z papierowej kupki wstydu. Tym razem miałam ochotę na szybkie fantasy, ale książka była przeciętna cały czas i z dwóch tygodni zrobiły się dwa miesiące czytania.


Opis skopiowany: W królestwie Merilon magia jest życiem. Joram, który urodził się bez magicznych zdolności i któremu odmówiono należnych z urodzenia praw, został oddany śmierci. Wyrósł jednak na dzielnego mężczyznę, pokrywając brak wewnętrznej magii nieustanną czujnością oraz zręcznością doskonaloną w walce.


Zmuszony do zabójstwa w obronie własnej Joram nie może dłużej ukrywać sekretu przed ziomkami: nie ma w sobie ani magii, ani Życia. Uciekając na Bezdroża, Joram przyłącza się do wyjętych spod prawa Technologów, którzy praktykują od dawna zakazane nauki. Tam ma pokonać uzurpatora Blachlocha i wykuć potężny, absorbujący magię Miecz Mroków, by później jako jego władca, powrócić do królestwa Merilon i zemścić się na tych, którzy pozbawili go jego dziedzictwa.


Moja ocena? Szkoda czasu, ale dobrnęłam do połowy i żal było odpuścić. Bohaterowie nie są barwnie zarysowani, w samym świecie łatwo się odnaleźć, ale też nie jest jakoś opisany tak, że chcesz cały czas poznać coś więcej. Kolejnych części trylogii nie zamierzam tykać.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

84cc9e5f-777b-441e-824d-5d0626e786c9

@Mahjong po okładce widać, że książka z tych czasów, kiedy wydawano anglosaską fantastykę jak leci, bez weryfikacji, czy to rzeczywiście coś wartego wydania i jak się sprzedało na rynku ojczystym

Zaloguj się aby komentować

100 + 1 = 101

Tytuł: Obecność 4: Ostatnie namaszczenie

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Horror

Reżyseria: Michael Chaves

Czas trwania: 2h 15m

Ocena: 6/10


Lubię uniwersum Obecności, ale nieco z tego wypadłam po tych słabszych zakonnicach i innych. Ale dla Warrenów zawsze warto spiąć d⁎⁎ę.


Tym razem w roli głównej demon z tajemniczego lustra, który sobie cierpliwie czeka, aż młoda Warrenówka dojrzeje i sama do niego przyjdzie. Aby ją lepiej skusić na przybycie opętuje dom, do którego trafia lustro. Oczywiście nikt nie pomoże bo jak? A sami Warrenowie są już na emeryturze, ale młoda Judy, która odziedziczyła umiejętności widzenia duchów po matce, sama wpada w sidła. Rodzice postanawiają pomóc swojej dziecinie, do pomocy biorą przyszłego zięcia, który coś tam wie o przeszłości teściów, ale niebawem pozna ich działalność w całej okazałości.


Oglądało się dobrze, rozjebała mnie dopiero scena z wielką lalką CGI, to mi tak zjebało klimat filmu, już prawie do końca. Zresztą IMO akcyjne elementy już z Warrenami na chacie były najsłabsze - najlepszy był wstęp do rodziny Warrenów (uwielbiam takie klimatyczne spowalniacze) oraz samo nawiedzenie chaty tej wielodzietnej rodziny zanim wpadną tam Warrenowie zrobić porządek.


Szósteczka w ocenie czwartej części bo myślałam, że będzie jeszcze gorzej, ale całkiem sporo klimaciku zostało z poprzednich części. I o ile sama historia rodziny Warrenów jeszcze się nie wyczerpała, tak schemat walki z nadprzyrodzonym złem już nieco zaczyna szorować po dnie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #horror #kinozmahjongiem

3abf2b45-6736-4c11-9acc-15144e54325c

Zaloguj się aby komentować

94 + 1 = 95

Tytuł: Bezwstydne / The Shameless

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Konstantin Bojanov

Czas trwania: 1h 55m

Ocena: 8/10


Renuka to prostytutka, ucieka z Delphi na jakąś prowincję. Ma dobry powód by uciekać - zabiła tam policjanta. Kobieta schroni się w innym burdelu, by zarobić kasę na swoją ucieczkę. Tam poznaje młodą dziewczynę - Devikę.


