Zdjęcie w tle

Mahjong

Osobistość
  • 282wpisów
  • 385komentarzy

372 + 1 = 373

Tytuł: Niebo

Rok produkcji: 2002

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Tom Tykwer

Czas trwania: 1h 37m

Ocena: 7+/10


Widać, że to scenariusz by Krzysztof Kieślowski i Krzysztof Piesiewicz. Widać i czuć. Ale co "ręka boga" to ręka boga, a Tom Tykwer chociaż starał się przekazać klimat i metafizykę dzieła panów Krzysztofów, to jednak zabrakło tej iskry.


Moim osobistym zdaniem głównym czynnikiem tego jest złe poprowadzenie aktorów, zdjęcia oraz montaż. Kieślowski miał oko do aktorskich zdolności, wiedział czego chce, czego oczekuje, a tutaj arcyaktorstwo (chociaż wtedy młodej jeszcze) Cate Blanchett nie zostało wykorzystane w pełni. Za to Giovanni Ribisi trzyma poziom od początku do końca.


Do tego zabrakło mi skrupulatności w zdjęciach - pan reżyser Kieślowski lubił szukać szczegółów, ujęcia, które miały przedstawiać perspektywę, szukać znaczenia, tutaj są skondensowane do typowych dłuższych ujęć, zbliżeń i oddaleń - wystarczy, baza Kieślowskiego zaliczona, reszty nie trzeba. No ale niestety, trzeba, no ale jeszcze raz niestety - to umiał tylko jeden reżyser, a pan Tykwer musiał radzić sobie sam z tym skryptem.


Oczywiście nie ma co rzucać pomidorami w niemieckiego reżysera - moim zdaniem całkiem sprawnie sobie poradził, gdzieś tam przeciska się duch Kieślowskiego.


Sama fabuła? Dziwna, i później zmierzająca ku braku logiki, ale na to można przymknąć oko. Phillipa planuje zamach na szefa dilerów narkotyków, ale nie wychodzi, bomba wybucha, szefa nie zabija, ale ginie czwórka niewinnych ludzi, w tym dwoje dzieci. Kobieta zostaje aresztowana i jest zdewastowana ową informacją - myślała, że zamach jej wyszedł skoro ją aresztowali, nie chciała przecież by zginął ktoś niewinny.


Podczas przesłuchań młody policjant, Filippo, stopniowo zakochuje w kobiecie i postanawia pomóc jej uciec. Potem obserwujemy ich losy na wolności.


Natychmiast przyszedł mi właśnie w drugiej połowie Nieba film "Podwójne życie Weroniki" i to, że wszyscy jesteśmy połączeni: Philippa i Filippo - podobne imiona. Ten sam dzień urodzenia, i w trakcie ucieczki oboje golą głowy na łyso i ubierają te same ciuchy - wyglądają jak bliźnięta.


Ogólnie polecam, ale bardziej wyrobionym miłośnikom filmów, bo "Niebo" nie jest ani filmem akcji ani romansem. To wyciągnięcie ręki ku metafizyce, duchowości i odczuciu odkupienia.


Na swój sposób to całkiem piękny film.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

c8612e70-8a1b-4be3-88d4-7a1101180c7f

Zaloguj się aby komentować

364 + 1 = 365

Tytuł: They Call Me Macho Woman

Rok produkcji: 1989

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Patrick G. Donahue

Czas trwania: 1h 21m

Ocena: 4/10


Dobrze, że seans współdzielony inaczej bym wyłączyła po 10 minutach. Z moim osobistym klubikiem filmów "niszowych" naprawdę odkrywam kino na nowo. Chociaż głębiny, w które wchodzę mogą wydać się mało ambitne, to cieszę się, że poznaję filmy także z tej innej strony.


Tytułowa baba po prostu jedzie z pośrednikiem zobaczyć dom, ale nie będzie to jej dane, gdyż podczas wymiany koła zauważa niezbyt legalne rzeczy na podwórku u sąsiadów. Banda patałachów, o przepraszam, banda złowieszczych dilerów rusza w pościg za niechcianym świadkiem. Gdzieś tak w połowie typowa baba odnajduje porzucony warsztat i tam transformuje się w Macho Babę by ostatecznie zlikwidować problem ścigających ją złoli.


Złole to istne patałachy, przez pół filmu ganiają babę, która wiecznie im ucieka, a potem giną jeden po drugim z rąk już Macho Baby.


Najczęstsze słowa, które pojawiają się w filmie to "shit" oraz "bitch". Na początku filmu sama baba wypowiada "shit" regularnie co kilka minut, ale co się dziwić skoro banda patonarkobiznesmenów ją ściga, chce zgwałcić, zabić, albo doprowadzić ją żywą do szefa - choose one.


Niektóre teksty były tak kuriozalne, że ciężko nie wybuchnąć śmiechem: "I'am bad bitch!" albo "Uważajcie, ona ćwiczyła balet!".


Szczytem kuriozum był całkiem nieźle widoczny dźwiękowiec złapany w całej okazałości w jednej ze scen przez kamerę gdy kucał w krzakach z mikrofonem.


Normalnie dałabym 2/10, ale to ten film z rodzaju "tak zły, że aż dobry". Zresztą to film związany z Tromą, co dużo mówi także o poziomie filmowym tego dzieła.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

abbc7b60-92bd-440b-9b2a-3454764b25c0
fed98e7a-684e-471a-b0a5-ecefb65ddefd
82d7bb29-dc05-4305-bd91-e0858b621829
90c1f080-00e1-4d7e-89da-70d3acabb2ad

Zaloguj się aby komentować

361 + 1 = 362

Tytuł: Wywiad z wampirem (sezon 2)

Kategoria: Dramat

Ocena: 9/10


Ależ ten serial jest za⁎⁎⁎⁎sty! Pierwszy sezon był znakomity, ale drugi wchodzi na kolejny poziom. Ponownie mamy dwie linie czasowe - czyli czas teraźniejszy w Dubaju, gdzie Louis opowiada dziennikarzowi o swojej historii i czasach z jego wspomnień.


SPOILERY jak coś!


