Zdjęcie w tle

Mahjong

Kosmonauta
  • 221wpisy
  • 306komentarzy

188 + 1 = 189

Tytuł: Krople Boga

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Dramat

Ocena: 8+/10


Nieoczywiste ale świetne, mniej znane seriale - niestety, to rzadki materiał w zalewie serialowego syfu, gdzie mainstream potrafi wynieść wysoko w popularność jakieś ledwo wciągające średniaki. A tymczasem naprawdę znakomite rzeczy są jakoś pochowane i mało artykułowane. A szkoda.


Więc zaproponuję Wam mało znany serial, ale bardzo wciągający i znakomity - "Krople Boga" (Apple TV).

To międzynarodowa koprodukcja powstała na bazie mangi. Ale niech was to nie odstrasza. Serial jest wersją aktorską i spora rzesza aktorów - głównie francuskich i japońskich robi tu robotę.


Umiera kultowy i legendarny znawca wina - Alexandre Leger. W spadku pozostawia swoją osobistą kolekcję win wartą prawie 200 mln dolarów, ogólnie całą swoją spuściznę. Jest jeden haczyk - spadkobierców jest dwóch i tylko jeden może wygrać wszystko, bowiem Leger w testamencie rozpisuje test winiarski.


W szranki stają dwie osoby. Córka Legera, Camille, z która od lat ojciec nie miał kontaktu oraz jego japoński uczeń Issei Tomine.


Camille ma swoiste uczulenie na skomplikowane potrawy oraz na alkohol, chociaż gdy była dzieckiem ojciec mocno ją przyuczał, będąc pewien jej doskonałego podniebienia. Natomiast Issei to typowy japoński produkt bogatej w tradycję rodziny, który biorąc udział w teście wyklucza tym samym siebie z rodzinnego dziedzictwa.

W trakcie serialu poznajemy i Camille oraz Isseiego, ich rozterki, osobowości, odczucia. Czasem też cofamy się w przeszłość, by poznać lepiej samego Legera, gdy jeszcze żył.


Ogólnie mnie nie jara ta cała winiarska sprawa, ale w serialu ogląda się to z otwartą mordeczką. Serial wciąga od samego początku, jesteśmy ciekawi za każdym razem jak poradzą sobie bohaterzy z kolejnymi etapami testu.


Więc jeśli ktoś szuka naprawdę fajnego serialu to polecam gorąco. Pierwszy sezon jest praktycznie zamkniętą całością, więc nie trzeba czekać na drugi sezon by np. dowiedzieć się kto wygrał test Legera. Teraz sukcesywnie wychodzą odcinki drugiego sezonu, który jest po prostu kontynuacja i podejrzewam, że także będzie zamkniętą całością, bez żadnych kusząco strasznie z czapy końcówek.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

8a39ad33-3236-4879-96ff-0c887c7e7b19
1ee6ec97-a0ab-4ae0-a537-1b3179d5677a
c7783072-b40b-47de-9d9a-1a72671ef61d

Zaloguj się aby komentować

187 + 1 = 188

Tytuł: Podwójne życie Weroniki

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Krzysztof Kieślowski

Czas trwania: 1h 38m

Ocena: 10/10


Wiele lat temu, na długo zanim jeszcze dostałam hopla na punkcie polskiego kina, miałam jednego ulubionego reżysera - obejrzałam większość jego filmów, w tym te najbardziej znane jak właśnie Dekalog, Trzy kolory czy właśnie Podwójne życie Weroniki. Gdy skończyły mi się ostatnio polskie klasyki do nadrobienia zaczął mi kiełkować pomysł by odświeżyć sobie filmografię Kieślowskiego, ale na samą myśl drżałam ze strachu. To filmy, które bardzo uderzają w moją wrażliwość, bałam się, że po tak wielu latach z takim bagażem doświadczeń te filmy stracą moc rażenia.


Jak widać po mojej ocenie owe lęki były bezpodstawne.


To opowieść o dwóch Weronikach - jedna żyje w Polsce, podąża za miłością oraz swoimi marzeniami, czyli karierą muzyczną. Ale ukryta wada serca przerywa jej młode życie.


Tymczasem we Francji żyje taka sama Veronique. Zawsze wie co ma robić w życiu - podszeptuje jej jakiś dziwny instynkt, nie wie, że to doświadczenia Weroniki przekuwa na własne doświadczenie - więc dzięki temu może uniknąć decyzji, które doprowadzą do czegoś złego, w przeciwieństwie do polskiej Weroniki.


Dziewczyny spotykają się tylko raz - w Krakowie Weronika widzi w autobusie turystów samą siebie. Sama Veronique o istnieniu Weroniki dowie się dopiero gdy zauważy ją na zdjęciach, które zrobiła w Polsce.


Gdy Weronika umiera Veronique doznaje dogłębnego poczucia żałoby. Całe życie czuła podskórnie czyjeś istnienie, teraz tego nie ma. W zrozumieniu tego wszystkiego i jej i nam, widzom, pomaga postać Alexandre, lalkarza, który jak po sznurku doprowadza do siebie dziewczynę, by wyznać jej miłość. Tworzy też dwie lalki na podobieństwo Veronique. Ta zdziwiona pyta czemu dwie. Alexandre odpowiada, że lalki często się psują, więc dobrze mieć kopię.

Alexandre to metafora demiurga, który rozporządza naszym życiem. Jednej się się nie uda, a drugiej tak, bo zyskuje magicznie doświadczenie tej pierwszej - Veronique po śmierci Weroniki postanawia zakończyć swoją karierę muzyczną.