Przeznaczenie dziewczyny jest już znane - będzie prostytutką, jak jej siostra, matka, a wcześniej babcia. Devika natychmiast wpada w oko starszej Renuce. Wbrew społecznym normom kobiety związują się z sobą. Zapewne dlatego, że tylko bliskość i miłość mogą na chwilę zabrać je z tego brutalnego świata, w którym na co dzień żyją.


Renuka wie, że niebawem dziewczyna wpadnie w sidła kurewskiego losu, więc proponuje jej by uciekła razem z nią.


Bardzo ciężki seans, chemia między bohaterkami jest i to jedyne jasne momenty tego filmu. A jednak mimo, że nie ma happy endu, to film nie pozostawia nas bez nadziei.


Realizacja filmu? TOP. Zdjęcia i aktorstwo, a szczególnie zdjęcia, które piorunują swoim oddaniem każdej sceny. Nie widziałam innych filmów tego Bojanova, ale widać po Bezwstydnych, że ma swój rys i koncepcję kręcenia. Poczułam się zachęcona by obejrzeć inne jego filmy, choć już widzę po opisach, że to mogą być równie ciężkie seanse jak ten o zakazanej miłości.


Edit: trochę mi ten film przypominał "Bliskość" Bałagowa - też zabawa kolorkami i trudny los kobiet w fundamentalizmie religijno-plemiennym.


Film można zobaczyć na HBO.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjogiem

a874cf37-dee2-41c0-8a5c-e199f6f1fcf3
bfc3d5fb-dc75-45d8-91e3-70e0cfa7e9e5
b6078c74-7514-4070-bdf2-2bb0f0732400

Wrr zacząłem oglądać gdy miasto śpi fritza langa ale niestety kurde napisy przez translator puszczone i takie kwiatki są że nie da rady. Ehhh

@TyGrySSek najgorzej, poszukaj może angielskich napisów jeśli coś tam kumasz w inglisz - ja np. nie umiem gadać, nie rozumiem wszystkiego co mówią, pisać też ledwie umiem ale czytanie po angielsku? no problem - może przez to, że na studiach wiele źródeł nie miało polskiego przekładu, nevermind


W każdym razie od dawna używam wyłącznie ang napisów (chyba że akurat są dobre polskie).

Zaloguj się aby komentować

93 + 1 = 94

Tytuł: Oddaj ją / Bring Her Back

Kategoria: Horror

Reżyseria: Danny Philippou, Michael Philippou

Czas trwania: 1h 44m


Albo przespałam ten film, albo nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, które zapowiadały dość pozytywne recenzje.


Na pewno bardzo dobrze oglądało mi się początek, gdy osierocone rodzeństwo trafia do Laury, matki zastępczej. W domu przebywa już jeden dzieciak, dziwny chłopiec Ollie. Laura bardzo cieszy się na widok niedowidzącej dziewczynki (jak się okazuje sama niedawno straciła niewidomą córkę), jej prawie 18-letniego brata Laura nie uznaje tak jak jego siostry. Andy nie raz odczuje, że jest dystansowany i wykorzystywany przez Laurę by lepiej dotrzeć do dziewczynki.


Dość niepokojący obraz - o nieprzetrawionej żałobie i związanych z ową żałobą mrocznych rytuałach, nie wiem jak ocenić resztę, niby oglądałam, ale jakby wypadły mi z głowy rozwiązania z końcówki - niby pamiętam co i jak, ale jakoś mnie to nie obchodzi. Będę musiała powtórzyć ten seans, na spokojniej jakoś, więc sorki za krótki i nieskładny opis dziś.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

3eef9c48-818f-4b28-bc66-d8dd7c8f0b82

Zaloguj się aby komentować

92 + 1 = 93

Tytuł: Diuna Jodorowskiego

Rok produkcji: 2013

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Frank Pavich

Czas trwania: 1h 23m

Ocena: 7,5/10


Po "Świętej Górze" i "Krecie" poczułam, że w końcu mogę obejrzeć ten słynny dokument o tym jak miała powstać Diuna zanim powstały nawet Gwiezdne Wojny.


Powiem tak - niezłą ekipę do tego filmu zmajstrował Jodorowski i cel miał dość przejrzysty. Wątpię jednak by ta ekranizacja była lepiej udana niż adaptacja Lyncha, już nie porównując nawet do najnowszych Diun.


