122 + 1 = 123
Tytuł: Osławiona / Notorious
Rok produkcji: 1946
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Alfred Hitchcock
Czas trwania: 1h 41m
Ocena: 7/10
Oglądam sobie wczoraj "Osławioną" i myślę sobie, że w końcu jakiś hiczkok którego oglądam z przyjemnością a nie z obowiązku. I nagle w połowie seansu (ale refleks kurna) walnęło mnie, że to wcale nie zasługa Hitchcocka!
Alicji ojciec został skazany za zdradę przeciw USA w czasie wojny. A ona sama dostała propozycję iście szpiegowską - infiltracji naziolków powojennych w Rio. Jeden z nich to zresztą kolega jej ojca, który kiedyś smalił do niej cholewki.
Ale zanim to się stanie, nieświadoma jeszcze szczegółów zadania Alicja zakochuje się w swoim opiekunie zadaniowym, Devlinie. Ich rodząca się miłość pauzuje gdy Devlin zachowawczo puszcza kobietę w ramiona szpiegowskiego zadania.
No i miałam problem z tym filmem, w jakiej mierze jest on sensacyjny - w tym względzie chodzi o owe całe zadanie Alicji, a w jakiej mierze jest romansem - gdy przychodzi co do czego, to j⁎⁎ać naziolków a Alicja i Devlin odjadą bezpieczni i zakochani ku zachodowi słońca, czy jakoś tak.
Nie oglądało się tego źle, o ile nudzą mnie hiczkoki takie jak "Okno na podwórze" (tak, wiem, dziwna ze mnie kinomanka), to tutaj byłam wciągnięta w akcję,
W sensie aktorstwa i olśnienia z początku filmu wystarczą dwa słowa: Ingrid Bergman.
O ile Cary Grant gra bardzo drewniano - z jedną i tą samą miną ogłasza Alicji szpiegowskie gadki i wyznanie miłości, o tyle Bergman wczuwa się mocno w swoją rolę. Gdy gra pijaną Alicję naprawdę wygląda jak pijana, gdy fabuła chce nam pokazać zakochanie jej w Devie, ona nie potrafi przestać na niego patrzeć i od niego odczepić się rękoma, gdy jest zatruta to serio wygląda na chorą.
W każdym razie dzięki temu poczułam jej rozterki - rozczarowanie, że facet, z którym spędziła miłosne dni nagle bez wahania wrzuca ją w małżeństwo z naziolem, ku chwale ojczyzny.
No ale nawet piękna i utalentowana Bergman nie wrzuciła mnie do hypetrainu Hitchcocka i nadal jedynym ulubionym filmem pana Alfreda w mojej księdze filmów pozostaje "Psychoza".
Ale jakby coś, "Osławiona", byłaś blisko. Jak coś to polecam, szczególnie tym, którzy z niskim grubaskiem nie mają problemów takich jak ja (wciąż nie wiem co to za problemy, może kiedyś się dowiem).
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem
