To film skrojony pod różne interpretacje. Każda scena jest ważna, co zresztą widać w filmie, bo każda scena jest celebrowana przez Kieślowskiego. Wszystko w filmie ma znaczenie, można "pobawić" się w szukanie szczegółów. Na przykład: chłopak Weroniki nazywa się Antek i jeździ na motorze - Veroniqe w rozmowie z przyjaciółką próbuje się dowiedzieć kim był lalkarz, który występował w szkole, w której pracują. Przyjaciółka mówi, że na pewno ma imię na "A", Antone albo Alexandre, potem kieruje swe kroki do sypialni córki, bo przypomina sobie, że bajka, którą wystawił lalkarz, to bajka którą czyta dziecku. Gdy kamera podąża za kobietą widzimy na końcu korytarza, że w ostatnim pomieszczeniu stoi motor.


To tylko jeden przykładów, a ile jest więcej wiedział tylko demiurg tego przedstawienia, czyli sam Kieślowski.

Wzruszający, pięknie zrealizowany film ze zdjęciami Sławomira Idziaka i muzyką Zbigniewa Preisnera. Ach ten główny motyw muzyczny!


Ujęcia, zdjęcia, magia kolorów, perspektywy - są bardzo dokładnie i z celem zrobione. Naprawdę potrafią zapaść w serce. Czysta doskonałość. Nawet scena ekshibicjonisty w parku jest swoistym obrazkiem arcydzieła.


To wielkie dzieło światowej kinematografii. To zarazem pierwszy z zagranicznych filmów Kieślowskiego. Jebane wielkie dzieło, że tak znowu się powtórzę! Podejrzewam, że jeszcze wiele dni będę chodzić otumaniona tym obrazem, wciąż szukając nowych ścieżek do znalezienia dowodu na to, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

43340861-6e0b-4d08-a725-e42170a1f121
f3302966-6a42-41af-a3b6-485f78192420

Też tak miałem z Kieślowskim, przy czym chyba najbardziej zapamiętałem Dekalog. No i zaczynając od niego przesłuchaniem chyba całą dyskografię Preisnera. Namówiła do powtórki 😃

Zaloguj się aby komentować

186 + 1 = 187

Tytuł: Plan dziewięć z kosmosu / Plan 9 from Outer Space

Rok produkcji: 1959

Kategoria: Horror / Sci-Fi

Reżyseria: Ed Wood

Czas trwania: 1h 19m

Ocena: 4/10


Miano jednego z najgorszych filmów świata wbrew pozorom wcale nie jest tak łatwo uzyskać. Bardzo złych filmów jest całkiem dużo, ale tylko niektóre otrzymują honor otrzymania takiej łatki. Jednym z takich tytułów jest "Plan 9 z kosmosu" Eda Wooda.


Przyszło mi się zmierzyć z tym obrazem i daję aż 4/10! Głównie dlatego, że bawiłam się całkiem nieźle - wielką zaletą tego filmu są teksty wypowiadane przez bohaterów (jak np. "gdy grabarze zabrali się do pracy, zaczęły się dziać dziwne rzeczy"). Nie policzę ile razy było zaśmiane z tych ich nadętych, wypowiadanych na serio tekstów.


Kicz, słabe efekty podyktowane marnym budżetem, sztywni bohaterowie rzucający drewnianymi tekstami i kosmici, którzy wyglądają jak parodia kosmitów, do tego zombie chodzący po cmentarzu. Czego chcieć więcej od najgorszego filmu świata?


Kosmici by powstrzymać ludzkość przed wynalezieniem najgorszej bomby, która może doprowadzić do zniszczenia całego wszechświata, ożywiają zmarłych. Świetny plan, kosmici! To oczywiście tytułowy plan 9.


Spodki kosmiczne, które są określane jako kształtu cygara, chociaż wcale nie są w kształcie cygara, jak cudownie widać jak latają na żyłkach. I jeszcze nieszczęsny Bela Lugosi, który zmarł zaraz na początku zdjęć, więc Wood zatrudnił kręgarza swojej żony by zastępował Lugosiego w nienakręconym wtedy jeszcze ujęciach.


Jest to film tak zły, że aż śmieszny. Jednak nie można odmówić Woodowi pasji, którą włożył w ten tytuł. Tylko tyle, i albo aż tyle.


Jeśli więc lubicie zbierać takie "złe kultowe filmy" to Plan 9 jest MUST SEE. Klasyka tego gatunku.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

1bd36438-68bd-40df-a6cd-4df175f5cd02
af63959e-6b55-49ca-ba87-65d09644b0b9
7c1094d3-1019-4c19-85a7-37bb4224176d

@Mahjong pamiętam, jak mój kumpel masowo ściągał i oglądał horrory klasy B i C. Namówiony przez niego próbowałem się zmierzyć z tą produkcją. Poległem w połowie.

Zaloguj się aby komentować

177 + 1 = 178

Tytuł: Orlando

Kategoria: Dramat historyczny

Reżyseria: Sally Potter

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 10/10


Jak ja kocham takie filmy, o których możesz napisać kilka rozprawek a i tak okazuje się, że wciąż zostało wiele do zauważenia lub zinterpretowania. "Orlando" jest właśnie takim obrazem, który w zaledwie półtorej godziny potrafi zaowocować szczególnymi wizjami i rozmyślaniami nad płcią, miłością, śmiercią, poezją, wojną, historią, polityką. YOU NAME IT!


Orlando poznajemy prawie 400 lat temu jako młodzieńca o androgynicznej urodzie (sprawę ułatwia nam niezwykła i absolutnie rewelacyjna Tilda Swinton w tej roli). Namaszczony do wiecznego życia przez królową Elżbietę I, Orlando poznaje życie z punktu widzenia naiwnego chłopaka.


Wydaje mu się, że może zostać poetą i kochankiem, ale to wszystko bujda. Jego poezja jest toporna jak u kilkuletniego dziecka, a miłość okazuje się fasadą. Dopiero jako ambasador w obcym kraju Orlando pozna mroczniejszą stronę męskiego życia, czyli politykę i wojnę. Odrzuca to natychmiast, zrażony niesprawiedliwością i budzi się w kolejnym stuleciu jako kobieta.


Jako kobieta odkrywa problemy związane z nierównością płciową tamtych czasów - wśród towarzystwa kobieta jest zrównywana do pięknego lecz głupiutkiego zwierzątka. Więc i ten czas Orlando porzuca, by zaraz znowu poznać miłość, tym razem z żeńskiego punktu widzenia. I tą miłością jednak obrywa delikatna dusza Orlando, który jednak tutaj radzi sobie o wiele lepiej z rozstaniem, którego sama jest inicjatorem. Jest w końcu świadoma i dojrzalsza - wie, że może sama ustanawiać sam los, a nie rzucać się bezwiednie w wir wydarzeń. Prawdziwą miłość odnajdzie w macierzyństwie.


Film o płynności płci - tak można napisać na pierwszy rzut klawiaturą - ale moim zdaniem można to też potraktować nie tak dosłownie jak w sensie rozumienia adaptacji książki Virginii Woolf. To raczej droga poszukiwania własnej tożsamości, dojrzewania samego siebie, bez względu na płeć.


Do tego mamy Tildę Swinton w roli Orlando, która przebija czwartą ścianę kilka razy zwracając się do nas widzów, lub puszczając znaczące spojrzenie w oko kamery.


Nie chcę rozwarstwiać tego filmu, bo to chyba by należało napisać pełnoprawny felieton na kilkanaście stron - tak wiele ten film ma do zaoferowania w sensie przekazu.


Realizacyjnie to absolutne dzieło - piękne kostiumy, zdjęcia, muzyka. Ciekawe pomysły, kompozycja, wręcz malarsko oddająca odpowiednie epoki w kadrach. Ten film daje tak wiele dla zmysłowego poczucia widza, że potrafi wręcz oszołomić.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

08d9037d-44ac-4eda-b224-9ccd2a75fd62
76b4984e-3f8e-468a-b303-e1711d019150
0b751e4a-d382-4dd7-a758-e21b17965c4f
ec270886-0efd-4970-9537-e84c49710a7c
4f3c9b63-a5d4-4dbb-b593-4fffae34cad1

Zaloguj się aby komentować

175 + 1 = 176

Tytuł: Maria Antonina

Rok produkcji: 2006

Kategoria: Biograficzny / Dramat historyczny

Reżyseria: Sofia Coppola

Czas trwania: 2h 3m

Ocena: 8/10


Lubię filmy Sofii Coppoli za to, że się po prostu toczą. Nie potrzebują być dynamiczne by zaspokoić dopaminowe pragnienia widza. Ale tutaj akurat "Maria Antonina" jest dość dynamiczna.


Nie jest to typowa biografia, nie poznajemy Antoniny od dzieciaka, ale dopiero od progu wejścia w dorosłość, gdy jako podlotek wybiera się z Wiednia do Wersalu, gdzie wyjdzie za mąż za następce francuskiego tronu. Nie oglądamy też jej smutnego i tragicznego końca - ten film to wyłącznie wyjęty obrazek z życia młodej Austriaczki w Wersalu.


Gdy zasiadałam do tego seansu nie widziałam za bardzo Kirsten Dunst w takiej klasycznej kostiumowej roli, nie z tą typową amerykańską słodką buzią. A jednak Dunst świetnie się sprawdziła i jest wielkim, wręcz ogromnym filarem tego filmu. Zresztą to chyba najlepsza rola tej aktorki, przynajmniej peak za czasów jej młodości.


Copolla proponuje nam wycinek życia młodej królowej. Więc oglądamy jej wejście na Wersal, to jak przyzwyczaja się do życia na nowym terenie, jak w końcu odnajduje się tam i czerpie ile można z życia - jako nastolatka, jako młoda kobieta, jako żona, kochanka i matka. I nagle okazuje się, że mimo innej pozycji społecznej, innej aury, innych czasów ta młoda kobieta niewiele się różni od innych młodych kobiet.


W filmie mamy całą paletę kolorów, która ma oddać przepych dworskiego życia, jest to specjalnie ograne w filmie, chociaż na koniec wiemy, że to nie te piękne bogate wnętrza, ale wschód słońca na tle wielkiego budynku będą podsumowaniem tego cudownego okresu życia Marii w tym miejscu. W każdym razie skrupulatnie poznajemy szczegóły wnętrz, wyglądu pomieszczeń, potraw, które spożywa młody król z królową, albo jak wygląda rytuał ubierania Marii.


Film Coppoli nie ocenia żony francuskiego króla - to po prostu rzucona w wir historii młoda dziewczyna, która potrafi się adaptować, ale też bawić się tym, co dostała. Więc Maria, gdy w końcu poczuje się swobodniej, zyskuje przyjaciół, baluje, imprezuje. Nawet z mężem się dogadują, może poza sprawami łóżkowymi, ale i te w pewnym momencie dojdą do skutku.


"Maria Antonina" jakby przedstawia nam kolorową młodość ze współczesnym sznytem - na przykład w tle nie leci muzyka tamtego okresu, ale jakieś młodzieżowe piosenki rockowo-popowe.


Piękne zdjęcia, wspaniała rola Dunst i kunszt reżyserski Sofii - czego chcieć więcej. Aż dziwne, że wcześniej tego filmu nie obejrzałam.


Podobną rzecz, z tym wycinkiem życia kobiety towarzyszącej, zrobi wiele lat później Coppola w dość niedocenianej "Priscilli", tyle że tam dynamika filmowa nie będzie nam ułatwiać seansu jak w "Marii Antoninie".


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

89808ba0-259f-4070-accd-3f65f1e035ce
584ea1b1-102e-45fc-9730-c5fe29a7c506
f97eb471-f2cd-4e46-92fc-6708a9cc5ec5

Zaloguj się aby komentować

174 + 1 = 175

Tytuł: Uzbrojony tylko w kamerę: Życie i śmierć Brenta Renauda

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Brent Renaud, Craig Renaud

Czas trwania: 39m

Ocena: 5/10


Ten short dokument, w przeciwieństwie do "Diabeł ma zajęcie", przynajmniej chwyta za serce i wyciska łzy.

To taka pośmiertna laurka dla Brenta Renauda, reportażysty dziennikarza, który stracił życie w trakcie relacjonowania wojny w Ukrainie. Tak więc poznajemy na szybko trochę Brenta, jego marzenia, jego pragnienie relacjonowania z różnych zakątków świata.


Nie wiem co więcej napisać, jakoś nie przypadły mi te short doci. Może po prostu lepiej się czuję w pełnometrażowym dokumencie, a takie ścinki nie potrafią mnie wciągnąć.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

7ad9e6ae-fd8f-40e5-b242-91d3890ec747

Zaloguj się aby komentować

173 + 1 = 174

Tytuł: Diabeł ma zajęcie

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Geeta Gandbhir

Czas trwania: 31m

Ocena: 4/10


Seans z racji tego, że dwa z nominowanych krótkich filmów dokumentalnych do Oscara są na HBO.

To dzień z życia szefowej ochrony w klinice aborcyjnej w USA. Czyli przygotowanie z rana do otwarcia kliniki, przedstawienie codziennych "obserwatorów", czyli antyaborcjoniaków, którzy stoją pół dnia pod kliniką i z głośnika dolatują przemowy o ochronie życia poczętego, oraz wystawa obrazków o rzezi płodów.


Potem przyjęcia pacjentek, krótkie rozmowy, i koniec.


Nie wiem czego się spodziewałam, ale moim zdaniem nie ma wiele w tym filmie. Rozumiem ideę - prawo aborcyjne w USA kurczy się z każdym rokiem, ale ten film nie miał mnie przekonać do czegoś, tylko wrzucić w jakąś opowieść. Tymczasem ta opowieść nie zachwyca, nie czuję żadnego vibe, nie potrafię się utożsamić ani z Tracy. Rozumiem jej rozterki, które właściwie dotyczą tylko jednego - przetrwać kolejny dzień w tym pierdolniku.


Dla mnie średni film.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

3e929ab0-1bef-440c-ae7b-3a1817a6c829

Zaloguj się aby komentować

162 + 1 = 163

Tytuł: Prawo Alabamy

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Andrew Jarecki, Charlotte Kaufman

Czas trwania: 1h 57m

Ocena: 8/10


Ten dokument jest nominowany do Oscara w tym roku, więc pomyślałam, że warto zerknąć, szczególnie, że jest dostępny na HBO.


Wstrząsające jest to, że takie rzeczy dzieją się w niby cywilizowanym świecie. To obraz czystej samowolki władz, w tle wałek na miliard dolarów, a na planie ogólnym wielka tragedia i wielka niesprawiedliwość. Nie ma tam równowagi sił, wygrywa silniejszy, słabszy po porażce jeszcze zapłaci więcej.


To antylaurka systemu więziennictwa w USA. Niby wiadomo, że przyjęło się życzyć przestępcom jak najgorszej kary - niech się męczą i pracują, ale to już ma znamiona zwykłego niewolnictwa, obozu pracy, którego nie powstydziliby się faszole z trzeciej rzeszy.


W stanie Alabamy nadanie więźniów wynosi 200 procent! Ale spoko, w zamian służba więzienna jest ograniczona mocno. By tuszować owe niedogodności (spokojnie, to nie jedyne, w filmie jest tego cała lista jak upodlić człowieka, albo go skasować gdy okazuje się niewygodny), w stanie Alabamy istnieje prawo, które zakazuje mediom dostępu do więzień. Twórcy dokumentu korzystają więc z nielegalnego przepływu telefonów wśród więźniów i zyskują kontakt z dwoma aktywistami oraz niektórymi innymi więźniami, którzy nagrywają warunki, w których żyją i jak są traktowani przez strażników.


Ludzi jest tak dużo, że niektórzy po prostu śpią na podłodze, a nie na pryczach. W izolatkach w ciągu jednego dnia można wyłapać kilkanaście szczurów, zalew narkotyków (zgadnijcie kto je przemyca), notoryczne bicie więźniów przez strażników (tak, sami strażnicy przemycają narkotyki i nielegalne telefony).


W takim więzieniu strażnicy mają wolną rękę, a jak ta ręka za bardzo im się omsknie to łatwo to zatuszować. Świadkom zabicia więźnia zagrozić wystarczy brakiem zwolnienia warunkowego.


Gdy matka jednego zabitych więźniów chce odkryć prawdę dowiadujemy się jak zwykły człowiek odbija się od tego systemu. Strażnik, który miał ponad 50 zgłoszeń od samych więźniów w związku ze swoją przemocą, nie dość, że nie odpowie za śmierć jej syna, to jeszcze dostanie awans.


Jaka jest odpowiedź władz Alabamy na problem z przepełnionymi więzieniami? Zbudowanie następnych. Co z tego, że tam będzie to samo, co z tego, że znów słabo wyszkolona kadra (w filmie są także wypowiedzi byłych strażników) będzie wynosić 1/3 absolutnie potrzebnej liczby obsługi? Za to można robić wałeczki i na odpowiednie konta wpłynie masa kasy - fundusz na zbudowanie nowych więzień w Alabamie wynosi jeden miliard dolarów, a jak zabraknie to się uszczknie z funduszu edukacyjnego, a co tam! A pani gubernator potem może się cieszyć drugą kadencją.


Tymczasem w więzieniu martwy człowiek może leżeć godzinami na pryczy, bo nie ma kto go "sprzątnąć". A świadek zabicia swojego współlokatora z celi, który nie chciał puścić pary (ale obiecał powiedzieć wszystko matce zabitego gdy wyjdzie), zostaje znaleziony martwy miesiąc przed wyjściem.


Wszystkie takie sprawy w sądzie są umarzane, a więźniowie, którzy "podskakują" trafiają do izolatek na lata, w bonusie wpierdol pałkami po głowie.


Ale największym rozpierdolem w tym filmie jest to, że więźniowie z całego stanu postanowili zrobić strajk - przestali nagle pracować. Co zrobił stan Alabama? Przydusił dawki żywnościowe, ostatnie więzienie padło po 16 dniach - wszyscy wrócili po tym do pracy. Czy coś się zmieniło? Nie. Ten strajk nie dał nic.


U nas pewnie byłaby to mega afera i natychmiast władze i rząd zaczęłyby się tym zajmować, no ale nasze więzienia to lux apartamenty przy tym gównie, w którym żyją więźniowie nie tylko w Alabamie, ale jak się okazuje w całych Stanach.


To film o raku, który zainfekował departament więziennictwa USA. O raku, którego już nie wytniesz. To zło w najczystszej postaci, ale łatwo je zignorować, bo przecież cierpią tylko ci, którzy na to zasłużyli, prawda?


Nieludzki system, który zalatuje czystym faszyzmem. Nie dla wrażliwych widzów ten film.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

91f22c17-5e7b-471a-ac1b-a78f9fcb8338

Zaloguj się aby komentować

161 + 1 = 162

Tytuł: Matrix: Pokolenie

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Benjamin Clavel

Czas trwania: 52m


Ocena: 3/10


Dobrze, że ten film był krótki. Może i fajnie powspominać Matrixa i jego powiązania lub wpływy, ale ogólnie nie dowiedziałam się tam absolutnie NIC NOWEGO.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

85c65e20-2c74-4532-8b97-dacd1f32bf33

160 + 1 = 161

Tytuł: Straż przyboczna

Rok produkcji: 1961

Kategoria: Akcja / Dramat

Reżyseria: Akira Kurosawa

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 7/10


Ten film to chyba najmniej mi przypadł z twórczości Kurosway, ale jak to bywa, nawet słabszy (w moim mniemaniu, żeby nie było) film jego - dalej jest świetnym tytułem ogólnie.


To historia walki w o władzę w pewnej osadzie, w którą wkracza doświadczony samuraj Sanjuro. Natychmiast jest rozchwytywany przez obu przywódców, ponieważ widzą w nim ostateczną broń w wygraniu sporu. Sanjuro postanawia przede wszystkim "grać" na siebie by jak najlepiej wypaść na interesie z klanami, ale z czasem ukaże się ludzka twarz Sanjuro, który uratuje niewinnych ludzi, daruje życie młodziakowi, który myślał, że zostanie wielkim wojownikiem ("lepiej być biednym niż martwym") i największym wygranym będzie właśnie sam Sanjuro, który pokona swoją duszę najemnika i wybierze dobro.


Sporo intryg, bardzo fajne walki (to zawsze u Kurosawy stoi na najwyższym poziomie), i tyle. Dla mnie wystarczy, choć nie ma to poziomu "Tronu we krwi" czy "Ran", ale wciąż jest to dobry, solidny Kurosowa, więc warto znać ten film.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

3b6b25be-32fc-4058-b226-d407c62021ea

Zaloguj się aby komentować

150 + 1 = 151

Tytuł: 33 zdjęcia z getta

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Jan Czarlewski

Czas trwania: 1h 15m

Ocena: 8/10


Szkoda, że taki krótki owy dokument o 33 zdjęciach zrobionych przez polskiego strażaka w getcie żydowskim, które zostały znalezione dopiero wiele lat po jego śmierci, przez jego syna i córkę. To jedyne zdjęcia z getta zrobione przez kogoś innego niż niemieckich żołnierzy, więc dość unikalna sprawa.


Leszek Grzywaczewski jest młodym mężczyzną, gdy zaczyna się wojna. Zostaje strażakiem i gdy w 1943 roku wybucha powstanie w getcie żydowskim w Warszawie jest dysponowany do gaszenia pożarów zgłoszonych budynków przez Niemców. W tym czasie Grzywaczewski robi potajemnie zdjęcia getta, czasem w bliskiej obecności niemieckich żołnierzy, ryzykując życiem.


Ale nie tylko tam ryzykuje życiem, poza gettem również - jego rodzina pomaga Żydom w czasie wojny i w filmie dowiadujemy się, że dzięki temu przeżyła cała rodzina i jeszcze jedna kobieta.


To film o cichym bohaterze, realnym świadku tragedii, która na zawsze go zmieniła a sceny z getta utkwiły już i wyobcowały go lekko jako człowieka - tego dowiadujemy się z zapisków z dziennika młodego Leszka, które także znajduje syn.


Bardzo fajnie zrealizowany dokument - mamy perspektywę ocalonej dziewczynki (w filmie już starszej kobiety), oraz dzieci innej ocalonej kobiety. Do tego dochodzą takie ciekawostki jak dokładna analiza miejsc, w których Grzywaczewski robił zdjęcia w getcie - robi to ekspert od Warszawy, który z precyzyjną dokładnością potrafi określić, która to ulica, który to dom, ba! nawet które to okno.


Sam negatyw jest uszkodzony lekko i inny specjalista dzięki temu potrafi znaleźć model aparatu, którym robił wtedy zdjęcia strażak, a nawet w jaki sposób je robił i dlaczego zdjęcia się ucinają lub nakładają na siebie.


Ktoś miał pomysł i to widać, oglądając ten dokument. Polecam gorąco - jest dostępny na HBO.


*zamiast plakatu wrzucam jedno ze zdjęć z getta - można zobaczyć jak blisko akcji był polski strażak, i jak blisko niebezpieczeństwa, robił zdjęcia praktycznie w obecności Niemców.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

aedb9236-fe3d-4feb-9e5d-ed7ba81149ca

Zaloguj się aby komentować

@Mahjong Bruk Bet nie jest największą polską drużyna xD a Lechia z takim dorobkiem plasuje sie na 9 a nie 13 miejscu(-5 ptk na początku sezonu xD).

Zaloguj się aby komentować

145 + 1 = 146

Tytuł: Pani Bovary

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat / Kostiumowy

Reżyseria: Claude Chabrol

Czas trwania: 2h 20m

Ocena: 7/10


Niestety, mimo zaliczonej lektury wiele lat temu - nie pamiętam prawie nic z książki, więc trudno mi to ocenić jako adaptację. Pamiętam tylko, że mi książka się podobała. Tyle.


Jako po prostu film - jego jedyną wadą, że jest lekko za długi, ale z drugiej strony rola Isabelle Huppert tak trzyma za mordę, że ciężko nie bawić się dobrze na tym obrazie.


Pani Bovary nie przepada za swoim małżeństwem, jest nudno i przewidywalnie, a mąż wydaje się jej irytujący. Jedna impreza na salonach otworzy przed kobietą oczy, że można żyć inaczej. Więc pani Bovary wchodzi w to - w uciechy życia doczesnego, romanse są odskocznią od jej nudnego życia.


Leciał wczoraj na TVP Kultura więc ciągiem po "Wieku niewinności" obejrzałam. Ciekawe to było doświadczenie, gdzie w "Wieku" wygrywają konwenanse, a w "Pani Bovary" konwenanse nie mają szans przed zdobywającą romantyczne doświadczenia znudzoną mężatką.


Niekoniecznie polecam, może się dłużyć, ale Huppert jest tak gigantyczna, że naprawdę warto - można się nawet pośmiać, taki rys wdrożyła w panią Bovary ta znakomita aktorka.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

c02a86d1-4850-4d5a-b0dc-6a5c6ea7b9d7

Zaloguj się aby komentować

144 + 1 = 145

Tytuł: Wiek niewinności

Rok produkcji: 1993

Kategoria: Kostiumowy

Reżyseria: Martin Scorsese

Czas trwania: 2h 19m


Wiek XIX, Nowy Jork, elita towarzyska miasta, takie wyższe sfery. Archer jest zaręczony z młodą May, wydaje się, że jest szczęśliwie zakochany. Ale na jego drodze staje hrabina Oleńska, w której Archer natychmiast się zakochuje.


Pragnie kontaktu z kobietą, która jest w trakcie rozwodu, ale mimo pożądania i odwzajemnionego uczucia hrabiny Archer dalej trzyma się konwenansów. Nawet lekko przerażony własnymi uczuciami chce przyspieszyć ślub, co nie umyka uwadze jego narzeczonej.


Ostatecznie i Archer i hrabina wybierają drogę konwenansów zamiast uczucia.


Dość nietypowy film w twórczości Scorsese. "Wiek niewinności" jest napakowany klimatem epoki tych wysokich elit. Trudno mi go ocenić, chociaż spłakałam się na koniec nad losem straconego uczucia?, nie wiem czy bardziej nie nad myślą samej May, która wcale nie była taka naiwna jak sądził Archer.


Mimo wszystko polecam - świetni aktorzy, reżyser top i realizacja również zacna.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

327eec19-ddc7-4f3a-a89f-d41569fc0076

@TyGrySSek nie wiem, może 6+/10? albo 8/10? nie wiem serio - niby nie zrobił na mnie wrażenia, ale końcówka mnie rozwaliła fajnie

Zaloguj się aby komentować

143 + 1 = 144

Tytuł: Dom dobry

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Wojciech Smarzowski

Czas trwania: 1h 47m

Ocena: 8/10


Opowieść o przemocowym związku w dość krótkoujęciowo zmontowanym filmie. Przeskakujemy od sceny do sceny, od czasu dobrego do złego, od alternatywy dobrej do złej.


Gosia poznaje starszego od siebie Grzegorza. To on zajmie się nią gdy spijaczona matka zmusi ją (psychicznie) do wyprowadzki. Potem wspólne mieszkanko, wakacyjki, ślub. Elegancko wręcz, choć powoli zaczynają pojawiać się rysy, ale potem Smarzowski konsekwentnie od razu ładuje nas w emocjonalne piekło Gosi.


Grzegorz nie dość, że jest przemocowcem, to jeszcze sadystą, który lubi patrzeć jak Gosia cierpi. Wydaje mu się, że może wszystko, bo ma znajomości, zgłoszenia Gosi na policję lądują od razu w koszu. Swoją przemoc argumentuje przemocowym wychowaniem, które ostatecznie pochwala.


Taki chaotyczny motyw montażu pokazuje nam różne sytuacje z innego punktu widzenia - jak na przykład wizyta ex-żony Grzegorza, dopiero później dowiadujemy się, że ostrzegła Gosię przed nim.


Czasem nie wiadomo co jest prawdą, a co halucynacją. Najlepiej chyba uznać to za dwie ścieżki alternatywne: gdzie Gosia ucieka od Grzegorza, otrzymuje pomoc, uruchamia system by uzyskać rozwód i pełną opiekę nad córką oraz ścieżka, w której postanawia wrócić/zostać z Grzegorzem.


W pierwszej wersji Gosia jest w końcu szczęśliwa, otoczona przyjaciółmi a Grzegorz zniknął z obrazka, w drugiej wersji dla nikogo nie kończy się to dobrze.


Wiem, że niektórzy podśmiechują się, że Smarzowski to taki Vega dla intelektualistów, ale ja lubię te jego realizacyjne sztuczki i że nie ułatwia nic widzowi, tylko od razu do niego strzela by "zabić". W sumie jakby pomyśleć, to mało jest takich reżyserów - nawet jeśli ktoś chce nakręcić jakąś strasznie brutalną historię, to wprowadza widza w to w pewnym tempie. U Smarzowskiego tempo wydaje się chaotyczne, nic nie jest zamknięte.


Na plus też scenki z innych żyć z przemocowcami. Od razu przypomniały mi się wmontowane historyjki pijaków z "Pod mocnym aniołem".


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

77ad9a94-8db3-42a9-b561-f2df165c4fc3

@Mahjong oglądałem wczoraj i mną wstrząsnął... Obejrzałem też wywiady z twórcami i aktorami. Mam nadzieję, że ta produkcja dotrze do jak największej liczby odbiorców. Ponoć niedługo po premierze kinowej, bardzo wzrosła liczba kobiet zgłaszających przemoc domową. I bardzo dobrze! Dla mnie Smarzowski robi polskie Kino Moralnego Niepokoju ver. 2.0 - i robi to fenomenalnie!

@Mahjong wydaje mi się, że obie przenikające się wersje zakończenia to tak naprawdę projekcje myśli zagubionej Gosi, pomieszane ze wspomnieniami i halucynacjami. Zabieg ten ma zobrazować zrujnowany stan psychiki ofiary jako odpowiedz na jojczenie czemu ona nie chce wyjść z toksycznego związku i pokazać, że nie przemoc to nie tylko podbite oko, ale również robienie sieczki z mózgu.

@aerthevist dokładnie tak jest, Agata Turkot o tym opowiadała w jednym z wywiadów, że te projekcje, co jest prawdą a co iluzją to zamysł Smarzowskiego na to, co przechodzą kobiety w takich związkach...

@Dybala te "tanie chwyty" to niestety prawdziwe historie kobiet, które musiały przechodzić takie gehenny. Żadna z tych scen i historii nie została zmyślona, tylko spisana od ofiar przemocy

Zaloguj się aby komentować

137 + 1 = 138

Tytuł: Wielka Warszawska

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Bartłomiej Ignaciuk

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 7/10


Akcja sunie prędko i z polotem, młody dżokej Krzysiek z Sopotu chce wygrać Warszawską, ale układy i zakłady rządzą ustawianiem wyścigów, o czym młodziak szybko się przekonuje, jego ojciec zresztą też w młodości przeżył to na własnej skórze.


Krzysiek postanawia znaleźć sposób na załatwienie nieczystych układów i zarazem sposób na wygranie Warszawskiej.

Największą zasługę dla mnie robiło odwzorowanie początku lat 90. I to nie tylko w takich szczegółach jak stare banknoty, ortaliony i stadion 10lecia, ale także z szerokiego planu, więc z pompą robiona epoka w filmie.


To typowy akcyjniak, fajnie zmontowany, aktorzy robią robotę, zdjęcia są spoko - zarówno te oddające epokę jak i te wyścigowe.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

983afe94-1ada-4ba9-9b77-0ac783f3eb89

Tylko dlaczego większość polskich produkcji obstawia garstka aktorów? Z całym szacunkiem dla Ziętka i jego talentu ale jego japa tak potwornie mi się opatrzyła. A chyba jeszcze bardziej mnie znudziła twarz pani Permanentne-znieczulenie-dentystyczne Żulewskiej.

@pierdonauta_kosmolony 1. Mały kraj, to i aktorów mamy mało.

  1. Zatrudnianie po znajomości, kto ma chody, ten się łatwo gdzieś wkręci, dla reszty max to paradokumenty i teatr

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

136 + 1 = 137

Tytuł: Hamnet

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Chloé Zhao

Czas trwania: 2h 5m

Ocena: 9+/10


Nie będę dodawać kategorii "biograficzny", bo o ile fakty twarde się zgadzają, tak samo "mięso" historii to wymyślone domniemania. Po prostu historia z życia Williama Szekspira była punktem wyjścia filmu.


SPOILERY poniżej, rzadko je daję, bo mam wyjebane XD - większość moich wpisów i tak zawiera spoilery, ale ten film warto obejrzeć bez czytania jak się skończy, więc kolejne akapity raczej sugeruję przeczytać po obejrzeniu Hamneta.


Will ma piękną i specyficzną żonę, córkę oraz wspaniałe bliźnięta - Judith i Hamneta. Głównie wychowuje je Agnes, bo Will nie umie odnaleźć się w zwykłej robocie - wyjeżdża do Londynu, gdzie pisze dramaty, szybko zaczyna robić karierę. Jednak nad rodziną Szekspira przemyka cień śmierci - dżuma, która zabiera chłopca - Hamneta. Agnes popada w rozpacz, sam William nie potrafi jej pomóc i po śmierci chłopca wraca do Londynu. Wygląda jak porzucenie trochę, ale ostatecznie dowiemy się, że sam Szekspir też był w głębokiej żałobie i rzucił się w wir pracy.


Agnes ze swoim bratem przyjeżdża do Londynu, by obejrzeć premierę najnowszego dzieła Willa, czyli "Hamlet". Jest naiwnie przekonana, że to dramat o jej synku i początek spektaklu wprawia ją w smutne zaskoczenie. Jednak im dalej wgłębia się w historię filozofującego młodzieńca, który musi dokonać zemsty za śmierć ojca, tym bardziej zaczyna rozumieć, jak bardzo jednak "Hamlet" odnosi się do jej syna - a my wraz z z nią, ponieważ przez 3/4 filmy obserwujemy życie Szekspirów, głównie jego żony i dzieci.


Te 3/4, chociaż pięknie wizualnie, ciągnie dłużyznami, ale są to dłużyzny zrobione specjalnie, ot - klimat życia w małym miasteczku w XV wieku. Przeciągamy się po tej krainie, czasem odwiedzając z Willem Londyn, obserwujemy rytm życia i wielką tragedię. Agnes całe życie drży o życie dzieci - nic w tym dziwnego, w tamtych czasach śmiertelność dzieci jest wysoka. Więc gdy faktycznie umiera jedno z jej dzieci przeżywa to bardzo mocno - zresztą wiemy dzięki tej części filmu, że to kobieta specyficzna, bardzo związana z naturą, pragnąca dbać o swoje dzieci aż do własnej śmierci. To już wiemy, że się nie uda.


Niesamowite oczyszczenie dostajemy w ostatniej części filmu (owe 1/4 filmu), które właściwie jest wystawieniem "Hamleta", które oglądamy razem z Agnes, która stoi przy scenie i z Willem, który ogląda to z backstagu.


"Hamnet" to opowieść o tym, jak sztuka potrafi pomóc. Pomóc w żałobie, w odzyskaniu chociaż ułamka spokoju. Siła twórczości jest wielka, i od razu mi się przypomniał film "Chronologia wody", tyle że tam trauma jest przepracowywana samym tworzeniem, tutaj efekt twórczości ma "uzdrowić" umęczone dusze rodziców.


Piękny film, jest tak przeprowadzony idealnie, może w trakcie miało się wrażenie, że coś nie działa, coś jest niepotrzebne, ale jako całość reprezentuje spełnione i przemyślane dzieło. Byłam w kinie, pełna sala - chyba wszyscy płakali w ostatnich scenach - bardzo wzruszające przeżycie. Polecam ten seans. Mahjong.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

7e7826f2-dca2-49fc-ae01-6aea7aedfb5b

Zaloguj się aby komentować

131 + 1 = 132

Tytuł: Boy Kills World

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Moritz Mohr

Czas trwania: 1h 55m

Ocena: 5/10


Kurde, no bawiłam się całkiem nieźle, ale w pewnym momencie film zakręcił plot twistem i przedłużył się o 20 minut czystej akcji - dla mnie to był przesyt, jakby dać 150 procent cukru w cukrze.


Film zrobiony pod modłę komiksową w sensie realizacji, ale garściami czerpie też z kina wu xia. Trup ściele się gęsto, fajne walki, krew i krew i jeszcze raz krew.


Pewien chłopak traci rodzinę. Wychowywany przez Szamana w lesie, jest trenowany by dokonać zemsty. Głuchoniemy wojownik gdy staje się dorosły rusza na osobistą vendettę (w tej roli aktualnie ulubiony Skarsgard publiczności, czyli Bill).


Niby pulpa, niby zabawa, ale dla mnie tej akcji było za dużo - w pewnych dawkach. Fabuła nie ma aż takiego znaczenia, liczą się walki i ich realizacja, to jest akurat TOP. Moim zdaniem spokojnie można było wy⁎⁎⁎ać ten plot twist, lepsiejsze by było pójście tylko w siostrę oraz budowanie teamu. Ale to moje zdanie i nie ja kręcę filmy


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

b51778c5-6c85-451c-aced-0d0a920d0927

Zaloguj się aby komentować

Odkąd pod Karmnikiem Plus wywaliłam suszone jabłka, oraz połówki normalnych jabłek to pojawiła się masa kosów - w peaku chyba z 6 widziałam. A jak się ganiają pojebusy. Zamiast zająć się jedzeniem to jak zobaczą rodaka-kosa to zaraz lecą odgonić - normalnie jakby w berka się bawiły.


Ale skuszony jabłkowym żarłem zjawił też się kwiczoł. Tego pana jednak kosy omijają w z daleka. On nie jest skory do tak nadgorliwego odganiania kosów jak same kosy - ale jak jakiś bliżej podejdzie to tupnie nóżką.


#ptaki i #dokarmianieptakow

4603f0c1-bd3e-4c7e-942a-325331dbade4
e8ebad5a-26bd-46b2-bdd3-e40e6e27c1f1
c77ccc85-1d3e-461b-949b-d08f3057bef9
132fbe68-7fc6-448a-8f7e-256c60d07605

Zaloguj się aby komentować