Na zachodzie: nagroda Nobla za sterowanie neuronami za pomocą światła.
Na wschodzie: dżuma.
#rosja #nauka

Na zachodzie: nagroda Nobla za sterowanie neuronami za pomocą światła.
Na wschodzie: dżuma.
#rosja #nauka
Zaloguj się aby komentować
Nie żyje Karina Zeviani - wokalistka Nouvelle Vague i Thievery Corporation ;(
Bardzo fajne projekty, polecam.
Thievery Corporation
https://www.youtube.com/watch?v=sRbKzumSPVw
Nouvelle Vague
https://www.youtube.com/watch?v=feR_C6alm2Y
#muzyka
Zaloguj się aby komentować
392 962 + 48 = 393 010
Niedzielne kręcenie po płaskim. Znowu odkryłam (dopiero teraz beka ze mnie 2XD) jakieś skróty, obwodnicę Sławna. Rowerzystów mało na samej trasie, dopiero jak już byłam blisko mety widziałam jakiś dwóch panów na rowerach. No ale to wciąż rzadko uczęszczana trasa (stara szóstka), mimo że w niedzielę ruch jest minimalny i pomyka się kolarą bardzo przyjemnie.
No chyba, że pod wiatr to wtedy nie :P
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin



Zaloguj się aby komentować
1035 + 1 = 1036
Tytuł: Spotowiec mimo woli
Rok produkcji: 1939
Kategoria: Komedia
Reżyseria: Mieczysław Krawicz
Czas trwania: 1h 18m
Ocena: 5+/10
Jedna z ostatnich polskich komedii, która powstała tuż przed wybuchem wojny. Premierę miał już w trakcie okupacji (Niemcy dokończyli montaż i dopuścili do grania w kinach).
W dwudziestoleciu międzywojennym polska kinematografia znała tylko jeden rodzaj komedii - komedia omyłek i nie inaczej jest w "Sportowcu".
Przez pomyłkę warszawski fryzjer Dodek jest brany za hokeistę, a pan hokeista jest brany za fryzjera. Panowie robią deal, by dalej odgrywać swoje role.
W roli Dodka - Dymsza, ale tutaj jego aktorstwo głównie koncentruje się wokół slapstikowej formuły. Więcej aktorstwa pokazuje Żabczyński, a uroczo mu wtóruje Ina Benita.
Niestety, chociaż pałam wielką miłością do starych polskich komedii przedwojennych, "Sportowiec" nieco mnie rozczarował. Dowcipy nie działały na mnie zbyt często i Dymszę jednak wolę gdy więcej gra niż tańczy i się przewraca i w ogóle. Takiego Dymszę jak w "ABC miłości" kocham najbardziej.
Mimo wszystko miło było zobaczyć taką komedyjkę, zawsze to kolejny tytuł do odhaczenia z najpopularniejszymi aktorami tamtych czasów.
Do obejrzenia za darmoszkę na ninateka.pl (jak i inne zrekonstruowane stare polskie komedie).
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem



Zaloguj się aby komentować
392 162 + 56 = 392 218
Miło się jechało kolarką, lubię ową trasę, odkryłam rowerową "obwodnicę" Ustki dopiero teraz XD beka ze mnie!
Niestety, widziałam za dużo potrąconych dzikich zwierzątek i znów kotka, dzizas zawsze mnie serce boli gdy to widzę ;(
Widziałam też dzbana z ujemnym iq, który na środku drogi ćwiczył sobie jeżdżenie na tylnym kole na pierdzącym motokrosie.
Dziś więcej rowerzystów, ale jechałam najczęściej uczęszczaną trasą, więc nic dziwnego w taką pogodę i na dodatek w sobotę.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
391 458 + 41 = 391 499
Kolarką, trochę z wiatrem, trochę pod wiatr.
Pod koniec trasy mijałam jakiegoś dorastającego brokuła, który widząc kolorowe tęczowe paski na mojej koszulce rowerowej powiedział "LGBT. Fuj!"
Odpowiedziałam mu "nie zesraj się faszolku", ale za późno, już przecież się zesrał :)
Mam wrażenie, że jesień zamknęła casuali w domu, bo na obleganej trasce coraz więcej innych kolarzy, no i zwyczajowo dziadkowe pary na elektrykach - ci też niezniszczalni, dzięki technologii.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@dzangyl niektórzy mają hopla jak zaprogramowani gdy widzą więcej niż 3 kolory XD
Ja co prawda miałam faktyczne lgbt paski, ale tyle już jeżdżę i w tej koszulce i kolorowych skarpetach (kiedyś kupiłam na marsz równości, ale okazały się zajebiste do jazdy wiosenno-jesiennej) i nikt nigdy nie zwraca uwagi aż sama dawno zapomniałam co nosze, po prostu zakładam i jadę XD
w sumie mnie rozbawił tym "fuj", mógł przecież wyzwać czy coś XD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
390 377 + 27 = 390 404
Leśniakiem dziś spokojne kręcenie z kumplem. Its over for wrzesień!
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
1024 + 1 = 1025
Tytuł: Nemezis
Rok produkcji: 1992
Kategoria: Sci-Fi / Akcja
Reżyseria: Albert Pyun
Czas trwania: 1h 35m
Ocena: 6/10
Policjant półcyborg dostaje zlecenie by wspomóc w walce z terrorystami. Jak się okazuje, to terroryści nie są tacy źli, a właśnie zleceniodawcy, którzy chcą by już cały świat opanowały cyborgi i chcą podmienić nimi światowych przywódców. Alex musi wybrać stronę, i oczywiście wybiera i jest wielką bronią w rękach rewolucjonistów, mimo, że byli zleceniodawcy są zbolali jego przejściem i utratą takiego dobrego prawie-cyborga.
Dużo zastanawiania się nad kondycją ludzkości w na wpół zmechanizowanym ciele nie ma - a na pewno brak tu filozofii, która na przykład przyświecała w "Ghost in the shell".
To raczej tylko baza pod dynamiczny i klimatyczny akcyjniak, gdzie się dużo strzelają, uszkadzają i walczą.
Ma to swój urok, choć czasem gatunkowość wychodzi poza ramy, ale zdarza się to rzadko. Charyzmatyczna jak na półcyborga (iksde XD) postać Alexa, który wrzucony jako wielki wojownik w walce o słuszny cel, także pomaga w seansie.
Sporo tam klimaciku, który ratuje cały film, bo ten jako całość trochę się wylewa, nie jest tak równy jak poprzedni film Pyuna, który oglądałam, czyli "Rycerze".
Ale za to jest lepszy niż "Cyborg" z van Dammem.
Muszę przyznać, że jak na standardy kina klasy B z czasów VHS miło mi było w tym postapokaliptycznym cyborgowym świecie Pyuna.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

Zaloguj się aby komentować
389 731 + 47 = 389 778
Ło panie, zapomniało się, że dni krótsze i wracałam już po zachodzie słońca. Przednia lampka pomogła mnie widzieć na ścieżkach (a tam ruch nawet po zmroku mocny, ale co ciekawe oświetlone rowery to mniej niż połowa), ale tylna lampka się niestety rozładowała.
Skok temperatury mocno w dół po schowaniu się słoneczka, na szczęście odczułam to zaledwie 2 km przed metą.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
1021 + 1 = 1022
Tytuł: 1670
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Komedia
Ocena: 7/10
Początkowe odcinki wprawiały mnie w śmiech, bawiłam się całkiem dobrze, ale czasem bywało zbyt akcyjnie lub zbyt poważnie. Serio, szkliste oczka Anieli za Maciejem jakoś nie pasowały do rubasznego klimatu tego serialu.
Ale i tak tyle co się wybawiłam przy żartach to moje. Już zaczęłam 3 sezon - mi tam odpowiada schemat tego serialu i te żarciki. For fun watch only!
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