Tym razem przenosimy się z Nowego Orleanu do Europy. Lestat został tam pozostawiony na pastwę śmierci, a Louis z Claudią przemierzają kolejne rumuńskie wioski próbując odnaleźć podobnych sobie. Szybko czeka ich rozczarowanie, wyruszają więc do powojennego Paryża. Tam poznają w końcu wampirów bardziej podobnych sobie. Władcą wampirzego klanu paryskiego jest enigmatyczny Armand, który z miejsca zakochuje się w Louisie.


Wampiry w francuskiej stolicy mają swój własny teatr - z której robią nie tylko uciechę dla zwykłych widzów, ale także dla samych siebie - bez konsekwencji mogą pożywiać się ludźmi na scenie, bo widzowie myślą, że to po prostu kolejna część przedstawienia. Louis nie jest zainteresowany klanem ani teatrem, za to zbliża się coraz bardziej z Armandem. Tymczasem Claudia wstępuję do teatru z chęcią.


Jednak wampiry zaczynają coś podejrzewać, coś co wie już Armand - że stwórcą Louisa i Claudii był Lestat - były aktor z ich teatru, którego para z Ameryki zabiła, albo próbowała zabić. Gdy tylko francuskie wampiry odkrywają prawdę los Louisa i Claudii jest zagrożony. Czy pomoże Armand?


A może pomoże ktoś inny, ktoś kto w sumie powinien kroczyć ścieżką zemsty a nie im pomagać?


Dziennikarskie śledztwo, szukanie luk, pozwoli Molloyowi (przeprowadzającemu wywiad) przedstawić inną wersję wydarzeń w Paryżu i odkryć niewygodną prawdę o Armandzie.


Teraz moja wstawka: Louis jest chaosem, bazuje na swoich szybkich uczuciach, jest egocentryczny i zachłanny - on chce mieć dziecko! panie Lestat zrób mnie dziecko, chociaż konsekwencje tego będą ponure. Louis działa często impulsywnie, ale zarazem na tym zbiera swoją siłę - jego zdecydowanie w newralgicznych momentach jest wręcz potężne. Czy to się poprawia gdy wlatuje w związek z Armandem? Może, chociaż wspomnienia z wydarzeń gdy Louis udzielał po raz pierwszy młodemu wtedy Molloyowi wywiadu świadczą inaczej.


Louis jest pewien miłości Armanda, deprecjonując zarazem dawne uczucie wobec Lestata. W trakcie wywiadu w Dubaju z czasem cała paryska historia układa się w całość i co się okazuje? Że to nie Lestat był zły, egoistyczny i władczy. Nie, Lestat to bardzo kochliwy wampir - jak już raz się zakocha to na zabój. To Louis był w tym związku właśnie chaosem i manipulatorem, a nie dziwaczny Francuz zrodzony wampirem ponad sto lat temu.


Świetna to była psychoterapia, którą przechodzimy razem z Louisem. Naprawdę, nie spodziewałam się takiego potraktowania tematu, fabuła z książki jest tutaj obrośnięta solidnym mięchem - każda ważniejsza postać jest super zarysowana, relacje są skomplikowane, a prawda chowa się w zakamarkach pamięci, które uruchamia sprytny umysł rozmówcy Molloya. Nie wspominając o wspaniałej scenografii i kostiumach.


Widzę, że już jest zapowiedziany trzeci sezon - normalnie łapałabym się z a głowę, że dość! przecież sezon 2 może spokojnie być zamknięciem całości. Ale ten klimat, wspaniali aktorzy - budzą tylko ciekawość.


O ile w sezonie pierwszym bardziej ceniłam aktora, który zagrał Lestata, tak tutaj w pełnym wachlarzu pokazał swoją klasę Jacob Anderson - grający Louisa. Reszta niewiele odstaje.


Wspaniała wampirza historia!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

92ca00f6-932d-4a5a-82b1-93856013d181
8e645bee-ff04-4131-ba39-e7722f9088ad

Zaloguj się aby komentować

360 + 1 = 361

Tytuł: K-popowe łowczynie demonów

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Animacja

Reżyseria: Chris Appelhans, Maggie Kang

Czas trwania: 1h 39m

Ocena: 7/10


Skoro jest na Netflix to postanowiłam nadrobić oscarową pełnometrażową animację. To film animowany, musical w sumie, ale napakowany także akcją, morałem, dobrze opakowany i skonstruowany. Jest fun, jest wyższa ocena niż "mheh".


Gwiazdy K-popu Rumi, Mira i Zoey nie tylko śpiewają i tańczą, ale także bronią ludzkość przed demonami. Władca demonów sfrustrowany porażkami postanawia postawić na inną kartę - w szranki o miano najlepszego k-popowego zespołu staje boysband stworzony z demonów.


I wydawałoby się, że tyle wystarczy w muzycznej bajeczce dla dzieci, ale owa animacja proponuje trochę więcej - pogadankę o tym jak warto zaakceptować całego siebie, wraz z wadami, złymi cechami - tylko wtedy jest się sobą w pełni i można pokonać zło na świecie! The End!


Początek był bardzo typowy, ale potem fabuła nieco się zagęszcza i z głupiutkiej bajki robi się naprawdę fajna fabuła.

Piosenki i muzyka są git.


Był fun a to najważniejsze, szczególnie przy takich mainstreamach - wiadomo, że one muszą być sprawne, ale często nie mają duszy, zrobione co do linijki - ale "K-popowe łowczynie demonów" mają ducha, można się wczuć w historię, przeżywać przygody, po prostu bawić się.


Solidna siódemka ode mnie!


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

ac6c308a-8f05-43fe-a581-05db33906444

Oglądałem to z siostrzenicami jakiś czas temu. Typowa bajka dla dzieci 6-7+. Nie lubię musicali, chociaż kpop przynajmniej nie zamula w tej bajce. Ostatnio nawet główna piosenka często bywa w radiu. Mocne 5 na 10, a nominacja do oscarów tylko pokazuje, jak zepsuty jest ten plebiscyt.

Mnie ciekawi, czy takie "Belle" (czyli uwspółcześniona wersja "Pięknej i Bestii", jako anime) odniosłoby podobny sukces do "K-popowych..." gdyby trafiło do Netflixa...

Zaloguj się aby komentować

#oscary #filmy #kino


Coraz ciężej ogląda mi się gale oscarowe, to chyba wiek XD Ale i tym razem się udało zarwać nockę. Uważam, że nie ma co rozpaczać, że wygrał ten a nie tamten, a tamten przecież słaby.


W nominacjach było dość jednak wyrównanie i gdzie by nie spojrzeć te rozdane w nocy Oscary wyglądają na zasłużone.


Najlepszy film - Jedna Bitwa Po Drugiej.

Konkurencja deptała temu filmowi po piętach, nawet były głosy, że to Sinners jest faworytem i czy byłoby to złe gdyby wygrał? Nie, byłby to pierwszy horror z najważniejszym Oscarem w historii. Z każdego nominowanego filmu można byłoby wyciągnąć coś ciekawego.


Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Jessie Buckley za Hamnet.

Chyba nawet nie ma co dyskutować. Konkurencyjna wydawała się tylko rola Rose Byrne, ale nie na tyle by zagrozić Buckley.


Najlepszy aktor pierwszoplanowy - Michael B. Jordan za Sinners.

Tu pojawiają się głosy, że był najsłabszy i osobiście zgadzam się - dla mnie bezkonkurencyjny był Ethan Hawke niczym Buckley wśród kobiet, ale nie ma co się czarować, że Akademia przyzna nagrodę za taką artystyczną niszową rolę z filmu, którego w USA nikt nie oglądał - więc w szrankach stanęli Chalamet i właśnie Jordan. I szczerze mówiąc? Wolę Jordanowską rolę od Chalameta, dobra rola w Martym, ale czy godna Oscara? A z drugiej strony czy Jordan zagra jeszcze coś lepszego w karierze? Niestety, czasem tak trzeba rozumieć rozdawane Oscary. W każdym razie dobra konkurencja była i nawet nie boli, że nie wygrał najlepszy.


Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny - Pan Nikt kontra Putin.

Z nominowanych widziałam tylko dwa, i właśnie nie widziałam jeszcze wygranego - ten dopiero wchodzi u nas do kin. Ale mam przemożne wrażenie, że Akademia wolała dać takiemu filmowi Oscara byle nie wyszło, że USA to równie dziki kraj, bo na pewno o tym opowiada Idealna Sąsiadka i Prawo Alabamy.


Najlepszy film międzynarodowy - Wartość sentymentalna.

Tutaj było najgęściej moim zdaniem - nie widziałam Głos Hind Rajab i Tajnego Agenta, ale słyszałam i czytałam, że to bardzo dobre filmy. Myślę, że tu mógłby wygrać każdy tytuł i nie byłoby żadnej kontrowersji - naprawdę wyrównany poziom.


Najlepsze efekty - Avatar: Ogień i Popiół.

Bawiło mnie jak w polskim studio komentujący rugali Avatara za powtarzalnąi prostą fabułę, kompletnie ignorując fakt, że lata mijają, ba! nawet dekady a dalej nikt nawet nie podskoczyć chociaż procentem do poziomu Avatarów. Tam efekty są popchnięte w latach w przyszłość, jedyna gwarancja prawdziwej arcy wysokiej jakości w dzisiejszych czasach. A potem włączasz, nawet jakiś inny wysokobudżetowy film i efekty w nim w porównaniu z Avatarami wyglądają po prostu słabo. Nie średnio, nie trochę gorzej - po prostu słabo. To chyba jedyna kategoria, która nie miała w tym roku absolutnie żadnej konkurencji.


To tyle co się chciałam wypowiedzieć moi mili

Rok byl na tyle dobry, ze nawet kiedy twój ulubieniec nie zdobywał nagrody to w większość kategorii ciężko sie przyczepić do zwycięzcy. Żałuję tylko ze sirat nie dostał niczego, nawet tego najlepszego dzwieku, ale rozumiem ze to nie jest przyjazny oskarom film

Zaloguj się aby komentować

354 + 1 = 355

Tytuł: Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Emi Buchwald

Czas trwania: 1h 30m

Ocena: 7+/10


Czwórka młodego wkraczającego w dorosłość rodzeństwa, film oscyluje wokół ich relacji, które bywają trudne, acz czuć, że mimo wszystko bracia i siostry są sobie bliscy - nie potrafią normalnie funkcjonować we własnym życiu, gdy z rodzeństwa miesza się w życiu. Gdy jeden brat wyrzuci drugiego z mieszkania to siostry przygarną.


W sumie jak na polski debiut to dość imponujące tak łatwo i sprawnie zamknąć owe relacje - ciekawi aktorzy, ciekawe zdjęcia - widać tam inspiracje współczesnym europejskim kinem - i bardzo dobrze! Zresztą ten film wcale nie jest polski w sensie "polski". Równie dobrze mógłby dziać się w Szwecji, Australii czy Francji.


Największą siłą są właśnie owe relacje, może jeden aktor nie dosięga poziomu pozostałych, ale w takim gronie czuć to zaledwie lekko. Jestem ciekawa bardzo kolejnych projektów Buchwad. Młoda, zdolna jak to mówią reżyserka. Ale z planem w głowie - kto wie? może przyjdą filmy, które będą dolatywać swobodnie do filmów Triera?


Na razie ocena 7+/10, bo czegoś jednak mi brakowało w tym filmie i nie chodzi o jakąś fabularną klamrę bo to ma ten film, ale jakieś niedociągnięcia można wyczuć. Jakkolwiek, warto przymknąć oko, bo to jednak pełnometrażowy debiut z opcją podniesienia poziomu w przyszłości.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

6fb965ca-c1dc-49a3-b0db-0e3d1cdbe96f

Zaloguj się aby komentować

341 + 1 = 342

Tytuł: Deathstalker

Rok produkcji: 1983

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: James Sbardellati

Czas trwania: 1h 20m

Ocena: 4/10


Tytułowy Deathstalker ma misję od wiedźmy - ma zdobyć super broń złożoną z kielicha, amuletu i za⁎⁎⁎⁎⁎tego miecza, który już posiada. Wraz z ekipą wybiera się na turniej organizowany przez Lorda Munkara, aby tam zdobyć kielich i amulet.


Miecz kąsa przeciwników aż miło i Deathstalker wygrywa i zdobywa super broń. Koniec.


W sensie gatunku to było bardzo ciekawe przeżycie - tak ostro szowinistycznego fantasy jeszcze nie widziałam. Oczywiście film skręca bardziej w stronę Conana Barbarzyńcy, a nie na przykład Władcy Pierścieni. Świat fantasy Deathstalkera to świat gdzie kobiety są towarem, można je sobie gwałcić co chwilę bez żadnych konsekwencji. Nawet jedna z pierwszych scen filmu to właśnie rozmowa złodziejaszka ze Deathstalkerem, który mówi, że zdobył trochę kosztowności i jeszcze laskę.


Cycki, krew i głowy latają cały czas po ekranie. Męscy bohaterowie są młodzi, piękni i wysportowani. Bardzo prymitywne fantasy. Mimo to doceniam seans, dużo mi dało to do myślenia - taki skrajnie męski świat, gdzie jedynym złem jest zły mag, a nie to co wyrabia się tam cały czas - czyli gwałt i mord.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem #fantasy

a6e9ba1d-0a9f-4365-b6f2-b2034ec81bf0
aee672e2-68ac-4a4c-a0bb-b7b643c8f652
7527c5ac-8adc-4729-a9c6-7ec9c5cace21
9a0d594b-055b-441c-a2b6-124cfed4abcd

@Mahjong Ale jaka to jest nędza aktorska, jakieś niby walki niby zapasy, to szarpanie lasek też jakieś takie żenujące, nie wiadomo co jest na serio a co nie. Szacun że wytrzymałaś do końca.

Zaloguj się aby komentować

340 + 1 = 341

Tytuł: Wieczór kuglarzy

Rok produkcji: 1953

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ingmar Bergman

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 7+/10


Rozterki właściciela ubogiego cyrku. Akurat los przywiódł go w rodzinne strony, gdzie parę lat temu zostawił żonę z dziećmi. Tymczasem jego kochanka z cyrku też zaczyna szukać drugiej drogi, gdyby Albert ją porzucił dla rodziny.

Albert postanawia poszukać pomocy u trochę bogatszego właściciela innego cyrku - pożycza stroje, które stracił jego cyrk i postanawiają wystawić super przedstawienie. To jednak kończy się upokorzeniem i lekką katastrofą - to znaczące, bo okazuje się, że żona Alberta radzi sobie całkiem nieźle i wcale nie jest chętna na to by mężczyzna wrócił, a kochance zdarzy się wpaść w ramiona innego.


Opowieść o tym jak w sumie dość proste marzenia spotykają się z rzeczywistością i niestety, nie ma miejsca dla życzeń troszkę lepszego życia - dla mnie to znak, że Albert sam wybrał przed laty taki los i bogowie teraz już go nie puszczą z tej pozycji.


Potęga tego filmu polega na tym, że bohaterowie są bardzo ludzcy, daleko im do ideałów, a przecież z drugiej strony po prostu ta ludzkość polega na pragnieniu szczęścia, które nagle okazuje się praktycznie niedostarczalne z jakiejkolwiek strony. Pozostaje pochylić głowę i dalej ruszyć w podróż. Być może z czasem znów obudzą się w nich jakieś proste marzenia.


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

fb6e616d-8f6d-4128-87a5-7c3f74aa34bc
1fd13425-4411-41a5-b1e9-391cd91a5e6d

Zaloguj się aby komentować

335 + 1 = 336

Tytuł: Lekcja kina od Andrzeja Wajdy

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Dokumentalny


Kilka miesięcy przed swoją śmiercią Andrzej Wajda nakręcił film, w którym omawia swoje najważniejsze filmy. Tak też poznajemy pomysły na przeróżne sceny i co one wtedy oznaczały, przygody pana Wajdy z cenzurą, jego losy na światowym rynku, gdzie przecież ówczesna władza mocno utrudniała rozgłos dla polskiego kina, o tym, że nie sądził kiedykolwiek w czasach PRL, że uda mu się nakręcić film ku pamięci swoim rodzicom, a szczególnie ojca, który zginął w Katyniu.


Mamy rok Andrzeja Wajdy, więc dużo tego będzie latać i bardzo dobrze.


W mojej przygodzie z mistrzem zostało zaledwie kilka tytułów do uzupełnienia, ale jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z tym reżyserem to mocne zazdro - chciałabym zobaczyć po raz pierwszy na przykład "Ziemię Obiecaną"...


W każdym razie warto spojrzeć na ten film - za darmoszkę na arte.tv oraz YT:

ARTE: https://www.arte.tv/pl/videos/071548-000-A/lekcja-kina-od-andrzeja-wajdy/

YT: https://www.youtube.com/watch?v=p9DUrrUTQSs


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem #andrzejwajda

22c54918-59dd-4632-81fc-6e0ccda32014

Zaloguj się aby komentować

333 + 1 = 334

Tytuł: Ołowiane dzieci

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Dramat

Ocena: 7/10


Nowa lekarka (w tej roli znakomita Joanna Kulig) odkrywa, że dzieci mieszkające w pobliżu huty chorują na ołowicę. Ryzykując swoją karierą oraz własnym zdrowiem staje do nierównej walki systemem.


Pierwsze dwa odcinki łyknęłam bez zapity - potem było już coraz ciężej, ale chęć zobaczenia zdolności aktorskich Kulig ostatecznie pozwoliła mi dokończyć ten serial.


Ogólnie nie jest źle, ale wciąż brakuje tego czegoś do "znakomite". W Polsce zaczynamy czuć gatunek tworzony na podstawie epoki - to już kolejna odsłona tej "czutki". Zresztą mamy do tego znakomite warunki - całą gammę ciekawych historii, bohaterów i specyficznego tła.