Gdyby Jodorowski zrobił ten film w swoim stylu (a na pewno by zrobił w swoim stylu), to nie byłby to hit na miarę blokbasterów, raczej niezrozumiałe kino, zbyt pokurwione dla zwykłych widzów, a tym bardziej fanów książki Franka Herberta. Sam Jodorowski w filmie mówi, że jego ekranizacja to byłby gwałt na książkowej Diunie. Z miłością, ale jednak gwałt.


Mimo to obejrzałabym taki film dziś - po jednej nieudanej Diunie i dwóch bardzo udanych - byłby to ciekawy eksperyment filmowy - zobaczyć Diunie na kwasie bez brania kwasu.


Z takich ciekawostek z filmu:

- muzykę do filmu miał przygotować Pink Floyd, ale lekceważące zachowanie członków zespołu tak wkurzyło Jodorowskiego, że zrezygnował - woleli wpierniczać hamburgery niż porozmawiać z oświeconym "mistrzem",

- Jodorowsky zatrudnił do projektów scenografii Gigera, który zaprojektował pałać Harkonnena - parę lat później te grafiki zrobiły niezłe wrażenie na twórcach "Obcego" i w ten sposób zatrudniono Gigera do tego tytułu,

- Jodo chciał by cesarza zagrał Salvador Dali. Dali zgodził się, ale chciał być przy okazji najlepiej opłacanym aktorem w historii.


Jest tego zresztą cała masa, wszystko okraszone pobrzękiwaniem średnim angielskim przez Jodorowskiego, który bardzo przeżył odrzucenie realizacji filmu i nie chciał iść kilka lat później na wersję Lyncha, ale namówiony przez syna poszedł do kina i bardzo się ucieszył, bo... film był beznadziejny!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

840dd624-de89-4b23-a465-a3ebc5ea61ce
b5c2850b-e307-441c-89af-396f9c595a8e

Zaloguj się aby komentować

86 + 1 = 87

Tytuł: Blady strach / High Tension

Rok produkcji: 2003

Kategoria: Horror

Reżyseria: Alexandre Aja

Czas trwania: 1h 31m

Ocena: 4/10


Jak widać miałam wczoraj wieczór z horrorami. Z czego jeden film okazał się być tylko dramatem w szatach horroru, a drugi? No cóż, jest to pełnoprawny slasher, więc tutaj gatunkowo wszystko się zgadza. Ale czy był dobrym horrorem?

Może w 2003 roku taki film zrobiłby na mnie wrażenie, ale dziś, gdy takich slasherów jest już cała masa, to jest ledwie "meh".


Zapowiadało się nawet ciekawie. Dwie kumpele jadą do rodziny jednej z nich. Już pierwszej nocy na chatę włazi jakiś psychol i morduje rodziców i zaczyna się polowanie i gra na czas by uratować życie. Jednak jak z czasem się dowiemy psychol nie do końca jest zwykłym psycholem, tylko pewnego rodzaju psychologiczną zagrywką. Co nie zmienia klimatu filmu - czyli brutalność, przemoc i mnóstwo krwi.


Żeby to jeszcze spłodził jakiś nieznany nawiedzony umysł, a to Alexandre Ajo - jednak widać, że ten film wtedy robił wrażenie, bo potem już Ajo kręcił horrory w USA.


Niestety, worek doświadczenia na plecach mam w związku z horrorami, i nie udał mi się przez to ten spóźniony seans.


Uważam jednak, że tutaj mogę się mylić w tym sensie, żem zblazowana nieco, podejrzewam, że wielu z was mógłby się spodobać ten slasher, jest tam wszystko czego ten gatunek potrzebuje + owa rozgrywka psycho. Więc nie odradzam jak coś, kto ciekawy - niech zerknie. Chętnie sama bym poczytała opinie innych i zweryfikowała je ze swoją, niezbyt przychylną jak widać.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

f58caad0-38af-4574-8ba5-f9833f357b06

Meh, mi też ten film nie podszedł, chyba go nawet włączyłem na 1.5 prędkości odtwarzania od połowy, bo zwyczajnie mnie nudził

@TyGrySSek przyjedzie wiosna/lato to zamiast wykorzystywać wolny czas na oglądanie filmów to będę chodzić na rowerek, - to moja druga pasja- więc nie poddawaj się jeszcze!

@Mahjong

Żeby to jeszcze spłodził jakiś nieznany nawiedzony umysł, a to Alexandre Ajo

No w 2003 to on znany raczej nie był.

Sam film może i meh, ale jakoś w pamięci mi został. Mimo, że widziałem go grubo z 15 lat temu.

Niestety plot twist jest taki, że zwyczajnie nie chce mi się drugi raz tego oglądać, ale z drugiej strony młoda Cecille de france....

Zaloguj się aby komentować

85 + 1 = 86

Tytuł: Good boy

Kategoria: Horror

Reżyseria: 2025

Czas trwania: 1h 13m

Ocena: 8/10


Co to jest? Wygląda jak horror, pachnie jak horror, smakuje jak horror a horrorem nie jest? Tak, proszę hejtowskiego państwa - to "Good Boy".


Nie wiedziałam czego się spodziewać, gdzieś tam wyczytałam, że to taka filmowa historyjka o Chojraku, tchórzliwym psie. I w sumie się zgadza - nasz główny bohater, pies imieniem Indy, przeprowadza się ze swoim panem do domku po dziadku na odludziu. Tam piesek zacznie widzieć dziwne rzeczy i postacie, i naprawdę będzie się bał.


I tu UWAGA spoilery - to co widzi Indy, to nie duchy, to nie demony, to żadne nienaturalne zło, nie ma też opętania pana, jak przez chwilę podejrzewałam. Kiedy wreszcie skumałam o co chodzi rozryczałam się jak głupia - pokazanie śmierci bliskiego z perspektywy ukochanego psa - tego jeszcze chyba nie grali.


Powinny być chyba jakieś oscary dla zwierząt (oczywiście żartuję, chociaż trenerzy pewnie by polubili) - wtedy piesek grający "good boya" na pewno by wygrał. Świetna robota, pies reaguje jak pies, ale zbliżenia kamery nadają mu lekki ludzki rys, by każdy widz mógł się łatwiej wczuć.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

d113168a-5fa5-4b80-a7fb-73d319e7771f

Zaloguj się aby komentować

80 + 1 = 81

Tytuł: Kret / El Topo

Rok produkcji: 1970

Kategoria: Surrealistyczny / Western

Reżyseria: Alejandro Jodorowsky

Czas trwania: 2h 5m

Ocena: 9,5/10


I kolejny Jodorowsky nadrobiony. I zapewne nie ostatni. Znów rewelacja!


Film przypomina spaghetti western. Bezimienny rewolwerowiec (którego będziemy nazywać Kretem, druga część wyjaśnia czemu) przemierza pustynię ze swoim synem-uczniem. Poznaje pewną kobietę i za jej namową porzuca syna i zacznie się polowanie na czterech najlepszych rewolwerowców - kobieta oferuje swoją miłość jeśli nasz bohater pokona ową czwórkę. Każdy z rewolwerowców przedstawia swoją filozofię życia i nasz Kret z czasem przestanie czuć w sercu swoją misję a bardziej przejmować ich wizję świata, w końcu jednak cała czwórka ginie, a zła kobieta i tak odchodzi z inną rewolwerowczynią.


Nasz bohater zostaje ranny i sam. Mija wiele lat, Kret budzi się jako wyzwoliciel ludzi mieszkających w jaskini - ludzi kalekich, skazanych na ubogą egzystencję. Kret postanawia wykopać tunel, który połączy jaskinię z pobliskim miasteczkiem. Wraz z kobietą-karłem wyruszają do miasteczka by zarobić występami komediowymi i żebraniem środki na wykopanie tunelu. Miasteczko jednak jest zdegenerowane w swoim bogactwie. Przemoc, zabijanie, gwałty i niewola - to ulubiona rozrywka mieszkańców. Tymczasem nasz bohater przechodzi przemianę i nie jest już tym samym człowiekiem z pierwszej części filmu - ale jego już dorosły syn, nadal trzyma urazę. Pozwala skończyć ojcu kopanie tunelu, ale potem ma zamiar go zabić.


Typowy film o odkupieniu, prawda? Tylko, że podany w tym jorodowskim sosie niekoniecznie może być strawny dla każdego. Odniesienia religijne są tu bardzo mocne - każdy rozdział ma tytuł związany z Biblią, jak np. Psalmy, Prorocy czy Apokalipsa. Sama religia też występuje w filmie w postaci takiej jak na przykład - Kret-wyzwoliciel, który niby umarł na pustyni po pojedynkach z rewolwerowcami, a jedna wyszedł zmartwychstały z jaskini. Albo sam Kret przedstawiony niczym oświecony buddyjski mnich.


Znowu - podobnie jak "Święta góra" to film, w których odniesień filozoficznych, religijnych, albo ogólnie - duchowych - jest cała masa. Przy tym Jorodowsky bawi się stylistyką gatunku, jakim jest western i bardzo dobrze się w tym odnajduje. Niektórych scen pozazdrościłby sam Sergio Leone.


Cudo! Poczułam ten rytm, poczułam przygody, poczułam zabawę - a to najważniejsze jest czasem w oglądaniu filmów. Dalej nie wiem czemu tak unikałam filmów meksykańskiego surrealisty-myśliciela. Dla mnie totalnie zrozumiałe, są wciągające, i są poryte na swój bajkowo-brutalny sposób.


Możliwe, że te tytuły nie będą strawne dla początkującego lub niedzielnego kinomana, ale średniozaawansowany oglądacz powinien poczuć klimat i bez problemu spróbować się z takim kinem. Dla mnie o wiele trudniejszy jest inny surrealista - Bunuel, ale on z kolei szuka porytych odmian realizmu w nieco innych sferach niż Jodorowsky.


W każdym razie polecam spróbować się z takim kinem. Niezwykła przygoda!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

da0697dc-1522-4e64-a90e-b672c3c2a405
57d5487b-9371-4bbe-9b55-471c616455b6
381450b5-e45f-40b8-b74c-569f5d4cf379

Dla mnie to bardziej film na 0,5/10 niż 9,5. Mi się wydał kompletnie słaby a wracać do niego nie zamierzam. Nie lubię filmów tego twórcy podobnie jak chociażby Larsa von Triera. Mają coś odpychającego.


Porównanie do spaghetti westernu to dla mnie zniewaga dla tego ciekawego, szczególnie w wykonaniu Sergio Leone gatunku filmowego.

Zaloguj się aby komentować

79 + 1 = 80

Tytuł: Dersu Uzala

Rok produkcji: 1975

Kategoria: Dramat / Przygodowy

Reżyseria: Akira Kurosawa

Czas trwania: 2h 24m

Ocena: 8/10


Kapitan Arseniew wyrusza na badania w tajgę. Tam poznaje kirgiskiego myśliwego Dersu Uzałę. Dersu całe życie spędził w tajdze, miał kiedyś żonę i dziecko, ale umarli na ospę. Starszy mężczyzna żyje więc samotnie. Przypadkowe spotkanie z badaczem zapoczątkuje wielką przyjaźń. Dersu pomaga żołnierzom w tajdze, przeżywają wiele przeróżnych przygód, często na granicy śmierci, które tylko wzmacniają przyjaźń dwóch mężczyzn.


Sprawa się komplikuje, gdy Dersu odkrywa, że zdrowie nie pomaga mu już być dobrym myśliwym i korzysta z oferty przyjaciela i opuszcza tajgę, by zamieszkać z mieście. Oczywiście miasto jest kompletnie niezrozumiałe dla starego Dersu i myśliwy powoli traci duszę.


Piękny film o wielkiej przyjaźni, którą skuła przyroda i natura, czasami piękna, czasami brutalna. Tutaj kapitan uczy się szacunku do świata, do zwierząt i roślin, przy boku doświadczonego Dersu.


Chyba najbardziej wzruszający film Kurosawy w jego dorobku.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

16a8094a-f331-459d-a5b4-26432167682a

@Mahjong nie chce spoilerowwc. Ehh. Wspaniały film dużo lepszy niż książka która była całkiem fajna choć za dużo opisów terenów itp było.

Zaloguj się aby komentować

78 + 1 = 79

Tytuł: Appropriate Behavior

Rok produkcji: 2014

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Desiree Akhavan

Czas trwania: 1h 30m

Ocena: 5/10


Nie podszedł mi ten przypadkowy seans na Mubi - kiedyś w sumie lubiłam takie nowojorskie komedyjki dla intelektualistów 20+. Może stąd ten seans.


Shirin to właśnie taka bohaterka, szukająca swojego miejsca w życiu. Właśnie rozstała się z dziewczyną, przez to, że nie potrafi wyjść z szafy przed swoimi pochodzącymi z Iranu rodzicami. Do tego nie może znaleźć pracy, a jak znajduje, to nie okazuje się to, co myślała. W poszukiwaniu nowych romansów (ale głównie po to by wzbudzić zazdrość ex), relacje z rodziną i w końcu upragniony coming-out, nic nie kończy się tak jak zazwyczaj kończy się w amerykańskich filmach.


Typowe, niezależne, amerykańskie kino dla młodych dorosłych, który szukają własnego miejsca w życiu i lubią oglądać podobne rozterki na ekranie. Niestety, poza obszar gatunku, ten film nigdzie nie wybiega, stąd taka a nie inna ocena.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

eb10b15b-e9f0-4a0f-a88a-4a9f218f9005

72 + 1 = 73

Tytuł: To: Witajcie w Derry

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Horror

Reżyseria: Brad Kane

Ocena: 6/10


It: Welcome to Derry


No cóż, nie było pierdolnięcia, ale w sumie oglądało się. Lubie bardzo film ostatni "To" i Billa Skarsgarda w roli klauna. Historie dzieciaków ledwie poprawne, była wczutka w ich przerażające przygody, ale jednak więcej emocji i więzi na przykład wywołały we mnie dzieciaki z strangerthingsowego Hawkins lub oryginalnego "To".


Dużo wątków dodanych do "uniwersum Derry", jak działalność wojska czy mur ochronny zbudowany wiele lat temu dla ochrony przed potworem. Są też nawiązania do filmu (bip bip Richie).


Widzę, że będzie drugi sezon, co mnie cieszy - jednak lubię ową historię i mam nadzieję, że nie zmienią aktora-klauna. Zabrakło tego czegoś - co by mnie przykuło do ekranu jak ostatnio "Jedyna" czy nawet właśnie "Stranger Things". Nie szło mi za dobrze z oglądaniem odcinków - ale udało się do końca wreszcie gdy inne seriale mnie nie rozpraszały. Liczę na to, że drugi sezon będzie lepszy.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

59ba4ebd-ec0b-482b-8cb7-4b796cc47884

@Mahjong o, teraz się połapałem że Bill Nordname grał też w Boy kills world, gdzie też odwalił kawał świetnej roboty, a i sam film genialny.

No to mam chyba nowego aktora nowego pokolenia do śledzenia, bo chyba umi i rozumi w co się pakuje. Taki ktos pelni rolę papierka lakmusowego dla dobrego filmu. Tak kiedyś z edziem Nortoncommanderem mialem i się za bardzo nie sparzylem nigdy.

Zaloguj się aby komentować

65 + 1 = 66

Tytuł: Biedne istoty

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Dramat / Przygodowy / Fantasy

Reżyseria: Yórgos Lánthimos

Czas trwania: 2h 21m

Ocena: 8,5/10


Wstyd się przyznać, ale jakoś omijałam ten tytuł, mimo że miałam go na liście "must watch". Nawet kiedyś zaczęłam oglądać, ale chyba po kwadransie wyłączyłam.


Mam taką misję na 2026 rok - zaprzyjaźnić się z Lanthimosem na nowo, dlatego czeka mnie jeszcze jeden seans, powtórny - "Rodzai życzliwości", bo ja za bardzo życzliwa nie byłam dla tego tytułu, i czuję w głębi siebie, że niesprawiedliwie.


W każdym razie "Biedne istoty" weszły mi, mimo obaw (skoro kiedyś tam próbowałam oglądać ale mi nie wyszło), i to całkiem dobrze.


Bella to praktycznie żywy twór. Młoda kobieta znaleziona martwa, zostaje ożywiona przez Godwina Baxtera, lekarza-eksperymentatora o licu potwora Frankensteina (chociaż to on sam jest tu Frankensteinem). Bella ma umysł dziecka umieszczony w ciele dorosłej kobiety, a my będziemy przez cały film obserwować jej dojrzewanie i ewolucję.


Bella, gdy zaczyna wkraczać w próg dojrzałości, wciąż jeszcze ogarnia to umysłem dziecka, ale gdy pojawia się okazja by odejść od ojca - Boga, jak go nazywa (God, skrót od Godwina, fajny zabieg), to jest sfokusowana na tym by wynieść się z domu i ruszyć w świat. Jej przewodnikiem po świecie będzie przystojny, cwany i hedonistyczny kobieciarz Duncan. Jeszcze nie podejrzewa, że Bella zniszczy mu życie, a może raczej on sam pogrąży się w samozagładzie nie potrafiąc poradzić sobie z uczuciami wobec tej dziwnej kobiety.


Piękne zdjęcia i scenografia, kostiumy. Aktorstwo TOP - Emma Stone w prime time - jej najlepsza rola jak na razie? Zapewne. Sama historia leci na złamanie karku wraz z dojrzewaniem Belli a my razem z nią doświadczamy przygód, często tych łóżkowych. Ale gdy Bella uwolni się z okowów permanentnego pożądania będzie potrzebowała nowych bodźców, a przede wszystkim będzie chciała wrócić do domu, niczym w Biblii jako córka marnotrawna.


Bardzo dobry seans. Wszystko tam współgrało. Sama nie wiem czy może to nie jest 9/10? Jeszcze będę się zastanawiać, w każdym razie przygoda udana. Czekam aż gdzieś wpadnie Bugonia a tymczasem szykuje się na rewatch Rodzai Życzliwości.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

b0021ac8-2f38-4ad8-b8bc-321d4e1473d9
ed604037-9e75-46cb-b331-718be1935280
2ccda9ac-acc8-411b-9fdb-0e61e2457240

@Mahjong Po tym jak skończyłem oglądać nie potrafiłem sobie odpowiedzieć na pytanie "po co był ten film?". Totalnie nie mój klimat.

@Mahjong film, który mnie prawie przekonał, że znęcanie nad zwierzętami jest w porządku. Im dłużej o nim myślę, to mniej mi się podoba.

Zaloguj się aby komentować

62 + 1 = 63

Tytuł: Naga broń

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Akiva Schaffer

Czas trwania: 1h 25m

Ocena: 7/10


Ej, to wcale niewiele się różniło od starych Nagich Broni! No, może oprócz aktorów, ale Liam Neeson faktycznie dostarczył!


Uśmiałam się strasznie, niektóre kawałki sobie po kilka razy przewijałam, bo tarzałam się dosłownie ze śmiechu po łóżku.


Dawno nie widziałam NAPRAWDĘ śmiesznej współczesnej komedii amerykańskiej. Fajnie, że to wszystko w duchu starych części i humor także oscylował w tamtą stronę.


Ode mnie 7,5/10 za zapewnienie doskonałej rozrywki.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

c0877862-a46d-44c2-a34d-4ee52eb747a7

Dawno nie widziałam NAPRAWDĘ śmiesznej współczesnej komedii amerykańskiej.

Wczoraj obejrzałem i ubaw miałem niezły, naprawdę udana kontynuacja poprzednich części .

@Mahjong Oo! Widziałem, widziałem!

Generalnie to nie ta gęstość gagów co w starych częściach (chociaż jest to bardzo subiektywne odczucie, zwłaszcza, że ostatnie co oglądałem to Police Squad - ale tego się nie da przebić xD). No i mniej przegięć, ale takie czasy.


Z drugiej strony - dokładnie tak jak Ty, uśmiałem się jak norka, to bardzo udana kontynuacja i dokładnie to czego oczekiwałem. Aż mi się łezka zaświeciła w oku jak sobie uświadomiłem że to jest pierwsza udana slapstick'owa komedia od nie wiem czy nastu lat: takie filmy po prostu przestano robić. A Tu proszę!


Moim ulubionym dowcipem jest to, że gra tam Liam Neeson: Podobieństwo inicjałów do "Leslie Nielsen" (i względne/subiektywne "wyglądem" jednego do drugiego) od zapowiedzi powodowało, że kisłem w środku - Liam dowiózł xD!


"Take a chair!" xD

@Mahjong Bosz, jak mi brakuje takich parodii z lat 80 to masakra. Mam nadzieje ze sukces tego remaku z powrotem otworzy kurek tego typu komedii. Na to az poszedlem do kina i sie nie zawiodlem. Jak Pamela zaczela spiewac na scenie to myslalem ze skisne xD
No moze jedyne co bylo slabe to dlugosc samego filmu bo 1:25 to teraz niektore odcinki seriali trwaja.

Zaloguj się aby komentować

#ptaki #dokarmianieptakow


Przybyły grubodzioby, jery, trznadle, zięby, dzwońce, a poza tym stała obsada karmnikowa, czyli wróble, kosy, bogatki i modraszki.

236c054f-5583-458a-a835-475124c281dc
88dd36a9-c2e5-4e36-9cdc-5f951789ea9e
9896a555-36e9-44ae-a2cf-f3cdea06dcb1
ab3c0931-bc83-47f4-930b-8b4ef9520859
f3fa05f8-fd1e-42ea-9a5d-bfc64d21a2fd

Zaloguj się aby komentować

58 + 1 = 59

Tytuł: Stranger Things (sezon 5)

Kategoria: Sci-Fi / Thriller

Reżyseria: Matt Duffer, Ross Duffer

Ocena: 7,5/10


I koniec przygody z miasteczkiem Hawkins i całą tą dzieciarnią. Gdybym miała oceniać serial jako całość dostałby zdecydowanie 8/10 - bo to jednak naprawdę fajnie stworzone dzieło - dobrzy aktorzy, świetne dialogi, realizacja i to wspaniała współpraca z muzyką tamtych lat.


/tu czas na opowiastkę mahjongową - w poprzednich sezonach gdy Max słuchała sobie "Running up that hill" uciekając przed Vecną - wchodzę swego czasu na twittera a tam w najpopularniejszych "kate bush" - mnie już serce boli, bo taka "popularność" starszej już gwiazdy oznacza tylko jedno. Już prawie łzy w oczach, a potem patrzę - a to popularność songa dzięki Stranger Things")/


Zmutowani ci aktorzy już - wyrośnięci ponad serialowy wiek, czas najwyższy był to zresztą kończyć - bo ile można wymyślać kolejne tarapaty Nastki i reszty.


Tylko jeden problem mam z tym piątym sezonem, bo normalnie oceniłabym go 8/10, jak pozostałe. Ale ten dwugodzinny finał, dzizas...


Serio, kto jak kto, ale ja nie mam problemów z dłużyznami w filmach. Bardziej chodziło o "przegadanie", które po prostu nie korelowało z dynamiką akcji odcinka.


Ale z drugiej strony co sobie popłakałam na tym odcinku to moje - jak coś to ja dużo łez puszczam na filmach czy serialach, śmieję się czasem, że potrafię popłakać się nawet na reklamie proszku do prania. Co prawda gdy oglądałam monolog Willa to ocierając łzy w kocie futerko mimo wszystko kisłam nieco w środku, że zrobili z tego taką długaśną przemowę jakby Oscara odbierał.


W każdym razie będę tęsknić i to mocno za tymi bohaterami


Możliwe, że za kilka lat zrobię sobie nostalgiczny rewatch. W końcu Stranger Things to po prostu fajne fantasy - przynajmniej ma wszelkie prawidła mojego ulubionego gatunku.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

a109e63c-3e35-41e3-834f-9781352c0ed1

Nie mam problemu z lgbt, ale to gówno w przedostatnim odcinku zepsuło mi totalnie wrażenie, które robił ten serial. Lesbijski wątek był spoko, ale to co odwalili z Willem to kosmiczny gniot. Netflix musi bo się udusi.

@dez_ mi to nie przeszkadzało, dobrze to aktor zagrał, przynajmniej poprawnie, ale ten monolog mógłby być krótszy tak o 70 proc. gadaniny - znaczy rozumiem kwestia tłumaczenia ludziom, bo przecież to lata 80., ale wiadomo, że to jego rodzina i przyjaciele i go kochają, można było skrócić o wiele mocniej na pewno ową przemowę

@zachlapany_szczypior Zgadzam się. Serial kończy się wraz ze śmiercią Eddiego. Dalej nie ma sensu oglądać, na tym można zakończyć i samemu sobie dopowiedzieć koniec.

Zaloguj się aby komentować