Zaloguj się aby komentować
1020 + 1 = 1021
Tytuł: Obsesja / Furious
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Kryminał
Reżyseria: Elizabeth Meriwether
Ocena: 6/10
Agentka FBI, była policjantka, poluje na niebezpieczną morderczynię, wydaje się, że typową seryjniaczkę. Ale w czasie śledztwa okaże się, że nasza morderczyni ma swój konkretny motyw. Co ciekawe, obie kobiety wiążą podobne doświadczenia z przeszłości (Epstein style).
Były odcinki, że oglądało się naprawdę wybornie, ale i były odcinki po prostu do odhaczenia. Myślałam, że to jakiś mniej znany, ale porządny serial kryminalny, jednak poza solidnością nie ma tam nic wyjątkowego.
Ba! jestem skłonna stwierdzić, że pewnie pierwszy lepszy polski serial kryminalny przykrywa ten tytuł czapką.
Najciekawszą postacią "Obsesji" nie okazała się dla mnie ani agentka, ani morderczyni, lecz doświadczona pani agentka FBI Nora Washington. Po tej pani widać doświadczenie, wypalenie, ale i nowe siły w nią wstępuję, gdy widzi sprawczość.
Ogólnie serial jest oglądalny, akcja się dzieje, aktorstwo jakie jest takie jest, ale jest. Ale czy zerknę na drugi sezon, to jeszcze nie wiem, bo jakoś nie poczułam się zachęcona.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem




Zaloguj się aby komentować
386 646 + 55 = 386 701
Takie tam kołowanie po starej szóstce - nowy niedzielny klasyk - bo ruch samochodowy w ten dzień tygodnia jest minimalny. Można sobie poćwiczyć kadencję, prędkości, bo teren płaski jak patelnia i asfaltowy.
Ładnie się kręciło - na ostatnich kilometrach dojechała jakaś panna na kolarce i miło się też rozmawiało.
Chciałam w sumie dziś więcej pokręcić, ale obawiałam się, że nogi odmówią posłuszeństwa w pewnym momencie i zawróciłam. I dobrze zrobiłam, bo faktycznie - już mi się ciężej kręciło, ale to wynik intensywnego tygodnia - jak nie rower to walę na siłkę i tak się kręci życia sens.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
1015 + 1 = 1016
Tytuł: Madame X – Absolutna władczyni
Rok produkcji: 1977
Kategoria: Przygodowy
Reżyseria: Ulrike Ottinger
Czas trwania: 2h 21m
Ocena: 8/10
Kolejna przygoda z twórczością pani Ulrike Ottinger. To już czwarty film jej, który obejrzałam i dalej jest cudownie pojebanie.
Nie ma tu gatunku arthouse, zresztą nawet nie wiem jak określić ten film, więc wybrałam "przygodowy".
Na początku przygody trzeba zebrać drużynę. Tajemniczy komunikat dociera do wielu kobiet - o porzuceniu dotychczasowego życia i przyłączenia się do pirackiego statku kobiet, gdzie czeka złoto, miłość i przygoda. Tak więc obserwujemy szereg kobiet, które otrzymują ten komunikat i postanawiają przyłączyć się do Madame X.
Nie wszystko jednak jest zgodne z obietnicą, bowiem szefowa - tytułowa Madame X - jest autorytatywna, zapatrzona w siebie, zazdrosna i wymaga posłuszeństwa od załogi. Jednak kobietom to nie przeszkadza, przyzwyczajone do tego w poprzednim życiu wydają się bardziej skłonne podporządkować kobiecie rzucającej pustymi obietnicami, niż kolejnemu mężczyźnie.
Film jest campowy, arthousowy i jak to bywa w przypadku filmów fabularnych pani Ottinger niezmiernie śmieszny. No przynajmniej mnie śmieszyło tam bardzo wiele rzeczy - sama realizacja nie pomaga zachować powagi.
W roli Madame X Tabea Blumenschein - muza pani reżyser, zresztą pojawia się w wielu filmach reżyserki, grała też główną rolę w "Portrecie pijaczki" - też tam grała postać jakieś Madame, ale już bez "iksa".
Co ciekawe, sama Ottinger dostała po karku za ten film od ówczesnych feministek, bo owy obraz uwydatnia to, że patriarchalne zachowania są kopiowane przez kobiety. Reżyserka skwitowała ową krytykę tym, że to jakieś skrajne przedstawicieli, bo sama zawsze uważała się za feministkę i twórczynię feministyczną.
To ten film wybił niemiecką reżyserkę i dał jej uznanie na całym świecie - powiedzmy sobie szczerze, raczej pośród takich filmowych wariatów jak ja, a nie zwykły widzów.
Wątpię by zwykły widz dał radę obejrzeć takie filmy, które kręciła Ottiner. To czysta, feministyczna jazda, bawiąca się mitami i campowością niczym swego czasu Jarman (tylko oczywiście na swój sposób).
Absurdalne wątki, wklejone niechlujnie i niesynchronicznie dźwięki, dziwaczne stroje - to nie tylko znak tego filmu - jego realizacja przypomina zabawę studenciaka pierwszego roku, który chce się bawić konwencją.
Tyle, że Ottinger nie bawi się konwencją, tylko tworzy swój nowy, własny świat, gdzie reguły gatunków nie docierają. Dzięki temu dowolność realizacji i fabuły rozszerza się niczym kleks na kartce papieru.
Jestem fanką, kocham takie powalone kino, i na pewno duży wpływ na to ma niezwykłe poczucie humoru reżyserki - nie przypominam sobie kiedy ostatni raz poryczałam się ze śmiechu czy nie mogłam przestać się śmiać. Żadna klasyczna komedia nie wywołała we mnie takich salw śmiechu.
Na pewno obejrzę kolejne tytuły tej pani. Zabawo trwaj!
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem




@Mahjong
Madame X – Absolutna władczyni
Matko, film tak stary jak ja. :P
|
O, są cycki, to trzeba obejrzeć.
https://www.youtube.com/watch?v=9g56VAYnQRA
Zaloguj się aby komentować
1014 + 1 = 1015
Tytuł: Carol
Rok produkcji: 2015
Kategoria: Melodramat
Reżyseria: Todd Haynes
Czas trwania: 1h 58m
Ocena: 10/10
Jeśli dobrze pamiętam widziałam ten film raz wcześniej (jeśli był jakiś rewatch po drodze to pamięć mi to wypłukała), 10 lat temu na festiwalu.
Pamiętam, że bardzo mi się podobał, coś 8/10.
Dziś, po powtórnym seansie jestem zobligowana podwyższyć ocenę. Ten film oglądało mi się o niebo lepiej niż po raz pierwszy, może dlatego, że rozwiązania fabularne były znane, więc mogłam się skoncentrować na innych rzeczach.
To drugi taki melodramat Haynesa, który bezczelnie kopiuje styl Douglasa Sirka - stylowego twórcy melodramatów z lat 50. To znaczy bezczelnie kopiuje to na wyrost, ale chciałam podkręcić jak mocno "Carol" jest melodramatem.
Melodramat często kojarzy się z czymś przesadzonym, kinem emocjonalnym, gdzie miłość bardziej przypomina morderczy bieg przez płotki niż romantyczny spacer jesiennym parkiem.
Tu też mamy bieg przez płotki: to w sumie miłość od pierwszego spojrzenia - młodej ambitnej Therese i starszej Carol, która jest na granicy rozwodu. Akcja dzieje się w latach 50., więc niezbyt fajowe czasy by odkrywać uroki swojej orientacji. Obie wydają się mieć głęboko w poważaniu środowisko dookoła, problemy i inne rzeczy, jeśli mogą tylko z sobą przebywać.
Oczywiście życie pozostawione szybko zacznie się upominać o swoje, szczególnie w kontekście Carol, której mąż wciąż nie może przeboleć rozstania. Dramatyczne losy postawią przyszłość związku dwóch w kobiet w dużej niepewności.
Czym więc objawia się owy melodramatyzm? Na przykład powtórzoną gadką Carol, że Therese spadła jej z nieba, została zesłana, niczym nadzieja na pogrążonego w nienawistnej rzeczywistości człowieka.
Co do ujęć, to korzystano z wyświechtanych symboli melodramatycznych - przeciągłe spojrzenia, zbliżenia przez szybę (np. w podróży autem) lub lustro, dużo znaczących zbliżeń, które zostawiają dla widza tropy niczym w wykwintnym kryminale (np. rękawiczki zostawione w sklepie).
Najciekawsze jest to, że to wszystko działa i przywraca melodramatowi jako gatunkowi szacunek. Przynajmniej mi, bo dla mnie melodramaty zawsze wydawały się takie na wyrost. Tutaj jednak Haynes pięknie unika ckliwości, chociaż często w nią bezpośrednio celuje, a dzięki aktorskim wyżynom Blanchet i Mara możemy obserwować rodzącą się miłość zarówno ze skandynawską obojętnością, czekając na pierwszy upadek w tym biegu z przeszkodami, albo z drżeniem serca, czując ogromne uczucie, które przyciąga główne bohaterki i nie chce za nic odpuścić.
W "Daleko od nieba" Haynes dotarł w swoim kopiowaniu klisz melodramatycznych do samego końca, bo często regułą melodramatu jest także tragiczny koniec, no - tragiczny powiedzmy w takim sensie, że jest dosłownie "daleko od happy endu (nieba)".
W "Carol" jednak nieco nagina reguły i tutaj miłość wygra to nierówne starcie. A mimo to i tak końcówka dalej wpisuje się w reguły gatunku - reżyser przez cały film trzyma w ryzach gatunkowość.
Czasami się jednak zastanawiałam na ile to robota aktorek, które potrafiły tak zagrać, by spuścić naleciałości melodramatu a zostawić sam środek, wokół można zbudować na wpół nieszczęśliwą relację.
Kostiumy, muzyka, zdjęcia, montaż wtórują ręce reżysera we współudziale aktorów.
Trochę szkoda, że Haynes porzucił drogę "melodramatyzowania", jego kolejne filmy są zaledwie poprawne, ale nie bawią już tak realizacją i wczutką i jak się okazało w "December" tutaj akurat dwójka aktorek nie podołała podniesieniu jakości filmu (Natalie Portman i Julianne Moore - która przecież była znakomita w "Daleko od nieba").
Mimo wszystko nie jestem pewna, czy "Carol" kiedykolwiek zachęci mnie do nadrobienia filmografii Sirka - co innego jest jednak gdy twórca podpiera się specjalnie gatunkiem, a co innego gdy ktoś po prostu kręci w takim stylu.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem




@gwf-hegel-fangirl Nie każdemu musi się podobać, nie ma co mieć wyrzutów. Jeśli oglądałaś kilka lat temu, to możesz spróbować sobie odświeżyć i podejść ponownie - polecam szukać detali, skoro fabuła już znana - mi dzięki temu szukaniu detali chemia pomiędzy bohaterkami podskoczyła masakrycznie w stosunku do pierwszego seansu np. A wcale nie oglądałam ponownie pod względem emocjonalnym, tylko technicznym.
Oglądanie filmów to też trening
Zaloguj się aby komentować
1013 + 1 = 1014
Tytuł: Martwe zło: Ogień
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Horror
Reżyseria: Sébastien Vanícek
Czas trwania: 1h 50m
Ocena: 6/10
Nie jest to niestety poziom poprzedniego z serii "Martwe zło: Przebudzenie".
Podobnie jak w Przebudzeniu mamy tutaj rodzinkę, która po śmierci syna, brata i męża, próbuje ogarnąć się w żałobie. W tym przeszkodzą demony systematycznie opętujące po kolei każdego.
Gore się sprawdza, aktorsko też nie jest źle, ale te rodzinne konflikty wyostrzone przez ostry język demonów nie miał takiej siły rażenia co "Przebudzenie". Tam działała klaustrofobiczna atmosfera, no i jednak wszystkie postacie wpadające w łapy demonów były sympatyczne, znaczy do polubienia.
Tu jest ciężej, prawie każdy z rodziny ma jakąś niefajną przywarę, może tylko Alice (żona zmarłego) jest "likeable".
Ale i tak bawiłam się wyśmienicie - demony są wredne, krew się leje, sposoby zabijania odkrywamy przeróżne (nie dla wrażliwych widzów, ale chyba przy tej serii to wiadomo).
Ot, solidny horror. Ale niestety, nic poza tym, aż sprawdziłam i "Przebudzenie" dostało ode mnie 8/10. Tu spadek o dwa punkty.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem #horror