Fajnie też, że ostatecznie trochę wymieszano to aktorsko - bardzo cieszę się, że zatrudniono Kulig, jej talent jest niezaprzeczalny, co zresztą udowadnia w tym serialu grając "doktórkę".


Muzyczka, kostiumy, odwzorowanie epoki - jak zwykle na duży plus. Co do samej historii to się nie wypowiadam - bo nie znam faktów, ale ja jestem taką osobą, która nawet jeśli zna fakty to potrafi przymknąć oko ku lepszemu odbiorowi dzieła. Coś jak z "Obecnością" - wiem, że rodzina Warrenów to scam, ale nie przeszkadza mi ich lubić i kibicować w filmowej serii.


No to czekamy na kolejny polski serial - na razie jesteśmy na dobrej fali - tak można uznać po "Heweliuszu" i właśnie "Ołowianych dzieciach".


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

0fad943d-3ecd-46d5-a3fe-c9626731b0d3

Zaloguj się aby komentować

332 + 1 = 333

Tytuł: Czy Lucyna to dziewczyna?

Rok produkcji: 1934

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Juliusz Gardan

Czas trwania: 1h 15m

Ocena: 8/10


Naprawdę świetna komedia z tych co ostatnimi czasy patrzyłam na Ninatece. Lucynę już na pewno widziałam kilka lat temu ale miło było sobie przypomnieć.


Lucyna (w tej roli Jadwiga Smosarska) wraca z Francji z dyplomem w kieszeni - chce pracować w fabryce swojego ojca, więc przebiera się za chłopaka i trafia pod pieczę inżyniera Żarnowskiego (Eugeniusz Bodo). Z miejsca zaczyna lubić swojego nowego szefa i wchodzi z nim w konszachty towarzyskie. Żarnowski to uwodziciel i już ma złapaną sekretarkę z biura - Tunię. Ale Tunia nie lepsza, sama uwodzi mężczyzn i traci głowę za każdym razem gdy widzi młodego Juliana (Lucynę znaczy).


Tymczasem Żarnowski czuje się onieśmielony nieustającą sympatią Julka ("a może ty lala"? - mówi nawet do "chłopaka" gdy ten prawie namiętnie go całuje przy brudziu w knajpie). Lucyna postanawia więc wprowadzić do gry "siostrę Juliana - Lucynę" i to jest strzał w dziesiątkę! Znika Żarnowski-uwodziciel a pojawia się całkowicie zakochany facet.


Oczywiście - jak zawsze - mamy do czynienia z komedią omyłek. I znów mamy wątki queer, tylko że tu już bardziej są zaznaczone - czyli przebieranka za mężczyznę i pocałunek "dwóch facetów".


Jadwiga Smosarska w roli Julka jest bezsprzecznie seksi i nie dziwota, że Tunia lata za nim za każdy razem gdy go widzi.


Ale jest równie wspaniała gdy po prostu gra Lucynę. Bardzo lubię całą tę ekipę z przedwojennych polskich komedii, ale po raz kolejny Smosarska pokazała mi, że nie ma lepszej aktorki niż ona z tego gatunku. Niesamowite jest jak ona naturalnie grała - a przecież grała dużo przed wojną - była jedną z najbardziej zapracowanych aktorek.


Jako bonus można zaznaczyć świetne żeńskie role Mieczysławy Ćwiklińskiej (ciocia Lucyny) i Kazimiery Skalskiej (Tunia).

Kocham ten film, na pewno sporo pomaga, że zachowała się pełna kopia filmu, co jest akurat rzadkie. Pani Smosarska to jednak sztos aktorski - była stworzona do grania pięknych i inteligentnych kobiet, bo sama po prostu taka była.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

0605c0cf-942e-4cbd-a118-b66ccc35ca1a
69b49dbe-21f8-4047-9db9-5c26b08a484a
e71886c8-b792-4fe5-9f12-c49dc4c5e1de
5ef851a9-d6ee-43b6-b854-90e517521cbe

Zaloguj się aby komentować

331 + 1 = 332

Tytuł: Dracula. Historia wiecznej miłości

Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Luc Besson

Czas trwania: 2h 9m

Ocena: 3/10


Nie będę pisać o czym bo wiadomo o czym - napiszę tylko, że żal patrzeć jak Besson z roku na rok spada na ryj - kiedyś czekałam z niecierpliwością na każdy jego film, ech.


Gdy się widziało Draculę Coppoli i nowego Nosferatu to ciężko wypatrywać w bessonowskiej wersji czegoś nowego, czegoś istotnego. Miałam nadzieję, że sytuację uratuje chociaż nieszablonowy Caleb Landry Jones, ale niestety, nie udało się.


Może jest wypas, przepiękne kostiumy, ale zabrakło iskry bożej - oglądałam do końca byle obejrzeć, nie czułam nic niestety podczas seansu. Wielkie rozczarowanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

7ec7f32f-07ab-45c9-803f-d32f95a369d4

@Mahjong kolejny wielki reżyser, dla którego adaptacja Draculi okazała się pewną porażką artystyczną

Bo o dziwo tak samo jest postrzegana wersja Coppoli, która jednak, mimo wad w postaci zbytniego przeseksualizowania i nieumiejętnego poprowadzenia aktorów przez reżysera, jest najwierniejszą z głośnych adaptacji tej książki.

Zaloguj się aby komentować

Hej Hejto, wiem, że to portal dla dziadrocków więc...


... zapraszam DZIŚ serdecznie dziś od godziny 19 (ale na czat można wpadać cały czas) na TOPKę Pink Floyd, której będziemy słuchać na #radio357 na czat discordowy!


ZAPRO: https://discord.gg/FPbcDDJv


#muzyka #pinkfloyd #rock #topwszechczasow

d7e09578-677a-49d9-be3d-426872426934

Zaloguj się aby komentować

320 + 1 = 321

Tytuł: Ada! To nie wypada!

Rok produkcji: 1936

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Konrad Tom

Czas trwania: 1h 22m

Ocena: 7/10


Ej, @TyGrySSek Krokodyle idą! ;


Ada jest łobuziarą, wesołą, acz jednak łobuziarą. Ojciec wysyła ją do szkoły dla elity, by tam trochę "wyporządniała". Do tego chce wydać ją za mąż za syna hrabiego, ale ten nie jest zbyt chętny by poznać dziewczynę (w tej roli absolutny amant polskiego kina przedwojennego - Aleksander Żabczyński). W roli Ady mamy Lodę Niemirzankę i jest ona po prostu genialna!


Jak to bywa w polskim kinie przedwojennym rozrywkowym - to komedia omyłek z wątkiem romantycznym. Trzeba oglądać z przymrużeniem oka - na przykład porwanie Ady przez bandę na⁎⁎⁎⁎nych facetów, z czego jeden już prawie jest zdolny obłapiać nieznajomą dziewuszkę ma służyć pokazaniu widzowi, że Fred właśnie zakochuje się w dziewczynie, za którą miał wyjść, a o tym nie wie. Wygląda to absurdalnie i brutalnie, ale może w tamtych czasach wyglądało to inaczej?


Zawsze mnie zdumiewa jak w polskim przedwojennym kinie wplatano nieświadomie wątki queer - tutaj na przykład mamy udawany ślub w szkole dziewcząt, jedna przebiera się za "pana męża". Natomiast na pokazanej imprezie artystów normalnie w parach tańczą sobie lesbijki a gdzieś w kącie siedzi przebrany za babkę facio - oczywiście mam oko do takich rzeczy, nie wysuwają się te elementy nawet na drugi czy trzeci plan, trzeba uważnie patrzeć by takie coś złapać. Ale też taka prawda, że elita artystów w przedwojennej Europie w dużych miastach bawiła się po swojemu nie patrząc na konwenanse. Co do samych wątków queer w takim kinie to można jeszcze przywołać "Czy Lucyna to dziewczyna?" czy w "Piętro wyżej" gdzie Bodo śpiewa przebrany za babę. Jakbym miała czas i ktoś mi za to zapłacił to mogłabym napisać o tym spory felieton albo i książkę Śmieję się, ale czasem tak mam, że w trakcie seansu coś mi się rzuca w oko i potem to rozgryzam.


W trakcie oglądania miałam wrażenie, że jednak już widziałam ten film, ale musiało to być dawno temu, bo przypominałam sobie tylko takie ogólne elementy.


Prześmieszna komedia, gdy pierwszy raz usłyszałam jak dziewczyny przezywają opiekunki to musiałam zatrzymać film, bo po prostu atak śmiechu mnie dopadł! Wiecznie śmiejące się młode dziewczyny potrafią ukoić najbardziej zszargane nerwy. Mi jak zwykle takiego rodzaju komedia poprawia humor!


Niektóre żarty są już wytarte (jak głucha nauczycielka wiecznie przekręcają słowa), ale ogólnie jest FUN.


Polecam serwis Ninoteka (jest też apka na tv) - mają tam dość spory wybór polskich filmów przedwojennych - z opisami skąd pochodzą źródła filmy i czy to pełna wersja (rzadko są pełne, to samo niestety dotyczy Ady - zresztą podczas oglądania widać, że brakuje scen), po filmie można sobie obejrzeć jak wyglądał materiał źródłowy przed i po rekonstrukcji.


Polecam - serwis jest za darmoszkę i można tam znaleźć też inne filmy, teatr, programy itp.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

bd8b5d7a-7422-4956-b2e7-73642f93d366
bb0cdfce-300b-49c2-89ce-2136eca3c72c

@Mahjong 

Zawsze mnie zdumiewa jak w polskim przedwojennym kinie wplatano nieświadomie wątki queer - tutaj na przykład mamy udawany ślub w szkole dziewcząt, jedna przebiera się za "pana męża". Natomiast na pokazanej imprezie artystów normalnie w parach tańczą sobie lesbijki a gdzieś w kącie siedzi przebrany za babkę facio

W kontekście tego o czym piszesz, to w latach międzywojennych normą było, że na imprezach w przypadku niedoboru pań w towarzystwie facet tańczył z facetem. Po prostu jak chciałeś po tańczyć, to brałeś kumpla i dawaj. Normą było, że każdy chłop potrafił tańczyć jako kobieta, jak i jako prowadzący czyli facet. Opisuje to m.in. Stanisław Grzesiuk w "Boso ale w ostrogach".

@WatluszPierwszy to też, ale funkcjonowanie relacji queerowych które były powszechnie znane, akceptowane ale zupełnie nieobecne w dyskursie społecznym również jest faktem. Imho też się skłaniam ku temu, że tańczące dziewczyny były prostu hetero pannami, a przebieranie się za kobietę miało być żartem jak w polskim kabarecie ;) Ale w rzeczywistości mogłyby być przejawem ówczesnej kultury LGBT+, gdyby coś takiego zobaczyć w klubie.

@Mahjong tak jeszcze dodam do tego, co pisali Tomki wyżej, że w PL nie ścigano specjalnie gejów ani lesbijek, a kary za homoseksualizm istniały tylko do momentu, w którym stworzono polski kodeks karny. Za AI:


  • Do 1932 roku: Obowiązywały kodeksy karne państw zaborczych (austriacki, pruski, rosyjski), z których część penalizowała stosunki homoseksualne.

  • Od 1932 roku (Kodeks Makarewicza): Wraz z wejściem w życie jednolitego Kodeksu karnego w 1932 roku, homoseksualizm jako relacja między dorosłymi osobami został zdepenalizowany (przestał być przestępstwem).

  • Ograniczenia: Nowy kodeks wprowadził jednak karę pozbawienia wolności (do 3 lat) za uprawianie męskiej prostytucji homoseksualnej.


Tak samo jak się spojrzy na światek literacki, to też znalazło się trochę homo i bi osób: Iwaszkiewiczowie, Dąbrowska, Lechoń, Rodziewiczówna, (ta ostatnia to wgl najciekawszy przypadek - nigdy nie wyszła za mąż i otwarcie żyła z partnerkami, a jednocześnie prezentowała konserwatywne kresowe ziemiaństwo). Na zachodzie LGB mieli ciężej, nawet ci z kręgów artystycznych.

@Vampiress O to to! właśnie AI mi wypluło, że np. Waszyński (reżyser) był otwartym homoseksualistą, o związki z facetami podejrzewany był sam Bodo.


Po prostu całkiem inne czasy (tak jest oczywista kapitanko - to do mnie :D) - więc dziwnie się rekonstruuje takie elementy - z jednej strony dawne czasy kojarzą się z konwenansami i ustalonym porządkiem, ale jak widać kino fajnie uchylało rąbka tajemnicy, świadomie czy nie - już ma to mniejsze znaczenie w kontekście tego jak patrzymy na to jako dzisiejsi widzowie.

@Mahjong podejrzewam, że w polskim kinie międzywojennym było znacznie więcej osób LGBT a o Bodo czytałam, że (jeszcze przed romansem z Reri) rzucić się miał kiedyś w garderobie na Mirę Zimińską tylko po to, żeby uciąć plotki o swojej orientacji (Zimińska była znaną plotkarą).

Świetny temat! Też bardzo lubię polskie kino międzywojenne, a "Czy Lucyna to dziewczyna?" to jedna z moich ulubionych komedii. Jadwiga Smosarska zawsze mnie pociągała, a jako przedwojenna chłopczyca...

No właśnie, bo te dawne styluzacje, które wówczas miały wyglądać męsko, dla dzisiejszego mężczyzny mogą wyglądać wręcz mega kobieco.

Dla podobnej obserwacji polecam "Bożą podszewkę". Mimo, że to serial z lat 90-tych, to akcja dzieje się przed wojną. W serialu jedną z sióstr głównej bohaterki gra młoda Katarzyna Herman. Chodzi w garniturach, pod krawatem, z "ulizanymi" włosami - w domyśle chłopczyca. Dla dzisiejszego mężczyzny zjawiskowa, elegancka kobieta

Zaloguj się aby komentować

318 + 1 = 319

Tytuł: Rycerz siedmiu królestw

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: George R.R. Martin, Ira Parker

Ocena: 9+/10


Losy ser Duncuna Wysokiego i jego giermka Jaja. Kto czytał książkę i to oglądał to już wie, że dość wiernie zekranizowane przygody Dunka. Jednak gdy mamy mięsisty materiał źródłowy od Martina to w sprawnej realizacji wszystko się spina.


Cudo! Płakałam, śmiałam się, przeżywałam. Wspaniali aktorzy, świetnie jest to po prostu zrobione. Zachęciło mnie to do powrotu do książki, bo przecież kolejne sezony to kolejne przygody z opowiadań.


Nie będę się mocno rozpisywać - ten serial robi furorę nie bez powodu. Warto zobaczyć, nawet jeśli nie czytało się książki, nawet jeśli nie przepada się za fantasy.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

e9eaef4f-f57c-4f70-8d6e-c2b258a4915b

@Mahjong już to pisałem wczoraj ale dzisiaj się powtórzę, dawno mi się żaden serial tak nie spodobał jak ten. Książki nie czytałem bo nie przeczytam nic od tego grubasa do czasu aż nie wyda Wichrów Zimy, taki mój bojkot xD

Zaloguj się aby komentować

317 + 1 = 318

Tytuł: Zjadacz węży II: Odwet żołnierza

Rok produkcji: 1989

Kategoria: Akcja

Reżyseria: George Erschbamer

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 6/10


W roli żołnierza przepiękny Lorenzo Lamas. Wojskowy wypowiada wojnę gangom narkotykowych, gdy z przedawkowania umiera jakiś dzieciak. Zabiera broń i granaty, ale po rozróbie zostaje aresztowany. Na szczęście sprytny adwokat sprawia, że mimo iż nasz Jack-wojskowy zabił cztery osoby, idzie zaledwie do szpitala psychiatrycznego. Tam, przy pomocy nowych znajomych, postanawia dokończyć wojnę z gangami.


Boziu święta, czego tam nie ma, toż to cudna parodia kina akcji! Wybuchy kibli, środki na sranie, bijatyki i walka w szpitalu psychiatrycznym w wózki-tarany. Do tego oglądane z głosem pana Knapika. Seans z rodzaju: FUN FUN FUN!

Kto będzie brał takie kino na poważnie - to niestety zabawy nie uraczy. Na szczęście ten film od razu pokazuje, że jest po prostu komedią akcji.


Do polecenia dla miłośników vhsowego kina B.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

9b36d356-7293-4066-b29e-41e234f8b6e1
03441e36-6dfd-438e-8b90-409f9a06fd96
c10e3b59-c529-4dba-be97-74a4a5715aba

Zaloguj się aby komentować

Czy to smutne, że na seansie "Wartość sentymentalna" tylko ja jedna na sali w kinie śmiałam się gdy główny bohater daje swojemu 9-letnimu wnukowi w prezencie DVD z Nieodwracalne i Pianistką?


Naprawdę ludzie nie znają tych tytułów, choćby z opisów w necie?


#przemyslenia #filmy #kino

Zawiodę cię — do tej pory nie kojarzyłem tych tytułów. Chociaż na moje usprawiedliwienie powiem, że ‘Pianistkę’ kiedyś oglądałem, ale zupełnie o tym zapomniałem.

@Prytozord Wiesz, ja rozumiem, że nie każdy jest jakimś kinomanem czy coś, ale spodziewałam się, że na seansie filmu Triera siedzi uświadomiona publika, ale chyba się myliłam - lud poszedł do studyjniaka po prostu na film nominowany do Oscara.

@sawa12721 to nie są filmy dla każdego, więc nie ma co się smucić z drugiej strony - to raczej moja wina, chyba rozpieściły mnie seanse festiwalowe, gdzie widzowie wychwytują każdy smaczek

Zaloguj się aby komentować

314 + 1 = 315

Tytuł: Urwisko

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Frank E. Flowers

Czas trwania: 1h 43m

Ocena: 4/10


Ercell kiedyś była straszną piratką, ale za⁎⁎⁎⁎ła swojemu partnerowi złoto i osiedliła się z facetem na wyspie i tam założyła rodzinę. Po latach dawny kolega pirat przybywa tam wraz ze swoją bandą by schwytać Ercell i wykupić sobie za nią wolność, skoro piękne czasy korsarskie zakończyły się i wszyscy piraci są wyjęci spod prawa.


Ercell jest za⁎⁎⁎⁎sta i wszystkich pokonuje. Koniec.


Akcyjniak zwykły, do obejrzenia i zapomnienia.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

92af32d3-c1e6-46d7-bd5b-3b97a620e52c

Jak ktoś gdzieś podsumował Piraci spotykają Johna Wicka. Na plus Karl Urban i Temuera Morrison, na minus elf z Brooklynu(z pierścieni władzy) i główna bohaterka

Zaloguj się aby komentować

312 + 1 = 313

Tytuł: Amadeusz

Reżyseria: Miloš Forman

Czas trwania: 3h

Ocena: 10/10


Trzeci seans w życiu, drugi z wersją reżyserską. Seans obiecany fance filmów kostiumowej - mojej mamie już kilka tygodni temu więc nadszedł w końcu czas na wspólne obejrzenie, a że film owy znakomity to żaden problem obejrzeć znowu.


Zamiast rozpisywać się o genialności tego obrazu wypiszę ot parę swoich myśli.


Pamiętam, że gdy pierwszy raz obejrzałam ten film na drugi dzień pognałam do sklepu i kupiłam CD z Requiem Mozarta i słuchałam tego do zdarcia (teraz też słucham gdy to piszę!).


Pamiętam też, że na studiach na zajęciach z muzyki wykładowczyni pokazała nam fragment "Amadeusza" jako przykład niezwykłego połączenia/przyłączenia obrazu z muzyką. Było to tak proste a zarazem odkrywcze, wspominam to bardzo miło.


Ten film przetacza się co jakiś czas w mojej filmowej przygodzie i zawsze kończy tak samo - jako arcydzieło. Jako sztos, jako 10/10. Nie sposób chyba lepiej przekazać muzycznego geniuszu człowieka na takim przykładzie Mozarta, jak to zrobił Milos Forman.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

6acd9a5a-3aa4-44a6-adde-cc0109b067e0

Zgadzam się, świetny film. Ciekawi mnie czy Mozart był w rzeczywistości taki jak przedstawiony tutaj, czyli lekkoduch, firmy i trochę taki głupek obdarzony wielkim talentem.

Scena jak odgrywa ze słuchu utwór Salieri-ego i coś mu tam nie gra, to majstersztyk.

Zaloguj się aby komentować

311 + 1 = 312

Tytuł: Wartość sentymentalna

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Joachim Trier

Czas trwania: 2h 15m

Ocena: 8+/10


Ten film dłużył mi się, cierpiałam mocno czasem, próbując wczuć się w historię głównych bohaterów. Ale ani razu nie odpłynęłam, dzięki temu wzmocnionemu skupieniu, co, po końcowych napisach, pozwoliło mi docenić ten film. Nie do końca, ale jednak - widzę tam duże kino. Z daleka, ale widok jest piękny.


Podejrzewam, że dopiero drugi seans tego filmu pozwoli mi go sowicie ocenić czy naprawdę to 8/10 lub wzwyż czy mheh zaledwie 6/10 (niżej nie da rady, to wiem już teraz). Ale to nie teraz, nie za rok czy dwa. Właśnie dziś muszę zmierzyć się z tym tytułem i go sobie wyjaśnić ową notatką!


Żeby to był jeszcze film, który jest ciężki do zrozumienia, to łatwiej byłoby sobie dać kartę upustową. Ale nie, w filmie wszystko jest wyłożone na tacy - nie ma tam ukrytych znaczeń.


Film opowiada o relacjach rodzinnych, które odnawiają się w związku z tym, że umiera matka Nory i Agness i do domu, swojego rodzinnego, co ważne, wraca ich ojciec. W tej roli znakomity Stellan Skarsgad, roznosiciel pięknej męskiej urody i talentu aktorskiego.


Ojciec chce po 15 latach przerwy nakręcić kolejny film. Jest znanym reżyserem, i możemy wnioskować, że zapewne to było konfliktem pomiędzy nim a jego żoną - wybrał drogę kariery, zostawiając rodzinę samą sobie.


Na początku Gustav proponuje główną rolę w filmie swojej córce - Norze, która żyje z aktorstwa na scenie. Ta natychmiast odmawia. Zarzuty wobec wieloletniej nieobecności ojca są zbyt wielkie by nawet przemyśleć taką decyzję. Ale Gustav mimo tego upiera się przy realizacji filmu.


Oglądamy więc jego perypetie związane z początkową realizacją filmu oraz obie jego córki, w matni jego nagłej nadobecności, w jego własnym domu, który opuścił tak wiele lat temu, z historią w rodzaju uporczywego ogona, który nawet odcięty, wraca ciągle i zawsze. Doświadczenia rodziny, zmagania jej własne z historią, gdzie w pewnym momencie będziemy zmuszeni przejść ze znaczenia "wartości sentymentalnej" do głębokiego rodzinnego uczucia, którego nie da rady przekazać dosłownie. Ale można wyrazić je za pomocą sztuki.


Świetnie koreluje ten obraz do "Hamneta", tylko w stylu surowym ot, właśnie skandynawskim, zimnym, ale w środku ukryte jest to ciepło, które ratuje ludzkie relacje - które jeśli nie umie się normalnie, to trzeba wydobyć ciężko, z szybu w ciemnościach, to uczucie szyte grubymi nićmi, niedbale, ale istniejące - to najważniejsze.. Zapewne gdyby Bergman żył i kręcił w dzisiejszych czasach - to nakręciłby właśnie "Wartość sentymentalną".


PS spoilerowskie: gdybyście szukali fajnego prezentu dla swojego 9-letniego wnuka to DVD z filmami Gaspara Noe i Michaela Haneke będą w sam raz!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

05172a55-16ca-480e-bab6-0f679fb4ed7c
af843c09-b12c-42b5-bf1e-ec3f45f107d4
b9c8316b-fd78-42f7-b7d2-bf68425cdefd

Zaloguj się aby komentować