@Mahjong Akurat dopiero co obejrzałam. Zdecydowanie nie mój typ kina. Naprawdę nie jestem wybredna, ale lubię, jak horror ma jakąś fabułę. Tutaj mamy jakąś szczątkową historyjkę na początku, a później to już właściwie tylko bohaterowie uciekający i zabijani przez demony. Dużo lepiej by to wyszło, gdyby chociażby historia dziadka objaśniała się stopniowo w trakcie całego filmu, a nie, że dowiadujemy się wszystkiego dosłownie w pierwszej scenie.
Zaloguj się aby komentować
1012 + 1 = 1013
Tytuł: Papillon. Motylek
Rok produkcji: 2017
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Michael Noer
Czas trwania: 2h 13m
Ocena: 7/10
Pamiętam, że film z 1973 zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale ta nowsza wersja umknęła mi i dopiero niedawno ją nadrobiłam.
Niestety, aktorsko to zaledwie poziom solidny, ale ciężko konkurować przecież z aktorskimi pokazami Steve'a McQueena i Dustina Hoffmana. Tutaj Papiego gra Charlie Hunnam, a Degę Rami Malek.
Mimo wszystko dobrze się oglądało, co prawda chyba moc rażenia była silniejsza w starszej adaptacji, ale ową nowsza ekranizację wspomnień Herniego "Papilona" ogląda się całkiem dobrze.
Sama historia? Ucieczka z kolonii karnej, gdzie życie to gehenna, lub raczej piekło, chociaż złapanie na ucieczce wrzuca więźniów w jeszcze gorsze koszmary. Henri, niesłusznie skazany za morderstwo, chce uciec stamtąd za wszelką cenę. Szansy upatruje w Loisie Dega, który ma forsę potrzebną na ucieczkę, ale warunki fizyczne i inne rzeczy raczej nie wróżą mu długiego życia w kolonii. Henri postanawia mu pomóc w przeżyciu, w zamian chce forsy.
Z czasem mężczyźni mocno zaprzyjaźniają się, i postanawiają razem uciec z kolonii.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem




Zaloguj się aby komentować
1011 + 1 = 1012
Tytuł: Rycerze
Rok produkcji: 1993
Kategoria: Sci-Fi / Akcja
Reżyseria: Albert Pyun
Czas trwania: 1h 30m
Ocena: 7/10
W postapokaliptycznym świecie cyborgi są wampirami - muszą przyjmować krew, by żyć wiecznie. Są też złymi bandytami, którzy chcą podbić cały świat i wyssać z niego krew.
W tej beznadziei jest jednak jeden bohater, a raczej bohaterka - Nea, która spotyka na swojej drodze zwykłego cyborga, który jest zaprogramowany by bić się z tymi złymi. Nea dostaje porządny trening od niego i z czasem jego gotowa by stanąć w szranki z bandytami.
Niesamowicie wszedł mi ten film - fajne waleczki, bohaterka "piorunująca" #pdk, świat postapo i Lance Henriksen jako największy złol.
Niby to miał być kolejny gniot VHS, a okazał się całkiem sprawnym i wciągającym obrazem.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem




Zaloguj się aby komentować
385 997 + 55 = 386 052
Taka tam sobotnia jazda kolarką do portu w Ustce.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
385 387 + 36 = 385 423
Za późno dziś wyskoczyłam, ale udało się zrobił planowe trzydzieści+.
Dziś jeszcze jakoś-takoś pogoda, ale już czuję zimniejsze dni. Trudno, ale ile można to trzeba jeździć. Dziś wykorzystane!
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować